Więcej wpisów

  • w

    Parking alternatywny przy szczecińskim szpitalu zamienił się w bajoro. Pracownicy medyczni są oburzeni (gs24.pl)

    Pracownicy szpitala przy ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie są oburzeni w związku z decyzją dotyczącą miejsc parkingowych. Twierdzą, że muszą o nie rywalizować z pacjentami na parkingu alternatywnym. Należy zaznaczyć, że na parkingu pojawił się szlaban, a sam plac zamienił się w bajoro z powodu opadów deszczu.

    W okolicach Szpitala Klinicznego w Szczecinie trwają prace inwestycyjne szacowane na 800 mln zł. Z tego względu coraz większa część parkingu, który mieści się zaraz przy placówce, jest zajęta. Z nieoficjalnych źródeł wynika, że zabezpieczenie wykopanej skarpy wymaga zajęcia całego parkingu i prawdopodobnie zamknięcia ulicy.

    Jednak pomimo tak znaczącej inwestycji, nie pojawił się parking tymczasowy. Dopiero od niedawna część pojazdów może korzystać z parkowania na odległym od szpitala terenie przy ulicy Litewskiej. Aczkolwiek brak informacji o tym parkingu stanowi problem, szczególnie dla pacjentów spoza Szczecina. Co więcej, deszczowa pogoda zmieniła parking w bajoro, sprawiając trudności w dotarciu do pojazdów.

    Ponadto, na parkingu pojawił się szlaban. A to dlatego, że personel otrzymał pismo od dyrekcji informujące o planach udostępnienia parkingu przy ulicy Litewskiej dla administracji szpitala za miesięczną opłatą 200 zł. Pracownicy medyczni są wściekli, ponieważ oznacza to zwiększoną rywalizację o miejsca parkingowe na ulicy.

    Istnieje też opcja parkowania na wewnętrznym parkingu szpitala za 400 zł miesięcznie dla lekarzy i wybranych pracowników administracji, ale nie dla wszystkich. Wciąż niejasne jest, czy pacjenci również będą musieli opłacać parkowanie przy ulicy Litewskiej, gdyż obecne miejsca przy szpitalu są bezpłatne.

  • w

    Mieszkańcy gm. Dopiewo zaniepokojeni odstrzałem dzików na zaludnionych obszarach rekreacyjnych (gloswielkopolski.pl)

    W kompleksach leśnych Palędzia i Dąbrówki (gm. Dopiewo) pojawiły się doniesienia o strzałach. Zaniepokojeni mieszkańcy twierdzą, że strzały padły w ramach polowania, jakie prowadzone jest w okolicach Szlaku Pamięci Narodowej. Ludzie są oburzeni, ponieważ teren łowiecki jest słabo oznakowany, a do tego znajduje się niedaleko zabudowań.

    Mieszkańcy nie są zadowoleni z organizowania polowań w gęsto zaludnionych obszarach rekreacyjnych. Wskazują na brak przemyślanych działań oraz potencjalne zagrożenie dla okolicznych spacerowiczów.

    Z dróg leśnych w Nadleśnictwie Konstantynowo korzystają nie tylko biegacze, ale również rodziny z dziećmi. Jak informuje rzecznik prasowy Nadleśnictwa Konstantynowo, że polowanie nie oznacza zakazu wstępu na ten teren. Natomiast oznakowanie ma charakter ostrzegawczy i informacyjny, zgodny z obowiązującymi przepisami.

    Mieszkańcy krytykują myśliwych za niewystarczające oznakowanie terenu polowania, co według nich stwarza zagrożenie dla innych osób. Szczególnie niezadowoleni są z braku informacji na wejściu do lasu.

    Pomimo tych oskarżeń, przedstawiciel koła łowieckiego „wilk” twierdzi, że tablice informacyjne są też niszczone przez mieszkańców. Dodaje, że polowanie obejmuje odstrzał dzików, który jest konieczny ze względu na walkę z afrykańskim pomorem świń. Jak twierdzi, walka z ASF zakłada realizację planu związanego z sanitarnym odstrzałem dzików, który jest tutaj priorytetem.

  • w

    Ewakuacja kamienicy w Jaworze z powodu trującego gazu na klatce schodowej (gazetawroclawska.pl)

    W nocy z wtorku na środę mieszkańcy kamienicy przy ul. Limanowskiego w Jaworze doświadczyli groźnej sytuacji. W budynku wykryto niebezpieczny gaz, zagrażający życiu i zdrowiu. Strażacy przeprowadzili sprawną ewakuację całego obiektu.

    Alarm dotyczący ulatniania się niebezpiecznego gazu w jednym z mieszkań kamienicy przy ul. Limanowskiego w Jaworze dotarł do strażaków w nocy z 12 na 13 grudnia. W pewnym momencie włączył się system wykrywania czadu. Po przyjeździe na miejsce strażacy ustalili, że gaz wyczuwalny był na klatce schodowej.

    Według kpt. Krzysztofa Napierały z KP PSP w Jaworze, namierzenie źródła emisji tlenku węgla nie było łatwą sprawą. W związku z tym zarządzono ewakuację całej kamienicy. Powodem incydentu okazał się nieszczelny przewód pieca gazowego. W rezultacie spaliny przedostały się pod dach budynku, stwarzając zagrożenie dla mieszkańców.

    Funkcjonariusze straży pożarnej zdecydowali się na wyłączenie źródeł ogrzewania, dzięki czemu stłumiono ryzyko zatrucia tlenkiem węgla. Następnie dokonano niezbędnych pomiarów, aby upewnić się, że budynek jest już w pełni bezpieczny. Działania strażaków zakończyły się sukcesem, a mieszkańcy mogli wrócić do swoich domów.

  • w

    Tobiasz Bocheński zrezygnował ze stanowiska wojewody mazowieckiego. Nie chce być kojarzony z Tuskiem (i.pl)

    Wojewoda mazowiecki, Tobiasz Bocheński, złożył pilną dymisję, o czym poinformował na platformie X. Do wpisu załączył również skan oświadczenia. Decyzja wojewody związana jest z nominacją Donalda Tuska na stanowisko premiera.

    Bocheński wyjaśnił, że podjął tę decyzję, ponieważ nie chciał być powiązany instytucjonalnie z premierem Tuskiem. Jak sam twierdzi, kojarzenie go z nowym premierem jest dla niego plamą na honorze, dlatego postanowił dotrzymać swojego słowa i podać się do dymisji.

    Ponadto, Tobiasz Bocheński opublikował też wniosek skierowany do Donalda Tuska, w którym formalnie prosił go o przyjęcie jego dymisji. W dokumencie podkreślił, że złożył rezygnację 13 listopada, którą przekazał Mateuszowi Morawieckiemu. Jako powód swojego wyboru podał, że nie chce mieć nic do czynienia z nowym premierem i jego rządem.

    Bocheński argumentował, że podczas obejmowania stanowiska wojewody mazowieckiego kierował się troską o przyszłość kraju oraz dobro wspólne. Natomiast jego odejście wynika z niezgody w kwestii poglądów i działań premiera Tuska. Jego zdaniem są one sprzeczne z fundamentalnymi wartościami, jakie odpowiedzialne są za dobre rządy i życie publiczne w Polsce.

  • w

    Sąd uniewinnił Joannę Scheuring-Wielgus ws. zakłócania mszy św. i promowania aborcji w kościele (www.bankier.pl)

    W piątek Sąd Rejonowy w Toruniu podjął decyzję o umorzeniu sprawy Joanny Scheuring-Wielgus. Posłanka była oskarżona o złośliwe przeszkadzanie we mszy świętej i obrazę uczuć religijnych innych osób. Postanowienie zostało wydane podczas posiedzenia sądu.

    Joanna Scheuring-Wielgus została oskarżona o przeszkadzanie we mszy świętej oraz znieważenie miejsca i uczuć religijnych osób w kościele św. Jakuba Apostoła w Toruniu. Zdarzenie miało miejsce w październiku 2020 roku. Podczas mszy wraz z mężem prezentowała tablice z napisami proaborcyjnymi, pokazując je księżom i wiernym. Następnie opuściła kościół.

    Sąd zdecydował o umorzeniu postępowania karnego, uzasadniając to brakiem znamion czynu zabronionego i obciążył kosztami Skarb Państwa. Postanowienie zostało wydane bez kierowania sprawy na rozprawę.

    Sędzia Sławomir Więckowski uzasadnił decyzję sądu, wskazując na brak znamion przestępstwa jako powód umorzenia sprawy. Podkreślił również, że wcześniej umorzono też postępowanie wobec męża posłanki.

    Decyzja sądu nie jest ostateczna, a strony mają siedem dni na ewentualne zaskarżenie postanowienia do sądu drugiej instancji. Scheuring-Wielgus twierdzi, że jej działania w kościele miały na celu pokazanie przestępstw i hipokryzji Kościoła. Dlatego nie uważa, że jest winna.

  • w

    W kilka godzin zebrano 70 tys. zł dla Brauna na Zrzutka.pl. Portal zablokował zbiórkę i namawia do nowej – chanukowej (www.money.pl)

    W związku z incydentem w Sejmie i karą nałożoną na Grzegorza Brauna internauci postanowili wesprzeć polityka, otwierając dla niego zbiórkę pieniędzy na portalu Zrzutka.pl. Niestety portal ogłosił zablokowanie wszystkich aktywnych zbiórek na rzecz posła. Administratorzy portalu tłumaczą, że nie pozwalają na swojej stronie na promowanie nienawiści, przemocy i dyskryminacji.

    W tym tygodniu w Sejmie RP doszło do kontrowersyjnej sytuacji, podczas której poseł Grzegorz Braun zgasił żydowskie świece chanukowe. Użył do tego gaśnicy. W wyniku tego czynu poseł został wykluczony z posiedzenia, a potem nałożono na niego sankcje finansowe.

    W odpowiedzi na karę dla posła Konfederacji internauci rozpoczęli zbiórkę funduszy na platformie Zrzutka.pl, aby wspomóc Brauna. Jednak zbiórka została potępiona przez platformę z uwagi na zasady dotyczące promowania nienawiści i przemocy.

    Zrzutka.pl zablokowała wszystkie dotychczasowe oraz planowane zbiórki na rzecz Grzegorza Brauna, argumentując, że mogą naruszać prawo. Natomiast decyzja o wpłaconych pieniądzach będzie podejmowana indywidualnie z uwagi na treść niektórych komentarzy i ryzyko antysemityzmu.

    Sami członkowie Konfederacji potępili zachowanie Brauna, podejmując kroki w celu ukarania go w ramach klubu.

    Co więcej, pozostałe ugrupowania polityczne domagają się pozbawienia Krzysztofa Bosaka (Konfederacja) funkcji wicemarszałka Sejmu, jeżeli Grzegorz Braun nie zostanie usunięty z klubu. Jednak Konfederacja zaznaczyła, że tylko Konfederacja ma prawo decydować o losie swoich członków.

  • w

    Mieszkańcy Niepołomic będą mogli szybko podróżować do Krakowa. Powstaje nowa linia kolejowa (www.nakolei.pl)

    W ostatnim czasie PKP PLK podpisały umowę na stworzenie nowej linii kolejowej. Projekt zostanie zrealizowany w ramach programu Kolej +, udostępniając mieszkańcom Niepołomic szybki dojazd do Krakowa.

    PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. rozpoczęły inwestycję łączącą Niepołomice z krakowskim centrum. Projekt jest częścią „Rządowego Programu Uzupełniania Lokalnej i Regionalnej Infrastruktury Kolejowej – Kolej + do 2029 r.”. Zadaniem projektu jest ułatwienie mieszkańcom regionu podróży do Krakowa.

    Podpisana umowa obejmuje stworzenie nowej linii o wartości 4,6 mln zł z konsorcjum firm Infra – Centrum Doradztwa Sp. z o.o. i Infra–Projekt Sp. z o.o. W ramach projektu zostanie przygotowana dokumentacja i będą przeprowadzane konsultacje społeczne. Według planów pozwolenie na budowę ma być dostępne w 2026 r.

    Prezes PKP Polskich Linii Kolejowych S.A., Ireneusz Merchel oznajmił, że jest to istotny projekt dla regionu, ponieważ poprawi dostępność transportu publicznego i pozytywnie wpłynie na kolej aglomeracyjną. Nowa linia zwiększy mobilność mieszkańców, umożliwiając szybki dojazd do Krakowa.

    Należy zaznaczyć, że program Kolej + o wartości ponad 13 mld zł wspiera rozwój infrastruktury kolejowej. Dlatego w regionie Krakowa realizowane są aż trzy projekty, w tym nowe linie kolejowe, które mają poprawić podróże koleją dla 1,5 mln mieszkańców w całej Polsce.

  • w

    Norweg pod wpływem narkotyków i alkoholu kopnął funkcjonariusza SG na katowickim lotnisku (kronika24.pl)

    Dnia 12 grudnia doszło do ataku na funkcjonariusza Straży Granicznej na katowickim lotnisku. Napastnik – obywatel Norwegii – był nie tylko agresywny, ale również mocno pijany, a do tego pod wpływem narkotyków. Mężczyzna został szybko spacyfikowany przez służby.

    W trakcie rutynowego patrolu lotniska funkcjonariusze zauważyli pracownika obiektu, do którego przyczepił się bardzo pobudzony mężczyzna. Podejrzany przejawiał agresywne zachowanie, krzycząc i używając niestosownych gestów.

    W trosce o bezpieczeństwo funkcjonariusze SG natychmiast podjęli interwencję. Okazało się, że agresywny mężczyzna jest obywatelem Norwegii, który chciał lecieć na Maderę. Jednakże pilot zabronił mu wejścia na pokład samolotu ze względu na stan psychofizyczny i zachowanie mężczyzny.

    W momencie, gdy podeszli do niego funkcjonariusze, Norweg zaczął krzyczeć w ich stronę, nie szczędząc obelg i gestów. Po chwili kopnął jednego z funkcjonariuszy, za co został szybko obezwładniony i zakuty w kajdanki. Jednak pomimo tego, w dalszym ciągu nie opanował swojego zachowania.

    Próbki krwi Norwega zostały przebadane w szpitalu, gdzie lekarze stwierdzili obecność THC i BDZ. Ponadto, 31-letni Norweg miał też 1,9 promila alkoholu w organizmie. W efekcie został umieszczony w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych w Bytomiu, gdzie będą kontynuowane dalsze czynności.

    Za atak na funkcjonariusza może trafić do więzienia nawet na 3 lata.

  • w

    Kierowca dostawczaka wbił się w słup w Poroninie. Podhalańska policja ostrzega przed lodem na drodze (zakopane.naszemiasto.pl)

    Trudne warunki pogodowe dają o sobie znać na podhalańskich drogach, gdzie ulice zamieniają się w lodowiska. Problemem są opady marznącego deszczu, który tworzy na jezdni lodową powłokę, stwarzając znaczne zagrożenie dla kierowców. Przykładem może być tutaj wypadek w Poroninie, gdzie kierowca wjechał w słup energetyczny z powodu „szklanki” na drodze.

    Jak informuje asp. szt. Roman Wieczorek, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem, do groźnej kolizji doszło na ulicy Tatrzańskiej w Poroninie. Drogą podróżował mężczyzna, który siedział za kółkiem samochodu dostawczego. W pewnej chwili dały o sobie znać warunki na drodze, sprawiając, że kierowca zjechał z drogi i wbił się w pobliski słup energetyczny.

    Na miejscu pojawiła się policja, straż pożarna i zespół ratownictwa medycznego. Na szczęście 26-letniemu kierowcy nic poważnego się nie stało. W trakcie rozmowy z funkcjonariuszami został też przebadany alkomatem, który wykazał, że w momencie incydentu był trzeźwy. Jak dodaje rzecznik zakopiańskiej policji, w zdarzeniu nie ucierpiała żadna osoba.

    Do działań przystąpiła również ochotnicza straż pożarna i strażacy z jednostki zawodowej, którzy zajęli się oczyszczaniem miejsca wypadku.

    Sprawą zajmują się funkcjonariusze z zakopiańskiej drogówki, którzy wyjaśniają szczegóły kolizji.

    Ponadto, policja apeluje również, aby zachować szczególną ostrożność na drogach, ponieważ śliska nawierzchnia może być bardzo zdradliwa.

  • w

    Ojciec i córka z Czernik spędzą kolejne trzy miesiące w areszcie. Są oskarżeni o morderstwo noworodków i kazirodztwo (dziennikbaltycki.pl)

    Sąd zadecydował, że przedłuży areszt tymczasowy o następne trzy miesiące. Decyzja dotyczy dwóch podejrzanych – 54-letniego Piotra G. i jego 20-letniej córki Pauliny z Czernik. Są oskarżeni o zabójstwo noworodków, a także akty kazirodztwa. Prokurator zaznaczył, że jest już w posiadaniu wyników badań DNA, mających na celu ustalenie rodzicielstwa.

    Decyzja o przedłużeniu aresztu na kolejne trzy miesiące została podjęta w ramach dalszego dochodzenia. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, Grażyna Wawryniuk potwierdziła, że otrzymano już wyniki badań DNA, ale jeszcze nie zostały podane do wiadomości publicznej. Zarzuty wobec podejrzanych nadal są aktualne.

    Wydarzenia w Czernikach wstrząsnęły tamtejszą społecznością. Przypomnijmy, że 15 września znaleziono w piwnicy zwłoki noworodków w różnym stanie rozkładu. Podejrzenia padły na 54-letniego ojca i jego 20-letnią córkę, która prawdopodobnie jest także matką jednego z dzieci. A ojcem może być 54-latek.

    Początkowo 20-latka usłyszała zarzuty zabójstwa i kazirodztwa. Natomiast po przesłuchaniu jej ojca, obciążono go trzema zarzutami zabójstwa. Ponadto, przedstawiono mu również zarzuty kazirodztwa z córką oraz przymuszania do stosunku kazirodczego drugiej córki.

    Czerniki to mała wieś, w której wszyscy się znają. Dlatego cała społeczność była mocno zszokowana makabrycznym odkryciem w piwnicy, zwłaszcza że nigdy wcześniej nie doświadczyła podobnych sytuacji.

  • w

    Gdańszczanin wypadł z drogi i wjechał samochodem do Motławy (esopot.pl)

    Niebezpieczna sytuacja miała miejsce w poniedziałek w pobliżu mostu na ul. Olszyńskiej w Gdańsku. Kierowca osobówki stracił panowanie nad wozem i wjechał do Motławy. Na szczęście mężczyzna zdołał sam opuścić pojazd i wyjść na brzeg. Na miejscu pojawili się strażacy, którzy wyciągnęli samochód z wody.

    Jak relacjonuje podinsp. Magdalena Ciska, oficer prasowy z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, do zdarzenia doszło 11 grudnia około godziny 19:00 niedaleko mostu na ul. Olszyńskiej w Gdańsku. Mężczyzna podróżujący samochodem osobowym marki Jaguar w pewnym momencie zjechał z drogi, wjeżdżając prosto do rzeki Motława.

    Według ustaleń policji 33-letni mieszkaniec Gdańska, jadąc ulicą Mostową, nie dostosował prędkości do trudnych warunków na drodze. W związku z tym stracił kontrolę nad jaguarem, a następnie zjechał z drogi, zatrzymując się w wodach Motławy. Kierowca zdołał opuścić pojazd, a o zdarzeniu powiadomił służby.

    Na miejscu zjawili się policjanci, strażacy i medycy pogotowia, przystępując do natychmiastowych działań. Mężczyzna nie odniósł żadnych poważnych obrażeń, a podczas wypadku był trzeźwy. Miał również uprawnienia do prowadzenia pojazdów mechanicznych. Za swoje lekceważące zachowanie na drodze otrzymał mandat na 1500 zł. Jego samochód został wyciągnięty z rzeki przez strażaków.

  • w

    Lubelski WOMP zakończył budowę dodatkowych obiektów z innowacyjnym sprzętem diagnostycznym (kurierlubelski.pl)

    Właśnie zakończyła się budowa dwóch bloków Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy w Lublinie. Inwestycja, która kosztowała około 40 mln zł, stworzyła nowoczesny ośrodek diagnostyczny. Realizacja tego przedsięwzięcia była możliwa głównie dzięki funduszom unijnym.

    Inwestycja obejmowała dodanie pięciokondygnacyjnego budynku do głównego kompleksu, mając na celu rozbudowę usług zdrowotnych. Dzięki temu utworzono m.in. nowe poradnie i pracownie diagnostyczne, które zostały wyposażone w innowacyjny sprzęt do rehabilitacji i diagnostyki.

    Całkowita wartość inwestycji to prawie 37 mln zł, z czego prawie 26 mln zł pochodziło z Funduszy Europejskich, przekazanych w ramach programu REACT-EU. Marszałek województwa podkreśla, że ośrodek będzie zapewniać opiekę zdrowotną na wysokim poziomie dla 20 tys. mieszkańców regionu.

    Nowy budynek korzysta z energii odnawialnej dzięki panelom fotowoltaicznym, które zainstalowano na dachu. Są także pompy ciepła i klimatyzacja w gabinetach, co pokazuje, że obiekt wspiera rozwiązania ekologiczne.

    Według Anny Nycz z biura prasowego urzędu marszałkowskiego nowoczesny ośrodek umożliwi profesjonalną diagnostykę i leczenie ambulatoryjne, a także poprawi jakość opieki zdrowotnej dla mieszkańców województwa. Co więcej, inwestycja pomoże też w obniżeniu kosztów utrzymania infrastruktury.

  • w

    Nad zalewem w pobliżu Zielonej Góry znaleziono ciało mężczyzny w samochodzie (gazetalubuska.pl)

    Przypadkowy świadek natrafił na szokujące znalezisko w okolicach Czerwieńska pod Zieloną Górą. W pobliżu zalewu był zaparkowany samochód, w którym znajdowało się ciało mężczyzny. Sprawą zajęli się policjanci.

    Mieszkanka Czerwieńska poinformowała, że makabryczne odkrycie miało miejsce 12 grudnia około godziny 18:00. Zwłoki mężczyzny znaleziono w zakrwawionym aucie, w związku z czym sprawa została zgłoszona na policję. Aczkolwiek mundurowi nie potwierdzają, że sprawa ma charakter kryminalny.

    Na miejscu zdarzenia pojawił się również lekarz, który stwierdził zgon mężczyzny. Natomiast straż pożarna oświetliła teren dla lepszej widoczności. Informacje te potwierdziła rzecznik policji, ale nie potwierdziła doniesień o zakrwawionym ciele i charakterze kryminalnym zdarzenia.

    Mieszkanka Czerwieńska natknęła się na ciało o godzinie 18.00, po czym wezwała policję. Międzyczasie próbowała też nawiązać kontakt z mężczyzną. Po przybyciu policji, a także lekarza, który stwierdził zgon, ciało zabezpieczono do sekcji.

    Po trwających czynnościach śledczych działania zakończono około godziny 21.00. Ciało zostało zabezpieczone w celu przeprowadzenia sekcji zwłok. Prowadzone śledztwo ma wyjaśnić przyczyny tego tragicznego zdarzenia, z wykluczeniem udziału osób trzecich.

  • w

    Niezidentyfikowany napastnik atakuje kobiety na szczecińskich Pomorzanach (gs24.pl)

    W ostatnim czasie na osiedlu Pomorzany doszło do dramatycznych incydentów. Jak podają internautki, podobne ataki już wcześniej miały miejsce.

    Jedna z kobiet, pani Walentyna, padła ofiarą ataku na ulicy Milczańskiej. Napastnik zaskoczył ją znienacka, zadając jej poważne obrażenia. W wyniku napaści kobiecie założono cztery szwy na brwiach. Jak twierdzi pani Walentyna, nie była w stanie rozpoznać sprawcy, ale dodała, że był ubrany w granatową kurtkę z kapturem.

    Inna poszkodowana, pani Ada, podzieliła się swoim doświadczeniem na Facebooku. Internautka również została napadnięta przez mężczyznę w niebieskiej kurtce przeciwdeszczowej. Wpisy na mediach społecznościowych sugerują, że nie jest to jedyny incydent w okolicy.

    Relacje innych mieszkańców wskazują na wzrost incydentów związanych z agresywnym zachowaniem tego mężczyzny. Świadkowie opowiadają o jego zachowaniu w autobusie, a także na parkingu przy centrum handlowym. Zdaniem mieszkańców mężczyzna ma tendencje do nieprzewidywalnych zachowań, a do tego jest agresywny.

    Policja w Szczecinie potwierdziła, że otrzymała zawiadomienie o naruszeniu nietykalności cielesnej, w związku z czym funkcjonariusze podjęli działania w tej sprawie. Aktualnie policja poszukuje świadków i dokonuje analizy nagrań monitoringu. Szczegółowe informacje nie zostały jeszcze ujawnione ze względu na trwające śledztwo.

  • w

    Martwe i umierające ptaki w parku Wilsona w Poznaniu. Zdaniem ekspertów doszło do zatrucia (gloswielkopolski.pl)

    W niedzielne popołudnie mieszkańcy Poznania, którzy czerpali przyjemność ze spacerów po parku Wilsona, zauważyli konające gołębie i kaczki. Sprawa została zgłoszona do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii.

    W poznańskim parku Wilsona w straszliwy sposób zaczęły ginąć ptaki, co zostało zauważone przez spacerowiczów. Zaniepokojeni świadkowie donosili o makabrycznym widoku, który obejmował umierające gołębie oraz kaczki. Ptaki doznawały drgawek przed śmiercią.

    Jak poinformował sierż. sztab. Łukasz Paterski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu, w sprawę zaangażowali się funkcjonariusze straży miejskiej i policjanci, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, aby ocenić sytuację. W rezultacie o wszystkim powiadomiono Powiatowy Inspektorat Weterynarii, który zabezpieczył martwe ptaki w celu ustalenia przyczyny zgonów.

    Jak na tę chwilę wyniki badań nie są jeszcze znane, ale istnieje podejrzenie celowego zatrucia. Dr hab. inż. Tadeusz Mizera z Katedry Zoologii UPP jest przekonany, że ptaki zostały otrute. Aczkolwiek dodał, że potwierdzenie tego faktu nie będzie prostą sprawą, m.in. ze względu na koszty, jakie wiążą się z tego typu badaniami.

    Lek. wet. Grzegorz Wegiera oznajmił, że próbki zostały już wysłane do badań, a wyniki powinny pojawić się w ciągu kilku dni.

    Powodem śmierci ptaków może być również zmutowany wirus ptasiej grypy lub inny podobny czynnik, który doprowadził do śmierci.

  • w

    Sąd wydał decyzję ws. pary podejrzanej o znęcanie się nad 11-miesięczną dziewczynką (gazetawroclawska.pl)

    Sąd Rejonowy w Dzierżoniowie odrzucił wniosek prokuratury o areszt tymczasowy dla podejrzanych o okrutne znęcanie się nad 11-miesięczną dziewczynką. Dziewczynka obecnie przebywa w szpitalu we Wrocławiu z powodu licznych obrażeń. O decyzji sądu poinformował prokurator rejonowy Tomasz Fedorszczak, dodając, że planuje złożyć zażalenie w tej sprawie.

    20-letnia matka z powiatu dzierżoniowskiego pojawiła się ze swoją 11-letnią córeczką w Dolnośląskim Szpitalu Specjalistycznym im. T. Marciniaka. Lekarze, widząc obrażenia, jakich doznało dziecko, o wszystkim powiadomili policję. W związku z tym zatrzymano zarówno matkę dziecka, jak i jej 27-letniego partnera.

    Prokuratura dzierżoniowska postawiła matce i jej konkubentowi zarzuty znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad 11-miesięczną dziewczynką. Prokurator Fedorszczak zaznaczył, że dziewczynka doznała złamania kości potylicznej, złamania obojczyka, złamania łopatki, złamania żeber oraz udaru.

    Według prokuratury przemoc wobec dziecka stosowano co najmniej od listopada. Podejrzani nie przyznają się do winy i twierdzą, że nie wiedzą, co dokładnie stało się z dziewczynką. Jednakże prokuratura dysponuje dowodami z pierwszej ręki, które wskazują właśnie na nich. Z tego względu 20-letnia matka i jej partner mogą spędzić w zakładzie karnym nawet 20 lat.

  • w

    Szokująca sytuacja w Sejmie. Grzegorz Braun zdmuchnął gaśnicą świece chanukowe (i.pl)

    Marszałek Sejmu, Szymon Hołownia, stanowczo potępił skandaliczny incydent, do którego doszło w Sejmie RP. Inicjatorem całej sytuacji był poseł Konfederacji, Grzegorz Braun, który postanowił złapać za gaśnicę i zdmuchnąć świece chanukowe w Sejmie. Za tę demonstrację został wykluczony z obrad. Co więcej, mogą go też czekać poważniejsze konsekwencje.

    Prezydium Sejmu podjęło decyzję o ukaraniu posła Brauna. W ramach kary Braunowi odebrano połowę uposażenia na trzy miesiące, a także całą dietę na sześć miesięcy. Ponadto, złożono także zawiadomienie do prokuratury, ponieważ incydent z gaśnicą gęsto zaprószył białym proszkiem sejmowe korytarze.

    Marszałek Hołownia zapowiedział, że w sprawie zostanie skierowany wniosek do prokuratury. Powodem jest zakłócenie obrzędu religijnego przez posła Grzegorza Brauna. Oprócz tego planowana jest również kara finansowa dla posła Konfederacji, zgodnie z regulaminem Sejmu RP.

    Marszałek Sejmu jasno zaznaczył, że incydent zostanie poddany ścisłej ocenie prawniczej, a wniosek do prokuratury opierać się będzie na zakłóceniu obrzędu religijnego. Hołownia stanowczo potępił takie działania, określając je jako nieodpowiedzialne i głupie.

    Oświadczenie w sprawie incydentu wydał także kard. Grzegorz Rys, przewodniczący Komitetu Konferencji Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem. Hierarcha przeprosił społeczność żydowską za zachowanie posła Brauna i wyraził swój wstyd w związku z tym wydarzeniem.

    Do sytuacji doszło podczas uroczystości z okazji święta Chanuka w Sejmie. Częścią tego święta jest zapalanie świec. Natomiast zgaszenie ich przez posła Brauna zakłóciło przebieg tej tradycyjnej ceremonii.

  • w

    Prezydent Andrzej Duda zadecydował ws. ułaskawienia Mariki (i.pl)

    Prezydent Andrzej Duda zastosował prawo łaski wobec Mariki Matuszak, która jest już w pełni wolną obywatelką. Wcześniej młoda kobieta została skazana na trzy lata w zakładzie karnym za usiłowanie wyrwania tęczowej torby podczas marszu równości LGBT.

    Decyzja ułaskawienia dwóch osób przez prezydenta została ogłoszona publicznie 8 grudnia. Aczkolwiek jeszcze wtedy nie potwierdzono tożsamości ułaskawionych osób. Według „Rzeczpospolitej”, jedną z nich mogła być Marika Matuszak. W komunikacie prezydenta podkreślono względy humanitarne i sprawiedliwościowe oraz fakt wyrażenia skruchy i częściowego odbycia kary przez osoby skazane.

    Warto zaznaczyć, że oprócz Mariki Matuszak prezydent Andrzej Duda ułaskawił również jej kolegę, który brał udział w incydencie podczas marszu równości.

    Sprawa sięga sierpnia 2020 roku, kiedy to Marika i jej znajomi próbowali odebrać torbę w tęczowych barwach podczas manifestacji LGBT w Poznaniu. Sąd uznał ten czyn za próbę rozboju i skazał Marikę na trzy lata więzienia. Po interwencji ministra sprawiedliwości, kobieta została zwolniona z więzienia w lipcu bieżącego roku.

    Decyzja o ułaskawieniu Mariki zapadła po interwencji Instytutu Ordo Iuris, który skierował także wniosek o akt łaski do prezydenta Andrzeja Dudy. Co więcej, Zbigniew Ziobro zlecił również skierowanie w tej sprawie skargi nadzwyczajnej do Sądu Najwyższego.

    Zbigniew Ziobro kwestionował wyrok sądu, nazywając go niesprawiedliwym. Podkreślił, że nie doszło do rozboju, a prawdziwą ofiarą była tutaj Marika Matuszak. Kobieta została skazana na trzy lata więzienia. Minister sprawiedliwości zaznaczył, że należy wyciągnąć wnioski z tej historii, wskazując na błędy sądowe podczas ogłaszania wyroku.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.