Więcej wpisów

  • w

    Transmitowali lekcję na Tik Tok-u, stanęli przed sądem (dziennikbaltycki.pl)

    Do zdarzenia miało dojść w Lisewie Malborskim na Pomorzu w jednej z podstawówek. Uczniowie jednej z wyższych klas transmitowali na żywo lekcję na jednej z platform, a dokładnie na Tik Tok-u. w trakcie lekcji obrażali nauczycielkę, używając wulgaryzmów i przezwisk. Gdy tylko nagranie trafiło do dyrekcji szkoły, ta wezwała policję. Młodociani stanęli przed sądem.

    W ramach kolejnego wyzwania lub zwyczajnie zdobycia popularności, uczniowie jednej z podstawówek w Lisewie Malborskim, zdecydowali się na karygodny krok. Transmitowali lekcję na żywo na Tik Tok-u, gdzie znieważali nauczycielkę, używając wulgaryzmów. Samo nagranie szybko jednak dotarło do dyrektora szkoły, który niezwłocznie wezwał policję. Funkcjonariusze zebrali zeznania od prowadzącej lekcję, a nagranie posłużyło jak niezbity dowód winy uczniów. Sprawa skończyła się w sądzie, gdzie oskarżonych zostało 4 nastolatków.

    Jak ukarano małolatów?

    Za karygodne zachowanie podczas lekcji sąd orzekł wobec sprawców środki wychowawcze przewidziane ustawą z dnia 9 czerwca 2022 roku o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich. Zgodnie z jej zarządzeniami, dwóch z nich dostało dozór kuratora. Pozostała dwójka ma do wykonania prace społeczne. Cała sprawa odbiła się głośnym echem w niewielkiej miejscowości. Kara plus społeczny ostracyzm za karygodne zachowanie, przytłumiło złe zachowanie nastolatków. Sam dyrektor twierdzi, ze obecnie zachowują się oni już dużo lepiej. Nałożona przez sąd kara dała odpowiednie rezultaty.

  • w

    Kładka nad ulicą Filaretów będzie remontowana? (kurierlubelski.pl)

    Od dawna już mieszkańcy zgłaszali zapotrzebowanie na remont kładki dla pieszych przy ulicy Filaretów. Miała być ona już wcześniej remontowana, jednak przetarg nie doszedł do skutku i zakończyło się to fiaskiem. Jak twierdzą mieszkańcy, kładka jest potrzebna, jednak nie jest przystosowana do wózków dziecięcych, a jej konstrukcja wydaje się robić niebezpieczna. Dlatego zdecydowano się na drugie podejście do remontu. Ogłoszono przetarg.

    Kładka nad ulicą Filaretów łączy dwa osiedla mieszkaniowe: Piastowskie i Mickiewicza. Znajduje się ona nad dość ruchliwą ulicą, przez co jest potrzebna do poruszania się dla pieszych w tej części miasta. Mieszkańcy jednak już od jakiegoś czasu zgłaszają, że jest utrudnione tam poruszać się z wózkiem dziecięcym. Brakuje bowiem podjazdu, który by to umożliwił. Co więcej, na kładce widoczne są coraz większe skorodowania, które wydają się zagrażać trwałości konstrukcji i być niebezpieczna dla pieszych.

    Miasto ogłosiło przetarg

    Jak wypowiadają się władze miasta, ogłoszono już przetarg na renowacje kładki, która pozwoli na lepsze dostosowanie jej do potrzeb mieszkańców. Zaznaczają jednak, że nie będzie zmieniana konstrukcja, a jedynie wymienione zostaną skorodowane części i zastąpione one będą nowymi. Dodatkowo dołożony zostanie podjazd dla wózków. Na całość remontu miasto przewiduje pół roku. Przetarg trwa.

  • w

    Zielonogórzanie mistrzami Polski (zielonagora.naszemiasto.pl)

    Dokładnie mowa tu o parze nastolatków, którym udało się zdobyć mistrzostwo Polski 2023 w kategorii seniorskiej Main Class Contact Style. Tancerze znani są również z występu w Mam Talent, gdzie zebrali bardzo pochlebne oceny jurorów. Para nie osiada jednak na laurach, tylko wciąż ćwiczy i trenuje swoje umiejętności. Dziś mistrzostwo Polski, a później może czas na podbój świata?

    Natalia Krakowiak i Dmytro Morozov od wielu lat trenują już swoje umiejętności w jednym z zielonogórskich klubów tanecznych. Szlifowani od dziecka, teraz niczym diamenty błyszczą na podium kolejnego konkursu tanecznego. Jak mówi sama Krakowiak, cieszą się oboje, że trud włożony w codzienne treningi i dopracowywanie strojów tanecznych, zostało docenione. Konkurs został zorganizowany na najwyższym poziomie, a konkurencja była trudna. Każdy z tancerzy był świetnie przygotowany i przeszkolony. Wygranie tego konkursu było trudnym zadaniem, któremu oboje sprostali.  

    Występ w Mam Talent

    Oboje wspominają ciepło program, choć nie udało się im go wygrać. Uwagi zebrane od jury były bardzo pochlebne. Pieli się po szczeblach, by móc osiągnąć podium, jednak zabrakło im głosów widowni. Sami jednak nie żałują występu, gdyż jak twierdzą, było to dla nich ważne i uczące przeżycie. Przede wszystkim nauczyli się odwagi scenicznej, która umożliwiła im dopracowywać kolejne wystąpienia przed większą publicznością. Jako inną wartość dodaną zaliczają przyjaźnie, które udało im się nawiązać z innymi uczestnikami.

  • w

    Radioaktywne odpady w Szczecinie (gs24.pl)

    Na śmieciarce wjeżdżającej do Eco Generatora wykryto odpady, które promieniowały radioaktywnie. Podejrzewa się, że mogą to być odpady, które trafiły tam wraz z odpadami medycznymi. Podjęto wszelkie środki ochrony. Obecnie ciężarówka została odznaczona, jest zakaz zbliżania się do niej, a część parkingu, na którym się znajduje, został wyłączony z użytkowania. Codziennie wykonywane są pomiary kontrolne, które mają na celu ustalić moment, w którym będzie można je zutylizować. 

    Choć odpady wykazują wyższe promieniowanie, które odbiega od normy, to jednak nie jest to promieniowanie, które może zaszkodzić człowiekowi. Jak wypowiadają się pracownicy Eco Generatora, wszelkie podjęte kroki są raczej wynikiem ostrożności, niż konieczności. Podobno radioaktywność odpadów zmniejsza się z dnia na dzień. Wszystkie działania, które zostały podjęte, były konsultowane z Państwową Agencją Atomistyki. Sytuacja jest opanowana. Kierowca, który prowadził ciężarówkę, jest bezpieczny i nic nie zagraża jego zdrowiu.

    Promieniowanie na co dzień

    Naukowcy zgodnie potwierdzają, że promieniowanie nie musi zawsze być zjawiskiem groźnym. Jak się okazuje wszyscy mamy do czynienia z promieniowaniem na co dzień. Chociażby promieniowanie cieplne, dzięki któremu ogrzewamy mieszkania, albo promieniowanie rentgenowskie, dzięki któremu wykonujemy prześwietlenia. Choć większość promieniowania jest spotykana na co dzień, to trzeba pamiętać, że należy stosować możliwe i dostępne środki ochrony przed niektórymi rodzajami promieniowania. Najlepszym przykładem jest tu promieniowanie UV, przed którym stosujemy odpowiednie kremy z filtrem.

  • Popularne

    w

    Tragedia na Dworcu Głównym w Poznaniu (gloswielkopolski.pl)

    Na torach przy Dworcu Głównym w Poznaniu znaleziono zwłoki martwego mężczyzny. Na miejscu szybko pojawiła się policja i straż pożarna. Miejsce zostało osłonięte policyjnym parawanem, a ruch na tych torach – wstrzymany. Okoliczności całego zdarzenia są jeszcze wyjaśniane. Kim był mężczyzna? W jaki sposób zginał?

    Wskazuje się, że mężczyzna, którego ciało znaleziono na torach w Poznaniu, to 61-latek. Obrażenia wskazują na potrącenie przez pociąg. Nie wiadomo jednak kiedy doszło do wypadku oraz jak do niego doszło. Ciało zostało znalezione na torach w poniedziałek 17-nastego kwietnia około godziny 21.30. Zgłoszono wówczas podejrzany przedmiot znajdujący się na torach, do odpowiednich służb. Funkcjonariusze szybko pojawili się na miejscu i po szybkich oględzinach okazało się, że jest to ludzkie ciało. W momencie odnalezienia mężczyzna już nie żył. Wciąż prowadzone jest śledztwo, jak doszło do tej tragedii.

    Śmierć na torach

     Choć tory umożliwiają szybsze poruszanie się pociągiem z punktu A do punktu B, to w rzeczywistości są również często miejscem, gdzie dochodzi do tragicznych wypadków. Złe oznakowanie. Pośpiech lub nieuwaga, często doprowadzają do zderzenia się pociągu z samochodami, co rzadko kiedy kończy się bez ofiar. Nie tylko jednak poruszanie się samochodem po torach bywa niebezpieczne. Dużo kampanii społecznych powstało również w celu przestrzeżenia ludzi przed poruszaniem się po torach w niedozwolonych miejscach. Przechodzenie przez „dzikie” przejścia może skończyć się potrąceniem, a w konsekwencji śmiercią.

  • w

    Zmasowane ataki włamywaczy na Popowicach (gazetawroclawska.pl)

    Coraz głośniej o częstych włamaniach, kradzieżach i podobnych incydentach na Popowicach wrocławskich. Mieszkańcy są bardzo wyczuleni i szukają sposobu na ukrócenie procederu, który ma miejsce na ich osiedlach. Jednym ze sposobów jest montowanie kamerek przy wizjerach. Ostatnio taka właśnie kamerka odstraszyła potencjalnych złodziei. Co na to policja?

    Dziś w nocy po godzinie 4. na ulicy Jeleniej po klatce kręciło się trzech mężczyzn z maskami na twarzach. Kamerka wychwyciła ich wizerunki. Byli bardzo zainteresowani przypiętym rowerem i innymi rzeczami znajdującymi się na klatce. Gdy jeden z nich zauważył kamerkę na wizjerze drzwi, szybko zebrali się i zjechali windą w dół. Choć tym razem nic nie zniknęło to podejrzane zachowanie mężczyzn mocno niepokoi mieszkańców bloku. Podobnych incydentów na tej ulicy było wiele. Mieszkańcy zgłaszali już znikanie przedmiotów z klatki, ale także łapanie za klamkę w celu ustalenia, czy ktoś jest w domu, ale również wyważenie łomem drzwi lub wyciąganie je z zawiasów. Plądrowanych mieszkań jest coraz więcej, a bezkarni złodzieje, działają w najlepsze.

    Co robi policja?

    Wszystkie incydenty zgłaszane były na policję, jednak bez szczególnego odzewu. Choć funkcjonariusze policji twierdzą, że działania są w toku i prowadzone jest śledztwo, to mieszkańcy mają żal, że żadnych efektów nie widać. Co więcej, na osiedlu nie pojawiają się patrole, których obecność mogłaby spłoszyć potencjalnych sprawców. Mieszkańcy proponują ujęcia obywatelskie, ale zgody nie ma.

  • w

    W Małopolsce powstaną pierwsze małe reaktory jądrowe (gazetakrakowska.pl)

    Do podpisania umowy między amerykańskimi firmami EXIM Bank i Development Finance Corporation a polskim Orlenem i Synthosem doszło dziś rano w ambasadzie USA w Warszawie. W wyniku tej umowy mają powstać w Polsce małe reaktory jądrowe, które są odpowiedzią na coraz większe zapotrzebowanie energetyczne i odcięcie się od dostaw prądu z Rosji. Prezes Orlenu zapowiada budowę ponad 70 takich reaktorów w Polsce. 

    Małe reaktory jądrowe to innowacyjny wynalazek, który ma być rozwiązaniem problemów energetycznych w Polsce. Pierwsze dwa takie modele mają stanąć w Małopolsce, a dokładniej w Nowej Hucie i w Stawach Monowskich. Tworzone są jednak kolejne plany na lokalizacje w całej Polsce. Choć rozmowy dotyczące prac trwają już 4 lata, to dziś w końcu podpisano umowę. Rozpocznie to kolejne kroki ku budowie reaktorów. Szacuje się, że jeden taki reaktor jest w stanie energetycznie utrzymać około 150. tysięczne miasto. Co więcej, mówi się również o nowych stanowiskach pracy, ponieważ każdy taki reaktor będzie potrzebował około 200 osób do utrzymania go.

    Kiedy rozpoczną się prace?

    Osoby odpowiedzialne za projekt zapewniają, że zanim reaktor stanie w danym miejscu, przeprowadzone będą badania geofizyczne i konsultacje społeczne. Wskazuje się na wiele zalet takiego reaktora, jednak przed postawieniem go należy dokładnie upewnić się, czy dany teren spełnia wymogi oraz, czy okoliczni mieszkańcy wyrażają zgodę. Jak wskazuje prezes Orlenu, stawianie takich reaktorów może wiązać się nie tylko z dużym zatrudnieniem miejscowych, ale przede wszystkim z obniżkami cen prądu.

  • w

    Korek na granicy Chorzowa i Katowic (katowice.naszemiasto.pl)

    Ogromny i wciąż rosnący korek na granicy Chorzowa i Katowic jest spowodowany poważnym wypadkiem samochodowym, a dokładniej zderzeniem się dwóch dostawczych samochodów. Wciąż usuwane są szkody, a kierowcy czekają w długim korku. 

    Do zderzenia doszło na drodze między Chorzowem a Katowicami dziś rano około godziny 9.30. Udział w kolizji wzięły dwa samochody dostawcze. Okoliczności zdarzenia nie są jeszcze wyjaśnione, jednak wiadomo już, że żaden z uczestników wypadków nie odniósł poważnych obrażeń. Cala sytuacja będzie zatem zakwalifikowana do kolizji drogowych. Nie ustalono również, kto jest jednoznacznym winnym całego zdarzenia. Zderzenie miało jednak wyrządzić sporo szkód drogowych, które obecnie wciąż są usuwane przez funkcjonariuszy. Często uczęszczana droga jest jeszcze zamknięta. Ogromny korek rośnie. Policja ostrzega przejezdnych, żeby nie kierowali się tą trasa jeśli jest taka możliwość.

    Wypadek drogowy z udziałem dostawczaków

    Kierowcy samochodów dostawczych najczęściej zaczynają prace bardzo wczesnym rankiem, gdzie trudno jest tu naturalnie wyostrzone zmysły w trakcie jazdy. Dlatego policja niezmiennie prosi o rozważność na drodze. Trudne warunki pogodowe oraz zmęczenie kierowców i wymuszony pośpiech, często kończy się tragicznymi wypadkami. Tym razem w zdarzeniu nikt nie ucierpiał w dużym stopniu, co jednak nie zmienia faktu, że droga została wyłączona na kilka godzin.

  • w

    Tragiczny weekend w górach. Zmarła turystka (zakopane.naszemiasto.pl)

    Do tragicznego zajścia miało dojść w sobotę w godzinach wieczornych. Doje osób podążyło w wycieczkę górską na szczyt Kościelca. Niestety przez zdradliwy śnieg i trudne warunki doszło do tragicznego wypadku. Ratownicy TOPR-u przestrzegają turystów i proszą o ostrożność. 

    Około godziny 19. funkcjonariusze TOPR zostali powiadomieni o tragicznym wypadku na szczycie Kościelca. Niezwłocznie wyruszyli na miejsce, gdzie okazało się, że kobieta znajdująca się na szczycie góry, spadła z niego. Zmarła na miejscu. Do zdarzenia ratownicy udali się śmigłowcem, którym mogli już tylko transportować ciało kobiety do Zakopanego. Udany weekend w górach zakończył się tragedią. Ratownicy przestrzegają wszystkich turystów, gdyż taka sytuacja może się jeszcze wielokrotnie powtórzyć. 

    W góry? To tylko przygotowany i ze sprzętem

    TOPR-owcy mówią zgodnie, że obecnie panujące warunki w Tatrach są zdradliwe i bardzo trudne dla amatorskiej turystyki. Na ścieżkach jest bardzo ślisko, gdyż stary i utwardzony śnieg jest przykryty lekkim mokrym śnieżkiem. Dodatkowo niskie zawieszenie chmur i niepewna pogoda, nie współgrają ze wspinaczką. Wiele osób przekonanych o swoich umiejętnościach może czuć się zaskoczonymi przez trudne warunki, nie wspominając amatorów. Ponadto ważnym elementem wspinaczki po górach jest nie tylko posiadanie koniecznego sprzętu, ale również umiejętność korzystania z niego. Wiele turystów, nie korzysta prawidłowo ze sprzętu, który w newralgicznych momentach mógłby uratować ich zdrowie, a nawet życie.

  • w

    Zapadł wyrok w sprawie Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku (dziennikbaltycki.pl)

    Batalia sądowa dotycząca praw autorskich wystawy ciągnęła się już od kilku lat. Chodziło w niej o to, że dawni dyrektorzy Muzeum nie zgadzali się na zmienienie częściowej, autorskiej wystawy Muzeum. Wyrok, jaki zapadł w Gdańsku, nie usatysfakcjonował, jednak żadną ze stron, dlatego sprawa trafiła do sądu apelacyjnego w Warszawie. Dopiero teraz po kilku latach padł prawomocny wyrok. 

    Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku to niezwykłe miejsce, które różni się od większości muzeum w Polsce. Jak mówią sami twórcy placówki, wystawa w nim ma charakter narracyjny oraz ma wielkie znaczenie artystyczne i naukowe. Prace w nim wykonane są dziełem kilku lat wytężonej pracy. w ostatnich latach jednak dyrekcja muzeum się zmieniła i artystyczna i autorska wystawa została tylko częściowo zmieniona. Byłej kadrze nie podobało się takie działanie i podali sprawę do sądu.

    Kilkuletnia sprawa bez precedensowa

    Sprawa na początku rozstrzygnięta była w sądzie w Gdańsku. Zapadnięty tam nieprawomocny wyrok, wydawał się obu stronom bardzo krzywdzący i odwołały się do sądu apelacyjnego. Niezwykły charakter sprawy sprawiał, że uzgodnienia trwały latami, a ogłoszenie prawomocnego wyroku przekładano z roku na rok. Byli dyrektorowie obiektu wnieśli sprawę, stawiając 28 żądań wobec obecnej wystawy muzeum. Sąd jednak choć częściowo przyznał im racje, to jednak odrzucił 26 z nich. Ostatecznie ma być zmieniona część wystawy, w której wypisane są nazwiska autorów, a zmieniono treść ich dzieła.

  • w

    Dwóch nastolatków bohaterami akcji ratunkowej (dziennikbaltycki.pl)

    Do zdarzenia doszło na ulicy Chopina w Pruszczu Gdańskim. Strażacy z OSP Cedry Wielkie wracali właśnie z akcji na bazę. Ich wzrok przykuło dziwne zachowanie dwóch nastoletnich chłopców. Za wszelką cenę próbowali oni zwrócić na siebie uwagę przejeżdżających strażaków. Choć na pierwszy rzut oka mogło to wydawać się żartem, to dzięki szybkiej ocenie druhów, okazało się, że przy chłopcach leżał nieprzytomny mężczyzna. 

    Straż pożarna natychmiast skierowała się w stronę nawołujących chłopaków i udzieliła pomocy nieprzytomnemu mężczyźnie. Jak się okazało, gdy młodzieńcy zauważyli poszkodowanego to, zamiast zignorować ten fakt, natychmiast wezwali pomoc. Co więcej, widząc przejeżdżającą straż, postanowili ściągnąć ich do miejsca wypadku w celu przyniesienia najskuteczniejszej pomocy poszkodowanemu. Funkcjonariusze udzielili przedmedycznej pomocy i do szpitala trafił on już w stanie dobrym. Funkcjonariusze gratulują i dziękują za taką postawę dwóch młodym chłopcom, którzy kierowani rozumem i dobrym sercem, nie zostawili nieznajomego w potrzebie.

    Widzisz? Pomóż!

    Zarówno sama straż pożarna, jak i wiele innych ważnych akcji społecznych często porusza temat udzielania pierwszej pomocy osobom potrzebujący. To wyjątkowo ważny temat, gdyż w wielu przypadkach to właśnie pierwsze minuty mogą zaważyć na życiu poszkodowanego. Zawsze pierwszym i najważniejszym krokiem jest wezwanie pomocy, czy to wybierając numer 112, czy też oddelegowując konkretną osobę do wykonania tej czynności. Przy udzieleniu pierwszej pomocy zawsze trzeba pamiętać o tym, żeby zapewnić sobie i poszkodowanemu bezpieczne warunki.

  • w

    Ukradł alkohol i jedzenie. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności (kurierlubelski.pl)

    Do zdarzenia miało dojść w jednym ze sklepów spożywczych na lubelskich Czubach. 44-letni mężczyzna zachowywał się podejrzanie, co zwróciło uwagę ochrony. Jak się okazało, ukradł on alkohol i artykuły spożywcze, co uchwyciła kamera. Gdy mężczyzna chciał wyjść ze sklepu bez płacenia, doszło do przepychanki z ochroną. Wezwano policję. Mężczyźnie grozi do 5 lat pozbawienia wolności. 

    Choć historia ta nie wydaje się niczym nadzwyczajnym, to powinna być przestrogą dla wszystkich osób, które chcą wynieść ze sklepu asortyment bez płacenia. Jak przypominają fundacje działające w Polsce, gdy jest się głodnym, zawsze można skorzystać z miejskiej jadłodajni lub zgłosić się po pomoc do na przykład schroniska. Kradzież nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem i nie nic jej nie usprawiedliwia. Jeśli jest się osobą pełnoletnią, to odpowiada się przed sądem i za niemądry wybór można trafić do więzienia. Złapany w Lublinie mężczyzna usłyszał zarzuty kradzieży rozbójniczej i gróźb karalnych. Polski wymiar kary przewiduje za to do 5 lat pozbawienia wolności.

    Kradzież z potrzeby, czy dla zakładu

    Jak się okazuje często zgłaszane kradzieże, to nie tylko osoby, których nie było stać na asortyment. Bardzo często dochodzi do sytuacji, w których kradzieży dopuszczają się młodzi ludzie, robiąc to na przykład dla zakładu. Złapani na kradzieży nieletni są stawiani pod sąd rodzinny, a konsekwencje ponoszą głównie rodzice. Zdarzeń takich jednak zanotowano bardzo dużo, a kradzieże w sklepach są na porządku dziennym w każdym mieście.

  • w

    Czy to ostatnia akcja Baby Szafing? (zielonagora.naszemiasto.pl)

    Jedną z niesamowitych akcji, jakie przeprowadzają mieszkanki Zielonej Góry, jest Baby Szafing. To miejsce, gdzie można sprzedać i kupić dziecięce ubrania. Ponadto zawsze organizowane są dodatkowe atrakcję dla rodzin i maluchów, z którymi przyszli. Akcje wymyśliły i organizują mamy dla mam, które zauważyły dobrą niszę i zapotrzebowanie i tak z domowych pieleszy, stało się to coroczną ważną akcją. 

    Początek Baby Szafingu miał miejsce w 2012 roku. Kilka mam objuczone ubrankami na sprzedaż spotykały się w domach i wymieniały ubrankami dla dzieci. Z roku na rok było jednak coraz więcej chętnych i zaczynało braknąć miejsca w domach. Dlatego też główne pomysłodawczynie, czyli Paulina Zamlewska-Lipiec i Ewa Gawałkiewicz postanowiły przenieść tę akcję na wyższy poziom. I tak zaczęto wynajmować sale i co roku otwierać nową edycję tej społecznej inicjatywy. Pomyślano również o mniejszych uczestnikach, którzy zazwyczaj strasznie nudzą się na zakupach rodzinnych. Dlatego co roku sprowadzano atrakcje. Zgłaszały się chętne osoby, które nieodpłatnie zapewniały rozrywkę dzieciom, a same w ten sposób promowały swoją działalność. Każdy uczestnik był również proszony o przyniesienie jakiegoś poczęstunku, dlatego można było skorzystać z darmowego cateringu.

    Ostatnia edycja?

    Jak mówią organizatorki, niestety widać, że więcej ludzi zwyczajnie woli zakupy bez kontaktu z drugą osobą. Przez to coraz mniejszy sens ma organizowanie Baby Szafingu. Jego największą konkurencją jest obecnie internet, przez który zamówisz wszystko bez wychodzenia z domu.

  • w

    6 lat pozbawienia wolności za zabójstwo 5-miesięcznego syna (gs24.pl)

    Niespodziewanie niski wyrok padł w sądzie w Szczecinie. Matka zabiła swojego 5-miesięcznego synka. Odbyła już 2 lata w areszcie śledczym, co znaczy, że jeśli wyrok się uprawomocni, to za kilka miesięcy będzie mogła starać się o warunkowe opuszczenie zakładu karnego. Choć winna matka przyjęła wyrok spokojnie, to wiele osób uważa, że jest to zbyt łagodny wymiar kary. Sąd mówi tu jednak o okolicznościach łagodzących i powołuje się na niejawność procesu. 

    Do tragicznego zdarzenia doszło w kamienicy przy ulicy Emilii Plater w Szczecinie. Patrycja C. była wówczas sama w mieszkaniu ze swoim 5-miesięcznym synkiem Oliwerem. Mały chłopiec chorował na zapalenie płuc, przez co głośno płakał. Matka położyła go na brzuszki i włożyła mu do ust pieluchę tetrową. Następnie chwyciła za kark i docisnęła główkę do poduszki. Chłopiec po chwili zamilkł już na wieki. W trakcie śledztwa ustalono, że matka nie tylko nie udzieliła pomocy dziecku, ale osobiście przyczyniła się do jego niewydolności oddechowej, co zakończyło się uduszeniem.

    Okoliczności łagodzące

    Sąd uznał przede wszystkim, że śmierć niemowlaka nie była czynnością intencjonalną, a raczej czynnością z zamiarem pośrednim. Co więcej, sąd zgodził się z biegłymi, że sprawczyni nie była wówczas poczytalna. Ponadto kobieta posiada już dwójkę dzieci, jednak trafiły one do innych rodzin z powodu nieudolności wychowawczej. Sama skazana była pod opieką OPS. Jak sami mówili, młoda matka była niedojrzała i nie udźwignęła trudów macierzyństwa, choć wszystko wskazywało na to, że „wychodziła już na prostą”.

  • w

    Poznańscy naukowcy blisko przełomowego odkrycia (gloswielkopolski.pl)

    Poznańscy naukowcy z Politechniki Poznańskiej oraz Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza zbierają właśnie chętnych do przeprowadzenia badań dotyczących diagnozowania Alzheimera. Ta ciężka i długotrwała choroba, jest często wykrywana zbyt późno by działać profilaktycznie. Dlatego specjaliści z dziedziny między innymi psychiatrii postanowili to zmienić. Teraz szukają chętnych do projektu badawczego. 

    Choroba Alzheimera to długotrwały proces, który rozwija się początkowo praktycznie bezobjawowo. Mówi się, że jest to tzw. Faza podnormalna choroby. To właśnie w tym okresie najtrudniej wykryć schorzenie. Jak mówią naukowcy z Poznania, szczerze wierzą, że lek na tę chorobę powstanie, jednak wówczas największym problemem będzie szybkie rozpoznanie choroby. Dlatego dołożyli wszelkich starań, by przyspieszyć diagnostykę i uczynić ja skuteczną, dla osób, które nie posiadają jeszcze żadnych objawów. Jednym z czynników stanowiących duże zagrożenie nabycia choroby, jest czynnik genetyczny. Dlatego właśnie osoby, które posiadają w rodzinie chorych, będą mogli przebadać się szybciej i przeciwdziałać chorobie.

    Kto może wziąć udział w badaniach?

    Do badań poszukiwane są osoby po 50. roku życia, które mają problem z pamięcią, oraz takie, które nie wykazują żadnych objawów, jednak mieli w rodzinie osoby, których dotknęły szybko rozwijające się choroby otępienne. Szybko rozwijające się to takie, które były już wykryte i zauważalne przed 65. rokiem życia.  Udział w badaniach jest bezpłatny i w pełni anonimowy. Chęć do wzięcia udziału w projekcie można zgłosić za pośrednictwem maila [email protected].

  • w

    Nożownik w Legnicy zaatakował! Zmarła kobieta (gazetawroclawska.pl)

    O mrożącej krew w żyłach sytuacji poinformowała legnicka policja. Zostali oni wezwani do domu, w którym znajdowało się 8 Ukraińców. Głównie to kobiety i dzieci. Policja zastała trzy ofiary nożownika, w tym jedną śmiertelną. Sprawcę czynu schwytano niedługo później. Motyw jest ustalany w trakcie śledztwa. 

    O strasznych wydarzeniach w domu poinformowano policję w nocy z 15-stego na 16-stego kwietnia w Legnicy przy ulicy Struga. Gdy pojawiła się policja, napastnika nie było już na miejscu. Zastano jednak zwłoki 37-letniej kobiety, która zmarła na miejscu od licznych ran klatki piersiowej i szyi. W pobliżu denatki leżała jej 14-stoletnia córka, która również miała zadane poważne ciosy w te same okolice ciała. Przewieziono ją natychmiast do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jej życie. Obecnie jej stan jest stabilny. W domu znajdowała się również trzecia ofiara. Kobieta na szczęście nie poniosła ciężkich ran. Nic nie zagraża jej życiu.

    Czemu zabił?

    Szybko ustalono, kim był sprawca i odnaleziono go ukrywającego się w tujach. Razem z nim znaleziono zakrwawiony nóż, który najprawdopodobniej był narzędziem zbrodni. Na razie toczy się śledztwo w sprawie, w celu ustalenia, czemu nożownik dokonał tak straszliwej zbrodni. Przypuszcza się, że napaść mogła mieć charakter rabunkowy, gdyż w okolicy zdarzały się takie napady. Sprawca stanie przed sądem i usłyszy zarzuty morderstwa, usiłowania morderstwa i ranienia. Obecnie jest on przesłuchiwany, a wszystkie okoliczności zdarzenia – ustalane.

  • w

    Zabytkowy dwór zniszczony przez ogień (gazetakrakowska.pl)

    Wielki pożar rozpętał się w starym dworku na Woli Duchackiej. Wieczorową porą straż pożarna została powiadomiona o ogniu trawiącym zabytkowe mury. Dwór miał być wykorzystany do celów i rekreacyjnych i edukacyjnych, jednak przez brak środków, budynek stał i niszczał. Obecnie jego stan jest bardzo zły i rewitalizacja i odbudowa może pochłonąć ogromne środki pieniężne. 

    Dwór na Woli Duchackiej przez wiele lat był w rękach rodziny Bemów. Groźba wyburzenia dworku i postawienia tam zabudowań deweloperskich stała się realna w 2005 roku. Władze miasta jednak doceniły historyczną wartość miejsca i dogadały się z właścicielami tej lokalizacji. Karków stało się właścicielem dworku od roku 2012. Planowano w nim ogromne przebudowy. Miały one jednak mieć miejsce wraz z całkowitą rewitalizacją parku. Planowano bowiem stworzyć w dworku miejsce, gdzie upamiętni się historię tego miejsca, sale edukacyjne dla dzieci, a nawet kawiarnie dla zwiedzających. Wszystkie te plany zostały jednak odkładane w związku z brakiem funduszy na wykończenie projektu.

    Niszczał, niszczał, aż spłonął

    Budynek pozostawiony sam sobie z powodu braku funduszy, niszczał z czasem. Jego mury i zabytkowe elementy stawały się coraz słabsze i w gorszym stanie. Na remont budynku przewidywano koszt około kilkunastu milionów złotych. Niestety natrafiono na duże przeszkody w wydzieleniu wystarczającego funduszu. Obecnie po doszczętnym spłonięciu, pieniądze potrzebne na rewitalizacje muszą być dużo większe. Osoby zarządzające dobytkiem martwią się o jego dalsze losy i kolejne decyzje władz w tej kwestii.

  • w

    10-latek pod kołami autobusu. Ustalono winnego zdarzenia (katowice.naszemiasto.pl)

    Całe zajście miało miejsce jeszcze przed świętami Wielkanocnymi. Po drodze poruszał się na zwykłej hulajnodze 10-letni chłopiec. Niestety wjechał on pod koła autobusu miejskiego, który przejeżdżał właśnie po pasach. Zderzenie było dość groźne i chłopiec w stanie ciężkim wylądował w szpitalu. 

    Do zdarzenia doszło na skrzyżowaniu ulicy Rolnej i Leśmiana. 10-latek poruszał się na zwykłej hulajnodze. W momencie, kiedy wjechał nią na przejście dla pieszych, wpadł pod przejeżdżający autobus miejski PKM Katowice nr 296. Zderzenie było na tyle silne, że chłopiec doznał poważnych obrażeń. Na miejscu pojawiły się trzy zastępy Państwowej Straży Pożarnej. Chłopca przewieziono do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie lekarze walczyli o jego zdrowie i życie. Choć stan był określany jako ciężki, to udało się zapanować nad nim. Dziś chłopiec dopiero wyszedł ze szpitala. Policja ustalała okoliczności wypadku, by móc wyciągnąć konsekwencje wobec winnego.

    Wszystko zarejestrowane na kamerce autobusowej

    Dużo jasności w całej sytuacji wprowadziło nagranie zarejestrowanego zdarzenia, przez kamerkę znajdującą się w autobusie. Dzięki niej ustalono, że winnym zdarzenia jest chłopiec, który bez rozejrzenia się wokół wjechał z impetem na pasy, na których znajdował się autobus. Jako że chłopiec jest nieletni, to za ten czyn odpowiedzą przed sądem jego rodzice. To zdarzenie jest kolejnym przykładem, na to jak ważne jest dokładne wytłumaczenie dziecku zasad ruchu drogowego, zanim pozwoli się na samodzielne poruszanie się po drodze.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.