Więcej wpisów

  • w

    Ukradł alkohol i jedzenie. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności (kurierlubelski.pl)

    Do zdarzenia miało dojść w jednym ze sklepów spożywczych na lubelskich Czubach. 44-letni mężczyzna zachowywał się podejrzanie, co zwróciło uwagę ochrony. Jak się okazało, ukradł on alkohol i artykuły spożywcze, co uchwyciła kamera. Gdy mężczyzna chciał wyjść ze sklepu bez płacenia, doszło do przepychanki z ochroną. Wezwano policję. Mężczyźnie grozi do 5 lat pozbawienia wolności. 

    Choć historia ta nie wydaje się niczym nadzwyczajnym, to powinna być przestrogą dla wszystkich osób, które chcą wynieść ze sklepu asortyment bez płacenia. Jak przypominają fundacje działające w Polsce, gdy jest się głodnym, zawsze można skorzystać z miejskiej jadłodajni lub zgłosić się po pomoc do na przykład schroniska. Kradzież nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem i nie nic jej nie usprawiedliwia. Jeśli jest się osobą pełnoletnią, to odpowiada się przed sądem i za niemądry wybór można trafić do więzienia. Złapany w Lublinie mężczyzna usłyszał zarzuty kradzieży rozbójniczej i gróźb karalnych. Polski wymiar kary przewiduje za to do 5 lat pozbawienia wolności.

    Kradzież z potrzeby, czy dla zakładu

    Jak się okazuje często zgłaszane kradzieże, to nie tylko osoby, których nie było stać na asortyment. Bardzo często dochodzi do sytuacji, w których kradzieży dopuszczają się młodzi ludzie, robiąc to na przykład dla zakładu. Złapani na kradzieży nieletni są stawiani pod sąd rodzinny, a konsekwencje ponoszą głównie rodzice. Zdarzeń takich jednak zanotowano bardzo dużo, a kradzieże w sklepach są na porządku dziennym w każdym mieście.

  • w

    Czy to ostatnia akcja Baby Szafing? (zielonagora.naszemiasto.pl)

    Jedną z niesamowitych akcji, jakie przeprowadzają mieszkanki Zielonej Góry, jest Baby Szafing. To miejsce, gdzie można sprzedać i kupić dziecięce ubrania. Ponadto zawsze organizowane są dodatkowe atrakcję dla rodzin i maluchów, z którymi przyszli. Akcje wymyśliły i organizują mamy dla mam, które zauważyły dobrą niszę i zapotrzebowanie i tak z domowych pieleszy, stało się to coroczną ważną akcją. 

    Początek Baby Szafingu miał miejsce w 2012 roku. Kilka mam objuczone ubrankami na sprzedaż spotykały się w domach i wymieniały ubrankami dla dzieci. Z roku na rok było jednak coraz więcej chętnych i zaczynało braknąć miejsca w domach. Dlatego też główne pomysłodawczynie, czyli Paulina Zamlewska-Lipiec i Ewa Gawałkiewicz postanowiły przenieść tę akcję na wyższy poziom. I tak zaczęto wynajmować sale i co roku otwierać nową edycję tej społecznej inicjatywy. Pomyślano również o mniejszych uczestnikach, którzy zazwyczaj strasznie nudzą się na zakupach rodzinnych. Dlatego co roku sprowadzano atrakcje. Zgłaszały się chętne osoby, które nieodpłatnie zapewniały rozrywkę dzieciom, a same w ten sposób promowały swoją działalność. Każdy uczestnik był również proszony o przyniesienie jakiegoś poczęstunku, dlatego można było skorzystać z darmowego cateringu.

    Ostatnia edycja?

    Jak mówią organizatorki, niestety widać, że więcej ludzi zwyczajnie woli zakupy bez kontaktu z drugą osobą. Przez to coraz mniejszy sens ma organizowanie Baby Szafingu. Jego największą konkurencją jest obecnie internet, przez który zamówisz wszystko bez wychodzenia z domu.

  • w

    6 lat pozbawienia wolności za zabójstwo 5-miesięcznego syna (gs24.pl)

    Niespodziewanie niski wyrok padł w sądzie w Szczecinie. Matka zabiła swojego 5-miesięcznego synka. Odbyła już 2 lata w areszcie śledczym, co znaczy, że jeśli wyrok się uprawomocni, to za kilka miesięcy będzie mogła starać się o warunkowe opuszczenie zakładu karnego. Choć winna matka przyjęła wyrok spokojnie, to wiele osób uważa, że jest to zbyt łagodny wymiar kary. Sąd mówi tu jednak o okolicznościach łagodzących i powołuje się na niejawność procesu. 

    Do tragicznego zdarzenia doszło w kamienicy przy ulicy Emilii Plater w Szczecinie. Patrycja C. była wówczas sama w mieszkaniu ze swoim 5-miesięcznym synkiem Oliwerem. Mały chłopiec chorował na zapalenie płuc, przez co głośno płakał. Matka położyła go na brzuszki i włożyła mu do ust pieluchę tetrową. Następnie chwyciła za kark i docisnęła główkę do poduszki. Chłopiec po chwili zamilkł już na wieki. W trakcie śledztwa ustalono, że matka nie tylko nie udzieliła pomocy dziecku, ale osobiście przyczyniła się do jego niewydolności oddechowej, co zakończyło się uduszeniem.

    Okoliczności łagodzące

    Sąd uznał przede wszystkim, że śmierć niemowlaka nie była czynnością intencjonalną, a raczej czynnością z zamiarem pośrednim. Co więcej, sąd zgodził się z biegłymi, że sprawczyni nie była wówczas poczytalna. Ponadto kobieta posiada już dwójkę dzieci, jednak trafiły one do innych rodzin z powodu nieudolności wychowawczej. Sama skazana była pod opieką OPS. Jak sami mówili, młoda matka była niedojrzała i nie udźwignęła trudów macierzyństwa, choć wszystko wskazywało na to, że „wychodziła już na prostą”.

  • w

    Poznańscy naukowcy blisko przełomowego odkrycia (gloswielkopolski.pl)

    Poznańscy naukowcy z Politechniki Poznańskiej oraz Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza zbierają właśnie chętnych do przeprowadzenia badań dotyczących diagnozowania Alzheimera. Ta ciężka i długotrwała choroba, jest często wykrywana zbyt późno by działać profilaktycznie. Dlatego specjaliści z dziedziny między innymi psychiatrii postanowili to zmienić. Teraz szukają chętnych do projektu badawczego. 

    Choroba Alzheimera to długotrwały proces, który rozwija się początkowo praktycznie bezobjawowo. Mówi się, że jest to tzw. Faza podnormalna choroby. To właśnie w tym okresie najtrudniej wykryć schorzenie. Jak mówią naukowcy z Poznania, szczerze wierzą, że lek na tę chorobę powstanie, jednak wówczas największym problemem będzie szybkie rozpoznanie choroby. Dlatego dołożyli wszelkich starań, by przyspieszyć diagnostykę i uczynić ja skuteczną, dla osób, które nie posiadają jeszcze żadnych objawów. Jednym z czynników stanowiących duże zagrożenie nabycia choroby, jest czynnik genetyczny. Dlatego właśnie osoby, które posiadają w rodzinie chorych, będą mogli przebadać się szybciej i przeciwdziałać chorobie.

    Kto może wziąć udział w badaniach?

    Do badań poszukiwane są osoby po 50. roku życia, które mają problem z pamięcią, oraz takie, które nie wykazują żadnych objawów, jednak mieli w rodzinie osoby, których dotknęły szybko rozwijające się choroby otępienne. Szybko rozwijające się to takie, które były już wykryte i zauważalne przed 65. rokiem życia.  Udział w badaniach jest bezpłatny i w pełni anonimowy. Chęć do wzięcia udziału w projekcie można zgłosić za pośrednictwem maila [email protected].

  • w

    Nożownik w Legnicy zaatakował! Zmarła kobieta (gazetawroclawska.pl)

    O mrożącej krew w żyłach sytuacji poinformowała legnicka policja. Zostali oni wezwani do domu, w którym znajdowało się 8 Ukraińców. Głównie to kobiety i dzieci. Policja zastała trzy ofiary nożownika, w tym jedną śmiertelną. Sprawcę czynu schwytano niedługo później. Motyw jest ustalany w trakcie śledztwa. 

    O strasznych wydarzeniach w domu poinformowano policję w nocy z 15-stego na 16-stego kwietnia w Legnicy przy ulicy Struga. Gdy pojawiła się policja, napastnika nie było już na miejscu. Zastano jednak zwłoki 37-letniej kobiety, która zmarła na miejscu od licznych ran klatki piersiowej i szyi. W pobliżu denatki leżała jej 14-stoletnia córka, która również miała zadane poważne ciosy w te same okolice ciała. Przewieziono ją natychmiast do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jej życie. Obecnie jej stan jest stabilny. W domu znajdowała się również trzecia ofiara. Kobieta na szczęście nie poniosła ciężkich ran. Nic nie zagraża jej życiu.

    Czemu zabił?

    Szybko ustalono, kim był sprawca i odnaleziono go ukrywającego się w tujach. Razem z nim znaleziono zakrwawiony nóż, który najprawdopodobniej był narzędziem zbrodni. Na razie toczy się śledztwo w sprawie, w celu ustalenia, czemu nożownik dokonał tak straszliwej zbrodni. Przypuszcza się, że napaść mogła mieć charakter rabunkowy, gdyż w okolicy zdarzały się takie napady. Sprawca stanie przed sądem i usłyszy zarzuty morderstwa, usiłowania morderstwa i ranienia. Obecnie jest on przesłuchiwany, a wszystkie okoliczności zdarzenia – ustalane.

  • w

    Zabytkowy dwór zniszczony przez ogień (gazetakrakowska.pl)

    Wielki pożar rozpętał się w starym dworku na Woli Duchackiej. Wieczorową porą straż pożarna została powiadomiona o ogniu trawiącym zabytkowe mury. Dwór miał być wykorzystany do celów i rekreacyjnych i edukacyjnych, jednak przez brak środków, budynek stał i niszczał. Obecnie jego stan jest bardzo zły i rewitalizacja i odbudowa może pochłonąć ogromne środki pieniężne. 

    Dwór na Woli Duchackiej przez wiele lat był w rękach rodziny Bemów. Groźba wyburzenia dworku i postawienia tam zabudowań deweloperskich stała się realna w 2005 roku. Władze miasta jednak doceniły historyczną wartość miejsca i dogadały się z właścicielami tej lokalizacji. Karków stało się właścicielem dworku od roku 2012. Planowano w nim ogromne przebudowy. Miały one jednak mieć miejsce wraz z całkowitą rewitalizacją parku. Planowano bowiem stworzyć w dworku miejsce, gdzie upamiętni się historię tego miejsca, sale edukacyjne dla dzieci, a nawet kawiarnie dla zwiedzających. Wszystkie te plany zostały jednak odkładane w związku z brakiem funduszy na wykończenie projektu.

    Niszczał, niszczał, aż spłonął

    Budynek pozostawiony sam sobie z powodu braku funduszy, niszczał z czasem. Jego mury i zabytkowe elementy stawały się coraz słabsze i w gorszym stanie. Na remont budynku przewidywano koszt około kilkunastu milionów złotych. Niestety natrafiono na duże przeszkody w wydzieleniu wystarczającego funduszu. Obecnie po doszczętnym spłonięciu, pieniądze potrzebne na rewitalizacje muszą być dużo większe. Osoby zarządzające dobytkiem martwią się o jego dalsze losy i kolejne decyzje władz w tej kwestii.

  • w

    10-latek pod kołami autobusu. Ustalono winnego zdarzenia (katowice.naszemiasto.pl)

    Całe zajście miało miejsce jeszcze przed świętami Wielkanocnymi. Po drodze poruszał się na zwykłej hulajnodze 10-letni chłopiec. Niestety wjechał on pod koła autobusu miejskiego, który przejeżdżał właśnie po pasach. Zderzenie było dość groźne i chłopiec w stanie ciężkim wylądował w szpitalu. 

    Do zdarzenia doszło na skrzyżowaniu ulicy Rolnej i Leśmiana. 10-latek poruszał się na zwykłej hulajnodze. W momencie, kiedy wjechał nią na przejście dla pieszych, wpadł pod przejeżdżający autobus miejski PKM Katowice nr 296. Zderzenie było na tyle silne, że chłopiec doznał poważnych obrażeń. Na miejscu pojawiły się trzy zastępy Państwowej Straży Pożarnej. Chłopca przewieziono do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie lekarze walczyli o jego zdrowie i życie. Choć stan był określany jako ciężki, to udało się zapanować nad nim. Dziś chłopiec dopiero wyszedł ze szpitala. Policja ustalała okoliczności wypadku, by móc wyciągnąć konsekwencje wobec winnego.

    Wszystko zarejestrowane na kamerce autobusowej

    Dużo jasności w całej sytuacji wprowadziło nagranie zarejestrowanego zdarzenia, przez kamerkę znajdującą się w autobusie. Dzięki niej ustalono, że winnym zdarzenia jest chłopiec, który bez rozejrzenia się wokół wjechał z impetem na pasy, na których znajdował się autobus. Jako że chłopiec jest nieletni, to za ten czyn odpowiedzą przed sądem jego rodzice. To zdarzenie jest kolejnym przykładem, na to jak ważne jest dokładne wytłumaczenie dziecku zasad ruchu drogowego, zanim pozwoli się na samodzielne poruszanie się po drodze.

  • w

    Groźny pożar na Starej Pardałówce (zakopane.naszemiasto.pl)

    W godzinach wieczornych wybuch poważny pożar domku jednorodzinnego. Mimo szybkiego pojawienia się straży pożarnej zastali oni dom już w bardzo zaawansowanym stopniu pożaru. Do ugaszenia go potrzebne było 15 zastępów straży pożarnej. Niestety wskutek pożaru ucierpiały 3 osoby. Stan jednej z nich jest bardzo poważny. 

    Pożar miał miejsce w drewnianym budynku jednorodzinnym na Starej Pardałówce. W godzinach wieczornych straż pożarna została powiadomiona o tym, że w płonącym domu mogą znajdować się dwie osoby. Natychmiastowa interwencja strażaków pozwoliła na zlokalizowanie jednej osoby. Był to mężczyzna, który doznał bardzo dotkliwych poparzeń. Niestety niesiona mu pomoc wymagała reanimowania mężczyzny. Obecnie znajduje się on w szpitalu w stanie ciężkim. Dom był gaszony jeszcze długo po wywiezieniu mężczyzny. Bardzo zaawansowany stan pożaru uniemożliwił szybkie jego ugaszenie.

    Dwie inne ofiary

    Na szczęście okazało się, że w płonącym domu nie znajdował się nikt inny. Nie jest to jednak równoznaczne, z tym że nikt więcej nie ucierpiał. Jak się bowiem okazuje, jeszcze dwie osoby wymagały pomocy specjalistów. Jedna z nich była kobieta, która zatruła się dymem. Drugą był mężczyzna, który ruszył na pomoc i przez to doznał poważnych oparzeń ręki. Godny pochwały czyn na szczęście nie skończył się niczym bardziej poważnym. Warto zauważyć, że przy udzielaniu pomocy innym, zawsze należy zapewnić sobie bezpieczeństwo. Niestety czasem nieumiejętne udzielanie pomocy sprawia, że liczba ofiar wypadku zwiększa się.

  • w

    Winni śmierci 8-latki usłyszeli zarzuty (dziennikbaltycki.pl)

    Tragedia, która zakończyła się śmiercią 8-letniej dziewczynki, miała miejsce już jakiś czas temu na jeziorze Tałty. Otóż właśnie tam przez nieuprawnione prowadzenie niesprawnej łódki, wywróciła się ona wraz z 6 pasażerami. Jedną z ofiar była 8-letnia Nikola, która została uwięziona w kabinie łodzi. Ta utonęła na głębokość około 30 metrów. Nurkowie wyłowili ciało dziewczynki dopiero po kilku godzinach. Dwóch mężczyzn usłyszało teraz zarzuty.

    Pierwszym z nich był sternik, czyli osoba, która wówczas prowadziła łódkę. Jednym z ważnych zarzutów było to, że mężczyzna nie posiadał żadnych uprawnień, ani szkoleń, które pozwalałoby na prowadzenie łódki motorowej, na której znajdowało się 6. pasażerów, w tym 3 dzieci. Warto podkreślić, że żadna z nich nie miała na sobie kamizelki ratunkowej.  Mogłoby to ocalić dziewczynkę, jednak przez ignoranctwo, pozbawiono ją tej możliwości. Nieumiejętne prowadzenie łodzi doprowadziło do wywrócenia się jej na środku akwenu wodnego. Niestety wywrócona łódź wciągnęła i dziewczynkę pod wodę i uniemożliwiła jej wypłynięcie. Łódka zaczęła szybko tonąć i wezwane służby mogły wyciągnąć ciało dziewczynki dopiero po kilku godzinach.

    Wypożyczył niesprawną łódź

    Drugim winnym tej sytuacji jest mężczyzna, który wypożyczył łódź sterownikowi. Łódź nie tylko była niezarejestrowana, ale przede wszystkim miała niesprawne podzespoły. Wypożyczenie jej było nie tylko nierozsądne, ale przede wszystkim nielegalne. Dlatego właściciel zatopionej łodzi również trafił przed sąd i usłyszał zarzuty.

  • w

    Cmentarzysko czołgów w gdańskim Jelitkowie (dziennikbaltycki.pl)

    Niesamowite odkrycie miało miejsce w Gdańsku w dzielnicy Jelitkowo. To właśnie tam odkryto elementy radzieckiego T-34. Jak się okazuje, szczątków może być tam o wiele więcej. Obecnie wykopaliskami zajmuje się fundacja „Latebry”, która w sposób kompetentny i właściwy wykopuje kolejne fragmenty zabytków z drugiej wojny światowej. 

    O tym wyjątkowym miejscu poinformował starszy mieszkaniec Gdańska, który wspominał, je jako cmentarzysko czołgów, gdzie bawił się wraz z kolegami, gdy byli jeszcze dziećmi. Pod wskazane miejsce udała się zaraz ekipa, która bardzo szybko odnalazła pierwsze fragmenty czołgu. Błyskawicznie ustalono, że był to radziecki czołg za czasów drugiej wojny światowej, a dokładnie model T-34. Jak wypowiedzieli się eksperci, porozrzucane elementy mogą wynikać z próby rozbierania czołgów i wywożenia go. Pozostałe elementy pozostawione, zostały zakopane w ziemi i zapomniane na lata.

    Polskie wykopaliska wojennych zabytków

    Wiele miejsc w Polsce jest jeszcze przepełnione drogocennymi zabytkami z okresu wojny. Właśnie podczas przypadkowych wykopalisk natrafia się wciąż na fragmenty czołgów, broni, mundurów itd. Pasjonaci tamtego okresu czasu wciąż szukają w ziemi zabytkowych zdobyczy. Na ten temat prowadzone są również popularne programy w telewizji. Najczęściej taka inicjatywa zaczyna się od zgłoszeń mieszkańców danych okolic. Czasem są oni zaalarmowani możliwości takich wykopalisk, na przykład podczas prac rolniczych, a czasem doprowadza do tego zwyczajny przypadek, jak na przykład wykopanie zabytku przez psa.  

  • w

    Naukowcy z UMCS wypuszczają na rynek innowacyjne urządzenie (kurierlubelski.pl)

    Uniwersytet Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie może pochwalić się innowacyjnym wynalazkiem, które zrewolucjonizuje gospodarkę. Wynalazek skierowany jest do pszczelarzy, który dzięki niemu będą mogli z łatwością określić jakość wosku. WAXO ma ułatwić drogę selekcji dobrego wosku od złego, i co za tym idzie – ulepszyć i przyspieszyć pracę pszczelarzy. 

    Niskiej jakości wosk pszczeli jest utrapieniem zawodowych zbieraczy miodu. Ustalenie jego jakości jednak nie należało do najprostszych. Z odpowiedzią na zapotrzebowanie na rynku ruszył Uniwersytet Marii Curie – Skłodowskiej w Lublinie, którzy zdecydowali stworzyć automat do oceniania jakości wosku. Jak zapewniają naukowcy, jego obsługa jest na tyle prosta, że spokojnie poradzi sobie z nim osoba, która na co dzień nie ma styku z technologią. Komunikaty wyświetlane na urządzeniu są również bardzo proste i nie wymagają znajomości technicznego języka. Do komunikatów dołączono również kolorystyczne ubarwienie, które ma na celu ułatwienie z korzystania z niego.

    Kogo będzie stać na WAXO?

    Najnowszy wynalazek stworzony przez lubelskich naukowców szacuje się na koszt ok. 19 tysięcy złotych. Tworzeniem i serwisem zajmować się będzie specjalna spółka stworzona na uniwersytecie. Cena wynika z wysokich kosztów, jakie poniesiono w celu stworzenia i usprawnienia maszyny. Jak wspominają jednak władze uczelnie, będą się starać o to, by był to sprzęt refundowany częściowo przez ministerstwo gospodarki, jako innowacyjne i bardzo potrzebne rozwiązanie dla pszczelarzy.

  • w

    Jeden z ostatnich kombatantów pochowany w rodzinnym grobie (zielonagora.naszemiasto.pl)

    Porucznik Aleksander Dziedzic zmarł 8 kwietnia w wieku 95 lat. 14 kwietnia pochowano go w rodzinnym grobie. W trakcie pogrzebu pożegnano go godnie, wspominano jego osiągnięcia i wkład w kulturę i pamięć powstania warszawskiego. Brał w nim udział w wieku 16 lat od pierwszego do ostatniego dnia. 

    Jego pamiętnik z powstania obecnie znajduje się w muzeum, jako cenny eksponat. Nie wiedząc, czy przeżyje, zapisywał zdarzenia z tamtych dni w dzienniku, który później schował w jednym z ocalałych murów. Robił to z myślą, że jeśli nie przeżyje, to kiedyś ktoś odczyta, jak to wyglądało z jego perspektywy. W powstaniu stracił rodzinę i ukochany dom. Walczył dzielnie do ostatniego dnia, mimo młodego wieku i otaczającego go dramatu. Trudne przeżycia nie zabiły jednak w nim radości i zawadiackiego poczucia humoru. Za życia został odznaczony szeregiem medali, które miały podkreślić, jak doceniono jego niezwykłą postawę i dzielność w najgorszych czasach.

    Bystry i uśmiechnięty

    Porucznik „Ryś” był wspominany w trakcie pogrzebu, jako niezwykle bystra i mądra osoba. Do końca swoich dni udało mu się utrzymać dobre poczucie humoru i trzeźwość myślenia. Wielokrotnie odznaczany mężczyzna był żywą legendą i wzorem do naśladowania. Skończył prawo i osiedlił się w okolicy Zielonej Góry. Zawsze chętnie udzielał się w akcjach społecznych, które miały na celu wzbudzić patriotyzm w sercach młodych ludzi. Najbliżsi wspominają go jako wesołego i bardzo mądrego człowieka. Na pogrzebie pożegnano go z wszystkimi honorami. Spoczął w rodzinnym grobie.

  • w

    Tragiczny wypadek samochodowy – zginęły dwie osoby (gs24.pl)

    Do zdarzenia doszło 14.04 po godzinie 15.00 na trasie pomiędzy Barlinkiem, a Krzynką. Doszło tam do zderzenia czołowego aut. Zginął kierowca jednego i pasażer drugiego. Drugi kierowca jest w stanie ciężkim w szpitalu. Wciąż są ustalane szczegółowe okoliczności zdarzenia. Jeden z samochodów był zarejestrowany miejscowo, drugiego tablice pochodziły poza województwem. 

    Popołudniem na drodze krajowej numer 156 doszło do tragicznego wypadku. Młody, 19-letni kierowca samochodu z niewiadomych przyczyn zjechał nagle na drugi pas ruchu i z impetem uderzył w samochód z naprzeciwka. Jechała w nim para, gdzie 68-letni kierowca w wyniku ciężkich obrażeń wylądował w szpitalu, a 66-letnia pasażerka zmarła na miejscu. Sądząc po stanie aut, można wnioskować, że co najmniej jeden z nich poruszał się z dużą prędkością. Obecnie jeszcze nie ustalono, czemu młody kierowca raptownie zmienił pas ruchu. Nie ustalono również, czy kierowca był w pod wpływem substancji psychoaktywnych, w tym alkoholu.

    Brawura zakończona tragicznie

    Jednym z najczęstszych powodów, jakie wymienia się w celu ustalenia przyczyn wypadków samochodowych, jest właśnie brawurowa jazda. Często młodzi kierowcy nie czując jeszcze do końca działania samochodu, pędzę przez ulice w zawrotnych prędkościach. Do tego pośpiech i złe decyzje, takie jak wyprzedzanie w niedozwolonym miejscu, mogą skończyć się tragedią. Włączając się do ruchu drogowego, należy pamiętać, że nie jesteśmy odpowiedzialni tylko za swoje zdrowie i bezpieczeństwo, ale również za innych uczestników ruchu.

  • w

    Juwenalia 2023! Kto wystąpi i jak drogie są bilety? (gloswielkopolski.pl)

    Juwenalia to jedna z najpopularniejszych imprez masowych dla studentów. Władze miasta symbolicznie oddaje studentom klucze do miasta, dając tym samym znać, że ten jeden weekend w roku, miasto opanowują właśnie studenci. Organizowane koncerty przyciągnął tłumy do parku im Jana Pawła II. Na scenę zaproszono znanych wokalistów oraz utalentowanych piosenkarzy, którzy po raz pierwszy zagrają przed tak dużą widownią. 

    Życie studenta jest nie tylko znane z Internetu, ale również przewijają się w żartobliwych opowieściach. Trudne decyzje dotyczące zakupów przy małym budżecie, zarwane nocki przez naukę na zajęcia oraz wiele innych stereotypowych sytuacji kojarzy się nam ze studentami. Choć są to ludzie młodzi i pełni ambicji, to nie prowadzą najłatwiejszego trybu życia. Wielu z nich poza trudami na uczelniach, musi poradzić sobie w pogodzeniu to z pracą. Dlatego właśnie na studentów przewidziana jest jednak impreza w roku, gdzie mogą faktycznie się zresetować i naładować baterię na resztę roku. Kto w tym roku wystąpi?

    Juwenalia pod znakiem hip hopu

    Juwenalia, choć posiadają bardzo długą tradycję, to w ostatnich latach były zniesione przez pandemię. Dlatego organizatorzy spodziewają się dużej liczby chętnych do wzięcia udziału. Poza muzycznymi atrakcjami przewidziano również sektor z elementami świetlnymi inspirowanymi magią oraz sektor foodtrucków. Wśród wykonawców można odczytać takich, jak: Oki, Lor, Vito Bambino, Krzysztof Zalewski itd. Juwenalia odbędą się w maju w parku Jana Pawła II. Bilety można nabyć na tobilet.pl.

  • w

    Kultowy zamek na Dolnym Śląsku idzie pod młotek (gazetawroclawska.pl)

    Jednym z bardziej charakterystycznych widoków na Dolnym Śląsku, jest właśnie pałac we wsi Gorzanów. Jego piękne mury i niezwykłe zabudowy, przyciągają turystów, którzy chętnie zwiedzają klasyczny pałac. W jego murach można poczuć wiekową historię tego miejsca w tym kilkukrotnie dokonane przebudowy i rozbiórki. Obecnie pałac można kupić, gdyż na sprzedaż wystawia go komornik. 

    Teraźniejszym właścicielem pałacu w Gorzanowie, jest fundacja założona właśnie w tym celu, żeby ocalić zabytek. Choć opiekowali się pałacem najlepiej jak umieli, i odrestaurowali znaczną część zamku dla zwiedzających, to jednak popadli w spore długi. Właśnie z tego powodu komornik chce sprzedać zabytek, żeby odzyskać fundusze wynikające z zaciągniętych długów. Jak jednak uspokaja fundacja, jest jeszcze możliwość uniknięcia tego. Wystarczy pojawiać się w progu zamku na zwiedzanie i  na organizowanych tam wydarzeniach.

    Budynek z historią

    Niektóre mury zamku w Gorzanowie stawiane były jeszcze za czasów średniowiecznych. Późniejsze konflikty zbrojne nie oszczędzały go. Mury pałacu były wielokrotnie burzone, rozbierane i składane na nowe przez kolejnych właścicieli. Ostatnia przebudowa zlecona przez austriackiego właściciela, nadała pałacowi trochę barokowego stylu. Mimo przechodzenia przez różne ręce pałac stał i niszczał. Zwiedzanie zazwyczaj nie przynosiło wystarczająco funduszy, by móc go remontować. Dlatego obecni właściciele są nie tylko nastawieni na zwiedzanie i turystów, ale również organizują tam najróżniejsze wydarzenia, takie jak jarmark staroci.

    Obecnie piękna zabudowa ma trafić pod komorniczy młotek w dniu 26 maja. Kwota wywoławcza za ten piękny zabytek, to 3708000 zł.

  • w

    Zostawcie brzeg Rudawy w spokoju! (gazetakrakowska.pl)

    Duży protest miał miejsce 13 kwietnia nad brzegiem Rudawy. Mieszkańcy chwycili za łopaty i grabie i koczowali przy brzegu rzeki. Razem z nimi można było spotkać radnych miasta, którzy wspólnie z mieszkańcami zwracali się bezpośrednio do prezydenta miasta, który ich zdaniem ignoruje konsultacje społeczne. 

    Protestujący ludzie byli zdaniem, że mimo przeprowadzanych konsultacji społecznych, ich głos został zignorowany. Rozchodzi się tu o brzeg rudawy, który obecnie jest jeszcze naturalnie porośnięty łąką. Ma się to jednak niebawem zmienić, gdyż według zaakceptowanego planu przebudowy, ma tam znaleźć się betonowa ścieżka rowerowa. Wielu mieszkańców kategorycznie nie zgadza się w mieszanie się elementów miejskiej infrastruktury, w ten kawałek zdrowo i naturalnie zarośniętej łąki. Krajobraz w pełni swobodnie rosnącej trawi jest dużo bliższy mieszkańcom, niż betonowe ścieżki z małymi sztucznie sadzonymi rabatkami. Władze miasta jednak argumentują swoją decyzję koniecznością powstania takiej ścieżki.  

    Jak rozwiązać impas?

    Nie jest to pierwszy protest mieszkańców, którzy oburzeni decyzją dotyczącą brzegu Rudawki, postanowili wyjść na ulice. Jak twierdzi radny, który stał ramie w ramie z protestującymi, nic nie stoi na przeszkodzie, by wspomnianą ścieżkę zrobić kilkanaście metrów dalej. Ich zdaniem nie wymaga tu dużej ingerencji wysłuchanie mieszkańców, z jednoczesnym wykonaniem zadania. W końcu to głównie mieszkańcy tych okolic będą korzystali ze ścieżki, to czemu nie wykonać tego w taki sposób, o jaki proszą?

  • w

    Trzy duże wydarzenia w Katowickim Spodku już w przyszły weekend! (katowice.naszemiasto.pl)

    Zapowiada się wielkie wydarzenie dla pasjonatów, hodowców oraz osób nastawionych na duży rozwój osobisty. W weekend 22-23 kwietnia odbędą się bowiem trzy duże wydarzenia w jednym miejscu – Spodku. Pierwszym z nich jest Ślonsko Giełda Minerałów, Biżuterii i Skamieniałości GeoExpo, następnie Targi Terrarystyczne i Botaniczne Dragon Expo oraz  coś dla duszy i ciała, czyli Festiwal Ezoteryki i Medycyny Naturalnej EzoFest. 

    Na GeoExpo będzie można nacieszyć oczy i nabyć najróżniejsze kamienie naturalne, skamieniałości i biżuterię. Jak twierdza sami organizatorzy, nigdzie indziej w Polsce nie będzie możliwe zobaczenie i zakup tylu niesamowitych dzieł. Połączenia metali z kamieniami szlachetnymi, ale również minimalistyczne ozdoby wykonane z niezwykłą precyzją, to wszystko, czym będzie można nacieszyć oczy w przyszły weekend w Spodku. Giełda ma na celu wypromowanie tego, czego nie można znaleźć w zwykłym sklepie. Wiele rozwiązań to wciąż bardzo niestandardowe podejście do projektu, które ma nie tylko wykorzystać niesamowite minerały, ale również zachwycić odbiorcę.

    Jeśli jednak bardziej niż ozdób cielesnych, poszukujesz czegoś dla duszy, to koniecznie musisz się wybrać na Festiwal Ezoteryki i Medycyny Naturalnej EzoFest. Na miejscu spotkasz się z niesamowitymi wykładami na temat osobistego rozwoju, budowy pozytywnego spojrzenia na siebie i oczyszczenie swoich relacji i życia z tego co toksyczne. Dodatkowo na miejscu będzie można spotkać się z terapeutami, czy rękodzielnikami przedmiotów mocy.

    Mile widziani są również miłośnicy zwierząt, które na co dzień znajdują się za bezpieczną szybą. Targi Terrarystyczne i Botaniczne Dragon Expo, to miejsce, gdzie odnajdą się wszyscy hodowcy. Można będzie również skorzystać z wiedzy i porad specjalistów na przykład z WWF Polska.

  • w

    Kup koszulkę cegiełkę, uratuj podhalański butik (zakopane.naszemiasto.pl)

    Jedną z głośniejszych akcji sprzedażowych na Podhalu, jest próba uratowania polskiego butiki, który miał odczarować Krupówki z kojarzoną chińską tandetą. Asortymentem butiku są dzieła i twory wyłącznie polskich twórców. Wszystko wykonane z pomysłem i zaangażowaniem, z wykorzystaniem wysokojakościowych materiałów. 

    Początkowo butik z polskimi przedmiotami funkcjonował tylko w Warszawie. Jednak zdecydowano, że jedną z największych kuźni niesamowitych talentów, jest właśnie Podhale. Dlatego właściciel butiku wraz z żoną i dzieckiem przeprowadzili się ze stolicy w góry. Początkowo interes szedł świetnie. Polskie Krupówki miały wreszcie godnego reprezentanta polskiego rzemiosła. Klienci bardzo doceniali to miejsce, do tego stopnia, że stało się to jednym z głównych miejsc na mapie dla turystów. Butik sprzedawał tu najróżniejsze artykuły wykonane przez polskich artystów, w tym przez Podhalankę znaną z Azja Express, czy Googlbox Kasię Gąsienicową. Niestety w obecnej sytuacji butik stoi na skraju bankructwa.

    Czym są koszulki cegiełki?

    Ostatnie lata nie są łaskawe dla przedsiębiorców, zwłaszcza dla tych, których działalność opiera się na turystyce. Jak mówi sam właściciel butiku, mimo powrotu turystów na Podhale, są oni dużo bardziej oszczędni niż wcześniej. Wielu z nich ma wyliczone dokładne kwoty na przejazd, nocleg i jedzenie. Nie ma tu mowy o zakupie żadnych pamiątek. A niestety podwyżki czynszu, energii, czy wody, mocno uderzyło w oszczędności właścicieli. Dlatego też twórcy zdecydowali się stworzyć tak zwane koszulki cegiełki, które zostały zaprojektowane przez nich, jednak zrezygnowali z honorarium na rzecz butiku.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.