Więcej wpisów

  • w

    Wiceszef MON krytykuje PO-PSL: Działania poprzedniego rządu osłabiły obronność kraju (i.pl)

    Wiceszef MON, Wojciech Skurkiewicz, zaznaczył różnice między doktryną rządu PO-PSL a stanowiskiem PiS w kontekście obrony przed atakiem ze wschodu.

    W programie radiowym Skurkiewicz komentował spot szefa MON, Mariusza Błaszczaka, ujawniający apele samorządowców wobec rządu PO-PSL w sprawie zachowania jednostek wojskowych. Skurkiewicz potwierdził autentyczność spotu i przypomniał o apelach, które napływały do MON w tamtym czasie.

    Wiceminister obrony narodowej odrzucił twierdzenia polityków PO, że podczas ich rządów nie redukowano jednostek wojskowych ani nie osłabiano potencjału wojskowego. Podkreślił też, że spot Błaszczaka przedstawia rzeczywistość opartą na faktach.

    Skurkiewicz przypomniał, że w okresie rządów PO-PSL zostało rozwiązanych ponad 620 jednostek wojskowych oraz likwidowano posterunki policji. Takie działania, według niego, osłabiły obronność kraju. Natomiast obecny rząd PiS odbudowuje potencjał obronny na wschodzie kraju, przywracając m.in. Dywizję Zmechanizowaną oraz tworząc 1. Dywizję Piechoty Legionów.

    Wojciech Skurkiewicz wskazał na różnice między doktryną PO-PSL a stanowiskiem PiS, głosząc, że podczas poprzednich rządów planowano obronę na Wiśle, wschodnie tereny najpierw miały być oddane, a dopiero później odbijane. Z kolei PiS nie podziela tego podejścia.

  • w

    Wojewoda odrzuca wniosek Fundacji Wolności o unieważnienie planu stadionu żużlowego (kurierlubelski.pl)

    Pod koniec lipca Fundacja Wolności poprosiła wojewodę Lecha Sprawkę o unieważnienie planu miejscowego zezwalającego na budowę stadionu żużlowego. Wojewoda odrzucił ten wniosek, uzasadniając to brakiem jednoznacznych deklaracji w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Lublin.

    W swoim wniosku fundacja argumentowała, że plan miejscowy powinien być zgodny ze studium, co jednak nie ma miejsca w kwestii wskaźników urbanistycznych oraz zasad ochrony i kształtowania wyglądu miasta. W studium wyznaczono wskaźniki urbanistyczne, które określają ograniczenia minimalne i maksymalne, a także wytyczne dla planów miejscowych.

    Dla obszaru planowanego stadionu, czyli dla usług sportu i rekreacji, wyłączając Arenę Lublin, maksymalna intensywność zabudowy wynosiła 1,0, a wysokość zabudowy 18 metrów. W planie miejscowym te wartości to odpowiednio 1,4 i 33-41 metrów. Ponadto, plan miejscowy przewiduje maksymalną wysokość zabudowy 22 m dla obiektów sportowo-rekreacyjnych o charakterze namiotowym, co również kłóci się ze studium.

    Wojewoda Lech Sprawka nie podziela tej argumentacji. Przywołał fragment studium mówiący o szacunkowych wskaźnikach urbanistycznych, które są zalecane, ale nie obligatoryjne w planach miejscowych. Jego zdaniem występuje tu brak wymogów ściśle określających ich stosowanie.

    Fundacja Wolności twierdziła również, że planowany stadion żużlowy miałby stanąć za granicą Strefy Ochrony Widoków, około 2,5 km od Wieży Trynitarskiej. W tej kwestii wojewoda Sprawka uważał, że stadion znajduje się dalej, w odległości około 3 km od Wieży Trynitarskiej, co wyłączałoby go spod rygorystycznych ograniczeń przestrzennych.

    Sprawka powoływał się także na opinię Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, który zaakceptował zmiany w planie miejscowym przyjętym przez radę miasta w czerwcu. Fundacja Wolności jednak nie zgadzała się z tym stanowiskiem. Wojewoda argumentował, że zlokalizowanie stadionu 3 km od Wieży Trynitarskiej nie wymaga tak surowej ochrony. Tymczasem w Studium oraz w skardze fundacji jasno stwierdzono, że na obszarach oddalonych o ponad 2,5 km od Wieży Trynitarskiej nowa zabudowa powinna być neutralnym tłem dla zespołu staromiejskiego pod względem wysokości, formy i kolorystyki elewacji i dachów.

  • w

    W Białymstoku aresztowano dwóch podejrzanych o wysyłanie sygnału radio-stop, który zatrzymywał pociągi (i.pl)

    W niedzielę rano na Podlasiu doszło do paraliżu komunikacji kolejowej. Sytuacja została wywołana sygnałem radio-stop, który zahamował pociągi. Policjanci namierzyli w tej sprawie dwóch podejrzanych, którzy zostali już zatrzymani i przewiezieni do aresztu.

    Rzecznik PKP PLK, Karol Jakubowski, poinformował o incydencie na antenie Radia Białystok, relacjonując, że funkcjonariusze policji aresztowali dwóch mężczyzn w Białymstoku, w wieku 24 i 29 lat, którzy podejrzani są o nadawanie nieuprawnionego sygnału radio-stop, zatrzymującego kursujące pociągi.

    Sprawcy paraliżu wykorzystywali sprzęt krótkofalarski do nadawania sygnału, który pełni funkcję hamulca bezpieczeństwa w pociągach. Z tego powodu pociągi na moment się zatrzymywały, a następnie kontynuowały swoją trasę. System radio-stop używa trzech tonów, które automatycznie aktywują hamulec bezpieczeństwa w określonym obszarze.

    Jeden z podejrzanych, 24-letni mężczyzna z powiatu skierniewickiego, w chwili aresztowania był pod wpływem alkoholu.

    Nieuprawnione sygnały radio-stop coraz częstszym zjawiskiem w Polsce

    Incydenty związane z nadawaniem sygnału radio-stop stają się coraz częstsze. Dobrym przykładem może być tutaj kolej na Podlasiu, gdzie pociągi zatrzymywano już kilkukrotnie. Co więcej, w jednym z tych przypadków doszło również do wykolejenia. Natomiast wcześniej nadawanie sygnałów radio-stop zaobserwowano na Dolnym Śląsku.

    Dochodzenie w sprawie nieuprawnionego zatrzymywania pociągów nadal jest w toku, a śledczy próbują ustalić liczbę wysłanych sygnałów.

  • w

    Na targ staroci w Krakowie zawitała wyjątkowa grupka: Brodaty mężczyzna z psem, kaczką i gęsią na rowerze (gazetakrakowska.pl)

    Na pchlim targu pod Halą Targową w Krakowie pojawiła się barwna postać, którą jest Dariusz Brzeski. Mężczyzna szybko stał się okoliczną sensacją, gdy został zauważony, jak prowadzi rower z psem, gęsią i kaczką. Wiele osób zatrzymywało się na ten nietypowy widok, aby zrobić sobie zdjęcie i porozmawiać z panem Dariuszem.

    Ten niezwykły kwartet osnuwa również interesująca historia: Po śmierci rodziców pan Dariusz adoptował maleńkie gęsi i kaczki z targu rolnego, które od tamtej pory stały się jego nierozłącznymi towarzyszami.

    Nie jest to pierwsza wizyta Dariusza Brzeskiego w Krakowie. Wiosną tego roku mieszkańcy miasta mieli okazję zobaczyć go w towarzystwie psa, gęsi i kaczki w różnych lokalizacjach m.in. w tramwajach, kawiarniach i na bulwarach wiślanych. Zwierzęta wydają się szczęśliwe, a pan Dariusz jest bardzo przyjazny i otwarty na rozmowy.

    Dariusz Brzeski opisywany jest jako mężczyzna z brodą i okularami, który nosi ze sobą torbę, w której podróżuje kaczka. Ponadto, ma przy sobie również ręcznik do opatulania i osuszania swoich zwierzaków. Funkcję strażnika pełni jego wierny pies, który pilnuje reszty drużyny. Wesołą grupkę dostrzegli również pasażerowie tramwajów, którzy mówili, że zwierzęta grzecznie się zachowywały, gdy przechodziły przez pasy.

    Historia podróżnika i jego nietypowych towarzyszy stała się głośna w mediach społecznościowych, gdy odwiedzili Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie. Muzeum podzieliło się zdjęciami z ich wizyty, zaznaczając, że gęś i kaczka przyjechały pociągiem, aby zobaczyć rzadko spotykane odmiany roślin.

    Dariusz Brzeski podjął wyjątkowe tournée po muzeach i skansenach, zbierając stare odmiany ziaren. Agnieszka Floryszczak z muzeum w Szreniawie opowiedziała, iż pan Dariusz wyjaśnił, że gęś i kaczka nie chcą go opuszczać i towarzyszą mu podczas podróży, ponieważ przyzwyczaiły się do niego.

  • w

    Remont ruchliwego skrzyżowania na granicy Chorzowa i Katowic. Możliwe korki przy Stadionie Śląskim (dziennikzachodni.pl)

    Istnieje prawdopodobieństwo, że w nadchodzącym tygodniu osoby podróżujące przez Katowice i Chorzów mogą spodziewać się dłuższych tras do pracy. Powodem jest to, że od 28 sierpnia, czyli od poniedziałku, mogą wystąpić utrudnienia na skrzyżowaniu w okolicach Parku Śląskiego. Pytanie, jak długo potrwają prace drogowe i czego należy się spodziewać?

    Chorzowski Miejski Zarząd Ulic i Mostów doniósł o planowanych remontach na ulicy Parkowej. Planuje się, że prace potrwają przez pięć dni, do 1 września br. Jest to kolejny etap prac, który będzie postępować na jezdni prowadzącej z ulicy Katowickiej w stronę ronda przy centrum handlowym AKS. Prace drogowe spowodują zamknięcie tego odcinka, dlatego można spodziewać się utrudnień w ruchu, zwłaszcza w godzinach szczytu.

    MZUiM w Chorzowie dodaje, że jest to znane miejsce w Chorzowie, o dość intensywnym ruchu, co sprawia, że korki są tutaj bardzo możliwe. Z tego względu miasto planuje wprowadzić tymczasowe objazdy. Dobrą wiadomością jest to, że przeciwny odcinek został już odnowiony. Ruch pojazdów z ulicy Katowickiej w kierunku ronda w okolicach C.H. AKS zostanie skierowany na zachodnią jezdnię ulicy.

    Miejski Zarząd Ulic i Mostów przewiduje również wyznaczenie objazdu dla kierowców, którzy zbliżają się od strony ulicy Kościuszki (w okolicy skrzyżowania niedaleko Szybu Prezydent) oraz dla osób wyjeżdżających z Parku Śląskiego lub centrum handlowego przez rondo. Objazd obejmuje ul. Kościuszki i Katowicką oraz Rynek.

    Podlegający remontowi fragment ulicy rozciąga się od ronda przy Centrum Handlowym AKS, od strony wejścia do Parku Śląskiego (w pobliżu skansenu), aż do skrzyżowania ul. Katowickiej, Chorzowskiej (obejmujących DK 79), Parkowej i al. Wojska Polskiego. Wspomniane skrzyżowanie leży przy granicy Parku Śląskiego (w okolicach Stadionu Śląskiego), parkingu AKS w Chorzowie oraz przy granicach Osiedla Tysiąclecia w Katowicach.

  • w

    Hybrydowy wóz konny z elektrycznym wsparciem oblał egzamin. Fasiąg miał wozić turystów na drodze do Morskiego Oka (zakopane.naszemiasto.pl)

    Testy hybrydowego wozu konnego z elektrycznym wsparciem na drodze do Morskiego Oka zakończyły się niepowodzeniem. Celem pojazdu było zmniejszenie pracy koni i ułatwienie przewozu turystów. Jednak, pomimo oczekiwań, wynalazek nie sprostał wyzwaniom. Problemy wynikały głównie z kwestii związanych z akumulatorami i obsługą systemu, co spowodowało przerwanie testów.

    Pojazd miał być hybrydowym wozem konnym, który łączyłby pracę silnika elektrycznego z wysiłkiem zwierząt. Kiedy wóz poruszał się pod górę, wspomagały go silniki elektryczne, a jadąc w dół, ładowały się akumulatory, odzyskując znaczną ilość energii. Ukryte mechanizmy sprawiały, że wygląd wozu przypominał tradycyjny fasiąg. Teoretycznie miał on odciążyć konie, jednak w praktyce napotkano trudności.

    Eksperyment zakończył się fiaskiem z powodu technologicznych problemów. Akumulatory i obsługa elektrycznego wsparcia okazały się problematyczne. Wymagały stałego nadzoru i regulacji, czego nie mógł jednocześnie dokonywać woźnica, który zajmował się prowadzeniem koni. W praktyce sprawy okazały się znacznie bardziej skomplikowane, niż się spodziewano.

    Jak wyjaśnia Zbigniew Kowalski z Tatrzańskiego Parku Narodowego, wóz zawodził z powodu słabych akumulatorów, a także problemów z regulacją wsparcia podczas jazdy. Wymagał obecności dodatkowej osoby do monitorowania i dostosowywania parametrów napędu, uwzględniając zmienne warunki terenu. Stałe dopasowywanie mocy wspomagania było konieczne, z uwagi na różnice w nachyleniu trasy.

    Zastosowane akumulatory żelowe okazały się niewystarczające, co skutkowało szybkim rozładowywaniem się w trakcie testów. Ażeby w ogóle ukończyć trasę, konieczne było minimalizowanie wspomagania. Natomiast podczas zjazdów akumulatory się ładowały, co akurat nie stanowiło problemu. Testy zostały tymczasowo wstrzymane, a przyszłość projektu wymaga dalszych rozważań.

    Jest to już druga próba stworzenia hybrydowego wozu konnego. Poprzedni prototyp uległ zniszczeniu w wyniku awarii baterii. Nowy model zawierał zmiany, w tym elementy importowane z różnych krajów. Modyfikacje objęły również system przekazywania energii. Projekt kosztował 120 tysięcy złotych i został sfinansowany przez Tatrzański Park Narodowy. Decyzję o testowaniu tego typu rozwiązań podjęto na fali protestów obrońców zwierząt, domagających się wyeliminowania transportu konnego na szlaku do Morskiego Oka.

  • w

    Pływacy Aleksandra Kabelis i Piotr Biankowski pokonali legendarną trasę ucieczki z Alcatraz (dziennikbaltycki.pl)

    Kolejne osiągnięcie gdyńskich pływaków Aleksandry Kabelis i Piotra Biankowskiego naprawdę robi wrażenie. Wcześniej w Stanach Zjednoczonych para pływaków przepłynęła trudny Kanał Catalina. A teraz, pośród ich spektakularnych osiągnięć, wpisuje się następny wyczyn. Tym razem pływacy podjęli się odważnego wyzwania – przepłynięcia słynnej trasy, która w 1962 r. stanowiła drogę ucieczki z więzienia Alcatraz.

    Niezłomni pływacy, Aleksandra Kabelis i Piotr Biankowski, podjęli się wyjątkowego wyzwania na amerykańskiej ziemi. Stanęli na wysokości zadania, rywalizując ze słynną trasą, którą próbowali zbiec więźniowie Alcatraz. Najnowsze osiągnięcie przyćmiewa ich poprzedni sukces, jakim było pokonanie Kanału Catalina.

    Pomimo że poprzednia wyprawa była spektakularna, Aleksandra i Piotr nie zwalniają tempa. Tym razem postanowili zmierzyć się z legendarną trasą, którą wybrali zbiegowie w trakcie najsłynniejszej ucieczki z więzienia Alcatraz w 1962 roku. Samo więzienie, które było znane z surowego rygoru, wznosiło się na skalistej wyspie niedaleko San Francisco. Alcatraz uważano za obiekt, z którego nie ma ucieczki. Jednak w trakcie działania zakładu karnego zanotowano kilkanaście prób ucieczki.

    Historia ucieczki z Alcatraz przyciąga uwagę nawet dzisiaj. Faktem jest, że większość zbiegów została schwytana lub uznana za utopionych. Aczkolwiek, jeśli chodzi o ucieczkę Franka Morrisa oraz braci Johna i Clarence’a Anglin, uciekinierzy wydostali się poza mury więzienia i wyruszyli w kierunku San Francisco. Organy ścigania założyły, że ciała zbiegów zostały pochłonięte przez morskie wody, jednak nigdy ich nie odnaleziono. Legenda tego zagadkowego zniknięcia przetrwała do dzisiaj.

    Z kolei w dzisiejszych czasach pływacy, Aleksandra Kabelis i Piotr Biankowski, postanowili stawić czoła tej samej trasie, stając się częścią tej niezwykłej historii.

    Wyprawa do San Francisco była kolejnym etapem ich niezwykłych osiągnięć. Każdego roku setki pływaków z całego świata przybywają na Alcatraz Island, aby spróbować swoich sił na słynnej, 4-kilometrowej trasie. Aleksandra Kabelis i Piotr Biankowski dołączyli do tego grona, poddając się rygorom, które kiedyś stawiano przed uciekinierami.

  • w

    Silne ulewy i śliska nawierzchnia powodem licznych wypadków na Pomorzu (dziennikbaltycki.pl)

    Sobotnia noc była niespokojnym czasem dla służb, które musiały interweniować w różnych sytuacjach drogowych. Większość incydentów rozegrała się w Trójmieście, a ich powodem były m.in. rzęsiste opady deszczu i śliska nawierzchnia. Strażacy apelują o zachowanie ostrożności.

    W nocy 26 sierpnia na drogach Pomorza wydarzyło się wiele niebezpiecznych wypadków. Dyżurny z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej poinformował, że do śliskich warunków na drogach przyczyniły się silne ulewy.

    Do jakich zdarzeń doszło na drogach ze względu na warunki pogodowe?

    Interwencje strażaków odbywały się w różnych obszarach regionu. Przykładowo, około godz. 7:30 na ulicy Chrzanowskiego w Gdyni z powodu śliskiej nawierzchni wywrócił się motocyklista. Z kolei w Osiekach (pow. bytowski) samochód osobowy uderzył w słup, z racji czego do akcji szybko oddelegowano dwa zastępy straży pożarnej.

    Kolejny incydent miał miejsce ok. godziny 2:00 na ul. Hallera w Gdańsku, gdzie samochód zderzył się z latarnią uliczną. W tym przypadku na miejscu zdarzenia pojawiły się trzy zastępy straży pożarnej. Na szczęście, większość tych sytuacji nie była zbyt groźna i wynikała z trudnych warunków na drodze.

    Z uwagi na przewidywane burze z gradem i silne porywy wiatru, Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenie drugiego stopnia dla Pomorza. Alert obowiązuje od 12:00 do 20:00 i obejmuje nie tylko kierowców, ale też ogólną ostrożność w obliczu możliwych strat materialnych i zagrożeń dla zdrowia. Warto śledzić rozwój sytuacji pogodowej.

  • w

    Zbliża się Winobranie 2023 w Zielonej Górze! Bogaty program rozrywkowy i 290 stoisk, w tym 190 handlowych (gazetalubuska.pl)

    Marcin Wiśniewski, który wciela się w rolę Bachusa, z wielkim entuzjazmem zaprasza wszystkich na tegoroczne Winobranie w Zielonej Górze. Wydarzenie będzie trwać w dniach od 9 do 17 września, zapewniając dwa weekendy bogate w atrakcyjne zakupy, rozrywkowe zabawy i występy na żywo.

    Przez dziewięć dni miasto będzie generować atmosferę winiarskiego miasteczka w okolicy ratusza, gdzie pojawi się około 40 domków winiarskich. Warto zaznaczyć, że specjalny domek, który będzie oferować jubileuszowe wina winobraniowe, znajdzie się przy Zielonogórskiej Palmiarni.

    W tym roku Winobranie zaprezentuje 290 stoisk, w tym 190 handlowych. W wydarzeniu weźmie udział 8 organizacji społecznych i służb mundurowych. A na miejscu obecne będą znane w okolicy rozgłośnie radiowe, takie jak Radio Index i Radio Zielona Góra.

    Jacy artyści pojawią się na scenie muzycznej?

    Część główną imprezy będą stanowić koncerty, które obejmą występy takich artystów jak Elektryczne Gitary, Maryla Rodowicz, Kuba Badach, Smolasty, Sara James, Brodka i T. Love. Warto wspomnieć, że repertuar muzyczny pozostawał tajemnicą aż do momentu ogłoszenia całego programu Winobrania.

    Organizatorzy dążyli do zapewnienia różnorodności w koncertach wieczornych, aby trafić do jak najliczniejszych grup odbiorców. Udało się również zaprosić zespoły, które mają w swoim repertuarze piosenki o tematyce Zielonej Góry. Natomiast jubileuszowy charakter imprezy podkreśli koncert Elektrycznych Gitar.

    Koncert na otwarcie imprezy, zatytułowany „Hommage à Blues Brothers”, jest hołdem dla popularnego filmu „Blues Brothers”. Znane piosenki zaprezentuje orkiestra Symfoniczna Filharmonii Zielonogórskiej pod batutą Sebastiana Perłowskiego z udziałem solistów, takich jak Jolanta Szczepaniak, Maciej Miecznikowski i Zbigniew Zamachowski.

  • w

    Templariada 2023 w Parku Historycznym Komandoria Szczecin-Płonia. Jak wyglądało życie w XIII stuleciu? (gs24.pl)

    Na terenie przyszłego Parku Historycznego Komandoria Szczecin-Płonia odbyła się Templariada 2023, skupiając wokół siebie licznych miłośników średniowiecza. Rekonstruktorzy sprawnie odtworzyli życie XIII wieku, a samą osadę w Płoni zdążyły już odwiedzić tłumy okolicznych mieszkańców.

    Templariada 2023 to wyjątkowe wydarzenie, które stwarza okazję do zanurzenia się w średniowiecznym stylu życia. Na imprezie pojawiło się około 200 rekonstruktorów, prezentując charakterystyczne dla tamtej epoki zwyczaje, walki oraz rzemiosła, w tym kowalstwo, garncarstwo i muzykę. Przygotowano również warsztaty i zabawy terenowe dla młodzieży, a także autentyczną muzykę średniowieczną i posiłki dostępne dla gości wydarzenia.

    Jednym z największych hitów okazało się stanowisko kowala, który wykuwał noże i biżuterię, podbijając serca wielu zwiedzających. Jak podkreślił kowal ze Stargardu, kowalstwo stało się nie tylko jego sposobem na życie, ale również pasją jego żony.

    Jakie atrakcje przygotowano dla uczestników wydarzenia?

    Program Templariady 2023 został zdominowany przez turnieje rycerskie, które trwały ponad sześć godzin. Na arenie swoje umiejętności zaprezentowali rycerze templariuszy, świeccy rycerze z Polski oraz odtwórcy mongolskich wojowników. Oprócz tego uczestnicy mogli wziąć udział w warsztatach ciesielstwa, kowalstwa, muzyki oraz zabaw terenowych. Inną atrakcją imprezy było tworzenie wieży rycerskiej i rekwizytów tradycyjnymi metodami.

    Niedzielny program Templariady 2023, który trwał w godz. od 11:00 do 15:00, obejmował warsztaty rzemiosł dawnych, w tym kowalstwo, garncarstwo, skórnictwo, zielarstwo, a także pokazy ptaków, fechtunku, maszyn oblężniczych i wyposażenia rycerstwa konnego. Nie zabrakło również angażujących gier i zabaw dla najmłodszych gości imprezy.

  • w

    Akcja sprzątania Jeziora Kierskiego! Nurkowie wydobyli z dna prawie ćwierć tony odpadów (gloswielkopolski.pl)

    W akcji sprzątania dna Jeziora Kierskiego udział wzięli płetwonurkowie. Akcja odbyła się 26 sierpnia, a grupa nurków zdołała zebrać ok. 250 kg odpadów, które wydobyto z dna jeziora.

    Głównym celem akcji było nie tylko zbieranie śmieci, ale także zwrócenie uwagi na problem zaśmiecania ogólnodostępnych terenów. Nurkowie zajmowali się oczyszczaniem dna Jeziora Kierskiego w rejonie Plaży Smoczej, natomiast pozostali uczestnicy skupili się na oczyszczaniu brzegów jeziora. W sumie wydobyto blisko ćwierć tony śmieci, w tym około tysiąca niedopałków papierosów.

    Jak oznajmił Grzegorz Mikosza, główny koordynator Akcji Sprzątanie Świata Fundacji Nasza Ziemia, wśród odpadów wydobytych z jeziora znalazło się również wiele szklanych butelek. Niektóre z nich leżały na dnie od lat 90. Ponadto, odkryto różnorodne rzeczy, prawdopodobnie zgubione przez plażowiczów, takie jak okulary, klapki sprzęt do pływania itp. Na powierzchnię wyciągnięto też dużą liczbę opakowań po jedzeniu, różnych pudełek oraz paczek po chipsach. Mikosza dodaje, iż pomimo tego, że ilość śmieci była znacząca, można zauważyć tutaj tendencję spadkową. Aczkolwiek nadal jest wiele miejsca do poprawy w tym zakresie.

    Według władz miejskich Poznania, Jezioro Kierskie stanowi największy zbiornik wodny w granicach miasta, a Plaża Smocza cieszy się dużą popularnością wśród mieszkańców. Niestety wiąże się to z większą ilością pozostawianych odpadów przez odwiedzających. Zamiast wrzucać śmieci do pojemników, wiele osób pozostawia je na brzegu, w wodzie albo na dnie jeziora.

    W sezonie letnim do jeziora trafiają przede wszystkim butelki i puszki po napojach, a także kapsle oraz foliowe opakowania po jedzeniu. Czasami można znaleźć nawet opony samochodowe. Motorem napędowym akcji na Kąpielisku Krzyżowniki była historia związana z Fiatem 126p, który od dawna leżał na dnie jeziora i stał się atrakcją dla nurków. Pomimo że samochód pozostał na swoim miejscu, stał się inspiracją do organizowania podobnych działań.

  • w

    Dolnośląskie: Śmiertelny wypadek na drodze w kierunku Pieszyc. Osobówka potrąciła 63-letniego rowerzystę (gazetawroclawska.pl)

    Do śmiertelnego wypadku doszło w sobotę w miejscowości Pieszyce na Dolnym Śląsku, w wyniku którego potrącony został mężczyzna z rowerem. Z powodu poniesionych obrażeń poszkodowany zmarł na miejscu zdarzenia. Dochodzenie w sprawie wypadku prowadzi Prokuratura Rejonowa w Dzierżoniowie.

    Tragiczna sytuacja miała miejsce 26 sierpnia około godziny 22.30 na drodze między Pieszycami a Piskorzowem (pow. dzierżoniowski, woj. dolnośląskie). Dyżurny przyjął zgłoszenie, że osobówka potrąciła seniora, który szedł środkiem jezdni, prowadząc rower. 63-letni mężczyzna zmierzał w kierunku Pieszyc.

    Jak informuje kom. Marcin Ząbek z Komendy Powiatowej Policji w Dzierżoniowie, według wstępnych ustaleń 63-mężczyzna poruszał się drogą z Piskorzowa w kierunku Pieszyc, idąc środkiem ulicy i prowadząc jednoślad. Rower seniora nie był oznakowany, brakowało mu oświetlenia i elementów odblaskowych. W pewnym momencie senior został potrącony przez nadjeżdżający samochód osobowy marki Honda, prowadzony przez 47-letniego kierowcę.

    Kierowca Hondy był trzeźwy w momencie wypadku

    Po przybyciu na miejsce wypadku funkcjonariusze poddali kierowcę Hondy badaniu alkomatem, który wykazał, że 47-latek nie prowadził pojazdu w stanie nietrzeźwości.

    Reanimacją poszkodowanego zajął się Zespół Ratownictwa Medycznego, jednak próby nie przyniosły żadnego efektu. Lekarze stwierdzili, że pacjent zmarł na miejscu zdarzenia. Planowana jest również sekcja zwłok 63-latka, która ujawni, czy w momencie wypadku mężczyzna był pod wpływem alkoholu.

    Dochodzenie w sprawie tragicznej śmierci seniora prowadzi Prokuratura Rejonowa w Dzierżonowie.

  • w

    George Soros i Pluralis przejmują większość akcji Gremi Media, wydawcy m.in. „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” (i.pl)

    Miliarder George Soros nabył większość akcji Gremi Media poprzez swoją firmę Pluralis. Gremi Media jest wydawcą m.in. „Rzeczpospolitej” i „Parkietu”. Informację potwierdził redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”, Bogusław Chrabota.

    Holenderska spółka Pluralis, pierwszy raz inwestując w wydawcę na początku 2022 r., nabyła od firmy KCI, należącej do Grzegorza Hajdarowicza, kontrolny pakiet akcji Gremi Media. Transakcja obejmowała ponad 240 tysięcy uprzywilejowanych akcji, przekazując Pluralis kontrolę nad 52% kapitału i 57% głosów na walnym zgromadzeniu.

    Pluralis staje się większościowym właścicielem Gremi Media, dzięki czemu może teraz podejmować decyzje związane z zarządzaniem i redakcją. Redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” wyraził nadzieję, że spółka Gremi Media będzie kontynuować rozwój, a Pluralis nie będzie ingerować w kwestie merytoryczne.

    Firma Pluralis, którą reprezentuje dyrektor zarządzający KBF, Luc Tayart de Borms, planuje wspierać Gremi Media poprzez aktywne uczestnictwo w zarządzie i przekazywanie wiedzy branżowej. Spółka wydaje m.in. „Rzeczpospolitą” i „Parkiet”, a także inne publikacje, takie jak „Sport” i „Uważam Rze Historia”.

    Pluralis B.V. należy do funduszu Media Development Investment Fund (MDIF), belgijskiej Mediahuis oraz King Baudouin Foundation. MDIF otrzymuje wsparcie finansowe od George’a Sorosa, a akcjonariuszem jest Soros Economic Development Fund. Przed transakcją Pluralis właścicielem „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” był Grzegorz Hajdarowicz, od 2011 roku.

  • w

    Konferencja prasowa PiS ze sloganem „Tusk a bezrobocie”. Posłanka Anna Kwiecień krytykuje puste obietnice PO (i.pl)

    Piątkowa konferencja prasowa Prawa i Sprawiedliwości wspierana była sloganem „Tusk a bezrobocie”. Była to reakcja na wcześniejszy wyrok sądu dotyczący spotu partii. Dzień zakończył się ostrą wypowiedzią posłanki PiS, Anny Kwiecień.

    Politycy PiS zorganizowali ogólnokrajową akcję pod hasłem „Tusk a bezrobocie”. Odpowiadając na wyrok sądu, który zmniejszył bezrobocie za rządów PO-PSL z 15% do 14,4%, partia podkreślała, że w niektórych regionach wskaźnik ten był znacznie wyższy. Przykładowo, Mateusz Morawiecki, podczas spotkania z wyborcami w Kolbuszowej, wspomniał o 2,3 mln bezrobotnych za rządów Tuska.

    W mediach społecznościowych PiS opublikowało wypowiedź Anny Kwiecień, która ironicznie podważyła skuteczność opozycji. Posłanka nawiązała do niezrealizowanej obietnicy Tuska dotyczącej 15% CIT, VAT i PIT, a przy okazji podała w wątpliwość 15-procentowe bezrobocie, szczególnie w kontekście powiatu szydłowieckiego, gdzie wyniosło ponad 30%.

    Anna Kwiecień również stwierdziła, że opozycja ma powody do zmartwień, ponieważ znowu pojawiają się trudności związane z kolejnymi „piętnastkami”, a wybory już w październiku. Wypowiedź posłanki była nasączona ironią i sugestią, wskazując na brak kompetencji opozycji w realizowaniu swoich obietnic.

  • w

    Nielegalny sygnał radio-stop wstrzymuje ruch pociągów w woj. zachodniopomorskim (i.pl)

    Podróżnikom polskich kolei zagraża tajemniczy manipulator, który wywołuje niepokój w całym regionie. Ostatniej nocy wystąpił incydent, który na szczęście zakończył się tylko opóźnieniami składów. Aczkolwiek jest to tylko jedno z wielu zdarzeń, jakie od pewnego czasu wstrząsają koleją na terenie Polski.

    Jak podała Magdalena Janus z PKP PLK, w piątek wieczorem w woj. zachodniopomorskim zarejestrowano wysyłanie sygnału radio-stop. Sygnał radio-stop był nadawany bez uprawnień, co wymusiło na służbach natychmiastowe działania. Na szczęście pasażerowie są bezpieczni, ale pociągi musiały zwolnić swój bieg.

    Incydent miał miejsce na dwóch liniach: Daleszewo – Szczecin Główny oraz Choszczno – Szczecin Główny. Sprawca nadawał sygnał radio-stop, co w efekcie zmusiło pociągi do zatrzymania swojego biegu. Na nieautoryzowany sygnał zareagował odpowiedni system, który zadziałał zgodnie z przeznaczeniem, zapewniając bezpieczeństwo podróżnym.

    Pasażerowie nie byli zagrożeni, jednak opóźnienia były nieuniknione. W ciągu dwóch godzin od incydentu ponad 20 pociągów doświadczyło opóźnień. Ruch towarowy, wstrzymany w celu zabezpieczenia sytuacji, został wznowiony dopiero w późnych godzinach nocnych.

    W sprawę natychmiast zaangażowały się władze. O zaistniałej sytuacji powiadomiono Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Policję, Straż Ochrony Kolei oraz przewoźników. Obecnie specjalny zespół nadzoruje sytuację i koordynuje działania wszystkich zaangażowanych podmiotów.

    Niepotwierdzone informacje sugerują, że w czasie incydentu można było usłyszeć hymn Rosji w radiotelefonach. Oficjalne źródła nie komentują tych doniesień. Dziwne zdarzenia w transporcie kolejowym trwają od kilku dni, obejmując awarie, wypadki i niespodziewane zatrzymania pociągów.

  • w

    Postępy w budowie linii KST na Górkę Narodową: Kursy rozpoczną się od 4 września, ale jeszcze nie do pętli końcowej (gazetakrakowska.pl)

    Na Górce Narodowej trwają prace przy budowie pętli tramwajowej, terminala autobusowego oraz parkingu typu park & ride (P+R). Projekt realizowany jest zgodnie z umową z firmą Intercor. I chociaż wykonawca stara się przyspieszyć tempo, tramwaje i tak nie będą mogły kursować tam zaraz po wakacjach. Warto też dodać, że parking P+R będzie wyposażony w dwupoziomową strukturę, mieszczącą około 470 pojazdów.

    Projekt budowy linii KST na Górkę Narodową to największa inwestycja infrastrukturalna realizowana przez samorząd w północnej części Krakowa. Tramwajowa trasa ma długość około 5,5 km. W ramach prac powstaną 23 perony tramwajowe, a dla kierowców dostępne będą trzy miejsca parkingowe typu park & ride z około 600 miejscami postojowymi.

    Piotr Jurczyk, prezes Intercor Zawiercie (wykonawca inwestycji), poinformował, że uruchomienie linii planowane jest na 4 września. Jednak na początku pasażerowie nie będą mogli dojechać do pętli końcowej, czyli na Górkę Narodową. Ostatni przystanek będzie zlokalizowany przy ul. Banacha.

    Nowa trasa tramwajowa rozpoczyna się na istniejącej pętli Krowodrza Górka, na skrzyżowaniu ulic Bratysławskiej, dr. Twardego i Wybickiego. Następnie prowadzi na północ do ul. Pachońskiego, gdzie tramwaj skręca na wschód, biegnąc wzdłuż ulic Pachońskiego i Siewnej. W rejonie ul. Bociana trasa skręca na północ w kierunku ulic Kuźnicy Kołłątajowskiej i Banacha, docierając do nowoczesnej pętli autobusowo-tramwajowej.

    Jako część Krakowskiego Szybkiego Tramwaju został stworzony również dwukomorowy tunel drogowy o długości około 100 m pod ul. Opolską. Takie rozwiązanie ma umożliwić swobodny przejazd tramwajów z północnych dzielnic do centrum miasta. Ponadto w ramach projektu posadzono też prawie 3,5 tysiąca roślin, z których znaczna większość znajduje się w granicach samej inwestycji. Dodatkowo, w okolicy ul. Węgrzeckiej, niedaleko pętli na Górce Narodowej, powstanie kolejny “Park Krakowian”.

  • w

    Kolejna awaria wodociągów w pobliżu ul. Grabowej i Jesionowej w Katowicach. Mieszkańcom kończy się cierpliwość (dziennikzachodni.pl)

    W okolicach ul. Grabowej i Jesionowej w Katowicach mieszkańcy już kolejny raz borykają się z problemami związanymi z awarią wodociągów. W ostatnim roku pojawiło się wiele podobnych incydentów; na przykład, przeciekająca kanalizacja, która spowodowała przerwy w dostawie wody. Ażeby złagodzić niedogodności mieszkańcom w tej sytuacji, miasto udostępniło beczkowóz.

    Mieszkaniec Wełnowca, pan Marcin, relacjonuje, że woda ponownie zalewa ulice, zaledwie pięć metrów od miejsca, które zostało naprawione dwa tygodnie temu. Z kolei wcześniej, podczas długiego weekendu, podtopienie ulicy trwało aż trzy dni.

    Problem awarii wodociągowych w rejonie Jesionowej i Grabowej jest powszechnym zjawiskiem. Mieszkańcy okolicy twierdzą, że w tym roku wystąpiło już około dziesięciu takich incydentów. Z tego względu niektórzy przechowują zapasową wodę w garażu, aby poradzić sobie w przypadku awarii.

    W dniu 24 sierpnia dostawy wody zostały przerwane do wczesnego popołudnia po tym, jak zakręcono wodę w godzinach porannych, ok. godz. 08:00. Pan Marcin zwraca uwagę na potrzebę skutecznej naprawy lub wymiany rur, które są o wiele rozsądniejszym rozwiązaniem niż marnowanie wody i niszczenie infrastruktury.

    W okolicy, gdzie pojawiają się awarie, często przeprowadzane są prace remontowe i ziemne, także związane z inwestycją firmy ATAL oraz ruchem ciężkiego sprzętu. Nie jest do końca wiadome, czy grunt został prawidłowo ustabilizowany po pracach ziemnych, czy może w wyniku tych działań stał się bardziej grząski.

    Faktem jest, że problem z awariami nasilił się jakieś trzy lata temu. A ostatnia awaria wystąpiła blisko terenu budowy Sky +.

    Katowickie Wodociągi informują, że trwają obecnie prace naprawcze, które mają na celu zidentyfikowanie przyczyn awarii. W międzyczasie mieszkańcom zapewniono dostawy wody za pośrednictwem beczkowozu. Katarzyna Wieczorek z Katowickiej Agencji Wydawniczej przekazuje, że po dokładnym zrozumieniu przyczyn awarii i przeprowadzeniu profesjonalnej analizy Katowickie Wodociągi wspólnie z innymi odpowiedzialnymi spółkami podejmą kroki w celu uniknięcia kolejnych incydentów. Priorytetem jest zapewnienie mieszkańcom niezawodnej dostawy wody z sieci.

  • w

    Nielegalnie wyrzucone worki z odpadami na terenie zielonym w Nowym Targu. Winowajców uchwyciła fotopułapka (zakopane.naszemiasto.pl)

    W Nowym Targu ponownie wystąpiła sytuacja z nielegalnie wyrzuconymi workami z odpadami, które pozostawiane są na terenach zielonych. Jednak dzięki fotopułapce zainstalowanej przez urzędników miasta udało się zarejestrować sprawców tego czynu. Elwira Nowobilska-Majewska z Urzędu Miasta Nowy Targ zaznaczyła, że rosną obawy związane z wyrzucaniem różnych odpadów, nawet takich jak bioodpady czy spalone deski, wzdłuż ścieżek rowerowych.

    Niedawno w Nowym Targu wystąpiło kolejne zdarzenie dotyczące nielegalnego wyrzucenia odpadów. Tym razem worki ze śmieciami pojawiły się na jednej ze ścieżek rowerowych, a w innym miejscu wyrzucono spalone deski. Miejscy urzędnicy zidentyfikowali winowajców, korzystając z zainstalowanej fotopułapki. Elwira Nowobilska-Majewska z Referatu ds. Gospodarki Odpadami w nowotarskim magistracie podkreśla, że miasto od trzech lat aktywnie eliminuje dzikie wysypiska. Niestety problem ten wciąż wypływa na powierzchnię.

    Z tego względu urzędnicy Nowego Targu postanowili zamontować dodatkowe fotopułapki w miejscach narażonych na podrzuty odpadów. Dzięki tym nagraniom często udaje się zidentyfikować sprawców. Elwira Nowobilska-Majewska mówi, że często zachodzi sytuacja, gdy osoby te przyznają się do winy, nierzadko wymyślając infantylne tłumaczenia. Z reguły odpowiadają, że nie wiedziały o zakazie lub myślały, że takie zachowanie jest dozwolone. W takim przypadku osoby te mają wybór; mogą uprzątnąć nielegalnie wyrzucone śmieci na własny koszt oraz oczyścić wybrane miejsce w mieście albo sprawa trafia do sądu.

    Wiele osób, które łapane są na gorącym uczynku, zgadza się na karę i samodzielnie sprząta zanieczyszczone miejsce. Jednak, gdy sprawcy nie można namierzyć dostatecznie szybko, wówczas oczyszczaniem na własny koszt muszą zająć się służby miejskie. W przypadku złapania sprawców muszą oni pokryć koszty wywozu odpadów, w przeciwnym razie sprawa kierowana jest na deski sali sądowej. Należy zaznaczyć, że koszty utylizacji są zróżnicowane w zależności od rodzaju odpadów.

    Interesujące jest to, że zazwyczaj śmieci pozostawiane są przez mieszkańców sąsiednich gmin, takich jak Szaflary, Bukowina Tatrzańska czy Białka Tatrzańska. Jest to dość zaskakujące, biorąc pod uwagę, że te miejscowości są uważane za bogate – zwłaszcza Białka i Bukowina Tatrzańska. Niemniej jednak pozytywnym aspektem jest rosnąca świadomość społeczeństwa, które coraz częściej zgłasza przypadki dzikich wysypisk.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.