Więcej wpisów

  • w

    Rzecznik Rządu: Za czasów swoich rządów Tusk mógł podwyższyć kwotę wolną od podatku. A teraz opowiada kolejne bajki (i.pl)

    Podczas rządów Donalda Tuska kwota wolna od podatku wynosiła nieco ponad 3 tysiące złotych, a premier nie zdecydował się na jej podwyższenie – zaznacza rzecznik rządu, Piotr Muller, w odpowiedzi na wyborcze obietnice Platformy Obywatelskiej.

    Rzecznik rządu, Piotr Muller, przedstawił w mediach społecznościowych wideo ukazujące, że w okresie rządów PO-PSL kwota wolna od podatku wynosiła nieco ponad 3 tysiące złotych, podczas gdy obecnie jest to prawie 10 razy więcej. Oskarża on Platformę Obywatelską o łamanie obietnic, twierdząc, że mieli możliwość podniesienia tej kwoty, ale tego nie zrobili. Zwiększyli ją jedynie o dwa złote.

    Piotr Muller nazywa deklaracje Tuska opowiadeniem bajek

    Rzecznik rządu kontestuje deklaracje Donalda Tuska, nazywając je bajkami, gdyż PO obiecuje podnieść kwotę wolną od podatku dwukrotnie w porównaniu z obecnym poziomem, czyli do 60 tysięcy złotych. Partia ta nawet uruchomiła stronę internetową, aby promować swój postulat i zachęcać ludzi do sprawdzenia, ile zyskają, gdy ta obietnica zostanie spełniona.

    Muller ponownie podważa wiarygodność Donalda Tuska, twierdząc, że bajkowym jest jego zapewnienie o podniesieniu kwoty wolnej od podatku do 60 tysięcy złotych. Przypomina, że łatwo jest zweryfikować, jak wyglądała ta kwota za czasów rządów Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska – wynosiła nieco ponad 3 tysiące złotych.

  • w

    Polska składa do KE skargę na Niemcy w sprawie 35 tys. ton odpadów. Niemcy stworzyły sobie w Polsce nielegalne wysypisko (i.pl)

    Polska złożyła skargę do KE na Niemcy z powodu nielegalnie przywiezionych odpadów, co inicjuje postępowanie przed TSUE. Taką informację podała minister klimatu i środowiska, Anna Moskwa, podczas środowej konferencji prasowej.

    Anna Moskwa oskarżyła rząd PO-PSL o stworzenie w Polsce wysypiska śmieci, odwołując się do rezygnacji z decyzji środowiskowej dla składowisk odpadów w 2013 roku. Odpowiedzialność za tę sytuację przypisuje również innym krajom, które składały wnioski o wwożenie odpadów do Polski. Minister Moskwa nazywa to “zaminowaniem Polski śmieciami”.

    Minister podkreśliła, że rząd PiS wypowiedział wojnę mafiom śmieciowym poprzez zaostrzenie przepisów dotyczących importu i zagospodarowania odpadów. Kodeks karny został również surowo zaostrzony w tej kwestii, grożąc karą do 12 lat więzienia za nielegalny przewóz odpadów niebezpiecznych. Polska nie przyjmuje odpadów komunalnych ani niebezpiecznych.

    Podczas konferencji prasowej minister Moskwa podała, że w Polsce znajduje się 35 tys. ton nielegalnych odpadów na siedmiu składowiskach, które pochodzą z Niemiec. Polska wielokrotnie interweniowała u niemieckich władz, domagając się usunięcia tych śmieci. W odpowiedzi na brak rozwiązania Ministerstwo skierowało skargę do KE jako pierwszy krok w postępowaniu przed Trybunałem Sprawiedliwości.

    Minister Szymon Szynkowski vel Sęk przedstawił szczegóły skargi na Niemcy. Podkreślił, że Republika Federalna Niemiec naruszyła prawo europejskie, ignorując faktywną sytuację odpadów w Polsce. Zaznaczył, że próba zrzucenia odpowiedzialności na podziały ustrojowe kraju nie jest akceptowalna w świetle prawa międzynarodowego.

    Szynkowski vel Sęk wyjaśnił, że mimo wielokrotnych wezwań strona niemiecka nie podjęła odpowiedzialności. Na tej podstawie Polska uruchomiła pierwszy etap postępowania skargowego do Komisji Europejskiej na mocy artykułu 259 Traktatu o Unii Europejskiej. KE ma teraz trzy miesiące na analizę skargi i wydanie uzasadnionej opinii. Następnym krokiem będzie możliwość skierowania sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

    Minister wyraził nadzieję, że sprawa zostanie rozstrzygnięta w sposób polubowny, ale brak dobrej woli ze strony Niemiec zmusił Polskę do podjęcia skargi. Polskie działania mają na celu ochronę obywateli przed zagrożeniem dla środowiska, a zobowiązania wynikające z prawa europejskiego obowiązują wszystkie państwa równo.

  • w

    Jerzy Stuhr zabrał głos w sprawie kolizji, jaką spowodował pod wpływem alkoholu. Utrzymuje, że nic nie zrobił i czuje się czysty (i.pl)

    Jerzy Stuhr wypowiedział się na temat kolizji, którą spowodował, będąc pod wpływem alkoholu. Jak sam stwierdził, niczego nie zrobił i wewnętrznie jest kompletnie czysty.

    W październiku 2022 roku, w Krakowie, Jerzy Stuhr potrącił 44-letniego motocyklistę. Natomiast podczas badania alkomatem w wydychanym powietrzu stwierdzono 0,7 promila alkoholu. W rozmowie z Plejadą aktor powiedział, że czuje się niewinny, ponieważ wszystko zakończyło się jedynie na samej kolizji.

    Mimo tego Stuhr jest zasmucony „pomówieniami”, które krążą wokół jego osoby. Aktor krytykuje działanie wymiaru sprawiedliwości, który ścigał go przez pół roku. Ponadto, chciałby, żeby cała ta sytuacja już się zakończyła.

    Podczas rozmowy dziennikarz wspomniał, że Stuhr jednak prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Na co otrzymał od aktora odpowiedź, iż najtrudniejsze było dla niego to, że był opluwany w mediach i przedstawiany jako wyklęty, pomimo że nikomu nic złego nie zrobił. Cieszył się jednak ze wsparcia przyjaciół i grupy swoich fanów.

    W procesie apelacyjnym Sąd Okręgowy w Krakowie utrzymał wyrok dla Jerzego Stuhra związany z prowadzeniem pojazdu w stanie nietrzeźwości. Kara dla aktora obejmowała trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów oraz grzywnę w wysokości 12 tys. zł. Co więcej, sąd nakazał Stuhrowi, aby przeznaczył również 6 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

  • w

    W rejonie Chałupek zauważono śnięte ryby na Odrze. Wody Polskie informują, że ryby napłynęły z Czech (i.pl)

    Na terenie Polski, w miejscowości Chałupki (woj. śląskie), pracownicy Wód Polskich zauważyli napływające z terenu Czech śnięte ryby w Odrze. Czeski zarządca rzeki został już poinformowany o tym fakcie.

    Pracownicy Wód Polskich w Gliwicach, którzy podróżowali po Odrze w rejonie wodowskazu oraz starego mostu drogowego w Chałupkach, spostrzegli kilkadziesiąt śniętych ryb różnych gatunków i wielkości. Rzeczniczka Wód Polskich, Linda Hofman, podkreśliła, że te ryby napłynęły bezpośrednio z terenu Czech.

    W związku z tym zdarzeniem liczne instytucje w Polsce, takie jak Wojewódzkie Centra Zarządzania Kryzysowego, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, Polski Związek Wędkarski czy Powiatowe Inspektoraty Weterynarii, zostały poinformowane o sytuacji. Wody Polskie w Gliwicach podjęły bezzwłocznie działania, kontaktując się z Povodí Odry, odpowiednikiem Wód Polskich w Republice Czeskiej.

    Rzeczniczka potwierdziła, że źródło śnięcia ryb znajduje się poza granicami Polski. Jednak warto zaznaczyć, że latem ubiegłego roku wystąpiły już masowe śnięcia ryb w Odrze, trwające przez półtora miesiąca, ale dotyczyły one różnych odcinków rzeki. Eksperci wskazują, że jednym z powodów tej katastrofy była obecność tzw. złotej algi, co może być związane z zasoleniem wody.

    W odpowiedzi na wcześniejszą katastrofę ekologiczną resort infrastruktury przygotował projekt specustawy dotyczącej rewitalizacji Odry. Zakłada on m.in. utworzenie wyspecjalizowanej Inspekcji Wodnej, reagującej na nielegalne zrzuty ścieków do wód. Nowe przepisy mają także umożliwić ograniczenie lub cofnięcie pozwolenia wodnoprawnego w przypadku zagrożenia środowiska. Przewiduje się również przegląd pozwoleń wodnoprawnych i pozwoleń zintegrowanych dotyczących wprowadzania ścieków do wód.

    W kwietniu tego roku rozpoczął się pilotażowy projekt całodobowego monitorowania Odry, który obejmuje współpracę Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Instytutu Ochrony Środowiska. Ponadto, Wody Polskie prowadzą regularne kontrole dotyczące gospodarowania wodami, w tym interwencyjne wobec podmiotów gospodarczych i wylotów do Kanału Gliwickiego i Odry.

    Na terenie gliwickiego RZGW zdarzają się powtarzające przypadki śnięcia ryb, jak miało to miejsce 10 i 11 czerwca z Kanału Gliwickiego, gdzie odłowiono odpowiednio 450 kg i 370 kg śniętych ryb. Służby ochrony środowiska i weterynarii zbadały wtedy próbki wody i padłych ryb, podejrzewając gwałtowny spadek poziomu tlenu w wodzie płynącej kanałem.

  • w

    Pościg policyjny za dwójką motocyklistów w Mogilanach. Okazało się, że uciekinierzy mają 13 i 14 lat! (gazetakrakowska.pl)

    Dwaj motocykliści, którzy mieli zaledwie 13 i 14 lat, postanowili uciec, gdy zobaczyli nadjeżdżający radiowóz. Rzucili się do ucieczki, ponieważ prowadzili jednoślady bez wymaganych uprawnień. Na dodatek motocykle crossowe, którymi czmychali przed policją, nie były dopuszczone do ruchu. Sprawę młodocianych uciekinierów rozpatrzy teraz sąd rodzinny.

    W czasie patrolu w miejscowości Mogilany policjanci z Komisariatu Policji w Świątnikach Górnych (woj. małopolskie) zauważyli dwóch mężczyzn w kaskach, obok których stały zaparkowane motocykle typu cross. Widząc zbliżający się radiowóz, motocykliści szybko wsiedli na swoje maszyny i zaczęli uciekać, jadąc po drodze publicznej. Mimo wyraźnych sygnałów świetlnych i dźwiękowych motocykliści ignorowali próby zatrzymania przez funkcjonariuszy i kontynuowali ucieczkę. W ostateczności jeden z nich postanowił się zatrzymać.

    Motocykle nastolatków nie były dopuszczone do ruchu drogowego

    Kiedy policjanci podeszli do motocyklisty, okazało się, że jest nim 14-letni chłopak, który nie jest uprawniony do prowadzenia takiego pojazdu. Jakby tego było mało, jednoślad 14-latka nie był dopuszczony do ruchu. Policjanci postanowili zatrzymać młodego kierowcę.

    Drugiego uciekiniera, który był jeszcze młodszy (w wieku 13 lat), funkcjonariusze namierzyli w jego miejscu zamieszkania. 13-latek również nie miał uprawnień do prowadzenia swojego jednośladu. I podobnie jak w przypadku 14-latka, jego motocykl też nie był dopuszczony do ruchu.

    Nieletni popełnili dwa wykroczenia: kierowanie pojazdem bez wymaganych uprawnień i poruszanie się pojazdem niezatwierdzonym do ruchu. Co więcej, odmówili zatrzymania się do kontroli drogowej, co jest traktowane jako przestępstwo. Teraz ich sprawę rozstrzygnie sąd rodzinny, który zadecyduje o odpowiedniej karze.

  • w

    OFF Festival w Katowicach i Rammstein w Chorzowie. Na czas wydarzeń pojawią się zmiany w ruchu drogowym (dziennikzachodni.pl)

    W dniach 30 i 31 lipca na Stadionie Śląskim w Chorzowie odbędą się koncerty kapeli Rammstein. W związku z tym planowane są zmiany w organizacji ruchu w okolicach obiektu. Policja zachęca uczestników do korzystania z komunikacji miejskiej, ze względu na ograniczoną liczbę miejsc parkingowych w okolicy. Ponadto, dla OFF Festivalu w Katowicach, który odbędzie się w dniach 4-6 sierpnia, zostaną uruchomione dodatkowe połączenia tramwajowe i autobusowe.

    W związku z dwoma koncertami zespołu Rammstein w Chorzowie, 30 i 31 lipca, policja wprowadza tymczasową zmianę organizacji ruchu. Ulica Parkowa będzie miała jednokierunkowy ruch pojazdów w kierunku ulicy Kościuszki od godz. 15:00 30 lipca do godz. 2:00 01 sierpnia. Dodatkowo, ograniczenie postoju pojazdów będzie obowiązywało po obu stronach ulicy Parkowej. Policja apeluje o zachowanie ostrożności, a w razie potrzeby, będzie ręcznie kierować ruchem na skrzyżowaniach.

    Droga łącząca aleję Wojska Polskiego i ulicę Tysiąclecia w Katowicach zostanie zamknięta w tym samym terminie. Po zakończeniu koncertów ulica Katowicka będzie zamknięta od skrzyżowania z ulicą Parkową do skrzyżowania z ulicą ks. Gałeczki. Policja będzie odholowywać pojazdy, które utrudniają ruch i nie pozwalają na przywrócenie normalnej komunikacji.

    Park Śląski udostępni miejsca parkingowe dla uczestników koncertów Rammstein. Bilety parkingowe można będzie nabyć na miejscu w dniu imprezy. Jednak zaleca się korzystanie z komunikacji miejskiej ze względu na ograniczoną liczbę miejsc parkingowych w okolicy wydarzenia.

    Zmiany w rozkładach komunikacji miejskiej

    Zarząd Transportu Metropolitalnego wdroży zmiany w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej na czas koncertów. Dodatkowe linie tramwajowe będą kursować częściej, co zaoszczędzi czas i nerwy kierowców. Linie tramwajowe nr 0, 6 i 41 będą realizowane z częstotliwością co 2-3 minuty między Stadionem Śląskim a centrum Katowic w okolicach godzin poprzedzających i następujących po koncertach.

    Do Stadionu Śląskiego można także dojechać autobusem. Szczegółowy wykaz przystanków i linii autobusowych znajduje się na stronie ZTM. Przejazdy między przystankami Katowice Plac Wolności – Chorzów Stadion Śląski – Chorzów Batory Zajezdnia będą ułatwione dzięki tym połączeniom.

    OFF Festival w Katowicach, który odbędzie się w dniach 4-6 sierpnia, spowoduje także zmiany w rozkładach jazdy komunikacji publicznej. Na czas festiwalu zostanie uruchomiona bezpłatna linia S1, która będzie obsługiwać ścisłe centrum Katowic, Muchowiec i Osiedle Paderewskiego. Bilety na przejazd można zakupić poprzez aplikacje mobilne lub w automatach biletowych, a także w punkcie obsługi pasażera na Dworcu w Katowicach w określonych godzinach.

  • w

    Turyści w Tatrach zachowują się jak wandale. Malują farbą skały, niszcząc tatrzańskie rośliny i krajobraz (zakopane.naszemiasto.pl)

    W Tatrach pojawił się problem z pseudoartystami, którzy malują flamastrami po skałach, niszcząc roślinność i psując krajobraz. Tatrzański Park Narodowy apeluje do turystów, by zwracali uwagę na takie działania.

    Faktem jest, że wakacje przyciągają w majestatyczne Tatry tłumy turystów, co nierzadko skutkuje malowaniem skał farbą, nawet na wysokogórskich szlakach. Niektórzy pseudoartyści, jak pseudokibice klubów piłkarskich, zostali już ujęci i ukarani za swoje działania.

    Według Tomasza Zająca z Tatrzańskiego Parku Narodowego tegoroczne lato nie omija tego problemu, a szczególnie dużo przypadków zanotowano w rejonie Morskiego Oka. Przyrodnicy alarmują, że taki wandalizm szkodzi zarówno krajobrazowi, jak i przyrodzie w górach.

    „Artystyczne malowidła” są bardzo trudne do wyczyszczenia

    Grzegorz Bryniarski, leśniczy z Morskiego Oka, poinformował, że w rejonie Morskiego Oka odnaleziono trzy skały, na których ludzie pozostawiają napisy i rysunki, niszcząc porosty skalne. Usuwanie tych malunków jest trudne, gdyż używanie środków chemicznych w parku narodowym jest zabronione, ponieważ skutkuje zniszczeniem roślinności naskalnej.

    Przyrodnicy i pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego podkreślają, że za takie działania grożą poważne konsekwencje. Kara za malowanie na skałach może wynosić 500 zł. Natomiast sprawcy są śledzeni m.in. przez fotopułapki oraz czujne oko leśniczych.

  • w

    Profilaktyka 40 PLUS oferuje pakiety darmowych badań, z których już skorzystało prawie 50 tysięcy Lubuszan (zielonagora.naszemiasto.pl)

    Według Joanny Branickiej, rzeczniczki LOW NFZ w Zielonej Górze, istnieje duża liczba osób (ponad 29 tysięcy w woj. lubuskim), które otrzymały kod skierowania do badań profilaktycznych, ale jeszcze ich nie wykonują. Dobrą wiadomością jest fakt, że termin ważności badań nie wygaśnie. Natomiast osoby, które wykonają badania, mogą je powtórzyć po 12 miesiącach.

    Ministerstwo Zdrowia uruchomiło dwa lata temu program „Profilaktyka 40 Plus”, mający na celu zwiększenie liczby osób wykonujących badania profilaktyczne po 40 roku życia. Wzięło w nim udział ponad 2,7 mln osób spośród ponad 20 mln uprawnionych.

    Joanna Branicka podkreśla, że w programie skorzystało prawie 50 tysięcy Lubuszan. Co ważne, badania można powtórzyć po 12 miesiącach, co pozwala na kontrolę i porównanie wyników. NFZ przedłużył program „Profilaktyka 40 Plus” do czerwca 2024 roku. Osoby, które już z niego skorzystały, mogą powtórzyć badania po 12 miesiącach. Program oferuje trzy grupy badań: dla kobiet, dla mężczyzn i pakiet wspólny.

    Skorzystanie z badań wymaga wcześniejszego wypełnienia ankiety

    W programie mogą uczestniczyć osoby ubezpieczone w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, które ukończyły 40 lat. Ażeby otrzymać pakiet badań, konieczne jest wypełnienie ankiety. Ankieta jest dostępna w dwóch wersjach: rozbudowanej dla osób między 40 a 64 rokiem życia oraz uproszczonej dla osób powyżej 65 roku życia. Osoby, które wcześniej skorzystały z programu i chcą powtórzyć badania po 12 miesiącach, nie muszą ponownie wypełniać ankiety.

    Warto zaznaczyć, że program cieszy się rosnącym zainteresowaniem, a liczba placówek, które go realizują, również wzrasta.

  • w

    Dewastacja popularnego katamarana Party Boat. Sprawca użył kwasu masłowego (gs24.pl)

    Znany katamaran Party Boat, który pływał z turystami po Odrze i wodach powiatu kamieńskiego, padł ofiarą włamania i sabotażu. Na wyposażenie łodzi został rozlany kwas masłowy, co doprowadziło do zniszczeń. Właściciel za ten akt wandalizmu podejrzewa konkurencję i informuje, że policja prowadzi śledztwo.

    Napad miał miejsce w sobotę 22 lipca po godzinie 2:00 na Nabrzeżu Kościuszkowskim w Dziwnowie. Sprawca dokonał włamania, a następnie rozlał kwas masłowy na pokładzie łodzi, w tym na kanapy. Nieprzyjemny zapach wciąż unosi się nad nabrzeżem, ale firma z Wałbrzycha planuje neutralizację tego problemu, co daje 80% szans na przywrócenie jednostki do użytku.

    Pan Piotr, właściciel Party Boat, podkreśla, iż jest pewny, że za tym atakiem stoi konkurencja, lecz nie ujawnia nazwiska publicznie. Włamanie spowodowało ogromne koszty związane z naprawą zalanego sprzętu, w tym kanap. Gdy właściciel wszedł na pokład łodzi, nieświadomy zagrożenia, szybko źle się poczuł, ale na szczęście uniknął poważnych konsekwencji zdrowotnych.

    Mężczyzna, który miał kontakt z nieznaną substancją i zgłosił się po pomoc, został przebadany przez zespół ratowniczy. Jego parametry życiowe były w normie, więc nie było potrzeby hospitalizacji. Wygląda na to, że substancja nie stanowiła bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia.

    Strażacy z państwowej i ochotniczej straży pożarnej przybyli na miejsce w odpowiedzi na zgłoszenie o rozlanej substancji chemicznej na pokładzie łodzi. Interwencja była konieczna ze względu na bardzo silny zapach i potencjalne niebezpieczeństwo dla zdrowia.

    Właściciel katamaranu podejrzewa, że za tym atakiem stoi konkurencja, ale nie chce ujawniać publicznie swoich podejrzeń. Przekonuje, że pojawiały się już wcześniejsze ostrzeżenia w stosunku do jego firmy, związane z dużą konkurencją na rynku. Pan Piotr złożył doniesienie na policję, ale zdaje sobie sprawę, że schwytanie sprawcy może być trudne.

    Policja posiada nagranie z monitoringu, na którym widoczny jest mężczyzna w kapturze, zbliżający się do łodzi nocą. Niestety, wejście na pokład jest zasłonięte drzewami, więc nie widać momentu włamania ani twarzy sprawcy. Właściciel jest jednak przekonany, że to właśnie osoba na nagraniu jest winowajcą, ponieważ nikt inny nie pojawił się w nocy w pobliżu łodzi.

  • w

    Wrocławski Trzonolinowiec jest w coraz gorszym stanie technicznym. Lokatorzy otrzymali już pismo o opuszczeniu mieszkań (gazetawroclawska.pl)

    Trzonolinowiec przy ul. Kościuszki 72 we Wrocławiu jest unikatowym budynkiem nie tylko w samym mieście, ale również na skalę światową, z żelbetowym trzonem przenoszącym obciążenia. Mieszkania w nim są wyjątkowe, pełne historii i dawniej zamieszkiwane przez znane osobistości. Niestety, ze względu na zły stan techniczny, mieszkańcy będą musieli je pilnie opuścić.

    Trzonolinowiec to legenda wrocławska – eksperymentalny wieżowiec z piętrami zawieszonymi na linach, który przez lata gościł artystów sceny wrocławskiej. Z komfortu zapewnianego przez wrocławski Trzonolinowiec korzystali m.in. Bogusław Linda czy Krzysztof Globisz, którzy zamieszkiwali tu wcześniej. Na tę chwilę mieszkania w tym budynku są wystawiane na sprzedaż, jednak ich ceny mogą wzrosnąć ze względu na unikatowość i historię miejsca.

    Zły stan techniczny Trzonolinowca może odbić się na cenach mieszkań

    Jeszcze kilka lat temu mieszkania w Trzonolinowcu wystawiane były na sprzedaż za cenę ponad 400 tys. złotych. Jednakże dzisiaj znaczącym minusem jest stan techniczny tego kultowego budynku, który z pewnością negatywnie wpłynie na ceny mieszkań w najbliższym czasie.

    Ponadto, lokatorzy otrzymali już pismo informujące o konieczności opuszczenia mieszkań z powodu potwierdzonego ekspertyzą fatalnego stanu budynku. Ekspertyza została zlecona po nakazie Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. A to z kolei wskazuje, że taka sytuacja prawdopodobnie wywoła zmiany w przyszłości mieszkańców.

  • w

    Gdyńscy radni pod lupą Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy, która wszczęła dochodzenie w ich sprawie (dziennikbaltycki.pl)

    Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy podjęła śledztwo w sprawie dwóch gdyńskich radnych. Oskarżenia dotyczą radnego Wojciecha Szczurka z partii Samorządność oraz radnej Elżbiety Raczyńskiej. To wynik działań komisji doraźnej Rady Miasta Gdyni, która, badając sprawę, zarzucała niektórym radnym zamieszkiwanie poza miastem lub czerpanie korzyści z majątku gminy.

    Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy rozpoczęła śledztwo w sprawie gdyńskich radnych Sebastiana Jędrzejewskiego i Wojciecha Szczurka. Stowarzyszenie Bryza postanowiło złożyć zawiadomienie, które związane jest z radną Elżbietą Raczyńską. Sprawa wyłoniła się w wyniku działań komisji doraźnej Rady Miasta Gdyni, która badała zachowanie kilku radnych podejrzanych o nieprawidłowości.

    Prokurator Aleksandra Ziętara wyjaśniła, że postępowanie jest na początkowym etapie i prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Bydgoszczy, by uniknąć wątpliwości co do bezstronności. Policja w Sopocie zajmuje się śledztwem. Zawiadamiający został przesłuchany jako świadek, przedstawiając obszerne wyjaśnienia, które teraz podlegają weryfikacji.

    Radni twierdzą, że mieszkają w Gdyni

    Marcin Wołek, przewodniczący komisji doraźnej w Radzie Miasta Gdyni, podkreślił, że przesłuchiwani radni złożyli wyjaśnienia i przedstawili dowody, w tym oświadczenia świadków, które wskazywały, że centrum ich aktywności życiowej znajduje się w Gdyni. Większość członków komisji nie zaleca wniosku o wygaszenie mandatu radnym.

    Radni wielokrotnie twierdzili, że zamieszkują w Gdyni. Elżbieta Raczyńska podkreślała, że jej centrum życiowe jest w Śródmieściu Gdyni, natomiast Sebastian Jędrzejewski wskazywał na swoje dom rodzinny w Małym Kacku. Jednakże część radnych z opozycji nie wierzyła w te zapewnienia.

  • w

    W Gdańsku zatrzymano nietrzeźwego kierowcę. Celował do policji z pistoletu na plastikowe kulki (dziennikbaltycki.pl)

    W Gdańsku funkcjonariusze referatu interwencyjnego zatrzymali nietrzeźwego mężczyznę, który użył broni przypominającej pistolet i wycelował ją w kierunku policjantów. Okazało się, że była to zabawkowa replika, której amunicję stanowiły plastikowe kulki. Niemniej jednak 27-latek usłyszał zarzut gróźb karalnych, co może skutkować nawet 2 latami pozbawienia wolności.

    Zdarzenie miało miejsce w poniedziałek, 24 lipca, gdy patrolujący ulice Gdańska policjanci zauważyli mężczyznę w oplu, który stał na skrzyżowaniu ul. Do Studzienki. W pewnym momencie 27-letni kierowca wymierzył w ich stronę przedmiot przypominający broń. A następnie zaczął nim wymachiwać.

    Reakcja policjantów była błyskawiczna. Niezwłocznie zatrzymali pojazd do kontroli. Kierowca, który wcześniej celował do funkcjonariuszy, został poproszony o opuszczenie samochodu. Kiedy wysiadł z auta, policjanci nakazali mu odłożyć broń na ziemię, co mężczyzna wykonał bez sprzeciwu. Po bliższym przyjrzeniu się przedmiotowi okazało się, że jest to jedynie zabawkowy pistolet strzelający plastikowymi kulami.

    27-letniego kierowcę poddano badaniu alkomatem, który wykazał, że mężczyzna jest nietrzeźwy. W wydychanym powietrzu miał ponad promil alkoholu. Po wytrzeźwieniu postawiono mu zarzut kierowania gróźb karalnych w stronę funkcjonariuszy policji, za co grozi mu teraz do 2 lat pozbawienia wolności.

  • w

    Wandale zniszczyli wystawę IPN na placu Teatralnym w Lublinie. Policja poszukuje sprawców (kurierlubelski.pl)

    Policja szuka sprawców, którzy w minioną sobotę dopuścili się zniszczenia wystawy Instytutu Pamięci Narodowej poświęconej kościołom na Wołyniu, która jest wystawiana na placu Teatralnym w Lublinie. Ekspozycja została otwarta podczas uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa.

    Kamil Gołębiowski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie, poinformował, że dnia 22 lipca, funkcjonariusze w Lublinie otrzymali zgłoszenie o agresywnej grupie młodych osób, które prowadziły bójkę z ochroniarzem i nękały przechodniów w centrum miasta. Grupa zniszczyła trzy plansze na placu Teatralnym przed Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Policja sprawdziła monitoring, aby zidentyfikować sprawców i opisuje zdarzenie jako jedno z typowych aktów wandalizmu.

    Wystawa przedstawia fotografie kościołów i kaplic na Wołyniu

    Sprawa dotyczy wystawy przygotowanej przez IPN pod tytułem “Kościoły i kaplice na Wołyniu z obrazami Włodzimierza Sławosza Dębskiego”. Wernisaż tej wystawy towarzyszył uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa, które było wynikiem działań ukraińskich nacjonalistów wobec obywateli II RP.

    Wystawa przedstawia grafiki autorstwa Włodzimierza Sławosza Dębskiego, zestawiając archiwalne i współczesne fotografie kościołów i kaplic na Wołyniu. Każda ekspozycja zawiera także informacje na temat historii parafii, kościołów i kaplic.

    IPN w Lublinie wyjaśnia, że prezentowane na wystawie obiekty kultu religijnego w większości już nie istnieją, część jest pod opieką Kościoła rzymskokatolickiego lub służy innym celom, a osiem pozostaje w ruinie. Ekspozycja ta ukazuje straty związane z kresowym dziedzictwem, zwłaszcza w dziedzinie budownictwa i sztuki sakralnej.

  • w

    Nowe ogrodzenie wokół działki przy Termach Maltańskich. Jakie są plany na wykorzystanie terenu? (gloswielkopolski.pl)

    Duża działka w pobliżu Term Maltańskich w Poznaniu została ogrodzona, a pozwolenie na budowę wydano na początku roku. Od 2012 roku planowano na tym terenie hotel Hilton Garden Inn, ale prace jeszcze się nie rozpoczęły.

    W 2012 roku zapowiedziano budowę hotelu Hilton Garden Inn przy Termach Maltańskich w Poznaniu. PBG Erigo Deweloper zakupił działkę o powierzchni około 3 hektarów i planował rozpoczęcie budowy pod koniec 2012 roku. Obiekt miał mieć 168 pokoi i wielofunkcyjne sale konferencyjne. Niestety, prace się opóźniły.

    Mimo uzyskania pozwolenia na budowę nie rozpoczęto realizacji projektu. Rozważano również alternatywny pomysł na teren – budowę kliniki rehabilitacyjno-ortopedycznej. Jednak studium zagospodarowania przestrzennego stanowiło problem.

    Nowy deweloper, nowy pomysł

    W lipcu 2023 roku temat hotelu powrócił do gry. Teren został ogrodzony przez spółkę Malta Apartamenty, która jest obecnym inwestorem. Zgłoszenie o rozpoczęciu prac budowlanych wpłynęło w styczniu tego roku, co oznacza, że prace mogą ruszyć w każdej chwili.

    Na terenie działki planuje się budowę obiektów turystyczno-rekreacyjnych, w tym hotelu z infrastrukturą. Przypomniano także o wcześniejszej sprawie związanej z przebudową zamkniętej Wyższej Szkoły Sztuk Stosowanych na Malcie, gdzie miała powstać ekskluzywna rezydencja studencka. Jednak mieszkańcy osiedla Warszawskiego protestowali i budowę wstrzymał powiatowy inspektor budowlany w lipcu 2021 roku.

  • w

    Są już zarzuty dotyczące nożownika, który zaatakował i zranił policjanta pod NFM we Wrocławiu (gazetawroclawska.pl)

    Dnia 20 lipca przed Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu, podczas dolnośląskich obchodów Święta Policji, mężczyzna zaatakował funkcjonariusza policji, atakując go nożem. Agresor w wyniku napaści zranił policjanta, który mimo obrażeń zachował zimną krew i obezwładnił napastnika. A następnie zakuł go w kajdanki. Podejrzanemu przedstawiono już zarzuty w jego sprawie.

    Za napaść na policjanta odpowiedzialny jest młody mężczyzna w wieku 18 lat, który podczas obchodów Święta Policji zaatakował stróża prawa przy pomocy noża. Podczas ataku poszkodowany mundurowy został zraniony w rękę, z racji czego trafił do szpitala. Lekarze stwierdzili, że funkcjonariusz doświadczył całkowitego uszkodzenia ścięgna.

    Podejrzany może trafić za kratki nawet na 10 lat

    Jak poinformował kom. Wojciech Jabłoński z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, prokuratura natychmiast wszczęła dochodzenie w sprawie napastnika. Policja zgromadziła materiały dowodowe, przesłuchała świadków i zabezpieczyła monitoring. Ponadto, zabezpieczono również nóż, którym podejrzany posłużył się podczas napaści.

    Po doprowadzeniu przed oblicze prokuratury mężczyźnie przedstawiono zarzuty związane z czynną napaścią na funkcjonariusza policji z użyciem noża, naruszeniem czynności narządu ciała oraz wywierania wpływu na czynności urzędnicze. W związku z powyższym sąd umieścił podejrzanego w areszcie tymczasowym na okres dwóch miesięcy. Jeżeli sędzia zdecyduje się na pełny wymiar kary, napastnik może trafić do więzienia nawet na 10 lat.

  • w

    Hulajnogi elektryczne zaśmiecają poznańskie ulice. Kierowcy i piesi są coraz bardziej sfrustrowani (gloswielkopolski.pl)

    Hulajnogi elektryczne zostawiane w nieodpowiednich miejscach stanowią poważny problem w mieście. Nieprawidłowe parkowanie utrudnia ruch na ulicach i chodnikach, a do tego zagraża bezpieczeństwu. Operatorzy hulajnóg starają się edukować użytkowników, jednak problem nadal istnieje. Miasto planuje wprowadzić punkty mikromobilności “Hop&Go” jako rozwiązanie tego kłopotu.

    W ostatnim czasie hulajnogi elektryczne leżące na chodnikach i parkingach stały się zmorą Poznania. Internet obiegają nagrania, na których widać, jak jednoślady lądują w kontenerach, na dachach przystanków, a nawet zrzucane są z mostów. Takie sytuacje frustrują pieszych i kierowców, którzy napotykają na zablokowane miejsca parkingowe, w tym te przeznaczone dla osób niepełnosprawnych.

    Operatorzy hulajnóg zdają sobie sprawę z problemu i podejmują działania w celu edukowania użytkowników. Na swoich stronach internetowych udostępniają informacje na temat właściwego parkowania pojazdów.

    Na przykład, firma Lime Poland wprowadziła mobilne patrole, które zajmują się uporządkowywaniem nieprawidłowo zaparkowanych hulajnóg. Działa także na rzecz edukacji, aby zwiększyć świadomość użytkowników w zakresie prawidłowego parkowania. Z kolei firma Dott angażuje się w edukację użytkowników i ścisłą współpracę z miastem. Stworzyła procedury zgłaszania nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów, które są szybko usuwane.

    Za złe zaparkowanie hulajnogi można otrzymać nawet 500 zł mandatu

    Prawidłowe zaparkowanie hulajnogi jest obowiązkiem każdego użytkownika, a nieprzestrzeganie tego obowiązku może skutkować mandatem, który może osiągnąć kwotę nawet 500 złotych.

    Miasto Poznań postanowiło podjąć też bardziej zdecydowane działania i wraz z operatorami hulajnóg planuje wyznaczenie punktów mikromobilności “Hop&Go”. Punkty tego typu mają pomóc w parkowaniu pojazdów w określonych miejscach i ograniczyć pozostawianie ich, gdzie popadnie.

    W przetargu ogłoszonym na ten cel planowane są 273 punkty, szczególnie w obszarze Strefy Płatnego Parkowania i przy głównych trasach komunikacyjnych. W przyszłości zwrot hulajnóg w tych punktach ma stać się obowiązkowy.

  • w

    Rozpoczęło się śledztwo związane z pożarem hali odpadów toksycznych w Przylepie. Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze (zielonagora.naszemiasto.pl)

    Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze wszczęła śledztwo w sprawie pożaru hali w Przylepie, gdzie składowano toksyczne substancje. Pożar spowodował zagrożenie dla zdrowia, życia i mienia wielkiej wartości. Za ten czyn grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.

    Prokuratorzy już przesłuchali świadków oraz zabezpieczyli monitoring miejsca pożaru. Prokuratura nie ujawnia efektów oględzin nagrań ani informacji o przesłuchaniu prezydenta czy pracowników urzędu miasta. Wiadomo, że przesłuchane zostały osoby związane z miejscem, czyli właściciele hal, którzy ponieśli straty w pożarze.

    Prokurator E. Antonowicz poinformowała, że wstępne oględziny zostały przeprowadzone, ale główne postępowanie odbędzie się w kolejnych dniach z udziałem biegłych różnych specjalizacji. Aktualnie trwa akcja gaśnicza, utrudniająca dostęp do pogorzeliska. W najbliższych dniach zaplanowane są kolejne czynności, w tym pobieranie próbek do postępowania karnego. Prokuratura, współpracując ze służbami i biegłymi, wyjaśni przyczyny i rozmiar tego zdarzenia.

    Za działania będące przedmiotem śledztwa grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności

    W 2021 roku Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze oskarżyła osiem osób związanych z procederem składowania odpadów w Przylepie, której towarzyszyło zagrożenie życia i zdrowia. Oskarżono sześć osób związanych ze spółką i dwóch urzędników Starostwa Powiatowego w Zielonej Górze za zaniechania czynności dotyczące wydawania pozwolenia na składowanie. Obręb ewentualnego skażenia odpadami w związku z ewentualnym pożarem pozostaje nieujawniony.

    Prokuratura uczestniczyła również w postępowaniach pozakarnych, m.in. przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, domagając się, aby prezydent miasta Zielona Góra zatroszczył się o utylizację odpadów w wyniku wykonania zastępczego.

  • w

    Urlop w Gdyni to świetna okazja na przejażdżkę zabytkowymi trolejbusami. Legendarne wehikuły kursują przez całe wakacje (dziennikbaltycki.pl)

    Podczas sezonu wakacyjnego na gdyńskich ulicach pojawiają się zabytkowe trolejbusy, którymi można się przejechać w niedziele i święta. Te legendarne pojazdy minionej epoki obsługują linię 326. Malownicza trasa trolejbusowa prowadzi z Orłowa przez Redłowo i Śródmieście, aż na Grabówek.

    Trzy z tych historycznych pojazdów to pozostałości poprzedniego ustroju i dla starszych mieszkańców Gdyni wiążą się ze wspomnieniami młodzieńczych lat. Zarząd Komunikacji Miejskiej Gdynia od kilku lat oferuje mieszkańcom prawdziwą podróż w czasie, pozwalając podróżującym przenieść się do przeszłości podczas ciepłych dni lata. Zabytkowe wehikuły cieszą się również popularnością wśród wielu turystów z kraju i zagranicy.

    Linia 326 funkcjonuje we wszystkie niedziele i święta, a 3 zabytkowe pojazdy rotacyjnie kursują na trasie Grabówek SKM – Śródmieście – Orłowo SKM – Klif. Można do nich wskoczyć w godzinach 10:00-18:00. Kursują co pół godziny.

    Jakie trolejbusy toczą się po gdyńskich ulicach?

    Na linii 326 rotacyjnie kursują trzy z pięciu dostępnych perełek przeszłości. Jedną z nich jest trolejbus Škoda 9Tr z (rok prod. 1975), który w 2011 roku, po odrestaurowaniu, powrócił do Gdyni z czeskiej Ostrawy. Kolejne trzy to ZiU 682B (rok prod. 1984), Saurer ST4IILM z (rok prod. 1957) oraz Jelcz 120 MTE (rok prod. 1994). Złotą piątkę zamyka tegoroczny debiutant Mercedes-Benz O405NE z (rok prod. 1994), który jeszcze niedawno służył jako zwyczajny pojazd komunikacji miejskiej.

    Nowością w tym roku jest dodanie do zabytkowej kolekcji jednego z trolejbusów Mercedesa z 1994 roku, które jeszcze nie tak dawno dominowały na gdyńskich ulicach. W 2019 roku, wraz z pojawieniem się 30 nowych Solarisów, wysłużone Mercedesy O-405 zostały wycofane ze służby. Zyskały drugie życie jako unikatowe trolejbusy niskopodłogowe, w ramach innowacyjnego projektu realizowanego w Gdyni od 2004 roku. Dzięki temu jeden z trolejbusów dołączył do zabytkowej floty PKT.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.