Więcej wpisów

  • w

    Nielegalna uprawa konopi w gminie Września. Policjanci zabezpieczyli 187 krzaków (gloswielkopolski.pl)

    We wtorek na obszarze gminy Września funkcjonariusze zlikwidowali nielegalną uprawę konopi indyjskich. Podczas przeszukiwania terenu jednej z posesji policjanci natknęli się na 187 krzaków w fazie wzrostu. Podejrzany został już zatrzymany i osadzony w areszcie.

    Dnia 1 sierpnia w jednej z miejscowości gminy Września policjanci z Wydziału Kryminalnego sprawdzali teren prywatnej posesji. Podczas przeszukania nieumundurowani funkcjonariusze natrafili na plantację marihuany, którą właściciel posesji uprawiał w swojej szklarni. Po bliższych oględzinach wykazano, że są to konopie indyjskie, których uprawa jest w Polsce nielegalna.

    Podejrzany tłumaczył się, że posadził rośliny dla nasion dla papug

    Jak poinformował mł. asp. Adam Wojciński z Komendy Powiatowej Policji we Wrześni, policjanci odkryli i zabezpieczyli 187 krzaków w różnych fazach wzrostu. Po sprawdzeniu roślin testami narkotykowymi okazało się, że są to nielegalne konopie indyjskie.

    Podejrzanym jest 33-letni mieszkaniec posesji, który początkowo tłumaczył się, że zdecydował się na posadzenie konopi, aby mieć nasiona dla papug. Policjanci nie dali się zwieść i aresztowali mężczyznę, a prokuratura postawiła mu zarzut uprawy nielegalnych konopi. Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów. W świetle prawa grozi mu teraz do 3 lat pozbawienia wolności.

  • w

    Strzelanina w Tomaszowie Bolesławieckim. Mężczyzna postrzelił byłą żonę (gazetawroclawska.pl)

    Dnia 2 sierpnia w Tomaszowie Bolesławieckim na Dolnym Śląsku miała miejsce strzelanina, podczas której mężczyzna zaatakował swoją byłą żonę. W wyniku ataku kobieta została postrzelona i przewieziona do szpitala. Stan poszkodowanej jest ciężki.

    Do dramatycznej sytuacji doszło w środę około godz. 17:00 na terenie Tomaszowa Bolesławieckiego. Mężczyzna zaczął strzelać w kierunku kobiety, którą postrzelił z broni czarnoprochowej. Chwilę po zdarzeniu na miejscu pojawili się funkcjonariusze policji.

    Jak poinformowała asp. szt. Anna Kublik-Rościszewska, rzecznik prasowy z Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu, okazało się, że podejrzanym jest mężczyzna w wieku około 60 lat, który strzelał do swojej byłej żony. Agresor szybko został zatrzymany i przewieziony do aresztu. Sprawca strzelał z broni czarnoprochowej, na którą niepotrzebne jest zezwolenie. Jednakże bliższe informacje będą dostępne dopiero po oględzinach przez biegłych.

    Ciężko ranna kobieta trafiła na stół operacyjny

    Jak podaje Ewa Łomnicka, prokurator rejonowa z Bolesławca, poszkodowana kobieta (w wieku ok. 60 lat) została poważnie ranna i natychmiast przewieziona do szpitala przez zespół ratownictwa medycznego. Stan pacjentki był poważny i wymagał natychmiastowej operacji.

    W momencie, gdy lekarze wyrażą zgodę, kobieta zostanie przesłuchana przez policję w celu ujawnienia dalszych szczegółów sprawy. Jak na tę chwilę motyw ataku nie jest znany.

  • w

    Przeprowadzono sekcje zwłok 6-letniej córki i jej ojca, żołnierza Formozy. Śledztwo nadal jest w toku (dziennikbaltycki.pl)

    Prokuratura poinformowała o przeprowadzeniu sekcji zwłok 6-letniej dziewczynki i 32-letniego żołnierza Formozy, którzy zostali znalezieni martwi w mieszkaniu w Redzie. Pierwsze ustalenia wskazują, że ojciec zabił córkę i popełnił samobójstwo.

    Prokurator Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku potwierdza przeprowadzenie sekcji zwłok w Zakładzie Medycyny Sądowej. Ofiarami są 6-letnia dziewczynka i jej 32-letni ojciec, żołnierz Formozy. Ciała znaleziono w dwukondygnacyjnym mieszkaniu w Redzie.

    Badania toksykologiczne mają wyjaśnić obecność substancji psychoaktywnych. Próbki zostały pobrane, a wyniki sekcji i badań toksykologicznych są w trakcie oczekiwania. Przewidziano również sekcję pitbulla, którego truchło również znaleziono w mieszkaniu.

    Preliminarna teza śledczych sugeruje, że w sobotę doszło do tragicznego zdarzenia – ojciec zabił córkę, a następnie targnął się na swoje życie. Z uwagi na wojskowe pochodzenie mężczyzny śledztwem zajmuje się wydział ds. wojskowych Prokuratury Rejonowej w Gdyni.

    Matka 32-latka powiadomiła policję po otrzymaniu niepokojącego SMS-a. Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze znaleźli ciała 6-letniej dziewczynki oraz jej ojca. Pomimo prób reanimacji, mężczyzna zmarł. Mieszkanie znajduje się w domu wielorodzinnym w Redzie.

    Zabezpieczono pięć noży i truchło pitbulla

    Na miejscu pojawili się śledczy, żandarmeria wojskowa i prokurator. Sekcja ciał wykazała rany nożem na szyi dziewczynki i mężczyzny. Za pomocą skanera 3D przeprowadzono oględziny miejsca tragedii, a do tego znaleziono pięć noży oraz truchło pitbulla.

    Wydział ds. wojskowych Prokuratury Rejonowej w Gdyni wszczął śledztwo w sprawie zabójstwa dziewczynki. Przesłuchano matkę żołnierza i sąsiadów i ustalono brak wcześniejszych oznak problemów psychicznych u mężczyzny. Śledczy nadal pracują nad określeniem motywu działania.

  • w

    Szczecin zdemontuje pomnik "Poległym w walce o wyzwolenie Dąbia" przy ul. Gierczak (gs24.pl)

    W czwartek o godzinie 14:00 rozpoczną się prace związane z demontażem poradzieckiego pomnika “Poległym w walce o wyzwolenie Dąbia” przy ul. Emilii Gierczak w Szczecinie.

    W 1962 roku postawiono pomnik “Poległym w walce o wyzwolenie Dąbia” dla uczczenia żołnierzy polskich i radzieckich, którzy zginęli w marcu 1945 roku podczas walk o wyzwolenie wschodnich dzielnic Szczecina. Projektantami byli Krystyna Trzeciak i Mieczysław Walter. Na pomniku pierwotnie umieszczono pięcioramienną gwiazdę oraz datę 1945 roku. Jednak w latach 90. elementy te zostały usunięte.

    W zeszłym roku radni podjęli decyzję o demontażu całego pomnika, ponieważ jego istnienie jest niezgodne z ustawą z 2016 roku, która zakazuje propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego.

    Monument z postaciami radzieckiego i polskiego żołnierza zniknie z przestrzeni Dąbia we czwartek. Zostanie przeniesiony do “bezpiecznego depozytu”. Pomnik znajduje się na placu przy ul. Gierczak, w miejscu, gdzie przed wojną mieścił się rynek.

    Prezes Instytutu Pamięci Narodowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu zaoferował pomoc przy usuwaniu pomnika. Planuje się, że w miejscu, gdzie stał monument, zostanie postawiony inny obiekt lub tablica pamiątkowa dla rzeczywistych bohaterów.

    Tego samego dnia odbędzie się briefing prasowy prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Karola Nawrockiego przy pomniku. Spotkanie będzie dotyczyło dekomunizacji przestrzeni publicznej w kontekście demontażu pomnika “Poległym w walce o wyzwolenie Dąbia”.

  • w

    Jerzy Stuhr przed sądem za spowodowanie kolizji pod wpływem alkoholu i potrącenie motocyklisty (i.pl)

    Jerzy Stuhr, znany polski aktor, został oskarżony o spowodowanie kolizji drogowej pod wpływem alkoholu. Z winy aktora w wyniku tej kolizji ucierpiał motocyklista. Zdarzenie miało miejsce 17 października 2022 roku w Krakowie. Z racji tego czeka go teraz proces w sądzie, który właśnie się rozpoczął.

    Na niejawnej rozprawie w czerwcu aktor Jerzy Stuhr przyznał się do winy za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym w stanie nietrzeźwości. Z tego względu sąd nałożył na niego grzywnę w wysokości 3 tys. zł.

    Decyzją prokuratury, wyrok nakazowy został zakwestionowany z powodu tego, że kara była bardzo niesprawiedliwa i niewystarczająca. Zamiast tego, prokuratura domaga się kary 45 tys. Złotych. Ponadto, żąda również wpłaty 25 tys. złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

    Na pierwszej rozprawie przesłuchano motocyklistę Sławomira G. oraz świadka Bartosza C. Kolejne postępowanie ma obejmować zeznania biegłego, który ocenił obrażenia motocyklisty. Termin tej rozprawy został wyznaczony na 11 grudnia.

    W momencie kolizji Jerzy Stuhr miał we krwi 0,7 promila

    Ustalenia śledczych wskazują, że 17 października 2022 r. Jerzy Stuhr wymusił na kierowcy jednośladu pierwszeństwo przejazdu. A to z kolei spowodowało kolizję i zagrożenie w ruchu drogowym. Należy dodać, że badanie alkomatem wykazało ok. 0,7 promila alkoholu w jego organizmie.

    Ostatnio Jerzy Stuhr w rozmowie z Plejadą wyraził przekonanie o swojej niewinności w sprawie spowodowanej kolizji. Aktor podkreślił, że uważa się za niewinnego i nie poczuwa się do winy. Jak sam stwierdził, czuje się czysty. Ponadto, krytycznie wypowiadał się o działaniach organów ścigania, zarzucając prokuraturze naciski na zaostrzenie kary.

  • w

    Manewry Marynarki Wojennej Rosji na Morzu Bałtyckim. W ćwiczeniach bierze udział 30 okrętów i 30 statków powietrznych (i.pl)

    Marynarka Wojenna Rosji przeprowadza na Morzu Bałtyckim ćwiczenia obejmujące udział 30 okrętów i 30 statków powietrznych oraz około 6 tysięcy żołnierzy – informuje agencja Reutera, powołując się na rosyjskie ministerstwo obrony. Jak na tę chwilę planowana data zakończenia manewrów rosyjskich nie została podana.

    Pod kierownictwem admirała Nikołaja Jewmienowa, naczelnego dowódcy Sił Morskich, trwają ćwiczenia „Tarcza oceaniczna 2023” na Morzu Bałtyckim od 2 sierpnia – donosi resort obrony Rosji. Ich celem jest weryfikacja zdolności floty wojennej do obrony interesów narodowych na strategicznie istotnym obszarze.

    Manewry skupiają się na opracowaniu środków ochrony szlaków morskich, transportu wojsk i ładunków, a także obrony wybrzeża. Przewidziano ponad 200 zadań bojowych. Po zakończeniu manewrów okręty wrócą do swoich baz, jednak data zakończenia nie została podana.

    Sytuacja na Białorusi budzi także zaniepokojenie w Polsce w związku z obecnością rosnącej liczby wagnerowców. Projekt Biełaruski Hajun, monitorujący ruchy wojskowe, informuje o przybyciu 14. kolumny najemników z Grupy Wagnera. Kolumna liczy około 15 pojazdów, głównie furgonetek. Biełaruski Hajun donosi także o obecności wagnerowców w okolicach Osipowicz, w obwodzie mohylewskim. Na tym obszarze wagnerowcy wykorzystują opuszczone magazyny wojskowe.

    Początkowe doniesienia o możliwym skierowaniu wagnerowców na Białoruś pojawiły się w niezależnych rosyjskich mediach pod koniec czerwca. Przewidywały one, że około 8 tysięcy najemników zostanie rozmieszczonych w rejonie Osipowicz, gdzie znajduje się wyremontowana baza wojsk rakietowych, która wcześniej była opuszczona.

  • w

    Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o komisji ds. wpływów Rosji w Polsce (i.pl)

    Prezydent Polski, Andrzej Duda, podpisał nowelizację ustawy dotyczącej Państwowej komisji ds. wpływów Rosji na bezpieczeństwo Polski w latach 2007-2022. Pomimo odrzucenia weta Senatu, Sejm zatwierdził nowelizację. Projekt ten został zgłoszony przez prezydenta 2 czerwca, po podpisaniu pierwotnej wersji projektu pod koniec maja.

    Zgodnie z nowelą prezydencką, komisja ds. badań nad wpływami rosyjskimi nie będzie złożona z parlamentarzystów. Nowa wersja ustawy znosi też środki zaradcze, takie jak zakaz pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem publicznymi środkami finansowymi na okres do 10 lat. Głównym celem komisji będzie ocena zdolności danej osoby do wykonywania zadań w interesie publicznym. Odwołania od decyzji komisji będzie można składać do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

    Idea utworzenia komisji spotkała się z krytyką ze strony opozycji i niektórych organizacji pozarządowych, które twierdziły, że ma ona charakter polityczny i jest narzędziem do dyskredytacji przeciwników. Ustawa otrzymała potoczną nazwę „Lex Tusk”, sugerującą, że głównym celem komisji jest osiągnięcie politycznych korzyści kosztem lidera Platformy Obywatelskiej.

    Minister Małgorzata Paprocka tłumaczyła, między innymi w Senacie, że nowa ustawa nie zawiera licznych wyjątków ani nakazów ujawniania tajemnic zawodowych, jak twierdziła opozycja. Podkreślała, że prezydent uznał za konieczne utworzenie komisji w związku z polityką Rosji i rolą Polski w regionie. Wspominała także o dowodach z innych krajów, takich jak Stany Zjednoczone, Francja czy Niemcy, które wskazują na próby wpływania Rosji na procesy demokratyczne. Minister podkreśliła, że jest naiwnością sądzić, że Rosja nie angażowała się w działania na terenie Polski.

  • w

    Na wrocławskim osiedlu ktoś włożył petardę do pyszczka kota. Zwierzak jest w ciężkim stanie, a właściciele szukają sprawcy (gazetawroclawska.pl)

    Na osiedlu Widawa we Wrocławiu doszło do ohydnego czynu, w wyniku którego ktoś włożył petardę do pyszczka kota. Wybuch ładunku spowodował poważne obrażenia u zwierzaka. Jak na tę chwilę kotek wraca do zdrowia dzięki kosztownemu leczeniu, a jego właściciele angażują się w poszukiwanie sprawcy i oferują nagrodę za pomocne informacje.

    Brutalna sytuacja miała miejsce między 22 a 25 lipca na osiedlu Widawa we Wrocławiu. W sobotę (22 lipca) ośmioletni kot o imieniu Bambo zniknął z oczu, co zaniepokoiło właścicieli i spowodowało rozpoczęcie poszukiwań. Trzy dni później (25 lipca) kot wrócił do domu, ale jego stan był bardzo ciężki.

    Znaleziono go z krwawymi ranami w okolicy pyszczka, których doznał po wybuchu petardy. Czworonogi pacjent szybko został przewieziony do szpitala dla zwierząt w Maślicach, gdzie weterynarze podjęli pierwsze kroki w ratowaniu kota.

    Bambo stracił oko i doznał uszkodzenia języka i żuchwy

    Wyniki wstępnych badań potwierdziły, że petarda eksplodowała w pyszczku kota, powodując nie tylko rany wokół pyszczka, ale także utratę oka, uszkodzenie języka i żuchwy. Właściciele są zszokowani i oburzeni wobec tak brutalnego aktu przemocy.

    Kot Bambo jest teraz pod opieką lekarzy i powoli wraca do zdrowia. Koszty leczenia sięgają już 10 000 złotych. Właściciele nie tylko starają się przywrócić zdrowie swojemu pupilowi, ale angażują się również w poszukiwanie sprawcy.

    Sprawę zgłoszono już na policję. Jednak właściciele nie rezygnują i podejmują wysiłki w celu ustalenia sprawcy na własną rękę. Planują też nagrodę dla osób, które pomogą w identyfikacji i ujęciu winowajcy. Aktualnie funkcjonariusze policji prowadzą śledztwo w tej sprawie.

  • w

    Wiceprezydent Poznania, Jędrzej Solarski, zdradza datę ukończenia prac na Starym Rynku (gloswielkopolski.pl)

    Planowany termin zakończenia prac remontowych na Starym Rynku w Poznaniu to 21 listopada br. Miasto planuje ukończyć cały projekt najpóźniej przed świętami Bożego Narodzenia. Informacja została potwierdzona przez wiceprezydenta miasta, Jędrzeja Solarskiego.

    Bliski finał remontu Starego Rynku w Poznaniu przyspiesza. Pomimo pierwotnych prognoz, które zakładały ukończenie prac do wakacji 2023 roku, obecna sytuacja zmienia się dynamicznie. W ostatnich miesiącach Jędrzej Solarski, wiceprezydent miasta, ogłosił, że przewiduje się wycofanie ciężkiego sprzętu z placu ratuszowego w drugiej połowie listopada.

    Solarski podkreśla, że celem jest dokończenie prac do połowy listopada, a następnie przeprowadzenie niezbędnych odbiorów, zarówno formalnych, jak i technicznych. Harmonogram jest wyznaczony na 21 listopada, a wiceprezydent zapewnia, że podejmowane są wszelkie wysiłki, aby dotrzymać tego terminu. Solarski zaznacza, że trwający remont jest wymagający zarówno dla restauratorów, mieszkańców, jak i turystów.

    Remont Starego Rynku jest kluczowym elementem „Projektu Centrum”, współfinansowanego przez Unię Europejską. Prace budowlane rozpoczęły się pod koniec 2021 roku, jednak ich tempo było opóźnione z powodu archeologicznych odkryć, które wymagały dokładniejszych badań.

    Niektóre remonty w centrum miasta mogą się wydłużyć

    Zbliżający się koniec prac na Starym Rynku nie oznacza zakończenia całkowitej przebudowy centrum. Remonty przy Okrąglaku i ul. 27 Grudnia mogą potrwać dłużej ze względu na trudności związane z historycznymi częściami budynków, jak również wymaganie dodatkowych pozwoleń na wycinkę roślinności.

    Przy sprzyjających warunkach w drugiej połowie roku prace nie będą musiały zostać przerywane, co stworzy możliwość swobodnych spacerów mieszkańcom i turystom po Starym Rynku przed Bożym Narodzeniem. Taka sytuacja otwiera perspektywę na udany jarmark świąteczny bez niepotrzebnych barier i płotów.

  • w

    Wczoraj wyruszyła 41. Pielgrzymka z Zielonej Góry na Jasną Górę. W pielgrzymce udział bierze ponad 260 osób (gazetalubuska.pl)

    W środę, 2 sierpnia, ruszyła 41. Piesza Pielgrzymka z Zielonej Góry na Jasną Górę, która rozpoczęła się po mszy w konkatedrze. Na udział w wędrówce zdecydowało się wielu mieszkańców miasta. Pielgrzymi podkreślają znaczenie przygotowania duchowego, a także komfort posiadania pary wygodnych butów.

    Tegoroczna pielgrzymka nosi hasło “Trwajmy w kościele”. Podczas mszy inauguracyjnej ks. biskup Adrian Put wspominał o zmieniającej się twarzy Abrahama. Pielgrzymi starają się uświadomić, że reprezentują Kościół w oczach ludzi, podobnie jak Abraham zmieniał swoje oblicze. Spotkania z innymi osobami w czasie pielgrzymki mają nieść korzyści zarówno pielgrzymów, jak i ludzi, których spotkają. Jak wyjaśnia ks. Adrian Put, biskup pomocniczy diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, pielgrzymka to duchowa podróż do świętych miejsc lub napotykania na swojej drodze różnych ludzi.

    A jak postrzegają pielgrzymkę sami pielgrzymi?

    Przygotowanie duchowe jest kluczowe dla pielgrzymów. Dariusz Stemplewski pielgrzymuje już jedenasty raz i wybrał się na tę wędrówkę razem ze swoją rodziną. Pan Dariusz podkreśla wagę intencji pielgrzymki. I dodaje, że wygodne i rozchodzone buty stanowią istotny element sukcesu tej wyprawy.

    Barbara Motykiewicz z grupy medycznej opowiada o wyzwaniach, z jakimi muszą się mierzyć pielgrzymi, takie jak pęcherze czy stan drogi asfaltowej. Z tego względu dla potrzebujących dostępne są opieka medyczna oraz możliwość skorzystania z autokaru.

    Barbara Kopacz wraz z synkiem Karolem również uczestniczy w pielgrzymce. Wyjaśnia, że dla dzieci jest to okazja do przyzwyczajenia się do codziennej eucharystii oraz świetnej zabawy z rówieśnikami. Pielgrzymka z dziećmi jest bardzo mile widziana. Ponadto, dla komfortu można skorzystać na trasie z przyczep rowerowych.

    41. Pielgrzymka na Jasną Górę z Zielonej Góry liczy 268 uczestników, wspomaganych przez osoby zapewniające smaczną kuchnię i wytyczenie odpowiedniej trasy.

  • w

    Uroczyste obchody Narodowego Dnia Pamięci Powstania Warszawskiego w Lublinie. Złożono kwiaty pod Pomnikiem Nieznanego Żołnierza (kurierlubelski.pl)

    Wczoraj w Lublinie, jak w większości polskich miast, odbyły się obchody Narodowego Dnia Pamięci Powstania Warszawskiego. Główną uroczystość zorganizowano na placu Litewskim. Obchody zakończył koncert i przygotowano również wystawę poświęconą Powstańcom Warszawskim.

    Główne uroczystości miały miejsce na pl. Litewskim, z udziałem przedstawicieli władz państwowych, samorządowych oraz organizacji kombatanckich. O godz. 17:00 zawyły syreny, po czym odegrano hymn państwowy i złożono kwiaty przed Pomnikiem Nieznanego Żołnierza.

    Wojewoda lubelski, Lech Sprawka, podkreślił, że Powstanie Warszawskie symbolizuje oddanie idei wolności przez powstańców i cywilną ludność stolicy. Jest to również budowanie narodowej tożsamości.

    Minister edukacji i nauki, Przemysław Czarnek, napisał, że wartościami powstańców były prawda, niepodległość, honor, sprawiedliwość i dobro kraju. Natomiast uczestnicy akcji „Burza” stali się wzorem patriotyzmu, braterstwa i odwagi. Natomiast Alojzy Leszek Gzella, weteran Powstania Warszawskiego, opowiedział o swoim zaangażowaniu w Szarych Szeregach, jeszcze jako młody chłopiec. Jego pseudonim „Kłos” związany był z powstańczą pocztą.

    Koncert i wystawa poświęcone Powstańcom Warszawskim

    Uroczyste obchody zakończył koncert „Zaśpiewajmy razem w hołdzie Powstańcom Warszawskim”. Należy też dodać, że pl. Litewski zaprezentował wystawę „Powstanie Warszawskie 1944. Bitwa o Polskę”. Wystawa została stworzona przez Instytut Pamięci Narodowej.

    1 sierpnia 1944 r. wybuchło Powstanie Warszawskie, trwające przez 63 dni. Natomiast Sejm RP ustanowił dzień 1 sierpnia Narodowym Dniem Pamięci Powstania Warszawskiego, oddając hołd bohaterom walczącym o Polskę i niepodległość przed okupacją niemiecką i sowiecką niewolą.

  • w

    Słowaccy ratownicy przenocowali w Tatrach Wysokich, opiekując się ranną turystką z Polski (zakopane.naszemiasto.pl)

    W miniony poniedziałek w Tatrach Wysokich po słowackiej stronie doszło do groźnej sytuacji, podczas której turystka z Polski doznała kontuzji kolana. Do akcji wkroczyli tatrzańscy ratownicy ze Słowacji, którzy spędzili noc w górach, opiekując się poszkodowaną kobietą. Rankiem turystka została przetransportowana śmigłowcem do szpitala.

    Niebezpieczna sytuacja miała miejsce 31 lipca po słowackiej stronie Tatr Wysokich, gdzie na szlak wybrała się polska turystka. Niestety podczas swojej wędrówki doznała kontuzji kolana, która uniemożliwiła jej kontynuowanie wyprawy. Ratownicy znaleźli ranną kobietę blisko Staroleśnego Szczytu, jakieś kilkadziesiąt metrów pod szczytem. Uraz kolana sprawił, że turystka nie mogła o własnych siłach zejść z gór.

    Wezwanie odebrali ratownicy z Horskiej Zachrannej Służby (słowacki odpowiednik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego), którzy niezwłocznie przystąpili do działań ratunkowych. Na początku, wraz z pomocą ratowników TOPR, próbowano dotrzeć do poszkodowanej śmigłowcem. Niestety w akcji przeszkodziło im zbyt duże zachmurzenie.

    Słowaccy ratownicy pieszo dotarli do rannej turystki

    Z powodu złej pogody Słowacy dotarli do poszkodowanej na piechotę. Jednak późna pora i trudności na szlaku sprawiły, iż zadecydowali, że przenocują w górach, opiekując się ranną Polką.

    Ranna turystka została opatrzona, a rankiem pojawił się śmigłowiec, który przetransportował poszkodowaną do szpitala.

  • w

    W Katowicach pojawił się Kot'el — hotel dla kotów. Nowa oaza luksusu dla miauczących czworonogów (dziennikzachodni.pl)

    Kot’el to nowa atrakcja dla miłośników kotów w Katowicach. Jeśli ktoś potrzebuje opieki nad swoim mruczkiem podczas wyjazdu, warto zwrócić uwagę na ten świeży koci hotel, który oferuje osiem wyposażonych boksów dla miauczących pupili.

    Właściciele kotów często spotykają się z sytuacją, że muszą wyruszyć w podróż, ale nie mogą zabrać ze sobą swojego ukochanego czworonoga. Kocie hotele stają się więc świetną alternatywą, gdy nie można skorzystać z pomocy przyjaciół czy rodziny.

    Katowice od lat dysponuje luksusowym hotelem dla kotów. Nazywa się Milord. Obiekt zapewnia różnorodne atrakcje i opiekę catsitterów. Teraz jednak pojawia się nowe miejsce, które przyciąga uwagę kocich miłośników.

    Jakie warunki oferuje Kot’el dla swoich mruczących gości?

    Kot’el to świeżo otwarty hotel dla kotów w Katowicach-Piotrowicach. Zapewnia wygodne i komfortowe boksy dla ośmiu kotów. Każdy boks ma kuwetę, miseczki z jedzeniem i wodą, a także miejsce do spania. Ponadto, każdy boks posiada duże okno, wpuszczające mnóstwo światła. Kot’el oferuje całodobową opiekę i dostęp do weterynarii.

    Projekt Kot’elu powstał z pasji Moniki Węglarz, która postanowiła stworzyć miejsce dla kotów z brakiem opieki. Właścicielka podkreśla, że każdy kot ma swój prywatny boks, aby uniknąć konfliktów między zwierzętami. Hotel oferuje spersonalizowaną opiekę i zabawę, dostosowaną do preferencji każdego kota.

    W Kot’elu każdy kot jest traktowany indywidualnie, mając swój własny boks. Właścicielka dba o to, aby spędzać czas z kotem w sposób, który mu odpowiada – niektóre koty lubią zabawę, podczas gdy inne wolą spokojne chwile na kolanach. Ważne jest unikanie konfliktów i zapewnianie każdemu zwierzakowi komfortu.

  • w

    Najnowszy Ranking Miast Przyjaznych Kierowcom: Miła niespodzianka dla Krakowa (gazetakrakowska.pl)

    Dostępny jest już najnowszy Ranking Miast Przyjaznych Kierowcom 2023, który stworzyli Oponeo.pl oraz Yanosik. Raport ten, w swojej siódmej edycji, prezentuje ewolucję największych polskich miast na przestrzeni lat. Zawiera między innymi informacje dotyczące prędkości w centrum i na obrzeżach miast, liczby wypadków drogowych, warunków parkowania płatnego oraz cen paliw.

    Obecnie wiele miast skupia się na zrównoważonym transporcie i infrastrukturze zielonej, co wpłynęło na włączenie danych o parkingu Park and Go, stacjach ładowania pojazdów elektrycznych oraz systemach carsharingu.

    Najnowsza edycja rankingu przyniosła liczne zmiany. Mimo że Gdańsk zachował pozycję lidera w kategorii miast powyżej 300 tys. mieszkańców, to pozostałe miejsca uległy wyraźnym przetasowaniom. W miastach poniżej 300 tys. mieszkańców pierwsze miejsce zajął Sosnowiec.

    Ranking bazuje na uczciwych zasadach, opierając się na systemie punktowym, co pozwala na rzetelną ocenę sytuacji w każdym analizowanym mieście, zarówno indywidualnie, jak i w porównaniu z innymi. Miasta podzielono na dwie kategorie ze względu na liczbę mieszkańców.

    Wymogi dotyczące miasta przyjaznego kierowcom są różnorodne, obejmują prędkość ruchu, liczbę wypadków drogowych, parkowanie, a także koszty dla kierowców, takie jak taryfy parkingowe, ubezpieczenia, opony oraz ceny paliw. Dodatkowe punkty przyznawane są za promowanie ekologicznych rozwiązań, takich jak carsharing i stacje ładowania pojazdów elektrycznych.

    Awans Krakowa na drugą pozycję

    W klasyfikacji ogólnej Gdańsk utrzymuje swoją dominującą pozycję, wyprzedzając konkurencję. Kraków awansował na drugie miejsce, a Szczecin oraz Bydgoszcz dzielą trzecie miejsce. Jednakże największym zaskoczeniem jest spadek Łodzi, która spadła z drugiego miejsca na piąte.

    Województwo śląskie, o dużej urbanizacji, prezentuje się pozytywnie w rankingu. Sosnowiec zdobywa pierwsze miejsce z powodu bezpłatnego parkowania i dostępności stacji ładowania pojazdów elektrycznych. Częstochowa zajmuje drugie miejsce, ze względu na niskie koszty ubezpieczenia OC. Na trzecim miejscu plasują się Gliwice, ze stosunkowo niskimi cenami paliw i płynnym ruchem. Toruń awansował na czwarte miejsce, podczas gdy Rzeszów spadł z trzeciego na szóste.

  • w

    Małgorzata Janusz obejmuje stanowisko dyrektora Archiwum Państwowego w Gdańsku (dziennikbaltycki.pl)

    Archiwum Państwowe w Gdańsku zmieniło swojego dyrektora. Stanowisko zostało objęte przez Małgorzatę Janusz. Nowy dyrektor, Małgorzata Janusz, posiada obszerne doświadczenie jako długoletnia szefowa AP w Malborku. Zastąpiła w obowiązkach byłego dyrektora Piotra Wierzbickiego.

    Małgorzata Janusz objęła stanowisko dyrektora Archiwum Państwowego w Gdańsku 1 sierpnia. Przez wiele lat była związana z siecią archiwów państwowych, kierując AP w Malborku od 1997 roku do lipca br. W jej kadencji nastąpiła zmiana nazwy instytucji. Wcześniej nosiła nazwę Archiwum Państwowe w Elblągu z siedzibą w Malborku, co wynikało z historycznych powiązań, jednak Janusz zauważyła potrzebę uproszczenia nazwy dla użytkowników.

    Od 1 stycznia 2018 roku, na mocy decyzji ministra kultury i dziedzictwa narodowego, archiwum nosi nazwę Archiwum Państwowe w Malborku. Działa na obszarze dawnego województwa elbląskiego, obejmując tereny powiatów malborskiego, nowodworskiego, sztumskiego, kwidzyńskiego, elbląskiego i braniewskiego.

    Małgorzata Janusz zastąpiła na stanowisku dyrektora Archiwum Państwowego w Gdańsku Piotra Wierzbickiego, który był związany z tą instytucją przez blisko 28 lat, w tym prawie 20 lat jako dyrektor. Wprowadził on istotne zmiany, m.in. modernizację budynku i poprawę warunków przechowywania i udostępniania dokumentacji.

    Piotr Wierzbicki kontynuuje pracę w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy. W międzyczasie obowiązki dyrektora AP w Malborku pełni Tomasz Kukowski, kierownik Oddziału Ewidencji, Opracowania, Zabezpieczenia, Udostępnienia Zasobu i Informacji.

  • w

    Dwa białoruskie śmigłowce naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Piotr Wawrzyk zabrał głos w sprawie incydentu (i.pl)

    Wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk zaznaczył, że incydent z naruszeniem przestrzeni powietrznej Polski i NATO jest niebezpieczny. Działania Białorusi są traktowane jako ryzykowna gra, a Polska reaguje w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego.

    Dwa białoruskie śmigłowce naruszyły polską przestrzeń powietrzną, co skłoniło Ministerstwo Obrony Narodowej do zwiększenia sił i środków na granicy oraz poinformowania NATO. Ambasada Białorusi została wezwana do Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

    Piotr Wawrzyk ocenił, że incydent wpisuje się w prowokacyjne działania Białorusi, co jest niebezpieczne zarówno dla Polski, jak i Sojuszu. Należy zaznaczyć, że reakcja Polski opiera się na współpracy w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wiceminister potwierdził ściślejszą współpracę z Sojuszem oraz stanowczą reakcję na takie incydenty. Decyzje są uzgadniane z sojusznikami i opierają się na zaistniałych okolicznościach.

    Niski lot białoruskich śmigłowców uniemożliwił wykrycie ich przez radary

    Białoruskie śmigłowce operowały na niskiej wysokości, co utrudniło ich wykrycie przez polskie radary. Wawrzyk nie wykluczył zestrzelenia w przypadku samolotów, ale podkreślił, że taka decyzja musiałaby być uzgodniona z sojusznikami.

    MON informował, że Białoruś wcześniej poinformowała Polskę o szkoleniu, jednak naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej miało miejsce na niskiej wysokości, co utrudniło wykrycie go przez polskie radary.

    Warto przypomnieć, że w 2015 roku turecki F-16 zestrzelił rosyjski SU-24 na granicy syryjsko-tureckiej, kiedy ten naruszył przestrzeń powietrzną Turcji, mimo ostrzeżeń.

  • w

    Skargi na reportaże TVN i TVN 24 dotyczące Joanny z Krakowa trafiły do KRRiT (i.pl)

    Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji otrzymała skargi w związku z reportażami TVN i TVN 24, które powiązane są z Joanną z Krakowa. Postępowanie w tej sprawie prowadzi przewodniczący KRRiT, Maciej Świrski. Co budzi największe wątpliwości?

    Na antenach TVN i TVN 24 ukazały się kontrowersyjne materiały o Joannie z Krakowa, która opowiedziała o interwencji policji po zażyciu tabletki poronnej. Krajowa Rada otrzymała cztery indywidualne skargi, zarzucające nierzetelność informacji dotyczących działania policji, takie jak nieuczciwe oskarżanie policjantów i policjantek o przemoc oraz zachęcanie do agresji wobec funkcjonariuszy.

    Przewodniczący KRRiT, Maciej Świrski, już wcześniej wszczął postępowanie, które miało na celu wyjaśnienie tej sprawy. Zlecił monitoring i analizę, aby sprawdzić, czy materiały TVN S.A. naruszyły prawo. Przypomniał także przepis Prawa Prasowego nakazujący prawdziwe przedstawianie omawianych zjawisk.

    Joanna z Krakowa twierdzi, że była upokarzana przez policjantki

    „Fakty” TVN opublikowały materiał o działaniach policji wobec kobiety trafiającej na SOR po zażyciu tabletki poronnej, którą, jak sama twierdzi, zakupiła przez internet. Według relacji pacjentki policjantki otoczyły ją kordonem i weszły do gabinetu ginekologicznego, zmuszając ją do upokarzających czynności, a także zabrały jej przedmioty osobiste.

    Natomiast policja podejrzewała udzielanie pomocy w przerwaniu ciąży poprzez nielegalne środki. Interwencja miała miejsce po zgłoszeniu przez lekarza psychiatrę próby samobójczej pacjentki i zażyciu przez nią nieznanej substancji.

  • w

    Niemcy nie chcą budowy portu w Świnoujściu. Obawiają się konkurencji dla Hamburga (i.pl)

    Wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk omówił problemy z budową portu w Świnoujściu, zaznaczając sprzeciw ze strony Niemiec z powodu potencjalnego zagrożenia dla ich interesów. Podkreślił argumenty, jakich używają niemieccy sąsiedzi, oraz kluczowe kroki potrzebne do powodzenia tej inwestycji.

    Wiceminister infrastruktury, Marek Gróbarczyk, udzielił wywiadu Polskiemu Radiu 24, gdzie poruszył kwestię sprzeciwu Niemiec wobec budowy portu kontenerowego w Świnoujściu. Gróbarczyk zauważył, że jest to kolejna próba ze strony Niemiec, która ma na celu osłabić lub zablokować tę inwestycję. Jego zdaniem jedyną szansą na realizację tego portu jest zwycięstwo partii Prawo i Sprawiedliwość w wyborach. Wyraził przekonanie, że bez tego inwestycja może zostać wstrzymana.

    Wskazał, że port w Świnoujściu stanowiłby konkurencję dla niemieckiego portu w Hamburgu. Dlatego Niemcy podejmują wysiłki, aby przeciwdziałać tej budowie, zwłaszcza pod pretekstem ochrony środowiska. Według Gróbarczyka niemiecka narracja jest jasna – używają aspektów środowiskowych, aby zablokować tę inwestycję i uniknąć konkurencji dla Hamburga.

    Portu w Świnoujściu będzie silną konkurencją dla Niemców

    Wiceminister sugeruje, że Polska może skorzystać z polskich sądów w tej sprawie, mając na uwadze doświadczenie z próbami blokowania wcześniejszych ważnych inwestycji, np. związanych z ochroną przed powodziami na Odrze. Ocenia, że dążenie do zablokowania niewygodnych dla Niemiec inwestycji, które przyczyniają się do rozwoju Polski, jest widoczne w tym przypadku.

    Marek Gróbarczyk podkreśla, że powstanie portu w Świnoujściu będzie silnym czynnikiem rozwoju transportu i konkurencyjności. Polska odnosi sukcesy w rozwoju hubu przeładunkowego, zwłaszcza w zakresie portów. Wiceminister również krytykuje opozycję, twierdząc, iż nie przekonają oni nikogo, że są za różnymi inwestycjami, odnosząc się do opóźnień w budowie gazoportu w Świnoujściu.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.