Więcej wpisów

  • w

    Dramatyczna sytuacja na ulicy Zygmunta Augusta w Słupsku. Mężczyzna strzelał z balkonu (i.pl)

    Piątkowy wieczór na ulicy Zygmunta Augusta w Słupsku i okolicach był przerażający dla mieszkańców. Mężczyzna strzelał z balkonu swojego mieszkania. Na szczęście, został szybko zatrzymany przez policyjnych antyterrorystów.

    Wieczorem tego dnia mieszkańcy ulicy Zygmunta Augusta w Słupsku usłyszeli przerażające odgłosy 16 strzałów. Ludzie zaniepokoili się i unikali wychodzenia na balkony i do okien. Szybko rozeszła się informacja, że sprawca jest pijany, co tylko dodatkowo podniosło atmosferę strachu. Na miejsce wkroczyły wozy policyjne na sygnałach, a negocjatorzy podjęli próbę rozmowy z mężczyzną. Nad miastem unosiły się śmigłowce, czuwając nad sytuacją.

    Według informacji przekazanych przez mł. asp. Jakuba Bagińskiego, rzecznika słupskiej policji, zgłoszenie o strzałach wpłynęło od jednego z mieszkańców ulicy. Policjanci natychmiast podjęli działania i zabezpieczyli okolicę, aby zapobiec potencjalnym zagrożeniom. Do akcji wkroczył Samodzielny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji z Gdańska.

    Antyterroryści wtargnęli do mieszkania 42-letniego mężczyzny

    Funkcjonariusze antyterrorystyczni wkroczyli do mieszkania, gdzie zatrzymali 42-letniego mężczyznę. Wewnątrz ujawniono blisko 20 jednostek broni, które zostaną poddane analizie w celu ustalenia legalności ich posiadania. Nie było innych domowników, a mężczyzna był trzeźwy. Dochodziło do strzelania z gazowych pistoletów hukowych, jednak znaleziono także inne rodzaje broni. Zatrzymany mężczyzna pozostaje w policyjnej izbie zatrzymań, a szczegóły i okoliczności zdarzenia są nadal badane.

    Jak na tę chwilę wiadomo, że 42-latek działał w pojedynkę i był trzeźwy. Choć strzelał najprawdopodobniej z gazowych pistoletów hukowych, znaleziono przy nim różnorodny arsenał broni. Obecnie oczekuje na dalsze postępowanie w rękach prawa, jednak nie ma jeszcze informacji o terminie doprowadzenia go przed prokuraturę.

  • w

    MSW wezwało ambasadora Rosji. Powód? Prowokacyjne groźby Putina pod adresem Polski (i.pl)

    W piątkowy wieczór doszło do ważnego wydarzenia w relacjach międzynarodowych, gdy premier Mateusz Morawiecki za pośrednictwem Twittera ogłosił wezwanie ambasadora Federacji Rosyjskiej do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Powodem tego niecodziennego kroku było odczytanie przez Władimira Putina, głowy państwa Federacji Rosyjskiej, szeregu kontrowersyjnych słów na temat Polski oraz postaci Józefa Stalina.

    W związku z sytuacją Mateusz Morawiecki podkreślił wezwanie ambasadora Rosji jako gest dezaprobaty wobec skandalicznych wypowiedzi Putina. Premier zdecydowanie oznajmił, że Stalin uznawany jest za zbrodniarza wojennego, odpowiedzialnego za tragiczną śmierć setek tysięcy Polaków. Równocześnie zaznaczył, że prawda historyczna nie podlega dyskusji, a fakt ten nie może zostać zbagatelizowany przez żadnego przywódcę, niezależnie od pochodzenia czy ideologii.

    Wcześniej Władimir Putin oskarżył Zachód, a w szczególności kraje wspierające Ukrainę, o wzniecanie konfliktów i prowadzenie wojen na różnych szczeblach. Nie pozostał także obojętny wobec Polski, sugerując, że nasz kraj dąży do uzyskania terenów Białorusi. Stanowczo zagroził, że każda agresywna próba wobec Rosji spotka się z nieubłaganą reakcją. Ponadto, podkreślił, że współczesne granice Polski są efektem działań Stalina, co, jak sam stwierdził, Federacja Rosyjska zamierza nam “przypomnieć”.

    Na międzynarodowej scenie politycznej pojawiają się obawy, że ta sytuacja może zaostrzyć napięcia w regionie i utrudnić współpracę między państwami. Putin publicznie oświadczył, że terytorium Polski, jakie znamy obecnie, było darem od Stalina dla Polaków. Wyraził zdziwienie, sugerując, że nasi przyjaciele w Warszawie mogą o tym fakcie zapominać. Jego zdaniem Polska stara się tworzyć sojusz wojskowy pod egidą NATO, z intencją interwencji na Ukrainie.

    Ambasador Federacji Rosyjskiej, Sergiej Andriejew, zjawił się w sobotę rano w siedzibie Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Spotkanie to wzbudziło duże zainteresowanie mediów i opinii publicznej. Z informacji przekazywanych przez źródła medialne wynika, że rozmowa z rosyjskim dyplomatą była krótka, ale intensywna. W trakcie spotkania ambasador podkreślił, że wszystkie oskarżenia wobec prezydenta Putina są pozbawione podstaw i nie mają uzasadnienia.

    Jak zaznaczył minister Jabłoński, wezwanie ambasadora Federacji Rosyjskiej do MSW było uzasadnione przez prowokacyjne wypowiedzi Władimira Putina wobec Polski oraz groźby skierowane przeciwko naszemu krajowi i sojusznikom. Polskie władze podkreślają, że są zdeterminowane w obronie swojego terytorium, interesów narodowych i stabilności w regionie. Sytuacja ta wzbudziła poważne zaniepokojenie wśród sojuszników Polski, którzy nadal monitorują rozwój wydarzeń.

  • w

    Odbył się pogrzeb 24-letniego Patryka P. Młody mężczyzna wraz z trzema pasażerami zginął w wypadku przy moście Dębnickim (gazetakrakowska.pl)

    Odbył się pogrzeb 24-letniego Patryka P. Młody mężczyzna wraz z trzema pasażerami zginął w wypadku przy moście Dębnickim

    Wczoraj na cmentarzu Grębałów w Krakowie pożegnano 24-letniego Patryka P., który zginął w śmiertelnym wypadku na moście Dębnickim. To on kierował autem w nocy z 14 na 15 lipca, w którym zginęły cztery osoby. Z wielkim smutkiem żegnali go bliscy i znajomi.

    Patryk, młody mężczyzna, stracił życie w wypadku na moście Dębnickim w Krakowie, do którego doszło w nocy z piątku na sobotę. Uroczysta msza żałobna odbyła się w piątek o godzinie 9.40 na cmentarzu Grębałów.

    W dniu 19 lipca odbył się pogrzeb dwóch kuzynów, Aleksandra (23 lata) i Michała (24 lata). Msza żałobna odbyła się o godzinie 11 w kościele oo. Reformatów w Wieliczce, po czym obaj zostali pochowani na pobliskim cmentarzu. Towarzyszyli im pogrążona w żałobie rodzina i przyjaciele. Natomiast 20-letni Marcin, kolejna ofiara wypadku, został pożegnany w czwartek 20 lipca w Strumianach o godzinie 13:30.

    Szczegóły fatalnego wypadku przy moście Dębnickim

    Przed mostem Dębnickim, około godziny 3 w nocy z piątku na sobotę, kierowca żółtego Renault Megane utracił kontrolę nad autem, co spowodowało dachowanie pojazdu na bulwarze Czerwieńskim. W wyniku tego zdarzenia, życie straciło czterech młodych mężczyzn w wieku od 20 do 24 lat. Wszyscy byli pasażerami Renault. Całe wydarzenie zostało zarejestrowane przez kamery miejskiego monitoringu.

    Prokuratura Rejonowa Kraków-Krowodrza podjęła śledztwo w sprawie wypadku przy moście Dębnickim, które miało miejsce w nocy z 15 na 16 lipca. Dochodzenie obejmuje naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu, a także nieumyślne spowodowanie wypadku przez kierowcę samochodu marki Renault, Patryka P. 18 lipca sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Krakowie.

  • w

    GDDKiA ogłosiła przetarg na wyburzenie starych i postawienie nowych wiaduktów na ulicy Bohaterów Monte Cassino w Katowicach (dziennikzachodni.pl)

    W Katowicach, przy wjeździe do miasta, znajdują się dwa wiadukty nad drogą ekspresową S86, biegnące ulicą Bohaterów Monte Cassino. Pochodzą one z lat 80. ubiegłego wieku i są teraz mocno wyeksploatowane. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach planuje zburzyć te wiadukty i w ich miejsce wybudować nowe. Ogłoszono właśnie przetarg na wykonawcę tej inwestycji.

    Budowa wiaduktów na ulicy Bohaterów Monte Cassino i nad S86 wiąże się z dużymi utrudnieniami zarówno dla mieszkańców, jak i użytkowników drogi.

    Prace nad budową nowych wiaduktów potrwają prawie dwa lata

    GDDKiA ma plan, aby wyburzyć i zbudować jeden wiadukt, a następnie przystąpić do drugiego. Zakładają dwuetapową realizację, włączając remont sąsiadującej kładki technologicznej.

    Nowe wiadukty będą miały 85 metrów długości i ponad 14 metrów szerokości. Prace potrwają 22 miesiące od podpisania umowy z wykonawcą, a oferty można składać do 18 sierpnia.

    Cała inwestycja będzie finansowana z dostępnych środków Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad. W poprzednim roku przeprowadzono także remont nawierzchni na całej trasie S86 między Katowicami i Sosnowcem.

  • w

    Poronin: Uroczyste Święto Policji w Tatrach. Zasłużone wyróżnienia i podziękowania (zakopane.naszemiasto.pl)

    Obchody Święta Policji odbyły się w Poroninie, gdzie licznie zgromadzili się tatrzańscy policjanci, parlamentarzyści, samorządowcy, przedstawiciele służb mundurowych, zaproszeni goście oraz inspektor Rafał Leśniak, wiceszef małopolskich policjantów.

    Święto Policji to szczególna okazja do uhonorowania policjantów za ich ofiarną służbę na rzecz społeczeństwa. Wręczono zasłużone awanse, wyróżnienia i podziękowania, doceniając pracowników, którzy znacząco przyczyniają się do sprawnego funkcjonowania formacji. Każdego roku w lipcu spotykają się w rocznicę powstania Policji Państwowej, powołanej do życia na mocy ustawy z 24 lipca 1919 r.

    Tradycyjnie, obchody Święta Policji otworzyła uroczysta msza święta w kościele pw. Świętego Krzyża w Zakopanem. Złożono meldunek zastępcy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Krakowie, a na uroczystym apelu inspektor Rafał Leśniak oraz inspektor Piotr Dziekanowski wręczyli akty mianowania na wyższe stopnie policyjne 33 tatrzańskim policjantom. Wyróżniono także pracowników cywilnych za długoletnią i sumienną pracę.

    Gorące słowa uznania i rozmowy związane z nowymi obiektami dla policji

    Uroczystość zgromadziła parlamentarzystów, samorządowców, przedstawicieli służb mundurowych, organizacji współpracujących z policją oraz duchowieństwo. Wysłuchano ciepłych słów uznania za trudną służbę oraz deklaracji dalszej współpracy, włącznie z inwestycjami w nowe budynki dla policji.

    Po apelu organizowano piknik, na którym publiczność miała okazję zapoznać się z policyjnym sprzętem i wyposażeniem używanym w codziennej służbie. Na miejscu był także policyjny pojazd opancerzony do zadań specjalnych – “TUR”. Wszyscy zainteresowani mogli dowiedzieć się o wymaganiach rekrutacyjnych do służby w policji. Obok stanowiska policyjnego pojawili się również funkcjonariusze Straży Granicznej, ratownicy TOPR-u oraz OSP Poronin.

  • w

    Estakada Kwiatkowskiego w coraz gorszym stanie. Remont odkładany z powodu braku funduszy (dziennikbaltycki.pl)

    Estakada Kwiatkowskiego w Gdyni nie jest dzisiaj w najlepszej formie. Stan obiektu jest coraz gorszy, ale jak na razie nie występuje zagrożenie katastrofą budowlaną. Miasto może wykonywać tylko bieżące prace i remonty. Opozycyjni radni z Prawa i Sprawiedliwości podkreślają, że pilnie wymagają natychmiastowego remontu dźwigarów, które stanowią podporę pod jezdnią Estakady.

    Estakada Kwiatkowskiego w Gdyni jest kosztownym obiektem, który wymaga wielu remontów. Codziennie korzysta z niej wiele mieszkańców oraz tiry podróżujące do i z Portu Gdynia. Częste nadmiernie obciążenie spowodowało konieczność częstych prac remontowych. Radni Prawa i Sprawiedliwości podkreślają pilną potrzebę naprawy dźwigarów głównych, stanowiących podporę jezdni.

    Marek Dudziński, radny PiS, zaznacza, że Estakada Kwiatkowskiego to kluczowa arteria dla mieszkańców północnej Gdyni i gmin sąsiednich. Dokumenty wskazują na wątpliwy stan konstrukcji dźwigarów głównych, które pilnie wymagają remontu. Pomimo że nie występuje ryzyko katastrofy budowlanej, stan Estakady nie jest zadowalający. Z tego powodu wysunięto apel o szybkie przeprowadzenie remontu.

    Gdyńscy urzędnicy potwierdzają pogorszenie stanu Estakady Kwiatkowskiego, ale zaprzeczają zagrożeniu katastrofą. Problem wynika głównie z braku alternatywnej drogi do portu, dużego ruchu i ograniczonej nośności. Obiekt wymaga gruntownego remontu, ale koszty sięgają nawet miliarda złotych.

    Magdalena Wojtkiewicz z Zarządu Dróg i Zieleni w Gdyni stwierdza, że nie ma obecnie zagrożenia. Obiekt jest nadal użytkowany przy kontynuacji prac naprawczych. Koszt gruntownego remontu bez zwiększenia nośności wynosi około 100 mln złotych.

    Co prawda, zwiększenie nośności w 2014 roku oszacowano na 360 mln złotych, ale obecnie koszt ten byłby znacznie wyższy. Miasto nie może sfinansować tak drogiej inwestycji bez zewnętrznego wsparcia. Estakada jest regularnie kontrolowana, a wkrótce przeprowadzone zostaną kolejne prace naprawcze.

  • w

    PGE Polska Grupa Energetyczna wspiera Muzeum Narodowe w Gdańsku (dziennikbaltycki.pl)

    PGE Polska Grupa Energetyczna podjęła mecenat nad Muzeum Narodowym w Gdańsku, rozpoczynając współpracę przy wydarzeniach organizowanych w muzeum i jego oddziałach. W podpisanej umowie wzięli udział wicepremier prof. Piotr Gliński, wiceminister aktywów państwowych Karol Rabenda, prezes PGE oraz dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku.

    Współpraca PGE z Muzeum Narodowym w Gdańsku rozpoczęła się oficjalnie poprzez podpisanie dokumentu w obecności ministra kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotra Glińskiego, prezesa PGE Polskiej Grupy Energetycznej Wojciecha Dąbrowskiego oraz dyrektora Muzeum Narodowego w Gdańsku Jacka Friedricha.

    W trakcie swojego wystąpienia minister Gliński zaznaczył, że od pół roku Muzeum Narodowe w Gdańsku działa jako instytucja państwowa pod całkowitą opieką Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wicepremier podkreślił, że taka decyzja pozwala na rozwijanie instytucji kultury, a polska polityka kulturalna jest obecnie wspierana wzmożonym budżetem.

    Minister Gliński wyraził wdzięczność dla spółek Skarbu Państwa, które pełnią istotną rolę we wsparciu kultury. Podkreślił, że większe środki publiczne są przeznaczane na kulturę i powstało również wiele nowych instytucji kulturalnych.

    Polska Grupa Energetyczna wspiera ponad 20 instytucji kulturalnych

    PGE Polska Grupa Energetyczna jest jednym z głównych mecenasów kultury w Polsce. Wspiera 22 instytucje kulturalne, w tym Muzeum Narodowe w Warszawie, Muzeum Narodowe w Krakowie, Zamek Królewski na Wawelu, Muzeum Narodowe w Lublinie, Muzeum Narodowe w Kielcach, a także 16 filharmonii i instytucji muzycznych.

    PGE aktywnie angażuje się we wspieranie kultury, nie tylko poprzez mecenat, ale również zachęcając do obcowania ze sztuką i kulturą. Program “PGE Kulturalna Grupa Energetyczna” skupia się na wsparciu inicjatyw edukacyjnych, które mają na celu zapewnienie powszechnego dostępu do sztuki.

  • w

    Liczne remonty na ulicach Lublina. Prace drogowe obejmują ponad 30 lokalizacji (kurierlubelski.pl)

    W tym roku miasto zaplanowało ponad 30 lokalizacji do remontu nawierzchni, a koszt tych prac sięga ponad 5 mln zł. Niestety, kierowcy i piesi będą musieli zachować cierpliwość latem, gdyż prace wpłyną na ruch w mieście.

    Letnie miesiące są sprzyjające dla prac drogowych, ponieważ ruch samochodowy jest mniejszy. Odnawianie infrastruktury poprawia komfort jazdy i zwiększa bezpieczeństwo zarówno dla pieszych, jak i kierowców. Dlatego w okresie wakacyjnym podejmowane są remonty i naprawy jezdni i chodników.

    Aktualnie ekipa drogowców pracuje na ul. 1 Maja, gdzie remontowane są chodniki od Pl. Bychawskiego do ul. Kościelnej. Roboty nad ciągami pieszymi planowane są na ul. Grażyny oraz ul. Wileńskiej. Schody na ul. Chrobrego w kierunku Głębokiej także zostaną odnowione. Prace na ul. Wrocławskiej, gdzie wymieniane są chodniki i nawierzchnia, również są już na finiszu. Trwają też prace na ul. Jagiełły, ul. Łęczyńskiej oraz na parkingu przy ul. Biedronki. Natomiast na ul. Węglinek, ul. Sekutowicza, ul. Stary Gaj oraz ul. Firlejowskiej kładziona jest nowa nawierzchnia bitumiczna.

    Mieszkańcy muszą przygotować się na dalsze utrudnienia, ponieważ w najbliższych tygodniach rozpoczną się kolejne prace. Asfalt zostanie położony na ul. Mineralnej, ul. Dereniowej, ul. Skrytej oraz na parkingu przy ul. Harnasie 10. Na ul. Glinianej, ul. Szwajcarskiej, ul. Sowińskiego i ul. Pogodnej nastąpi naprawa chodników. Zostanie też naprawiona nawierzchnia na ul. Sempołowskiej. Ponadto, miasto podpisało umowę na remont ul. Laskowej, a prace planowane są na przełomie lipca i sierpnia.

    Po wakacjach nastąpi remont fragmentu ul. Kasprowicza, a także naprawa chodników na ul. Diamentowej, Kosmonautów i Elektrycznej, Dzieci Zamojszczyzny oraz Ćwiklińskiej. Ratusz zapowiada także remont schodów przy ul. Kosmowskiej oraz chodnika i schodów przy ul. Szwajcarskiej 5 i ul. Harnasie.

    Jakie prace zostały już wykonane?

    Przerwa wakacyjna już trwa, a pierwsze prace się rozpoczęły. Zakończono kładzenie nawierzchni bitumicznej, która pojawiła się na ul. Biskupińskiej, ul. Goździkowej, ul. Wyżynnej, ul. Słupian, ul. Krwawicza i Piątkowskiego. Zakończyły się także prace na ul. Niepodległości, gdzie wyremontowano powierzchnię zatok parkingowych i przystankowych.

    Kolejnym etapem będzie kontynuacja prac na dalszym odcinku ul. Niepodległości, skupiając się na naprawach cząstkowych największych uszkodzeń. Na ul. Skalistej wymieniono już chodniki oraz nawierzchnię jezdni, a na ul. Wapiennej naprawiono sięgacz.

  • w

    W pobliżu Gubina funkcjonariusze SG zatrzymali Białorusinów przewożących nielegalnych migrantów (zielonagora.naszemiasto.pl)

    W miniony poniedziałek funkcjonariusze Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali dwóch Białorusinów w okolicach Gubina. Byli oni oskarżeni o pomaganie nielegalnym migrantom w przekraczaniu polsko-niemieckiej granicy. Teraz pytanie, co grozi im za te czyny?

    Strażnicy graniczni przeprowadzali kontrolę drogową, mającą na celu zwalczanie nielegalnej migracji. W trakcie działań w Gubinie zauważyli osobową Skodę z białoruskimi tablicami rejestracyjnymi. Gdy podjęli próbę zatrzymania pojazdu, kierowca nagle się zatrzymał, a pięć osób wyskoczyło z auta, kierując się w stronę pobliskiego lasu. Funkcjonariusze natychmiast wezwali wsparcie, aby schwytali uciekinierów, a następnie przystąpili do legitymowania kierowcy i pasażera.

    Kierowcą okazał się 25-letni Białorusin, który podróżował z 23-letnią partnerką. Obaj legalnie przebywali w Polsce, ale pomagali nielegalnym migrantom w nielegalnym przekraczaniu granicy z Polski do Niemiec.

    Migranci nadal przebywają na wolności

    Jak informuje por. SG Paweł Biskupik, zastępca rzecznika prasowego Komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej, mężczyzna przyznał się do swoich czynów, gdy funkcjonariusze znaleźli syryjski dokument w jego samochodzie, który prawdopodobnie należał do jednego z uciekinierów. Pomimo szeroko zakrojonych poszukiwań, nie udało się odnaleźć pozostałych nielegalnych migrantów ani po polskiej, ani po niemieckiej stronie granicy.

    Białorusini zostali zatrzymani za udzielanie pomocy pięciu migrantom w nielegalnym przekraczaniu polsko-niemieckiej granicy. Przyznali się do zarzucanych im czynów i dobrowolnie poddali się karze – 8 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na 2 lata.

    Co więcej, cudzoziemcom wydano decyzje o natychmiastowym powrocie oraz zakazie ponownego wjazdu do Polski i innych państw obszaru Schengen na okres 5 lat. Kierowca otrzymał mandat karny za przewożenie większej liczby osób, niż dopuszczono w dowodzie rejestracyjnym pojazdu. Zostanie też sporządzony wniosek do sądu o ukaranie za brak uprawnień do prowadzenia pojazdów mechanicznych w przypadku Białorusina.

  • w

    Szpital na szczecińskich Pomorzanach wzbogaci się o nowoczesne laboratorium diagnostyczne (gs24.pl)

    Za kilka miesięcy na terenie szpitala na Pomorzanach, w budynku “M” (gdzie wcześniej funkcjonował Szpital Tymczasowy w czasie pandemii COVID-19), otworzy się nowoczesne laboratorium diagnostyczne, będące najnowocześniejszym w regionie. Dyrektor SPSK2 podpisał umowę na przebudowę budynku za 23 mln zł.

    Szpital rozpoczął kolejny etap inwestycji, podpisując umowę na przebudowę III i IV piętra budynku “M”. Za pięć miesięcy na tych kondygnacjach działać będą Zakład Diagnostyki Laboratoryjnej oraz Pracownia Serologii Transfuzjologicznej z Bankiem Krwi. Ośrodek Dializ SPSK-2 już wcześniej wprowadził się na parter. Wykonawcą prac jest Przedsiębiorstwo Budowlane CIROKO, z którym podpisano umowę.

    Dyrektor Marcin Sygut zapewnia, że plac budowy zostanie natychmiast przekazany wykonawcy. Obecnie na obu remontowanych piętrach nie ma nic, ale planuje się, że już od 1 stycznia 2024 r. laboratorium będzie gotowe do działania. Kierownik Zakładu Diagnostyki Laboratoryjnej, Michał Sławiński, wyraża nadzieję, że najnowocześniejszy sprzęt pozwoli na wykonywanie zarówno badań podstawowych, jak i bardziej skomplikowanych, np. immunologicznych.

    Nowoczesne laboratorium z pełnym zakresem badań

    Nowe laboratorium zastąpi trzy jednostki diagnostyczne działające obecnie w szpitalu. Wyposażone w najnowszy sprzęt, będzie oferować pełen zakres badań, a wyniki będą wysyłane elektronicznie, co przyspieszy proces wydawania wyników pacjentom.

    Kierownik Michał Sławiński podkreśla, że nowe laboratorium będzie największe i najnowocześniejsze w tej części kraju, umożliwiając wykonanie każdego rodzaju badania. Szpitalne zakłady diagnostyczne wykonują rocznie 120 tys. badań, a wyniki ich badań mają kluczowe znaczenie dla 2/3 decyzji klinicznych.

    Co istotne, do laboratorium będzie można bezpośrednio wejść z ulicy Szpitalnej, bez konieczności przechodzenia przez teren szpitala. Część środków na inwestycję (12 mln zł) pochodzi od wiceministra zdrowia Piotra Brombera,

  • w

    Z powodu prac nad ścieżką rowerową wycięto ponad tysiąc drzew. Poseł Jakub Rudnicki jest oburzony tą decyzją (gloswielkopolski.pl)

    Od niedawna trwają prace związane z budową drogi rowerowej i kanału technologicznego, które mają miejsce na odcinku między Pniewami a Bolewicami. Co więcej, w Pniewach planowane jest wydłużenie pasa ruchu w prawo przed skrzyżowaniem DK92 z DK24, wraz z odcinkiem ścieżki rowerowej przy ul. Lwoweckiej, na obszarze skrzyżowania z DW187.

    W czerwcu zawiadomiono o podpisaniu umowy na budowę drogi rowerowej wzdłuż DK92 między Pniewami a Bolewicami. Trwają intensywne prace na odcinku 15 kilometrów, obejmujące również kanał technologiczny. Projekt przewiduje także rozbudowę pasa ruchu w Pniewach przed skrzyżowaniem DK92 z DK24, w tym część ścieżki rowerowej przy ul. Lwoweckiej w obszarze tego skrzyżowania.

    GDDKiA wycięło ponad tysiąc starych drzew

    Planowana inwestycja ma zostać ukończona do lutego przyszłego roku, a jej koszt wyniesie prawie 22 mln zł. Podczas prac usuwane były drzewa, co zostało skrytykowane przez posła Jakuba Rudnickiego, który zauważył, że ponad tysiąc starych drzew zostało wyciętych na potrzeby prac przy projekcie.

    Poseł Jakub Rudnicki wyraził swoje zaniepokojenie, nazywając to “masakrą”. Jego zdaniem inwestycję ścieżki rowerowej można było zaplanować i zrealizować w sposób, który zachowałby istniejące drzewa. Pomimo tych obaw GDDKiA twierdzi, że cały projekt jest zgodny z niezbędnymi pozwoleniami i jest realizowany z korzyścią dla mieszkańców.

  • w

    Na zalesionym terenie w Wielkopolsce znaleziono dziwny balon. Policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie (gazetawroclawska.pl)

    W lesie na terenie powiatu kolskiego w województwie wielkopolskim przypadkowa osoba odkryła tajemniczy balon, do którego przyczepiony był moduł elektroniczny. Znalezisko zostało dostarczone na policję, która prowadzi obecnie śledztwo w tej sprawie.

    Tajemniczy balon o wielkości dużej piłki z płytką elektroniczną został znaleziony przez spacerowicza w lesie w Wielkopolsce, na terenie powiatu kolskiego. Informacje te potwierdził rzecznik prasowy wielkopolskiej policji, Andrzej Borowiak.

    Policja poszukuje właściciela tajemniczego balonu

    Rzecznik wyjaśnił, że balon unosił się blisko ziemi, a do niego było przymocowane urządzenie elektroniczne z układami scalonymi. Odkrywca tego nietypowego znaleziska od razu zaniósł je do lokalnej jednostki policji, która teraz będzie badać jego funkcje i właściciela.

    W związku z tym zdarzeniem zostały poinformowane odpowiednie służby. Jednak szczegółowe informacje na ten temat nie zostały jeszcze ujawnione przez policję. Według relacji radia RMF FM balon został odnaleziony przez mieszkańca miejscowości Żurawieniec w gminie Babiak.

    Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy policji, poinformował, że przyczepiona do balonu płytka elektroniczna najprawdopodobniej jest modułem do monitorowania jakości powietrza. Na chwilę obecną żadna stacja meteorologiczna nie zgłosiła utraty takiego urządzenia. Istnieje możliwość, że balon mógł powstać w ramach uczelnianego projektu. Policja nadal poszukuje jego właściciela.

  • w

    Incydent w Teatrze Polskim: Witold Mikołajczuk oskarżony o pobicie dyrektora, Andrzeja Seweryna (i.pl)

    Dwa lata temu w Teatrze Polskim w Warszawie doszło do nieprzyjemnego incydentu. W wyniku tego zdarzenie poszkodowany został dyrektor Andrzej Seweryn. Oskarżono muzyka Witolda Mikołajczuka o pobicie aktora, co wzbudziło zaskoczenie. Sprawa ta dotyczyła incydentu, który miał miejsce 26 lutego 2021 roku, gdy teatr nakazał noszenie maseczek.

    Tego dnia Witold Mikołajczuk pojawił się na jednym ze spektakli w Teatrze Polskim i zdecydowanie sprzeciwił się nakazowi noszenia maseczek. Niedługo po sprzeciwie wydarzenia te zostały opisane przez “Super Express”.

    Andrzej Seweryn został poproszony o założenie maseczki, jednak odmówił, prowokując innych widzów swoim postępowaniem. W odpowiedzi na sytuację pojawiła się obsługa teatru, która zmuszona była usunąć go z terenu obiektu. Aktor opisał to jako nieprzyjemne doświadczenie.

    Mikołajczuk oskarżony o spowodowanie lekkiego uszczerbku na zdrowiu

    Sprawa została przekazana Prokuraturze Rejonowej Warszawa Śródmieście – Północ, która po miesiącu zakończyła postępowanie, oskarżając Mikołajczuka o spowodowanie lekkiego uszczerbku na zdrowiu aktora, podczas jego interwencji na rzecz bezpieczeństwa.

    Witold Mikołajczuk był zdziwiony zarzutami, gdyż twierdził, że Andrzej Seweryn nie brał udziału w incydencie. Zebrane dowody wskazują jednak, że muzyk uderzył aktora w żebra, powodując powierzchowny uraz klatki piersiowej, który wpłynął na jego zdrowie na okres krótszy niż 7 dni. Za taki czyn przewidziana jest kara do dwóch lat pozbawienia wolności.

  • w

    Tragiczny incydent w krakowskim szpitalu. Prokuratura bada kontrowersje wokół pani Joanny z Krakowa (i.pl)

    Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro, poinformował w piątek, że prokuratura prowadzi dochodzenie w sprawie pani Joanny na podstawie różnych zgłoszeń dotyczących niewłaściwych działań ze strony służb, w tym policji.

    W programie „Fakty” stacji TVN opublikowano wypowiedzi o działaniach policjantów w krakowskim szpitalu wobec kobiety, która zgłosiła przyjęcie tabletki poronnej, zakupionej online. Komendant główny policji, gen. insp. Jarosław Szymczyk, wyraził ubolewanie z powodu jej trudnej sytuacji życiowej, ale podkreślił, że nie można obwiniać policji. Nagrania związane z tą sprawą zostały ujawnione za zgodą prokuratora.

    W sprawie głos zabrał prokurator generalny Zbigniew Ziobro

    Minister Ziobro zapytany o to, czy jako prokurator generalny może potwierdzić bez zarzutów działania policji i prokuratury w przypadku pani Joanny, stwierdził, że prokuratura nie miała nad tym kontroli, ponieważ nie było to związane z postępowaniem karnym. Były to działania ratujące życie kobiety, która próbowała popełnić samobójstwo, i nie miały związku z aborcją.

    Ziobro wyjaśnił, że interwencja nie była nadzorowana przez prokuraturę i nie miała związku z aborcją, lecz z próbą samobójczą kobiety, która była pod opieką lekarza psychiatry. Pacjentka ta skonsultowała się wcześniej z tą samą lekarką, do której zadzwoniła w tej sytuacji.

    Minister Ziobro zapewnił, że prokuratura pojawiła się dopiero teraz, gdy podjęła badanie całej sprawy w związku z różnymi nieprawidłowościami i zgłoszeniami. Celem postępowania prokuratorskiego jest wyjaśnienie legalności wszystkich działań, które wywołały liczne doniesienia o możliwych niewłaściwościach ze strony służb, lekarki i policji. Obecnie prokuratura analizuje wszystkie te zgłoszenia w kontekście tego incydentu.

  • w

    Znaleziono dron zwiadowczy, który spadł w Trzebieniu. Śledztwem zajmują się odpowiednie służby (i.pl)

    Dnia 18 lipca odnaleziono wojskowy dron zwiadowczy. Obiekt spadł w pobliżu Trzebienia na Dolnym Śląsku. Na szczęście nikomu nic się nie stało, a sam dron został już namierzony przez odpowiednie służby. W rozmowie z RMF FM Stanisław Żaryn wyraził swoje stanowisko w tej sprawie.

    We wtorek wieczorem zgłoszono, że w lesie koło stacji benzynowej w Trzebieniu spadł niewielki samolot. Do akcji oddelegowano straż pożarną i funkcjonariuszy policji, którzy natychmiast podjęli działania w celu odnalezienia obiektu.

    Jak poinformował st. bryg. Aleksander Kucharczyk z Komendy Wojewódzkiej PSP we Wrocławiu, w działaniach poszukiwawczych brały udział dwa zastępy Państwowej Straży Pożarnej. Okazało się, że spadły obiekt to wojskowy dron zwiadowczy. Na szczęście w wyniku incydentu nikt nie ucierpiał ani nie doszło też do żadnej eksplozji czy pożaru.

    Trwa dochodzenie w sprawie ustalenia właściciela drona

    Służby odnalazły drona kilkaset metrów od drogi, a wojsko zdążyło już go zabezpieczyć. Jak na tę chwilę trwa śledztwo w celu ustalenia właściciela obiektu oraz wyjaśnienia okoliczności upadku. Jak poinformowało RMF FM, w pobliżu kraksy mieści się również poligon wojskowy.

    Pełnomocnik rządu ds. Bezpieczeństwa Przestrzeni Informacyjnej Rzeczypospolitej Polskiej potwierdził na Twitterze, że odnaleziony dron nie stanowi zagrożenia dla kraju. Dodał, że nie jest też bezzałogowym statkiem powietrznym, który mógłby należeć do wroga. Obiekt został już odpowiednio zabezpieczony przez służby, a cała sytuacja jest pod kontrolą.

  • w

    Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu potwierdza śmierć funkcjonariusza, który zderzył się z ciężarówką pod Zgorzelcem (gazetawroclawska.pl)

    W poniedziałek (17 lipca) doszło do tragicznego zdarzenia, gdy nieoznakowany radiowóz policyjny kolidował z ciężarówką na DK94, przy zjeździe z autostrady A4 pod Zgorzelcem. Funkcjonariusz policji, młodszy asp. Patryk Domalik, uczestniczący w wypadku, znalazł się w krytycznym stanie w szpitalu, ale niestety nie udało się go uratować.

    Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu potwierdziła zgon młodszego aspiranta Patryka Domalika, który zmarł we czwartek, 20 lipca. Aktualnie prokuratura prowadzi dochodzenie w celu wyjaśnienia okoliczności tego tragicznego wypadku.

    Patryk Domalik był związany z Komendą Powiatową Policji w Zgorzelcu od czasu rozpoczęcia służby w Policji. Pracował w Wydziale Ruchu Drogowego i był ceniony za swoją życzliwość, gotowość do pomocy oraz chęć dzielenia się wiedzą i doświadczeniem z innymi. 

    Kadra kierownicza, policjanci i pracownicy dolnośląskiego garnizonu przesyłają najbliższym i rodzinie wyrazy głębokiego współczucia. Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu, nadinsp. Dariusz Wesołowski, oraz Komendant Powiatowy Policji w Zgorzelcu, podinsp. Jarosław Burdzy, wyrażają najszczersze kondolencje.

    Tragiczne zderzenie nieoznakowanego radiowozu z ciężarówką na A4

    Tragiczne wydarzenie miało miejsce na autostradzie A4, gdzie doszło do zderzenia samochodu ciężarowego z nieoznakowanym radiowozem, w wyniku czego młodszy asp. Patryk Domalik odniósł śmiertelne obrażenia. W momencie przybycia strażaków na miejsce zdarzenia stwierdzono, że dwie osoby zostały ranne, z czego jedna z nich była uwięziona w pojeździe i nie była w stanie się wydostać. 

    Obaj poszkodowani byli policjantami, którzy zostali przetransportowani do szpitala. Jeden z nich został wypisany ze szpitala, podczas gdy drugi walczył o życie pod troskliwą opieką lekarzy.

  • w

    Obszar Wielkopolski zaliczył 36 pożarów w ciągu jednego dnia. Strażacy apelują o zachowanie wyjątkowej ostrożności (gloswielkopolski.pl)

    W ciągu jednego dnia doszło do 36 pożarów na terenach upraw rolnych, co jest smutnym bilansem z 20 lipca. Gorące i suche warunki sprzyjają iskrzeniu, a ogień rozprzestrzenia się błyskawicznie. Wsparcie straży pożarnej jest często potrzebne do gaszenia pożarów, które niszczą duże powierzchnie pól zboża. Od początku roku odnotowano już 730 pożarów związanych z rolnictwem.

    Brygadier Sławomir Brandt podkreśla, że sytuację powodują różne czynniki, takie jak susza, gorąco i silny wiatr. Często to właśnie iskry od maszyn rolniczych na polach uprawnych prowokują pożary, które rozprzestrzeniają się bardzo szybko. Wczoraj sam uczestniczył w akcji gaszenia trzech pożarów, gdzie jedno pole miało aż 70 hektarów. W sumie w czwartek zgłoszono 36 pożarów, a spłonęły 162 hektary zboża.

    Zapobieganie pożarom to kwestia kluczowa

    Brandt zauważa, że prewencja jest kluczowa. Suchość, wiatr i rzucanie niedopałków, zwłaszcza w lasach, stanowią poważne zagrożenie dla terenów rolnych. Obserwacja sprzętu rolniczego i zatrudnienie kogoś do monitorowania żniw z zewnątrz może pomóc w wykryciu potencjalnych zagrożeń. Co więcej, zapewnienie asekuracji, włączając ciągnik z pługiem, oraz wyposażenie się w sprzęt przeciwpożarowy jest istotne w przypadku szybkiego reagowania na pojawiający się pożar.

    Dodaje, że wypalanie traw jest niebezpieczne i szkodliwe. Tego typu pożary przynoszą straty w środowisku naturalnym, a także mogą grozić ludzkim siedzibom. Przypomina, że wypalanie traw jest zabronione na mocy ustaw o lasach i ochronie przyrody.

    Najważniejsze jest natychmiastowe zawiadamianie straży pożarnej oraz dbanie o bezpieczeństwo swoje i innych osób. Gdy pożar dopiero powstaje i jest niewielki, można próbować go ugasić przed przybyciem straży. Lepiej jednak unikać takich sytuacji poprzez przewidywanie i zapobieganie, takie jak nieprowadzenie grilla w lesie czy nieporzucanie niedopałków na poboczu.

  • w

    Czy afera melioracyjna to proces bez końca? Jakie są powody opóźnień? (gs24.pl)

    Ok. 20 ekspertów z różnych zakątków Polski odmówiło wydania niezbędnej opinii, co zahamowało postęp tzw. afery melioracyjnej. Polityka nie jest w tym przypadku kluczowym problemem, lecz przewlekłość procesu. Powodem tego stanu rzeczy są niskie honoraria dla biegłych.

    Trwający od stycznia 2020 roku proces przed Sądem Okręgowym w Szczecinie potrwa jeszcze kilka miesięcy, a może i lat. Przesłuchano już wszystkich oskarżonych oraz ponad 200 świadków na ponad 50 rozprawach, w tym ostatnio za pośrednictwem wideokonferencji z sądem w Gdańsku. Kiedyś wydawało się, że sprawa może być zakończona w okolicach wakacji, ale obecnie to perspektywa oddalająca się w niewiadome.

    Głównym problemem związanym z procesem jest dodatkowy wątek, w który zaangażowani są dwaj oskarżeni osobiście prezentujący swoją obronę na rozprawie, nie udzielając wyjaśnień podczas śledztwa. Potrzebują odpowiedniej ekspertyzy w zakresie melioracji i prac wodnych przy nabrzeżach rzek w celu weryfikacji ich argumentów. Niestety, już 20 biegłych odmówiło zaangażowania się w tę sprawę, co spowodowało poważne opóźnienia.

    Odmowy ekspertów wynikają przede wszystkim z niskich stawek wynagrodzenia, które zaczynają się od 22,9 zł za godzinę, zbliżając się do minimalnych stawek obowiązujących w gospodarce. Problem ten dotyczy nie tylko ekspertów w tej konkretnej sprawie, ale także innych specjalizacji w Polsce. Niektórzy biegli sugerują, że mogą pomóc za kilka lat, gdyż aktualnie nie mają czasu na przyjęcie zlecenia. Niepoddający się sędzia Kasicki wciąż poszukuje nowych ekspertów.

    Kolejna rozprawa planowana jest na 24 listopada, a jej przebieg może zależeć od znalezienia odpowiednich biegłych oraz czasu, jaki zajmie wydanie ich opinii. Ostateczne stawki dla ekspertów ustala Ministerstwo Sprawiedliwości, jednak nie wiadomo jeszcze, na jakim etapie są prace nad zwiększeniem wynagrodzeń i dostępności biegłych.

    Afera melioracyjna jedną z najgłośniejszych spraw w regionie

    Sprawa tzw. afery melioracyjnej jest jedną z najbardziej nagłośnionych ostatnimi latami w regionie. Ponad 20 osób zasiada na ławie oskarżonych, w tym prominentny polityk Platformy Obywatelskiej, Stanisław Gawłowski. Prokuratura zarzuca mu przyjęcie korzyści majątkowej o wartości około 700 tysięcy złotych oraz dwóch zegarków. Wśród oskarżonych znajdują się również jego żona i teściowie pasierba, oskarżeni o pranie brudnych pieniędzy związane z ukrywaniem przestępczego pochodzenia apartamentu w Chorwacji.

    W gronie oskarżonych jest także były dyrektor zachodniopomorskiego zarządu melioracji w Szczecinie, były szef Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, a także przedsiębiorcy i urzędnicy. Akta śledztwa liczą aż 400 tomów, a większość z blisko stu zarzutów dotyczy działalności na styku Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie oraz przedsiębiorców, którzy brali udział w przetargach.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.