Więcej wpisów

  • w

    Na wrocławskim osiedlu ktoś włożył petardę do pyszczka kota. Zwierzak jest w ciężkim stanie, a właściciele szukają sprawcy (gazetawroclawska.pl)

    Na osiedlu Widawa we Wrocławiu doszło do ohydnego czynu, w wyniku którego ktoś włożył petardę do pyszczka kota. Wybuch ładunku spowodował poważne obrażenia u zwierzaka. Jak na tę chwilę kotek wraca do zdrowia dzięki kosztownemu leczeniu, a jego właściciele angażują się w poszukiwanie sprawcy i oferują nagrodę za pomocne informacje.

    Brutalna sytuacja miała miejsce między 22 a 25 lipca na osiedlu Widawa we Wrocławiu. W sobotę (22 lipca) ośmioletni kot o imieniu Bambo zniknął z oczu, co zaniepokoiło właścicieli i spowodowało rozpoczęcie poszukiwań. Trzy dni później (25 lipca) kot wrócił do domu, ale jego stan był bardzo ciężki.

    Znaleziono go z krwawymi ranami w okolicy pyszczka, których doznał po wybuchu petardy. Czworonogi pacjent szybko został przewieziony do szpitala dla zwierząt w Maślicach, gdzie weterynarze podjęli pierwsze kroki w ratowaniu kota.

    Bambo stracił oko i doznał uszkodzenia języka i żuchwy

    Wyniki wstępnych badań potwierdziły, że petarda eksplodowała w pyszczku kota, powodując nie tylko rany wokół pyszczka, ale także utratę oka, uszkodzenie języka i żuchwy. Właściciele są zszokowani i oburzeni wobec tak brutalnego aktu przemocy.

    Kot Bambo jest teraz pod opieką lekarzy i powoli wraca do zdrowia. Koszty leczenia sięgają już 10 000 złotych. Właściciele nie tylko starają się przywrócić zdrowie swojemu pupilowi, ale angażują się również w poszukiwanie sprawcy.

    Sprawę zgłoszono już na policję. Jednak właściciele nie rezygnują i podejmują wysiłki w celu ustalenia sprawcy na własną rękę. Planują też nagrodę dla osób, które pomogą w identyfikacji i ujęciu winowajcy. Aktualnie funkcjonariusze policji prowadzą śledztwo w tej sprawie.

  • w

    Wiceprezydent Poznania, Jędrzej Solarski, zdradza datę ukończenia prac na Starym Rynku (gloswielkopolski.pl)

    Planowany termin zakończenia prac remontowych na Starym Rynku w Poznaniu to 21 listopada br. Miasto planuje ukończyć cały projekt najpóźniej przed świętami Bożego Narodzenia. Informacja została potwierdzona przez wiceprezydenta miasta, Jędrzeja Solarskiego.

    Bliski finał remontu Starego Rynku w Poznaniu przyspiesza. Pomimo pierwotnych prognoz, które zakładały ukończenie prac do wakacji 2023 roku, obecna sytuacja zmienia się dynamicznie. W ostatnich miesiącach Jędrzej Solarski, wiceprezydent miasta, ogłosił, że przewiduje się wycofanie ciężkiego sprzętu z placu ratuszowego w drugiej połowie listopada.

    Solarski podkreśla, że celem jest dokończenie prac do połowy listopada, a następnie przeprowadzenie niezbędnych odbiorów, zarówno formalnych, jak i technicznych. Harmonogram jest wyznaczony na 21 listopada, a wiceprezydent zapewnia, że podejmowane są wszelkie wysiłki, aby dotrzymać tego terminu. Solarski zaznacza, że trwający remont jest wymagający zarówno dla restauratorów, mieszkańców, jak i turystów.

    Remont Starego Rynku jest kluczowym elementem „Projektu Centrum”, współfinansowanego przez Unię Europejską. Prace budowlane rozpoczęły się pod koniec 2021 roku, jednak ich tempo było opóźnione z powodu archeologicznych odkryć, które wymagały dokładniejszych badań.

    Niektóre remonty w centrum miasta mogą się wydłużyć

    Zbliżający się koniec prac na Starym Rynku nie oznacza zakończenia całkowitej przebudowy centrum. Remonty przy Okrąglaku i ul. 27 Grudnia mogą potrwać dłużej ze względu na trudności związane z historycznymi częściami budynków, jak również wymaganie dodatkowych pozwoleń na wycinkę roślinności.

    Przy sprzyjających warunkach w drugiej połowie roku prace nie będą musiały zostać przerywane, co stworzy możliwość swobodnych spacerów mieszkańcom i turystom po Starym Rynku przed Bożym Narodzeniem. Taka sytuacja otwiera perspektywę na udany jarmark świąteczny bez niepotrzebnych barier i płotów.

  • w

    Wczoraj wyruszyła 41. Pielgrzymka z Zielonej Góry na Jasną Górę. W pielgrzymce udział bierze ponad 260 osób (gazetalubuska.pl)

    W środę, 2 sierpnia, ruszyła 41. Piesza Pielgrzymka z Zielonej Góry na Jasną Górę, która rozpoczęła się po mszy w konkatedrze. Na udział w wędrówce zdecydowało się wielu mieszkańców miasta. Pielgrzymi podkreślają znaczenie przygotowania duchowego, a także komfort posiadania pary wygodnych butów.

    Tegoroczna pielgrzymka nosi hasło “Trwajmy w kościele”. Podczas mszy inauguracyjnej ks. biskup Adrian Put wspominał o zmieniającej się twarzy Abrahama. Pielgrzymi starają się uświadomić, że reprezentują Kościół w oczach ludzi, podobnie jak Abraham zmieniał swoje oblicze. Spotkania z innymi osobami w czasie pielgrzymki mają nieść korzyści zarówno pielgrzymów, jak i ludzi, których spotkają. Jak wyjaśnia ks. Adrian Put, biskup pomocniczy diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, pielgrzymka to duchowa podróż do świętych miejsc lub napotykania na swojej drodze różnych ludzi.

    A jak postrzegają pielgrzymkę sami pielgrzymi?

    Przygotowanie duchowe jest kluczowe dla pielgrzymów. Dariusz Stemplewski pielgrzymuje już jedenasty raz i wybrał się na tę wędrówkę razem ze swoją rodziną. Pan Dariusz podkreśla wagę intencji pielgrzymki. I dodaje, że wygodne i rozchodzone buty stanowią istotny element sukcesu tej wyprawy.

    Barbara Motykiewicz z grupy medycznej opowiada o wyzwaniach, z jakimi muszą się mierzyć pielgrzymi, takie jak pęcherze czy stan drogi asfaltowej. Z tego względu dla potrzebujących dostępne są opieka medyczna oraz możliwość skorzystania z autokaru.

    Barbara Kopacz wraz z synkiem Karolem również uczestniczy w pielgrzymce. Wyjaśnia, że dla dzieci jest to okazja do przyzwyczajenia się do codziennej eucharystii oraz świetnej zabawy z rówieśnikami. Pielgrzymka z dziećmi jest bardzo mile widziana. Ponadto, dla komfortu można skorzystać na trasie z przyczep rowerowych.

    41. Pielgrzymka na Jasną Górę z Zielonej Góry liczy 268 uczestników, wspomaganych przez osoby zapewniające smaczną kuchnię i wytyczenie odpowiedniej trasy.

  • w

    Uroczyste obchody Narodowego Dnia Pamięci Powstania Warszawskiego w Lublinie. Złożono kwiaty pod Pomnikiem Nieznanego Żołnierza (kurierlubelski.pl)

    Wczoraj w Lublinie, jak w większości polskich miast, odbyły się obchody Narodowego Dnia Pamięci Powstania Warszawskiego. Główną uroczystość zorganizowano na placu Litewskim. Obchody zakończył koncert i przygotowano również wystawę poświęconą Powstańcom Warszawskim.

    Główne uroczystości miały miejsce na pl. Litewskim, z udziałem przedstawicieli władz państwowych, samorządowych oraz organizacji kombatanckich. O godz. 17:00 zawyły syreny, po czym odegrano hymn państwowy i złożono kwiaty przed Pomnikiem Nieznanego Żołnierza.

    Wojewoda lubelski, Lech Sprawka, podkreślił, że Powstanie Warszawskie symbolizuje oddanie idei wolności przez powstańców i cywilną ludność stolicy. Jest to również budowanie narodowej tożsamości.

    Minister edukacji i nauki, Przemysław Czarnek, napisał, że wartościami powstańców były prawda, niepodległość, honor, sprawiedliwość i dobro kraju. Natomiast uczestnicy akcji „Burza” stali się wzorem patriotyzmu, braterstwa i odwagi. Natomiast Alojzy Leszek Gzella, weteran Powstania Warszawskiego, opowiedział o swoim zaangażowaniu w Szarych Szeregach, jeszcze jako młody chłopiec. Jego pseudonim „Kłos” związany był z powstańczą pocztą.

    Koncert i wystawa poświęcone Powstańcom Warszawskim

    Uroczyste obchody zakończył koncert „Zaśpiewajmy razem w hołdzie Powstańcom Warszawskim”. Należy też dodać, że pl. Litewski zaprezentował wystawę „Powstanie Warszawskie 1944. Bitwa o Polskę”. Wystawa została stworzona przez Instytut Pamięci Narodowej.

    1 sierpnia 1944 r. wybuchło Powstanie Warszawskie, trwające przez 63 dni. Natomiast Sejm RP ustanowił dzień 1 sierpnia Narodowym Dniem Pamięci Powstania Warszawskiego, oddając hołd bohaterom walczącym o Polskę i niepodległość przed okupacją niemiecką i sowiecką niewolą.

  • w

    Słowaccy ratownicy przenocowali w Tatrach Wysokich, opiekując się ranną turystką z Polski (zakopane.naszemiasto.pl)

    W miniony poniedziałek w Tatrach Wysokich po słowackiej stronie doszło do groźnej sytuacji, podczas której turystka z Polski doznała kontuzji kolana. Do akcji wkroczyli tatrzańscy ratownicy ze Słowacji, którzy spędzili noc w górach, opiekując się poszkodowaną kobietą. Rankiem turystka została przetransportowana śmigłowcem do szpitala.

    Niebezpieczna sytuacja miała miejsce 31 lipca po słowackiej stronie Tatr Wysokich, gdzie na szlak wybrała się polska turystka. Niestety podczas swojej wędrówki doznała kontuzji kolana, która uniemożliwiła jej kontynuowanie wyprawy. Ratownicy znaleźli ranną kobietę blisko Staroleśnego Szczytu, jakieś kilkadziesiąt metrów pod szczytem. Uraz kolana sprawił, że turystka nie mogła o własnych siłach zejść z gór.

    Wezwanie odebrali ratownicy z Horskiej Zachrannej Służby (słowacki odpowiednik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego), którzy niezwłocznie przystąpili do działań ratunkowych. Na początku, wraz z pomocą ratowników TOPR, próbowano dotrzeć do poszkodowanej śmigłowcem. Niestety w akcji przeszkodziło im zbyt duże zachmurzenie.

    Słowaccy ratownicy pieszo dotarli do rannej turystki

    Z powodu złej pogody Słowacy dotarli do poszkodowanej na piechotę. Jednak późna pora i trudności na szlaku sprawiły, iż zadecydowali, że przenocują w górach, opiekując się ranną Polką.

    Ranna turystka została opatrzona, a rankiem pojawił się śmigłowiec, który przetransportował poszkodowaną do szpitala.

  • w

    W Katowicach pojawił się Kot'el — hotel dla kotów. Nowa oaza luksusu dla miauczących czworonogów (dziennikzachodni.pl)

    Kot’el to nowa atrakcja dla miłośników kotów w Katowicach. Jeśli ktoś potrzebuje opieki nad swoim mruczkiem podczas wyjazdu, warto zwrócić uwagę na ten świeży koci hotel, który oferuje osiem wyposażonych boksów dla miauczących pupili.

    Właściciele kotów często spotykają się z sytuacją, że muszą wyruszyć w podróż, ale nie mogą zabrać ze sobą swojego ukochanego czworonoga. Kocie hotele stają się więc świetną alternatywą, gdy nie można skorzystać z pomocy przyjaciół czy rodziny.

    Katowice od lat dysponuje luksusowym hotelem dla kotów. Nazywa się Milord. Obiekt zapewnia różnorodne atrakcje i opiekę catsitterów. Teraz jednak pojawia się nowe miejsce, które przyciąga uwagę kocich miłośników.

    Jakie warunki oferuje Kot’el dla swoich mruczących gości?

    Kot’el to świeżo otwarty hotel dla kotów w Katowicach-Piotrowicach. Zapewnia wygodne i komfortowe boksy dla ośmiu kotów. Każdy boks ma kuwetę, miseczki z jedzeniem i wodą, a także miejsce do spania. Ponadto, każdy boks posiada duże okno, wpuszczające mnóstwo światła. Kot’el oferuje całodobową opiekę i dostęp do weterynarii.

    Projekt Kot’elu powstał z pasji Moniki Węglarz, która postanowiła stworzyć miejsce dla kotów z brakiem opieki. Właścicielka podkreśla, że każdy kot ma swój prywatny boks, aby uniknąć konfliktów między zwierzętami. Hotel oferuje spersonalizowaną opiekę i zabawę, dostosowaną do preferencji każdego kota.

    W Kot’elu każdy kot jest traktowany indywidualnie, mając swój własny boks. Właścicielka dba o to, aby spędzać czas z kotem w sposób, który mu odpowiada – niektóre koty lubią zabawę, podczas gdy inne wolą spokojne chwile na kolanach. Ważne jest unikanie konfliktów i zapewnianie każdemu zwierzakowi komfortu.

  • w

    Najnowszy Ranking Miast Przyjaznych Kierowcom: Miła niespodzianka dla Krakowa (gazetakrakowska.pl)

    Dostępny jest już najnowszy Ranking Miast Przyjaznych Kierowcom 2023, który stworzyli Oponeo.pl oraz Yanosik. Raport ten, w swojej siódmej edycji, prezentuje ewolucję największych polskich miast na przestrzeni lat. Zawiera między innymi informacje dotyczące prędkości w centrum i na obrzeżach miast, liczby wypadków drogowych, warunków parkowania płatnego oraz cen paliw.

    Obecnie wiele miast skupia się na zrównoważonym transporcie i infrastrukturze zielonej, co wpłynęło na włączenie danych o parkingu Park and Go, stacjach ładowania pojazdów elektrycznych oraz systemach carsharingu.

    Najnowsza edycja rankingu przyniosła liczne zmiany. Mimo że Gdańsk zachował pozycję lidera w kategorii miast powyżej 300 tys. mieszkańców, to pozostałe miejsca uległy wyraźnym przetasowaniom. W miastach poniżej 300 tys. mieszkańców pierwsze miejsce zajął Sosnowiec.

    Ranking bazuje na uczciwych zasadach, opierając się na systemie punktowym, co pozwala na rzetelną ocenę sytuacji w każdym analizowanym mieście, zarówno indywidualnie, jak i w porównaniu z innymi. Miasta podzielono na dwie kategorie ze względu na liczbę mieszkańców.

    Wymogi dotyczące miasta przyjaznego kierowcom są różnorodne, obejmują prędkość ruchu, liczbę wypadków drogowych, parkowanie, a także koszty dla kierowców, takie jak taryfy parkingowe, ubezpieczenia, opony oraz ceny paliw. Dodatkowe punkty przyznawane są za promowanie ekologicznych rozwiązań, takich jak carsharing i stacje ładowania pojazdów elektrycznych.

    Awans Krakowa na drugą pozycję

    W klasyfikacji ogólnej Gdańsk utrzymuje swoją dominującą pozycję, wyprzedzając konkurencję. Kraków awansował na drugie miejsce, a Szczecin oraz Bydgoszcz dzielą trzecie miejsce. Jednakże największym zaskoczeniem jest spadek Łodzi, która spadła z drugiego miejsca na piąte.

    Województwo śląskie, o dużej urbanizacji, prezentuje się pozytywnie w rankingu. Sosnowiec zdobywa pierwsze miejsce z powodu bezpłatnego parkowania i dostępności stacji ładowania pojazdów elektrycznych. Częstochowa zajmuje drugie miejsce, ze względu na niskie koszty ubezpieczenia OC. Na trzecim miejscu plasują się Gliwice, ze stosunkowo niskimi cenami paliw i płynnym ruchem. Toruń awansował na czwarte miejsce, podczas gdy Rzeszów spadł z trzeciego na szóste.

  • w

    Małgorzata Janusz obejmuje stanowisko dyrektora Archiwum Państwowego w Gdańsku (dziennikbaltycki.pl)

    Archiwum Państwowe w Gdańsku zmieniło swojego dyrektora. Stanowisko zostało objęte przez Małgorzatę Janusz. Nowy dyrektor, Małgorzata Janusz, posiada obszerne doświadczenie jako długoletnia szefowa AP w Malborku. Zastąpiła w obowiązkach byłego dyrektora Piotra Wierzbickiego.

    Małgorzata Janusz objęła stanowisko dyrektora Archiwum Państwowego w Gdańsku 1 sierpnia. Przez wiele lat była związana z siecią archiwów państwowych, kierując AP w Malborku od 1997 roku do lipca br. W jej kadencji nastąpiła zmiana nazwy instytucji. Wcześniej nosiła nazwę Archiwum Państwowe w Elblągu z siedzibą w Malborku, co wynikało z historycznych powiązań, jednak Janusz zauważyła potrzebę uproszczenia nazwy dla użytkowników.

    Od 1 stycznia 2018 roku, na mocy decyzji ministra kultury i dziedzictwa narodowego, archiwum nosi nazwę Archiwum Państwowe w Malborku. Działa na obszarze dawnego województwa elbląskiego, obejmując tereny powiatów malborskiego, nowodworskiego, sztumskiego, kwidzyńskiego, elbląskiego i braniewskiego.

    Małgorzata Janusz zastąpiła na stanowisku dyrektora Archiwum Państwowego w Gdańsku Piotra Wierzbickiego, który był związany z tą instytucją przez blisko 28 lat, w tym prawie 20 lat jako dyrektor. Wprowadził on istotne zmiany, m.in. modernizację budynku i poprawę warunków przechowywania i udostępniania dokumentacji.

    Piotr Wierzbicki kontynuuje pracę w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy. W międzyczasie obowiązki dyrektora AP w Malborku pełni Tomasz Kukowski, kierownik Oddziału Ewidencji, Opracowania, Zabezpieczenia, Udostępnienia Zasobu i Informacji.

  • w

    Dwa białoruskie śmigłowce naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Piotr Wawrzyk zabrał głos w sprawie incydentu (i.pl)

    Wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk zaznaczył, że incydent z naruszeniem przestrzeni powietrznej Polski i NATO jest niebezpieczny. Działania Białorusi są traktowane jako ryzykowna gra, a Polska reaguje w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego.

    Dwa białoruskie śmigłowce naruszyły polską przestrzeń powietrzną, co skłoniło Ministerstwo Obrony Narodowej do zwiększenia sił i środków na granicy oraz poinformowania NATO. Ambasada Białorusi została wezwana do Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

    Piotr Wawrzyk ocenił, że incydent wpisuje się w prowokacyjne działania Białorusi, co jest niebezpieczne zarówno dla Polski, jak i Sojuszu. Należy zaznaczyć, że reakcja Polski opiera się na współpracy w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wiceminister potwierdził ściślejszą współpracę z Sojuszem oraz stanowczą reakcję na takie incydenty. Decyzje są uzgadniane z sojusznikami i opierają się na zaistniałych okolicznościach.

    Niski lot białoruskich śmigłowców uniemożliwił wykrycie ich przez radary

    Białoruskie śmigłowce operowały na niskiej wysokości, co utrudniło ich wykrycie przez polskie radary. Wawrzyk nie wykluczył zestrzelenia w przypadku samolotów, ale podkreślił, że taka decyzja musiałaby być uzgodniona z sojusznikami.

    MON informował, że Białoruś wcześniej poinformowała Polskę o szkoleniu, jednak naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej miało miejsce na niskiej wysokości, co utrudniło wykrycie go przez polskie radary.

    Warto przypomnieć, że w 2015 roku turecki F-16 zestrzelił rosyjski SU-24 na granicy syryjsko-tureckiej, kiedy ten naruszył przestrzeń powietrzną Turcji, mimo ostrzeżeń.

  • w

    Skargi na reportaże TVN i TVN 24 dotyczące Joanny z Krakowa trafiły do KRRiT (i.pl)

    Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji otrzymała skargi w związku z reportażami TVN i TVN 24, które powiązane są z Joanną z Krakowa. Postępowanie w tej sprawie prowadzi przewodniczący KRRiT, Maciej Świrski. Co budzi największe wątpliwości?

    Na antenach TVN i TVN 24 ukazały się kontrowersyjne materiały o Joannie z Krakowa, która opowiedziała o interwencji policji po zażyciu tabletki poronnej. Krajowa Rada otrzymała cztery indywidualne skargi, zarzucające nierzetelność informacji dotyczących działania policji, takie jak nieuczciwe oskarżanie policjantów i policjantek o przemoc oraz zachęcanie do agresji wobec funkcjonariuszy.

    Przewodniczący KRRiT, Maciej Świrski, już wcześniej wszczął postępowanie, które miało na celu wyjaśnienie tej sprawy. Zlecił monitoring i analizę, aby sprawdzić, czy materiały TVN S.A. naruszyły prawo. Przypomniał także przepis Prawa Prasowego nakazujący prawdziwe przedstawianie omawianych zjawisk.

    Joanna z Krakowa twierdzi, że była upokarzana przez policjantki

    „Fakty” TVN opublikowały materiał o działaniach policji wobec kobiety trafiającej na SOR po zażyciu tabletki poronnej, którą, jak sama twierdzi, zakupiła przez internet. Według relacji pacjentki policjantki otoczyły ją kordonem i weszły do gabinetu ginekologicznego, zmuszając ją do upokarzających czynności, a także zabrały jej przedmioty osobiste.

    Natomiast policja podejrzewała udzielanie pomocy w przerwaniu ciąży poprzez nielegalne środki. Interwencja miała miejsce po zgłoszeniu przez lekarza psychiatrę próby samobójczej pacjentki i zażyciu przez nią nieznanej substancji.

  • w

    Niemcy nie chcą budowy portu w Świnoujściu. Obawiają się konkurencji dla Hamburga (i.pl)

    Wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk omówił problemy z budową portu w Świnoujściu, zaznaczając sprzeciw ze strony Niemiec z powodu potencjalnego zagrożenia dla ich interesów. Podkreślił argumenty, jakich używają niemieccy sąsiedzi, oraz kluczowe kroki potrzebne do powodzenia tej inwestycji.

    Wiceminister infrastruktury, Marek Gróbarczyk, udzielił wywiadu Polskiemu Radiu 24, gdzie poruszył kwestię sprzeciwu Niemiec wobec budowy portu kontenerowego w Świnoujściu. Gróbarczyk zauważył, że jest to kolejna próba ze strony Niemiec, która ma na celu osłabić lub zablokować tę inwestycję. Jego zdaniem jedyną szansą na realizację tego portu jest zwycięstwo partii Prawo i Sprawiedliwość w wyborach. Wyraził przekonanie, że bez tego inwestycja może zostać wstrzymana.

    Wskazał, że port w Świnoujściu stanowiłby konkurencję dla niemieckiego portu w Hamburgu. Dlatego Niemcy podejmują wysiłki, aby przeciwdziałać tej budowie, zwłaszcza pod pretekstem ochrony środowiska. Według Gróbarczyka niemiecka narracja jest jasna – używają aspektów środowiskowych, aby zablokować tę inwestycję i uniknąć konkurencji dla Hamburga.

    Portu w Świnoujściu będzie silną konkurencją dla Niemców

    Wiceminister sugeruje, że Polska może skorzystać z polskich sądów w tej sprawie, mając na uwadze doświadczenie z próbami blokowania wcześniejszych ważnych inwestycji, np. związanych z ochroną przed powodziami na Odrze. Ocenia, że dążenie do zablokowania niewygodnych dla Niemiec inwestycji, które przyczyniają się do rozwoju Polski, jest widoczne w tym przypadku.

    Marek Gróbarczyk podkreśla, że powstanie portu w Świnoujściu będzie silnym czynnikiem rozwoju transportu i konkurencyjności. Polska odnosi sukcesy w rozwoju hubu przeładunkowego, zwłaszcza w zakresie portów. Wiceminister również krytykuje opozycję, twierdząc, iż nie przekonają oni nikogo, że są za różnymi inwestycjami, odnosząc się do opóźnień w budowie gazoportu w Świnoujściu.

  • w

    Odczytywanie wspomnień więźniów obozu KL Plaszów podczas wydarzenia „Pamięć/Zachor” (gazetakrakowska.pl)

    W niedzielę 6 sierpnia mieszkańcy Krakowa spotkają się na wydarzeniu „Pamięć/Zachor”. Wydarzenie organizowane jest w celu upamiętnienia więźniów niemieckiego nazistowskiego obozu KL Plaszów.

    W lipcu i sierpniu 1944 r. Niemcy próbowali wymazać ślady KL Plaszów, usuwając materialne pozostałości i paląc ciała ofiar. Jednak ocalałe słowa więźniów pozostały, a ludzie nadal starają się odzyskać i pielęgnować pamięć o tych tragicznych wydarzeniach.

    6 sierpnia 1944 roku, który znany jest jako „czarna niedziela”, to czas, gdy około 6 tysięcy krakowian zostało aresztowanych i osadzonych w KL Plaszów w ramach łapanek mających zapobiec powstaniu w Krakowie.

    Tegoroczne wydarzenie odbędzie się przy ul. Jerozolimskiej w pobliżu Szarego Domu o godz. 19.30. Na miejscu zostaną przywołane słowa więźniów, którzy z tego miejsca wyruszyli na ostateczną drogę. Wszyscy, którzy mają zamiar odczytać krótkie cytaty z relacji więźniów, mają możliwość zgłoszenia swojego udziału mailowo. Wystarczy wysłać wiadomość na adres [email protected]. Wybrane cytaty zostaną publicznie przeczytane 6 sierpnia, podczas upamiętnienia. Zgłoszenia przyjmowane są do 4 sierpnia.

    Do uczestnictwa w tym symbolicznym spotkaniu upamiętniającym więźniów zaproszone są wszystkie zainteresowane osoby. W trakcie wydarzenia będą dostępne wydruki fragmentów relacji dla tych, którzy poczują spontaniczną potrzebę, żeby się nimi podzielić.

    Należy też mieć na uwadze, że wydarzenie nie jest formą pikniku ani nie ma charakteru imprezy rozrywkowej. Z tego względu organizatorzy uprzejmie proszą, aby nie zabierać ze sobą zwierząt ani koców. Udział w wydarzeniu „Pamięć/Zachor” jest bezpłatny.

  • w

    Plan przyłączenia katowickich dzielnic do Mikołowa. Fundacja Arka Noego i mieszkańcy chcą referendum (dziennikzachodni.pl)

    W lipcu pojawiła się informacja o inicjatywie mieszkańców południowej części Katowic, którzy chcieliby, aby do sąsiedniego Mikołowa przyłączyć siedem dzielnic. Inicjatywa referendalna nie zdobyła wystarczającego poparcia, ale pomysł nie przemija.

    To, co początkowo traktowano jako żart, stopniowo nabrało konkretnego charakteru. Grupa mieszkańców dąży do tego, aby przyłączyć do Mikołowa takie dzielnice jak Ligota, Panewnik, Kostuchna, Zarzecze, Ochojec, Piotrowice i Podlesie. Tymoteusz Grajner, założyciel Fundacji Arka Noego, jest jednym z inicjatorów referendum.

    Fundacja Grajnera prowadzi Niepubliczną Specjalną Szkołę Podstawową dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, ale potrzebuje większej przestrzeni. Od lat stara się o nabycie lub dzierżawę działki obok placówki, aby rozbudować szkołę. Obecnie 40 uczniów uczęszcza do 11 oddziałów, ale szkoła może pomieścić tylko po 5 uczniów w klasie. Planowana rozbudowa została utrudniona przez politykę przestrzenną, np. projekt budowy wieżowca na Kostuchnie i halę dyskontu na terenie zalewowym w Podlesiu.

    Fundacja Arka Noego nie poddaje się bez walki

    Niektórzy mieszkańcy krytycznie oceniają pomysł referendalny, ale inicjatywa wywarła pewien wpływ. Miasto zaproponowało Arce Noego dzierżawę działki. Grupa nie zamierza się poddawać i planuje spotkania z mieszkańcami oraz panel dyskusyjny z udziałem przedstawicieli miasta, województwa i mediów.

    Mimo fiaska referendum, inicjatywa nadal żyje. Katowicka Rada Miasta zadecyduje o dalszych losach inicjatywy. Choć referendum prawdopodobnie się nie odbędzie, inicjatywa przyniosła pewien skutek w postaci propozycji dzierżawy działki. Grupa nie rezygnuje i kontynuuje swoje działania.

  • w

    Ochrona drogerii w Nowym Targu złapała dwie nastolatki na kradzieży kosmetyków (zakopane.naszemiasto.pl)

    Dnia 27 lipca jednej z drogerii w Nowym Targu dwie nieletnie dziewczyny zostały zatrzymane z powodu kradzieży kosmetyków. Ochroniarze przekazali złodziejki funkcjonariuszom policji. Teraz, ze względu na swój wiek, czeka ich wizyta w sądzie rodzinnym.

    Pracownicy ochrony powiadomili policję o incydencie, który miał miejsce w zeszły czwartek o godzinie 19:00 w drogerii w Nowym Targu. Po przyjeździe na wezwanie funkcjonariusze zastali dwie 13-letnie dziewczyny pod bacznym okiem ochroniarza. Okazało się, że dziewczyny zostały przyłapane na kradzieży.

    13-latki ukradły kosmetyki o łącznej wartości około 660 złotych

    Nastolatki schowały do plecaka kosmetyki, takie jak perfumy, błyszczyki i żele pod prysznic, a następnie wyszły z drogerii, nie uiszczając zapłaty za towar. Pracownik ochrony namierzył dziewczyny i szybko je zatrzymał, a kamery monitoringu uwieczniły całe zajście. Skradzione kosmetyki zostały wycenione na ponad 660 złotych.

    Po zatrzymaniu 13-letnie złodziejki nie potrafiły uzasadnić swojego czynu. A z uwagi na fakt, że podejrzane są w wieku 13 lat, sprawa zostanie przekazana do Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Nowym Targu.

    Osoby między 13 a 17 rokiem życia odpowiadają za swoje czyny przed sądem rodzinnym. Natomiast osoby po ukończeniu 17 lat traktowane są jak dorośli. Wobec nieletnich sąd rodzinny może zastosować różne środki wychowawcze, lecznicze i poprawcze, zgodnie z nowymi przepisami.

  • w

    Grupa NDI realizuje kolejną inwestycję w Porcie Gdynia. Projekt o wartości ponad 80 mln złotych (dziennikbaltycki.pl)

    Wartościowa inwestycja o wartości ponad 80 milionów złotych w gdyńskim porcie jest o krok od rozpoczęcia. Jest to już kolejny projekt realizowany w tym miejscu. Po 18 miesiącach prac port w Gdyni będzie gotowy obsłużyć jednostki o długości do 400 metrów.

    Inwestycja obejmuje budowę nowej wnęki dokowej i przeniesienie doku pływającego. W pierwszym etapie nowa wnęka zostanie wyposażona w niezbędne elementy. Następnie przeniesiony zostanie dok pływający, a pirs nr 2 zostanie skrócony. Docelowo, obrotnica o średnicy 480 metrów umożliwi obracanie jednostek do 400 metrów. Cała inwestycja ma zakończyć się w ciągu 1,5 roku, a wartość umowy przekracza 80 milionów złotych. Prace rozpoczną się 16 sierpnia bieżącego roku.

    Prezes Portu Gdynia, Jacek Sadaj, podkreśla, że inwestycja łączy wszystkie dotychczasowe działania w porcie. Obrotnica będzie gotowa za 18 miesięcy, a zespół spodziewa się, że będzie mogła obsłużyć 400-metrowy kontenerowiec. Inwestycję realizuje firma NDI, która już wcześniej była odpowiedzialna za inne projekty w porcie, takie jak przebudowa Nabrzeża Indyjskiego czy modernizacja Nabrzeża Holenderskiego. Ponadto, w innym obszarze portu NDI buduje również halę kadłubową i halę produkcyjną dla PGZ Stoczni Wojennej.

    Małgorzata Winiarek-Gajewska, prezes grupy NDI, podkreśla, że to czwarta inwestycja, którą firma realizuje w Porcie Gdynia. Firma ochoczo bierze udział w transformacjach portu i wszystko przebiega zgodnie z planem. Prócz obecnej inwestycji grupa NDI buduje także najwyższą w polskiej branży stoczniowej i jedną z najwyższych w Europie halę kadłubową oraz nowoczesną halę produkcyjną dla PGZ Stoczni Wojennej. Współpraca między Portem Gdynia, grupą NDI i PGZ Stoczni Wojennej podkreśla spójną wizję przyszłości portu i stoczni.

    Paweł Lulewicz, prezes PGZ Stoczni Wojennej, zaznacza, że inwestycja jest komplementarna do działań. Jest to ważny moment w historii PGZ Stoczni Wojennej i dowód na bliską współpracę z zarządem Portu Morskiego w Gdyni. Korzyści wynikające z tej inwestycji będą miały pozytywny wpływ na obie strony, tworząc jeden ekosystem. Port Gdynia, choć jest przede wszystkim portem cywilnym, odgrywa również ważną rolę w kwestiach związanych z bezpieczeństwem państwa.

  • w

    Port Gdańsk rozwija infrastrukturę parkingową dla ciężarówek ze względu na wzrost eksportu zboża (dziennikbaltycki.pl)

    Port Gdańsk systematycznie udostępnia nowe miejsca parkingowe dla ciężarówek. Na terenie portu dostępnych jest już 850 punktów odstawczych, a planowane są kolejne. Łatwo zauważyć, że ruch eksportu zboża w Porcie Gdańskim wyraźnie wzrasta.

    Na terenie portu znajdują się cztery rakorafy. Są to urządzenia do pobierania próbek zbóż, które można znaleźć przy ul. Budowniczych Portu Północnego, Załogowej, Ku Ujściu i Śnieżnej. Ażeby umożliwić badania ziarna nawet podczas deszczu, ZMPG S.A. postanowił rozstawić lekkie hale namiotowe. Pobieranie próbek odbywa się przez całą dobę.

    W pierwszym półroczu bieżącego roku eksport zboża, zwłaszcza kukurydzy, z Portu Gdańsk osiągnął niemal 1,4 mln ton. A to oznacza imponujący wzrost o 52% w porównaniu z rokiem poprzednim.

    Zapotrzebowanie na transport zboża ciągle wzrasta

    W odpowiedzi na wzrastające zapotrzebowanie na transport zboża do portu zainstalowano dwa nowe rakorafy firmy J.S. Hamilton. Dzięki nim kierowcy ciężarówek mogą przeprowadzać badania jakości zboża na placach buforowych przy ul. Ku Ujściu i Budowniczych Portu Północnego. W tych miejscach specjaliści laboratorium J.S. Hamilton są gotowi do obsługi.

    Jak poinformował Łukasz Malinowski, prezes Portu Gdańsk, aktualnie w Porcie Gdańskim próbki zbóż pobierane są w czterech lokalizacjach: przy ul. Budowniczych Portu Północnego, Załogowej, Ku Ujściu i Śnieżnej. Te rozszerzenia infrastruktury pozwalają na obsłużenie większej liczby samochodów i skrócenie kolejek oczekujących kierowców.

  • w

    Lublin zaprasza na 14. edycję festiwalu Meeting of Styles! Do akcji wkroczą najbardziej utalentowani grafficiarze (kurierlubelski.pl)

    W Lublinie odbędzie się 14. edycja festiwalu Meeting of Styles. Ta nietypowa impreza za każdym razem przyciąga utalentowanych grafficiarzy nie tylko z Polski, ale i całego świata. Wydarzenie będzie trwać od 04 do 06 sierpnia.

    Beata Stepaniuk-Kuśmierzak, zastępca prezydenta Lublina, podkreśla, że graffiti i jego twórcy cieszą się dużym zainteresowaniem w mieście. Już od 2011 roku festiwal gości najlepszych artystów, których domeną są barwne puszki sprayu. Z kolei bogaty program umożliwia rozwijanie umiejętności i podkręcanie pasji uczestników.

    Jakie atrakcje czekają uczestników festiwalu Meeting of Styles?

    W Meeting of Styles wezmą udział artyści zarówno z Polski, jak i Europy, którzy będą mogli zaprezentować swoje umiejętności na znaczącej powierzchni muru oporowego obwodnicy Lublina. Natomiast zaplanowane spotkania warsztatowe oraz muzyczne afterparty odbędą się na terenach zielonych koło Skende.

    Warto zaznaczyć, że na festiwalu będzie można zobaczyć wystawę prac znanego artysty graffiti – Cruzego. Wernisaż odbędzie się w Pracowni Otwartej LuCreate, a ekspozycja zatytułowana „SUBURBIA” wprowadzi zwiedzających w świat nostalgii i artystycznych korzeni twórcy.

    Meeting of Styles to najstarszy festiwal graffiti na świecie, który swoje początki zawdzięcza niemieckiemu Festiwalowi Wall Street Meeting. Jego główną ideą jest ukazanie graffiti jako kierunku sztuki w przestrzeni publicznej, zachęcającego młodych ludzi do twórczego działania i rozwijania zainteresowań. Festiwal odbył się już ponad 500 razy na całym świecie. A w sumie wzięło w nim udział 150 tys. artystów!

  • w

    Grupa protestujących pod więzieniem w Krzywańcu domaga się sprawiedliwości dla Michała Wojtunia z Gubina (zielonagora.naszemiasto.pl)

    Grupa osób zgromadziła się w niedzielę pod zakładem karnym w Krzywańcu, domagając się sprawiedliwości dla zmarłego Michała Wojtunia z Gubina. Młody mężczyzna zachorował i zmarł w więzieniu. Jego bliscy twierdzą, że w zakładzie karnym do zaniedbań. Domagają się również lepszego traktowania innych osadzonych.

    Michał Wojtuń, 26-letni mieszkaniec Gubina, wcześniej pokonał nowotwór węzłów chłonnych. Udzielał się również w działaniach charytatywnych. Jednakże z powodu błędów, jakie niestety popełnił na swojej drodze, trafił do więzienia w Krzywańcu. Przebywając w zakładzie karnym, uznawany był za pracowitego więźnia z dobrym zachowaniem.

    Jednak pod koniec maja 2022 roku Michał zaczął gwałtownie podupadać na zdrowiu. Doskwierały mu silne bóle głowy, a jego stan stopniowo się pogarszał. Mimo próśb o pomoc z czasem stracił kontakt z rzeczywistością, a jego kondycja zdrowotna była dramatyczna.

    Kiedy bliscy próbowali wezwać karetkę dla Michała, okazało się, że już go zabrano do szpitala. Tam był podłączony do respiratora, jednak już nigdy się nie wybudził. Zmarł 28 października 2022 roku. Obecnie rodzina oskarża pracowników zakładu karnego o błędy i zaniedbania.

    Sprzeczne opinie współwięźnia Michała i Służby Więziennej

    Służba Więzienna nie udziela informacji o osobach pozbawionych wolności bez ich zgody, ale zapewnia, że osadzeni mają zapewniony bezpłatny dostęp do świadczeń medycznych, w tym konsultacji specjalistów.

    Sprawa Michała Wojtunia jest obecnie badana przez prokuraturę i biegłych lekarzy. Bliscy zmarłego nieustannie apelują o sprawiedliwość, organizując protesty i starając się zmienić przepisy dotyczące traktowania więźniów.

    Wśród uczestników protestu był także Przemysław Kaźmierczak, współosadzony Michała, który wyszedł na wolność. Opowiada o tragicznych warunkach panujących w więzieniu, gdzie chorujący osadzeni często nie otrzymują właściwej opieki medycznej.

    Protestujący wybrali dzień, w którym odbywały się widzenia w zakładzie karnym, aby zwrócić uwagę na problem. Przyszły rok powinien przynieść rozwinięcie sprawy w prokuraturze w Zielonej Górze. A jak na tę chwilę trwa zbieranie opinii biegłych lekarzy.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.