Więcej wpisów

  • w

    Czy można nagrywać działania policyjne? Czy trzeba odblokować telefon na żądanie policjanta? (www.biznesinfo.pl)

    W dzisiejszych czasach nagrywanie działań policjantów przez obywateli przy użyciu telefonów stało się już powszechnym zjawiskiem. Pojawiają się jednak pytania, czy faktycznie można nagrywać działania policji i czy należy odblokować swój telefon, jeżeli policja tego od nas żąda?

    Z racji tego, że w sieci pojawia się coraz większa liczba zdjęć i filmów dokumentujących interwencje policji, warto zaznaczyć, że samo dokumentowanie działań policjantów jest zazwyczaj legalne. Aczkolwiek nie powinno ono utrudniać ich działań, ponieważ wtedy można trafić do więzienia nawet na 3 lata.

    Z kolei w przypadku żądania przez policję odblokowania telefonu przez użytkownika, warto mieć na uwadze, że nie trzeba spełniać tych wymagań. Użytkownik telefonu ma pełne prawo odmówić wykonania tego polecenia. Kodeks karny stwierdza, że osoba oskarżona nie musi udowadniać swojej niewinności ani też dostarczać dowodów na swoją winę.

    Faktem jest, że telefon może zostać skonfiskowany, jednak odblokowanie urządzenia wymaga zgody prokuratora lub uzasadnienia przez policję, że istnieje bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia.

    W przypadku zatrzymania telefonu przez policjantów i podejrzeń, że złamali oni prawo, należy złożyć wniosek do sądu. Udowodnienie naruszenia przepisów może nie tylko umożliwić odzyskanie sprzętu, ale także otrzymanie odszkodowania za poniesione szkody moralne.

  • w

    Młodzi Polacy stawiają na patriotyzm konsumencki i umacniają polskie marki (www.salon24.pl)

    Badania przeprowadzone m.in. przez Fundację „Teraz Polska” wykazują, że Polacy kierują się świadomym patriotyzmem konsumenckim. Jest to podejście oparte na racjonalnych korzyściach płynących z wyboru produktów i usług krajowych.

    Badanie Instytutu Staszica, prowadzone w ramach inicjatywy „Dobra Kariera”, we współpracy z partnerami takimi jak PKO BP, PZU SA, Alior Bank i Enea, ukazuje, że 49% badanych wybrałoby pracę w polskiej firmie przy porównywalnych warunkach. Natomiast około 40% rozważyłoby zatrudnienie w firmie krajowej nawet przy niższych zarobkach.

    Należy zaznaczyć, że połowa respondentów nie postrzega Polski jako rozpoznawalnej marki globalnej, a trzy czwarte popiera rządowe wsparcie dla narodowych liderów gospodarczych. Jednakże ponad 90% popiera pomysł rządowego wspierania małych i średnich firm operujących w sektorach innowacyjnych. Z kolei 80% uważa, że silne polskie marki mogą korzystnie wpłynąć na satysfakcję życiową obywateli.

    Patriotyzm ekonomiczny, obejmujący aspekty zakupowe i zatrudnienia, nie powinien opierać się na emocjach, lecz na wyborach pragmatycznych. Badania Instytutu Staszica pokazują, że młodzi Polacy preferują rozumny patriotyzm. 40 proc. z nich preferuje pracę w polskiej firmie za niższą płacę niż lepsze warunki w firmie zagranicznej. Ich decyzje uwzględniają możliwości rozwoju, karierę i udział w budowaniu krajowych marek. Potwierdza to również sondaż „Teraz Polska”, wskazując na patriotyzm poprzez zakupy polskich produktów i troskę o wspólną przestrzeń.

  • w

    Parking przy Centrum Muzyki jest zamknięty i pusty, ale miasto wydaje krocie na jego oświetlenie (gazetakrakowska.pl)

    Przy Centrum Muzyki w Krakowie znajduje się parking wielopoziomowy, który jest w pełni oświetlony przez całą dobę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że parking jest zamknięty i nie ma na nim ani jednego samochodu. Wyświetlacze informują, że obiekt udostępnia 195 wolnych miejsc parkingowych, ale nie ma tam żadnego pojazdu. Sprawą zajęło się stowarzyszenie Ulepszamy Kraków!, które skontaktowało się z odpowiedzialną za parking Agencją Rozwoju Miasta Krakowa.

    Warto zaznaczyć, że parking jest kompletnie wolny od aut, ale w dalszym ciągu patrolowany jest przez ochroniarza. Na wyświetlaczu pojawiają się informacje, że obiekt dysponuje 195 wolnymi miejscami, ale jest całkowicie pusty. Jednak cały teren jest oświetlony, co nie ma kompletnie sensu, zwłaszcza jeżeli chodzi o zużywanie energii. Koszty oświetlenia parkingowego mogą wynosić nawet ponad 1000 złotych dziennie.

    Na parkingu zamontowane są różne lampy i nie ma też dokładnych danych na temat wydatków za energię elektryczną. Wiadomo jedynie, że nie są to małe koszty.

    Parking jest już gotowy od kilku miesięcy, ale problem tkwi w znalezieniu operatora, ponieważ inwestycja została zrealizowana bez planu funkcjonowania obiektu. Stowarzyszenie skrytykowało podejście miasta, twierdząc, że Kraków najpierw buduje obiekt, a później dopiero rozważa jego funkcjonowanie.

  • w

    Wykolejenie tramwaju w samym centrum Katowic spowodowało znaczne utrudnienia w ruchu (dziennikzachodni.pl)

    Wczoraj po godzinie 8:00 nastąpił incydent w ścisłym centrum Katowic, gdzie między rondem a rynkiem wykoleił się tramwaj. Warto zaznaczyć, że jest to miejsce, gdzie łączy się ze sobą wiele torów. Rzecznik prasowy Tramwajów Śląskich, Andrzej Zowada powiedział, że do wykolejenia doszło w jednym z najgorszych miejsc pod względem natężenia ruchu tramwajów.

    Na alei Korfantego wykoleił się tramwaj linii numer 6, który przewoził pasażerów w kierunku ronda (okolice Spodka). Sytuacja wystąpiła około godziny 8.15 we wtorek. Andrzej Zowada poinformował, że uszkodzeniu uległ fragment silnika, który zamontowany jest u spodu wagonu. W rezultacie awaria doprowadziła do wykolejenia.

    Wykolejenie tramwaju miało miejsce w strategicznej lokalizacji, między rondem a rynkiem, co błyskawicznie spowodowało znaczne utrudnienia w ruchu drogowym. Jest to ważny punkt przesiadkowy, w którym zbiegają się i przecinają liczne tory. Z powodu awarii ruch tramwajów na niektórych trasach został tymczasowo zmieniony, aby zapewnić pasażerom dotarcie do ich miejsc docelowych.

    Po godzinie 10:00 Andrzej Zowada oznajmił, że ruch tramwajowy na wyłączonym odcinku został już przywrócony, a tramwaje powróciły do swoich normalnych kursów.

  • w

    Wyciąg na Wielkiej Krokwi otwarty dla turystów. Nowe koło w końcu dotarło z Francji (zakopane.naszemiasto.pl)

    Naprawiony wyciąg narciarski na Wielkiej Krokwi w Zakopanem jest już dostępny do użytku w celach komercyjnych. Sebastian Danikiewicz, dyrektor Centralnego Ośrodka Sportu w Zakopanem, zaznaczył, że miasto w końcu doczekało się części zamiennej, którą zamówiło z Francji.

    Jest to dobra wiadomość dla turystów przygotowujących się na nadchodzący okres świąteczno-noworoczny. Wielka Krokiew stanowi istotny punkt zwiedzania Zakopanego, umożliwiając obserwowanie treningów skoczków narciarskich, takich jak Dawid Kubacki czy Kamil Stoch.

    Przywrócenie wyciągu do użytku komercyjnego zamyka długi okres problemów związanych z francuskim producentem. Wyciąg został zamknięty z powodu awarii 3-tonowego koła napędzającego liny – pojawiło się w nim pęknięcie, które zauważono wiosną 2022 r. Miasto zamówiło nowe koło z Francji, jednak wykonawca nie spieszył się z dostawą, co spowodowało opóźnienia i długotrwałe niedogodności.

    Sebastian Danikiewicz podkreślił, że po długim oczekiwaniu koło dotarło na miejsce i jest już zamontowane. Dzięki temu 16 grudnia ponownie uruchomiono wyciąg na Wielkiej Krokwi do celów komercyjnych. Koszt nowego koła wyniósł 76 tys. euro, a jego montaż wymagał użycia śmigłowca transportowego z Austrii. Całe przedsięwzięcie wyniosło około miliona złotych.

    COS zapowiedział też podjęcie działań sądowych w sprawie francuskiego producenta, domagając się rekompensacji strat związanych z opóźnieniem dostawy koła.

  • w

    Były kierownik schroniska bezlitośnie znęcał się nad zwierzętami w Kościerzynie (esopot.pl)

    Rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformowała, że Prokuratura Rejonowa w Sopocie skierowała do sądu akt oskarżenia. Decyzja zapadła w ramach zarzutów, jakie przedstawiono kierownikowi schroniska dla zwierząt w Kościerzynie.

    Były kierownik schroniska oskarżony jest o znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Przedstawione zarzuty obejmują m.in. zastraszanie i kopanie zwierząt, a także używanie na nich pałki typu tonfa, bicie po głowie oraz uderzanie miotłą i łopatą.

    Oprócz znęcania się na zwierzętami, podejrzany będzie też odpowiadać za nieudzielenie pomocy weterynaryjnej ciężko rannym zwierzętom. Mężczyzna izolował zwierzęta bez właściwej opieki i uniemożliwiał diagnozę weterynaryjną przez długi czas. Z tego powodu naraził je nie tylko na cierpienie, ale i zagrożenie życia.

    Przestępstwa byłego kierownika trwały od stycznia 2020 do października 2021 roku. Aczkolwiek oskarżony nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Obecnie podlega dozorowi policyjnemu, ma zakaz związany z opieką nad zwierzętami, a także zakaz prowadzenia takiej działalności.

    Jeżeli sędzia zdecyduje się na pełny wymiar kary, oskarżony trafi do zakładu karnego na 5 lat.

  • w

    Globalna firma PwC rozwija działalność w Lublinie. Będzie ponad 300 nowych miejsc pracy (investmap.pl)

    Globalna firma PwC, której siedziba mieści się w Londynie, zdecydowała się na dalszy rozwój swojej działalności w Lublinie. Firma planuje zatrudnić ponad 300 nowych pracowników do końca 2025 roku. Inwestycja koncentruje się na rozbudowie zespołu w centrum kompetencyjnym PwC Financial Crime Unit oraz w obszarze specjalistów zajmujących się systemami CRM i Marketing Automation w ramach zespołu PwC CTech.

    W Lublinie działają dwie spółki należące do PwC: PwC IT Services, będąca oddziałem technologicznej spółki PwC Polska, oraz PwC Financial Crime Unit (FCU).

    PwC Financial Crime Unit, działające od 2012 roku w Polsce, zatrudnia specjalistów z różnych krajów. FCU koncentruje się na wspieraniu klientów firmy z całego świata w zwalczaniu prania pieniędzy i finansowania terroryzmu. Doświadczenie w tym obszarze oraz dobra znajomość języka angielskiego są kluczowe dla kandydatów ubiegających się o pracę w tym centrum.

    Financial Crime Unit aktywnie współtworzy lokalny ekosystem nowoczesnych usług biznesowych i IT, dążąc do ciągłego rozwoju zespołu. Praca analityka w FCU obejmuje aktywne wyszukiwanie informacji, analizę danych oraz wykrywanie podejrzanych zachowań, wspierając klientów w przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu.

    W Lublinie rozwija się również zespół technologiczny PwC CTech, składający się z 25 osób. Skupia się zarówno na budowaniu społeczności Salesforce w projektach europejskich, jak i na rozwoju technologii Microsoft i Marketing Automation.

  • w

    PO zamierza przejąć kontrolę nad mediami, zamieniając je w narzędzie do rządowej propagandy (gazetalubuska.pl)

    W ostatnim czasie narasta niepokój w kontekście polskiej polityki medialnej woj. lubuskiego oraz planów rządzącej koalicji, które dotyczą przejęcia mediów publicznych. Opozycja i niezależni obserwatorzy wskazują na ryzyko utraty niezależności mediów oraz zwiększenia nad nimi kontroli przez obecną koalicję rządzącą.

    Poseł Władysław Dajczak, były wojewoda lubuski, wyraża przekonanie, że planowane przejęcie mediów publicznych przez obecną koalicję ograniczy obiektywne spojrzenie mediów na działania władzy. Jest to zagrożenie dla wolności słowa, ponieważ nowe media mogą być postrzegane jako narzędzia propagandy rządowej, a nie jako niezależne instytucje relacjonujące działania władzy.

    Niepokój budzi również sposób, w jaki politycy z Platformy Obywatelskiej zamierzają przeprowadzić ten proces, włączając w to ewentualne działania niezgodne z prawem, takie jak likwidacja niezależnych mediów publicznych.

    Krystian Kamiński, były poseł i lider lubuskiej Konfederacji, uważa, że nowa koalicja rządząca wykorzystuje system medialny do własnych celów propagandowych. Jego zdaniem po wyborach partia ta zmieniła swoje podejście, a obecnie dąży do kontrolowania mediów publicznych.

    Poseł Jerzy Materna z PiS twierdzi, że takie metody prowadzą do jednostronnej narracji w mediach i braku rzetelności w informowaniu społeczeństwa. Z kolei Marek Surmacz, radny wojewódzki, obawia się, że te zmiany doprowadzą do uprawiania propagandy przez publiczne media regionalne.

  • w

    Dostawca pizzy zatrzymany przez policję w Szczecinie. Rozwoził zamówienia, mając dwa promile (gs24.pl)

    W ostatni dniach szczecińscy funkcjonariusze zatrzymali samochód z dostawcą pizzy, przeprowadzając rutynową kontrolę na drogach. Zatrzymany kierowca, który zmierzał z zamówieniem do klienta, był pod niemałym wpływem alkoholu. Nie dość, że był nietrzeźwy w czasie pracy, to jeszcze siedział za kierownicą samochodu.

    W trakcie nocnej służby funkcjonariusze ze Szczecina zauważyli samochód osobowy marki Fiat Uno. Kierowca dziwnie poruszał się na drodze, w związku z czym policjanci postanowili zatrzymać pojazd. Kierowca zjechał na pobocze, aby poddać się rutynowej kontroli drogowej, ale po chwili ruszył i zaczął uciekać.

    Podejrzany zdecydował się na ucieczkę przed policją, ignorując sygnały wydawane przez mundurowych. Niedługo po tym mężczyzna się zatrzymał, ale nie chciał opuścić pojazdu. Ponadto, w momencie otworzenia drzwi od strony kierowcy, policjanci wyczuli intensywną woń alkoholu. Mężczyzna został poddany badaniu alkomatem, który wykazał dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

    Okazało się, że zatrzymany to dostawca pizzy, który akurat był w pracy w momencie zatrzymania. Z powodu swojego postępowania stracił prawo do prowadzenia pojazdów mechanicznych i wkrótce stanie przed sądem, gdzie będzie musiał tłumaczyć się z jazdy po pijaku.

  • w

    Zapadł prawomocny wyrok ws. matki, która ze szczególnym okrucieństwem zabiła trzyletnią córeczkę (gloswielkopolski.pl)

    Sąd Apelacyjny w Poznaniu ogłosił wyrok skazujący w sprawie matki oskarżonej o śmierć trzyletniej córki. Magdalena C. spędzi teraz dożywocie za kratkami. Wyrok jest prawomocny.

    Magdalena C. została oskarżona o zabójstwo córki, do którego doszło 4 maja 2021 r. w Poznaniu. Kobieta zabiła dziewczynkę w mieszkaniu, dusząc ją i zadając trzy ciosy nożem w okolicach serca. Śledczy zarzucili jej działanie ze szczególnym okrucieństwem. Proces rozpoczął się w marcu 2022 roku, a sąd wyłączył jawność postępowania.

    Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał Magdalenę C. na karę dożywotniego pozbawienia wolności za zabójstwo córki. Kobieta może ubiegać się o warunkowe zwolnienie przedterminowe po 50 latach. Według sędziego kobieta dobrze przemyślała i zaplanowała swoją zbrodnię, dlatego pozbawiono jej również praw publicznych na 10 lat.

    Obrona złożyła apelację, wnioskując o uchylenie wyroku ze względu na niepoczytalność oskarżonej lub ewentualnie o zmianę wyroku z uwagi na ograniczoną poczytalność w momencie zdarzenia. Prokuratura z kolei domagała się utrzymania wyroku sądu I instancji. Sąd Apelacyjny podtrzymał wyrok skazujący na dożywotnie pozbawienie wolności i zezwolił na ubieganie się o wcześniejsze zwolnienie warunkowe po 50 latach.

    Wyrok Sądu Apelacyjnego jest już prawomocny.

  • w

    Polacy wyrzuceni z niemieckiego pociągu. 150 osób ugrzęzło na stacji w Görlitz (gazetawroclawska.pl)

    W niedzielę (17 grudnia) około 150 podróżujących zostało porzuconych po niemieckiej stronie granicy. Pasażerowie korzystali z Promocji Drezdeńskiej, mającej ułatwić podróż między Wrocławiem a Dreznem. Wiele z tych osób wracało z Jarmarku Bożonarodzeniowego w Dreźnie. Według Kolei Dolnośląskich odpowiedzialność ponosi niemiecki przewoźnik.

    Promocja Drezdeńska, intensywnie promowana przez Koleje Dolnośląskie, obiecywała szybkie połączenie między Wrocławiem a Dreznem (w nieco ponad 3 godziny), z przesiadką w Zgorzelcu lub Görlitz. A tam pasażerów miał przejmować niemiecki przewoźnik Die Länderbahn, którego pociąg zmierza do Drezna. W założeniu wszystko miało przebiegać bezproblemowo, ale nie w praktyce.

    17 grudnia pociąg powrotny z Drezna został opóźniony o 20 minut z powodu dodania nowego wagonu. Pasażerowie byli pewni, że przesiadka w Zgorzelcu z niemieckiego pociągu na pociąg Kolei Dolnośląskich pójdzie jak po maśle. Niestety na stacji w Görlitz konduktor niemieckiego pociągu niespodziewanie wyrzucił podróżnych. Oświadczył, że pociąg nie będzie jechał do Zgorzelca. Natomiast pociąg Kolei Dolnośląskich zdążył już odjechać.

    Około 150 osób zostało na stacji bez żadnych informacji, a także bez czynnej toalety.

    Koleje Dolnośląskie nie odbierały telefonu, a stacja nie podawała żadnych informacji. Jakieś 90 min później przyjechał pociąg, ale konduktor stwierdził brak wolnych miejsc. Koleje Dolnośląskie twierdzą, że to wina niemieckiego przewoźnika, który od ponad tygodnia nie dojeżdża do Zgorzelca.

  • w

    Mieszkaniec powiatu oleśnickiego oszukany na 3 mln zł po inwestycji w kryptowaluty (www.rmf24.pl)

    Mężczyzna z powiatu oleśnickiego na Dolnym Śląsku zainwestował trzy miliony złotych w kryptowaluty, myśląc, że będzie mógł powiększyć swój majątek. Niestety, zamiast tego, padł ofiarą sprytnych oszustów, którzy przekonali go do inwestycji. Obiecując mu potencjalne zyski i oferując możliwość wypłaty części zysków, mężczyzna uwierzył w rzetelność przestępców, w rezultacie tracąc wszystkie pieniądze.

    Tomasz Nowak z dolnośląskiej policji zaznaczył, że 46-latek zgłosił oszustwo firmy zajmującej się inwestowaniem w kryptowaluty przez internet. Cały przebieg oszustwa odbywał się poprzez komunikację online oraz telefoniczną. Naciągacze przedstawili mężczyźnie zasady współpracy i obiecali znaczne zyski, robiąc to w bardzo przekonujący sposób. Ich metoda skłoniła mieszkańca Dolnego Śląska do pobrania specjalnej aplikacji na telefon i wyboru brokera.

    W celu zweryfikowania działalności firmy mężczyzna wpłacił pieniądze na stworzone przez nich konto, a następnie mógł wypłacić część środków ze swojego konta inwestycyjnego na swoje prywatne konto. Wszystko było w porządku do momentu, gdy chciał wypłacić pełną kwotę. Zorientował się, że padł ofiarą oszustwa, ale było już za późno. Firma zażądała też dodatkowej opłaty podatkowej w postaci 4% od całej kwoty. W efekcie działania oszustów doprowadziły do utraty całej inwestycji w wysokości trzech milionów złotych.

    Policja z Dolnego Śląska ostrzega, aby uważać na dodatkowe aplikacje, które mogą stanowić ryzyko dla bezpieczeństwa finansowego. Należy unikać udostępniania haseł i kodów dostępu, a do tego stosować weryfikację dwuetapową.

  • w

    Innowacyjny radar polski, PGZ PIT-Radwar, uzyskał pozytywne wyniki testów (www.polon.pl)

    Agencja Uzbrojenia ogłosiła, że radar PGZ PIT-Radwar zakończył pomyślnie badania kwalifikacyjne. Dzięki temu ten polski wynalazek stał się unikalnym rozwiązaniem na skalę globalną. Radar ma być wykorzystywany w systemach obrony powietrznej Wisła oraz Narew.

    Po zakończeniu projektu finansowanego przez NCBR Agencja Uzbrojenia rozpocznie proces zakupu tego radaru do systemów obrony powietrznej. Radar PCL/PET to System Pasywnej Lokalizacji (SPL), łączący technologie Passive Emitter Tracking/Passive Coherent Location. Dzięki dwóm podsystemom pasywnej lokalizacji radar „słucha” przestrzeni powietrznej i radiowej, wykrywając wrogie obiekty emitujące różne sygnały elektroniczne.

    SPL PCL/PET wykorzystuje dwa systemy pasywnej detekcji: PCL (Passive Coherent Location), wykrywający emisję nadajników, oraz PET (Passive Emitter Tracking), służący do wykrywania emisji systemów pokładowych samolotów. Dzięki temu wykrywanie wrogich samolotów staje się bardziej precyzyjne i niezawodne. Jest to kluczowe w sytuacjach wykorzystania wrogich systemów Walki radioelektronicznej.

    SPL PCL/PET to polskie rozwiązanie technologiczne, złożone z czterech identycznych radarów Pasywnej Lokacji. Moduł fuzji jest kluczowy dla efektywności systemu – dokonuje fuzji danych z obu podsystemów. Wykorzystanie kilku systemów SPL zwiększa precyzję wykrywania celów, między innymi dzięki metodzie triangulacji.

    Mimo istnienia podobnych systemów na świecie polski produkt wyróżnia się połączeniem obu metod wykrywania w jednym systemie. A to znacząco podnosi jego efektywność i skuteczność.

  • w

    Minister ds. równości planuje nakładać kary na szpitale, które nie chcą przeprowadzać aborcji (kresy.pl)

    Nowa minister ds. równości, Katarzyna Kotula, zamierza nakładać surowe kary na szpitale, które mają kontrakty na przeprowadzanie aborcji, ale nie dokonują tych zabiegów. Z racji tego Kotula powiedziała, że dojdzie do pełnej analizy tych placówek medycznych. Planuje również omówić tę kwestię z ministrem zdrowia, Izabelą Leszczyną, domagając się kar nakładanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ).

    Decyzja minister Kotuli wynika z reakcji na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie odmowy aborcji w Polsce, który uznał naruszenie praw jednej kobiety. Mieszkanka Warszawy zdecydowała się na przeprowadzenie aborcji poza granicami kraju ze względu na zespół Downa u dziecka, ponieważ Polska odmówiła tego zabiegu. A teraz kraj musi wypłacić jej odszkodowanie.

    Minister podkreśliła wagę tego wyroku, twierdząc, że jest to sygnał w kierunku liberalizacji prawa aborcyjnego.

    Kotula zapowiedziała też rozmowę z ministrem zdrowia w celu ukarania placówek, które mimo posiadania umów na aborcje, nie wykonują tych zadań. Planuje podjąć działania w celu zakończenia umów z takimi szpitalami.

    Natomiast w kwestii ewentualnej liberalizacji prawa aborcyjnego Kotula zaznaczyła, że obecnie nie ma zgody większości koalicjantów na wprowadzenie aborcji do 12 tygodnia ciąży bez podania przyczyny. Aczkolwiek dodała, że nie pozostawi tak tej sprawy i rozpocznie dogłębne konsultacje.

    Do dyskusji włączył się Instytut Ordo Iuris, zapowiadając, że będzie bronił wszystkich pokrzywdzonych przez politykę nowego rządu.

  • w

    Ktoś urządził sobie składowisko śmieci na chronionym obszarze w Dolinie Prądnika (gazetakrakowska.pl)

    Na obszarze użytku ekologicznego Doliny Prądnika w Krakowie powstało nielegalne wysypisko. Na zaśmieconym obszarze można znaleźć niemalże wszystko – od starych opon i zużytych naczyń, po worki ze śmieciami, kartonowe pudła, szczotki, plastikowe kosze itd. A najgorsze jest to, że te spore ilości odpadów składane są na terenie reprezentującym ważne walory przyrodnicze.

    Rafał Magryś, znany z udziału w sesjach Rady Miasta Krakowa, opublikował w mediach społecznościowych zdjęcia zaśmieconej Doliny Prądnika. Jego zdaniem ludzie mają bardzo lekceważący stosunek do miejsca, które jest przeznaczone na tzw. użytek ekologiczny, w związku z czym pozwalają sobie na tworzenie nielegalnych wysypisk śmieci.

    Obszar użytku ekologicznego to jedna z form ochrony przyrody. Natomiast ten konkretny fragment Doliny Prądnika obejmuje teren od ulicy Górnickiego do granicy miasta Krakowa z Zielonkami. Obszar został ustanowiony w 2008 roku i ma chronić naturalnie meandrujące koryto rzeki Prądnik, stanowiące istotne siedlisko dla rzadkich lub chronionych gatunków.

    Należy zaznaczyć, że żyje tutaj 19 gatunków ssaków, takich jak m.in. borowiec wielki, bóbr i wydra. I nie można zapominać o 51 gatunkach ptaków, wśród których znajduje się też jedyne w Krakowie siedlisko pliszki górskiej.

  • w

    Kierowcy meldują się w Katowicach z powodu zmian w polityce parkingowej (wmetropolii.pl)

    W Katowicach nastąpiły zmiany w polityce parkingowej, która ogranicza dostęp samochodów do centrum miasta. W ramach tych zmian wprowadzono centra przesiadkowe na obrzeżach, zmniejszono miejsca postojowe i podniesiono ceny parkowania dla pozamiejscowych. A to z kolei doprowadziło do wzrostu liczby kierowców zarejestrowanych w mieście.

    W listopadzie 2023 roku liczba zarejestrowanych osób w Katowicach wzrosła o 100%, przy jednoczesnym spadku pojazdów wjeżdżających lub przejeżdżających przez miasto. Warto dodać, że centra przesiadkowe zapełniają się nieustannie rosnącą liczbą parkujących pojazdów.

    Wymóg posiadania meldunku dla preferencyjnych opłat spowodował ponad 100% wzrost liczby osób meldujących się w Katowicach w listopadzie 2023 w porównaniu z rokiem poprzednim. Wzrost zanotowano także w październiku i wrześniu, jeszcze przed wejściem w życie nowych zasad.

    Od wprowadzenia zmian zauważalny jest spadek liczby pojazdów wjeżdżających do Katowic. Za dane te odpowiedzialny jest system monitoringu aut, który rejestruje ich ilość w różnych punktach miasta i określa, czy pojazdy pozostają w centrum, czy odjeżdżają.

    Statystyki pokazują znaczący spadek liczby pojazdów wjeżdżających do Katowic, zwłaszcza po zmianach w polityce parkingowej. Liczba aut przejeżdżających przez Katowice w ciągu doby zmniejszyła się ze 126 tys. do 64 tys., co świadczy o redukcji ruchu w śródmieściu.

  • w

    Ratownicy znaleźli ciało turysty w Tatrach. Mężczyzna spadł z dużej wysokości (zakopane.naszemiasto.pl)

    W sobotę Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe zabezpieczyło i przetransportowało ciało turysty, który zmarł wskutek upadku z dużej wysokości. Incydent miał miejsce w okolicach Zawratowej Turni w Tatrach Wysokich.

    Kamil Suder, dyżurny ratownik TOPR, poinformował, że ciało mężczyzny odnaleziono w piątek, 15 grudnia, w godzinach popołudniowych. Z uwagi na późną porę i trudne warunki atmosferyczne ratownicy nie byli w stanie przetransportować ciała, dlatego działania te przełożono na sobotę.

    Dnia 16 grudnia zwłoki turysty zabrał śmigłowiec wojskowy, który wspomaga akcje ratownicze TOPR na obszarze Tatr. Wiadomo, że mężczyzna zmarł na miejscu wskutek upadku z dużej wysokości. Aczkolwiek nie ma pewności, kiedy dokładnie doszło do tragedii – czy w piątek, czy wcześniej. Należy zaznaczyć, że turysta podróżował na szlaku w pojedynkę.

    W Tatrach panują trudne warunki turystyczne, a powyżej 1700 metrów obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego. Tatrzański Park Narodowy ostrzega przed niebezpieczeństwem związanym z warunkami pogodowymi – nieprzebytym śniegiem, zaspami, ograniczoną widocznością, oblodzeniami oraz cienkim lodem na stawach. Z tego względu namawia do wyposażenia się w odpowiedni sprzęt, m.in. czekan, raki, latarkę i naładowany telefon.

    Ponadto, przyrodnicy dodają, że osoby wybierające się w góry powinny też mieć doświadczenie w tak trudnych wyprawach, a także umiejętności oceny zagrożenia lawinowego i dostosowania trasy do aktualnych warunków.

  • w

    W Gdyni i Sopocie odstrzelą 20 dzików z powodu zagrożenia ASF (dziennikbaltycki.pl)

    Powiatowy Lekarz Weterynarii w Gdyni wydał zarządzenie dotyczące odstrzału sanitarnego dzików. Działania ze względu na zagrożenie rozprzestrzenienia się afrykańskiego pomoru świń będą przeprowadzane w Gdyni i Sopocie. Łącznie ma zostać odstrzelonych 20 dzików.

    Obszar terenów obwodu łowieckiego nr 69 w Gdyni i Sopocie został uznany za zagrożony ze względu na możliwość wystąpienia chorób zakaźnych u zwierząt. Dzikie zwierzęta coraz częściej penetrują obszary miejskie, co nazywane jest synantropizacją. Lokalni mieszkańcy często je karmią, co zachęca dziki do zbliżania się do obszarów miejskich. Niestety, takie sytuacje zwiększają też ryzyko przenoszenia ASF.

    Pierwsze przypadki afrykańskiego pomoru świń u dzików w Polsce pojawiły się w lutym 2014 r. Według danych Głównego Inspektoratu Weterynarii, na Pomorzu do października 2023 roku nie stwierdzono ognisk ASF u świń. Aczkolwiek wykryto przypadki u dzików, między innymi w powiatach kwidzyńskim i sztumskim. Brak szczepionki przeciwko ASF sprawia, że regulacja populacji dzików i ostrożność są kluczowe w zwalczaniu tej choroby.

    Wirus ASF może utrzymywać się w martwych dzikach przez długi czas. Znalezione truchła nie powinny być dotykane ani przemieszczane. W przypadku natrafienia na martwego dzika należy zgłosić to odpowiednim służbom weterynaryjnym lub lokalnym organom. Należy też zachować ostrożność podczas kontaktu z martwym dzikiem.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.