Zbigniew Jagiełło, który według doniesień „Rzeczpospolitej” jest przyjacielem Mateusza Morawieckiego, został postawiony w stan oskarżenia przez prokuraturę. Zarzuty wobec byłego prezesa banku PKO BP dotyczą dużych sum pieniędzy. W związku ze sprawą wypowiedział się sam Jagiełło.
Jagiełło objął posadę prezesa banku PKO BP w 2009 roku (jeszcze za rządów koalicji PO-PSL) i pełnił swoje obowiązki przez 12 lat. Był jedynym szefem spółki Skarbu Państwa, który nie stracił stanowiska po zmianie władzy. W efekcie zakończył swoją kadencję w 2021 roku. Byłemu prezesowi postawiono aż osiem zarzutów, z których jeden dotyczy nieprawidłowego rozdziału środków pieniężnych w wysokości 5 mln zł, przeznaczonych na kadry kierownicze.
Wspomniane fundusze miały być przeznaczone na odprawy i ekwiwalenty za niewykorzystany urlop. Jagiełło otrzymał ponad 750 tys. zł za niewykorzystany urlop. Warto zaznaczyć, że te 5 mln zł to wypłaty dotyczące zmian w nowelizacji ustawy kominowej przez partię PiS. Zmiana statusu pracowników kierowniczych na menedżerski umożliwiła otrzymanie ekwiwalentów za urlop i odpraw.
Beata Syk-Jankowska, nowa rzeczniczka lubelskiej prokuratury, poinformowała, że Jagiełło nie przyznał się do zarzutów i odmówił składania wyjaśnień. Prokurator nałożył na niego poręczenie majątkowe w wysokości 500 tys. zł. Ponadto, zastosował też zabezpieczenie majątkowe w kwocie ponad 4,9 mln zł na poczet ewentualnej rekompensaty oraz grzywny, poprzez ustanowienie hipotek przymusowych na trzech jego nieruchomościach.
Jagiełło nie jest jednak zaskoczony działaniem prokuratury regionalnej w Lublinie. Jak sam podkreślił, od kilku lat różne służby związane z partią PiS próbowały znaleźć na niego jakiś „haczyk”. Z tego względu uważa te zarzuty za kuriozalne i planuje bronić swojej dobrej reputacji oraz renomy PKO Banku Polskiego.
Ten wpis został utworzony i przesłany przez jednego z użytkowników Spotted.pl, przy użyciu naszego prostego i szybkiego kreatora #spotów. Stwórz swój wpis!