Więcej wpisów

  • w

    PKP oferuje mieszkania na sprzedaż w Szczecinie i okolicach. Można trafić na naprawdę wyjątkowe perełki (gs24.pl)

    PKP regularnie wystawia na sprzedaż część swoich nieruchomości na Pomorzu Zachodnim. A naprawdę dobrą wiadomością jest fakt, że wśród ofert można znaleźć kilka wyjątkowych okazji. Tak więc osoby planujące przeprowadzkę z pewnością będą mogły znaleźć lokale, które wzbudzą ich zainteresowanie.

    PKP posiada setki nieruchomości w regionie, w tym wiele lokali mieszkalnych, które od dłuższego czasu pozostają niezagospodarowane. Nowe oferty sprzedaży nieruchomości pojawiają się regularnie, a wśród nich znajdują się zarówno lokale wymagające remontu, jak i atrakcyjne mieszkania w dogodnych lokalizacjach.

    Przetargi są główną formą sprzedaży nieruchomości przez PKP, a wybór zwycięzcy opiera się na najwyższej zaproponowanej cenie, która może przewyższać wartość rynkową. PKP S.A. oferuje również możliwość zakupu nieruchomości bez przetargu, poprzez rokowania lub zamianę.

    Przetargi ogłaszane są w dzienniku o zasięgu ogólnokrajowym

    W przetargach mogą wziąć udział zarówno osoby fizyczne, jak i prawne, a także podmioty nieposiadające osobowości prawnej. Informacje o przetargach ogłaszane są w dzienniku o zasięgu ogólnokrajowym, z odpowiednim wyprzedzeniem w zależności od wartości wywoławczej nieruchomości.

    Osoby zainteresowane lokalami oferowanymi przez PKP powinny mieć na uwadze, że PKP zgłasza przetarg 30 dni przed jego terminem, jeśli cena wywoławcza nieruchomości wynosi więcej niż 5,000 euro, a także 60 dni przed terminem, jeśli minimalna cena wywoławcza opiewa na kwotę 500,000 euro.

    Należy tutaj zaznaczyć, że informacja ta ponawiana jest 30 dni przed datą przetargu.

  • w

    Julia, narzeczona zastrzelonego Konrada D., atakowana przez fale nienawiści (gloswielkopolski.pl)

    Ostatnio wydarzyła się tragedia w centrum Poznania, która wstrząsnęła Polską. Internauci wylewali fale komentarzy, okazując zarówno współczucie Julii, narzeczonej zastrzelonego Konrada D., jak i hejt wymierzony w jej stronę.

    Julia i Konrad (przydomek Kordian) odwiedzili Poznań 16 lipca. Zostało to udokumentowane na ich mediach społecznościowych. Niestety, ich spotkanie z byłym chłopakiem Julii, Mikołajem B., zakończyło się dramatem. Mężczyzna zastrzelił Kordiana na oczach wielu świadków, po czym odebrał sobie życie. Całe zajście obiegło internet.

    W wyniku nieprawdziwych informacji pojawiły się oszczerstwa, sugerujące, że Julia spotykała się z kochankiem, a Kordian był sprawcą. Dziewczyna była narażona na hejt. Na szczęście organizacja Ladies of Liberty Alliance Poland zebrała fundusze na terapeutyczne wsparcie dla Julii. Część pieniędzy została również przeznaczona na pogrzeb Kordiana i wsparcie dla jego bliskich.

    Ten dramatyczny incydent podzielił społeczeństwo. Wiele osób okazywało współczucie, ale nie brakowało także tych, którzy publicznie hejtowali Julię. Niestety, nawet profesor Magdalena Kamińska włączyła się do hejtu, publikując kontrowersyjne zdjęcie na Facebooku.

    Prof. dr hab. Stanisław Zbigniew Kowalik wyjaśnia sytuację

    Z kolei psycholog i socjolog, prof. dr hab. Stanisław Zbigniew Kowalik, podkreśla, że takie zdarzenia są rzadkie i trudne do zrozumienia emocjonalnie i intelektualnie. Każdy może interpretować sytuację inaczej, korzystając z własnego doświadczenia i stereotypów. Ostatecznie, społeczeństwo stara się znaleźć wspólne znaczenie dla tego wydarzenia, co może prowadzić do agresji i hejtu.

    Dodaje też, że agresja i hejt mogą wynikać z próby zrozumienia i uzyskania akceptacji dla swoich przekonań. Niektórzy usprawiedliwiają uczestnika wydarzenia, inni próbują zrozumieć dziewczynę. Ta sytuacja podważa nasze pryncypia światopoglądowe i stawia pytania o granice tolerancji wobec takich zachowań.

  • w

    Pod Wrocławiem zapalił się samochód elektryczny. Na skutek pożaru nikt nie ucierpiał (gazetawroclawska.pl)

    W nocy z 22 na 23 lipca na peryferiach Wrocławia w płomieniach stanął samochód z napędem elektrycznym. Akcja straży trwała kilka godzin. Pożar wybuchł w samochodzie marki Nissan, z racji czego do akcji oddelegowano jednostki straży pożarnej, funkcjonariuszy policji i zespół ratownictwa medycznego.

    Do niebezpiecznego zdarzenia doszło z soboty na niedzielę w nocy około godz. 03:15 na ul. Zabrodzkiej w okolicy skrzyżowania z ul. Kwiatkowskiego pod Wrocławiem, gdzie zapalił się samochód minivan marki Nissan wyposażony w napęd elektryczny. Pojazd stał zaparkowany na poboczu. Strażacy pojawili się na miejscu pożaru już kilka minut od otrzymania zgłoszenia. Po przyjeździe straży pożarnej ogień zdążył się już mocno rozprzestrzenić.

    Po zakończeniu akcji gaśniczej strażacy zajrzeli do wnętrza pojazdu. Na szczęście samochód był pusty i nikt nie ucierpiał, oprócz samego pojazdu, który został całkowicie zniszczony przez płomienie. W akcji gaśniczej brały udział trzy zastępy straży pożarnej.

    Bateria w samochodach elektrycznych może wymagać nawet do kilku dni chłodzenia

    Jak poinformował dyżurny KM PSP we Wrocławiu, powodem pożaru była zasilająca pojazd bateria, która nagrzała się, uzyskując bardzo wysoką temperaturę. W takich przypadkach działania strażaków trwają do momentu, aż bateria uzyska co najmniej temperaturę otoczenia. Ponadto, działania tego typu prowadzone są z udziałem kamery termowizyjnej, która nieustannie monitoruje stan baterii. Nie doszło też do kompromitacji baterii, z racji czego nie wystąpiło zagrożenie ekologiczne.

    Dyżurny dodał, że baterie tego typu mogą wymagać długiego okresu schładzania, ponieważ temperatura baterii spada w bardzo wolnym tempie. Czasami może to potrwać kilka godzin, a czasami nawet kilka dni. Zdarzały się sytuacje, że baterie były chłodzone nawet przez 2-3 dni. Warto zaznaczyć, że w przypadku Nissana strażacy zużyli co najmniej 12 ton wody. Należy też postępować w odpowiedni sposób – nie chłodząc ogniw baterii, tylko samą obudowę.

    Jak na tę chwilę strażacy i policja badają przyczynę i okoliczności tego zdarzenia.

  • w

    Morawiecki krytykuje wpisy Tuska o pożarze w Zielonej Górze. Twierdzi, że PO chce wykorzystać ludzkie nieszczęście do swojego ciemnego PR-u (i.pl)

    Premier Mateusz Morawiecki ostro zareagował na wpis Donalda Tuska z Platformy Obywatelskiej (PO), oskarżając go o wykorzystywanie pożaru w Zielonej Górze do negatywnego PR-u. Skrytykował partię PO, twierdząc, że jest zdolna do wszystkiego, aby nastawić Polaków przeciwko sobie.

    Morawiecki zarzucił Tuskowi, że partia opozycyjna chce wykorzystać nieszczęście, aby skłócić Polaków, nazywając słowa Tuska “smrodem kłamstwa”. Morawiecki podkreślił także trudności, jakim Polska musi obecnie stawiać czoła. W reakcji premier podziękował służbom za dzielną i efektywną walkę z pożarem, a Polakom za zachowanie spokoju w tej trudnej sytuacji.

    Morawiecki i Tusk w ostrej wymianie zdań na temat pożaru w Przylepie

    Spór między Morawieckim a Tuskiem dotyczy pożaru hali z odpadami w Przylepie w Zielonej Górze, gdzie przechowywano niebezpieczne substancje chemiczne. Ażeby ujarzmić szalejący żywioł, około 200 strażaków walczyło z ogniem, a sztab kryzysowy na bieżąco monitorował całą sytuację. Władysław Dajczak, wojewoda lubuski, poinformował, że pożar powinien zostać całkowicie opanowany w ciągu kilku godzin.

    Monitoring powietrza był prowadzony przez różne służby, w tym Państwową Straż Pożarną i Wojsko Polskie.

    Minister środowiska, Anna Moskwa, zapewniła, że pożar nie stanowi zagrożenia dla zdrowia i życia mieszkańców, dzięki zaangażowaniu różnych służb, takich jak Straż Pożarna, Policja i Inspekcja Ochrony Środowiska.

  • w

    Piknik PiS w miejscowości Stawiski. Jarosław Kaczyński określił Donalda Tuska jako wroga dla Polski (i.pl)

    W niedzielę po południu Stawiski w województwie podlaskim odwiedził Jarosław Kaczyński, wicepremier i prezes Prawa i Sprawiedliwości. Premierowi PiS towarzyszyli minister aktywów państwowych Jacek Sasin i szef MON Mariusz Błaszczak. Kaczyński oznajmił, że Donald Tusk to prawdziwy wróg narodu i nie powinien rządzić Polską.

    Podczas pikniku mieszkańcy Stawisk mieli okazję skorzystać z wielu atrakcji, m.in. koncertu disco polo, poczęstunku przygotowanego przez koła gospodyń wiejskich oraz dmuchanych zabawek i waty cukrowej dla dzieci. Festyn odwiedzili też politycy PiS z Podlasia, których spotkania rodzinne odbywają się pod hasłem “Z miłości do Polski” i zostały zainaugurowane w Pułtusku 8 lipca.

    W trakcie pikniku w Stawiskach Kaczyński podkreślił, że chce rozmawiać z Polakami, nie dla zabawy, ale w celu przygotowania programu, który odzwierciedli ich oczekiwania. Jego zainteresowaniem szczególnie cieszą się opinie mieszkańców mniejszych ośrodków. Podkreślił również, że bezpieczeństwo Polski jest dla niego priorytetem.

    Kaczyński skrytykował swoich konkurentów, zarzucając im propagowanie nienawiści i wojny domowej między Polakami, a także wyniszczenie katolików. Donald Tusk został oskarżony o wykorzystywanie każdej okazji do budzenia niepokoju i nienawiści w społeczeństwie. Kaczyński zadawał retoryczne pytanie, czy Polacy faktycznie chcieliby, żeby Polska znalazła się pod rządami PO.

    Prezes PiS podkreślił, że żadna partia nie składa się z aniołów, ale jego formacja wyciąga wnioski z błędów. Natomiast konkurencyjne ugrupowania, według Kaczyńskiego, bronią przestępców i realizują niebezpieczną politykę. Donald Tusk został ponownie określony jako prawdziwy wróg narodu, a Kaczyński zdecydowanie stwierdził, że taka osoba nie powinna kierować Polską.

    Kaczyński zapewnił, że nie będzie zawierania koalicji z Konfederacją, odrzucając ich propozycje, takie jak bony zdrowotne, które uważa za nierealne. Wyraził stanowczy sprzeciw wobec wspólnego rządzenia z tym ugrupowaniem.

  • w

    Marszałek Elżbieta Polak szerzy dezinformacje związane z pożarem odpadów chemicznych w Przylepie (i.pl)

    Marszałek Elżbieta Polak ponownie wywołuje kontrowersje, dezinformując i próbując czerpać zyski polityczne. Sytuacja przypomina zeszłoroczny incydent, gdy twierdziła, że w Odrze znajduje się rtęć.

    W Przylepie, w dzielnicy Zielonej Góry, od sobotniego popołudnia trwa pożar na składowisku odpadów chemicznych. Służby pożarnicze starają się go opanować. Na miejscu pojawiły się wysokiej rangi osoby, w tym marszałek województwa Elżbieta Polak. Jej obecność budzi kontrowersje i zdziwienie.

    Marszałek Polak pojawiła się w programie TVN24, gdzie wypowiadała się na temat ewakuacji, chociaż nie była jeszcze podjęta żadna oficjalna decyzja w tej sprawie. Wykorzystała też okazję, by zaatakować rząd i prezydenta Zielonej Góry. Podobnie jak w zeszłym roku, gdy wystąpiła w roli eksperta podczas kryzysu ekologicznego na Odrze, również teraz próbuje prezentować się jako specjalista.

    Podczas programu marszałek Elżbieta Polak stwierdziła, że składowisko stanowi zagrożenie od dziesięciu lat i należy je uregulować poprzez zwiększenie dochodów samorządów. Nie wspomniała jednak, że decyzję o utworzeniu tego składowiska w 2012 roku podjął jej partyjny kolega z PO, Ireneusz Plechan. Po programie, na mediach społecznościowych, prowadziła akcję dezinformacyjną, podważając wiarygodność służb.

    Na swoim profilu marszałek Polak kwestionowała wyniki badań powietrza przedstawione przez ekspertów, a także wymieniała szereg substancji chemicznych. To przypominało jej działania z zeszłego roku, kiedy zapewniała, że rtęć w Odrze przekraczała skalę. Po posiedzeniu sztabu kryzysowego próbowała podważyć komunikaty służb, co wywołało reakcję prezydenta Zielonej Góry, który zaapelował o rzetelną informację.

    Elżbieta Polak nie ustępowała, oskarżając prezydenta o fałszowanie rzeczywistości i nieusuwanie zagrożenia. Dziennikarze TVN24 zaznaczyli, że warto słuchać przedstawicieli służb. Minister klimatu, Anna Moskwa, także zapewniała, że nie ma zagrożenia dla mieszkańców.

    Politycy PO zorganizowali konferencję prasową, próbując odwrócić uwagę od swojego kolegi partyjnego, który zatwierdził składowisko. Marszałek Polak również wzięła udział w konferencji, wyraźnie pokazując, że bardziej interesuje ją polityka niż zdrowie mieszkańców. Podczas kryzysu na Odrze prezentowała podobne zachowanie, choć jej informacje nie zawsze zgadzały się z rzeczywistością.

    Informacje przekazywane przez marszałek Elżbietę Polak były traktowane z rezerwą, a jej działania krytykowane przez członków sztabu kryzysowego. Minister Anna Moskwa podkreślała brak zagrożenia dla zdrowia mieszkańców.

  • w

    Łódź: Pogrzeb Konrada Domagały. Rodzina, przyjaciele i Filharmonia Łódzka żegnają wspaniałego człowieka (i.pl)

    Pogrzeb Konrada Domagały, znanego blogera i pracownika Filharmonii Łódzkiej, odbył się na cmentarzu Zarzew w Łodzi. Konrad został brutalnie zamordowany w Poznaniu. Jednak zawsze pięknie żył i pięknie też został pożegnany.

    Na uroczystości przybyły tłumy ludzi – narzeczona, rodzina, przyjaciele, znajomi i pracownicy Filharmonii Łódzkiej. Wszyscy przeżywali głęboki żal i ból po stracie tego ukochanego człowieka. Ksiądz z parafii karmelitów bosych w Łodzi, prowadzący ceremonię, przeczytał wzruszające słowa oddające uczucia przyjaciół. Konrad na zawsze pozostanie w ich sercach, a pustki, jakie po nim zostały, nie da się wypełnić.

    Pod pseudonimem “Kordian”, Konrad był cenionym w Internecie człowiekiem. Przyjaciele wspominali go jako uśmiechniętego i życzliwego, zawsze gotowego do pomocy i wsparcia dla innych. Był osobą niezwykle mądrą, ale zawsze szanował poglądy innych, nie narzucając swoich. Dawał swobodę wypowiedzi.

    Na pogrzebie przemówił dyrektor Filharmonii Łódzkiej

    Dyrektor Filharmonii Łódzkiej, Tomasz Bęben, podkreślił, że tragedia ta bardzo dotknęła ich środowisko. Czuł bezsilność, smutek i żal, które przerastały doświadczenia zwykłego życia. Konrad był dla nich ważną osobą, pełnił rolę opiekuna i organizatora wielu inicjatyw artystycznych, takich jak festiwal muzyki z gier, który był jego marzeniem.

    Narzeczona Konrada, Julia, wzruszająco opowiadała o tym, jak nauczył ją cieszyć się z małych rzeczy i spełniać marzenia. Zawsze mogła na niego liczyć.

    Natomiast muzycy z Filharmonii Łódzkiej zajęli się oprawą muzyczną w trakcie pochówku, oddając swojemu koledze należyty hołd.

  • w

    Dramatyczna sytuacja na ulicy Zygmunta Augusta w Słupsku. Mężczyzna strzelał z balkonu (i.pl)

    Piątkowy wieczór na ulicy Zygmunta Augusta w Słupsku i okolicach był przerażający dla mieszkańców. Mężczyzna strzelał z balkonu swojego mieszkania. Na szczęście, został szybko zatrzymany przez policyjnych antyterrorystów.

    Wieczorem tego dnia mieszkańcy ulicy Zygmunta Augusta w Słupsku usłyszeli przerażające odgłosy 16 strzałów. Ludzie zaniepokoili się i unikali wychodzenia na balkony i do okien. Szybko rozeszła się informacja, że sprawca jest pijany, co tylko dodatkowo podniosło atmosferę strachu. Na miejsce wkroczyły wozy policyjne na sygnałach, a negocjatorzy podjęli próbę rozmowy z mężczyzną. Nad miastem unosiły się śmigłowce, czuwając nad sytuacją.

    Według informacji przekazanych przez mł. asp. Jakuba Bagińskiego, rzecznika słupskiej policji, zgłoszenie o strzałach wpłynęło od jednego z mieszkańców ulicy. Policjanci natychmiast podjęli działania i zabezpieczyli okolicę, aby zapobiec potencjalnym zagrożeniom. Do akcji wkroczył Samodzielny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji z Gdańska.

    Antyterroryści wtargnęli do mieszkania 42-letniego mężczyzny

    Funkcjonariusze antyterrorystyczni wkroczyli do mieszkania, gdzie zatrzymali 42-letniego mężczyznę. Wewnątrz ujawniono blisko 20 jednostek broni, które zostaną poddane analizie w celu ustalenia legalności ich posiadania. Nie było innych domowników, a mężczyzna był trzeźwy. Dochodziło do strzelania z gazowych pistoletów hukowych, jednak znaleziono także inne rodzaje broni. Zatrzymany mężczyzna pozostaje w policyjnej izbie zatrzymań, a szczegóły i okoliczności zdarzenia są nadal badane.

    Jak na tę chwilę wiadomo, że 42-latek działał w pojedynkę i był trzeźwy. Choć strzelał najprawdopodobniej z gazowych pistoletów hukowych, znaleziono przy nim różnorodny arsenał broni. Obecnie oczekuje na dalsze postępowanie w rękach prawa, jednak nie ma jeszcze informacji o terminie doprowadzenia go przed prokuraturę.

  • w

    MSW wezwało ambasadora Rosji. Powód? Prowokacyjne groźby Putina pod adresem Polski (i.pl)

    W piątkowy wieczór doszło do ważnego wydarzenia w relacjach międzynarodowych, gdy premier Mateusz Morawiecki za pośrednictwem Twittera ogłosił wezwanie ambasadora Federacji Rosyjskiej do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Powodem tego niecodziennego kroku było odczytanie przez Władimira Putina, głowy państwa Federacji Rosyjskiej, szeregu kontrowersyjnych słów na temat Polski oraz postaci Józefa Stalina.

    W związku z sytuacją Mateusz Morawiecki podkreślił wezwanie ambasadora Rosji jako gest dezaprobaty wobec skandalicznych wypowiedzi Putina. Premier zdecydowanie oznajmił, że Stalin uznawany jest za zbrodniarza wojennego, odpowiedzialnego za tragiczną śmierć setek tysięcy Polaków. Równocześnie zaznaczył, że prawda historyczna nie podlega dyskusji, a fakt ten nie może zostać zbagatelizowany przez żadnego przywódcę, niezależnie od pochodzenia czy ideologii.

    Wcześniej Władimir Putin oskarżył Zachód, a w szczególności kraje wspierające Ukrainę, o wzniecanie konfliktów i prowadzenie wojen na różnych szczeblach. Nie pozostał także obojętny wobec Polski, sugerując, że nasz kraj dąży do uzyskania terenów Białorusi. Stanowczo zagroził, że każda agresywna próba wobec Rosji spotka się z nieubłaganą reakcją. Ponadto, podkreślił, że współczesne granice Polski są efektem działań Stalina, co, jak sam stwierdził, Federacja Rosyjska zamierza nam “przypomnieć”.

    Na międzynarodowej scenie politycznej pojawiają się obawy, że ta sytuacja może zaostrzyć napięcia w regionie i utrudnić współpracę między państwami. Putin publicznie oświadczył, że terytorium Polski, jakie znamy obecnie, było darem od Stalina dla Polaków. Wyraził zdziwienie, sugerując, że nasi przyjaciele w Warszawie mogą o tym fakcie zapominać. Jego zdaniem Polska stara się tworzyć sojusz wojskowy pod egidą NATO, z intencją interwencji na Ukrainie.

    Ambasador Federacji Rosyjskiej, Sergiej Andriejew, zjawił się w sobotę rano w siedzibie Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Spotkanie to wzbudziło duże zainteresowanie mediów i opinii publicznej. Z informacji przekazywanych przez źródła medialne wynika, że rozmowa z rosyjskim dyplomatą była krótka, ale intensywna. W trakcie spotkania ambasador podkreślił, że wszystkie oskarżenia wobec prezydenta Putina są pozbawione podstaw i nie mają uzasadnienia.

    Jak zaznaczył minister Jabłoński, wezwanie ambasadora Federacji Rosyjskiej do MSW było uzasadnione przez prowokacyjne wypowiedzi Władimira Putina wobec Polski oraz groźby skierowane przeciwko naszemu krajowi i sojusznikom. Polskie władze podkreślają, że są zdeterminowane w obronie swojego terytorium, interesów narodowych i stabilności w regionie. Sytuacja ta wzbudziła poważne zaniepokojenie wśród sojuszników Polski, którzy nadal monitorują rozwój wydarzeń.

  • w

    Odbył się pogrzeb 24-letniego Patryka P. Młody mężczyzna wraz z trzema pasażerami zginął w wypadku przy moście Dębnickim (gazetakrakowska.pl)

    Odbył się pogrzeb 24-letniego Patryka P. Młody mężczyzna wraz z trzema pasażerami zginął w wypadku przy moście Dębnickim

    Wczoraj na cmentarzu Grębałów w Krakowie pożegnano 24-letniego Patryka P., który zginął w śmiertelnym wypadku na moście Dębnickim. To on kierował autem w nocy z 14 na 15 lipca, w którym zginęły cztery osoby. Z wielkim smutkiem żegnali go bliscy i znajomi.

    Patryk, młody mężczyzna, stracił życie w wypadku na moście Dębnickim w Krakowie, do którego doszło w nocy z piątku na sobotę. Uroczysta msza żałobna odbyła się w piątek o godzinie 9.40 na cmentarzu Grębałów.

    W dniu 19 lipca odbył się pogrzeb dwóch kuzynów, Aleksandra (23 lata) i Michała (24 lata). Msza żałobna odbyła się o godzinie 11 w kościele oo. Reformatów w Wieliczce, po czym obaj zostali pochowani na pobliskim cmentarzu. Towarzyszyli im pogrążona w żałobie rodzina i przyjaciele. Natomiast 20-letni Marcin, kolejna ofiara wypadku, został pożegnany w czwartek 20 lipca w Strumianach o godzinie 13:30.

    Szczegóły fatalnego wypadku przy moście Dębnickim

    Przed mostem Dębnickim, około godziny 3 w nocy z piątku na sobotę, kierowca żółtego Renault Megane utracił kontrolę nad autem, co spowodowało dachowanie pojazdu na bulwarze Czerwieńskim. W wyniku tego zdarzenia, życie straciło czterech młodych mężczyzn w wieku od 20 do 24 lat. Wszyscy byli pasażerami Renault. Całe wydarzenie zostało zarejestrowane przez kamery miejskiego monitoringu.

    Prokuratura Rejonowa Kraków-Krowodrza podjęła śledztwo w sprawie wypadku przy moście Dębnickim, które miało miejsce w nocy z 15 na 16 lipca. Dochodzenie obejmuje naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu, a także nieumyślne spowodowanie wypadku przez kierowcę samochodu marki Renault, Patryka P. 18 lipca sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Krakowie.

  • w

    GDDKiA ogłosiła przetarg na wyburzenie starych i postawienie nowych wiaduktów na ulicy Bohaterów Monte Cassino w Katowicach (dziennikzachodni.pl)

    W Katowicach, przy wjeździe do miasta, znajdują się dwa wiadukty nad drogą ekspresową S86, biegnące ulicą Bohaterów Monte Cassino. Pochodzą one z lat 80. ubiegłego wieku i są teraz mocno wyeksploatowane. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach planuje zburzyć te wiadukty i w ich miejsce wybudować nowe. Ogłoszono właśnie przetarg na wykonawcę tej inwestycji.

    Budowa wiaduktów na ulicy Bohaterów Monte Cassino i nad S86 wiąże się z dużymi utrudnieniami zarówno dla mieszkańców, jak i użytkowników drogi.

    Prace nad budową nowych wiaduktów potrwają prawie dwa lata

    GDDKiA ma plan, aby wyburzyć i zbudować jeden wiadukt, a następnie przystąpić do drugiego. Zakładają dwuetapową realizację, włączając remont sąsiadującej kładki technologicznej.

    Nowe wiadukty będą miały 85 metrów długości i ponad 14 metrów szerokości. Prace potrwają 22 miesiące od podpisania umowy z wykonawcą, a oferty można składać do 18 sierpnia.

    Cała inwestycja będzie finansowana z dostępnych środków Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad. W poprzednim roku przeprowadzono także remont nawierzchni na całej trasie S86 między Katowicami i Sosnowcem.

  • w

    Poronin: Uroczyste Święto Policji w Tatrach. Zasłużone wyróżnienia i podziękowania (zakopane.naszemiasto.pl)

    Obchody Święta Policji odbyły się w Poroninie, gdzie licznie zgromadzili się tatrzańscy policjanci, parlamentarzyści, samorządowcy, przedstawiciele służb mundurowych, zaproszeni goście oraz inspektor Rafał Leśniak, wiceszef małopolskich policjantów.

    Święto Policji to szczególna okazja do uhonorowania policjantów za ich ofiarną służbę na rzecz społeczeństwa. Wręczono zasłużone awanse, wyróżnienia i podziękowania, doceniając pracowników, którzy znacząco przyczyniają się do sprawnego funkcjonowania formacji. Każdego roku w lipcu spotykają się w rocznicę powstania Policji Państwowej, powołanej do życia na mocy ustawy z 24 lipca 1919 r.

    Tradycyjnie, obchody Święta Policji otworzyła uroczysta msza święta w kościele pw. Świętego Krzyża w Zakopanem. Złożono meldunek zastępcy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Krakowie, a na uroczystym apelu inspektor Rafał Leśniak oraz inspektor Piotr Dziekanowski wręczyli akty mianowania na wyższe stopnie policyjne 33 tatrzańskim policjantom. Wyróżniono także pracowników cywilnych za długoletnią i sumienną pracę.

    Gorące słowa uznania i rozmowy związane z nowymi obiektami dla policji

    Uroczystość zgromadziła parlamentarzystów, samorządowców, przedstawicieli służb mundurowych, organizacji współpracujących z policją oraz duchowieństwo. Wysłuchano ciepłych słów uznania za trudną służbę oraz deklaracji dalszej współpracy, włącznie z inwestycjami w nowe budynki dla policji.

    Po apelu organizowano piknik, na którym publiczność miała okazję zapoznać się z policyjnym sprzętem i wyposażeniem używanym w codziennej służbie. Na miejscu był także policyjny pojazd opancerzony do zadań specjalnych – “TUR”. Wszyscy zainteresowani mogli dowiedzieć się o wymaganiach rekrutacyjnych do służby w policji. Obok stanowiska policyjnego pojawili się również funkcjonariusze Straży Granicznej, ratownicy TOPR-u oraz OSP Poronin.

  • w

    Estakada Kwiatkowskiego w coraz gorszym stanie. Remont odkładany z powodu braku funduszy (dziennikbaltycki.pl)

    Estakada Kwiatkowskiego w Gdyni nie jest dzisiaj w najlepszej formie. Stan obiektu jest coraz gorszy, ale jak na razie nie występuje zagrożenie katastrofą budowlaną. Miasto może wykonywać tylko bieżące prace i remonty. Opozycyjni radni z Prawa i Sprawiedliwości podkreślają, że pilnie wymagają natychmiastowego remontu dźwigarów, które stanowią podporę pod jezdnią Estakady.

    Estakada Kwiatkowskiego w Gdyni jest kosztownym obiektem, który wymaga wielu remontów. Codziennie korzysta z niej wiele mieszkańców oraz tiry podróżujące do i z Portu Gdynia. Częste nadmiernie obciążenie spowodowało konieczność częstych prac remontowych. Radni Prawa i Sprawiedliwości podkreślają pilną potrzebę naprawy dźwigarów głównych, stanowiących podporę jezdni.

    Marek Dudziński, radny PiS, zaznacza, że Estakada Kwiatkowskiego to kluczowa arteria dla mieszkańców północnej Gdyni i gmin sąsiednich. Dokumenty wskazują na wątpliwy stan konstrukcji dźwigarów głównych, które pilnie wymagają remontu. Pomimo że nie występuje ryzyko katastrofy budowlanej, stan Estakady nie jest zadowalający. Z tego powodu wysunięto apel o szybkie przeprowadzenie remontu.

    Gdyńscy urzędnicy potwierdzają pogorszenie stanu Estakady Kwiatkowskiego, ale zaprzeczają zagrożeniu katastrofą. Problem wynika głównie z braku alternatywnej drogi do portu, dużego ruchu i ograniczonej nośności. Obiekt wymaga gruntownego remontu, ale koszty sięgają nawet miliarda złotych.

    Magdalena Wojtkiewicz z Zarządu Dróg i Zieleni w Gdyni stwierdza, że nie ma obecnie zagrożenia. Obiekt jest nadal użytkowany przy kontynuacji prac naprawczych. Koszt gruntownego remontu bez zwiększenia nośności wynosi około 100 mln złotych.

    Co prawda, zwiększenie nośności w 2014 roku oszacowano na 360 mln złotych, ale obecnie koszt ten byłby znacznie wyższy. Miasto nie może sfinansować tak drogiej inwestycji bez zewnętrznego wsparcia. Estakada jest regularnie kontrolowana, a wkrótce przeprowadzone zostaną kolejne prace naprawcze.

  • w

    PGE Polska Grupa Energetyczna wspiera Muzeum Narodowe w Gdańsku (dziennikbaltycki.pl)

    PGE Polska Grupa Energetyczna podjęła mecenat nad Muzeum Narodowym w Gdańsku, rozpoczynając współpracę przy wydarzeniach organizowanych w muzeum i jego oddziałach. W podpisanej umowie wzięli udział wicepremier prof. Piotr Gliński, wiceminister aktywów państwowych Karol Rabenda, prezes PGE oraz dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku.

    Współpraca PGE z Muzeum Narodowym w Gdańsku rozpoczęła się oficjalnie poprzez podpisanie dokumentu w obecności ministra kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotra Glińskiego, prezesa PGE Polskiej Grupy Energetycznej Wojciecha Dąbrowskiego oraz dyrektora Muzeum Narodowego w Gdańsku Jacka Friedricha.

    W trakcie swojego wystąpienia minister Gliński zaznaczył, że od pół roku Muzeum Narodowe w Gdańsku działa jako instytucja państwowa pod całkowitą opieką Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wicepremier podkreślił, że taka decyzja pozwala na rozwijanie instytucji kultury, a polska polityka kulturalna jest obecnie wspierana wzmożonym budżetem.

    Minister Gliński wyraził wdzięczność dla spółek Skarbu Państwa, które pełnią istotną rolę we wsparciu kultury. Podkreślił, że większe środki publiczne są przeznaczane na kulturę i powstało również wiele nowych instytucji kulturalnych.

    Polska Grupa Energetyczna wspiera ponad 20 instytucji kulturalnych

    PGE Polska Grupa Energetyczna jest jednym z głównych mecenasów kultury w Polsce. Wspiera 22 instytucje kulturalne, w tym Muzeum Narodowe w Warszawie, Muzeum Narodowe w Krakowie, Zamek Królewski na Wawelu, Muzeum Narodowe w Lublinie, Muzeum Narodowe w Kielcach, a także 16 filharmonii i instytucji muzycznych.

    PGE aktywnie angażuje się we wspieranie kultury, nie tylko poprzez mecenat, ale również zachęcając do obcowania ze sztuką i kulturą. Program “PGE Kulturalna Grupa Energetyczna” skupia się na wsparciu inicjatyw edukacyjnych, które mają na celu zapewnienie powszechnego dostępu do sztuki.

  • w

    Liczne remonty na ulicach Lublina. Prace drogowe obejmują ponad 30 lokalizacji (kurierlubelski.pl)

    W tym roku miasto zaplanowało ponad 30 lokalizacji do remontu nawierzchni, a koszt tych prac sięga ponad 5 mln zł. Niestety, kierowcy i piesi będą musieli zachować cierpliwość latem, gdyż prace wpłyną na ruch w mieście.

    Letnie miesiące są sprzyjające dla prac drogowych, ponieważ ruch samochodowy jest mniejszy. Odnawianie infrastruktury poprawia komfort jazdy i zwiększa bezpieczeństwo zarówno dla pieszych, jak i kierowców. Dlatego w okresie wakacyjnym podejmowane są remonty i naprawy jezdni i chodników.

    Aktualnie ekipa drogowców pracuje na ul. 1 Maja, gdzie remontowane są chodniki od Pl. Bychawskiego do ul. Kościelnej. Roboty nad ciągami pieszymi planowane są na ul. Grażyny oraz ul. Wileńskiej. Schody na ul. Chrobrego w kierunku Głębokiej także zostaną odnowione. Prace na ul. Wrocławskiej, gdzie wymieniane są chodniki i nawierzchnia, również są już na finiszu. Trwają też prace na ul. Jagiełły, ul. Łęczyńskiej oraz na parkingu przy ul. Biedronki. Natomiast na ul. Węglinek, ul. Sekutowicza, ul. Stary Gaj oraz ul. Firlejowskiej kładziona jest nowa nawierzchnia bitumiczna.

    Mieszkańcy muszą przygotować się na dalsze utrudnienia, ponieważ w najbliższych tygodniach rozpoczną się kolejne prace. Asfalt zostanie położony na ul. Mineralnej, ul. Dereniowej, ul. Skrytej oraz na parkingu przy ul. Harnasie 10. Na ul. Glinianej, ul. Szwajcarskiej, ul. Sowińskiego i ul. Pogodnej nastąpi naprawa chodników. Zostanie też naprawiona nawierzchnia na ul. Sempołowskiej. Ponadto, miasto podpisało umowę na remont ul. Laskowej, a prace planowane są na przełomie lipca i sierpnia.

    Po wakacjach nastąpi remont fragmentu ul. Kasprowicza, a także naprawa chodników na ul. Diamentowej, Kosmonautów i Elektrycznej, Dzieci Zamojszczyzny oraz Ćwiklińskiej. Ratusz zapowiada także remont schodów przy ul. Kosmowskiej oraz chodnika i schodów przy ul. Szwajcarskiej 5 i ul. Harnasie.

    Jakie prace zostały już wykonane?

    Przerwa wakacyjna już trwa, a pierwsze prace się rozpoczęły. Zakończono kładzenie nawierzchni bitumicznej, która pojawiła się na ul. Biskupińskiej, ul. Goździkowej, ul. Wyżynnej, ul. Słupian, ul. Krwawicza i Piątkowskiego. Zakończyły się także prace na ul. Niepodległości, gdzie wyremontowano powierzchnię zatok parkingowych i przystankowych.

    Kolejnym etapem będzie kontynuacja prac na dalszym odcinku ul. Niepodległości, skupiając się na naprawach cząstkowych największych uszkodzeń. Na ul. Skalistej wymieniono już chodniki oraz nawierzchnię jezdni, a na ul. Wapiennej naprawiono sięgacz.

  • w

    W pobliżu Gubina funkcjonariusze SG zatrzymali Białorusinów przewożących nielegalnych migrantów (zielonagora.naszemiasto.pl)

    W miniony poniedziałek funkcjonariusze Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali dwóch Białorusinów w okolicach Gubina. Byli oni oskarżeni o pomaganie nielegalnym migrantom w przekraczaniu polsko-niemieckiej granicy. Teraz pytanie, co grozi im za te czyny?

    Strażnicy graniczni przeprowadzali kontrolę drogową, mającą na celu zwalczanie nielegalnej migracji. W trakcie działań w Gubinie zauważyli osobową Skodę z białoruskimi tablicami rejestracyjnymi. Gdy podjęli próbę zatrzymania pojazdu, kierowca nagle się zatrzymał, a pięć osób wyskoczyło z auta, kierując się w stronę pobliskiego lasu. Funkcjonariusze natychmiast wezwali wsparcie, aby schwytali uciekinierów, a następnie przystąpili do legitymowania kierowcy i pasażera.

    Kierowcą okazał się 25-letni Białorusin, który podróżował z 23-letnią partnerką. Obaj legalnie przebywali w Polsce, ale pomagali nielegalnym migrantom w nielegalnym przekraczaniu granicy z Polski do Niemiec.

    Migranci nadal przebywają na wolności

    Jak informuje por. SG Paweł Biskupik, zastępca rzecznika prasowego Komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej, mężczyzna przyznał się do swoich czynów, gdy funkcjonariusze znaleźli syryjski dokument w jego samochodzie, który prawdopodobnie należał do jednego z uciekinierów. Pomimo szeroko zakrojonych poszukiwań, nie udało się odnaleźć pozostałych nielegalnych migrantów ani po polskiej, ani po niemieckiej stronie granicy.

    Białorusini zostali zatrzymani za udzielanie pomocy pięciu migrantom w nielegalnym przekraczaniu polsko-niemieckiej granicy. Przyznali się do zarzucanych im czynów i dobrowolnie poddali się karze – 8 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na 2 lata.

    Co więcej, cudzoziemcom wydano decyzje o natychmiastowym powrocie oraz zakazie ponownego wjazdu do Polski i innych państw obszaru Schengen na okres 5 lat. Kierowca otrzymał mandat karny za przewożenie większej liczby osób, niż dopuszczono w dowodzie rejestracyjnym pojazdu. Zostanie też sporządzony wniosek do sądu o ukaranie za brak uprawnień do prowadzenia pojazdów mechanicznych w przypadku Białorusina.

  • w

    Szpital na szczecińskich Pomorzanach wzbogaci się o nowoczesne laboratorium diagnostyczne (gs24.pl)

    Za kilka miesięcy na terenie szpitala na Pomorzanach, w budynku “M” (gdzie wcześniej funkcjonował Szpital Tymczasowy w czasie pandemii COVID-19), otworzy się nowoczesne laboratorium diagnostyczne, będące najnowocześniejszym w regionie. Dyrektor SPSK2 podpisał umowę na przebudowę budynku za 23 mln zł.

    Szpital rozpoczął kolejny etap inwestycji, podpisując umowę na przebudowę III i IV piętra budynku “M”. Za pięć miesięcy na tych kondygnacjach działać będą Zakład Diagnostyki Laboratoryjnej oraz Pracownia Serologii Transfuzjologicznej z Bankiem Krwi. Ośrodek Dializ SPSK-2 już wcześniej wprowadził się na parter. Wykonawcą prac jest Przedsiębiorstwo Budowlane CIROKO, z którym podpisano umowę.

    Dyrektor Marcin Sygut zapewnia, że plac budowy zostanie natychmiast przekazany wykonawcy. Obecnie na obu remontowanych piętrach nie ma nic, ale planuje się, że już od 1 stycznia 2024 r. laboratorium będzie gotowe do działania. Kierownik Zakładu Diagnostyki Laboratoryjnej, Michał Sławiński, wyraża nadzieję, że najnowocześniejszy sprzęt pozwoli na wykonywanie zarówno badań podstawowych, jak i bardziej skomplikowanych, np. immunologicznych.

    Nowoczesne laboratorium z pełnym zakresem badań

    Nowe laboratorium zastąpi trzy jednostki diagnostyczne działające obecnie w szpitalu. Wyposażone w najnowszy sprzęt, będzie oferować pełen zakres badań, a wyniki będą wysyłane elektronicznie, co przyspieszy proces wydawania wyników pacjentom.

    Kierownik Michał Sławiński podkreśla, że nowe laboratorium będzie największe i najnowocześniejsze w tej części kraju, umożliwiając wykonanie każdego rodzaju badania. Szpitalne zakłady diagnostyczne wykonują rocznie 120 tys. badań, a wyniki ich badań mają kluczowe znaczenie dla 2/3 decyzji klinicznych.

    Co istotne, do laboratorium będzie można bezpośrednio wejść z ulicy Szpitalnej, bez konieczności przechodzenia przez teren szpitala. Część środków na inwestycję (12 mln zł) pochodzi od wiceministra zdrowia Piotra Brombera,

  • w

    Z powodu prac nad ścieżką rowerową wycięto ponad tysiąc drzew. Poseł Jakub Rudnicki jest oburzony tą decyzją (gloswielkopolski.pl)

    Od niedawna trwają prace związane z budową drogi rowerowej i kanału technologicznego, które mają miejsce na odcinku między Pniewami a Bolewicami. Co więcej, w Pniewach planowane jest wydłużenie pasa ruchu w prawo przed skrzyżowaniem DK92 z DK24, wraz z odcinkiem ścieżki rowerowej przy ul. Lwoweckiej, na obszarze skrzyżowania z DW187.

    W czerwcu zawiadomiono o podpisaniu umowy na budowę drogi rowerowej wzdłuż DK92 między Pniewami a Bolewicami. Trwają intensywne prace na odcinku 15 kilometrów, obejmujące również kanał technologiczny. Projekt przewiduje także rozbudowę pasa ruchu w Pniewach przed skrzyżowaniem DK92 z DK24, w tym część ścieżki rowerowej przy ul. Lwoweckiej w obszarze tego skrzyżowania.

    GDDKiA wycięło ponad tysiąc starych drzew

    Planowana inwestycja ma zostać ukończona do lutego przyszłego roku, a jej koszt wyniesie prawie 22 mln zł. Podczas prac usuwane były drzewa, co zostało skrytykowane przez posła Jakuba Rudnickiego, który zauważył, że ponad tysiąc starych drzew zostało wyciętych na potrzeby prac przy projekcie.

    Poseł Jakub Rudnicki wyraził swoje zaniepokojenie, nazywając to “masakrą”. Jego zdaniem inwestycję ścieżki rowerowej można było zaplanować i zrealizować w sposób, który zachowałby istniejące drzewa. Pomimo tych obaw GDDKiA twierdzi, że cały projekt jest zgodny z niezbędnymi pozwoleniami i jest realizowany z korzyścią dla mieszkańców.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.