Więcej wpisów

  • w

    W Śródmieściu trwa LTE Beach Tennis Cup. Na gdyńskiej plaży rywalizuje 130 zawodników z 15 krajów (dziennikbaltycki.pl)

    W Gdyni odbywa się LTE Beach Tennis CUP, który przyciągnął zawodników z 15 różnych krajów, m.in. takich jak Curaçao, Aruba i Brazylia. Warto zaznaczyć, że jest to najważniejsze wydarzenie tego typu w Polsce. W plażowym tenisie spotykają się zespoły z różnych części świata, rywalizując na boiskach przy plaży Śródmieście.

    LTE Beach Tennis CUP to jedno z największych wydarzeń tego rodzaju w Europie, a przy okazji najważniejsze w Polsce. Gdynia gości reprezentantów z 15 krajów, a w puli nagród czeka 10 tysięcy dolarów. Na terenie gdyńskiej plaży dostępnych jest dziesięć boisk o rozmiarach porównywalnych do tych używanych w siatkówce plażowej. Osiem z tych boisk służy jako areny meczowe, a pozostałe dwa to miejsca na rozgrzewkę.

    Kierownik turnieju, Tomasz Pazik, wyjaśnia, że plażowy tenis różni się od tradycyjnej odmiany gry. Zawodnicy grają na mniejszym boisku, często na piaskowej nawierzchni. Regulamin punktacji pozostaje taki sam jak w klasycznym deblu. Mecze rozgrywane są w formie dwóch wygranych setów, a w przypadku remisu stosowany jest super tie-break, bez przewagi. W grze deblowej na plaży występują dwuosobowe zespoły. Serwis wykonywany jest zza linii końcowej i nie ma kar za błędy serwisowe. Plażowy tenis opiera się na wolejach i smeczach. Zawodnicy korzystają z piłek zbliżonych do kategorii tenis 10 dla dzieci, charakteryzujących się mniejszą kompresją. To zapewnia bezpieczeństwo podczas ewentualnego kontaktu z przeciwnikiem.

    Mecze są rozgrywane na boisku o wymiarach 16 na 8 metrów, z siatką zawieszoną na różnych wysokościach w zależności od kategorii (1,7 metra dla gry deblowej kobiet i mixt oraz 1,8 metra dla gry deblowej mężczyzn). W tej odmianie tenisa piłka nie może dotknąć ziemi, co wymaga szybkich reakcji i dynamicznych ruchów. Zasada ta sprawia, że gra jest intensywna i emocjonująca. I podobnie jak w siatkówce, gracze często nurkują w piasku, aby sięgnąć po trudne piłki. Ostatecznym celem jest odbicie piłki tak, aby trafiła na pole przeciwnika jednym uderzeniem, co nawiązuje do zasad tenisa ziemnego.

  • w

    Ukrainki zakwaterowane w DS Helios muszą płacić 60 zł za dobę. Decyzja jest zgodna z ustawą o pomocy obywatelom Ukrainy (kurierlubelski.pl)

    Od początku sierpnia ukraińskie kobiety zakwaterowane w DS Helios muszą płacić 60 złotych za dobę na osobę. Niektóre z nich, opiekujące się dziećmi lub będące osobami starszymi, zwróciły się z pytaniem dlaczego. Jak poinformowało miasto, nie jest to pojedynczy przypadek, lecz standardowa procedura miejska.

    Anna Czerwonka z biura prasowego ratusza wyjaśnia, że zgodnie z przepisami Ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym (art. 12 ust. 17a oraz 17b), uchodźcy z Ukrainy po 120 dniach w Polsce muszą pokryć 50% kosztów zakwaterowania i wyżywienia (do 40 zł za dzień), a po 180 dniach – 75% (do 60 zł za dzień).

    Kto jest zwolniony z obowiązujących opłat?

    Nie wszyscy są objęci tymi opłatami. Zwolnienie przysługuje osobom z orzeczeniem o niepełnosprawności, osobom w wieku 60 lat (kobiety) lub 65 lat (mężczyźni), kobietom w ciąży, rodzicom wychowującym dziecko do 12. miesiąca życia, samotnym rodzicom opiekującym się trojgiem lub więcej dzieci, osobom nieletnim, osobom w trudnej sytuacji życiowej uniemożliwiającej partycypację w kosztach oraz opiekunom nad osobami niepełnosprawnymi.

    Mieszkańcy otrzymali informacje o konieczności partycypacji w kosztach oraz zwolnieniach w kwietniu i maju br. Miasto przeprowadziło też kwestionariusze, aby zbadać prawo do zwolnienia. W lipcu osoby objęte opłatami otrzymały informacje o kosztach, terminach i sposobach opłacania zakwaterowania i wyżywienia.

    Osoby zakwalifikowane do opłat mogą wciąż złożyć wniosek o zwolnienie. Wnioski te, razem z dokumentami, są dostępne u koordynatorów obiektów noclegowych. Miasto przekaże te wnioski do wojewody lubelskiego do ponownego rozpatrzenia.

  • w

    Pełen wypadków i kolizji poranek na S3. Strażacy nie narzekali na brak pracy (gazetalubuska.pl)

    W sobotę, 12 sierpnia, Lubuszanie wybrali się na upragniony relaks, ciesząc się pierwszym ciepłym dniem od dłuższego czasu. Niestety wielu letnikom podróż ta nie dostarczyła przyjemnych wrażeń, zwłaszcza kierowcom, którzy utknęli w ogromnym korku na trasie S3, gdzie kumulowały się kolizje i wypadki.

    Przedstawiciele OSP Skwierzyna podkreślają, że ten dzień wyryje się w ich pamięci. Funkcjonariusze poinformowali o trzech różnych zdarzeniach drogowych, które miały miejsce na odcinku S3 w ciągu jednego poranka. Do pierwszego zdarzenia na drodze, w którym zderzyły się cztery pojazdy, doszło na 106 km S3 w kierunku Gorzowa. Do akcji oddelegowano patrol policyjny.

    Kierując się w stronę miejsca wypadku, patrol zauważył drugi wypadek, który wydarzył się na 108 km. Policjanci jednak zdecydowali, że kolizja nie wymaga interwencji, ponieważ nie stwarzała żadnego zagrożenia. Międzyczasie korek, jaki utworzył się na drodze z powodu powyższych wypadków, zaczął być przyczyną kolejnych incydentów.

    Kolejne zdarzenie miało miejsce na 111 km S3, gdzie do działań przystąpili strażacy z JRG Międzyrzecz. Strażacy udzielili pomocy dwóm poszkodowanym kobietą, które przewieziono do pobliskiego szpitala.

    Natomiast ok. godz. 9.00 strażacy z OSP Skwierzyna otrzymali nowe wezwanie, co spowodowało, że dyżurny wysłał drugi zastęp, tym razem na 108 km trasy. Kilkanaście minut później nadeszło kolejne wezwanie informujące o kolizji na 114 km. Sytuacja ta wymagała już interwencji ciężkiego zastępu straży pożarnej, który dopiero co zakończył pracę na 106 km.

    Druga jednostka OSP Skwierzyna powróciła do bazy o godz. 11.30, ale nie był to jeszcze koniec wyzwań. W godzinach popołudniowych, na ul. Gorzowskiej, pojawił się problem z wyciekiem gorącego oleju na jezdnię w wyniku awarii silnika jednego z pojazdów. Druhowie skutecznie usunęli pojazd z drogi i zlikwidowali rozlewisko oleju przy pomocy sorbentu.

  • w

    Zabiegi pielęgnacyjne dwóch unikatowych dębów Turnera na pl. Zwycięstwa w Szczecinie (gs24.pl)

    Powszechnie wiadomo, że od jakiegoś czasu na terenie miasta przebiegają prace budowlane. Ostatnio postępujące roboty zbliżyły się do dwóch unikalnych drzew przy pomniku Kornela Ujejskiego na pl. Zwycięstwa w Szczecinie. Z tego względu zdecydowano się na przeprowadzenie zabiegów pielęgnacyjnych.

    Jak zaznaczył Piotr Zieliński, rzecznik prasowy ds. inwestycji miejskich, na placu Zwycięstwa rosną dwa dęby Turnera, które zachowują swoją zieloność przez cały rok. Drzewa te właśnie poddano konserwacji. Wygląda na to, że jeden z dębów odzyskuje siły dzięki usunięciu darni, ukształtowaniu nowych zagłębień i wymianie podłoża na głębokości 6-8 cm.

    Prace pielęgnacyjne obejmują ręczne usunięcie starego podłoża i zastąpienie go zdrowszym organicznym materiałem bogatym w minerały. Nowe podłoże zostało pokryte grubo mieloną korą, aby powstrzymać chwasty oraz zmniejszyć parowanie wody. Natomiast z koron drzew usunięto zbędne gałęzie i przeprowadzono dwie formy oprysków: środek ochrony przed patogenami oraz biostymulant dla poprawy witalności drzewa.

    Jak postępują prace budowlane na pl. Zwycięstwa?

    Przebudowa pl. Zwycięstwa obejmuje modernizację infrastruktury drogowej i komunikacyjnej oraz pracę nad zachowaniem starych i wprowadzeniem nowych elementów. Z kolei prace pielęgnacyjne, również te obejmujące unikatowe zimozielone dęby Turnera, stanowią część tej inicjatywy.

    Dąb Turnera to zimozielone drzewo, powstałe około 200 lat temu w Anglii poprzez hybrydę dębu szypułkowego z ostrolistnym. W przeciwieństwie do typowego dębu zachowuje liście przez cały rok. Jego charakterystyczne cechy to krótki pień, rozłożysta korona i liście, których kształt i układ zostały odziedziczone po rodzicach. Drzewo osiąga wysokość do 20 metrów w klimacie cieplejszym. W Polsce dąb Turnera to rzadkość.

  • w

    Turyści są rozczarowani wyglądem Starego Rynku. Wizytówka Poznania miejscem nieustannych remontów (gloswielkopolski.pl)

    Stary Rynek w Poznaniu to jedno z najpiękniejszych miejsc w całym mieście, które obecnie niestety związane jest z ciągłymi remontami i utrudnieniami. Odwiedzający Poznań turyści narzekają i są rozczarowani widokami zabytków, które zostały zakryte ogrodzeniami i zastawione maszynami. Niezbyt owocnie postrzegają to również właściciele lokali gastronomicznych.

    Faktem jest, że turyści w Poznaniu skarżą się na nieustanny hałas i brak interesujących widoków. Co prawda, chodniki przy restauracjach zostały już ukończone, ale koparki i ogrodzenia nadal przeszkadzają w wakacyjnych doświadczeniach. Na sytuację skarżą się również właściciele restauracji.

    Z powodu trwających prac turystom trudno dotrzeć na plac ratuszowy, korzystając z wąskich uliczek. A nowy chodnik, pomimo że ukończony, wciąż jest niedostępny z powodu piasku i błota. Serce Poznania straciło swój blask, a majestatyczne zabytki przykryte są płotem lub siatką budowlaną. Nawet przejście do sklepików z pamiątkami stanowi prawdziwe wyzwanie.

    Turystów w Poznaniu coraz mniej, ale sprzedawcy pamiątek oczekują powrotu odwiedzających. Jednak to nie zmienia faktu, że przy sklepikach z pamiątkami jest coraz bardziej pusto. Z kolei właściciele restauracji narzekają na niskie dochody. Eksperci kulinarni skrytykowali, że nie zapewniono restauratorom wsparcia w czasie remontów.

    Przypomnijmy, że remont Starego Rynku rozpoczął się w 2021 roku. Prace miejskie obejmują zarówno chodniki, jak i infrastrukturę podziemną, z ponownym wykorzystaniem materiału historycznego. Remont poznańskiego rynku nadal jest w toku.

    Należy zaznaczyć, że prace na Starym Rynku planowane są aż do listopada. Brukowanie, kanalizacja i montaż sieci – w tych przypadkach terminy mogą się jeszcze wydłużyć z powodu warunków atmosferycznych i odkryć archeologicznych. Zakończenie całej inwestycji z unijnym dofinansowaniem planowane jest na 2023 r.

  • w

    Marlena Maląg o czternastej emeryturze: Planowane zmiany w świadczeniach (gazetawroclawska.pl)

    Minister Rodziny i Polityki Społecznej, Marlena Maląg, omówiła ustawę dotyczącą czternastej emerytury. Możliwe, że decyzję w sprawie terminu wypłaty i jej wysokości będzie musiała podjąć Rada Ministrów. Dzięki temu popularna „czternastka” może się zwiększyć.

    Podczas udziału w programie „Kwadrans Polityczny” Marlena Maląg wypowiedziała się na temat trzynastej emerytury, która wypłacana jest od kwietnia. Minister zwróciła również uwagę na kwestię czternastej emerytury, zaznaczając, że wysoka inflacja obniża realną wartość pieniądza, z racji czego temat ten jest dzisiaj bardzo istotny.

    Wsparcie dla osób pokrzywdzonych pandemią i konfliktem na Ukrainie

    Minister Maląg podkreśla, że wsparcie, w tym czternasta emerytura, jest skierowane do osób borykających się z trudnościami. Są to problemy wynikające m.in. ze skutków pandemii, czy konfliktu na Ukrainie spowodowanego rosyjską agresją. Z tego względu planowane jest trwałe włączenie tych świadczeń do pakietu wsparcia. Należy wspomnieć, że wcześniej miały charakter doraźny.

    Od roku 2023 czternasta emerytura zostanie stałym elementem ogólnokrajowego wsparcia. Projekt ustawy umożliwia elastyczność w wyborze terminu i wysokości świadczenia. A dotychczasowa data wypłaty (koniec sierpnia) prawdopodobnie nie ulegnie zmianie. Jednak ostateczna decyzja należy do Rady Ministrów.

    Kolejna istotna część planu to elastyczność w ustalaniu wysokości czternastej emerytury. Minimalna kwota ma przekroczyć obecną minimalną emeryturę (1588,44 zł brutto). Marlena Maląg sugeruje, że świadczenie może być nieco wyższe, jednak w ostateczności decyzja ta również zależy od Rady Ministrów.

  • w

    Straż Graniczna zatrzymała dwóch mężczyzn z podrobionymi dokumentami na wrocławskim lotnisku (gazetawroclawska.pl)

    Funkcjonariusze Straży Granicznej z Wrocławia zatrzymali dwóch cudzoziemców, którzy przylecieli do kraju z Grecji. Mężczyźni posługiwali się fałszywymi paszportami polskimi. Podczas legitymowania każdy z nich podał się za obywatela Polski. Podejrzani twierdzili, że właśnie wrócili z wakacji.

    Dnia 9 sierpnia, po wylądowaniu samolotu z Aten na wrocławskim lotnisku, funkcjonariusze Straży Granicznej wylegitymowali dwóch mężczyzn, którzy twierdzili, że są Polakami. Pomimo faktu, że pokazali polskie paszporty, potwierdzenia ich dokumentów nie można było odnaleźć w bazach danych służb granicznych.

    Jak poinformował Paweł Biskupik z Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej, mężczyźni utrzymywali, że ich dokumenty są prawdziwe, funkcjonariusze szybko zdali sobie sprawę, że dokumenty są podrobione. Bliższe oględziny potwierdziły założenia mundurowych.

    Podrobioną dokumentacją posługiwali się Syryjczycy

    Po ustaleniu tożsamości okazało się, że podejrzani to obywatele pochodzenia syryjskiego. Obaj mężczyźni zostali zatrzymani i doprowadzeni przed oblicze prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty związane z posługiwaniem się podrabianymi dokumentami.

    W trakcie przesłuchania zatrzymani Syryjczycy przyznali się do zarzutów i udzielili szczegółowych wyjaśnień. Podjęto również odpowiednie kroki dotyczące zobowiązania mężczyzn do opuszczenia terytorium Polski. A do czasu wyjazdu pozostaną pod nadzorem władz. Paweł Biskupik dodał, że za posługiwanie się podrobioną dokumentacją grozi nie tylko grzywna, ale również do 2 lat pozbawienia wolności.

  • w

    Przybytek i Piasecki z czwartą pozycją na MŚ w żeglarstwie. A jak sobie radzą zawodnicy z Poznania? (gloswielkopolski.pl)

    Początek mistrzostw świata w żeglarstwie, a Łukasz Przybytek i Jacek Piasecki z AZS AWFiS Gdańsk już zajmują czwarte miejsce w klasie 49er. Regaty w Hadze-Scheveningen to kluczowa eliminacja do igrzysk, która zgromadziła około 1400 żeglarzy z różnych państw.

    Mistrzostwa świata klas olimpijskich stanowią najważniejszą kwalifikację dla państw na paryskie igrzyska. Cykl tych imprez, rozgrywany co cztery lata rok przed olimpiadą, odbywa się w Marsylii. W zawodach bierze udział 36 Polaków, konkurując w dziewięciu z dziesięciu konkurencji. Brak reprezentacji Polski występuje tylko w kategorii katamaranów Nacra 17. Pierwszy dzień rywalizacji oznaczał udział klas 49er, 49erFX i 470.

    Duet Przybytek i Piasecki uzyskał przewagę, plasując się na czwartej pozycji w klasie 49er. Żeglarze z gdańskiego klubu zwyciężyli w drugim wyścigu, a w trzecim zajęli miejsce trzecie, poprawiając początkową 17. lokatę.

    Co prawda, pierwszy wyścig okazał się dla nich niewypałem; mimo dobrego startu i przewagi zostali wyprzedzeni w końcówce przez konkurencję. Jednak Przybytek i Piasecki wolą skupić się na kolejnych wyścigach, unikając kalkulacji wyników. Jak powiedział sternik Łukasz Przybytek, bardziej im zależy, aby być skoncentrowanym na maksymalnym wysiłku i eliminacji błędów.

    Przywództwo w klasie 49er obejmują Amerykanie Nevin Snow i Maximiliano Agnese oraz Hiszpanie Diego Botin Le Chever i Florian Trittel. Nasi zawodnicy Mikołaj Staniul i Jakub Sztorch zajmują 18. miejsce, a Dominik Buksak (AZS AWFiS Gdańsk) i Szymon Wierzbicki (OŚ AZS Poznań) plasują się na 22. pozycji.

    W kategorii kobiecej 49erFX również rywalizuje się o 10 miejsc olimpijskich. Po trzech wyścigach Aleksandra Melzacka (YKP Gdynia) i Sandra Jankowiak (OŚ AZS Poznań) zajmują 15. miejsce, a Gabriela Czapska i Hanna Rajchert (Spójnia Warszawa) są na 26. pozycji. Belgijki Isaura Maenhaut i Anouk Guerts prowadzą w klasyfikacji.

    W kategorii mieszanej 470 dobrze radzą sobie ubiegłoroczni wicemistrzowie świata juniorów, Agnieszka Pawłowska (ChKŻ Chojnice) i Bartłomiej Szlija (UKŻ Lamelka Kartuzy), zajmując czwarte i ósme miejsce. To daje im piątą pozycję w ogólnej klasyfikacji, za dwiema chińskimi i japońskimi załogami.

    Przyszły rok w Marsylii będzie gościł 330 żeglarzy, w równym podziale – po 165 kobiet i mężczyzn.

  • w

    Tramwaje w Szczecinie będą napędzane energią z odpadów. Program pilotażowy rusza na początku 2024 roku (gs24.pl)

    Od przyszłego roku tramwaje w Szczecinie zasilane będą energią z odpadów. Program realizowany będzie w charakterze pilotażowym. Natomiast umowa, którą podpisano 1 sierpnia, będzie obowiązywać przez 7 miesięcy; od 1 stycznia do 31 lipca 2024 roku.

    Energia elektryczna wytwarzana przez EcoGenerator, przetwarzający termicznie odpady we współpracy z Tramwajami Szczecińskimi, ma zasilać dla elektroenergetyki trakcyjnej konkretne punkty energii: stacje prostownikowe „Piotra Skargi”, „Gontyny”, „Gdańska”, „Rugiańska”, „Kaliny”, „Piesza”.

    Anna Folkman, rzeczniczka prasowa Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Sp. z o.o., podkreśliła, że zaczynając od 1 stycznia 2024 roku, linie tramwajowe nr: 1, 2, 6, 7, 8, 9, 10, 11 oraz tramwaje z Zajezdni Pogodno w kierunku pl. Szarych Szeregów będą korzystały z energii z odpadów.

    Nabywana energia od EcoGeneratora pokryje ok. 30% zapotrzebowania Tramwajów Szczecińskich, za stawkę 448,15 zł/MWh. Z kolei łączna wartość netto zakupu wyniesie ponad 2 mln zł. W ramach programu ENERGIA Miasta Szczecin planowane są farmy fotowoltaiczne i inne źródła, aby dążyć do samodzielności energetycznej. EcoGenerator wraz z innymi obiektami, mają dostarczyć do 65% potrzebnej energii.

    Dzięki koncesji na obrót energią elektryczną od 2022 roku EcoGenerator dostarcza energię dla Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego oraz Szczecińskiego Parku Naukowo-Technologicznego. Zakład Unieszkodliwiania Odpadów Sp. z o.o. działa od 2017 roku. Jego zadaniem jest przekształcanie odpadów w energię elektryczną i cieplną w sposób bezpieczny dla środowiska.

    W 2022 roku EcoGenerator przetworzył ok. 176 tys. ton odpadów, z których wyprodukowano 88,5 tys. MWh energii elektrycznej oraz 737 tys. GJ energii cieplnej. Po odjęciu potrzeb zakładu wytworzono 65,5 tys. MWh energii elektrycznej i 726 tys. GJ energii cieplnej. Energia trafiła do sieci elektroenergetycznej, a ciepło do energetyki cieplnej. EcoGenerator obsługuje ok. 70% odpadów z Gminy Miasto Szczecin i 30% komercyjnych. Odpady pochodzą tylko z terytorium Polski.

  • w

    Jarosław Kaczyński ogłosił pierwsze pytanie, jakie pojawi się na referendum 15 października (i.pl)

    Wypowiedź prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego, dotycząca wyprzedaży majątku wzbudziła niemałe emocje. Wicepremier zaznaczył, że celność partii rządzącej mają potwierdzić reakcje na pytanie referendalne.

    Jarosław Kaczyński podkreśla, że partia odwołuje się do głosu Polaków, odrzucając zewnętrzne interesy i krytykę ze strony polityków, w tym polityków niemieckich. Wskazuje również, że silne państwo, powstające w Europie, budzi pewne kontrowersje.

    Kaczyński zaakcentował sporną naturę kwestii wyprzedaży, która trwa od czasów upadku komunizmu. Reakcje na ogłoszenie pytania referendalnego dowodzą trafności decyzji partii rządzącej, uniemożliwiając plany opozycji nawet w przypadku zmiany władzy. Ponadto, wspomniał też o tym, jaką wagę ma referendum pod kątem decyzji społecznej.

    Kaczyński skrytykował obsesyjne dążenie do prywatyzacji

    Prezes PiS wskazuje głównych odpowiedzialnych za procesy prywatyzacyjne, w tym prof. Leszka Balcerowicza i Bogusława Grabowskiego. Uważa ich za groźne postacie, które dążą do powszechnej prywatyzacji i prowadzą swoje działania w interesach zewnętrznych. Kaczyński skrytykował obie osoby, oskarżając je o obsesyjne dążenie do prywatyzacji. Wskazał też na obecność interesów zewnętrznych, które wspierają tę tendencję i na to, że kapitał ma narodowość.

    Prezes PiS piętnuje osoby nawołujące do bojkotu referendum, uważając je za nieprzyjazne demokracji i dążące do oligarchii. Zaprezentował także pierwsze pytanie referendalne, które zostanie zadane uczestnikom głosowania. Pytanie brzmi: „Czy popierasz wyprzedaż państwowych przedsiębiorstw?”

  • w

    Robert Bąkiewicz ogłosił powstanie Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej #RozliczaMyNiemców (i.pl)

    Podczas konferencji Robert Bąkiewicz, lider Stowarzyszenia Roty Marszu Niepodległości, poinformował, że ogłoszono powstanie Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej o nazwie #RozliczaMyNiemców. Celem Komitetu jest domaganie się reparacji od Niemiec za straty w postaci 6 milionów poległych Polaków, 200 tysięcy uprowadzonych dzieci oraz zniszczone miasta.

    W ramach Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej #RozliczaMyNiemców, Robert Bąkiewicz podkreślił potrzebę żądania reparacji od Niemiec, motywując to liczbami ofiar oraz zniszczeń wynikłych z ich działań.

    Bąkiewicz zaakcentował, że Niemcy ponoszą odpowiedzialność za kradzież części dziedzictwa kulturowego Polski oraz ogromne zasoby, które nigdy nie zostały zwrócone. Inicjatywa obywatelska stanowi wsparcie dla polskiego państwa w egzekucji tego długu, wyrażając jednocześnie pragnienie obywateli Polski o sprawiedliwość moralną i historyczną. Przygotowywane dokumenty formalizują utworzenie obywatelskiego komitetu ustawodawczego.

    Obywatelski projekt ustawy omawiany na konferencji zakłada modyfikacje w ustawie o Radzie Ministrów, wprowadzając dwa nowe punkty. Pierwszy zobowiązuje rząd Polski do corocznego przedstawiania raportu w dniu 1 września, opisującego kroki podjęte w celu odzyskania reparacji od Niemiec. Drugi punkt wymusza przedstawienie w Sejmie planów reparacyjnych na kolejne lata.

    Bąkiewicz wezwał wszystkich polskich patriotów, niezależnie od preferencji politycznych, do zaangażowania się w tę inicjatywę. Zwrócił uwagę, że jest to kwestia jednocząca, nie dzieląca. Poparcie dla Republiki Federalnej Niemiec ma wywierać presję i tworzyć odpowiednią atmosferę w Polsce, by rząd podejmował tego typu działania. Bąkiewicz przytoczył dane z raportu ministra Mularczyka, które wskazywały na kwotę 6 bilionów 220 miliardów 609 milionów złotych należnych Polsce.

    Zgodnie z konstytucją, grupa co najmniej 100 tysięcy obywateli uprawnionych do głosowania może inicjować projekty ustaw. Komitet Inicjatywy Ustawodawczej, składający się z minimum 15 osób, musi uzyskać osobowość prawną po przekazaniu marszałkowi Sejmu zgłoszenia utworzenia komitetu oraz podpisów 1000 obywateli popierających projekt. Następnie wymagane jest zebranie 100 tysięcy podpisów poparcia dla projektu ustawy.

  • w

    Kontrowersje wokół wyprzedaży aktywów Lotosu i planowanego referendum PiS (i.pl)

    Sprzedaż aktywów Lotosu przez PKN Orlen, a także zapowiedź referendum przez Prawo i Sprawiedliwość wzbudziły kontrowersje. Politycy Platformy Obywatelskiej ostrzegają przed konsekwencjami tej wyprzedaży, podkreślając jej znaczenie w kontekście narodowej strategii.

    Nawiązując do sprzedaży aktywów Lotosu, wicepremier Jarosław Kaczyński z PiS ogłosił planowane referendum. Pytanie referendalne będzie dotyczyć poparcia dla wyprzedaży przedsiębiorstw państwowych. PiS podkreśla decydującą rolę głosu obywateli i odrzuca wpływ zagranicznych polityków na tę kwestię.

    W odpowiedzi politycy Platformy Obywatelskiej krytykują sprzedaż Lotosu przez Orlen. W konferencji prasowej podnoszą pytanie, czy Jarosław Kaczyński popiera sprzedaż strategicznych aktywów polskich firm zagranicznym podmiotom. Wskazują na sprzedaż zarówno ponad 400 stacji węgierskiemu MOL-owi, jak i strategicznych zasobów Polski. Ponadto, oskarżają rząd PiS o hipokryzję.

    Długofalowe zabezpieczenie dostaw ropy i rozwój petrochemii

    Oświadczenie biura prasowego Orlenu odniosło się do zarzutów, podkreślając korzyści, jakie pojawiły się z przejęcia Grupy Lotos. Wskazują na długofalowe zabezpieczenie dostaw ropy i rozwój petrochemii. Orlen wyraża również korzyści wynikające z akwizycji stacji paliwowych i farm wiatrowych na nowych rynkach.

    Spółka podkreśla, że za aktywa Lotosu zapłacono zgodnie z wyceną rynkową. Akcjonariusze obu spółek poparli proces połączenia, co zaowocowało podniesieniem ratingu i przyznaniem pozytywnych ocen przez agencje ratingowe. Udział Skarbu Państwa w Orlen wzrósł z około 27,5% do blisko 50%.

    Okres po 1989 roku był świadkiem znacznej wyprzedaży polskich aktywów narodowych, z których wiele trafiło w ręce zagranicznych podmiotów. Sprzedaż Lotosu oraz planowane referendum wskazują na wciąż istniejący spór w Polsce dotyczący strategicznej wyprzedaży państwowych firm i jej konsekwencji.

  • w

    Mural na murze Aresztu Śledczego w Zielonej Górze zostanie ukończony przed Winobraniem (gazetalubuska.pl)

    W Zielonej Górze, na ulicach Długiej i Łużyckiej, trwają prace nad wielkoformatowym muralem upamiętniającym 800-lecie powstania miasta oraz 700-lecie nadania praw miejskich. Mural ten będzie ozdabiać mur Aresztu Śledczego. Autor jest pewien, że mural w pełnej krasie będzie można podziwiać jeszcze przed Winobraniem.

    Jak wyjaśnia Beata Sobczak, zastępca rzecznika prasowego, jest to mural historyczny o znaczeniu podwójnego jubileuszu Zielonej Góry – 800 lat miasta i 700 lat praw miejskich. Dzieło ścienne powinno zagościć na murze Aresztu Śledczego przed Winobraniem. Przedstawiciele więzienia serdecznie przyjęli ofertę współpracy z Urzędem Miasta Zielona Góra, zaznaczając, że mural będzie nie tylko barwną ozdobą, ale i wizytówką miasta.

    Projekt muralu obejmuje widoczne fragmenty od ulicy Długiej i Łużyckiej. I choć więźniowie będą mogli go podziwiać dopiero po odzyskaniu wolności, mieszkańcy miasta i turyści prawdopodobnie zobaczą go jeszcze przed Winobraniem. Mural skrywa w sobie interesującą historię Zielonej Góry. Autor projektu, Łukasz Chwałek, wyjaśnia, że malowidło skupi w sobie kluczowe wydarzenia, które ukształtowały miasto.

    Mural prezentuje różnorodne tematy historyczne i daty kluczowe

    Malowidło reprezentuje głównie charakter edukacyjny, skupiając się na przedstawianiu różnorodnych tematów historycznych i kluczowych dat. Łukasz Chwałek podkreśla, że w tej wizualnej lekcji historii, poświęconej Zielonej Górze, każdy znajdzie coś dla siebie. Dla uczniów, a zwłaszcza dzieci, będzie to niezwykle cenne źródło informacji na temat powstawania miasta.

    Obecny projekt jest częścią inicjatywy stworzenia muralu z Marylą Rodowicz oraz Urszulą Dudziak w Zielonej Górze. Ogólnopolski konkurs na przygotowanie muralu zorganizował komitet obchodów podwójnego jubileuszu oraz BWA w Zielonej Górze. Jest to kontynuacja serii artystycznej, która obejmuje dzieła zdobiące miasto.

  • w

    Prace budowlane odsłoniły ogromny niewybuch na ul. Wrońskiej. Ewakuowano 14 tys. mieszkańców (kurierlubelski.pl)

    O godzinie 7:00 mieszkańcy Bronowic doświadczyli niemiłej pobudki, ponieważ rozpoczęła się ewakuacja ich miejscowości. Powodem był niewybuch znaleziony podczas prac budowlanych. Z tego względu ludność zaczęła zbierać się na Arenie Lublin, jednocześnie korzystając z darmowych autobusów komunikacji miejskiej. W działaniach pomagali funkcjonariusze policji i obrony terytorialnej. Do grupy dołączyli również saperzy.

    Nadkomisarz Kamil Gołębiowski z lubelskiej policji zaznaczył udział 100 funkcjonariuszy. Ich role obejmowały informowanie, kierowanie ruchem, izolację miejsca znalezienia niewybuchu oraz eskortowanie. Natomiast saperzy otrzymali wsparcie policji przy wydobyciu i transportowaniu niewybuchu.

    Wojewoda lubelski Lech Sprawka zwrócił się o pomoc do około stu żołnierzy Obrony Terytorialnej. Żołnierze współpracowali z policją w patrolach, informując o ewakuacji. Z kolei osoby z umiejętnościami medycznymi pomagały starszym i chorym. Straż miejska, straż pożarna oraz jednostki OSP z Lublina również zaangażowały się w pomoc. A saperzy bezpiecznie usunęli niewybuch. Władze miasta poinformowały na Facebooku, że operacja trwała około dwóch godzin.

    Ewakuowanym zapewniono opiekę psychologów

    Wcześniej mieszkańców Bronowic, wraz z ich zwierzętami, przewożono na Arenę Lublin, a osoby potrzebujące specjalnej opieki kierowano do określonych punktów. Ponadto, ewakuowanym przydzielono pomoc i opiekę psychologów. Nie wybuchła żadna panika.

    Niektórzy mieszkańcy nie korzystali z autobusów, oczekując zakończenia działań. Inni postanowili ewakuować się samodzielnie, część do znajomych lub rodziny. Akcja ewakuacyjna przebiegła bez zakłóceń, a mieszkańcy byli w pełni przygotowani na sytuację.

    Po zakończeniu ewakuacji do pracy przystąpili saperzy. Opóźnienie wynikło z potrzeb osób chorych i niepełnosprawnych. Saperzy sprawnie usunęli niewybuch znaleziony podczas prac budowlanych.

  • w

    Prezydent Andrzej Duda wręczy nominację admiralską kmdr Andrzejowi Ogrodnikowi (dziennikbaltycki.pl)

    Dnia 14 sierpnia, czyli w przeddzień Święta Wojska Polskiego, prezydent RP Andrzej Duda przyzna stopień kontradmirała Wojska Polskiego kmdr Andrzejowi Ogrodnikowi, dowódcy 3. Flotylli Okrętów. Uroczyste odznaczenie odbędzie się już w najbliższy poniedziałek w Warszawie.

    Podczas ceremonii awansów wojskowych, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Andrzej Duda, na mocy art. 134 ust. 5 Konstytucji RP, mianował 21 oficerów Wojska Polskiego na wyższe stopnie, w tym kmdr. Andrzeja Ogrodnika na kontradmirała. oficjalnie kmdr. Andrzej Ogrodnik otrzyma to wyróżnienie w Warszawie w przeddzień Święta Wojska Polskiego (14 sierpnia).

    Jakie są zasługi kmdr Andrzeja Ogrodnika?

    Andrzej Ogrodnik rozpoczął swoją służbę jako oficer morski po ukończeniu Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej w Gdyni. Jego bogata kariera obejmuje dowodzenie ORP Orzeł oraz udział w misji antyterrorystycznej „Active Endeavour” na Morzu Śródziemnym. Później pełnił kluczowe funkcje, m.in. jako dowódca Dywizjonu Okrętów Podwodnych. W lutym 2023 roku objął dowództwo 3. Flotylli Okrętów.

    Za swą służbę komandor Ogrodnik zdobył liczne odznaczenia, takie jak złoty medal „Za Zasługi dla Obronności Kraju”, amerykański „Meritoriuous Service Medal” oraz złoty medal „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny”. Wśród wyróżnień znalazła się także „Gwiazda Morza Śródziemnego”.

    3. Flotylla Okrętów to istotny element Marynarki Wojennej, odpowiedzialny za zadania krajowe i międzynarodowe. Uczestniczy m.in. w narodowym ćwiczeniu Sił Zbrojnych RP ANAKONDA oraz pełni istotną rolę w działaniach NATO. Flotylla aktywnie uczestniczy w ćwiczeniach i operacjach bojowych oraz dostarcza okręty do Sił Odpowiedzi NATO.

  • w

    Policjanci ze Śródmieścia zatrzymali dwóch złodziei. Sprawcy ukradli telefon, portfel i kartę bankomatową (dziennikbaltycki.pl)

    Pod dworcem PKP w Gdańsku doszło do kradzieży portfela, telefonu i karty bankomatowej. Posługując się kradzioną kartą, złodziejom udało się zrobić nielegalne zakupy przed jej zablokowaniem. Policjanci z Gdańska Śródmieścia zlokalizowali podejrzanych mężczyzn, którzy usłyszeli szereg zarzutów. Jeżeli sąd wymierzy pełną karę, podejrzani mogą trafić za kratki nawet na 10 lat.

    Pod koniec lipca, pod dworcem PKP w Gdańsku, jednemu z mieszkańców miasta skradziono telefon komórkowy, portfel z dokumentami oraz kartę bankomatową. Pomimo próby zablokowania karty złodzieje zdążyli ją wykorzystać. Policja otrzymała zgłoszenie i natychmiast podjęła odpowiednie kroki. Funkcjonariusze ustalili okoliczności kradzieży, przeanalizowali monitoringi oraz identyfikowali sklepy, w których skorzystano z karty.

    W ostatnią środę, dzięki zdobytym informacjom, policja zatrzymała 44-letniego obywatela Gruzji na Hucisku. Drugi sprawca, 52-letni mężczyzna, został aresztowany tego samego dnia. Obydwaj zostali schwytani dzięki koordynowanej akcji opartej na zebranych danych.

    W mieszkaniu znaleziono odzież noszoną podczas przestępstwa

    W trakcie dochodzenia w sprawie kradzieży i włamania na konto bankowe policja ustaliła adres pustostanu, w którym przebywali podejrzani. Przeszukanie tego miejsca pozwoliło na znalezienie dowodów, w tym ubrań noszonych podczas przestępstwa. Świadkowie zostali przesłuchani, a zebrane materiały dowodowe były dokładnie analizowane.

    Dzięki zebranym dowodom obaj sprawcy zostali oskarżeni o szereg przestępstw. 44-latek usłyszał 15 zarzutów, w tym kradzież z włamaniem i kradzież dokumentów. Natomiast 52-latkowi przedstawiono 13 zarzutów kradzieży z włamaniem. Za te czyny podejrzanym grozi nawet 10 lat więzienia, w zależności od konkretnej kategorii przestępstwa.

  • w

    Częste interwencje ratowników TOPR-u w Tatrach Wysokich. Zmienna aura, śliskie szlaki i prace remontowe (zakopane.naszemiasto.pl)

    Nie nadeszła jeszcze połowa sierpnia, a ratownicy z Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego otrzymali w tym miesiącu już niejedno zgłoszenie. Zgłoszenia zazwyczaj wysyłane są przez osoby, które przebywają w rejonie Tatr Wysokich. Zmienna pogoda i zdradliwe szlaki sprawiły, że ratownicy TOPR-u nierzadko są zmuszani do podjęcia akcji ratunkowej. W ostatnim czasie warunki atmosferyczne w górach były trudne, stąd też większa liczba interwencji.

    Faktem jest, że sierpień przyniósł chłodniejszą aurę i opady w Tatrach. Jednak wciąż wielu turystów uwielbia wędrować po górach. W samym sierpniu ratownicy TOPR-u udzielili pomocy 18 osobom. Głównymi powodami były zazwyczaj urazy spowodowane potknięciami. Natomiast sześć z 18 poszkodowanych osób przetransportowano śmigłowcem LPR.

    Kolejne dni przyniosły więcej incydentów. Turysta zgubił się w rejonie Białczańskiej Przełęczy Wyżniej, podczas gdy inny wymagał ewakuacji ze względu na urazy po upadku. Dwie turystki również zostały przewiezione śmigłowcem po doznaniu różnych urazów.

    W ten weekend ładna pogoda na spacer w górach

    Ratownicy TOPR informują, że nadchodzący weekend powinien przynieść ładną pogodę, dlatego ruch turystyczny nadal będzie intensywny. Z tego względu apelują o śledzenie informacji na stronach Tatrzańskiego Parku Narodowego. Ponadto, na popularnych trasach mogą tworzyć się zatory związane z dużą liczbą turystów.

    Prawdą jest, że deszcz na niektórych szlakach pozostawił śliskie warunki, a na leśnych odcinkach występuje błoto i kałuże. Co więcej, w niektórych miejscach trwają również prace remontowe, co może powodować dodatkowe utrudnienia dla turystów.

  • w

    JSW Koks S.A. z pożyczką na 150 mln zł. Spółka otrzymała środki na budowę elektrociepłowni (dziennikzachodni.pl)

    Jastrzębska Spółka Węglowa Koks S.A. otrzymała 150 mln zł pożyczki od Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na budowę elektrociepłowni o mocy 28 MW energii elektrycznej. Energia ma służyć koksowni i Kopalni Węgla Kamiennego „Marcel”, a także dostarczać ciepłą wodę dla mieszkańców Radlina.

    Iwona Gajdzik-Szot, prezes JSW Koks S.A. poinformowała, że dnia 11 sierpnia Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej podpisał umowę z JSW Koks S.A. na 150 mln zł pożyczki. Pieniądze mają wspierać budowę elektrociepłowni koksowni Radlin, której koszt oszacowano na 300 mln zł.

    Artur Michalski, zastępca prezesa funduszu, podkreślił, że JSW Koks S.A. to ekspert w produkcji węgla koksowniczego, który jest kluczowym surowcem do technologii niskoemisyjnych. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska finansuje już kolejną inwestycję w tej dziedzinie.

    Budowa elektrowni jest już w końcowych etapach

    Elektrownia budowana przez JSW Koks S.A. o mocy 28 MW i 37 MW ciepła jest już w końcowym etapie realizacji. Należy zaznaczyć, że spalanie paliwa odpadowego i gazu koksowniczego pozwoli dostarczać energię koksowni i KWK „Marcel”. Inwestycja kosztuje 284 mln zł.

    Iwona Gajdzik-Szot, prezes JSW Koks S.A., dodała, że po zakończeniu inwestycji JSW Koks S.A. planuje dostarczać ciepłą wodę mieszkańcom Radlina, jednocześnie przyczyniając się do ochrony środowiska. Inwestycja jest również wspierana przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Natomiast finał prac przewidziany jest na koniec 2023 roku.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.