Na wrocławskim osiedlu ktoś włożył petardę do pyszczka kota. Zwierzak jest w ciężkim stanie, a właściciele szukają sprawcy (gazetawroclawska.pl)
Na osiedlu Widawa we Wrocławiu doszło do ohydnego czynu, w wyniku którego ktoś włożył petardę do pyszczka kota. Wybuch ładunku spowodował poważne obrażenia u zwierzaka. Jak na tę chwilę kotek wraca do zdrowia dzięki kosztownemu leczeniu, a jego właściciele angażują się w poszukiwanie sprawcy i oferują nagrodę za pomocne informacje.
Brutalna sytuacja miała miejsce między 22 a 25 lipca na osiedlu Widawa we Wrocławiu. W sobotę (22 lipca) ośmioletni kot o imieniu Bambo zniknął z oczu, co zaniepokoiło właścicieli i spowodowało rozpoczęcie poszukiwań. Trzy dni później (25 lipca) kot wrócił do domu, ale jego stan był bardzo ciężki.
Znaleziono go z krwawymi ranami w okolicy pyszczka, których doznał po wybuchu petardy. Czworonogi pacjent szybko został przewieziony do szpitala dla zwierząt w Maślicach, gdzie weterynarze podjęli pierwsze kroki w ratowaniu kota.
Bambo stracił oko i doznał uszkodzenia języka i żuchwy
Wyniki wstępnych badań potwierdziły, że petarda eksplodowała w pyszczku kota, powodując nie tylko rany wokół pyszczka, ale także utratę oka, uszkodzenie języka i żuchwy. Właściciele są zszokowani i oburzeni wobec tak brutalnego aktu przemocy.
Kot Bambo jest teraz pod opieką lekarzy i powoli wraca do zdrowia. Koszty leczenia sięgają już 10 000 złotych. Właściciele nie tylko starają się przywrócić zdrowie swojemu pupilowi, ale angażują się również w poszukiwanie sprawcy.
Sprawę zgłoszono już na policję. Jednak właściciele nie rezygnują i podejmują wysiłki w celu ustalenia sprawcy na własną rękę. Planują też nagrodę dla osób, które pomogą w identyfikacji i ujęciu winowajcy. Aktualnie funkcjonariusze policji prowadzą śledztwo w tej sprawie.