Więcej wpisów

  • w

    Sąd skazał Dorotę W. na 16 miesięcy więzienia. Kobieta wbiła nóż prosto w serce swojego partnera (lovekrakow.pl)

    29-letnia matka dwójki dzieci, Dorota W., została skazana przez krakowski sąd na 16 miesięcy więzienia za spowodowanie ciężkich obrażeń ciała swojego partnera, Mariusza K. Mężczyzna przeżył atak nożem w serce. Prokuratura pierwotnie domagała się dla oskarżonej 8 lat więzienia za próbę zabójstwa. Jednakże sąd zmienił stopień zarzutu na niższy.

    Dorota W. i Mariusz K. byli ze sobą od 2017 roku, a w ich związku często pojawiały się problemy z agresją, głównie ze strony Doroty. Podczas ostatniej kłótni, które bardzo często występowały między Dorotą i Mariuszem, mężczyzna uderzył swoją partnerkę. W konsekwencji Dorota zadała Mariuszowi cios nożem prosto w serce. Następnie nóż schowała w komodzie i pobiegła do sąsiadów, żeby wezwać pomoc.

    Dorota W. i Mariusz K. mieli dwa promile alkoholu w organizmie

    Sąsiad, Marek S., kiedy zauważył rannego mężczyznę, niezwłocznie wezwał pogotowie ratunkowe. Na miejsce zdarzenia przybyli również funkcjonariusze policji. Policjanci próbowali dowiedzieć się, co się wydarzyło, ale Mariusz K. nie wykazywał ochoty, żeby współpracować. Mundurowi podają, że w trakcie interwencji Dorota była zdenerwowana i nerwowa, jednak nie przyznała się do winy.

    Mariusz K. pomyślnie przeszedł operację i dochodzi do zdrowia w sali szpitalnej. Warto nadmienić, że pacjent miał dwa promile alkoholu we krwi, podobnie jak jego partnerka. Sąd uznał Dorotę W. za winną uszkodzenia ciała partnera i skazał na 16 miesięcy pozbawienia wolności.

  • w

    Morawiecki chce pokonać deklarację Tuska: Jest szansa na stworzenie resortu transformacji energetycznej (www.slazag.pl)

    Mateusz Morawiecki podjął działania mające na celu pobicie deklaracji Donalda Tuska.

    Wcześniej przewodniczący Platformy Obywatelskiej zobowiązał się przenieść nieistniejące Ministerstwo Przemysłu na Śląsk, a teraz premier ogłasza możliwość utworzenia resortu transformacji energetycznej. Warto zaznaczyć, że w 2018 r. w trakcie jego rządów Ministerstwo Energii zostało zlikwidowane.

    Niemniej jednak, plany Morawieckiego pozostają dość ogólne, a premier nie podaje szczegółów, co do kompetencji i obszaru działania nowego resortu.

    Ministerstwo Energii działało w latach 2015-2019, ale po wyborach parlamentarnych przestało istnieć. Od tego czasu wiele obszarów energetyki nie ma jednoznacznego nadzoru. Spółki energetyczne formalnie podlegają Ministerstwu Aktywów Państwowych, ale Ministerstwo Klimatu i Środowiska również ma wpływ na sektor energetyczny, zwłaszcza w kwestiach górnictwa i polityki energetycznej.

    To rozproszenie kompetencji wywołuje liczne kontrowersje, ponieważ trudno jest znaleźć odpowiedniego rozmówcę w sprawach energetycznych. Premier Morawiecki obiecał także Fundusz Transformacji Śląska, ale początkowy budżet wynoszący 800 mln zł na 10 lat okazał się niewystarczający. Propozycja zwiększenia go do 1,9 mld zł została zablokowana przez posłów PiS-u.

    Warto zaznaczyć, że Polska energetyka odgrywa kluczową rolę w gospodarce kraju, a rząd przeznacza znaczne środki na transformację przemysłu i energetyki. Premier zapowiedział ponowne ubieganie się o mandat poselski w nadchodzących wyborach parlamentarnych w Katowicach.

  • w

    W słowackich Tatrach polski alpinista upadł z 50 metrów, doznając obrażeń głowy, klatki piersiowej i kończyn (zakopane.naszemiasto.pl)

    W czwartek rano po słowackiej stronie Tatr Wysokich doszło do groźnego wypadku, w wyniku którego 37-letni mężczyzna upadł z wysokości, doznając poważnych obrażeń ciała. Słowaccy ratownicy szybko zawiadomili o zaistniałej sytuacji TOPR, a po poszkodowanego wysłali śmigłowiec ratunkowy.

    Niebezpieczne zdarzenie miało miejsce 07 września w godzinach porannych w Dolinie Staroleśnej. 37-letni alpinista doznał upadku z wysokości 50 metrów, co spowodowało u niego obrażenia głowy, klatki piersiowej i kończyn. Pomimo tak groźnego upadku mężczyzna był przytomny.

    Poszkodowany Polak został przetransportowany śmigłowcem ratunkowym

    Słowackie służby ratownicze niezwłocznie poinformowały o wypadku TOPR, a na miejsce oddelegowały ratowników ze Starego Smokowca, którzy udzielili poszkodowanemu niezbędnej pomocy medycznej.

    Należy dodać, że po rannego Polaka lądował śmigłowiec ratunkowy, który przetransportował go na lądowisko w Starym Smokowcu. Natomiast stamtąd pacjenta przewieziono do szpitala w Popradzie.

  • w

    Mieszkańcy bloku przy ul. Relaksowej mają problem z hałaśliwym lokatorem. Grożą, że poskarżą się proboszczowi (spottedlublin.pl)

    W jednym z bloków przy ul. Relaksowej w Lublinie mieszkańcy skarżą się na uciążliwego sąsiada, który uparcie puszcza zbyt głośną muzykę. Jednak pomimo próśb i upomnień ze strony sąsiadów sytuacja się nie polepszyła. Z racji tego lokatorzy zagrozili, że poskarżą się proboszczowi.

    Lokatorzy bloku przy ul. Relaksowej od dłuższego czasu zmagają się z uciążliwym sąsiadem, który nieustannie zakłóca spokój głośną muzyką. Zdaniem jednego z mieszkańców wszelkie próby komunikacji okazały się nieskuteczne. Nawet grzeczne prośby nie przynoszą rezultatów. Dlatego po powrocie z pracy rozpoczyna się prawdziwy koncert disco polo do godziny 22:00.

    Mieszkańcy bloku postanowili podjąć działania. Na drzwiach klatki wywiesili karteczkę z ostrzeżeniem skierowanym do sąsiada. Zwracają mu uwagę, że musi się uciszyć, ponieważ mieszka w bloku, a nie w domu jednorodzinnym. Sąsiedzi grożą, że doniosą o tym proboszczowi z Parafii św. Alberta Chmielewskiego, który podczas mszy wygłosiłby kilka słów z ambony. Mieszkańcy podpisali już ostrzeżenie.

    Kodeks mówi, że hałasowanie jest karane, bez względu na porę. Istnieje pojęcie ciszy nocnej, ale nie jest ono prawnie uregulowane. Zazwyczaj zakłada się, że cisza nocna obowiązuje w godzinach 22:00 – 06:00.

    W przypadku, gdy zawodzą próby komunikacji z uciążliwym sąsiadem, można skorzystać z ręki prawa. Kodeks wykroczeń, konkretnie art. 51 (Zakłócanie spokoju lub porządku publicznego, paragraf 1), stanowi tutaj podstawę do działania. Kara grzywny może wynieść od 20 zł do nawet 5 tys. zł.

  • w

    Trwa śledztwo w sprawie 200 ton odpadów wywiezionych ze składowiska w Przylepie (gazetalubuska.pl)

    Przez ostatni tydzień trwa proces usuwania niebezpiecznych odpadów z Przylepu w Zielonej Górze, gdzie w lipcu wybuchł pożar w hali z groźnymi substancjami. Do tej pory zostało wywiezionych 200 ton odpadów.

    Jak wyjaśnił prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej w Zielonej Górze, Krzysztof Sikora, osiem transportów odpadów, głównie substancji płynnych umieszczonych w tzw. mauzerach, zostało przewiezionych z Przylepu. Każdy z tych transportów został przeprowadzony zgodnie z restrykcyjnymi przepisami ADR dotyczącymi materiałów niebezpiecznych. W pierwszej kolejności usunięto mauzery znajdujące się wokół spalonej hali oraz zabrudzone trociny.

    Za niedługo rozpocznie się wywożenie pozostałych odpadów znajdujących się wewnątrz spalonej hali, w której przechowywano tysiące mauzerów z różnymi substancjami. Kolejnym etapem będzie rozbiórka pozostałości hali i rekultywacja terenu.

    Cały proces likwidacji nielegalnego składowiska jest prowadzony przez spółkę Promarol-Plus z Ciepielówka koło Sławy oraz jej podwykonawców na mocy umowy z miastem. Koszt całego przedsięwzięcia wynosi 55 mln zł, z czego 43 mln zł pochodzi od rządu za pośrednictwem NFOŚiGW, a 12 mln zł finansowane jest przez miasto Zielona Góra.

    Podczas procesu likwidacji część odpadów spalana jest w specjalistycznej instalacji w Ciepielówku. Natomiast odpady, które nie mogą być utylizowane w ten sposób, trafiają na certyfikowane składowisko odpadów niebezpiecznych w Koninie. Przewiduje się, że likwidacja składowiska w Przylepie potrwa 8 miesięcy. Łącznie trzeba zutylizować około 4 tys. ton odpadów.

  • w

    Dariusz Matecki (PiS) domaga się sprostowania po oskarżeniach Izabeli Leszczyńskiej (PO) (gs24.pl)

    W okręgu szczecińskim kandydat na posła z PiS, Dariusz Matecki, wniósł o sprostowanie po tym, jak posłanka oskarżyła go o otrzymanie „ogromnych pieniędzy” na kampanię referendalną. Sąd przyznał rację Mateckiemu.

    W wyniku procesu wyborczego przeciwko wiceprzewodniczącej PO, Izabeli Leszczyńskiej, Dariusz Matecki udowodnił, że posłanka kłamała na jego temat w programie „Kawa na Ławę”. Sąd nakazał jej sprostować wszystko na antenie TVN24. Matecki wspomniał także o swoim zwycięstwie w procesie przeciwko Platformie Obywatelskiej w 2018 roku. Dodał, że natomiast dzisiaj kłamała wiceprzewodnicząca tej partii. Najwyższy czas skończyć z kłamstwami.

    Matecki żądał sprostowania w mediach społecznościowych oraz w stacjach TVN i TVN24, tuż przed głównymi wydaniami programu „Fakty”. Ponadto, sąd przyznał Mateckiemu odszkodowanie w wysokości 50 tys. zł, które przekazał na rzecz Caritas Polska.

    Sprawa dotyczyła słów posłanki z 3 września, jakie padły w programie TVN24 „Kawa na ławę”. Posłanka oskarżyła Mateckiego o otrzymanie ogromnych pieniędzy na kampanię referendalną w 2023 roku, pomimo jego kandydatury do Sejmu RP.

    Zanim sąd w Szczecinie rozpatrzył sprawę, posłanka zamieściła sprostowanie w internecie, w którym przeprosiła Mateckiego za nieprawdziwe informacje podane w programie „Kawa na ławę”.

  • w

    Remont chodnika na ul. Dąbrowskiego w Poznaniu nie przebiegł zgodnie z planem (gloswielkopolski.pl)

    W Poznaniu na ulicy Dąbrowskiego przeprowadzono remont chodnika, ale tylko na części przeznaczonej na parking. Rada Osiedla Jeżyce krytykuje działania Zarządu Dróg Miejskich, ponieważ piesi, wózkowicze oraz osoby niepełnosprawne mają poważne trudności z poruszaniem.

    Stan chodnika na ul. Dąbrowskiego budzi duże zaniepokojenie. Rada Osiedla Jeżyce donosi, że piesi zostali postawieni w niekorzystnej sytuacji, zwłaszcza na odcinku na zachód od ulicy Kościelnej, gdzie główna przestrzeń została przeznaczona na parking.

    Rada Osiedla podkreśla, że taka sytuacja jest niezgodna z przepisami, a dostępność dla pieszych jest zdecydowanie poniżej wymaganego standardu szerokości 2 metrów i wymogów dostępności obowiązujących w Poznaniu. Chociaż ekipa przeprowadziła remont, naprawiono tylko miejsca do parkowania.

    Rada Osiedla wcześniej zwróciła się do Zarządu Dróg Miejskich oraz Miejskiego Inżyniera Ruchu z wnioskiem o przestrzeganie przepisów dotyczących organizacji ruchu i zabezpieczenie chodnika. Mieszkańcy również składali skargi, szczególnie gdy chodnik był niedostępny z powodu remontu po drugiej stronie ulicy. Istnieje nawet projekt zmiany opracowany przez jednostki miejskie, ale nie został jeszcze wdrożony.

    Pomimo tego remont odbył się kilka dni temu. Niestety, po zakończeniu prac okazało się, że organizacja ruchu pozostaje bez zmian, a wyremontowana część chodnika znowu używana jest jako parking. W rezultacie nie dokonano żadnych prac na korzyść pieszych.

  • w

    Samorząd dolnośląski przejął linię kolejową Jelenia Góra-Lwówek Śląski (gazetawroclawska.pl)

    Linia kolejowa z Jeleniej Góry do Lwówka Śląskiego uważana jest za jedną z najpiękniejszych tras kolejowych w Polsce. Przechodzi przez malowniczą Dolinę Bobru, oferując widoki na słynny wiadukt w Pilchowicach. Przez wiele lat Lwówek Śląski, Wleń i Pilchowice pozbawione były połączenia kolejowego. Jednak teraz istnieje szansa na zmianę tej sytuacji.

    Po wielu trudnościach związanych z kwestiami własności gruntów linię kolejową Jelenia Góra-Lwówek Śląski przejął samorząd dolnośląski. Otrzymał ją na 30 lat, z możliwością przejęcia linii na stałe w przyszłości.

    Ta współpraca z władzami województwa dolnośląskiego wpisuje się w program Kolej Plus, mający na celu walkę z wykluczeniem komunikacyjnym. Dzięki niej przywrócono już połączenia na Dolnym Śląsku, a planowane są także przejazdy między Jelenią Górą a Lwówkiem Śląskim oraz na odcinku Kłodzko Nowe – Stronie Śląskie.

    Przedsięwzięcie jest możliwe dzięki przekazaniu dwóch odcinków linii przez PLK SA na 30 lat DSDiK, które będzie zarządzać ponad 30 km odcinkiem między Jelenią Górą a Lwówkiem Śląskim (odcinek od 2016 roku nie obsługiwał ruchu pasażerskiego) oraz 15 km szlakiem Kłodzko Nowe – Stronie Śląskie, nieczynnym dla pociągów pasażerskich od 2004 r.

    Dla mieszkańców regionu jest to ogromna szansa na ułatwienie dojazdu do pracy, szkół i innych miejsc. Finansowanie rewitalizacji linii kolejowej nr 283 ma pochodzić z funduszy unijnych, ale na razie nie można podać konkretnej daty powrotu pociągów.

  • Popularne

    w

    Skarbówka wypisała sprzedawczyni lodów 3 tys. zł mandatu. Kontrolerom nie spodobał się sposób, w jaki kobieta wydała paragon klientowi (www.polsatnews.pl)

    Sprzedawczyni lodów w centralnej Polsce została ukarana mandatem w wysokości 3 tys. zł za to, że nie wydała klientowi paragonu. Grzywnę nałożył urząd celno-skarbowy. Z nagrania monitoringu wynika, że paragon został wydrukowany i położony na ladzie. Jednak kontrolerzy urzędu zarzucili kobiecie niewłaściwe wydanie paragonu. Pracownice sieci lodziarni zgłosiły tę sytuację do redakcji programu “Interwencja”.

    Sprzedawczyni mówi, że klient zakupił dwie gałki lodów, a ona wydała mu paragon. Położyła go na ladzie i poszła przygotować lody. Następnie pojawiły się dwie osoby, twierdząc, że wystawiają jej mandat i musi go zapłacić. Kontrolerzy pytali też o wiek i narodowość.

    Nagranie z monitoringu jednoznacznie pokazuje, że paragon został wydrukowany, ale kontrolerom nie spodobał się sposób, w jaki kobieta wydała go klientowi. Marlena Godala, menadżerka sieci lodziarni, twierdzi, że pracownica działała zgodnie z przepisami i wydała paragon w prawidłowy sposób.

    Ekspert prawa podatkowego, Łukasz Walasik, potwierdza, że nie ma precyzyjnych przepisów dotyczących sposobu wydawania paragonów. Według niego pokazanie paragonu klientowi jest wystarczające. Klient nie jest zobowiązany do jego odebrania.

    Urząd celno-skarbowy początkowo nie przyjął odwołania, ale po interwencji programu i zainteresowaniu sprawą koszty mandatu zostały zwrócone. Krajowa Administracja Skarbowa wysłała pismo do sądu, w którym prosiła o uchylenie mandatu nałożonego na sprzedawczynię lodów.

  • w

    Anna Fotyga nie potrafi wyjaśnić swojego podpisu na dokumencie reparacyjnym (wiadomosci.wp.pl)

    Anna Fotyga, była minister spraw zagranicznych w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, nie potrafiła wyjaśnić swojego podpisu, jaki złożyła pod pismem, w którym zrzeka się polskich roszczeń reparacyjnych wobec Niemiec. Europosłanka sugeruje, że pismo mogło zostać jej podłożone celowo.

    Partia Prawo i Sprawiedliwość opublikowała raport, który szacuje straty Polski wynikłe z niemieckiej agresji podczas II wojny światowej. Uzyskana kwota to ponad 6,2 biliona złotych. Warszawa domaga się tych reparacji od Berlina. Warto jednak zaznaczyć, że w przeszłości Polska zrzekła się tych roszczeń. W 2006 roku Anna Fotyga, jako minister spraw zagranicznych w rządzie PiS, publicznie oświadczyła, że Polska nie ma już prawa wymagać reparacji od Niemiec.

    Fotyga twierdzi, że ktoś podłożył jej dokument do podpisu

    W rozmowie z Justyną Dobrosz-Oracz, dziennikarką „Gazety Wyborczej”, Fotyga zaprzeczyła, że była autorką pisma. Niemniej jednak na dokumencie widniał jej podpis. Ponadto powiedziała, że nie wyklucza też sytuacji, w której ktoś podłożył jej to pismo do podpisu.

    Temat, że Polska powinna otrzymać reparacje od Niemiec, zaczyna się także pojawiać w kampanii wyborczej, gdzie lider partii, Mateusz Morawiecki, podkreśla, że ubiegając się o odszkodowanie od Berlina, Polska broni swojego prawa do istnienia, którego 84 lata temu jej odmówiono.

  • w

    Hybrydowa operacja przeciwko Polsce i kontrowersje wokół filmu Agnieszki Holland (tysol.pl)

    Obecnie działa operacja hybrydowa przeciwko Polsce, która obejmuje Agnieszkę Holland, reżyserkę znaną z aktywności antyrządowej. Holland przygotowuje film, który ma być wydany tuż przed wyborami i wygląda na to, że będzie skierowany przeciwko polskim urzędnikom i żołnierzom.

    Według Petera Bradshawa z brytyjskiej gazety „The Guardian” prezydent Białorusi, Aleksander Łukaszenka, skutecznie uzbroił desperackich imigrantów. Polska Straż Graniczna staje się coraz bardziej wrogo nastawiona. Wybiera rozwiązanie polegające na wypychaniu imigrantów poza ogrodzenia z drutu kolczastego, zamiast zajmować się procesem biurokratycznym. Z kolei strategia Białorusi polegająca na destabilizacji „zielonej granicy” podsyca ksenofobiczną paranoję w Polsce, wspierając plany Łukaszenki i Putina.

    Jednakże artykuł nie wspomina o tym, że imigranci transportowani na Białoruś płacą za swoją podróż, wykorzystywani przez handlarzy ludźmi, którzy współpracują z białoruskimi władzami. Pomija również wielokrotne kłamstwa aktywistów w tej sprawie. Aktywiści, celebryci, politycy i urzędnicy opozycji utrudniają szlak przemytu ludzi, współpracując z rosyjską i białoruską propagandą, działając podobnie jak w filmie Holland.

    Film przedstawia podlaskich rolników kontrowersyjnie, podobnie jak kolaborantów w czasie wojny. Gdy afgańska nauczycielka języka angielskiego prosi polskiego rolnika o wodę, ten pomaga, ale obawia się, że kobieta może donieść na niego władzom, co jest analogiczne do sytuacji podczas okupacji Polski lub Francji.

  • w

    Nadmierna obecność dzików na krakowskich Klinach Borkowskich budzi obawy mieszkańców (gazetakrakowska.pl)

    W Krakowie narasta problem z dzikami, zwłaszcza na Klinach Borkowskich, gdzie zwierzęta te pojawiają się nawet w środku dnia. Obecność dzików coraz bardziej niepokoi mieszkańców. Z kolei urzędnicy podkreślają, że całe miasto zmaga się z dokarmianiem dzików i niewłaściwym zabezpieczaniem śmietników.

    Mieszkańcy obawiają się wyjścia z domu z powodu obecności dzików, które regularnie wdzierają się na posesje i niszczą mienie, a także stwarzają zagrożenie dla ludzi i zwierząt. Ponadto, dzikie zwierzęta utrudniają ruch na drogach i utrzymanie porządku w parkach.

    Miasto wyjaśnia, że sezonowa migracja dzików pomiędzy ludzi jest wynikiem braku pożywienia na terenach otwartych poza Krakowem. Urzędnicy monitorują sytuację i podkreślają problem z dokarmianiem dzikich zwierząt oraz zabezpieczaniem pojemników na odpady.

    Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania postanowiło zastosować metody zaradcze, jakimi są zwiększona częstotliwość opróżniania koszy i zakup nakładek zabezpieczających. Nakładki mają zapewnić dzikom brak dostępu do śmieci. Powołano również Zespół Zadaniowy ds. rozwiązania problemu nadmiernej ilości dzików, który zajmie się opracowaniem strategii zażegnania tej sytuacji.

    Warto zaznaczyć, że drugie posiedzenie tego zespołu zaplanowane jest na wrzesień. Miasto liczy, że podczas spotkania będzie można znaleźć konkretne rozwiązanie dla mieszkańców Krakowa.

  • w

    Mężczyźni ze srebrnego mercedesa zapraszali do samochodu 9-letniego chłopca. Nie jest to pierwszy taki przypadek (katowice24.info)

    W niedzielę wieczorem na osiedlu w Bogucicach doszło do incydentu, w którym kilku mężczyzn próbowało nawiązać kontakt z 9-letnim chłopcem. Mężczyźni zaoferowali chłopcu pieniądze, jeśli wszędzie do ich srebrnego mercedesa. Samochód miał niemieckie numery rejestracyjne. Matka chłopca natychmiast zawiadomiła policję.

    Podkom. Agnieszka Żyłka, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Katowicach, potwierdziła otrzymanie zgłoszenia i poinformowała, że II Komisariat prowadzi już śledztwo w tej sprawie. Jak dodała rzecznik, chłopiec odmówił współpracy, niemniej jednak władze traktują sprawę bardzo poważnie.

    O niepokojącym incydencie donosi również mieszkanka Brynowa

    Warto zaznaczyć, że ten incydent nie jest jedynym tego rodzaju zgłoszeniem związanym ze srebrnym mercedesem, jakie wpłynęły w ostatnich dniach. W innym przypadku mieszkanka Brynowa zauważyła, że mężczyźni w samochodzie (prawdopodobnie marki mercedes, choć mieszkanka nie jest pewna marki) zaczęli się jej przyglądać podczas, gdy spacerowała z psem. Następnie zaczęli cofać w jej kierunku, co wywołało u niej niepokój. Uważała, że zamierzali ją porwać.

    Policja jest świadoma tej sytuacji. Jednak funkcjonariusze nie mają pewności, że było to bezpośrednie zagrożenie porwaniem. Niemniej wszystkie takie zgłoszenia traktowane są bardzo poważnie.

  • w

    Podsumowanie sezonu meleksowego. Darmowe „Delfinki” przewiozły dziesiątki tysięcy osób w Gdyni (dziennikbaltycki.pl)

    Władze miejskie w Gdyni dokonały podsumowania sezonu meleksowego. W ciągu okresu letniego działały dwie linie meleksów: „Śródmiejski” oraz „Orłowski”, oferując darmowe przejazdy, z których skorzystały dziesiątki tysięcy osób.

    Podczas sezonu letniego w Gdyni kursowały dwie linie meleksów: jedna w Orłowie, a druga w Śródmieściu. Te niewielkie pojazdy były dostępne dla pasażerów bez opłat. Linia orłowska od lat cieszy się popularnością wśród mieszkańców. Natomiast „Śródmiejski meleks” został uruchomiony po raz pierwszy w tym sezonie.

    Obie „Delfinki” zyskały dużą popularność zarówno wśród turystów, jak i lokalnej społeczności, kursując głównie w najbardziej atrakcyjnych częściach miasta. Każdy meleks mógł przewieźć jednorazowo do 13 pasażerów, co świadczy o ogromnym sukcesie na podstawie tegorocznej frekwencji.

    Zarząd Komunikacji Miejskiej w Gdyni podał statystyki końcowe z tegorocznego sezonu meleksowego. Linia orłowska przewiozła niemal 34 tysiące pasażerów, co stanowi wzrost o 9 tysięcy w porównaniu z rokiem 2021. Jednak to linia „Śródmiejski meleks” odniosła największy sukces, przewożąc prawie 37 tysięcy pasażerów. Tym samym stała się bardziej popularna niż „Orłowski meleks”. Dyrektor Zarządu Komunikacji Miejskiej w Gdyni, Hubert Kołodziejski, potwierdził, że było to efektywne rozwiązanie.

  • w

    Nowoczesny patrolowiec zasila już szeregi Morskiego Oddziału Straży Granicznej (dziennikbaltycki.pl)

    Morski Oddział Straży Granicznej przyjmuje nowoczesny patrolowiec o numerze SG-301, który niedawno zakończył udane próby morskie. Jednostka klasy OPV będzie największym i najlepiej wyposażonym okrętem w flocie MOSG, co umożliwi jej pełnienie nowych zadań, w tym współpracę z Frontexem na Morzu Bałtyckim i Morzu Śródziemnym.

    Patrolowiec SG-301 ma zdolność do udziału w różnorodnych operacjach morskich, w tym ochrony granic UE, zwalczania nielegalnej migracji, transportu niebezpiecznych substancji, broni, amunicji, materiałów wybuchowych i towarów objętych podatkiem akcyzowym. Jednostka może uczestniczyć w akcjach ratowniczych, humanitarnych i usuwaniu zanieczyszczeń środowiska morskiego.

    Okręt mierzy 70 metrów długości, ma zanurzenie kadłuba około 3 m i szerokość około 11 m. Może pomieścić 35 osób, w tym 20 członków załogi, oraz tymczasowo 250 rozbitków. Patrolowiec wyposażono w wodne armatki, motorowe łodzie i spalinowo-elektryczny napęd z oczyszczaniem spalin.

    Okręt będzie chronić granic morskich UE na Morzu Bałtyckim i Morzu Śródziemnym, zwalczać nielegalną emigrację i przestępczość, a także nadzorować różne infrastruktury morskie, takie jak gazociąg Baltic Pipe czy farmy wiatrowe.

    Całkowity koszt okrętu to kwota w wysokości około 111 mln zł, z czego Fundusz Bezpieczeństwa Wewnętrznego UE pokrył do 90 proc. wydatków. Pozostałą kwotę przewiduje budżet państwa.

  • w

    Niemiecki turysta wspinał się po szlaku z łańcuchami, trzymając w torbie swojego psa (gazetakrakowska.pl)

    Ludzka pomysłowość nie zna granic, czego żywym dowodem jest niemiecki turysta, który podczas wspinaczki po szlaku z łańcuchami zabrał ze sobą swojego szczekającego czworonoga. Całą sytuację uwieczniono na nagraniu opublikowanym przez serwis Tatromaniak.

    Nagranie ukazuje mężczyznę, który wspina się na łańcuchach, trzymając na ramieniu wielką, niebieską torbę, która jest podobna do tych dostępnych w sklepie meblowym Ikea. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w torbie znajduje się pies. Turysta wyciął w torbie otwory na łapy, aby zapewnić zwierzakowi lepszy komfort. Warto zaznaczyć, że ten lojalny przyjaciel na szlaku należy do średniej wielkości psów.

    To nietypowe wydarzenie miało miejsce w sierpniu, na szlaku prowadzącym na Bystrą Ławkę w Tatrach Słowackich. Na słowackiej stronie Tatr przepisy dotyczące psów są znacznie bardziej elastyczne niż w Polsce. W większości obszarów można tam wędrować ze swoim Szarikiem, z wyjątkiem kilku wyznaczonych miejsc. Aczkolwiek do końca nie wiadomo, jak pies znosi wspinaczkę, siedząc w torbie z wyciętymi otworami na łapy.

    W Polskich Tatrach również zdarzają się przypadki, że turyści zabierają ze sobą psy w torbach, z którymi wyruszają na szlaki. Dotyczy to głównie małych psów na trasie prowadzącej do Morskiego Oka. Ich właściciele nierzadko próbują w ten sposób przemycić swoich merdających kompanów. W zgodzie z przepisami Tatrzańskiego Parku Narodowego, w Polsce można wędrować z psami jedynie w Dolinie Chochołowskiej i po Drodze pod Reglami.

  • w

    W Zielonej Górze powstanie Obwodnica Zachodnia ze ścieżką rowerową. Miasto otrzymało 178 mln zł na realizację projektu (gazetalubuska.pl)

    Prezydent Janusz Kubicki poinformował, że otrzymał pismo z Warszawy, które stanowi bardzo dobrą nowinę dla Zielonej Góry. Z tego powodu postanowił się nią podzielić w mediach społecznościowych. Centrum Unijnych Projektów Transportowych przysłało pismo, w którym potwierdza przyznanie 178 mln zł na budowę Obwodnicy Zachodniej.

    Projekt Obwodnicy Zachodniej ma strategiczne znaczenie dla miasta. Początek obwodnicy będzie w miejscu, gdzie rozpoczyna się drugi odcinek Trasy Aglomeracyjnej. Należy dodać, że Obwodnica Zachodnia obejmie także trzy inne obwodnice – w Przylepie, Płotach i Czerwieńsku, prowadząc do mostu w Pomorsku i dalej do S3 w pobliżu Sulechowa.

    Nowa trasa rowerowa wzdłuż Obwodnicy Zachodniej

    Jest to ważna inwestycja dla Zielonej Góry, ponieważ znacznie przyczyni się do rozwoju miejskiej infrastruktury. Co więcej, projekt uwzględnia budowę nowej trasy rowerowej wzdłuż Obwodnicy Zachodniej, co powinno zwiększyć komfort podróży dla rowerzystów.

    Mieszkańcy wyrazili swoją ekscytację i wsparcie dla tego projektu, widząc w nim szansę na ulepszenie struktury swojej miejscowości. Aczkolwiek, Zielona Góra nie ma zamiaru zatrzymać się na Obwodnicy Zachodniej, a poseł Jerzy Materna już planuje kolejne inwestycje. Wśród nich znajdują się m.in. trójmiejska kolej pomiędzy Sulechowem, Zieloną Górą i Nową Solą. Jest to kolejny projekt, który przyczyni się do rozwoju regionu.

  • w

    Koncert Skubasa na łące kwietnej na 5. piętrze CSK w Lublinie (kurierlubelski.pl)

    Od czerwca na 5. piętrze CSK w Lublinie można podziwiać łąkę kwietną, która przekształciła się w miejsce artystycznej ekspresji. W sobotnią noc, w ramach projektu Kultura na Dachu, zaprezentowano wyjątkowy koncert Skubasa. Artysta poruszał temat miłości i jej braku, dostarczając niezapomnianych przeżyć mieszkańcom Lublina.

    Dach CSK już wcześniej wykorzystywany był jako scena, na przykład podczas koncertu z okazji wyboru Karola Wojtyły na papieża w 2020 r. Jednak sobotni koncert duetu Skubas – Maciek Starnawski był zupełnie inny. Wydarzenie połączyło muzykę z elementami magii i techniki, tworząc niezwykłą podróż przez zakamarki duszy.

    W trakcie koncertu Skubas wykonał znane utwory, takie jak „Nie mam dla ciebie miłości” i „Linoskoczek”, a także nowości, w tym „Co i tak nadejdzie”. Skubas prezentował się z wyczuciem, a brzmienie gitary i jego wokal przypominały twórczość Becka, co sprawiło, że koncert był niezwykle hipnotyzujący.

    Następnego dnia wystąpił Łukasz Jemioła, ale ze względu na deszcz koncert przeniesiono do Sali Operowej.

    Artystyczna Łąka to nowe miejsce w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, które od czerwca pełni funkcje relaksacyjne i artystyczne. Można tutaj uczestniczyć w różnych wydarzeniach, takich jak tradycyjne pieśni regionalne, teatr na łące, plener malarski i warsztaty pszczelarskie, które przyciągają mieszkańców Lublina do twórczego spędzania czasu w pięknej scenerii kwiatowej.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.