Więcej wpisów

  • w

    Krakowianie poirytowani długimi kolejkami w sklepach i zostawianiem koszyka przy kasie (gazetakrakowska.pl)

    Badania sugerują, że długie kolejki w sklepach nie cieszą się sympatią klientów supermarketów. Co więcej, jak podają mieszkańcy Krakowa, bardzo irytuje też fakt, gdy jakaś osoba zostawia swój koszyk w kolejce, a sama idzie na sklep, aby jeszcze coś na szybko dokupić. Dodają, że taki zwyczaj staje się coraz powszechniejszy. Z pytaniem w tej kwestii zwrócono się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

    Jeden z mieszkańców Krakowa opowiedział o incydencie, jaki miał miejsce w supermarkecie na terenie miasta. Jak sam mówi, jedna z klientek pozostawiła koszyk w kolejce, a sama wybrała się na dodatkowe zakupy, aby coś jeszcze dorzucić do produktów, które już miała w koszyku. W związku z tym zwrócił jej uwagę, mówiąc, że to człowiek stoi w kolejce, a nie koszyk.

    Jakby nie było, sytuacje tego typu zdarzają się dość często i nierzadko prowadzą do konfliktów społecznych. Podobnym zachowaniem jest „rezerwowanie” sobie miejsca w kolejce. Niestety, w takich przypadkach nie istnieją żadne przepisy prawne. Wszystko opiera się tutaj na niepisanej etykiecie opartej na empatii i wzajemnym szacunku.

    Badania wykazują, że większość osób nie lubi stać w kolejce – aż 82% klientów unika sklepów, gdzie trzeba czekać w długich ogonkach. Ponadto, 67% respondentów przyznaje, że czekanie w kolejce negatywnie wpływa na ich samopoczucie.

    Badanie przeprowadzone przez Mastercard wskazuje, że najdłuższe kolejki spotyka się w dyskontach (64%) i hipermarketach (50%), podczas gdy w supermarketach, delikatesach oraz małych sklepach osiedlowych kolejki są krótsze.

  • w

    Pożar na 10. piętrze budynku prokuratury w Katowicach. Ogień został ugaszony przez pracownika (www.eska.pl)

    We wtorek w biurach prokuratury na ulicy Wita Stwosza wybuchł pożar, który pojawił się na 10. piętrze budynku. Pomimo incydentu postanowiono nie wzywać straży pożarnej ani nie zarządzać ewakuacji. Zamiast tego, do akcji gaśniczej przystąpił jeden z pracowników.

    Dnia 13 lutego w budynku prokuratury w Katowicach doszło do pożaru. Ogień zaczął rozprzestrzeniać się na 10. piętrze, generując przy tym kłęby dymu, które zaczęły rozchodzić się po pomieszczeniach. Co ciekawe, pomimo pożaru prokuratura zdecydowała, że nie będzie wzywać strażaków ani podejmować działań ewakuacyjnych.

    Okazało się, że powodem pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej, znajdującej się pod sufitem na 10. piętrze. W wyniku zdarzenia wybuchł ogień, a w pomieszczeniach pojawił się gryzący dym. Niektórzy pracownicy, w obawie przed pożarem, zaczęli schodzić na niższe kondygnacje.

    W budynku prokuratury działa radiowęzeł, jednak pomimo sytuacji nie został od razu wykorzystany do ogłoszenia ewakuacji. Z tego względu pracownicy musieli przekazywać informacje o pożarze między sobą. Dopiero po pewnym czasie użyto radiowęzła, ale tylko po to, aby uspokoić podenerwowanych pracowników.

    Jak podaje prok. Marta Zawada-Dybek, pożar zainicjował zapłon świetlówki, w związku z czym uruchomiono procedury obowiązujące w takich sytuacjach. Jeden z pracowników skutecznie zażegnał pożar, używając do tego gaśnicy. Jak dodaje, pracownicy, którzy przebywali na 10. piętrze, zostali ewakuowani. Jednak nie zaszła potrzeba ewakuacji budynku ani wezwania straży pożarnej. Cały proces przebiegł zgodnie z procedurą.

  • w

    TPN planuje objąć ochroną torfowiska przy Czarnym Dunajcu. Gmina i mieszkańcy mówią „nie” (zakopane.naszemiasto.pl)

    W ostatnim czasie Tatrzański Park Narodowy wyraził chęć przejęcia Torfowisk Orawsko-Nowotarskich, co szybko wzbudziło kontrowersje wśród lokalnych mieszkańców. Okazuje się, że zarówno mieszkańcy Czarnego Dunajca, jak i radni, nie zgadzają się na tę decyzję. W sprawie wypowiedział się Bartłomiej Bukowski, wiceprzewodniczący rady miasta i gminy Czarny Dunajec.

    Dyrektor TPN, Szymon Ziobrowski, argumentuje, że włączenie tych terenów do parku przyczyniłoby się do ich lepszej ochrony i przyciągnęłoby więcej turystów. Jego zdaniem mogłoby to wspomóc lokalną gospodarkę. Jednakże mieszkańcy Czarnego Dunajca obawiają się ograniczeń, jakie mogłyby wyniknąć z takiej decyzji, zwłaszcza w kontekście już istniejących restrykcji związanych z obszarem Natura 2000.

    Warto zaznaczyć, że część torfowisk należy do gminy Czarny Dunajec. Jednak istnieją również prywatni właściciele terenów, którzy obawiają się utraty praw do ich użytkowania w przypadku przejęcia przez park narodowy. Ponadto, radni podkreślają, że nie zostali poinformowani oficjalnie o planach TPN, z czego wcale nie są zadowoleni.

    Władze gminy nie widzą korzyści dla mieszkańców w przejęciu torfowisk przez TPN i zwracają uwagę na inne potrzeby społeczności, takie jak rozwój infrastruktury. Z tego względu władze zwracają się do TPN, że jeśli Park chce pomóc w ochronie środowiska, powinien zaangażować się w pomoc przy budowie kanalizacji, której wymaga gmina.

    Aktualnie rozmowy w sprawie poszerzenia TPN o torfowiska zostały wstrzymane, ponieważ gmina nie wyraża na to zgody. Stanowisko władz gminy potwierdził Michał Jarończyk, sekretarz gminy i miasta Czarny Dunajec.

  • w

    Drugi co do wielkości kafar w Europie pomaga przy budowie wnęki dokowej w Porcie Gdynia (investmap.pl)

    Na terenie Portu Gdynia realizowana jest kolejna wielka inwestycja, w ramach której prace kafarowe zostały już ukończone w 85 proc. Wysoka wydajność pracy jest efektem zaangażowanej załogi i wykorzystania specjalistycznego sprzętu, w tym drugiego co do wielkości kafara w Europie, służącego do wbijania pali w dno.

    Inwestorem projektu „Budowa wnęki dokowej oraz przestawienie doku pływającego wraz z robotami towarzyszącymi” jest Port Gdynia. Pierwszy etap obejmuje szereg prac, takich jak budowa wnęki dokowej, przebudowa nabrzeży oraz przeniesienie doku pływającego. Z kolei drugi etap zakłada przebudowę Pirsu nr II.

    Generalny wykonawca, konsorcjum firm NDI SA i NDI SOPOT SA, oczekuje teraz na uzyskanie niezbędnych pozwoleń na użytkowanie.

    Prace obejmują roboty kafarowe, palowe, rozbiórkę i rozpoczęcie robót żelbetowych. Jak zaznacza wykonawca, udało się już przeprowadzić 85 proc. prac związanych z rozbiórką i robotami kafarowymi. Dodaje, że roboty elektryczne rozpoczęto w grudniu ubiegłego roku, a w planach są również prace wodociągowe i gazowe oraz roboty czerpalne.

    Inwestycja wykorzystuje najnowocześniejszy sprzęt, w tym imponujący kafar, który pomaga w trudnych warunkach gruntowych. Jego wykorzystanie jest kluczowe dla pogrążania w ziemię stalowych rur, a cały sprzęt waży ponad 270 ton.

    Umowa na inwestycję opiewa na ponad 82 mln zł brutto, a czas realizacji to 18 miesięcy.

  • w

    GAZ-SYSTEM uzyskał decyzję środowiskową na budowę terminalu FSRU i gazociągu podmorskiego (www.polon.pl)

    Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Gdańsku wydał decyzję dotyczącą środowiskowych aspektów projektu budowy terminalu FSRU oraz gazociągu podmorskiego w Gdańsku. Decyzja podlega natychmiastowej wykonalności. Tym sposobem GAZ-SYSTEM będzie mógł od razu przystąpić do działań w ramach tej strategicznej inwestycji.

    Prezes Gaz-System, Sławomir Hinc, podziękował Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku za szybkie wydanie decyzji dotyczącej środowiskowych uwarunkowań dla terminalu FSRU. Należy zaznaczyć, że jest to niezbędne kryterium dla uzyskania decyzji lokalizacyjnej.

    GAZ-SYSTEM planuje szereg środków mających na celu minimalizację wpływu budowy i eksploatacji terminalu FSRU na środowisko, w tym bezwykopowe przekroczenie plaży Stogi przez gazociąg. Co więcej, uwzględnia również ułożenie części podmorskiej gazociągu pod dnem Zatoki, z lokalizacją nabrzeża technologicznego w odległości około 3 km od brzegu.

    Dzięki tym działaniom wpływ terminalu na krajobraz i potencjalny hałas będzie minimalny. Z kolei dostępność wód Zatoki Gdańskiej dla żeglarzy nie będzie zaburzona przez budowę i eksploatację terminalu FSRU.

    Budowa terminalu FSRU w Gdańsku to część programu inwestycyjnego GAZ-SYSTEM, obejmująca zarówno część morską, jak i lądową. Pierwsza część obejmuje budowę nabrzeża w Zatoce Gdańskiej oraz gazociągu podmorskiego, a druga budowę gazociągu Gustorzyn – Gdańsk.

    Część lądowa inwestycji ma już wszystkie niezbędne decyzje. Planowany terminal ma być gotowy w 2027 roku, umożliwiając sprowadzanie ponad 6 mld m sześc. gazu po regazyfikacji.

  • w

    Sosnowski nawołuje do dymisji marszałka wojewódzkiego. Stawiarski nie zamierza ulec tym naciskom (kurierlubelski.pl)

    Marszałek województwa lubelskiego, Jarosław Stawiarski, oświadczył, że nie ma zamiaru podawać się do dymisji, do której wezwał go Sławomir Sosnowski, radny wojewódzki PSL. Sosnowski oskarżył Stawiarskiego i jego zespół urzędników o doprowadzenie do utraty finansowania unijnego, które miało być przeznaczone na remont dróg w regionie.

    Stawiarski stanowczo zaprzecza podaniu się do dymisji i zacięcie broni swoich pracowników, wskazując na ich doświadczenie i kompetencje. Ponadto, odpiera zarzuty stawiane przez Sosnowskiego, dotyczące utraty funduszy unijnych na drogi wojewódzkie.

    Spór ma związek z konkursem „Infrastruktura drogowa” z programu Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej, w ramach którego woj. lubelskie ubiegało się o środki na poprawę infrastruktury drogowej. Stawiarski twierdzi, że brak sukcesu w tym konkursie nie wynika z działań politycznych, ale z arbitralnego odrzucenia wniosków.

    Stawiarski poinformował, że Lubelskie skierowało już cztery protesty do Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Jednak każdy z nich został odrzucony bez należytego rozpatrzenia. Z racji tego marszałek zapowiada dalsze kroki prawne w tej sprawie, argumentując konieczność rozstrzygnięcia sporu przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie.

    Ponadto, marszałek dodaje, że w ciągu pięciu lat Zarząd Dróg Wojewódzkich w Lublinie przeznaczył 1,3 mld zł na budowę 170 km dróg i 160 mln zł na remont 230 km dróg.

  • w

    Grób dzieci utraconych w Zielonej Górze wymaga renowacji. Zorganizowano zbiórkę pieniędzy (gazetalubuska.pl)

    Przy ulicy Wrocławskiej w Zielonej Górze znajduje się stary cmentarz, gdzie umieszczony jest pomnik upamiętniający dzieci nienarodzone, który od jakiegoś czasu wymaga wyraźnej renowacji. W związku z potrzebą rozbudowania obiektu zorganizowano już zbiórkę pieniędzy.

    Stowarzyszenie Twoja Rodzina, angażujące się od lat w pochówki dzieci nienarodzonych, rozpoczęło zbiórkę mającą sfinansować renowację obiektu. Ponadto, potrzebne jest również postawienie nowego pomnika. W obecnej mogile zaczyna powoli brakować miejsca. Zdaniem pracowników cmentarza wolne miejsce, jakie jeszcze zostało w mogile, zostanie wyczerpane w połowie bieżącego roku.

    Należy zaznaczyć, że w przypadku przedwczesnej śmierci dziecka, jego rodzice mogą zdecydować się na samodzielny pochówek lub skorzystać z pomocy Stowarzyszenia Twoja Rodzina. Z kolei, jeżeli nie zostanie podjęta taka decyzja, wówczas dziecko chowane jest w mogile zbiorczej.

    Zorganizowana zbiórka ma na celu zapewnienie godnego miejsca pamięci poprzez odnowienie grobu, postawienie nowego pomnika oraz poprawę estetyki otoczenia. Natomiast nadwyżka środków będzie przeznaczona na wsparcie organizacji przyszłych pochówków oraz działalność statutową Stowarzyszenia.

    Organizatorzy zbiórki zamierzają uzbierać 58 tys. zł. Niestety, jak do tej pory zebrano zaledwie niewielką część tej kwoty. Zbiórka potrwa do 30 marca. Wszystkie osoby, które chcą wesprzeć tę inicjatywę, mogą ofiarować swoje cegiełki na portalu zrzutka.pl albo wykonać bezpośredni przelew na konto Stowarzyszenia, umieszczając w tytule przelewu: „Darowizna na pochówek dzieci zmarłych przed narodzinami”.

  • w

    Przeciekający wał przeciwpowodziowy w pow. gryfińskim. Inwestycja kosztowała miliony złotych (www.chojna24.pl)

    Wał przeciwpowodziowy, który powstał w miejscowości Piasek (woj. zachodniopomorskie), niezbyt dobrze spełnia swoją powinność. Obiekt kosztował miliony złotych, jednak nie jest tak efektywny, jak zakładały pierwotne plany. W wielu miejscach pojawiają się podtopienia, ponieważ woda wypływa po drugiej stronie wału.

    Ostatnio pojawiły się doniesienia zaniepokojonych mieszkańców wsi Piasek (gm. Cedynia, pow. gryfiński), których posesje i infrastruktura zalewane są przez wodę. W związku z felernym wałem mieszkańcy wysłali list do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Szczecinie.

    Sołtys poinformował, że już od dwóch tygodni prowadzone są rozmowy między Wodami Polskimi, gminą i sołtysem. Niestety, jak na tę chwilę dotychczasowe spotkania i dyskusje nie przyniosły żadnych konkretnych działań. Kolejne rozmowy na ten temat planowane są w tym tygodniu.

    Najbliższe spotkanie w Piasku zaplanowano na 21 lutego. Jego celem ma być podjęcie decyzji związanych z naprawą nieszczelnego wału, który aktualnie nie spełnia swoich obowiązków z powodu licznych przecieków.

    Mieszkańcy uważają, że problem wynika z wadliwej dokumentacji, jaką zatwierdzono w poprzednich latach, a także z braku rozwiązania dotyczącego odprowadzania wód opadowych zza wału do kanału.

  • w

    Koczowisko Romów przy ul. Lechickiej w Poznaniu stoi pod znakiem zapytania (epoznan.pl)

    Pojawiły się nowe informacje dotyczące koczowiska Romów, które znajduje się przy ul. Lechickiej w Poznaniu. Wszystko wskazuje na fakt, że doszło do zawieszenia postępowania w sprawie decyzji środowiskowej.

    Przypomnijmy, że w listopadzie złożono wniosek o decyzję środowiskową dla budowy kompleksu mieszkalnego przy ul. Tymienieckiego w Poznaniu, gdzie obecnie mieszka kilkudziesięciu imigrantów romskiego pochodzenia. Wówczas pojawiły się nieoficjalne informacje, że właściciel zamierza sprzedać ten teren, z przygotowanym projektem zabudowy.

    Według informacji prasowych dnia 15 lutego Wydział Klimatu i Środowiska wstrzymał postępowanie decyzyjne na prośbę dewelopera. Doniesienia te potwierdziła rzeczniczka Urzędu Miasta Poznania, Joanna Żabierek. Jak na tę chwilę powody tej decyzji nie zostały ujawnione.

    Na początku stycznia Wydział Klimatu i Środowiska wezwał wnioskodawcę do uzupełnienia informacji dotyczących ochrony powietrza i ochrony hałasu.

    Należy podkreślić, że bez decyzji środowiskowej inwestor nie ma prawa ubiegać się o pozwolenie na budowę.

  • w

    Stany Zjednoczone pogratulowały Polsce zatrzymania Ukraińca, który działał na rzecz Rosji (www.rmf24.pl)

    Adrienne Watson, rzeczniczka Rady Bezpieczeństwa Narodowego, wyraziła uznanie dla polskich organów ścigania za aresztowanie szpiega, który działał na rzecz Rosji. Obywatel Ukrainy planował podpalić budynki w Polsce w ramach współpracy z rosyjskimi służbami bezpieczeństwa. Zatrzymano go we Wrocławiu.

    Adrienne Watson, przedstawicielka Rady Bezpieczeństwa Narodowego, pogratulowała Polsce zatrzymania mężczyzny, który miał zamiar podpalić budynki na terenie kraju, działając na zlecenie służb rosyjskich. Jego aresztowanie to ostrzeżenie dla sabotażystów, którzy wspierają Rosję.

    Aresztowanie szpiega miało miejsce we Wrocławiu, gdzie funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali obywatela Ukrainy. Mężczyzna był częścią zorganizowanej grupy przestępczej, przygotowującej działania dywersyjne i sabotażowe.

    Ukrainiec miał w planach m.in. podpalenia wrocławskich obiektów, mieszczących się blisko infrastruktury o znaczeniu strategicznym. Zatrzymanie nastąpiło 31 stycznia przez funkcjonariuszy ABW, którzy znaleźli w jego bagażu dowody planowanych przestępstw.

  • w

    Alaksandr Łukaszenka: Polska chce zabrać ziemie białoruskie w przypadku porażki Rosji (www.polsatnews.pl)

    Alaksandr Łukaszenka oskarżył Polaków o chęć przyłączenia do swojego kraju zachodnich ziem Białorusi – obszarów sięgających aż do Mińska. Według niego Polska ma zamiar wcielić te plany w życie w przypadku ewentualnej porażki Rosji. Ponadto, Łukaszenka przekonuje, że za procesem podziału Białorusi stoi wroga mu opozycja.

    Podczas walnego zgromadzenia Białoruskiego Republikańskiego Związku Stowarzyszeń Konsumenckich Łukaszenka ostrzegał przed dywersją i planami opozycji dotyczącymi zachodniej Białorusi. Oskarżał także Zachód, zwłaszcza Polskę, sugerując, że opozycja Białorusi współpracuje z zachodnimi elitami w celu podziału kraju.

    Według rzekomego planu Polska miałaby sięgać aż do Mińska, zaś Białorusi przypadłyby ziemie obwodów smoleńskiego, pskowskiego i briańskiego. Łukaszenka stanowczo sprzeciwia się takiemu scenariuszowi, deklarując, że nigdy nie przystanie na takie rozwiązanie. Podkreślił również, że Białoruś nie rości sobie praw do terytoriów należących obecnie do innych państw.

    Łukaszenka twierdził, że na granicy z Ukrainą zatrzymano dywersantów planujących zamachy na Białoruś i Rosję. Informacje te zostały uznane za absurdalne przez Ukrainę.

    Co więcej, Łukaszenka ogłosił zakończenie operacji antyterrorystycznej, która miała miejsce na południu kraju. Białoruski przywódca poinformował, że w operacji zatrzymano Ukraińców i Białorusinów, którzy mieli przewozić materiały wybuchowe na terytorium Białorusi i Rosji. Nie podano jednak liczby zatrzymanych osób ani szczegółów operacji.

  • w

    Ojciec Rydzyk wzbudza kolejne kontrowersje. Chce postawić klasztor przy Muzeum Pamięć i Tożsamość? (www.wprost.pl)

    Ojciec Tadeusz Rydzyk, który stoi za inicjatywą budowy Muzeum Pamięć i Tożsamość w Toruniu, ponownie wzbudza kontrowersje. Powodem jest fakt, iż pojawiły się informacje, że duchowny zamierza postawić klasztor przy muzeum. Redemptoryści stanowczo zaprzeczają tym doniesieniom.

    Według ustaleń Wirtualnej Polski, inicjatywa ojca Tadeusza Rydzyka, finansowana głównie ze środków publicznych, ma obejmować również klasztor. Jak na tę chwilę projekt ten uzyskał już 206 mln zł. Informacje te potwierdziła dziennikarka Bianka Mikołajewska.

    Rzecznik prasowy Prowincji Warszawskiej redemptorystów, o. Mariusz Mazurkiewicz, stanowczo zaprzeczył tym doniesieniom, informując, że żaden zarząd prowincji nie podjął decyzji o budowie klasztoru przy muzeum. Oświadczenie Mazurkiewicza jest reakcją na szerzenie informacji o rzekomym klasztorze redemptorystów przy Muzeum Pamięć i Tożsamość.

    Co więcej, o. Mariusz Mazurkiewicz wskazał też na możliwe konsekwencje prawne dla osób, które nadal będą rozpowszechniać te informacje.

    Aktualnie tak naprawdę nie wiadomo, czy Muzeum Pamięć i Tożsamość będzie pełnić tylko funkcję miejsca kultury, czy też może będzie powiązane z klasztorem.

  • w

    Były prezes PKO BP usłyszał zarzuty związane z dużymi sumami pieniędzy (www.fakt.pl)

    Zbigniew Jagiełło, który według doniesień „Rzeczpospolitej” jest przyjacielem Mateusza Morawieckiego, został postawiony w stan oskarżenia przez prokuraturę. Zarzuty wobec byłego prezesa banku PKO BP dotyczą dużych sum pieniędzy. W związku ze sprawą wypowiedział się sam Jagiełło.

    Jagiełło objął posadę prezesa banku PKO BP w 2009 roku (jeszcze za rządów koalicji PO-PSL) i pełnił swoje obowiązki przez 12 lat. Był jedynym szefem spółki Skarbu Państwa, który nie stracił stanowiska po zmianie władzy. W efekcie zakończył swoją kadencję w 2021 roku. Byłemu prezesowi postawiono aż osiem zarzutów, z których jeden dotyczy nieprawidłowego rozdziału środków pieniężnych w wysokości 5 mln zł, przeznaczonych na kadry kierownicze.

    Wspomniane fundusze miały być przeznaczone na odprawy i ekwiwalenty za niewykorzystany urlop. Jagiełło otrzymał ponad 750 tys. zł za niewykorzystany urlop. Warto zaznaczyć, że te 5 mln zł to wypłaty dotyczące zmian w nowelizacji ustawy kominowej przez partię PiS. Zmiana statusu pracowników kierowniczych na menedżerski umożliwiła otrzymanie ekwiwalentów za urlop i odpraw.

    Beata Syk-Jankowska, nowa rzeczniczka lubelskiej prokuratury, poinformowała, że Jagiełło nie przyznał się do zarzutów i odmówił składania wyjaśnień. Prokurator nałożył na niego poręczenie majątkowe w wysokości 500 tys. zł. Ponadto, zastosował też zabezpieczenie majątkowe w kwocie ponad 4,9 mln zł na poczet ewentualnej rekompensaty oraz grzywny, poprzez ustanowienie hipotek przymusowych na trzech jego nieruchomościach.

    Jagiełło nie jest jednak zaskoczony działaniem prokuratury regionalnej w Lublinie. Jak sam podkreślił, od kilku lat różne służby związane z partią PiS próbowały znaleźć na niego jakiś „haczyk”. Z tego względu uważa te zarzuty za kuriozalne i planuje bronić swojej dobrej reputacji oraz renomy PKO Banku Polskiego.

  • w

    Nocny zakaz sprzedaży alkoholu zmniejszył liczbę interwencji w Krakowie (gazetakrakowska.pl)

    W ostatnich dniach Kraków wypowiedział się na temat efektywności uchwały ograniczającej sprzedaż alkoholu w godzinach nocnych, którą pół roku temu wprowadzono w całym mieście. Zarówno władze miasta, jak i służby policyjne, oświadczyły, że zauważono pozytywne skutki tej decyzji.

    Uchwała Rady Miasta Krakowa, wprowadzona 1 lipca 2023 roku, nakłada ograniczenia na sprzedaż detaliczną alkoholu między północą a godziną 5:30 na terenie całego miasta, z wyjątkiem lokali gastronomicznych.

    Najnowsze dane urzędowe wskazują na znaczący spadek interwencji policji w godzinach obowiązywania tej uchwały. Wyniki ukazują, że od lipca do grudnia 2023 roku odnotowano 47 proc. mniej incydentów niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

    Co więcej, zaobserwowano również spadek interwencji policji w ciągu całego dnia o prawie 30 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Z kolei interwencje straży miejskiej w godzinach obowiązywania uchwały zmniejszyły się o prawie 29 proc., a liczba wykroczeń zgłoszonych do straży miejskiej zmniejszyła się o niecałe 40 proc.

    Niewielki spadek zanotowano także w liczbie osób nietrzeźwych trafiających do Miejskiego Centrum Profilaktyki Uzależnień w Krakowie. Spadek ten wynosi 9 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim.

  • w

    Awantura w autobusie w Katowicach. Kierowca wyprosił pasażerkę, bo źle ustawiła wózek dziecięcy (www.polsatnews.pl)

    W Katowicach wybuchła awantura z udziałem kobiety z wózkiem i kierowcy jednego z autobusów miejskich. Okazało się, że kierowcy nie spodobał się sposób, w jaki pasażerka ustawiła wózek dziecięcy. W rezultacie mężczyzna zagroził, że wezwie policję, a następnie wyprosił ją z pojazdu.

    Incydent miał miejsce w autobusie linii 297 na trasie z Piotrowic do centrum Katowic. Kierowca autobusu miejskiego zwrócił uwagę kobiecie, która podróżowała z podwójnym wózkiem. Kierowca miał problem, że pasażerka ustawiła wózek frontem do szyby. Kobieta próbowała wyjaśnić, że wózek jest zbyt duży, aby ustawić go poprawnie, w związku z czym kierowca zagroził wezwaniem policji.

    Pasażerka opisała całe zdarzenie w mediach społecznościowych, skarżąc się na uporczywe problemy z kierowcą. Ostatecznie została wyproszona z autobusu. Internauci wyrazili swoje oburzenie w stosunku do zachowania kierowcy, krytykując jego kompetencje w tym zawodzie.

    Wielu użytkowników potępiało jego działanie, podkreślając, że z pewnością nie ma on dzieci i nie rozumie takich sytuacji. Ponadto, pojawili się także internauci, którzy również opisywali nieprzyjemne doświadczenia z tym właśnie kierowcą.

    Dzień po incydencie pasażerka poinformowała o swoim zwycięstwie w sporze, publikując oświadczenie prezesa PKM Katowice, który potępił zachowanie kierowcy. Zarząd zapowiedział, że pracownika czekają surowe konsekwencje. Ponadto zaznaczył, że przeprowadził też rozmowy z innymi kierowcami w celu przypomnienia im o właściwym postępowaniu wobec pasażerów.

  • w

    Intensywne łatanie dziur na ulicach Zakopanego. Kapryśna pogoda zniszczyła drogi w mieście (zakopane.naszemiasto.pl)

    Prawda jest taka, że zimowe warunki mocno nadwyrężają drogi w Zakopanem, w związku z czym tworzą się liczne dziury, które stanowią zagrożenie dla kierowców. Z racji tego urzędnicy apelują do mieszkańców, aby informowali ich o dziurach i zagłębieniach na ulicach miasta.

    Podczas tegorocznego sezonu zimowego w Zakopanem pojawiają się nagłe zmiany pogodowe. A to z kolei sprawia, że woda regularnie dostaje się do szczelin w asfalcie, gdzie później szybko zamarza, prowadząc do rozsadzania nawierzchni i tworzenia się coraz większych dziur.

    W ostatnim czasie zima nieco złagodniała, dzięki czemu temperatura podniosła się do 7-9 stopni Celsjusza. Dzięki temu drogowcy od razu mogli przystąpić do działań, aby załatać jak najwięcej dziur. Prace te prowadzone są w pierwszej kolejności na ulicach, które są najbardziej zagrożone, takie jak Nowotarska czy Kościeliska.

    Jak na tę chwilę warunki pogodowe sprzyjają robotom na drogach. Jednak nie wiadomo, kiedy może nastąpić kolejny atak zimy.

    W związku z dziurami w Zakopanem urzędnicy apelują także do kierowców o współpracę, prosząc, aby zgłaszali uszkodzenia na drogach w celu przyspieszenia napraw.

  • w

    Ukrainiec napadnięty przez dwóch Kolumbijczyków w Gdyni. Zagrozili mu nożem, pobili go i okradli (www.trojmiasto.pl)

    Dwaj mężczyźni z Kolumbii, w wieku 25 i 31 lat, zaatakowali i okradli obywatela Ukrainy. Sprawcy zagrozili swojej ofierze nożem i uderzali ją ciężkim przedmiotem. Następnie okradli ją z portfela, pieniędzy, dokumentów i telefonu komórkowego. Obaj podejrzani zostali już zatrzymani przez mundurowych i umieszczeni w policyjnej celi.

    Do brutalnego ataku doszło przy ulicy Botnickiej w Gdyni, gdzie dwóch Kolumbijczyków odmawiało opuszczenia mieszkania, które wynajmowali. Lokal wynajmowany był przez firmę, w której pracowali i z której zostali wcześniej zwolnieni.

    Do mieszkania zapukał pracownik firmy, który był obywatelem Ukrainy. Mężczyzna miał sprawdzić, dlaczego Kolumbijczycy nie chcą się wyprowadzić. Niestety, jego wizyta sprowokowała mężczyzn do brutalnego ataku. Ofiara najpierw dostała ciężkim przedmiotem w głowę, a potem zagrożono jej nożem i okradziono.

    Co więcej, sprawcy przebili też opony w samochodzie służbowym Ukraińca, a później uciekli drugim samochodem. Ucieczka została zarejestrowana przez kamery. Poszkodowany został przewieziony do szpitala, a policja rozpoczęła poszukiwania sprawców.

    Dzięki sprawnym działaniom podejrzanych namierzono w Gnieźnie, gdzie następnego dnia zostali schwytani. Przy jednym z nich znaleziono narkotyki. Kolumbijczycy trafili do aresztu tymczasowego na trzy miesiące.

    Za popełnione czyny mogą wylądować w zakładzie karnym nawet na 20 lat.

  • w

    Sąd Apelacyjny w Gdańsku uniewinnił matkę i jej znajomego ws. śmierci trzyletniego syna (www.rmf24.pl)

    Sąd Apelacyjny w Gdańsku potwierdził orzeczenie sądu pierwszej instancji, uniewinniając Katarzynę F. i Daniela B. od zarzutów postawionych przez prokuraturę. Wcześniej oskarżono ich o podanie tabletek uspokajających trzyletniemu chłopczykowi, co miało doprowadzić do jego śmierci.

    Sąd Apelacyjny w Gdańsku podtrzymał werdykt Sądu Okręgowego w Bydgoszczy z 2021 roku, który uniewinnił oskarżonych. Katarzyna F. i Daniel B. nie pojawili się na rozprawie. Ponadto, proces nie został ujawniony ze względu na istotny interes społeczny.

    Katarzyna F. i Daniel B. poznali się przez internet. W 2019 roku doszło do ich spotkania w Bydgoszczy. Najpierw umówili się w mieszkaniu, a później przenieśli się do hotelu. Podczas ich spotkań towarzyszyły im dzieci Katarzyny F. – 3-letni Jakub i 10-miesięczne niemowlę.

    Prokuratura oskarżyła ich o dwukrotne podanie trzylatkowi tabletek zawierających benzodiazepiny, które – zdaniem prokuratora – przyczyniły się do problemów zdrowotnych dziecka, a także do jego śmierci. Śledztwo wskazało, że oboje podali dziecku leki – za pierwszym razem w mieszkaniu, a za drugim razem w hotelu. Jakub zmarł po tygodniu walki o życie w szpitalu.

    Oskarżenie opierało się między innymi na opinii biegłych z Bydgoszczy. Jednak ostatecznie Sąd Okręgowy w Bydgoszczy uniewinnił oskarżonych w oparciu o późniejszą ekspertyzę biegłych z Gdańska. Lekarze stwierdzili, że zgon nastąpił z powodu nieleczonej cukrzycy i stanu zapalanego, który doprowadził do odwodnienia.

    Biegli nie dostrzegli związku między podaniem leków w postaci środków nasennych a śmiercią trzylatka.

    Decyzja sądu jest prawomocna.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.