Więcej wpisów

  • w

    Mieszkaniec powiatu oleśnickiego oszukany na 3 mln zł po inwestycji w kryptowaluty (www.rmf24.pl)

    Mężczyzna z powiatu oleśnickiego na Dolnym Śląsku zainwestował trzy miliony złotych w kryptowaluty, myśląc, że będzie mógł powiększyć swój majątek. Niestety, zamiast tego, padł ofiarą sprytnych oszustów, którzy przekonali go do inwestycji. Obiecując mu potencjalne zyski i oferując możliwość wypłaty części zysków, mężczyzna uwierzył w rzetelność przestępców, w rezultacie tracąc wszystkie pieniądze.

    Tomasz Nowak z dolnośląskiej policji zaznaczył, że 46-latek zgłosił oszustwo firmy zajmującej się inwestowaniem w kryptowaluty przez internet. Cały przebieg oszustwa odbywał się poprzez komunikację online oraz telefoniczną. Naciągacze przedstawili mężczyźnie zasady współpracy i obiecali znaczne zyski, robiąc to w bardzo przekonujący sposób. Ich metoda skłoniła mieszkańca Dolnego Śląska do pobrania specjalnej aplikacji na telefon i wyboru brokera.

    W celu zweryfikowania działalności firmy mężczyzna wpłacił pieniądze na stworzone przez nich konto, a następnie mógł wypłacić część środków ze swojego konta inwestycyjnego na swoje prywatne konto. Wszystko było w porządku do momentu, gdy chciał wypłacić pełną kwotę. Zorientował się, że padł ofiarą oszustwa, ale było już za późno. Firma zażądała też dodatkowej opłaty podatkowej w postaci 4% od całej kwoty. W efekcie działania oszustów doprowadziły do utraty całej inwestycji w wysokości trzech milionów złotych.

    Policja z Dolnego Śląska ostrzega, aby uważać na dodatkowe aplikacje, które mogą stanowić ryzyko dla bezpieczeństwa finansowego. Należy unikać udostępniania haseł i kodów dostępu, a do tego stosować weryfikację dwuetapową.

  • w

    Innowacyjny radar polski, PGZ PIT-Radwar, uzyskał pozytywne wyniki testów (www.polon.pl)

    Agencja Uzbrojenia ogłosiła, że radar PGZ PIT-Radwar zakończył pomyślnie badania kwalifikacyjne. Dzięki temu ten polski wynalazek stał się unikalnym rozwiązaniem na skalę globalną. Radar ma być wykorzystywany w systemach obrony powietrznej Wisła oraz Narew.

    Po zakończeniu projektu finansowanego przez NCBR Agencja Uzbrojenia rozpocznie proces zakupu tego radaru do systemów obrony powietrznej. Radar PCL/PET to System Pasywnej Lokalizacji (SPL), łączący technologie Passive Emitter Tracking/Passive Coherent Location. Dzięki dwóm podsystemom pasywnej lokalizacji radar „słucha” przestrzeni powietrznej i radiowej, wykrywając wrogie obiekty emitujące różne sygnały elektroniczne.

    SPL PCL/PET wykorzystuje dwa systemy pasywnej detekcji: PCL (Passive Coherent Location), wykrywający emisję nadajników, oraz PET (Passive Emitter Tracking), służący do wykrywania emisji systemów pokładowych samolotów. Dzięki temu wykrywanie wrogich samolotów staje się bardziej precyzyjne i niezawodne. Jest to kluczowe w sytuacjach wykorzystania wrogich systemów Walki radioelektronicznej.

    SPL PCL/PET to polskie rozwiązanie technologiczne, złożone z czterech identycznych radarów Pasywnej Lokacji. Moduł fuzji jest kluczowy dla efektywności systemu – dokonuje fuzji danych z obu podsystemów. Wykorzystanie kilku systemów SPL zwiększa precyzję wykrywania celów, między innymi dzięki metodzie triangulacji.

    Mimo istnienia podobnych systemów na świecie polski produkt wyróżnia się połączeniem obu metod wykrywania w jednym systemie. A to znacząco podnosi jego efektywność i skuteczność.

  • w

    Minister ds. równości planuje nakładać kary na szpitale, które nie chcą przeprowadzać aborcji (kresy.pl)

    Nowa minister ds. równości, Katarzyna Kotula, zamierza nakładać surowe kary na szpitale, które mają kontrakty na przeprowadzanie aborcji, ale nie dokonują tych zabiegów. Z racji tego Kotula powiedziała, że dojdzie do pełnej analizy tych placówek medycznych. Planuje również omówić tę kwestię z ministrem zdrowia, Izabelą Leszczyną, domagając się kar nakładanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ).

    Decyzja minister Kotuli wynika z reakcji na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie odmowy aborcji w Polsce, który uznał naruszenie praw jednej kobiety. Mieszkanka Warszawy zdecydowała się na przeprowadzenie aborcji poza granicami kraju ze względu na zespół Downa u dziecka, ponieważ Polska odmówiła tego zabiegu. A teraz kraj musi wypłacić jej odszkodowanie.

    Minister podkreśliła wagę tego wyroku, twierdząc, że jest to sygnał w kierunku liberalizacji prawa aborcyjnego.

    Kotula zapowiedziała też rozmowę z ministrem zdrowia w celu ukarania placówek, które mimo posiadania umów na aborcje, nie wykonują tych zadań. Planuje podjąć działania w celu zakończenia umów z takimi szpitalami.

    Natomiast w kwestii ewentualnej liberalizacji prawa aborcyjnego Kotula zaznaczyła, że obecnie nie ma zgody większości koalicjantów na wprowadzenie aborcji do 12 tygodnia ciąży bez podania przyczyny. Aczkolwiek dodała, że nie pozostawi tak tej sprawy i rozpocznie dogłębne konsultacje.

    Do dyskusji włączył się Instytut Ordo Iuris, zapowiadając, że będzie bronił wszystkich pokrzywdzonych przez politykę nowego rządu.

  • w

    Ktoś urządził sobie składowisko śmieci na chronionym obszarze w Dolinie Prądnika (gazetakrakowska.pl)

    Na obszarze użytku ekologicznego Doliny Prądnika w Krakowie powstało nielegalne wysypisko. Na zaśmieconym obszarze można znaleźć niemalże wszystko – od starych opon i zużytych naczyń, po worki ze śmieciami, kartonowe pudła, szczotki, plastikowe kosze itd. A najgorsze jest to, że te spore ilości odpadów składane są na terenie reprezentującym ważne walory przyrodnicze.

    Rafał Magryś, znany z udziału w sesjach Rady Miasta Krakowa, opublikował w mediach społecznościowych zdjęcia zaśmieconej Doliny Prądnika. Jego zdaniem ludzie mają bardzo lekceważący stosunek do miejsca, które jest przeznaczone na tzw. użytek ekologiczny, w związku z czym pozwalają sobie na tworzenie nielegalnych wysypisk śmieci.

    Obszar użytku ekologicznego to jedna z form ochrony przyrody. Natomiast ten konkretny fragment Doliny Prądnika obejmuje teren od ulicy Górnickiego do granicy miasta Krakowa z Zielonkami. Obszar został ustanowiony w 2008 roku i ma chronić naturalnie meandrujące koryto rzeki Prądnik, stanowiące istotne siedlisko dla rzadkich lub chronionych gatunków.

    Należy zaznaczyć, że żyje tutaj 19 gatunków ssaków, takich jak m.in. borowiec wielki, bóbr i wydra. I nie można zapominać o 51 gatunkach ptaków, wśród których znajduje się też jedyne w Krakowie siedlisko pliszki górskiej.

  • w

    Kierowcy meldują się w Katowicach z powodu zmian w polityce parkingowej (wmetropolii.pl)

    W Katowicach nastąpiły zmiany w polityce parkingowej, która ogranicza dostęp samochodów do centrum miasta. W ramach tych zmian wprowadzono centra przesiadkowe na obrzeżach, zmniejszono miejsca postojowe i podniesiono ceny parkowania dla pozamiejscowych. A to z kolei doprowadziło do wzrostu liczby kierowców zarejestrowanych w mieście.

    W listopadzie 2023 roku liczba zarejestrowanych osób w Katowicach wzrosła o 100%, przy jednoczesnym spadku pojazdów wjeżdżających lub przejeżdżających przez miasto. Warto dodać, że centra przesiadkowe zapełniają się nieustannie rosnącą liczbą parkujących pojazdów.

    Wymóg posiadania meldunku dla preferencyjnych opłat spowodował ponad 100% wzrost liczby osób meldujących się w Katowicach w listopadzie 2023 w porównaniu z rokiem poprzednim. Wzrost zanotowano także w październiku i wrześniu, jeszcze przed wejściem w życie nowych zasad.

    Od wprowadzenia zmian zauważalny jest spadek liczby pojazdów wjeżdżających do Katowic. Za dane te odpowiedzialny jest system monitoringu aut, który rejestruje ich ilość w różnych punktach miasta i określa, czy pojazdy pozostają w centrum, czy odjeżdżają.

    Statystyki pokazują znaczący spadek liczby pojazdów wjeżdżających do Katowic, zwłaszcza po zmianach w polityce parkingowej. Liczba aut przejeżdżających przez Katowice w ciągu doby zmniejszyła się ze 126 tys. do 64 tys., co świadczy o redukcji ruchu w śródmieściu.

  • w

    Ratownicy znaleźli ciało turysty w Tatrach. Mężczyzna spadł z dużej wysokości (zakopane.naszemiasto.pl)

    W sobotę Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe zabezpieczyło i przetransportowało ciało turysty, który zmarł wskutek upadku z dużej wysokości. Incydent miał miejsce w okolicach Zawratowej Turni w Tatrach Wysokich.

    Kamil Suder, dyżurny ratownik TOPR, poinformował, że ciało mężczyzny odnaleziono w piątek, 15 grudnia, w godzinach popołudniowych. Z uwagi na późną porę i trudne warunki atmosferyczne ratownicy nie byli w stanie przetransportować ciała, dlatego działania te przełożono na sobotę.

    Dnia 16 grudnia zwłoki turysty zabrał śmigłowiec wojskowy, który wspomaga akcje ratownicze TOPR na obszarze Tatr. Wiadomo, że mężczyzna zmarł na miejscu wskutek upadku z dużej wysokości. Aczkolwiek nie ma pewności, kiedy dokładnie doszło do tragedii – czy w piątek, czy wcześniej. Należy zaznaczyć, że turysta podróżował na szlaku w pojedynkę.

    W Tatrach panują trudne warunki turystyczne, a powyżej 1700 metrów obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego. Tatrzański Park Narodowy ostrzega przed niebezpieczeństwem związanym z warunkami pogodowymi – nieprzebytym śniegiem, zaspami, ograniczoną widocznością, oblodzeniami oraz cienkim lodem na stawach. Z tego względu namawia do wyposażenia się w odpowiedni sprzęt, m.in. czekan, raki, latarkę i naładowany telefon.

    Ponadto, przyrodnicy dodają, że osoby wybierające się w góry powinny też mieć doświadczenie w tak trudnych wyprawach, a także umiejętności oceny zagrożenia lawinowego i dostosowania trasy do aktualnych warunków.

  • w

    W Gdyni i Sopocie odstrzelą 20 dzików z powodu zagrożenia ASF (dziennikbaltycki.pl)

    Powiatowy Lekarz Weterynarii w Gdyni wydał zarządzenie dotyczące odstrzału sanitarnego dzików. Działania ze względu na zagrożenie rozprzestrzenienia się afrykańskiego pomoru świń będą przeprowadzane w Gdyni i Sopocie. Łącznie ma zostać odstrzelonych 20 dzików.

    Obszar terenów obwodu łowieckiego nr 69 w Gdyni i Sopocie został uznany za zagrożony ze względu na możliwość wystąpienia chorób zakaźnych u zwierząt. Dzikie zwierzęta coraz częściej penetrują obszary miejskie, co nazywane jest synantropizacją. Lokalni mieszkańcy często je karmią, co zachęca dziki do zbliżania się do obszarów miejskich. Niestety, takie sytuacje zwiększają też ryzyko przenoszenia ASF.

    Pierwsze przypadki afrykańskiego pomoru świń u dzików w Polsce pojawiły się w lutym 2014 r. Według danych Głównego Inspektoratu Weterynarii, na Pomorzu do października 2023 roku nie stwierdzono ognisk ASF u świń. Aczkolwiek wykryto przypadki u dzików, między innymi w powiatach kwidzyńskim i sztumskim. Brak szczepionki przeciwko ASF sprawia, że regulacja populacji dzików i ostrożność są kluczowe w zwalczaniu tej choroby.

    Wirus ASF może utrzymywać się w martwych dzikach przez długi czas. Znalezione truchła nie powinny być dotykane ani przemieszczane. W przypadku natrafienia na martwego dzika należy zgłosić to odpowiednim służbom weterynaryjnym lub lokalnym organom. Należy też zachować ostrożność podczas kontaktu z martwym dzikiem.

  • w

    W Urzędzie Miejskim w Gdańsku zapalono świece chanukowe (www.gdansk.pl)

    Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska, oraz Michał Samet, przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej, zainaugurowali ceremonię zapalenia świateł na chanukiji w Urzędzie Miejskim. Ten gest stanowi wyraz solidarności ze społecznością żydowską oraz stanowczy sprzeciw wobec przejawów antysemityzmu.

    W dniach 7-15 grudnia społeczność żydowska na całym świecie obchodzi święto Chanuka. Jest to radosne święto światła upamiętniające ponowne poświęcenie Świątyni Jerozolimskiej w 165 roku p.n.e. Centralnym punktem obchodów jest codzienne zapalanie świec na chanukiji, która jest symbolem tego święta. Dziś świeczniki chanukowe są w ważnych miejscach, takich jak Pałac Prezydencki czy Sejm RP. W środę, 13 grudnia, świece zapłonęły również w Urzędzie Miejskim w Gdańsku.

    Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska, wyraziła swoją radość z okazji uczestnictwa w święcie, podkreślając, że nawet z nieprzyjemnych sytuacji może wyniknąć coś pozytywnego. Zapowiedziała stałą tradycję odpalania chanukowych świec w miejscach publicznych, aby dzielić się światłem i wiedzą o tej szczególnej tradycji.

    Michał Samet, przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Gdańsku, opowiadał o istocie święta Chanuka, podkreślając jego radosny charakter. Wyraził także wdzięczność za inicjatywę zapalenia świec w urzędzie, zaznaczając, że zapalanie świateł, będących symbolem nadziei i triumfu, to sprzeciwianie się ciemności i celebracja życia.

  • w

    KUL i UMCS podpisują list intencyjny na rzecz uchodźców (kurierlubelski.pl)

    Katolicki Uniwersytet Lubelski (KUL) oraz Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej (UMCS) podpisały w piątek (15 grudnia) list intencyjny o współpracy z Biurem Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców (UNHCR). Współpraca obejmuje także UMCS. Podczas podpisywania listu wyróżniono laureatów konkursu na najlepszą pracę dyplomową i doktorską z zakresu wysiedleń przymusowych oraz uchodźstwa.

    Reprezentanci KUL i UMCS podpisali list intencyjny o współpracy z Biurem Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców (UNHCR) – doktor Beata Piskorska reprezentowała KUL, a prof. Zbigniew Pastuszak UMCS. KUL od lat angażuje się w pomoc uchodźcom, szczególnie widoczną w pomocy dla ukraińskich uchodźców po agresji rosyjskiej. Prof. Piskorska zaznaczyła, że Lublin może być wzorem w tej kwestii.

    Zarówno KUL, jak i UMCS od ponad roku aktywnie wspierają uchodźców, oferując wsparcie materialne, psychologiczne i prawne. Współpracują również z UNHCR nad badaniami naukowymi związanymi z problematyką uchodźców. Marco Procaccini podkreślił rolę uczelni i UNHCR w poszukiwaniu innowacyjnych rozwiązań.

    Podpisanie listu stało się okazją do wyróżnienia laureatów konkursu na najlepsze prace dyplomowe i doktorskie o uchodźcach. Praca dr. Michała Dworskiego (KUL) o polskich misjach dyplomatycznych po II wojnie światowej zdobyła pierwsze miejsce w kategorii prac doktorskich. Wśród prac magisterskich pierwsze i drugie miejsce zajęły absolwentki psychologii KUL – Anna Frydrych i Wiktoria Oniszczuk.

  • w

    Zielona Góra rozdaje mieszkańcom darmowe choinki naturalne (gazetalubuska.pl)

    Urząd Miasta w Zielonej Górze i Zakład Gospodarki Komunalnej w Zielonej Górze zorganizowali akcję „choinka na święta”. Wydarzenie przyciągnęło wielu zainteresowanych, którzy szybko stworzyli długą kolejkę w oczekiwaniu na darmowe drzewko. Choinki, które rozdawano na parkingu przy ulicy Podgórnej, rozeszły się błyskawicznie.

    Akcję choinkową skierowano do najbardziej potrzebujących, oferując mieszkańcom drzewka na Boże Narodzenie. Prezydent Janusz Kubicki zapewniał, że każdy, kto nie może sobie pozwolić na zakup choinki, otrzyma jedno z kilkuset darmowych drzewek.

    Dnia 16 grudnia mieszkańcy miasta tłumnie zebrali się przed urzędem miasta, aby odebrać darmowe choinki. Do rozdania było około 500 drzewek. Długa kolejka zaczęła się tworzyć już o godzinie 10:00. Cała akcja przebiegła bardzo szybko, rozdając wszystkie choinki w jakieś pół godziny. Ponadto, dla wszystkich osób, które nie zdążyły odebrać choinki, ZGK zaplanował drugą część akcji, która przypada na wtorek, 19 grudnia.

    W Zielonej Górze oferowano żywe choinki o wysokości ok. 190 cm. Jeżeli drzewko było za wysokie, można było przyciąć je na miejscu. Warto zaznaczyć, że po świętach wszystkie drzewka powinny być wystawione pod pergolę śmietnikową. Stamtąd zostaną przewiezione i przeznaczone na nawóz i zrębki.

  • w

    Policja wzbogaciła się o cztery nowe helikoptery „Bell”. Jedna z maszyn będzie monitorować Szczecin (gs24.pl)

    Polska policja poszerzyła swoją flotę o cztery nowe śmigłowce marki Bell. Każda z tych maszyn dysponuje najnowszym wyposażeniem, które służący głównie do monitorowania dróg. Jeden ze śmigłowców będzie wykonywać swoje powinności w Szczecinie. Informacje o zakupie nowego sprzętu przekazała mł. insp. Anna Kędzierzawska z KGP.

    Kędzierzawska podkreśliła, że nowe śmigłowce Bell-407GXi wyposażone są w System Obserwacji Lotniczej (SOL) z zaawansowaną głowicą optoelektroniczną oraz systemem rejestracji obrazu. Dzięki temu są w stanie monitorować drogi zarówno w dzień, jak i w nocy.

    Helikoptery mają też dodatkowy zbiornik paliwa, co pozwala im na przelot na odległość około 700 km i utrzymanie się w powietrzu przez ponad 3,5 godziny. Projekt zakupu czterech śmigłowców Bell-407GXi to jedna z największych inwestycji w ramach funduszy europejskich dla Komendy Głównej Policji, wartych blisko 170 mln złotych – wyjaśnia Małgorzata Kubicka, Zastępca Dyrektora Biura Finansów KGP.

    Jak poinformował insp. pil. Robert Sitek z Zarządu Lotnictwa Policji GSP KGP, do tej pory dwa z czterech helikopterów operowały w Warszawie, a jeden w Poznaniu. Natomiast teraz planuje się ich użytkowanie także w Szczecinie, Wrocławiu, Łodzi i Krakowie. Sitek dodatkowo wskazał, że flota śmigłowców Bell-407GXi, wraz z wcześniej zakupionymi maszynami, tworzy jedną z najnowocześniejszych flot lotniczych nie tylko w kraju, ale i w Europie. Tym sposobem Polska Policja może dorównać flotom innych krajów. Na przykład, w stanie Teksas, policja dysponuje podobną liczbą helikopterów Bell.

  • w

    Sąd skazał byłych policjantów i byłego naczelnika poznańskiej drogówki (www.rmf24.pl)

    W środę sąd wymierzył kary trzem byłym policjantom i byłemu szefowi poznańskiej drogówki. Oskarżeni niesłusznie obwinili przypadkowego kierowcę o uszkodzenie szyby radiowozu. Do zdarzenia doszło w maju 2019 r. Ostatecznie prokuratura przedstawiła zarzuty, a proces rozpoczął się w lutym 2022 r.

    Byli mundurowi próbowali zrzucić na przypadkowego kierowcę winę za uszkodzenie szyby w nieoznakowanym radiowozie. Twierdzili, że spod koła jego pojazdu wyskoczył kamień, który trafił w szybę. Chcieli wypisać mu mandat, lecz kierowca odmówił przyjęcia kary, a sprawa trafiła do prokuratury. W efekcie byli policjanci i były szef poznańskiej drogówki zostali postawieni w stan oskarżenia.

    Wszyscy zostali uznani za winnych, w związku z czym dwaj policjanci otrzymali karę 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu oraz grzywnę. Przedstawiono im zarzuty składania fałszywych zeznań oraz nadużycia uprawnień. Trzeci funkcjonariusz został skazany na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu i grzywnę za nadużycie uprawnień.

    Były naczelnik drogówki otrzymał wyrok 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu i grzywnę. Sąd uznał, że policjant wiedział o fałszywych zeznaniach, jednak nie podjął żadnych działań w tej sprawie.

    Zdaniem sądu działania oskarżonych wpłynęły na szkodę interesu społecznego, głównie zaufania społecznego do instytucji publicznych, w tym policji. Były naczelnik nie skomentował wyroku, natomiast jego obrońca zapowiedział apelację. Rzecznik prasowy policji poinformował, że były naczelnik jest nadal zatrudniony, a decyzja ws. jego przyszłości zostanie podjęta po zapoznaniu się z wyrokiem.

  • w

    Policja schwytała sprawców odpowiedzialnych za zniszczenie chanukiji i flagi Izraela we Wrocławiu (www.rmf24.pl)

    We Wrocławiu policja zidentyfikowała i zatrzymała grupę nastolatków, którzy podejrzani są o podpalenie flagi Izraela i zniszczenie chanukiji na deptaku. Pomimo że wszyscy sprawcy byli zamaskowani, policjanci ustalili ich tożsamość, w związku z czym wandale będą musieli teraz odpowiedzieć przed sądem dla nieletnich.

    Kamery monitoringu zarejestrowały incydent w czwartek o godz. 21:00 na ul. Oławskiej we Wrocławiu. Pięciu wandali zniszczyło świecznik chanukowy, przewracając go na ziemię, a następnie podpaliło flagę Izraela. Cała grupa była zamaskowana, a jednym z uczestników był osoba nagrywająca całe zdarzenie telefonem.

    Działania policji doprowadziły do zatrzymania pierwszego podejrzanego. Kolejne czynności identyfikacyjne pozwoliły na schwytanie pozostałych sprawców. Okazało się, że wszyscy są w wieku od 15 do 16 lat. Postępowanie w tej sprawie jest prowadzone przez kryminalnych z wrocławskiej komendy miejskiej Policji i komisariatu na Starym Mieście. Natomiast los podejrzanych zależy teraz od Sądu Rodzinnego i Nieletnich.

    Prezydent miasta, Jacek Sutryk opisał na mediach społecznościowych sytuację ze zniszczeniem chanukiji i flagi Izraela we Wrocławiu, a następnie potępił antysemicki akt wandalizmu. Wyraził również zdecydowany sprzeciw wobec wszelkich przejawów rasizmu, ksenofobii czy antysemityzmu, wskazując na całkowity brak tolerancji dla takich zachowań we Wrocławiu.

  • w

    Wojna w TVP. Pracownicy stacji: prezes TVP jest zbyt miękki i uległy w kwestii nowego rządu (wiadomosci.gazeta.pl)

    Stacja TVP obecnie przypomina oblężoną twierdzę, gdzie toczy się wewnętrzna wojna. Napięta sytuacja utrzymuje się zarówno w siedzibie TVP przy ul. Woronicza, kierowanej przez prezesa Mateusza Matyszkowicza, a także przy Placu Powstańców, gdzie nad programami informacyjnymi pracują Michał Adamczyk, Samuel Pereira i Marcin Tulicki. Podobna sytuacja dotyczy też „Wiadomości”.

    Centrala TVP przy ul. Woronicza, a także budynek przy Placu Powstańców, gdzie tworzone są programy informacyjne, oczekują na reakcję nowego premiera Donalda Tuska. Michał Adamczyk zapewnia, że nawet jeśli nowa władza będzie chciała przejąć TVP, nie może tego dokonać ze względu na zablokowane możliwości prawne. A to może potrwać do 2025 r.

    Należy zaznaczyć, że przed zmianą władzy wybuchł konflikt wewnątrz TVP nazwany „hipsterprawicą”. Media poinformowały o ostrym sporze między prezesem Matyszkowiczem a zespołem z Placu Powstańców. Próbowano nawet znaleźć jakieś punkty zaczepienia w dokumentacji dotyczącej TAI.

    Faktem jest, że prezes TVP chce pozbyć się ekipy z Placu Powstańców, ponieważ postrzega ich jako wrogów szkodzących stacji. Jednak zespół nie zamierza się poddać i jest gotowy do konfrontacji z rządem Tuska. Zdaniem ekipy z Placu Powstańców, Matyszkowicz jest zbyt łagodny i uległy w obronie kontroli nad TVP.

    Ponadto, kryzys ten dotyka także „Wiadomości”. Kilku prowadzących zniknęło już z anteny lub jest na długim zwolnieniu lekarskim. Z tego względu jedyną pozostałą twarzą „Wiadomości” jest teraz Edyta Lewandowska. Prezenterka regularnie prowadzi program od 11 grudnia.

  • w

    Władysław Kosiniak-Kamysz: Podkomisja ds. badania katastrofy smoleńskiej zostanie zlikwidowana (i.pl)

    Władysław Kosiniak-Kamysz, pierwszy wicepremier i minister obrony narodowej, zatwierdził decyzję o likwidacji podkomisji ds. badania katastrofy smoleńskiej. Jego decyzja oznacza całkowite zakończenie działalności tej podkomisji.

    Szefa MON poparł wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. Jak podał Janusz Sejmej, rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej, podkomisja ds. badania katastrofy smoleńskiej zostanie zlikwidowana. Ponadto, członkom podkomisji nakazano też uregulowanie spraw związanych z dokumentacją, nieruchomościami i używanym sprzętem do pracy.

    Wszystkie uprawnienia członków podkomisji zostały odwołane ze skutkiem natychmiastowym. Zamiast tego, obecne plany zakładają powołanie nowego zespołu do gruntownej analizy dotychczasowych działań likwidowanej podkomisji.

    W odpowiedzi na pytanie dotyczące dalszych losów podkomisji smoleńskiej Kosiniak-Kamysz podkreślił potrzebę uczczenia rocznicy katastrofy. Aczkolwiek stwierdził, że dotychczasowe działania nie przyniosły oczekiwanego wyniku, dlatego najwyższy czas, aby zakończyć już ten etap.

  • w

    Marcin Kierwiński: Policja nie będzie już ochraniać Kaczyńskiego, tylko wróci do normalnej pracy (natemat.pl)

    Nowy minister spraw wewnętrznych, Marcin Kierwiński ogłosił, że obstawa policyjna, która przebywała pod domem Jarosława Kaczyńskiego oraz siedziby PiS na Nowogrodzkiej, została odsunięta od tych obowiązków. Kierwiński zapowiedział, że policjanci nie będą już odgrywać roli ochroniarzy polityków, tylko wrócą do normalnej pracy.

    Podczas konferencji Marcin Kierwiński potwierdził decyzję o usunięciu ochrony policyjnej spod domu Kaczyńskiego i siedziby PiS. Jak zaznaczył, policja nie jest od pełnienia funkcji ochroniarskich.

    Już w listopadzie doniesienia wskazywały, że odwołanie policyjnej ochrony dla polityków PiS będzie jednym z pierwszych kroków nowego kierownictwa MSWiA. Poseł Dariusz Joński zapowiadał również wyjaśnienie kwestii wydatków przeznaczonych na ochronę prezesa PiS. Według niego PiS wykorzystywał policjantów do prywatnej ochrony Kaczyńskiego, która była jeszcze większa niż w przypadku ochrony prezydenta Stanów Zjednoczonych.

    Nadal nie jest jasne, ile dokładnie kosztowała ochrona polityków PiS przez te ostatnie lata. Informacje na temat kosztów ochrony były często nieprecyzyjne i generowały wiele pytań dotyczących wydatków.

    Krzysztof Brejza również domagał się konkretnych danych na temat kosztów ochrony Kaczyńskiego, wskazując na brak szczegółowych informacji udostępnionych przez policję. Jego zdaniem koszty te mogą sięgać nawet milionów złotych.

  • w

    19-letni oszust złapany na gorącym uczynku. Podczas aresztowania rozpłakał się i błagał policjantów (cowkrakowie.pl)

    Niedawno w Krakowie zatrzymano 19-latka, który został przyłapany na oszustwie przy wypłacie pieniędzy z bankomatu. Podczas aresztowania młody mężczyzna całkowicie się rozkleił i ze łzami w oczach błagał policjantów. Za swoje czyny będzie musiał teraz ponieść odpowiedzialność na sali sądowej.

    Policjanci otrzymali zgłoszenie od mieszkańca Białegostoku, który poinformował ich o osobie podszywającej się pod pracownika firmy pożyczkowej. Twierdził, że oszust próbuje wyłudzić od niego pieniądze za pomocą kodów BLIK. W związku z tym mieszkaniec zaczął podawać oszustowi fałszywe kody, uniemożliwiając mu wypłatę 3 000 zł. Natomiast aplikacja zarejestrowała lokalizację transakcji.

    Funkcjonariusze z Krakowa natychmiast zareagowali, podjeżdżając pod bankomat, przy którym oszust próbował dokonać wypłaty. Kiedy złapali winowajcę na gorącym uczynku, ten wybuchł płaczem i zaczął przepraszać za swoje postępowanie. Sprawcą okazał się 19-latek, który trafił do policyjnej celi i usłyszał zarzut dotyczący oszustwa.

    Decyzją sądu został aresztowany na trzy miesiące. Za popełnione przestępstwo może trafić do więzienia nawet na 8 lat. Jak informuje policja, sprawa ma charakter rozwojowy.

  • w

    Katowiczanka znęcała się nad psami i szczurami. Zwierzęta z poważnymi obrażeniami żyły w okropnych warunkach (dziennikzachodni.pl)

    W wyniku interwencji policji w mieszkaniu 41-letniej katowiczanki znaleziono siedem psów i cztery szczury. Zwierzęta przebywały w okropnych warunkach, a do tego były zaniedbane i wychudzone. Inspektor weterynarii odebrał jej wszystkie zwierzaki. Mieszkance Katowic grozi teraz do 3 lat w zakładzie karnym. Powód? Znęcanie się nad zwierzętami.

    Komenda Miejska Policji w Katowicach relacjonuje, że znalezione psy i szczury były w bardzo złym stanie. Można było dostrzec u nich widoczne oznaki głodu, a także nieleczone złamania. Weterynarz potwierdził zaniedbanie wszystkich zwierząt. Jeden z gryzoni nie przeżył pomimo udzielonej pomocy, natomiast pies pozostaje pod stałą opieką lekarzy weterynarii.

    Zarówno psy, jak i szczury, trafiły do schroniska, gdzie natychmiast poddano je troskliwej opiece – zostały dokarmione i poddane badaniom. Śledztwo w tej sprawie jest w toku, a kobieta odpowie za swoje czyny przed sądem. Grozi jej kara do 3 lat więzienia. Właścicielka nie przyznaje się do zarzutów związanych ze znęcaniem się nad zwierzętami.

    Podobne przypadki zaniedbań zwierząt są częstym zjawiskiem. Na przykład, kilka dni temu wolontariusze z rybnickiego Pet Patrolu interweniowali w sprawie 13-letniego psa husky. Zwierzak cierpiał w skandalicznych warunkach. Jak donoszą wolontariusze, podobne sytuacje zgłaszane są co kilka dni.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.