Więcej wpisów

  • w

    Mężczyzna podpalił się pod konsulatem Ukrainy (gazetakrakowska.pl)

    Dziś przed 8. rano przed konsulatem Ukrainy doszło do strasznej sceny. 63- latek wykrzykując hasła po ukraińsku, oblał się łatwopalną cieczą i podpalił. Choć do interwencji doszło bardzo szybko, to stan Ukraińca określa się jako bardzo ciężki. Obecnie o jego życie walczą specjaliści w Centrum Oparzeniowym w Krakowie. 

    Codziennie przed konsulatem Ukrainy zbierają się ludzie, którzy muszą załatwić tam pewne formalności. Długie kolejki strapionych Ukraińców, są nadzorowane przez patrole policyjne. Robi się tak w celu utrzymania porządku i spokoju. Często wśród sfrustrowanych i przygnębionych Ukraińców dochodzi do wymian zdań lub sprzeczek, jednak sytuacja, taka jak dziś, zdarzyła się pierwszy raz. Otóż z długiej kolejki wychylił się starszy mężczyzna. Zaczął zachowywać się dość irracjonalnie. Wymachiwał rękami i wykrzykiwał hasła w ojczystym języku. Jak udało się dowiedzieć były to między innymi nawoływania Ukraińców do powrotu na łono ojczyzny i walkę za nią. Następnie wyciągnął pojemnik z łatwopalną cieczą, oblał się nią i podpalił.

    Protest, czy akt desperacji?

    Do zajętego ogniem mężczyzny od razu dostąpili inni ludzie z kolejki i funkcjonariusze policji, którzy zaczęli go gasić. Dzięki samochodowym gaśnicom udało się ugasić zajętego ogniem 63-latka. Niezwłocznie przewieziono go do szpitala. Miał on na sobie puchową kurtkę, która bardzo szybko zajęła się ogniem i wyrządziła duże uszkodzenia. Obecnie lekarze walczą o życie mężczyzny i określają jego stan na ciężki. Nie wiadomo co kierowało podpalaczem. Choć wykrzykiwane hasła mogłyby wskazywać na protest przeciwko wojnie na Ukrainie, to równie dobrze powodem mogły być osobiste problemy.

  • w

    RONNIE FERRARI w katowickim Energy 2000 (katowice.naszemiasto.pl)

    Młody utalentowany artysta koncertował w katowickim klubie Energy 2000. Jak twierdzą świadkowie zdarzenia, artysta poruszył tłumy do wspólnej zabawy. Autor „Ona by tak chciała…” został przywitany niezwykle ciepło i tłumnie. Pod samą sceną dużo się działo, a wykonawca jak sam twierdzi, świetnie się bawił. Kim jest piosenkarz i skąd się wziął jego fenomen?

    RONNIE FERRARI, a właściwie Hubert Kacperski, to młody kreatywny autor piosenek i kompozytor, który publikuje utwory już od 2017 roku. Jak sam mówi, nie potrzebuje wytwórni, gdyż sam prowadzi agencję, co daje mu wolność i niezależność. Elokwentny młodzieniec bywał już gościem najróżniejszych programów, w tym jednej ze śniadaniówek. Choć jego piosenki są do zabawy, nie interpretacji artystycznej, to trudno obecnie znaleźć w Polsce kogoś, kto chociaż raz nie słyszałby jego utworu.  Pierwsza piosenka „Ona by tak chciała…” miało być zabawnym połączeniem disco polo z hip-hop-em. Wiedział, że jest to projekt dość nowatorski, jednak nie podejrzewał, że odniesie aż taki sukces. Obecnie piosenka ta ma około 199 mln wyświetleń na YouTube.

    Co obecnie tworzy RONNIE FERRARI?

    Choć mogłoby się wydawać, że taki nieoczekiwany sukces skończy karierę artysty i zapisze go w kartach historii polskiej muzyki, jako artystę jednego przeboju, to piosenkarz wcale nie zwalnia tempa. Korzystając z dużej sławy jaką zyskał na utworze, wciąż tworzy i prezentuje nowe dzieła. Sam wypowiada się, że chętnie miesza najróżniejsze gatunki muzyczne i tworzy piosenki, które mają trafić do ludzi o różnych gustach.

  • w

    Trzeci stopień zagrożenia lawinowego w Tatrach (zakopane.naszemiasto.pl)

    W polskich górach zrobiło się bardzo niebezpiecznie. TOPR ostrzega turystów przed wchodzeniem w góry, gdyż utrudnione warunki mogą doprowadzić do tragedii. Trudno jednak powstrzymać pewnych siebie i niedoświadczonych turystów, którzy nie tylko przesadnie wierzą w swoje siły, ale również wybierają się na górski marsz bez sprzętu lub bez umiejętności korzystania z niego. Zazwyczaj kończy się to koniecznością interwencji TOPR-u.

    Choć w większości Polski obecnie panuje już wiosna, a wokół zieleniące się trawniki i kwitnące śliwki, to w górach zima w całej okazałości. Na wielu szczytach wciąż leży warstwa grubego śniegu. Niestety nie jest to jednak oznaka, że można wesoło wydłużyć sezon narciarski i zimowy. Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe przestrzega przed wybieraniem się w góry. Pierwszym z powodów, dlaczego warto odpuścić, jest trzeci stopień zagrożenia lawinowego. Zapowiadane ocieplenie może spowodować osuwanie się warstw śniegu w dół, co jest wyjątkowo groźnym zjawiskiem dla wszystkich znajdujących się wówczas na górskiej ścieżce. Drugim natomiast są trudne warunki.

    Co spotka turystów obecnie w Tatrach?

    Ku zaskoczeniu wielu w górach przede wszystkim każdego przyjezdnego przywita śnieg, i to w niemałych ilościach. Nie jest to jednak bezpieczny i zachęcający do zimowych sportów opad, a raczej niebezpieczny i grożący osunięciem się. Wspomniana przewidywana lawina jest bardzo groźna, jednak dla niedoświadczonego turysty, same ścieżki mogą być trudne i spowodować wszelkie urazy. Oblodzone i utwardzone śniegi są przykryte zdradziecką małą ilością świeżego śniegu. Bez odpowiedniego zabezpieczenia się, może to skończyć się w najlepszym wypadku, nieprzyjemnie.

  • w

    Była minister oskarżona o wyłudzenia (dziennikbaltycki.pl)

    W Sądzie Okręgowym w Gdańsku toczy się właśnie głośna sprawa dotycząca wyłudzeń pieniędzy z dotacji unijnych w latach 2009-2015. Wszystko to miało mieć miejsce w ramach Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, której to członkowie wyłudzali ogromne ilości pieniędzy z funduszy unijnych. Jedną z oskarżonych jest Teresa K., była minister w rządzie Jerzego Buzka. 

    Fundusze unijne w dużym stopniu przyczyniły się do rozwoju wielu projektów na terenie całej Polski. Ich pojawienie się zasiliło budżety wielu projektów, jednak niestety zasiliły również prywatne kieszenie wielu nieuczciwych osób znajdujących się na wyższych stanowiskach. Znajomości w odpowiednich miejscach oraz znane politycznie nazwisko mogło pomóc w oszukiwaniu systemu i samodzielnym wzbogacaniu się na nie swoich pieniądzach. Tak właśnie wyglądało to w przypadku wspomnianej sprawy, gdzie oskarżona jest cała zorganizowana grupa ludzi.

    Co grozi oskarżonym za wyłudzenia?

    Grupa osób, która została właśnie oskarżona o wyłudzenia dotacji unijnych to między innymi była minister, urzędnik, pracownicy naukowi i wiele innych. Cała ta dobrze zorganizowana grupa miała działać wspólnie i świadomie w celu oszukania systemu i wyłudzenia dotacji unijnych. Tworzono fikcyjne spółki lub projekty, które zatwierdzone przez członków grupy, miały uzyskiwać duże dotacje z funduszy unijnych. Wszystkie pieniądze miały być dzielone między wspólników. Obecnie za ten proceder grozi im nawet do 10 lat pozbawienia wolności, w zależności od udziału.

  • w

    Powstanie pierwsza elektrownia jądrowa na Pomorzu? (dziennikbaltycki.pl)

    Po wejściu w życie tak zwanej specustawy jądrowej złożono wniosek o zgodę na wybudowanie elektrowni jądrowej. Pierwsza z nich ma stanąć na pomorzu. Jak mówią specjaliści, jest to duży krok w celu modernizacji elektryczności w Polsce. Choć jest to temat dość kontrowersyjny, to o jego zasadności dyskutowano już od dłuższego czasu. Jako największy argument mający uspokoić wszystkich martwiących się o możliwe konsekwencje takiej elektrowni, jest fakt, że takowe istnieją już blisko naszej granicy u sąsiadów. 

    Elektrownie jądrowe są dużym przedsięwzięciem, którym zajmują się specjaliści powołani do tego zadania. Jak twierdzi sam Pełnomocnik Rządu ds. Strategicznej Infrastruktury Energetycznej Mateusz Berger, jest to jedno z najtrudniejszych wyzwań kompetencyjnych dla specjalistów z tej dziedziny w Polsce. Samo złożenie wniosku wymagało ogromnego nakładu pracy i dokładnego przemyślenia całego procesu. Dokonano szczegółowego opisu technologii tej elektrowni jądrowej, zaznaczono maksymalną łączną moc zainstalowaną oraz planowany czas eksploatacji. Ponadto odniesiono się również do polskiego zapotrzebowania energetycznego na przyszłe lata, oraz do planu Unijnego na ekologiczne rozwiązania elektryczne.

    Czego boją się Pomorzanie?

    Stawianie elektrowni elektrycznej zawsze wiąże się z szeregiem obaw i niepokoju. Polacy nauczeni na tragedii czarnobylskiej, martwią się o bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich. Elektrownia jądrowa jest owiana złą sławą. Jak jednak uspokajają specjaliści – wybuch elektrowni jądrowej sprzed lat był wynikiem niedopatrzeń i złego wykorzystywania. Nowe technologie, przeszkolony personel oraz odpowiednie podejście, może całkowicie wyeliminować czynniki ryzyka.

  • w

    Potrzebne płytki krwi – wielka mobilizacja młodych (kurierlubelski.pl)

    Krew jest zawsze produktem deficytowym. To surowiec, bez którego nie można żyć, a równocześnie nie można go samemu wyprodukować. Za sprzeczność sprawia, że w wiele chorych staje przed trudną sytuacją, gdy mimo ogromnej potrzeby, nie ma krwi w szpitalnych bankach krwi. To samo dotyczy płytek krwi, na których ogromne zapotrzebowanie zgłaszają lubuskie szpitale. 

    Płytki krwi to składnik odpowiedzialny za krzepnięcie, dzięki czemu człowiek nie wykrwawi się podczas zranienia. Ma to ogromne znaczenie zwłaszcza dla osób leczących się onkologicznie, za pomocą chemioterapii. Wyniszczony w ten sposób organizm, nie radzi sobie z regularnym wytwarzaniem płytek krwi. Dlatego należy przetaczać je raz na kilka dni. O braku takiej sposobności poinformowała matka, jednego z dzieci, które potrzebuje takich przetaczań krwi. Mimo organizowania co jakiś czas akcji krwiodawczej to w banku płytek wciąż brakuje, a ilość potrzebujących wciąż wzrasta.

    Kto może oddać płytki krwi?

    Teoretycznie płytki krwi może oddać każdy od 18-nastego do 60-siątego roku życia. Medycy uprzedzają jednak, że oddawanie płytek krwi różni się znacznie od zwykłego oddawania krwi. Przede wszystkim w tym przypadku proces jest dużo dłuższy i trwa około 1,5 godziny. Co więcej, warto, by robiły to osoby z doświadczeniem i „mocniejszymi” żyłami, ze względu na długi proces. Dlatego najchętniej witają osoby, które mają już doświadczenie w oddawaniu krwi, w tym honorowych dawców krwi. Organizowane w tym celu są głośne akcje oddawania krwi i płytek krwi, w specjalnie przygotowanych do tego busach, gdzie kompetentny personel szybko i sprawnie obsługuje chętnych dawców.

  • w

    Konkurs na mural w Zielonej Górze (zielonagora.naszemiasto.pl)

    Z okazji 800-lecia powstania Zielonej Góry, władze miasta postanowiły w sposób kreatywny upiększyć miasto i nadać mu wyjątkowego rysu artystycznego. Wiele inicjatyw pojawiających się w mieście, ma zachęcić turystów i umilić codzienne życie mieszkańcom. Łącząc przyjemne z pożytecznym, zdecydowano również, że powstaną murale, które nie tylko ozdobią konkretne ściany, ale również zapobiegną wandalom niszczenia miasta. 

    Obecnie zdecydowano się już na dwa murale. Przedstawiono na nich wizerunki dwóch honorowych obywatelek miasta, czyli Urszulę Dudziak i Marylę Rodowicz. Pierwszy z nich przedstawiono już na rozpoczęciu winobrania. Przy odbiorze muralu obecne były władze miasta oraz sama Urszula Dudziak. Oba murale z artystkami znajdują się w niedalekiej odległości od ich miejsc zamieszkania. Nie tylko jednak taka forma ekspresji artystycznej miała swój upust w mieście, otóż jak się okazuje powstanie również rzeźba, wykonana przez Oskara Ziętę. Jest to artysta rozpoznawany na całym świecie oraz rodowity Zielonogórzanin.  Sam opracował nową technologię formowania stalowych konstrukcji przy pomocy sprężonego powietrza, zwaną FIDU.

    Kto może wygrać konkurs?

    Mural, na który ogłoszono konkurs, ma powstać na murze aresztu śledczego w centrum miasta. 600 metrów kwadratowych powierzchni, ma zająć mural nawiązujący do miasta, jubileuszu oraz otoczenia. Najciekawsze pomysły można zgłaszać do 26. maja. Przeznaczono środki na trzy nagrody – pierwsze miejsce to 5 tysięcy złotych, drugie to 3 tysiące złotych oraz trzecie to tysiąc złotych. Wyniki mają zostać ogłoszone 5 czerwca. Następnie już od następnego dnia będzie można wziąć się do malowania, gdyż data końcowa przewidziana jest na 31 sierpnia tego roku.

  • w

    Prohibicja w Szczecinie? (gs24.pl)

    Stworzono nowy projekt ustawy dotyczący miasta Szczecin, którego celem byłoby zabronić sprzedaży alkoholu we wszystkich sklepach w godzinach od 22. do 6. rano. Choć temat powraca niczym bumerang, dotychczas jeszcze nie udało się przegłosować takiego pomysłu. Tym razem inicjatorzy pomysłu są bardzo zdeterminowani i powołują się na bezpieczeństwo i spokój w mieście w godzinach nocnych. Trwa zaciekła dyskusja dotycząca zasadności pomysłu. 

    Jednym z pomysłodawców obecnie spisanej ustawy, jest Marek Kolbowicz z Koalicji Samorządowej. Jego zdaniem prohibicja byłaby tylko odpowiedzią na prośby mieszkańców, którzy mają już powyżej uszu dantejskich scen pod monopolowymi otwartymi całą noc. Ponadto powołując się na statystyki, przytacza, że wzrost spożycia alkoholu w mieście jest zatrważający, a spożywanie go publicznie, często sięga 20 % przypadków. Żeby zminimalizować ryzyko dochodzenia do wypadków i zmniejszyć, chociażby wielkość sytuacji przemocowych, które mają miejsce po spożyciu, chce, żeby alkohol można było kupić tylko w wyznaczonych godzinach.

    Gdzie i kiedy będzie można kupić alkohol?

    Jeśli spisana ustawa wejdzie w życie, to w całej gminie Miasta Szczecin, nie będzie można kupić alkoholu w godzinach nocnych od 22. do 6. Prohibicja ma dotyczyć wszystkich sklepów nie tylko w centrum. Zakaz jednak nie dotyczy pubów, restauracji ani innych miejsc o charakterze rozrywkowym i gastronomicznym. Radni nie widzą problemu, jeśli chcesz kulturalnie spożyć alkohol w godzinach nocnych, to idź do pubu, a nie kupuj w butelkach i pij na mieście.

  • w

    Nie marnuj! Podziel się! (gloswielkopolski.pl)

    Jak co roku w okresie poświątecznym w koszach na śmieci lądują tony jedzenia. Tradycyjne gotowanie ponad miarę, zawsze kończy się ogromną ilością odpadów, których nie jesteśmy w stanie przejeść. Dużym problemem wydaje się tu być tradycyjne podejście, które opiera się na założeniu, że w okresie świątecznym, trzeba jeść dużo i pysznie. A co z tymi, dla których święta to dzień taki sam jak każdy inny? 

    Statystyki dotyczące marnowania się jedzenia, bywają zatrważające. Ogromne ilości ton ląduje w workach na śmieci, mimo że większość z nich jest jeszcze zdatna do użycia. Na co dzień zjawisko to ma miejsce w całej Polsce. Nasila się jednak w stopniu znacznym w okresie świąt. Jeśli zrobiłeś za dużo i nie chcesz marnować jedzenia, możesz podzielić się z potrzebującymi. Pomysł na to zorganizowały siostry Elżbietanki. Wspierając miejską jadłodajnię, można przynosić jedzenie, które zostało nam ze świąt. Siostry podzielą je w paczki i rozdadzą wszystkim potrzebującym, którzy zgłoszą się po pomoc.

    Nie marnuj na co dzień!

    Dzielenie się jedzeniem, które pozostało nam po świętach, nie musi być zwyczajem, którego trzymamy się raz/dwa razy w roku. Jak przypominają siostry, jedzenie można oddawać do jadłodajni, prawie codziennie. Poza pojedynczymi produktami, jakie zostają nam po zbyt dużych zakupach, siostry Elżbietanki zachęcają do oddawania jedzenia, które marnuje się po większych wydarzeniach, takich jak na przykład wesela. Pozwalając, by tony jedzenia nie marnowały się, nie tylko pomagasz potrzebującym, ale również dbasz o zasoby Ziemi.

  • w

    Naga kobieta biegała po parku (gazetawroclawska.pl)

    Do przedziwnego zdarzenia doszło jeszcze w weekend świąteczny w parku Tołpy we Wrocławiu. Czarnoskóra kobieta biegała zupełnie naga po parku wykrzykując różne rzeczy, goniąc spacerowiczów oraz wskakując do wody. Co grozi kobiecie? Pod wpływem jakich środków była naga Afroamerykanka?

    O tym nietypowym wydarzeniu policję poinformował mieszkaniec Wrocławia. Na świątecznym spacerze w parku bowiem spotkał kobietę, która była całkiem naga i wykrzykując różne rzeczy na zmianę biegała i spacerowała po parku. Od czasu do czasu podbiegała również do akwenu wodnego, w którym się zanurzała. Funkcjonariusze policji pojawili się stosunkowo szybko na miejscu i próbowali opanować kobietę. Krzyczała, wierzgała i uciekała policjantom, aż  w końcu udało się ją złapać. Choć kobieta sprawiała wrażenie, że jest pod wpływem środków odurzających, to na razie nie ustalono jakich.

    Co grozi nagusce?

    Bieganie nago po parku jest mało estetyczne i na pewno zaburza spokojny spacer wielu ludziom. Jak się jednak okazuje, nie jest to czyn karalny do tego stopnia, żeby wobec kobiety ruszyły się jakieś procedury karne. Schwytana przez policję kobieta, została odwieziona do szpitala. Jej stan wskazywał na spożycie pewnych substancji, przez co nie można było pozostawić ją samą sobie. Dodatkowo wcześniej po parku tylko goniła przechodni, jednak nie było wiadomo, jak inaczej może się to skończyć. Przez to właśnie należało zostawić kobietę na obserwacji oraz zapewnić jej bezpieczny schron, jakim jest szpital. To właśnie on wykona również na własną rękę testy na obecność niektórych substancji we krwi.

  • w

    Nowe okręty dla polskiej Marynarki Wojennej. Negocjacje w sprawie fregat Miecznik (dziennikbaltycki.pl)

    Jak przekazuje rzecznik Agencji Uzbrojenia, płk Krzysztof Płatka, w ciągu kilka najbliższych tygodni powinny zakończyć się negocjacje dotyczące programu Miecznik. Negocjacje MON z Konsorcjum PGZ-Miecznik, które będzie budować pierwszą fregatę rakietową w historii 3 Rzeczypospolitej, miały być zamknięte do końca marca bieżącego (2023) roku. Według bieżącego harmonogramu już w sierpniu powinno zacząć się palenie pierwszych blach na potrzeby przyszłej konstrukcji.

    Na chwilę obecną trwają zaawansowane negocjacje, w wyniku których ma powstać ostateczny kształt przyszłych okrętów. Opracowywane rozwiązanie będzie bazować na brytyjskim projekcie Arrowhead 140, którego autorem jest firma Babcock. Pod koniec ubiegłego roku PGZ-Miecznik przygotowało propozycję wariantu dla polskiej Marynarki Wojennej, a teraz trwają ustalenia dotyczące wyposażenia okrętu. Omawiane są kwestie ilość pionowych wyrzutni rakietowych, wyrzutni przeciw okrętowych pocisków RBS-15, czy wyposażenia elektronicznego.

    Czemu fregaty – inaczej niż sąsiedzi

    O ile cieszy sam fakt, że flota naszej marynarki będzie rozbudowywane to sposób podejmowania decyzji w tej kwestii może martwić. Patrząc przez pryzmat wcześniejszych decyzji i perypetii realizowanych programów, wybór fregat może niepokoić. Fregaty są dużymi okrętami przystosowanymi do służby na dużych akwenach. Są przez to jednostkami kosztownymi w budowie i utrzymaniu, a w sytuacji, gdy jednym z argumentów jest duża autonomiczność, z założenia mówimy o co najmniej 3 drogich jednostkach.

    Fregaty powstaną kosztem pozostałych narzędzi będących w dyspozycji morskiego ramienia Sił Zbrojnych. Niepokoi fakt, że w odróżnieniu od naszych bałtyckich sąsiadów, którzy słynną z racjonalnego i efektywnego wydawania pieniędzy na zbrojenie budujemy duże jednostki, jednego typu rezygnując korwet i okrętów podwodnych.

  • w

    Wielki protest pielęgniarek (gazetakrakowska.pl)

    12 kwietnia ulicami Krakowa przeszedł wielki protest pielęgniarek. Na banderach można było odczytać takie hasła jak „stop degradacji stop dyskryminacji”, czy inne podobne, które nawiązywały do sytuacji pielęgniarek z tytułem magistra, które czują się niedocenione i oszukane przez system. Jako związek zawodowy, który ma już wprawę w walce o swoje, ponownie postanowili wyjść na ulicę. 

    Pielęgniarstwo to trudny i wymagający zawód, który przez wiele lat był niedocenianym. Bez ich udziału w strefie ochrony zdrowia, nie funkcjonowałyby szpitale, a lekarze nie byliby w stanie poradzić sobie z pełną obsługą pacjenta. Każda pielęgniarka i pielęgniarz jest zawsze osobą najbliżej chorego, najwięcej trudnych i wymagających obowiązków muszą wykonać, a do tego muszą posiadać sporą wiedzę. Anatomia ciała, opieka, leki i wiele innych, mają w małym paluszku. Ostatnio kładło się jednak duży nacisk na podwyższenie ich kwalifikacji i wyrobienia tytułu magistra. Wiele osób zdecydowało się na to i pomimo wielogodzinnych dyżurów oraz życia rodzinnego, pokończyli studia. Niestety niekoniecznie im się to zwróciło. I to właśnie to sprawiło, że znów wyszły na ulice.

    Wyższe wykształcenie – tak, wyższe pensje – nie

    Związek pielęgniarek stworzył czarną listę szpitali w Małopolsce, które pomimo ich trudu włożonego w ukończenie wyższego wykształcenia, postanowili nie zwiększyć ich pensji. Dyrektorzy powołują się na źle skonstruowaną ustawę, która w świetle prawa pozwala na niewypłacanie podwyżek, jeśli stanowisko nie wymagało zwiększenia kompetencji. W odczuciu poszkodowanych tą sytuacją jest to niesprawiedliwe i wymaga poprawy systemowej.

  • w

    Wieżowiec powstanie mimo sprzeciwu mieszkańców (katowice.naszemiasto.pl)

    W Katowicach na ulicy Hierowskiego ma powstać kontrowersyjny od początku wieżowiec. Mimo wielu protestów, petycji oraz jawnego sprzeciwu mieszkańców, prezydent miasta wydał pozwolenie spółce Millenium Inwestycje na budowę drapacza chmur, który ma mieć ponad 56 metrów wysokości. Dlaczego okoliczni mieszkańcy się nie zgadzają? Jakie kolejne kroki mogą powstrzymać niechcianą budowę?

    Każdy kupując mieszkanie lub dom, sprawdza dokładnie okolicę. Jest logiczne, że chcemy wiedzieć, w jakich warunkach i krajobrazie chcemy żyć. Nawet w dużym mieście potrafią być kameralne niskie zabudowy, które niczym nie przypominają stereotypowego krajobrazu wielkomiejskich blokowisk. Mieszkańcy czerpią wówczas korzyści z mieszkania w dużej aglomeracji, jednak nie przytłacza ich okolica i czują się dobrze z własnym widokiem za oknem. Dlatego trudno się dziwić, że wybucha ogromny sprzeciw wśród mieszkańców, gdy nagle dowiadują się, że za ich oknem powstanie 18-kondygnacyjny moloch.

    Mieszkańcy mówią nie, miasto mówi tak

    Zaraz po dotarciu do mieszkańców wiadomości o budowie wieżowca, rozpoczęły się protesty. Zaburzenie w ten sposób ich niskopoziomowych zabudowań, nie tylko wydaje im się niepotrzebne, ale również zwyczajnie głupie i bezczelne. Na ogrodzonej działce od długiego czasu pojawiają się transparenty z jawnie podkreślonymi protestami i zdaniem mieszkańców. Niestety mimo usilnym działaniom, miasto i tak wydało zgodę na budowę. Jedynie co mogą zrobić zrezygnowani tubylcy to odwołać się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach.

  • w

    Prezydent na nartach (zakopane.naszemiasto.pl)

    Mimo nadchodzącej wiosny na Podhalu coraz częściej można było spotkać Prezydenta Andrzeja Dudę, który znany z zamiłowania do nart, szusował na stokach. Jako głowa państwa ma wiele na głowie i zdania obywateli do jego ucieczek w narty są dwojakie: jedni twierdzą, że to zdrowy sposób na odświeżenie myśli, inni zaś odnajdują bardzo wiele rzeczy, który powinien robić w czasie, gdy oddaje się swojemu hobby. 

    Szusowanie na nartach tuż po Wielkanocy, nie jest częstym zjawiskiem. Przy rosnących temperaturach śnieg znika z gór i z czasem staje się coraz rzadszym widokiem. Ci jednak co są wielkimi miłośnikami gór i zjazdów na nartach, dobrze wiedzą, gdzie jeszcze szukać możliwości pozjeżdżania poza sezonem. Podobnie właśnie ma obecny Prezydent Andrzej Duda, który nie tylko jest ogromnym zwolennikiem nart, ale przede wszystkim, świetnie odnajduje się w górach. Jego widok na Podhalu nikogo już specjalnie nie dziwi, biorąc pod uwagę jego częste pobyty na miejscu. A w ostatnich dniach można było go znów spotkań w kurtce do nart, tym razem zjeżdżającego po Kasprowym Wierchu

    Duda z obstawą na Podhalu

    Nie da się ukryć, że widoku prezydenta nie można ominąć niezauważonego. Poruszając się samochodami rządowymi oraz z pełną obstawą, przykuwa wzroki przechodniów. W tym roku dobrze poinformowany prezydent wyruszył na Kasprowy Wierch, gdzie można było jeszcze spotkać sporo śniegu. Dzięki dopisującej pogodzie nie tylko cieszył się ostatnimi podrygami swojego hobby w tym sezonie, ale również piękną wiosenną pogodą, jaka mu towarzyszyła.

  • w

    Dramat na al. Hallera. Zmarła w szpitalu (gazetawroclawska.pl)

    Do szpitala przy ul. Borkowskiej trafiała poszkodowana w groźnym wypadku. Dramatyczny wypadek wydarzył się we Wrocławiu, we wtorek (11 kwietnia 2023), w okolicach godziny 16-tej. Na skrzyżowaniu ulic Mieleckiej i alei Hallera, samochód ciężarowy potrącił kobietę, a w wyniku kolizji została ona wciągnięta pod samochód i jego tylne koła. Mimo szybkiej reakcji służb medycznych i policji nie udało się uratować 36-latki.

    Gruz na ulicy

    Zgodnie z informacją przekazaną przez podkomisarza Wojciecha Jabłońskiego z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu przewożąca kontener z gruzem ciężarówka brała udział w zdarzeniu ze skutkiem śmiertelnym. Policja zabezpieczyła miejsca zdarzenia oraz monitoring. Ze względu na wagę zdarzenia dalsze czynności będą prowadzone pod nadzorem prokuratury.

    Mimo szybkiej reakcji i reanimacji lekarzom ze szpitala Uniwersytecki Szpital Kliniczny im. Jana Mikulicza-Radeckiego przy ul. Borkowskiej we Wrocławiu nie udało się uratować poszkodowanej.

    Do zdarzenia doszło, gdy przewożąca kontener z gruzem, wyjeżdżająca z drogi wewnętrznej, z placu budowy, ciężarówka zahaczyła kobietę idącą chodnikiem, wzdłuż al. Hallera, na skrzyżowaniu z ul Mielecką. Kobieta przechodziła przez jezdnię drogi wewnętrznej. Kierowca samochodu ciężarowego skręcał z tej drogi w al. Hallera.

    Odcinek obwodnicy śródmiejskiej, od tego skrzyżowania był zaraz po wypadku zablokowany dla ruchu, później policja przywróciła tam ruch jednym pasem. Mundurowi wraz z prokuraturą prowadzili swoje czynności na miejscu zdarzenia.

    W wyniku zdarzenia na obwodnicy śródmiejskiej i okolicach tworzyły się duże korki.

  • w

    Strzelanina w Darłowie – ranny mężczyzna (dziennikbaltycki.pl)

    Do zdarzenia miało dojść kilka dni temu, jednak jego okoliczności są wciąż wyjaśniane. Późną porą w Darłowie straż pożarna została powiadomiona o konieczności udzielenia pomocy w sprawie zabarykadowanego mężczyzny w mieszkaniu, który grozi wysadzeniem budynku. Sprawa z minuty na minutę przybierała coraz to niebezpieczniejszy obrót, aż w końcu doszło do wymiany strzałów, w której mężczyzna został ranny.

    Zabarykadowany 39-latek, to mężczyzna, który odsiadywał karę pozbawienia wolności w więzieniu. Na wolności znalazł się w wyniku konieczności załatwienia rodzinnych spraw. Przepustka, na której się znajdował, skończyła się, a skazany postanowił nie wracać do zakładu karnego. Wysłano za nim list gończy. Szybko ustalono, gdzie znajdował się ów mężczyzna i postanowiono odprowadzić go do więzienia na kontynuowanie odbywania kary. Niestety ten miał zupełnie inne plany. W momencie, gdy u drzwi pojawiła się policja, 39-latek zabarykadował się w mieszkaniu, grożąc, że wysadzi cały budynek. W obawie przed spełnieniem groźby odcięto gaz i prąd w całym budynku. Następnie przystąpiono do próby siłowego dostania się do mężczyzny.

    Padły strzały

    Zdesperowany skazany zaczął wymierzać z narzędzia przypominającego broń do funkcjonariuszy policji. Choć starano się uspokoić sytuację i rozwiązać konflikt polubownie, mężczyzna pociągnął za spust i padły pierwsze strzały. Policja zmuszona do interwencji z użyciem broni, raniła agresora w ramię, dzięki czemu udało się go wreszcie zatrzymać. Jak ustalono, rana nie zagrażała życiu. Obecnie 39-latek odbywa karę pozbawienia wolności i czeka na wyrok w sprawie strzelaniny.

  • w

    Wielki wiosenny bal na KUL-u (kurierlubelski.pl)

    Z nadejściem wiosny Katolicki Uniwersytet Lubelski im. Jana Pawła II organizuje bal. Zdarzenie ma odbyć się 22 kwietnia w głównym gmachu uczelni. Zaproszeni są zarówno studenci i absolwenci uniwersytetu, jak i innych uczelni. Wstęp jest płatny 15 zł za osobę. Mile widziani są nie tylko goście, ale i wolontariusze, którzy przyczynią się do organizacji całego wydarzenia. 

    Wiosna jest okresem w roku, który ma duży wymiar symboliczny. Nie tylko lepsza aura podnosi samopoczucie, ale przede wszystkim świat budzi się do życia i z zimowej osłony pojawiają się pierwsze oznaki życia. Ukwiecone aleje miejskie i zazielenione wreszcie trawniki powodują przypływ energii i chęci u każdego. Z tego powodu właśnie organizowane są często wiosenne festiwale, kiermasze i bale, które nie tylko świetnie sprawdzają się jako przywitanie nowego sezonu, ale również jako otrząśnięcie się z zimowego marazmu. Na podobny pomysł wpadły również władze Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego im. Jana Pawła II, który postanowił zorganizować wiosenny bal.

    „Wiosna, ach to ty!”

    Wiosenny bal organizowany przez Duszpasterstwo Akademickie KUL ma mieć miejsce 22 kwietnia w sobotę od godziny 18.00 na holu na parterze w Gmachu Głównym KUL-u. Aby móc pojawić się na tym wydarzeniu wystarczy jedynie zapisać się poprzez formularz znajdujący się na stronie uniwersytetu. Opłata pobierana od wejścia wynosi 15 zł. Uniwersytet chętnie zaprasza również wolontariuszy, którzy chętnie wykażą się w wiosennym ozdabianiu holu oraz w dostarczeniu na przykład przekąsek na bal.

  • w

    Darmowe chipowanie zwierząt w Zielonej górze (zielonagora.naszemiasto.pl)

    Darmowa akcja jest organizowana przez fundację „Safe-Animal”. Zajmują się oni różnymi akcjami, które mają na celu zapewnienie zwierzętom bezpieczeństwa i uniknięcia ich bezdomności. W tym celu jeżdżą po mieście, gdzie za darmo chipuja zwierzęta w tak zwanym „chipobucie”. Jak wygląda chipowanie zwierząt? Jakie dane umieszczane są na małych nośnikach danych? Jakie warunki trzeba spełnić, żeby móc skorzystać z takiej darmowej akcji?

    Bezdomność zwierząt, w tym głównie psów i kotów, to bardzo częste zjawisko w Polsce. Wiele z nich uciekło i nie znalazły drogi powrotnej, inne zostały umyślnie pozostawione same sobie w pustym lesie. Przepełnione schroniska dla zwierząt są tylko dowodem na to, że czas najwyższy dbać o lepsze rozwiązania dla pupili. W tym celu właśnie powstała akcja chipobusa, którym jeżdżą przedstawiciele fundacji „Safe-Animal”, którzy nie odpłatnie pomagają zabezpieczyć zwierzę, przed ucieczką. Aby móc załapać się na darmową akcję w Zielonej Górze, wystarczy pojawić się ze swoimi pupilami 16.04 i wziąć ze sobą książeczkę zdrowia zwierzęcia oraz własny dowód. Organizatorzy przypominają by króliki oraz koty zabierać w transporterach.

    Co daje chip?

    Chip to mały przenośnik danych, na którym można umieścić dane właścicieli. Pomoże to w zlokalizowaniu ich w momencie, gdy zwierzę ucieknie i znajdą go dane służby. Wówczas wystarczy odczytać dane kontaktowe znajdujące się na chipie. Dzięki temu zwierzę szybko i bezpiecznie trafia do domu. Samo wszczepianie chipu to proces szybki i praktycznie bezbolesny, a dzięki akcji fundacji „Safe-Animal”, również bezpłatny.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.