Więcej wpisów

  • w

    26-letni pirat drogowy złapany w Pępowie. Przekroczył dozwoloną prędkość o prawie 100 km/h! (dziennikbaltycki.pl)

    Kartuscy policjanci zatrzymali 26-letniego motocyklistę, który w terenie zabudowany przekroczył prędkość o niemal 100 km/h. Mężczyzna stracił prawo jazdy i otrzymał wysoki mandat.

    Zdarzenie miało miejsce w Pępowie (gm. Żukowo) w środę, 28 czerwca około godziny 21. Patrol policji przeprowadzał tam kontrole prędkości. Podczas pomiarów stwierdzono, że 26-letni motocyklista poruszał się z prędkością 133 km/h w miejscu, gdzie limit wynosił 40 km/h.

    Policjanci przypominają o konieczności przestrzegania przepisów drogowych oraz apelują o rozsądek i wyobraźnię podczas jazdy

    Karolina Jędrzejczak, p.o. oficera prasowego KPP w Kartuzach, podkreśla, że według danych policyjnych nadmierna prędkość jest częstą przyczyną tragicznych wypadków drogowych. Równocześnie przypomina, że utrata prawa jazdy nie dotyczy tylko znacznego przekroczenia prędkości, ale również innych sytuacji, takich jak spowodowanie kolizji czy wypadku drogowego, szczególnie z udziałem niechronionych uczestników ruchu drogowego, które stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa drogowego. Ten apel jest aktualny szczególnie dzisiaj. Funkcjonariusze z Kartuz uczestniczą w ogólnokrajowej akcji “Kaskadowy pomiar prędkości”.

    Według informacji podanych przez policję, metoda kaskadowego pomiaru prędkości ma na celu przypomnienie kierowcom o konieczności przestrzegania przepisów drogowych przez cały czas. Zdarza się, że po minięciu słupa z fotoradarem lub policjanta z ręcznym miernikiem prędkości kierujący gwałtownie przyspieszają. W trakcie dzisiejszych działań kontrolnych punkty kontrolne mogą być ustawione w niewielkiej odległości od siebie, a dodatkowo mogą pojawić się nieoznakowane pojazdy poruszające się w sposób wahadłowy.

  • w

    Zabójstwo noworodka w Starogardzie Gdańskim. Matka dziecka usłyszała wyrok (dziennikbaltycki.pl)

    Matka, która miała się dopuścić zabicia noworodka, usłyszała w końcu wyrok. Sąd skazał ją na 15 lat pozbawienia wolności. Do samego końca oskarżona utrzymywała, że jest niewinna. Wyrok jest nieprawomocny. 

    Do zdarzenia miało dojść niespełna 2 lata temu. W tym czasie oskarżona przebywała w areszcie śledczym. Dziwne zachowanie kobiety, na policję zgłosił jej partner. Była ona w ciąży i pewnego dnia mówiąc, że się źle czuje, powiedziała, że jedzie do szpitala. Jak się jednak okazało, kobieta nie dojechała tam. Urodziła dziecko w parku w mniej uczęszczanym obszarze. Jak ustalili śledczy, dziecko urodziło się żywe i mogło samodzielnie oddychać. Zmarło jednak przez gwałtowne uduszenie go. Następnie kobieta spakowała dziecko do worka foliowego i zrzuciła ze zbocza. Partnerowi napisała, że poroniła. Wróciła do domu i zaczęła się pakować. Po zgłoszeniu na policję i zatrzymaniu kobiety, ta wskazała, gdzie znajduje się ciało dziecka.

  • w

    Nielegalne składowisko opon w gminie Damnica (dziennikbaltycki.pl)

    Do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Gdańsku dotarło zgłoszenie o nielegalnym składowisku opon w gminie Damnica. Wraz z Działem Zwalczania Przestępczości Środowiskowej w Słupsku udali się na wizytację wskazanego miejsca. To, co tam zastali, przekroczyło ich wyobrażenia. 

    Okazało się, że na miejscu natknęli się na bardzo duże zbiorowisko nielegalnie składowanych opon. Poziom zatrucia środowiska, jakie mogło mieć miejsce przez tak nieodpowiedzialne składowanie odpadów, byłaby zatrważająca. Urzędnicy niezwłocznie wezwali służby do pozbycia się opon ze wskazanego miejsca. Obecnie toczy się śledztwo, w wyniku którego mają ustalić, kto w ten sposób przechowywał opony. Kara może wynosić do miliona złotych.

  • w

    Gdańskie uroczystości Święta Konstytucji 3 Maja w cieniu skandalu (dziennikbaltycki.pl)

    Tegoroczne obchody 3 maja w Gdańsku nie obyły się bez skandalu. Jak się okazało podczas obchodów, gdy na miejscu pod pomnikiem Józefa Piłsudzkiego, zauważono, że został on zbezczeszczony. Wandale porysowali go kredami, malując na nim nieprzyzwoite rysunki. Politycy zapewniają, że wyciągnął konsekwencje tych czynów. 

    Od lat 3 maja w Gdańsku jest obchodzone w dwóch oddzielnych obozach. Jedni z nich świętują pod pomnikiem Jana III Sobieskiego, a opozycja, pod pomnikiem Piłsudzkiego. Gdy tylko po przemarszu dotarto do monumentu, jeden z polityków PiS-u przed rozpoczęciem uroczystości, wspiął się na pomnik i otarł jeden z najbardziej nieprzyzwoitych rysunków. Zapowiedziano, ze pierwsze konsekwencje poniosą osoby odpowiedzialne za opiekę nad pomnikiem.

  • w

    Okrutny samosąd na kobiecie (dziennikbaltycki.pl)

    Całe zdarzenie miało miejsce w powiecie sławeńskim. Kobieta zobaczyła uchylone drzwi w jednym z domków i siatki z zakupami. Zaczęła je wynosić w celu kradzieży. Nagle pojawił się właściciel zakupów i pchnięty sadystycznymi pomysłami, postanowił ukarać kobietę za ten czyn. To jednak co jej zgotował, było dalece idącym brakiem sprawiedliwości. 

    W całym procederze brało udział dwóch mężczyzn. Uwięzili kobietę w domku i wymierzali jej sprawiedliwość w swój chory sposób. Kobieta była bita pasami, kablami, obcięto jej włosy nożyczkami, polano głowę atramentem i kazano pić wodę z toalety. Wszystkim czynnościom towarzyszyło straszenie, że wywiezie się kobietę do lasu i zakopie żywcem. Wszystko to było nagrywane i później udostępniane innym.

    Na szczęście nagranie trafiło do policji, która zajęła się sprawą. Kobieta została wypuszczona nieco wcześniej, jednak sama nie zgłosiła się na policję. Funkcjonariusze szybko ustalili jej tożsamość i tożsamość sprawców. Ofiara wciąż była jeszcze w szoku i nie wiedziała, ile była przetrzymywana. Zatrzymani mężczyźni przyznali się do czynu, twierdząc, że w ten sposób wymierzyli sprawiedliwość.

  • w

    Zmarł dławiąc się w restauracji posiłkiem (dziennikbaltycki.pl)

    Około godziny 20 w piątek funkcjonariusze policji w Gdańsku dostali wezwanie do niecodziennej sytuacji. Tragiczne zdarzenie miało miejsce na Wyspie Spichrzów, a dokładnie przy ulicy Chmielnej. 50-latek, który spożywał posiłek, zadławił się jedzeniem i prawdopodobnie zmarł w wyniku uduszenia. 

    Cała sytuacja generuje wiele pytań związanych z okolicznościami zdarzenia. Wątpliwości bowiem budzi nie tylko przyczyna zgonu, ale przede wszystkim to, że sytuacja miała miejsce w miejscu publicznym i nikt nie udzielił mężczyźnie pomocy. Po pojawieniu się wezwanych służb mężczyzna już nie żył. Obecnie prowadzone jest śledztwo.

  • w

    "Niezidentyfikowany obiekt wojskowy" na Kujawach (dziennikbaltycki.pl)

    W rejonie Kujaw niedaleko Zamościa odnaleziono niezidentyfikowany obiekt wojskowy, który zdaniem niektórych źródeł może być pociskiem powietrze-ziemia. Na miejsce zdarzenia przybyły służby odpowiedzialne za neutralizację niebezpiecznych przedmiotów, w tym wojskowi saperzy, straż pożarna oraz policja. Okoliczności znalezienia obiektu są wciąż niejasne, jednak nie wykluczono możliwości, że pocisk mógł pochodzić z okresu zimnej wojny lub być pozostałością po ćwiczeniach wojskowych. Władze podjęły decyzję o ewakuacji mieszkańców z najbliższej okolicy w celu zapewnienia ich bezpieczeństwa.

    Zdaniem ekspertów

    Eksperci wojskowi przeprowadzili szczegółowe badania obiektu, aby ustalić jego pochodzenie oraz potencjalne zagrożenie. W międzyczasie służby utworzyły strefę zabezpieczoną wokół miejsca znalezienia, a ruch drogowy w okolicy został ograniczony. Osoby postronne nie mają dostępu do zabezpieczonego terenu. Władze lokalne oraz wojsko prowadzą współpracę w celu jak najszybszego ustalenia tożsamości obiektu i jego ewentualnej neutralizacji. Aktualnie trwają prace mające na celu wyjaśnienie okoliczności tego niecodziennego znaleziska, a mieszkańcy proszeni są o zachowanie ostrożności i zgłaszanie wszelkich podejrzanych przedmiotów służbom odpowiedzialnym.

  • w

    Kacper Płażyński zarzuca władzom miasta korupcję (dziennikbaltycki.pl)

    Parlamentarzysta Kacper Płażyński zdobył się na publiczne wystąpienie w celu ujawnienia, jego zdaniem oszustwa finansowego miasta. Dokładnie mowa tu o działce pod Forum Gdańsk, która jego zdaniem została sprzedana za trzykrotnie zaniżoną ceną. W celu potwierdzenia swojego zdania powołuje się na dokumenty z tej sprzedaży. Sugeruje również, że mogła tu mieć miejsce korupcja władz miasta. 

    Wiceprezydent miasta Gdańsk nie zostawił tego bez komentarza. Jego zdaniem nie miał tu miejsce żaden przekręt finansowy, a jedynie parlamentarzysta opiera się na nieodpowiednich danych. Zapewnia, że miasto przygotuje odpowiednią dokumentację do wglądu. Postanowił również w komentarzu rzucić osobistą złośliwością w stronę Płażyńskiego. Przypomniał on bowiem o sprzedaży pasa startowego przy al. Jana Pawła II. Dokonał tego ówczesny wojewoda gdański Maciej Płażyński. Podobieństwo nazwisk nie jest tu przypadkowe, gdyż jest to ojciec Kacpra Płażyńskiego. A raczej był, gdyż zmarł podczas katastrofy smoleńskiej.

  • w

    Pobili bezdomnego, teraz staną przed sądem (dziennikbaltycki.pl)

    Cała sytuacja miała miejsce w piątek 21 kwietnia. Pod galerią Bałtycką doszło do brutalnego pobicia bezdomnego i niepełnosprawnego mężczyzny. W pobiciu brało udział dwóch mężczyzn i jednak 16-letnia dziewczyna. Całość była przez nich nagrywana i umieszczona w sieci. Policja pochwyciła sprawców. Teraz staną oni przed sądem. 

    Sytuacja była dynamiczna i szybka. Pod galerią Bałtycką w Gdańsku stał bezdomny i niepełnosprawny mężczyzna. Szybkim krokiem podeszło do niego trójka młodych ludzi i po krótkiej wymianie zdań, zaczęli go bić. Mężczyźni zadawali kolejne ciosy, a dziewczyna nagrywała wszystko swoim telefonem. Bezdomny mężczyzna trafił do szpitala, a trójkę sprawców szybko przechwyciła policja. Funkcjonariusze natychmiast ustalili, że sprawcami jest dwóch mężczyzn w wieku 21 i 22 lata oraz dziewczyna w wieku 16 lat. Znaleźli oprawców w jednym z pustostanów w Gdańsku. Mężczyźni od razu wylądowali w areszcie śledczym. Grozi im do 3 lat pozbawienia wolności za pobicie. Jeśli jednak okaże się, że pobity doznał urazu dłuższego, to kara może wynosić do 8 lat pozbawienia wolności. 16-latka została doprowadzona do izby dziecka. Jak się jednak okazało, była ona poszukiwana przez sąd rodzinny, który zarządził umieszczenie jej w zakładzie poprawczym.

  • w

    Mieszkańcy Gdańska burdelowi mówią nie! (dziennikbaltycki.pl)

    Głośna i kontrowersyjna sprawa dotyczy klubów erotycznych znajdujących się w Gdańsku. Cluby, gdzie teoretycznie miał być tylko striptiz, okazały się zwykłym domem uciech. Mieszkańcy sąsiednich lokali mieszkalnych mówią o codziennym koszmarze dobiegających stamtąd odgłosów i zanieczyszczeń, jakie zostawiają po sobie goście lokalu. Władze miasta milczą. 

    Mieszkańcy Gdańska są zdesperowani. Nie są w stanie już wytrzymać tego, co dzieje się pod ich oknami. Głośne zabawy, wulgarne odzywki, odgłosy kopulacji, to dla nich codzienność. Policja, która jest wzywana na miejsce w celu uciszenia tych, którzy zakłócają spokój, przyjeżdża tylko w niektórych wypadkach. Nie wynika to jednak ze złej woli policji, a raczej z problemu kadrowego, jakim jest mała ilość funkcjonariuszy. Logiczne zatem, że w pierwszej kolejności wysyłani są raczej do sytuacji bardziej pilnych. To samo dotyczy straży miejskiej, która, choć robi co może, nie jest w stanie zapanować na chaosem, który ma miejsce przy głównych ulicach Gdańska.

    Nieudolność władzy

    Mieszkańcy zgodnie wysyłali pisma do Urzędu Miasta w celu rozwiązania problemu. Jak jednak sami mówią, Prezydent miasta milczy, a urzędnicy odsyłają ich z kwitkiem. Co więcej, dużo niepokoju wśród mieszkańców wzbudza fakt, że osoby odpowiedzialne za dane lokale znają dokładną treść złożonych skarg. Gdańszczanie apelują do władz miasta, by wywiązała się z padającym słów i zadbała o ich bezpieczeństwo.

  • w

    Absurd na obwodnicy Trójmiasta – zwęzili nie ten pas ruchu co powinni (dziennikbaltycki.pl)

    Do kuriozalnej sytuacji doszło na obwodnicy Trójmiast, gdzie obecnie wykonywane są prace budowlane. Nowa inwestycja ma za zadanie odciążyć drogę od ruchu samochodowego, jednak ostatnie poczynania drogowców, tylko pogorszyło sprawę. Doszło bowiem do pomyłki, w wyniku której zamknięto nie ten pasu ruchu, co trzeba. Na drodze powstały gigantyczne korki, a Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Gdańsku chce wyciągnąć konsekwencje. 

    Budowę na Trójmiejskiej obwodnicy rozpoczęto 18 kwietnia. Już dzień później doszło niestety do dużej pomyłki, która w stopniu znacznym obniżyła komfort podróży mieszkańcom i turystom. Otóż jak się okazało, zgodnie z harmonogramem prac, drogowcy, zamiast zamknąć jeden pas ruchu w kierunku Łodzi, zamknęli ten w kierunku Gdyni. W wyniku tej fatalnej pomyłki doszło do wielokilometrowych korków. Sytuacja zaskoczyła kierowców, którzy nie byli gotowi na zwężenie akurat tej części drogi. Wielu z nich kierowało się udostępnionym harmonogramowaniem, według którego zamykanie pasa w kierunku Gdyni nie powinno mieć miejsca. 

    Jakie konsekwencje dla budowlańców?

    Pomyłka miała tak dużą skalę, że nie sposób było jej nie zauważyć. Dlatego właśnie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Gdańsku, musiało wydać swoją opinię do tej sytuacji. Jak zarzekał się ich przedstawiciel w Radio Gdańsk, wobec nieroztropnych drogowców zostaną wyciągnięte konsekwencje w postaci kar.

  • w

    Wielka kontrola taksówek na aplikację w Trójmieście (dziennikbaltycki.pl)

    W sobotni wieczór policja dokonała dużej akcji. Pod lupę wzięli kierowców, jak i same pojazdy, które pełnią rolę taksówek na aplikację. Nie skupiono się na jednej konkretnej firmie, tylko kontrolowano najróżniejsze pojazdy. Zwracano na nich uwagę pod kątem technicznym, posiadanych uprawnień oraz stanu trzeźwości kierowcy. Odnotowano 30 wykroczeń. 

    Cała akcja wiąże się z rosnącą obawą przed korzystaniem z takich rozwiązań transportowych. Odnotowano bowiem wiele niebezpiecznych akcji, w tym głównie zgłaszanych przez kobiety. Wiele spośród niech miało charakter seksualny. Tak więc policja postanowiła się przyjrzeć kierowcom, którzy w ten sposób pracują. Akcja prewencyjna miała również pokazać im, że policja czuwa nad wykonywaniem przez nich obowiązków. Większość wykroczeń, jakie odnotowano podczas kontroli, dotyczyło złego stanu technicznego samochodu.

    Jak zapewnić sobie bezpieczeństwo jadąc taksówką?

    Większość zdarzeń o charakterze przestępczym, które dzieją się w trakcie przewozu taksówka, dotyczy kobiet. Mają one również głównie charakter seksualny. Policja przestrzega i proponuje rozwiązania, które mogą zapobiec takim zdarzeniom. Pierwszą z nich jest jeżdżenie najlepiej grupowo. Jeśli zabierzecie się jedną taksówką w kilka osób, to nic wam nie grozi. Drugą najważniejszą, rzeczą to być w stałym kontakcie z kimś bliskim. Najlepiej jest udostępnić mu trasę przejazdu oraz ustawić hasło bezpieczeństwa, które można użyć w momencie, gdy podejrzewa się, że może stać się coś niedobrego.

  • w

    Zapadł wyrok w sprawie Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku (dziennikbaltycki.pl)

    Batalia sądowa dotycząca praw autorskich wystawy ciągnęła się już od kilku lat. Chodziło w niej o to, że dawni dyrektorzy Muzeum nie zgadzali się na zmienienie częściowej, autorskiej wystawy Muzeum. Wyrok, jaki zapadł w Gdańsku, nie usatysfakcjonował, jednak żadną ze stron, dlatego sprawa trafiła do sądu apelacyjnego w Warszawie. Dopiero teraz po kilku latach padł prawomocny wyrok. 

    Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku to niezwykłe miejsce, które różni się od większości muzeum w Polsce. Jak mówią sami twórcy placówki, wystawa w nim ma charakter narracyjny oraz ma wielkie znaczenie artystyczne i naukowe. Prace w nim wykonane są dziełem kilku lat wytężonej pracy. w ostatnich latach jednak dyrekcja muzeum się zmieniła i artystyczna i autorska wystawa została tylko częściowo zmieniona. Byłej kadrze nie podobało się takie działanie i podali sprawę do sądu.

    Kilkuletnia sprawa bez precedensowa

    Sprawa na początku rozstrzygnięta była w sądzie w Gdańsku. Zapadnięty tam nieprawomocny wyrok, wydawał się obu stronom bardzo krzywdzący i odwołały się do sądu apelacyjnego. Niezwykły charakter sprawy sprawiał, że uzgodnienia trwały latami, a ogłoszenie prawomocnego wyroku przekładano z roku na rok. Byli dyrektorowie obiektu wnieśli sprawę, stawiając 28 żądań wobec obecnej wystawy muzeum. Sąd jednak choć częściowo przyznał im racje, to jednak odrzucił 26 z nich. Ostatecznie ma być zmieniona część wystawy, w której wypisane są nazwiska autorów, a zmieniono treść ich dzieła.

  • w

    Cmentarzysko czołgów w gdańskim Jelitkowie (dziennikbaltycki.pl)

    Niesamowite odkrycie miało miejsce w Gdańsku w dzielnicy Jelitkowo. To właśnie tam odkryto elementy radzieckiego T-34. Jak się okazuje, szczątków może być tam o wiele więcej. Obecnie wykopaliskami zajmuje się fundacja „Latebry”, która w sposób kompetentny i właściwy wykopuje kolejne fragmenty zabytków z drugiej wojny światowej. 

    O tym wyjątkowym miejscu poinformował starszy mieszkaniec Gdańska, który wspominał, je jako cmentarzysko czołgów, gdzie bawił się wraz z kolegami, gdy byli jeszcze dziećmi. Pod wskazane miejsce udała się zaraz ekipa, która bardzo szybko odnalazła pierwsze fragmenty czołgu. Błyskawicznie ustalono, że był to radziecki czołg za czasów drugiej wojny światowej, a dokładnie model T-34. Jak wypowiedzieli się eksperci, porozrzucane elementy mogą wynikać z próby rozbierania czołgów i wywożenia go. Pozostałe elementy pozostawione, zostały zakopane w ziemi i zapomniane na lata.

    Polskie wykopaliska wojennych zabytków

    Wiele miejsc w Polsce jest jeszcze przepełnione drogocennymi zabytkami z okresu wojny. Właśnie podczas przypadkowych wykopalisk natrafia się wciąż na fragmenty czołgów, broni, mundurów itd. Pasjonaci tamtego okresu czasu wciąż szukają w ziemi zabytkowych zdobyczy. Na ten temat prowadzone są również popularne programy w telewizji. Najczęściej taka inicjatywa zaczyna się od zgłoszeń mieszkańców danych okolic. Czasem są oni zaalarmowani możliwości takich wykopalisk, na przykład podczas prac rolniczych, a czasem doprowadza do tego zwyczajny przypadek, jak na przykład wykopanie zabytku przez psa.  

  • w

    Trójmiasto w produkcji HBO Max (dziennikbaltycki.pl)

    Znane ze swojego piękna i uroku Trójmiasto po raz kolejny znalazło się w obiektywie kamer. Obecnie docenili go nie tylko Polscy producenci, ale również ci zza oceanu. Polska produkcja #BringBackAlice została nakręcona w pięknym i wiosennie słonecznym Trójmieście. Gdzie dokładnie kręcone były ujęcia? Kiedy będzie można obejrzeć efekt końcowy na platformie HBO Max?

    Polski serial #BrnigBackAlice to doceniony przez światowych producentów dzieło, które jest określane jako kryminał/thriller dla nastolatków. Jego fabuła wiąże się bowiem z życiem i stylem bycia tych młodych osób. Główną bohaterką ma być znana tytułowa Alice, która w tym uniwersum jest znaną influencerką. Jej zaginięcie  wprawia nastolatków w osłupienie. Mimo długich i usilnych poszukiwań nie udaje się jej znaleźć. Aż po pewnym czasie Alicja pojawia się sama w niewyjaśnionych okolicznościach. Niestety praktycznie niczego nie pamięta. Część przejętych ludzi wciąż próbuje wyjaśnić, co się stało, gdy druga część zwyczajnie nie wierzy młodocianej gwiazdce.

    Które części Gdańska będzie można zobaczyć na ekranie?

    Do młodzieżowego kryminału wybrano kilka miejsc w Trójmieście. Będzie to między innymi gmach Politechniki, czy stocznia gdańska. Jako że jest to dzieło skierowane do młodzieży, nie mogło zabraknąć imprez na plaży. Pierwszy sezon był kręcony latem, a jego premiera nie ma jeszcze dokładnie ustalonej daty. Mówi się o tym, że ma mieć ona miejsce wiosną tego roku. Choć serial zapowiada się bardzo intrygująco, to wiele osób czeka z niecierpliwością na pierwsze oceny.

  • w

    Była minister oskarżona o wyłudzenia (dziennikbaltycki.pl)

    W Sądzie Okręgowym w Gdańsku toczy się właśnie głośna sprawa dotycząca wyłudzeń pieniędzy z dotacji unijnych w latach 2009-2015. Wszystko to miało mieć miejsce w ramach Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, której to członkowie wyłudzali ogromne ilości pieniędzy z funduszy unijnych. Jedną z oskarżonych jest Teresa K., była minister w rządzie Jerzego Buzka. 

    Fundusze unijne w dużym stopniu przyczyniły się do rozwoju wielu projektów na terenie całej Polski. Ich pojawienie się zasiliło budżety wielu projektów, jednak niestety zasiliły również prywatne kieszenie wielu nieuczciwych osób znajdujących się na wyższych stanowiskach. Znajomości w odpowiednich miejscach oraz znane politycznie nazwisko mogło pomóc w oszukiwaniu systemu i samodzielnym wzbogacaniu się na nie swoich pieniądzach. Tak właśnie wyglądało to w przypadku wspomnianej sprawy, gdzie oskarżona jest cała zorganizowana grupa ludzi.

    Co grozi oskarżonym za wyłudzenia?

    Grupa osób, która została właśnie oskarżona o wyłudzenia dotacji unijnych to między innymi była minister, urzędnik, pracownicy naukowi i wiele innych. Cała ta dobrze zorganizowana grupa miała działać wspólnie i świadomie w celu oszukania systemu i wyłudzenia dotacji unijnych. Tworzono fikcyjne spółki lub projekty, które zatwierdzone przez członków grupy, miały uzyskiwać duże dotacje z funduszy unijnych. Wszystkie pieniądze miały być dzielone między wspólników. Obecnie za ten proceder grozi im nawet do 10 lat pozbawienia wolności, w zależności od udziału.

  • w

    Nowe okręty dla polskiej Marynarki Wojennej. Negocjacje w sprawie fregat Miecznik (dziennikbaltycki.pl)

    Jak przekazuje rzecznik Agencji Uzbrojenia, płk Krzysztof Płatka, w ciągu kilka najbliższych tygodni powinny zakończyć się negocjacje dotyczące programu Miecznik. Negocjacje MON z Konsorcjum PGZ-Miecznik, które będzie budować pierwszą fregatę rakietową w historii 3 Rzeczypospolitej, miały być zamknięte do końca marca bieżącego (2023) roku. Według bieżącego harmonogramu już w sierpniu powinno zacząć się palenie pierwszych blach na potrzeby przyszłej konstrukcji.

    Na chwilę obecną trwają zaawansowane negocjacje, w wyniku których ma powstać ostateczny kształt przyszłych okrętów. Opracowywane rozwiązanie będzie bazować na brytyjskim projekcie Arrowhead 140, którego autorem jest firma Babcock. Pod koniec ubiegłego roku PGZ-Miecznik przygotowało propozycję wariantu dla polskiej Marynarki Wojennej, a teraz trwają ustalenia dotyczące wyposażenia okrętu. Omawiane są kwestie ilość pionowych wyrzutni rakietowych, wyrzutni przeciw okrętowych pocisków RBS-15, czy wyposażenia elektronicznego.

    Czemu fregaty – inaczej niż sąsiedzi

    O ile cieszy sam fakt, że flota naszej marynarki będzie rozbudowywane to sposób podejmowania decyzji w tej kwestii może martwić. Patrząc przez pryzmat wcześniejszych decyzji i perypetii realizowanych programów, wybór fregat może niepokoić. Fregaty są dużymi okrętami przystosowanymi do służby na dużych akwenach. Są przez to jednostkami kosztownymi w budowie i utrzymaniu, a w sytuacji, gdy jednym z argumentów jest duża autonomiczność, z założenia mówimy o co najmniej 3 drogich jednostkach.

    Fregaty powstaną kosztem pozostałych narzędzi będących w dyspozycji morskiego ramienia Sił Zbrojnych. Niepokoi fakt, że w odróżnieniu od naszych bałtyckich sąsiadów, którzy słynną z racjonalnego i efektywnego wydawania pieniędzy na zbrojenie budujemy duże jednostki, jednego typu rezygnując korwet i okrętów podwodnych.

  • w

    Zalotny żart skończy się w więzieniu (dziennikbaltycki.pl)

    Nietypowa sytuacja miała miejsce w Gdańsku. Dwie policjantki z pomorskiej drogówki zatrzymały samochód. Miał on niewłączone światła, co jest nie tylko wykroczeniem drogowym, ale przede wszystkim stwarza niebezpieczne warunki dla innych uczestników ruchu drogowego. Samochód stanął bez oporów i kierowca bez słowa sprzeciwu wysłuchał funkcjonariuszkę policji. W przeciwieństwie do podejrzanego pasażera. 

    Sytuacja miała miejsce w Gdańsku w trakcie rutynowej kontroli sytuacji na drogach, tuż przed świętami. Jako że jest to okres rozkwitu nerwowych wyjazdów do rodzin na święta, oraz nieodpowiedzialnych kierowców prowadzących pojazd będąc pod wpływem alkoholu, drogówka ma zawsze ręce pełne roboty. Tym razem sytuacja nie wydawała się zgoła poważna. Pojazd poruszający się po drodze nie miał włączonych świateł. Funkcjonariuszki policji postanowiły zatrzymać kierowcę w celu uzmysłowienia mu tego faktu. Jednak po krótkiej wymianie zdań, uwagę policjantek przykuł nie kierowca, ale pasażer.

    Za co pasażer wyląduje w więzieniu?

    Zaczęło się od żartu, który miał być zalotny i śmieszny. Otóż pasażer rzucił młodej funkcjonariuszce policji, że może to mu wystawi mandat. Nietypowe zachowanie i buńczuczna postawa natchnęła kobietę do wylegitymowania obu. Jak się okazało, pasażer był poszukiwany przez policję z nakazem zatrzymania i doprowadzenia go do zakładu karnego. Miał w nim odsiedzieć wyrok roku pozbawienia wolności za kradzież z włamaniem. Obecnie znajduje się on w areszcie.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.