Więcej wpisów

  • w

    Nowa linia tramwajowa do Górki Narodowej wprowadza zmiany w ruchu drogowym (gazetakrakowska.pl)

    Pod koniec sierpnia planowane jest wprowadzenie nowej organizacji ruchu od ul. Wybickiego do ul. Banacha, która związana jest z uruchomieniem linii tramwajowej do Górki Narodowej. Jest to kluczowe skrzyżowanie dla wielu kierowców. Z tego względu nowa linia tramwajowa wpłynie na ruch samochodowy.

    Wkrótce ruszają pierwsze kursy szybkiego tramwaju na trasie Krowodrza Górka – Górka Narodowa. Mieszkańcy będą mogli korzystać z nowej infrastruktury do ulicy Banacha, gdzie znajduje się przystanek „Papierni Prądnickich”. Kompleksowy węzeł przesiadkowy z pętlą tramwajową, terminalem autobusowym i parkingiem P+R zostanie oddany do użytku za kilka miesięcy.

    Nowa linia tramwajowa przecina kilka ważnych skrzyżowań. Z tego powodu od 31 sierpnia zostanie wprowadzona nowa organizacja ruchu od ul. Wybickiego do ul. Banacha. Zmiana ta uwzględnia różnych użytkowników, w tym pasażerów komunikacji, kierowców, rowerzystów i pieszych. Przy pierwszym skrzyżowaniu ul. Fieldorfa Nila zostanie podporządkowana nowej ul. Ździebły Danowskiego. Zmieni się również pierwszeństwo na odcinku ul. Fieldorfa Nila – Ździebły Danowskiego.

    Na poziomie „0” ul. Opolskiej będzie działać rondo we wszystkich kierunkach. Na skrzyżowaniu ulic Pleszowskiej i Opolskiej obowiązywać będzie nakaz skrętu w prawo w ul. Opolską. Z kolei ul. Szopkarzy stanie się jednym z dojazdów do parkingu P+R. Drugi dojazd będzie z ul. Pachońskiego. Z ulicy gen. Sosabowskiego będzie można skręcić w prawo lub lewo, a wjazd na tę ulicę będzie tymczasowo możliwy z ul. Pachońskiego.

    Zmiany wystąpią też na skrzyżowaniu ul. Pachońskiego i Zielińskiej – ul. Zielińska stanie się ulicą podporządkowaną. To samo dotyczy ulic dojazdowych – Białoprądnickiej, Bularnia, Pleszowskiej i Górnickiego. Na skrzyżowaniu ulic Białoprądnickiej i Pleszowskiej pierwszeństwo będzie miała ul. Pleszowska, a ograniczenie prędkości wyniesie 20 km/h.

    Na skrzyżowaniu ulic Mackiewicza i Siewnej pierwszeństwo będzie miał ruch wschód-zachód, wzdłuż torowiska. A na ul. Bociana zostanie wprowadzony ruch dwukierunkowy. Organizacja ruchu na ulicach Kuźnicy Kołłątajowskiej i Banacha również się zmieni. Ponadto, prace wykończeniowe na tych ulicach mogą prowadzić do krótkotrwałych utrudnień. Natomiast nowa, równoległa ulica łącząca Banacha z al. 29 Listopada pozostanie zamknięta dla ruchu ogólnego.

  • w

    Rekolekcje wakacyjne w katowickiej katedrze zgromadziły ponad 1000 ministrantów i lektorów (dziennikzachodni.pl)

    Dnia 28 sierpnia grupa ministrantów i lektorów z archidiecezji katowickiej zebrała się w archikatedrze. Jest to świetna okazja do spotkania dla tych, którzy wcześniej brali udział w wakacyjnych rekolekcjach. Mszę poprowadził arcybiskup Adrian Galbas, a dla ministrantów zaplanowano liczne atrakcje.

    Mieszkańcy miasta, którzy w poniedziałek przechodzili obok archikatedry w Katowicach, mogli ujrzeć zgromadzonych licznych młodzieńców w strojach ministranckich. Ponadto, na placu przy katedrze zorganizowano gry plenerowe i dmuchańce, które stanowiły atrakcyjny dodatek w kolejnym roku pielgrzymki ministrantów do katedry. Ksiądz Piotr Sontag oświadczył, że po Mszy świętej zaplanowano różne gry i zabawy, a także podziwianie malowniczych widoków z dachu katedry.

    Ministranci z parafii św. Szczepana w Katowicach-Bogucicach dotarli na miejsce tramwajem. Ministrant Karol powiedział, że jest bardzo zadowolony z dmuchańców i waty cukrowej. Natomiast ministrant Dominik, który już po raz drugi brał udział w pielgrzymce, powiedział, że naprawdę zaskoczyła go tak ogromna liczba osób podczas nabożeństwa.

    Podobnie jak w zeszłym roku katedra była wypełniona ministrantami w strojach liturgicznych. Ksiądz Cezariusz Wala, duszpasterz ministrantów, poinformował, że w pielgrzymce zazwyczaj bierze udział około 1000-1500 ministrantów. Dodał również, że podczas takich wydarzeń liczą się aspekty duchowe i radość ze spotkania.

    Faktem jest, że coroczna inicjatywa w archidiecezji skutecznie przyciąga ministrantów. Wydarzenie łączy duchowe elementy, takie jak nabożeństwa i konferencje, z atrakcjami ruchowymi, jak choćby tor przeszkód. 

  • w

    Budowa zakopianki powodem zmian w organizacji ruchu w Nowym Targu (zakopane.naszemiasto.pl)

    Ogłoszono zmiany w organizacji ruchu na terenie Nowego Targu. Wprowadzone zmiany związane są z otwarciem ulicy Ludźmierskiej przy budowie węzła Nowy Targ Zachód dla nowej drogi krajowej nr 47.

    Jak poinformował Kacper Michna z GDDKiA w Krakowie, zmiany zostaną wdrożone około godziny 11:00. Od tego momentu ulica Ludźmierska (DW957) będzie dostępna dla kierowców, z ominięciem łącznic budowanego węzła. Prace związane z tworzeniem wjazdów i zjazdów na zakopiankę zostaną rozpoczęte na samym węźle.

    W związku z pracami na ulicy Ludźmierskiej ruch będzie ograniczony tylko do jednego pasa. Należy mieć na uwadze, że pas ten będzie nadzorowany przez personel budowy. Wyjątkiem będą godziny nocne, wówczas ruch będzie kontrolowany manualnie od 22:00 do 06:00. Przewiduje się, że zmiany te potrwają do końca października.

    Koszt całej inwestycji szacowany jest na prawie miliard złotych

    W ramach projektu budowy 16-kilometrowego odcinka drogi krajowej między Rdzawką a Nowym Targiem powstaje węzeł Nowy Targ Zachód oraz trzy inne węzły. Nowa trasa będzie dwujezdniowa, wyposażona po dwa pasy ruchu w obu kierunkach. Projekt obejmuje również liczne konstrukcje, w tym 29 mostów, wiaduktów i estakad, z najdłuższą estakadą w Lasku o długości 700 metrów, uniesioną prawie 30 metrów nad ziemią.

    Wartość całego przedsięwzięcia szacowana jest na niemal miliard złotych. Natomiast planowany termin zakończenia i oddania do użytku to wrzesień 2024 roku.

  • w

    Pościg za nietrzeźwym kierowcą w Sopocie. Zatrzymany usiłował kilkakrotnie przekupić policję (dziennikbaltycki.pl)

    Funkcjonariusze wykryli prawie trzy promile alkoholu podczas badania alkomatem 40-letniego mieszkańca Gdyni. Wcześniej mężczyzna uciekał samochodem przed policją w Sopocie, a po zatrzymaniu próbował wręczyć mundurowym łapówkę. Co więcej, nie posiadał też uprawnień do prowadzenia pojazdów mechanicznych.

    Jak przekazała podkom. Lucyna Rekowska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Sopocie, incydent wydarzył się w sobotę po północy. Kierowca samochodu marki Mercedes Benz wyprzedził sopockich kryminalnych na ulicy Malczewskiego, w ostatniej chwili unikając kolizji. A następnie jechał zygzakiem. Policjanci podejrzewali, że kierowca nie jest trzeźwy. W związku z tym podjęli próbę zatrzymania mężczyzny, aby poddać go kontroli.

    Kierowca nie miał zamiaru się zatrzymywać i nie reagował na polecenia policji. Zamiast tego, jeszcze przyspieszył i rzucił się do ucieczki. Policjanci ruszyli w pościg, który zaprowadził ich aż do Gdyni. W pewnym momencie mężczyzna opuścił pojazd i próbował uciekać pieszo, ale został schwytany. Okazało się, że w jego wydychanym powietrzu jest 2,8 promila alkoholu. Uciekinier twierdził, że za pomocą szybkiej jazdy chciał odreagować kłótnię z partnerką i że „wypił tylko dwa piwa”.

    Okazało się również, że w 2020 roku Prezydent Miasta Gdyni cofnął podejrzanemu prawo jazdy. Gdynianin, żeby uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny, zarówno w miejscu zatrzymania, jak i później na komendzie, kilkakrotnie proponował policjantom korzyść majątkową w zamian za odstąpienie od dalszych działań.

    W niedzielę, na podstawie zebranych dowodów, prokurator przedstawił mężczyźnie zarzuty. Dotyczyły m.in. prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości i bez odpowiednich uprawnień, a także obietnic zapewnienia korzyści majątkowej funkcjonariuszom policji. Na podejrzanego nałożono środki zapobiegawcze oraz zakaz opuszczania kraju.

    Mężczyzna już wcześniej notowany był za przestępstwa związane z narkotykami, jazdą pod wpływem alkoholu i znieważaniem funkcjonariusza. Za obecne postępowanie grozi mu nawet do 10 lat więzienia.

  • w

    77. rocznica śmierci polskich bohaterów „Inki” i „Zagończyka” na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku (dziennikbaltycki.pl)

    W 1946 roku, w więzieniu w Gdańsku, wykonano wyrok śmierci na Danucie Siedzikównie ps. „Inka” oraz Feliksie Selmanowiczu ps. „Zagończyk”. Natomiast teraz, 77 lat później, odbyły się uroczystości na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku, które upamiętniają żołnierzy V Wileńskiej Brygady AK i 2 kompanii 4 Wileńskiej Brygady AK.

    Uroczystość zgromadziła przedstawicieli władz, służb mundurowych, organizacji społecznych, kombatantów oraz mieszkańców Gdańska. Oddział IPN reprezentowany był przez delegację z dyrektorem ppłk. rezerwy Karolem Piskorskim. Zaangażowanie IPN przywróciło pamięć o „Ince” i „Zagończyku”, nadając parze bohaterów godny pochówek i należyte miejsce w historii Polski.

    Na obchodach pojawili się m.in. Andrzej Gwiazda, wicewojewoda pomorski Aleksander Jankowski i poseł Kacper Płażyński. Z kolei gości powitał Naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Narodowej, Krzysztof Drażba. Uroczyste wystąpienia podkreśliły doniosłość całego wydarzenia, promując długotrwałą pamięć o bohaterach.

    Na grobach „Inki” i „Zagończyka” złożono kwiatowe wieńce, a ks. Krzysztof Ławrukajtis odmówił modlitwę. Natomiast Prezes Związku Kombatantów, Jerzy Kowalczyk, podkreślał odwagę „Inki”, którą doprowadzono przed pluton egzekucyjny, a także jej zaangażowanie jako sanitariuszki i towarzyszki broni. Wskazał też na hart ducha „Inki” oraz jej walkę z okupantami, opisując ją jako osobę odważną, odpowiedzialną i wierną ojczyźnie, która nikogo nie zdradziła.

    Instytut Pamięci Narodowej wspomniał także o tablicy na Areszcie Śledczym w Gdańsku, gdzie bohaterowie spędzili ostatnie dni. W tym miejscu delegacja IPN również złożyła kwiaty. Uroczystości zakończono mszą świętą i hołdem pod pomnikiem „Inki”.

  • w

    Teatr Osterwy w Lublinie łączy siły z Polskim Teatrem Studio w Wilnie (kurierlubelski.pl)

    Teatr Osterwy rozpoczął współpracę z Polskim Teatrem „Studio” w Wilnie, decydując się na przedstawienie muzycznego spektaklu „Na Wileńskiej ulicy”. Spektakl zaprezentowali aktorzy wileńscy na deskach Osterwy.

    Współpraca między Teatrem Osterwy a Polskim Teatrem „Studio” ma na celu wzmacnianie relacji kulturalnych między obiema placówkami. Dyrektorzy Redbad Klynstra-Komarnicki i Edward Kiejzik zobowiązali się do wspólnego prezentowania spektakli i działań edukacyjnych, a także do wymiany doświadczeń w promowaniu polskiego dziedzictwa teatralnego i kulturowego.

    Wybór Teatru w Wilnie jako partnera współpracy ma swoje podłoże w historycznych powiązaniach z Juliuszem Osterwą, który stawiał tam pierwsze kroki i założył Redutę. Wilno jest uznawane za centrum teatru polskiego poza granicami kraju. Współpraca ta widziana jest jako szansa na rozwój dla zespołu aktorskiego Teatru Osterwy, który chce poznać zachowane przedwojenne techniki i intonację aktorów polskiego pochodzenia w Wilnie.

    Porozumienie między teatrami zakłada tworzenie wspólnych inicjatyw i działań. W planach są częstsze występy aktorów z Wilna na deskach Teatru Osterwy oraz wizyty lubelskiego zespołu na Litwie. Ponadto, teatr wileński specjalizuje się w bajkach, co pozwoli na opowiadanie dzieciom polskich bajek.

    Teatr Osterwy zamierza odwzajemnić się spektaklami takimi jak „Nad Niemnem”, „Historyja”, „Ciężkie czasy” i „Ich czworo”. Planowana jest także wspólna koprodukcja, rozpoczynająca się od ważnego tytułu polskiej klasyki. Jest to również kontynuacja misji Juliusza Osterwy, aby umacniać tożsamość poprzez polskie słowo.

    Współpraca z Polskim Teatrem „Studio” może stanowić początek szerszej kooperacji z teatrami wschodnich sąsiadów. Teatr Osterwy planuje też współpracę z teatrami na Ukrainie i Białorusi, mając na uwadze swoją rolę we wspieraniu polskiej kultury za granicą. Lublin staje się centrum tego regionu, a Teatr Osterwy odgrywa kluczową rolę w promocji polskiego teatru poza granicami kraju.

  • w

    Jak postępuje budowa zbiornika retencyjnego przy ul. Foluszowej w Zielonej Górze? (gazetalubuska.pl)

    Na ul. Foluszowej w Zielonej Górze postępują prace budowlane, które przeszły już przez różne etapy. Zakończenie realizacji projektu przewidywane jest na listopad.

    Przy ul. Foluszowej powstaje imponująca inwestycja, jaką jest budowa zbiornika retencyjno-rozsączającego. Konstrukcja zbiornika jest ukończona, piaskownik jest już gotowy, a koryto cieku zostało wybetonowane. Miasto tworzy specjalistyczny awaryjny przelew boczny dla cieku Łącza, który służy do odprowadzania nadmiaru deszczówki i który przepływa przez to miejsce. Trwają również prace nad otworami wlotowymi i wylotowymi do zbiornika oraz kształtowaniem otaczającego go terenu.

    Koszt budowy zbiornika przy ul. Foluszowej wynosi około sześciu milionów złotych. Obiekt ma zapobiegać zalewom i podtopieniom w czasie ulewnych deszczy. Inwestycja umożliwi przechwytywanie dużych ilości wód opadowych zarówno z obszaru miasta, jak i okolicznych terenów, chroniąc Zieloną Górę przed skutkami obfitych opadów, które dotykają również Przylep i Czerwieńsk.

    Zbiornik powstaje na miejscu przedwojennej oczyszczalni ścieków

    Powstający zbiornik retencyjno-rozsączający zajmuje miejsce, gdzie wcześniej znajdowała się przedwojenna oczyszczalnia ścieków zbudowana w 1934 roku na Złotej Łączy. Miała ona za zadanie przyjmować ścieki z miasta i była nowoczesnym rozwiązaniem swojej epoki. Pomimo że obiekt działał do czasów II wojny światowej, ostatnio zyskał popularność ze względu na swoją niezwykłą, UFO-podobną formę. Przed rozpoczęciem budowy ten charakterystyczny budynek został jednak zburzony.

    Prace przy ul. Foluszowej są częścią większej inwestycji prowadzonej przez spółkę Zielonogórskie Wodociągi i Kanalizacja pod nazwą “Uporządkowanie gospodarki wodami opadowymi na obszarze Aglomeracji Zielona Góra – etap I”. Cała inicjatywa ma zostać ukończona w listopadzie br.

  • w

    W Szczecinie powstaje ośrodek kliniczno-dydaktyczno-badawczy. Koszt inwestycji to ponad pół miliarda złotych (gs24.pl)

    Za tydzień rozpocznie się kolosalna inwestycja Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, której wartość wynosi ponad pół miliarda złotych. Nowoczesny ośrodek kliniczno-dydaktyczno-badawczy powstanie w Szczecinie przy ul. Unii Lubelskiej, zmieniając oblicze uczelni i regionu Pomorza Zachodniego. Doniosłość tego momentu podkreśla rektor PUM, prof. Bogusław Machaliński.

    Prof. Bogusław Machaliński wyraził swoje wzruszenie w trakcie podpisywania umowy z wykonawcami. Dzięki 210 mln zł rządowej dotacji inwestycja stała się rzeczywistością. Jest to historyczny krok zarówno dla uczelni, jak i samego rektora.

    Jak zaznacza prof. Machaliński, Centrum będzie służyć przyszłym pokoleniom lekarzy, naukowców i studentów, którzy zobowiązani są do pomagania pacjentom. Z tego względu nowoczesna infrastruktura i sprzęt są niezbędne, aby zapewnić innowacyjność obiektu.

    Planowany ośrodek będzie miał powierzchnię 49 tys. m kw.

    Planowany kompleks, stanowiący część Programu Wieloletniego, obejmie 16 jednostek klinicznych i dydaktycznych, w tym Centrum Medycyny Translacyjnej oraz Collegium Pharmaceuticum. Projekt zakłada m.in. 49 sal dydaktyczno-wykładowych, przestronną aulę na 400 miejsc oraz różnorodne laboratoria i poradnie dla pacjentów. Ponadto, dla pacjentów szpitala będzie dostępny też parking podziemny dla 600 samochodów.

    Prezes zarządu Doraco, Andżelika Cieślowska, również podkreśla zobowiązanie do realizacji projektu. Informuje, że ośrodek powstanie w ciągu 33 miesięcy na terenie dawnej koncepcji stadionu piłkarskiego. Będzie połączony tunelem z pobliskim szpitalem i zajmie powierzchnię 49 tys. m kw.

  • w

    Zalany przystanek tramwajowy przy ul. Głogowskiej to już powszechne zjawisko w Poznaniu (gloswielkopolski.pl)

    Przystanek tramwajowy przy ul. Głogowskiej w Poznaniu to miejsce, które kojarzy się mieszkańcom z silnymi ulewami. Po niedzielnych opadach torowisko przy Dworcu Zachodnim po raz kolejny znalazło się pod wodą. Jednak nie wpłynęło to na ruch tramwajów, które nadal kursowały tą trasą.

    Historia zalania tego obszaru nie jest nowa – większe deszcze powodują tu problemy z kanalizacją, a woda gromadzi się na torowisku przy Dworcu Zachodnim i innych narażonych terenach. MPK regularnie monitoruje tę sytuację. Niestety ul. Głogowska często bywa zalana, nawet podczas małych opadów, utrudniając ruch pieszych i tramwajów.

    Sytuacje, kiedy tramwaj linii 12 pokonuje zalane torowisko, są dobrze znane dla MPK. I pomimo że wygląda to groźnie, rzeczywista głębokość wody nie jest zbyt duża. MPK kontroluje odwodnienia każdego dnia, a prace naprawcze zazwyczaj przeprowadzane są nocą.

    Faktem jest, że sieć kanalizacyjna jest obciążona w czasie dużych opadów, co może spowalniać odpływ wody. Tory tramwajowe wyposażone są w otwory, które pozwalają wodzie odpływać. A same tramwaje ostrożnie pokonują zalane odcinki. Motorniczy może się zatrzymać, jeśli warunki stają się niebezpieczne – decyzja ta zależy od oceny sytuacji.

    Park Wodziczki wodnym utrapieniem dla mieszkańców

    W Poznaniu istnieją różne miejsca, gdzie strażacy regularnie pomagają wypompowywać wodę, np. pod wiaduktami czy w piwnicach. Ostatnio interweniowali także w Wielkopolskim Centrum Onkologii, nowym przejeździe pod wiaduktami na Plewiskach oraz przy przepuście Bogdanki. Mieszkańcy zwracają też uwagę na zagrożenie powodziowe w rejonie Parku Wodziczki.

    Opady deszczu stanowią poważne utrapienie dla mieszkańców przy Parku Wodziczki. Z każdym większym deszczem muszą chronić swój dobytek przed zalaniem błotem i wodą, co staje się coraz trudniejsze.

  • w

    Remont ulicy Legnickiej dobiega końca. Otwarcie torowiska nastąpi wcześniej niż planowano (gazetawroclawska.pl)

    Za niedługo zakończy się trwający od połowy czerwca remont ulicy Legnickiej. Otwarcie torowiska planowane jest wcześniej niż przewidywano.

    Rozpoczęcie remontu torowiska na ul. Legnickiej nastąpiło po uruchomieniu nowej trasy tramwajowej przez Popowice, co umożliwiło reorganizację rozkładu jazdy i przekierowanie ruchu tramwajowego. Prace remontowe są na finiszu, a ich zakres obejmował różne obszary.

    Największym aspektem modernizacji ul. Legnickiej była przebudowa torowiska i sieci trakcyjnej na odcinku Zachodnia – Niedźwiedzia. Zostało wymienione 1400 metrów torów, 26 słupów trakcyjnych oraz 1 km sieci trakcyjnej. Między torami zasadzono rozchodniki na powierzchni ponad 3350 metrów kwadratowych.

    Kolejnym etapem modernizacji była przebudowa skrzyżowania ul. Legnickiej z Kwiską i Małopanewską oraz wymiana rozjazdu przy zajezdni. Prace objęły betonowe elementy torowiska oraz nawierzchnię asfaltową. Nowy rozjazd tramwajowy pojawił się także przy skrzyżowaniu z ul. Milenijną. Koszt modernizacji przekroczył 17 mln zł.

    Zgodnie z umową termin zakończenia remontu to 9 września. Jednak otwarcie ul. Legnickiej planowane jest na 3 września, a linie tramwajowe 3 i 10 wrócą na trasę. Natomiast była linia 31 zostanie zmieniona na linię 21, która przejedzie nową trasą przez ulice Świeradowską, Bardzką, Joannitów, Piłsudskiego, Legnicką i Pilczycką do Tarczyński Arena. Linia autobusowa 733 zostanie zlikwidowana.

  • w

    Męskie Granie Orkiestra 2023 w Żywcu: Finał 14. edycji przerwany z powodu nawałnicy (i.pl)

    Finał 14. edycji Żywiec Męskie Granie, planowany na 26 sierpnia, spotkał się z niespodziewanymi komplikacjami. Przedstawiciele Męskie Granie Orkiestra 2023, w składzie Igo, Mrozu i Vito Bambino, mieli wystąpić o godzinie 23:00 na scenie amfiteatru „Pod Grojcem”. Plany te popsuła niespodziewana nawałnica, która zmusiła organizatorów do przerwania koncertu oraz ewakuacji publiczności.

    Podczas tegorocznej trasy Żywiec Męskie Granie, artystycznej podróży obejmującej różne regiony Polski, na scenach pojawili się m.in. Ralph Kaminski, Daria Zawiałow, Kaśka Sochacka i Kim Nowak. Finał, który miał miejsce w Żywcu, zakończył tę serię wydarzeń 26 sierpnia. Zaplanowany występ Męskie Granie Orkiestra 2023 z udziałem Igo, Mrozu i Vito Bambino, który miał zamknąć wydarzenie, został wyznaczony na godzinę 23:00. Niemniej jednak plany te zostały zmienione przez niekorzystne warunki pogodowe. Organizatorzy podjęli decyzję o przerwaniu koncertu i zapewnieniu bezpieczeństwa uczestnikom.

    Komunikat o odwołaniu finałowego koncertu został opublikowany po godzinie 23:00. Decyzję o skróceniu imprezy i ewakuacji amfiteatru podyktowała silna burza i ulewny deszcz, które stanowiły zagrożenie zarówno dla widzów, jak i artystów. Pomimo pewnego rozczarowania fanów związanego z odwołaniem koncertu społeczność internetowa wyraziła aprobatę dla podjętej decyzji. Internauci pochwalili wybór organizatorów, wskazując na rozważność i odpowiedzialność, podkreślając, że bezpieczeństwo jest najważniejsze.

    Już przed godziną 14:00 pojawiły się pierwsze sygnały sugerujące, że finał Męskiego Grania w Żywcu może napotkać trudności. Organizatorzy podali wówczas, że pomimo obecnych warunków, planowany koncert odbędzie się zgodnie z planem. Aczkolwiek śledzili też uważnie rozwijającą się sytuację pogodową. A w trakcie samego wydarzenia apelowali do widowni, aby reagowała komunikaty organizatorów oraz polecenia służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

    Przewidziany na godzinę 15:30 proces wpuszczania fanów na teren amfiteatru „Pod Grojcem” został opóźniony. Decyzję tę podjęto tuż przed godziną 15:00 ze względu na nadchodzącą pogodę. Organizatorzy ogłosili przesunięcie otwarcia bram na 16:30 i zobowiązali się do informowania na bieżąco poprzez media społecznościowe o ewentualnych dalszych zmianach. Tegoroczna trasa Męskiego Grania objęła koncerty w Poznaniu, Warszawie, Szczecinie, Gdańsku, Krakowie i Wrocławiu.

  • w

    Wiceszef MON krytykuje PO-PSL: Działania poprzedniego rządu osłabiły obronność kraju (i.pl)

    Wiceszef MON, Wojciech Skurkiewicz, zaznaczył różnice między doktryną rządu PO-PSL a stanowiskiem PiS w kontekście obrony przed atakiem ze wschodu.

    W programie radiowym Skurkiewicz komentował spot szefa MON, Mariusza Błaszczaka, ujawniający apele samorządowców wobec rządu PO-PSL w sprawie zachowania jednostek wojskowych. Skurkiewicz potwierdził autentyczność spotu i przypomniał o apelach, które napływały do MON w tamtym czasie.

    Wiceminister obrony narodowej odrzucił twierdzenia polityków PO, że podczas ich rządów nie redukowano jednostek wojskowych ani nie osłabiano potencjału wojskowego. Podkreślił też, że spot Błaszczaka przedstawia rzeczywistość opartą na faktach.

    Skurkiewicz przypomniał, że w okresie rządów PO-PSL zostało rozwiązanych ponad 620 jednostek wojskowych oraz likwidowano posterunki policji. Takie działania, według niego, osłabiły obronność kraju. Natomiast obecny rząd PiS odbudowuje potencjał obronny na wschodzie kraju, przywracając m.in. Dywizję Zmechanizowaną oraz tworząc 1. Dywizję Piechoty Legionów.

    Wojciech Skurkiewicz wskazał na różnice między doktryną PO-PSL a stanowiskiem PiS, głosząc, że podczas poprzednich rządów planowano obronę na Wiśle, wschodnie tereny najpierw miały być oddane, a dopiero później odbijane. Z kolei PiS nie podziela tego podejścia.

  • w

    Wojewoda odrzuca wniosek Fundacji Wolności o unieważnienie planu stadionu żużlowego (kurierlubelski.pl)

    Pod koniec lipca Fundacja Wolności poprosiła wojewodę Lecha Sprawkę o unieważnienie planu miejscowego zezwalającego na budowę stadionu żużlowego. Wojewoda odrzucił ten wniosek, uzasadniając to brakiem jednoznacznych deklaracji w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Lublin.

    W swoim wniosku fundacja argumentowała, że plan miejscowy powinien być zgodny ze studium, co jednak nie ma miejsca w kwestii wskaźników urbanistycznych oraz zasad ochrony i kształtowania wyglądu miasta. W studium wyznaczono wskaźniki urbanistyczne, które określają ograniczenia minimalne i maksymalne, a także wytyczne dla planów miejscowych.

    Dla obszaru planowanego stadionu, czyli dla usług sportu i rekreacji, wyłączając Arenę Lublin, maksymalna intensywność zabudowy wynosiła 1,0, a wysokość zabudowy 18 metrów. W planie miejscowym te wartości to odpowiednio 1,4 i 33-41 metrów. Ponadto, plan miejscowy przewiduje maksymalną wysokość zabudowy 22 m dla obiektów sportowo-rekreacyjnych o charakterze namiotowym, co również kłóci się ze studium.

    Wojewoda Lech Sprawka nie podziela tej argumentacji. Przywołał fragment studium mówiący o szacunkowych wskaźnikach urbanistycznych, które są zalecane, ale nie obligatoryjne w planach miejscowych. Jego zdaniem występuje tu brak wymogów ściśle określających ich stosowanie.

    Fundacja Wolności twierdziła również, że planowany stadion żużlowy miałby stanąć za granicą Strefy Ochrony Widoków, około 2,5 km od Wieży Trynitarskiej. W tej kwestii wojewoda Sprawka uważał, że stadion znajduje się dalej, w odległości około 3 km od Wieży Trynitarskiej, co wyłączałoby go spod rygorystycznych ograniczeń przestrzennych.

    Sprawka powoływał się także na opinię Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, który zaakceptował zmiany w planie miejscowym przyjętym przez radę miasta w czerwcu. Fundacja Wolności jednak nie zgadzała się z tym stanowiskiem. Wojewoda argumentował, że zlokalizowanie stadionu 3 km od Wieży Trynitarskiej nie wymaga tak surowej ochrony. Tymczasem w Studium oraz w skardze fundacji jasno stwierdzono, że na obszarach oddalonych o ponad 2,5 km od Wieży Trynitarskiej nowa zabudowa powinna być neutralnym tłem dla zespołu staromiejskiego pod względem wysokości, formy i kolorystyki elewacji i dachów.

  • w

    W Białymstoku aresztowano dwóch podejrzanych o wysyłanie sygnału radio-stop, który zatrzymywał pociągi (i.pl)

    W niedzielę rano na Podlasiu doszło do paraliżu komunikacji kolejowej. Sytuacja została wywołana sygnałem radio-stop, który zahamował pociągi. Policjanci namierzyli w tej sprawie dwóch podejrzanych, którzy zostali już zatrzymani i przewiezieni do aresztu.

    Rzecznik PKP PLK, Karol Jakubowski, poinformował o incydencie na antenie Radia Białystok, relacjonując, że funkcjonariusze policji aresztowali dwóch mężczyzn w Białymstoku, w wieku 24 i 29 lat, którzy podejrzani są o nadawanie nieuprawnionego sygnału radio-stop, zatrzymującego kursujące pociągi.

    Sprawcy paraliżu wykorzystywali sprzęt krótkofalarski do nadawania sygnału, który pełni funkcję hamulca bezpieczeństwa w pociągach. Z tego powodu pociągi na moment się zatrzymywały, a następnie kontynuowały swoją trasę. System radio-stop używa trzech tonów, które automatycznie aktywują hamulec bezpieczeństwa w określonym obszarze.

    Jeden z podejrzanych, 24-letni mężczyzna z powiatu skierniewickiego, w chwili aresztowania był pod wpływem alkoholu.

    Nieuprawnione sygnały radio-stop coraz częstszym zjawiskiem w Polsce

    Incydenty związane z nadawaniem sygnału radio-stop stają się coraz częstsze. Dobrym przykładem może być tutaj kolej na Podlasiu, gdzie pociągi zatrzymywano już kilkukrotnie. Co więcej, w jednym z tych przypadków doszło również do wykolejenia. Natomiast wcześniej nadawanie sygnałów radio-stop zaobserwowano na Dolnym Śląsku.

    Dochodzenie w sprawie nieuprawnionego zatrzymywania pociągów nadal jest w toku, a śledczy próbują ustalić liczbę wysłanych sygnałów.

  • w

    Na targ staroci w Krakowie zawitała wyjątkowa grupka: Brodaty mężczyzna z psem, kaczką i gęsią na rowerze (gazetakrakowska.pl)

    Na pchlim targu pod Halą Targową w Krakowie pojawiła się barwna postać, którą jest Dariusz Brzeski. Mężczyzna szybko stał się okoliczną sensacją, gdy został zauważony, jak prowadzi rower z psem, gęsią i kaczką. Wiele osób zatrzymywało się na ten nietypowy widok, aby zrobić sobie zdjęcie i porozmawiać z panem Dariuszem.

    Ten niezwykły kwartet osnuwa również interesująca historia: Po śmierci rodziców pan Dariusz adoptował maleńkie gęsi i kaczki z targu rolnego, które od tamtej pory stały się jego nierozłącznymi towarzyszami.

    Nie jest to pierwsza wizyta Dariusza Brzeskiego w Krakowie. Wiosną tego roku mieszkańcy miasta mieli okazję zobaczyć go w towarzystwie psa, gęsi i kaczki w różnych lokalizacjach m.in. w tramwajach, kawiarniach i na bulwarach wiślanych. Zwierzęta wydają się szczęśliwe, a pan Dariusz jest bardzo przyjazny i otwarty na rozmowy.

    Dariusz Brzeski opisywany jest jako mężczyzna z brodą i okularami, który nosi ze sobą torbę, w której podróżuje kaczka. Ponadto, ma przy sobie również ręcznik do opatulania i osuszania swoich zwierzaków. Funkcję strażnika pełni jego wierny pies, który pilnuje reszty drużyny. Wesołą grupkę dostrzegli również pasażerowie tramwajów, którzy mówili, że zwierzęta grzecznie się zachowywały, gdy przechodziły przez pasy.

    Historia podróżnika i jego nietypowych towarzyszy stała się głośna w mediach społecznościowych, gdy odwiedzili Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie. Muzeum podzieliło się zdjęciami z ich wizyty, zaznaczając, że gęś i kaczka przyjechały pociągiem, aby zobaczyć rzadko spotykane odmiany roślin.

    Dariusz Brzeski podjął wyjątkowe tournée po muzeach i skansenach, zbierając stare odmiany ziaren. Agnieszka Floryszczak z muzeum w Szreniawie opowiedziała, iż pan Dariusz wyjaśnił, że gęś i kaczka nie chcą go opuszczać i towarzyszą mu podczas podróży, ponieważ przyzwyczaiły się do niego.

  • w

    Remont ruchliwego skrzyżowania na granicy Chorzowa i Katowic. Możliwe korki przy Stadionie Śląskim (dziennikzachodni.pl)

    Istnieje prawdopodobieństwo, że w nadchodzącym tygodniu osoby podróżujące przez Katowice i Chorzów mogą spodziewać się dłuższych tras do pracy. Powodem jest to, że od 28 sierpnia, czyli od poniedziałku, mogą wystąpić utrudnienia na skrzyżowaniu w okolicach Parku Śląskiego. Pytanie, jak długo potrwają prace drogowe i czego należy się spodziewać?

    Chorzowski Miejski Zarząd Ulic i Mostów doniósł o planowanych remontach na ulicy Parkowej. Planuje się, że prace potrwają przez pięć dni, do 1 września br. Jest to kolejny etap prac, który będzie postępować na jezdni prowadzącej z ulicy Katowickiej w stronę ronda przy centrum handlowym AKS. Prace drogowe spowodują zamknięcie tego odcinka, dlatego można spodziewać się utrudnień w ruchu, zwłaszcza w godzinach szczytu.

    MZUiM w Chorzowie dodaje, że jest to znane miejsce w Chorzowie, o dość intensywnym ruchu, co sprawia, że korki są tutaj bardzo możliwe. Z tego względu miasto planuje wprowadzić tymczasowe objazdy. Dobrą wiadomością jest to, że przeciwny odcinek został już odnowiony. Ruch pojazdów z ulicy Katowickiej w kierunku ronda w okolicach C.H. AKS zostanie skierowany na zachodnią jezdnię ulicy.

    Miejski Zarząd Ulic i Mostów przewiduje również wyznaczenie objazdu dla kierowców, którzy zbliżają się od strony ulicy Kościuszki (w okolicy skrzyżowania niedaleko Szybu Prezydent) oraz dla osób wyjeżdżających z Parku Śląskiego lub centrum handlowego przez rondo. Objazd obejmuje ul. Kościuszki i Katowicką oraz Rynek.

    Podlegający remontowi fragment ulicy rozciąga się od ronda przy Centrum Handlowym AKS, od strony wejścia do Parku Śląskiego (w pobliżu skansenu), aż do skrzyżowania ul. Katowickiej, Chorzowskiej (obejmujących DK 79), Parkowej i al. Wojska Polskiego. Wspomniane skrzyżowanie leży przy granicy Parku Śląskiego (w okolicach Stadionu Śląskiego), parkingu AKS w Chorzowie oraz przy granicach Osiedla Tysiąclecia w Katowicach.

  • w

    Hybrydowy wóz konny z elektrycznym wsparciem oblał egzamin. Fasiąg miał wozić turystów na drodze do Morskiego Oka (zakopane.naszemiasto.pl)

    Testy hybrydowego wozu konnego z elektrycznym wsparciem na drodze do Morskiego Oka zakończyły się niepowodzeniem. Celem pojazdu było zmniejszenie pracy koni i ułatwienie przewozu turystów. Jednak, pomimo oczekiwań, wynalazek nie sprostał wyzwaniom. Problemy wynikały głównie z kwestii związanych z akumulatorami i obsługą systemu, co spowodowało przerwanie testów.

    Pojazd miał być hybrydowym wozem konnym, który łączyłby pracę silnika elektrycznego z wysiłkiem zwierząt. Kiedy wóz poruszał się pod górę, wspomagały go silniki elektryczne, a jadąc w dół, ładowały się akumulatory, odzyskując znaczną ilość energii. Ukryte mechanizmy sprawiały, że wygląd wozu przypominał tradycyjny fasiąg. Teoretycznie miał on odciążyć konie, jednak w praktyce napotkano trudności.

    Eksperyment zakończył się fiaskiem z powodu technologicznych problemów. Akumulatory i obsługa elektrycznego wsparcia okazały się problematyczne. Wymagały stałego nadzoru i regulacji, czego nie mógł jednocześnie dokonywać woźnica, który zajmował się prowadzeniem koni. W praktyce sprawy okazały się znacznie bardziej skomplikowane, niż się spodziewano.

    Jak wyjaśnia Zbigniew Kowalski z Tatrzańskiego Parku Narodowego, wóz zawodził z powodu słabych akumulatorów, a także problemów z regulacją wsparcia podczas jazdy. Wymagał obecności dodatkowej osoby do monitorowania i dostosowywania parametrów napędu, uwzględniając zmienne warunki terenu. Stałe dopasowywanie mocy wspomagania było konieczne, z uwagi na różnice w nachyleniu trasy.

    Zastosowane akumulatory żelowe okazały się niewystarczające, co skutkowało szybkim rozładowywaniem się w trakcie testów. Ażeby w ogóle ukończyć trasę, konieczne było minimalizowanie wspomagania. Natomiast podczas zjazdów akumulatory się ładowały, co akurat nie stanowiło problemu. Testy zostały tymczasowo wstrzymane, a przyszłość projektu wymaga dalszych rozważań.

    Jest to już druga próba stworzenia hybrydowego wozu konnego. Poprzedni prototyp uległ zniszczeniu w wyniku awarii baterii. Nowy model zawierał zmiany, w tym elementy importowane z różnych krajów. Modyfikacje objęły również system przekazywania energii. Projekt kosztował 120 tysięcy złotych i został sfinansowany przez Tatrzański Park Narodowy. Decyzję o testowaniu tego typu rozwiązań podjęto na fali protestów obrońców zwierząt, domagających się wyeliminowania transportu konnego na szlaku do Morskiego Oka.

  • w

    Pływacy Aleksandra Kabelis i Piotr Biankowski pokonali legendarną trasę ucieczki z Alcatraz (dziennikbaltycki.pl)

    Kolejne osiągnięcie gdyńskich pływaków Aleksandry Kabelis i Piotra Biankowskiego naprawdę robi wrażenie. Wcześniej w Stanach Zjednoczonych para pływaków przepłynęła trudny Kanał Catalina. A teraz, pośród ich spektakularnych osiągnięć, wpisuje się następny wyczyn. Tym razem pływacy podjęli się odważnego wyzwania – przepłynięcia słynnej trasy, która w 1962 r. stanowiła drogę ucieczki z więzienia Alcatraz.

    Niezłomni pływacy, Aleksandra Kabelis i Piotr Biankowski, podjęli się wyjątkowego wyzwania na amerykańskiej ziemi. Stanęli na wysokości zadania, rywalizując ze słynną trasą, którą próbowali zbiec więźniowie Alcatraz. Najnowsze osiągnięcie przyćmiewa ich poprzedni sukces, jakim było pokonanie Kanału Catalina.

    Pomimo że poprzednia wyprawa była spektakularna, Aleksandra i Piotr nie zwalniają tempa. Tym razem postanowili zmierzyć się z legendarną trasą, którą wybrali zbiegowie w trakcie najsłynniejszej ucieczki z więzienia Alcatraz w 1962 roku. Samo więzienie, które było znane z surowego rygoru, wznosiło się na skalistej wyspie niedaleko San Francisco. Alcatraz uważano za obiekt, z którego nie ma ucieczki. Jednak w trakcie działania zakładu karnego zanotowano kilkanaście prób ucieczki.

    Historia ucieczki z Alcatraz przyciąga uwagę nawet dzisiaj. Faktem jest, że większość zbiegów została schwytana lub uznana za utopionych. Aczkolwiek, jeśli chodzi o ucieczkę Franka Morrisa oraz braci Johna i Clarence’a Anglin, uciekinierzy wydostali się poza mury więzienia i wyruszyli w kierunku San Francisco. Organy ścigania założyły, że ciała zbiegów zostały pochłonięte przez morskie wody, jednak nigdy ich nie odnaleziono. Legenda tego zagadkowego zniknięcia przetrwała do dzisiaj.

    Z kolei w dzisiejszych czasach pływacy, Aleksandra Kabelis i Piotr Biankowski, postanowili stawić czoła tej samej trasie, stając się częścią tej niezwykłej historii.

    Wyprawa do San Francisco była kolejnym etapem ich niezwykłych osiągnięć. Każdego roku setki pływaków z całego świata przybywają na Alcatraz Island, aby spróbować swoich sił na słynnej, 4-kilometrowej trasie. Aleksandra Kabelis i Piotr Biankowski dołączyli do tego grona, poddając się rygorom, które kiedyś stawiano przed uciekinierami.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.