Więcej wpisów

  • w

    MSW wezwało ambasadora Rosji. Powód? Prowokacyjne groźby Putina pod adresem Polski (i.pl)

    W piątkowy wieczór doszło do ważnego wydarzenia w relacjach międzynarodowych, gdy premier Mateusz Morawiecki za pośrednictwem Twittera ogłosił wezwanie ambasadora Federacji Rosyjskiej do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Powodem tego niecodziennego kroku było odczytanie przez Władimira Putina, głowy państwa Federacji Rosyjskiej, szeregu kontrowersyjnych słów na temat Polski oraz postaci Józefa Stalina.

    W związku z sytuacją Mateusz Morawiecki podkreślił wezwanie ambasadora Rosji jako gest dezaprobaty wobec skandalicznych wypowiedzi Putina. Premier zdecydowanie oznajmił, że Stalin uznawany jest za zbrodniarza wojennego, odpowiedzialnego za tragiczną śmierć setek tysięcy Polaków. Równocześnie zaznaczył, że prawda historyczna nie podlega dyskusji, a fakt ten nie może zostać zbagatelizowany przez żadnego przywódcę, niezależnie od pochodzenia czy ideologii.

    Wcześniej Władimir Putin oskarżył Zachód, a w szczególności kraje wspierające Ukrainę, o wzniecanie konfliktów i prowadzenie wojen na różnych szczeblach. Nie pozostał także obojętny wobec Polski, sugerując, że nasz kraj dąży do uzyskania terenów Białorusi. Stanowczo zagroził, że każda agresywna próba wobec Rosji spotka się z nieubłaganą reakcją. Ponadto, podkreślił, że współczesne granice Polski są efektem działań Stalina, co, jak sam stwierdził, Federacja Rosyjska zamierza nam “przypomnieć”.

    Na międzynarodowej scenie politycznej pojawiają się obawy, że ta sytuacja może zaostrzyć napięcia w regionie i utrudnić współpracę między państwami. Putin publicznie oświadczył, że terytorium Polski, jakie znamy obecnie, było darem od Stalina dla Polaków. Wyraził zdziwienie, sugerując, że nasi przyjaciele w Warszawie mogą o tym fakcie zapominać. Jego zdaniem Polska stara się tworzyć sojusz wojskowy pod egidą NATO, z intencją interwencji na Ukrainie.

    Ambasador Federacji Rosyjskiej, Sergiej Andriejew, zjawił się w sobotę rano w siedzibie Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Spotkanie to wzbudziło duże zainteresowanie mediów i opinii publicznej. Z informacji przekazywanych przez źródła medialne wynika, że rozmowa z rosyjskim dyplomatą była krótka, ale intensywna. W trakcie spotkania ambasador podkreślił, że wszystkie oskarżenia wobec prezydenta Putina są pozbawione podstaw i nie mają uzasadnienia.

    Jak zaznaczył minister Jabłoński, wezwanie ambasadora Federacji Rosyjskiej do MSW było uzasadnione przez prowokacyjne wypowiedzi Władimira Putina wobec Polski oraz groźby skierowane przeciwko naszemu krajowi i sojusznikom. Polskie władze podkreślają, że są zdeterminowane w obronie swojego terytorium, interesów narodowych i stabilności w regionie. Sytuacja ta wzbudziła poważne zaniepokojenie wśród sojuszników Polski, którzy nadal monitorują rozwój wydarzeń.

  • w

    Incydent w Teatrze Polskim: Witold Mikołajczuk oskarżony o pobicie dyrektora, Andrzeja Seweryna (i.pl)

    Dwa lata temu w Teatrze Polskim w Warszawie doszło do nieprzyjemnego incydentu. W wyniku tego zdarzenie poszkodowany został dyrektor Andrzej Seweryn. Oskarżono muzyka Witolda Mikołajczuka o pobicie aktora, co wzbudziło zaskoczenie. Sprawa ta dotyczyła incydentu, który miał miejsce 26 lutego 2021 roku, gdy teatr nakazał noszenie maseczek.

    Tego dnia Witold Mikołajczuk pojawił się na jednym ze spektakli w Teatrze Polskim i zdecydowanie sprzeciwił się nakazowi noszenia maseczek. Niedługo po sprzeciwie wydarzenia te zostały opisane przez “Super Express”.

    Andrzej Seweryn został poproszony o założenie maseczki, jednak odmówił, prowokując innych widzów swoim postępowaniem. W odpowiedzi na sytuację pojawiła się obsługa teatru, która zmuszona była usunąć go z terenu obiektu. Aktor opisał to jako nieprzyjemne doświadczenie.

    Mikołajczuk oskarżony o spowodowanie lekkiego uszczerbku na zdrowiu

    Sprawa została przekazana Prokuraturze Rejonowej Warszawa Śródmieście – Północ, która po miesiącu zakończyła postępowanie, oskarżając Mikołajczuka o spowodowanie lekkiego uszczerbku na zdrowiu aktora, podczas jego interwencji na rzecz bezpieczeństwa.

    Witold Mikołajczuk był zdziwiony zarzutami, gdyż twierdził, że Andrzej Seweryn nie brał udziału w incydencie. Zebrane dowody wskazują jednak, że muzyk uderzył aktora w żebra, powodując powierzchowny uraz klatki piersiowej, który wpłynął na jego zdrowie na okres krótszy niż 7 dni. Za taki czyn przewidziana jest kara do dwóch lat pozbawienia wolności.

  • w

    Tragiczny incydent w krakowskim szpitalu. Prokuratura bada kontrowersje wokół pani Joanny z Krakowa (i.pl)

    Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro, poinformował w piątek, że prokuratura prowadzi dochodzenie w sprawie pani Joanny na podstawie różnych zgłoszeń dotyczących niewłaściwych działań ze strony służb, w tym policji.

    W programie „Fakty” stacji TVN opublikowano wypowiedzi o działaniach policjantów w krakowskim szpitalu wobec kobiety, która zgłosiła przyjęcie tabletki poronnej, zakupionej online. Komendant główny policji, gen. insp. Jarosław Szymczyk, wyraził ubolewanie z powodu jej trudnej sytuacji życiowej, ale podkreślił, że nie można obwiniać policji. Nagrania związane z tą sprawą zostały ujawnione za zgodą prokuratora.

    W sprawie głos zabrał prokurator generalny Zbigniew Ziobro

    Minister Ziobro zapytany o to, czy jako prokurator generalny może potwierdzić bez zarzutów działania policji i prokuratury w przypadku pani Joanny, stwierdził, że prokuratura nie miała nad tym kontroli, ponieważ nie było to związane z postępowaniem karnym. Były to działania ratujące życie kobiety, która próbowała popełnić samobójstwo, i nie miały związku z aborcją.

    Ziobro wyjaśnił, że interwencja nie była nadzorowana przez prokuraturę i nie miała związku z aborcją, lecz z próbą samobójczą kobiety, która była pod opieką lekarza psychiatry. Pacjentka ta skonsultowała się wcześniej z tą samą lekarką, do której zadzwoniła w tej sytuacji.

    Minister Ziobro zapewnił, że prokuratura pojawiła się dopiero teraz, gdy podjęła badanie całej sprawy w związku z różnymi nieprawidłowościami i zgłoszeniami. Celem postępowania prokuratorskiego jest wyjaśnienie legalności wszystkich działań, które wywołały liczne doniesienia o możliwych niewłaściwościach ze strony służb, lekarki i policji. Obecnie prokuratura analizuje wszystkie te zgłoszenia w kontekście tego incydentu.

  • w

    Znaleziono dron zwiadowczy, który spadł w Trzebieniu. Śledztwem zajmują się odpowiednie służby (i.pl)

    Dnia 18 lipca odnaleziono wojskowy dron zwiadowczy. Obiekt spadł w pobliżu Trzebienia na Dolnym Śląsku. Na szczęście nikomu nic się nie stało, a sam dron został już namierzony przez odpowiednie służby. W rozmowie z RMF FM Stanisław Żaryn wyraził swoje stanowisko w tej sprawie.

    We wtorek wieczorem zgłoszono, że w lesie koło stacji benzynowej w Trzebieniu spadł niewielki samolot. Do akcji oddelegowano straż pożarną i funkcjonariuszy policji, którzy natychmiast podjęli działania w celu odnalezienia obiektu.

    Jak poinformował st. bryg. Aleksander Kucharczyk z Komendy Wojewódzkiej PSP we Wrocławiu, w działaniach poszukiwawczych brały udział dwa zastępy Państwowej Straży Pożarnej. Okazało się, że spadły obiekt to wojskowy dron zwiadowczy. Na szczęście w wyniku incydentu nikt nie ucierpiał ani nie doszło też do żadnej eksplozji czy pożaru.

    Trwa dochodzenie w sprawie ustalenia właściciela drona

    Służby odnalazły drona kilkaset metrów od drogi, a wojsko zdążyło już go zabezpieczyć. Jak na tę chwilę trwa śledztwo w celu ustalenia właściciela obiektu oraz wyjaśnienia okoliczności upadku. Jak poinformowało RMF FM, w pobliżu kraksy mieści się również poligon wojskowy.

    Pełnomocnik rządu ds. Bezpieczeństwa Przestrzeni Informacyjnej Rzeczypospolitej Polskiej potwierdził na Twitterze, że odnaleziony dron nie stanowi zagrożenia dla kraju. Dodał, że nie jest też bezzałogowym statkiem powietrznym, który mógłby należeć do wroga. Obiekt został już odpowiednio zabezpieczony przez służby, a cała sytuacja jest pod kontrolą.

  • w

    PGNiG Obrót Detaliczny: Niższe opłaty za gaz dzięki korzystnym trendom na rynku (i.pl)

    PGNiG Obrót Detaliczny podjął korzystną decyzję na początku lipca, obniżając prognozy płatności za dostawy gazu w 2024 roku. Nowa cena, taka sama jak w 2023 roku, wynosi 200,17 zł za MWh netto. Bieżące faktury zostały już wysłane z nową niższą stawką, a korekty zostaną dostarczone klientom, którzy otrzymali prognozy z wyższą stawką.

    PGNiG Obrót Detaliczny podkreśla, że zastosowano niższą cenę ze względu na korzystne trendy na europejskich rynkach gazu, jakie szacowane są w 2024 roku. Przynależność do Grupy ORLEN, największego koncernu paliwowo-energetycznego w regionie, zapewnia stabilność finansową i elastyczność działania w reakcji na rynkowe zmiany.

    Kilkadziesiąt tysięcy prognoz zostało już wysłanych do klientów z nową niższą stawką. Klienci, którzy wcześniej otrzymali prognozy z ceną 516,73 zł/MWh, otrzymają skorygowane prognozy z nową ceną 200,17 zł/MWh na rok 2024. Wcześniej otrzymane prognozy po 1 stycznia 2024 roku będą nieaktualne.

    Dobra wiadomość dla m.in. wspólnot mieszkaniowych, szpitali, domów opieki i przedszkoli

    Aktualna cena prognoz zarówno na 2023, jak i 2024 rok wynika z ustawy o szczególnej ochronie niektórych odbiorców paliw gazowych w 2023 roku i wynosi 200,17 zł/MWh. Jest to bardzo dobra nowina nie tylko dla wspólnot mieszkaniowych, spółdzielni i gospodarstw domowych. Znaczną korzyść uzyskają tu także szpitale, żłobki, przedszkola i domy pomocy społecznej.

    Rachunki będą rozliczane zgodnie z rzeczywistym zużyciem gazu i aktualną ceną. Warto zaznaczyć, że w stosunku do uzyskanej prognozy ostateczna kwota płatności za gaz w przyszłym roku może się zmienić.

    Klienci PGNiG Obrót Detaliczny mogą zmienić sposób rozliczania, otrzymując fakturę rozliczeniową za faktycznie zużyty gaz raz w miesiącu. Aby to zrobić, wystarczy zmienić grupę taryfową na 12T, co pozwala na samodzielne podawanie stanu licznika co miesiąc.

  • w

    Polska w czołówce państw pomagających Ukrainie. Wywiad z ambasadorem Zwaryczem (i.pl)

    Ambasador Ukrainy w Polsce, Wasyl Zwarycz, podkreślił w wywiadzie dla agencji Ukrinform, że Polska zajmuje czołowe miejsce wśród państw wspierających Ukrainę. Ukraińcy także bronią Polski przed agresją Rosji, za co ambasador wyraził szczere podziękowania.

    Zwarycz, ambasador Ukrainy w Polsce, podkreślił dobrą współpracę obu narodów, a rok na stanowisku ambasadora określił jako rok solidarności między krajami. Wyzwaniem dla Ukrainy pozostaje agresja ze strony Federacji Rosyjskiej, ale Polska pozostaje w czołówce państw wspierających Ukrainę. Ukraińcy także gotowi są bronić Polski przed rosyjską agresją.

    Pomoc Polski w walce Ukrainy z rosyjską agresją

    Polska wyróżnia się jako największe państwo w regionie, które udziela pomocy Ukrainie. Inicjatywy wsparcia ze strony polskich organów władzy zbliżyły kraje i narody, tworząc solidny fundament dla przyszłości w UE i NATO. Choć ambasador dostrzega pewne nastroje w społeczeństwie, nie są to oznaki zmęczenia wojną. Polska przekazała Ukrainie wiele wsparcia, w tym czołgi Leopard 2, haubice Krab, zestawy Piorun, transportery Rosomak, drony i amunicję.

    Ponadto, Polska przekazała śmigłowce bojowe Mi-24 oraz inne ważne uzbrojenie, takie jak artyleria, rakiety średniego i dalekiego zasięgu. Prośbą Ukrainy jest otrzymanie tej broni, która mogłaby zmienić sytuację na polu bitwy. Polskie firmy zaangażowały się w projekty odbudowy na Ukrainie, między innymi budowę mieszkań dla osób przesiedlonych oraz uczestnictwo w rozminowywaniu terytorium i odbudowie sieci energetycznych.

    Ambasador Zwarycz odniósł się do zakazu wwozu zboża z Ukrainy do Polski. Uważa, że lepszym podejściem jest poszukiwanie ścieżek i możliwości dwustronnej współpracy, zamiast stosowania ograniczeń. Kijów również opowiada się przeciwko zakazom eksportu ukraińskiej żywności do krajów UE.

  • w

    Jest już decyzja sądu rejonowego w sprawie „Babci Kasi” za uderzenie policjanta (i.pl)

    Kobieta o pseudonimie „Babcia Kasia,” czyli Katarzyna A., została skazana przez sąd rejonowy za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji. Uderzyła policjanta drzewcem flagi, za co orzeczono grzywnę oraz zobowiązanie do zapłaty na rzecz pokrzywdzonego.

    Prokurator Szymon Banna z Prokuratury Okręgowej w Warszawie poinformował, że 12 lipca Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wydał wyrok nakazowy wobec Katarzyny A. za zaatakowanie policjanta drzewcem flagi. Znana jako „Babcia Kasia,” aktywistka została ukarana grzywną w wysokości 500 zł oraz nawiązką 300 zł na rzecz pokrzywdzonego policjanta. Oskarżono ją zgodnie z artykułami 222 par. 1 i 57a Kodeksu Karnego.

    Chuligański atak na policjanta podczas manifestacji w stolicy

    Przestępstwo miało charakter chuligański i miało miejsce 11 stycznia 2021 roku podczas manifestacji na Placu Konstytucji w Warszawie. Katarzyna A. zaatakowała policjanta, który strzegł porządku podczas zgromadzenia, uderzając go drzewcem flagi. Prokuratura uznała ten akt za czyn chuligański.

    Sąd, wydając wyrok nakazowy, uznał, że dowody zebrane przez prokuraturę jednoznacznie wskazują na winę oskarżonej. Sąd również podzielił opinię prokuratury co do chuligańskiego charakteru przestępstwa. Wyrok nie jest prawomocny i przeciwko niemu można się odwołać.

  • w

    Rzecznik NIK nie potwierdza informacji o kandydaturze Jakuba Banasia do Sejmu (i.pl)

    Jakub Banaś, syn prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia, został wybrany jako druga osoba na warszawskiej liście Konfederacji do Sejmu. Jednakże rzecznik NIK nie potwierdza tej informacji.

    Konfederacja zaprezentowała pierwsze trójki swoich kandydatów do Sejmu w różnych okręgach wyborczych. Na konferencji prasowej ogłoszono, że Jakub Banaś będzie startować do Sejmu z listy Konfederacji, zajmując drugie miejsce na warszawskiej liście. Pierwsze miejsce przypadnie Sławomirowi Metzenowi z partii Nowa Nadzieja, a trzecie Aleksandrowi Kowalińskiemu z Ruchu Narodowego.

    Rzecznik prasowy NIK, Łukasz Pawelski, poinformował, że Najwyższa Izba Kontroli nie miała informacji o kandydaturze Jakuba Banasia z listy Konfederacji. Portal informuje, że negocjacje w tej sprawie trwały kilka miesięcy, a obecnie Jakub Banaś pełni funkcję społecznego doradcy prezesa NIK, Mariana Banasia.

    Prokuratura wysunęła siedem zarzutów wobec Jakuba i Agnieszki Banaś

    W lipcu 2021 roku Prokuratura Regionalna w Białymstoku przedstawiła Jakubowi Banasiowi i Agnieszce Banaś siedem zarzutów, w tym wyłudzenia około 120 000 zł z Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa na remont kamienicy oraz wyłudzenia podatku VAT w kwocie opiewającej na prawie 80 000 zł.

    Śledczy ustalili, że para użyła podrobionych faktur VAT na ponad 310 000 zł, aby potwierdzić nieprawdziwe prace remontowe, włącznie z protokołem końcowego odbioru.

  • w

    Pijany kierowca uderzył w motocykl. Dwie osoby z rozległymi obrażeniami (i.pl)

    Podczas jazdy motocyklem ulicą Szczecińską w stronę centrum miasta para młodych ludzi została uderzona przez pijanego kierowcę BMW. Obydwie osoby doznały wielonarządowych obrażeń i zostały odwiezione do słupskiego szpitala.

    Wypadek miał miejsce we wtorek, 18 lipca, na ul. Szczecińskiej w Słupsku, pomiędzy wiaduktem kolejowym a skrzyżowaniem z ul. Sobieskiego. Policjanci z drogówki ustalili, że 36-letni kierowca BMW nie zachował bezpiecznej odległości od pojazdu, który jechał przed nim, co spowodowało zderzenie z motocyklem marki Romet. Jednośladem podróżowali 22-letni kierowca i jego 22-letnia pasażerka.

    Winowajca miał we krwi ponad 2 promile alkoholu

    W wyniku wypadku obaj motocykliści zostali przetransportowani do szpitala z obrażeniami wielonarządowymi. Lekarze ocenili stan mężczyzny jako ciężki, a kobiety jako średniociężki. Świadkowie twierdzą, że sprawca był kompletnie pijany i potrzebował pomocy dwóch mężczyzn, by wrócić do swojego auta. Badanie alkomatem wykazało ponad 2 promile alkoholu we krwi kierowcy BMW.

    Policja zabezpieczyła również krew sprawcy do badania, które wykaże obecność środków odurzających. Jego prawo jazdy zostało zatrzymane. Za kierowanie w stanie nietrzeźwości grozi kara do 2 lat więzienia, a za spowodowanie wypadku drogowego nawet 8 lat pozbawienia wolności.

    Na miejscu wypadku policjanci wykonują oględziny, dokumentują zdarzenie fotograficznie oraz zabezpieczają ślady. Konsekwencje prawnie dla kierowcy mogą być poważne, aż do długotrwałego pozbawienia wolności w przypadku spowodowania wypadku.

  • w

    Odszedł Ravgor, popularny polski Youtuber. Po latach zmagań przegrał walkę z depresją (i.pl)

    Zmarł Rafał Górecki, znany jako Ravgor, który zdobył popularność dzięki swojej obecności na platformie YouTube. Informację o śmierci Rafała podał jego brat, Marcin. Powszechnie wiadomo, że Ravgor od dawna zmagał się z depresją, o czym sam niejednokrotnie wspominał.

    Brat zmarłego poinformował fanów Rafała, przekazując im smutną wiadomość. Napisał, że Rafał niestety przegrał walkę z chorobą, mimo wielu prób leczenia i terapii, które dzielnie podejmował przez ponad połowę swojego życia.

    Ravgor założył swój kanał YouTube w 2011 roku, zyskując ponad 665 tysięcy subskrybentów. Mimo niewielkiej liczby filmów, zdobył ogromną popularność, szczególnie dzięki prankom. Był aktywny również na Instagramie, gdzie miał ponad 76 tysięcy obserwujących, chociaż ostatni post pochodził z października 2021 roku.

    Niestety, życie w depresji oraz utrata wzroku w jednym oku przez wybuch petardy stanowiły część jego trudnej historii. Inni twórcy, tak jak Maciej Dąbrowski (Człowiek Warga) czy Sylwester Wardęga z ciężkim sercem żegnają Ravgora.

    Gdzie znaleźć pomoc w przypadku myśli samobójczych?

    Dla osób zmagających się z trudnościami życiowymi lub myślących o samobójstwie istnieją bezpłatne infolinie, takie jak Centrum Wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym (800-70-2222), Telefon zaufania dla Dzieci i Młodzieży (116 111) oraz Telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych (116 123).

    W nagłych przypadkach można również skorzystać z numeru alarmowego 112 lub udać się na oddział pogotowia w najbliższym szpitalu psychiatrycznym.

  • w

    Brzezie: Policja poszukuje kierowcy – prawdopodobnie spowodował wypadek, raniąc osiem osób (i.pl)

    W wyniku niebezpiecznego wyprzedzania kierowca białego samochodu dostawczego spowodował wypadek na drodze krajowej nr 25 w okolicach obwodnicy Brzezia. Co więcej, postanowił uniknąć odpowiedzialności i uciekł z miejsca zdarzenia. Numer rejestracyjny auta zaczynał się od liter “CT”, co wskazuje na możliwe pochodzenie kierowcy z Torunia. Obecnie funkcjonariusze policji szukają uciekiniera.

    Około godziny 14.00, na prostej drodze krajowej, kierowca białego samochodu dostawczego wyprzedzał kilka pojazdów, w tym citroena i peugeota, kiedy nagle z naprzeciwka nadjechał osobowy opel. Ażeby uniknąć czołowego zderzenia, kierowca opla skierował się na pobocze. Niestety, manewr ten spowodował utratę kontroli nad pojazdem, w wyniku czego uderzył najpierw w jadącego z przeciwka citroena, a następnie w peugeota, który jechał za nim.

    Natomiast kierowca samochodu dostawczego, który podejrzewany jest o spowodowanie zderzenia, nie zatrzymał się na miejscu wypadku, tylko odjechał w siną dal, nie zważając na obrażenia, jakie mógł wyrządzić innym osobom na drodze.

    Osiem osób w szpitalu, w tym dwoje dzieci i dwoje nastolatków

    Wskutek tego tragicznego wypadku droga była przez wiele godzin całkowicie zablokowana. Zdarzenie dotknęło łącznie 9 osób, z których 8 z obrażeniami ciała zostało zabranych do różnych szpitali. Wśród poszkodowanych znalazły się także dzieci w wieku 7 i 10 lat oraz dwóch 17-latków. Ranni przebywają obecnie na oddziałach w Słupsku, Koszalinie, Szczecinku i Chojnicach.

    Jak na tę chwilę funkcjonariusze starają się ustalić tożsamość właściciela białego samochodu dostawczego. Na nagraniach widoczna jest część numeru rejestracyjnego, który rozpoczyna się literami “CT”. Sugeruje to, że kierowca lub pojazd pochodzą z Torunia. Policja apeluje do wszystkich, którzy mogą pomóc w zidentyfikowaniu kierowcy lub podać informacje o jego pobycie.

    Wszelkie informacje można kierować na człuchowską policję pod numerem 47 74 25 722 lub na krajowy numer alarmowy 112.

  • w

    Prokuratura oskarżyła Tomasza Lisa o nielegalne reklamowanie alkoholu w Newsweeku. Do sądu wpłynął już akt oskarżenia (i.pl)

    Tomasz Lis stawił się przed sądem w związku z oskarżeniem dotyczącym reklamy alkoholi zamieszczonej w dodatku do czasopisma. Były redaktor naczelny tygodnika “Newsweek” nie przyznaje się do winy.

    Prokuratura Rejonowa Warszawa–Mokotów skierowała akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi L., na podstawie zawiadomienia złożonego przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Oskarżenie dotyczy naruszenia przepisów ustawy o wychowaniu w trzeźwości i o przeciwdziałaniu alkoholizmowi związanych z reklamą alkoholi w dodatku do “Newsweeka”.

    Tomasz L. jest oskarżony o prowadzenie reklamy napojów alkoholowych, takich jak wódka, brandy, whisky i likiery, przez rozpowszechnianie znaków towarowych, symboli graficznych, cen i odnośników do stron dystrybutorów w bezpłatnym dodatku do tygodnika. Oskarżenie dotyczy okresu od 27 listopada do 3 grudnia 2017 r., gdy Tomasz L. był redaktorem naczelnym.

    Tomasz Lis nie przyznaje się do oskarżeń i uważa je za absurd

    W toku postępowania Tomasz L. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Jego wyjaśnienia zostały zweryfikowane negatywnie. Za takie przewinienie grozi mu grzywna od 10 tys. do 500 tys. złotych.

    W kwietniu tego roku prokuratura ogłosiła zarzuty wobec byłego redaktora “Newsweeka”. Tomasz Lis odniósł się do nich na Twitterze, kwestionując absurdalność zarzutów i wyrażając swoje preferencje co do nazwy “Tomasz L.” zamiast “Tomasz Lis”.

  • w

    Katastrofa samolotu Cessna w Chrcynnie. Pięć osób zginęło, osiem zostało rannych (i.pl)

    W poniedziałek po 19:00 doszło do katastrofy, podczas której samolot Cessna 208 Caravan o nr SP-WAW, używany przez sekcję spadochronową Aeroklubu Warszawskiego, rozbił się, uderzając w blaszany pawilon pełniący funkcję miejsca treningu i instruktażu dla skoczków. W wyniku zdarzenia zginęło pięć osób, w tym pilot. Osiem osób zostało rannych.

    Doświadczony zawodnik Aeroklubu Warszawskiego, którego portal i.pl zapytał o przyczyny katastrofy w Chrcynnie, uważa, że mogła to być wynikiem brawury pilota. Na podstawie nagrania sugeruje, że pilot przekroczył przechylenie o pięć stopni, co spowodowało ześlizgnięcie się samolotu na hangar. Podobną hipotezę potwierdzają znawcy procedur lotniczych, którzy dodają, że niekorzystna ocena wysokości i promienia zakrętu, a także ewentualna usterka techniczna, mogły odgrywać decydującą rolę. Ostateczny wyrok należy jednak do komisji badania wypadków lotniczych.

    Prawdopodobna przyczyna to za duże przechylenie samolotu

    Również inny ekspert potwierdza, że pilot często preferował wykonywanie “kosiaka” (lot koszący na niewielkiej wysokości) tuż nad ziemią w okolicy strefy lądowania skoczków, jak ukazuje nagranie. Według niego samolot miał za duże przechylenie o pięć stopni, co spowodowało uderzenie w hangar.

    Inny znawca procedur lotniczych także potwierdza te wersje, odnosząc się do niskiego lotu koszącego. Ocenia, że błędna ocena wysokości i promienia zakrętu, w połączeniu z ewentualnymi usterkami technicznymi, mogły wpłynąć na tę sytuację. Konieczne jednak jest oczekiwanie na raport komisji badania wypadków lotniczych.

    Pomimo pojawiających się doniesień w mediach na temat wpływu pogody na katastrofę, rozmówcy zaznaczają, że nie jest to prawdopodobna przyczyna wypadku. Zwracają uwagę, że budynek blaszanego baraku jest oddalony od osi pasa startowego i lądowiska, co sugeruje, że to nieproceduralne podejście do lądowania nie było główną przyczyną tragedii.

  • w

    Podkarpacie: Nietrzeźwy kierowca wjechał w przechodniów. Jedna osoba zginęła na miejscu (i.pl)

    Zeszłej soboty w miejscowości Będziemyśl wydarzyła się śmiertelna tragedia z udziałem pijanego kierowcy. Będąc pod wpływem alkoholu, mężczyzna stracił panowanie nad pojazdem i wjechał w przechodniów. Niestety, śmieć na miejscu poniosła jedna osoba.

    Do tragicznego wypadku doszło 15 lipca około godziny 22:00 w Będziemyślu (gm. Sędziszów Małopolski, pow. Ropczycko-Sędziszowski, woj. podkarpackie). Drogą jechał pijany kierowca, który nie zważał na prędkość. W pewnym momencie stracił panowanie nad rozpędzoną osobówką i wjechał w dwie osoby w wieku 25 i 21 lat.

    25-latek zginął na miejscu, a 21-latka trafiła do szpitala

    W wyniku uderzenia 25-letni mieszkaniec gminy Sędziszów Małopolski zginął na miejscu wypadku. Natomiast 21-letnia mieszkanka gminy Ropczyce z obrażeniami została przewieziona do szpitala – poinformował mł.asp. Wojciech Tobiasz, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Ropczycach.

    Funkcjonariusze policji zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 48 i 51 lat podróżujących samochodem, który spowodował wypadek. Obaj podejrzani zostali już osadzeni w areszcie, gdzie oczekują dalszego rozwoju sprawy. Jak na tę chwilę policja bada szczegóły i okoliczności tej smutnej tragedii.

  • w

    Radom: 11-letnia dziewczynka potrącona na przejeździe rowerowym. Wypadek spowodowała 63-letnia kobieta za kierownicą osobówki (i.pl)

    W minioną sobotę w Radomiu wydarzył się niebezpieczny wypadek, podczas którego kierowca osobówki potrącił dziewczynkę na rowerze. Poszkodowana 11-latka została odwieziona do szpitala.

    Do wypadku doszło 15 lipca około godziny 20:30 na ul. Wernera w Radomiu. Na przejeździe rowerowym kierowca samochodu osobowego marki Toyota potrącił przejeżdżającą na rowerze 11-letnią dziewczynkę. Za kierownicą toyoty siedziała 63-letnia kobieta, która wjechała na przejazd oznakowany dla rowerów. Kobieta nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu i zderzyła się z dziewczynką, która przemieszczała się po ścieżce rowerowej.

    Radomscy policjanci sprawdzili stan trzeźwości 63-latki

    Na miejscu zdarzenia pojawili się funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu i zespół ratownictwa medycznego. Kobieta została przebadana alkomatem, który nie wykazał obecności alkoholu w jej organizmie.

    11-letnia dziewczynka doświadczyła kontuzji uda, z racji czego sanitariusze podjęli decyzję o przewiezieniu poszkodowanej rowerzystki do pobliskiego szpitala.

    Wypadek nie spowodował żadnych utrudnień w ruchu drogowym.

  • w

    Wściekli plażowicze chcieli dokonać samosądu na piątce osób na kąpielisku w Bytomiu. Policjanci musieli użyć gazu (i.pl)

    W mediach społecznościowych pojawiło się szokujące nagranie. Okropne sceny miały miejsce na kąpielisku w Bytomiu. A plażowicze niemal dokonali samosądu!

    W sobotę, 15 lipca, do ohydnej sytuacji doszło na basenie miejskim w Bytomiu przy ul. Wrocławskiej. W mediach społecznościowych pojawiły się filmiki, na których wyraźnie widać jak przebywający na basenie ludzie próbowali dokonać samosądu na mężczyznach podejrzanych o niedozwolone zachowania wobec nieletnich.

    Do akcji wkroczyli funkcjonariusze bytomskiej policji. Mimo zatrzymania podejrzanych osób, osoby na basenie nadal próbowały wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę. Z informacji przekazanych przez świadków wynika, że policjanci zmuszeni byli użyć gazu, żeby uspokoić rozwścieczoną grupę.

    Świadkowie podają również, że grupę podejrzanych o pedofilię tworzyło pięć osób, a jednej z nich udało się uciec. Okropne zachowanie mężczyzn zdecydowanie nie spodobało się wielu osobom przebywającym na kąpielisku.

    Ochroniarze usunęli mężczyzn z basenu i zawiadomili policję

    Ochrona, która zajmuje się pilnowaniem porządku i bezpieczeństwa na kąpielisku w Parku Miejskim, przyjęła dwa zgłoszenia. Jedno wpłynęło od dwóch chłopców, a drugie od matki dziewczynki korzystającej z basenu.

    Dziewczynka powiedziała matce, że zaczepia ją mężczyzna w średnim wieku (około 50 lat). Zaniepokojona matka przekazała te informacje ochronie. Natomiast chłopcy zawiadomili ochroniarzy, że ten sam mężczyzna miał ich zaczepiać podczas zabawy w wodzie.

    Ochroniarze natychmiast podjęli interwencję. Wyprowadzili z basenu cztery osoby, a następnie zawiadomili policję. Cała czwórka została aresztowana. W tym momencie trwa śledztwo w tej sprawie.

    Kom. Anna Lenkiewicz z Komendy Miejskiej w Bytomiu oznajmiła, że zatrzymani to mężczyźni w wieku od 18 do 48 lat. Są to obcokrajowcy żyjący na terenie Bytomia. Dzisiaj będą doprowadzeni przed oblicze prokuratora, który zadecyduje o dalszym postępowaniu w tej sprawie. Jeszcze nie wiadomo, czy mężczyznom zostaną przedstawione zarzuty i o jakiej treści, a także, czy wszystkim podejrzanym, czy tylko niektórym z nich.

  • w

    Premier Mateusz Morawiecki zrzuca bomby na Donalda Tuska (i.pl)

    W piątek premier Mateusz Morawiecki wypowiedział się na temat Donalda Tuska, nazywając go bajerantem, oszustem, kłamcą i kłótnikiem, który potrafi zmieniać zdanie trzy razy w ciągu tygodnia.

    Mateusz Morawiecki skrytykował Tuska, porównując go do farbowanego lisa, który potrafi zmieniać zdanie częściej niż skarpety. Premier zwrócił uwagę na fakt, że na początku Tusk obiecywał nie podnosić wieku emerytalnego, a jednak sam zdecydował się przejść na emeryturę w wieku 65 lat po tym, jak podniósł wiek emerytalny dla Polaków. Morawiecki uznał to za zdradę i nazwał Tuska Judaszem oraz bajerantem.

    Premier ostrzegł przed tymi, którzy w przebraniu lisów obiecują piękne przyszłościowe wizje. Przypomniał, że niedawno, zaledwie 8-10 lat temu, blisko 2,5 miliona osób znajdowało się bez pracy. W związku z tym wskazał na potrzebę zachowania ostrożności wobec obietnic utopijnych rozwiązań, namawiając na poparcie Prawa i Sprawiedliwości.

  • w

    Marika skazana na trzy lata za próbę wyrwania "tęczowej" torby. Wyszła już z więzienia i czeka na ułaskawienie (i.pl)

    Arkadiusz Mularczyk, wiceprzewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa, ogłosił na Twitterze, że złożył wniosek o lustrację sprawy karnej młodej dziewczyny, która spędziła rok w więzieniu za próbę wyrwania tęczowej torby.

    Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny, poinformował również na Twitterze, że przyjął wniosek o przerwę w karze 21-letniej Mariki. Dziewczyna została zwolniona z więzienia i oczekuje teraz na decyzję prezydenta w sprawie ułaskawienia. Jej skazanie za usiłowanie rozboju zostało uznane za bezzasadne. Minister Ziobro krytykuje również surowe kary polskich sądów za obronę wiary i wartości, podczas gdy niektóre formy przemocy pozostają bezkarnymi.

    Marika została skazana za próbę wyrwania torby w barwach ruchu LGBT podczas manifestacji w Poznaniu w sierpniu 2020 roku. Ordo Iuris, organizacja prawna, sugeruje, że wyrok może być wynikiem motywacji ideologicznych. Działalność Mariki w Młodzieży Wszechpolskiej została uznana za okoliczność obciążającą.

    W trakcie postępowania Marika przeprosiła pokrzywdzoną osobę i wyraziła żal za swoje działania. Jej intencją nie było kradzieżowe zagarnięcie torby, a wyrażenie sprzeciwu wobec propagowania idei ruchu LGBT. Marika i pozostali oskarżeni ostatecznie nie doprowadzili do wyrwania torby, gdyż nie zamierzali stosować przemocy.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.