Więcej wpisów

  • w

    Policja namierzyła świadka wypadku przy moście Dębnickim w Krakowie. Mężczyzna jest obywatelem Wielkiej Brytanii (gazetakrakowska.pl)

    Policja odnalazła mężczyznę będącego świadkiem tragicznego zdarzenia na moście Dębnickim w Krakowie, podczas którego zginęły cztery osoby w wypadku samochodowym. Mężczyzna, który uniknął potrącenia przez renault megane, był poszukiwany od kilku tygodni. Obecnie prokuratura liczy na uzyskanie od niego cennych informacji.

    Nocą z 14 na 15 lipca wydarzyła się okropna tragedia na moście Dębnickim w Krakowie. Samochód marki Renault Megane, poruszający się z dużą prędkością przez centrum miasta, zaliczył dachowanie na bulwarze Czerwieńskim. Z powodu wypadku zginęło czterech młodych mężczyzn w wieku 20-24, którzy podróżowali megane. Śledztwo nadzoruje krakowska prokuratura.

    Od momentu wypadku policjanci poszukiwali świadek tego zdarzenia. Nagranie wideo, które zostało udostępnione publicznie, pokazuje, że tuż przed wypadkiem na ulicy pojawił się pieszy, który zatrzymał się w ostatniej chwili, gdy auto zjechało z drogi i uderzyło w mur przy moście Dębnickim.

    Prokuraturze udało się zlokalizować świadka, przebywał za granicą. Jest to obcokrajowiec, który może dostarczyć w tej sprawie istotnych informacji. Świadek ten jest kluczowym elementem w dochodzeniu, jednak konieczne też będzie wystąpienie o międzynarodową pomoc prawną. Jak na ten moment prokuratura oczekuje na zeznania mężczyzny.

    Świadek jest obywatelem Wielkiej Brytanii i jego zeznania mogą mieć duże znaczenie w trakcie śledztwa. Pomocne będą zarówno nagrania monitoringu, oględziny pojazdu, jak i informacje dostarczone przez obcokrajowca.

    Wiadomość o odnalezieniu świadka pojawiła się pierwotnie w Polskim Radiu.

  • w

    Kąpielisko w Dolinie Trzech Stawów doskonałym miejscem na relaks dla mieszkańców i turystów (dziennikzachodni.pl)

    Nie wszyscy wiedzą, że Katowice skrywają w sobie fantastyczną oazę rekreacyjną, jaką jest Kąpielisko w Dolinie Trzech Stawów. Jest to ukryty klejnot, który oferuje błogi odpoczynek w upalne dni oraz odskocznię od miejskiego zgiełku. Kąpielisko w Dolinie Trzech Stawów przyciąga zarówno mieszkańców, jak i turystów, którzy mają okazję czerpać wiele radości z wodnych atrakcji pod nadzorem ratowników.

    Otoczona zielenią Dolina Trzech Stawów kontrastuje z betonowym miastem Katowice, udostępniając świetne miejsce na relaks dla wszystkich osób, które uwielbiają spędzać czas na świeżym powietrzu. Kąpielisko to znakomite połączenie aktywności fizycznej z naturą, które przyciąga do siebie tłumy letników, szczególnie w upalne dni, kiedy pragnienie ochłody jest największe.

    Główną zaletą kąpieliska jest czysta woda i piaszczysta plaża, a także liczne atrakcje, takie jak korty tenisowe, boiska do siatkówki plażowej, boiska do koszykówki i wiele innych.

    Jednakże do Doliny Trzech Stawów przyciągają nie tylko atrakcje wodne. Malownicze otoczenie, w jakim położone jest kąpielisko, jest idealnym wyborem na relaksujący dzień ze smacznym piknikiem. Ta katowicka perełka wakacyjna to świetne miejsce nie tylko na rekreację, ale także korzystanie z kulturalnych wydarzeń, takich jak koncerty czy wystawy.

    Kąpielisko w Dolinie Trzech Stawów zapewnia rozrywkowo spędzony czas dla różnych grup wiekowych. Ponadto, każdego dnia nadzór nad bezpieczeństwem plażowiczów sprawują profesjonalni ratownicy.

  • w

    21. Dzień Misia, Miodu i Bartników w Poroninie! Koronacja Podhalańskiej Królowej Miodu 2023 (zakopane.naszemiasto.pl)

    W Poroninie świętowano 21. Dzień Misia, Miodu i Bartników, podczas którego wyłoniono nową królową miodu. Tytuł królowej zdobyła Natalia Oprzędek z Białki Tatrzańskiej, wykazując się wiedzą pszczelarską oraz praktycznymi umiejętnościami związanymi z pszczołami.

    W tegorocznej edycji Dnia Misia, Miodu i Bartników głównym wydarzeniem były wybory królowej miodu. Impreza, która w tym roku obchodziła swoją 21. edycję, nawiązywała do góralskich tradycji pszczelarskich. Stoiska prezentujące miody z podtatrzańskich pasiek zachęcały do degustacji i zakupu różnorodnych produktów na bazie miodu, takich jak kosmetyki czy świece.

    Uroczystość rozpoczęła się mszą św. w kościele św. Marii Magdaleny w Poroninie, dedykowaną pszczelarzom. Następnie świętowanie przeniosło się na teren Gminnego Ośrodka Kultury. Do konkursu o miano Podhalańskiej Królowej Miodu stanęły cztery kandydatki. Wśród zadań konkursowych znalazły się atrakcje jak rozpoznawanie miodów, umiejętność pracy z ramkami i prezentacje strojów góralskich.

    Umiejętności kandydatek oceniali jurorzy, którzy składali się m.in. z przedstawicieli Rady Gminy Poronin, Podhalańskiego Zrzeszenia Pszczelarzy i komisji kultury. W rezultacie zaciętej rywalizacji tytuł Podhalańskiej Królowej Miodu 2023 zdobyła Natalia Oprzędek z Białki Tatrzańskiej. Drugie i trzecie miejsce przypadło Małgorzacie Wyrtel z Zubrzycy Dolnej i Małgorzacie Sieczka z Białego Dunajca. Natomiast Magdalena Dziubas z Małego Cichego została Damą Dworu.

    Z racji tego, że w klasyfikacji łącznej pojawiła się taka sama liczba punktów, wynik rozstrzygnięto, biorąc pod uwagę miejsce zajęte w rozpoznawaniu miodów. Tym sposobem wybór padł na Natalię Oprzędek, którą koronowała ubiegłoroczna królowa Magdalena Stawczyk z Leśnicy. Małgorzatę Wyrtel i Małgorzatę Sieczka zaprezentowano jako wicekrólowe, a Magdalenę Dziubas jako najmłodszą kandydatkę.

    Podczas Dnia Misia, Miodu i Bartników ogłoszono także zwycięzcę konkursu na „najsmaczniejszy miód”, którym okazał się miód Józefa Bobka z Odrowąża.

    Co więcej, na scenie plenerowej zabawę gościom umilali Kabaret Truteń i koncert Gronickich, a także artystyczne życzenia jubileuszowe.

  • w

    Potrącenie rowerzysty w gdańskiej dzielnicy Siedlce. Poszkodowany trafił do szpitala (dziennikbaltycki.pl)

    Dnia 23 sierpnia doszło do niebezpiecznej sytuacji na drodze w gdańskiej dzielnicy Siedlce, gdzie potrącono 30-letniego rowerzystę. Mężczyzna z obrażeniami trafił do szpitala.

    Groźny wypadek miał miejsce w środę w godzinach porannych na skrzyżowaniu ul. Bema i Kartuskiej w dzielnicy Siedlce. Około godz. 7:00 policjanci patrolujący rejon spostrzegli, że samochód osobowy potrącił mężczyznę na rowerze. Funkcjonariusze błyskawicznie znaleźli się na miejscu zdarzenia.

    Według ustaleń policji wynika, że 30-letni mężczyzna, który poruszał się po ścieżce rowerowej w stronę centrum Gdańska, został potrącony przez samochód osobowy marki Peugeot. Do wypadku doszło na skrzyżowaniu ul. Bema i Kartuskiej, gdzie kierowca peugeota nie ustąpił pierwszeństwa rowerzyście.

    Kierowca i rowerzysta nie byli w stanie nietrzeźwości

    Z powodu zderzenia 30-latek doświadczył obrażeń, z racji czego na miejsce wezwano Zespół Ratownictwa Medycznego, który przewiózł poszkodowanego do pobliskiego szpitala. Natomiast 48-letniemu kierowcy peugeota zatrzymano prawo jazdy. Ponadto, zarówno rowerzysta, jak i kierowca, zostali przebadani alkomatem, który wykazał, że obaj mężczyźni byli trzeźwi.

    Mieszkańcy gdańskiej dzielnicy Siedlce donoszą, że na skrzyżowaniu ul. Bema i Kartuskiej kierowcy mają obowiązek ustępowania pierwszeństwa rowerzystom. Niemniej jest to dość niebezpieczne miejsce, ponieważ zdarza się, że kierowcy ich nie dostrzegają.

  • w

    Legendarny okręt ORP Kondor zyskuje nowe życie jako atrakcja turystyczna (dziennikbaltycki.pl)

    Okręt podwodny ORP „Kondor”, pierwotnie służący w Marynarce Wojennej, został zakupiony przez przedsiębiorcę Andrzej Syldatka od Agencji Mienia Wojskowego. Okręt zostanie przetransportowany z Gdyni do Stoczni Wisła w Gdańsku. Pierwotne plany zakładają wykorzystanie nabytku jako atrakcji turystycznej, być może na gdańskiej Motławie.

    Po zakupieniu przez Andrzeja Syldatka okręt cumował w centrum Gdyni, wzbudzając zainteresowanie zarówno mieszkańców, jak i turystów. Przedsiębiorca zapowiedział, że po poprawie pogody okręt o długości 47 metrów zostanie przetransportowany do Gdańska. Aktualnie przeprowadzane są prace naprawcze w Stoczni Wisła.

    Najprawdopodobniej po zakończeniu napraw okręt stanie się atrakcją turystyczną. Jak na tę chwilę Andrzej Syldatk poszukuje odpowiedniego miejsca, być może w kooperacji z miastem Gdynia lub innymi inwestorami. Właściciel podkreśla, że okręt jest imponującym i unikatowym okazem.

    Decyzja o udostępnieniu okrętu do zwiedzania jest już pewna, ale lokalizacja nie została jeszcze ustalona. Gdańsk jest brany pod uwagę jako atrakcyjniejsze miejsce od Gdyni ze względu na większy ruch turystyczny. Natomiast Motława, gdzie znajduje się również statek-muzeum „Sołdek”, jest tutaj jedną z możliwych lokalizacji.

    ORP „Kondor” został zbudowany w 1964 roku w Niemczech, a potem przekazany polskiej Marynarce Wojennej przez Norwegię. „Kondor” brał udział w różnych operacjach i ćwiczeniach. Charakteryzuje się długością 47 metrów, szerokością 5 metrów oraz wypornością nawodną i podwodną wynoszącą odpowiednio 520 i 572 tony.

  • w

    MPWiK kontra Wody Polskie: Spór o taryfę wody i ścieków (kurierlubelski.pl)

    Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Lublinie dwukrotnie występowało do Wód Polskich o zgodę na podniesienie taryfy za dostawę wody i odbiór ścieków. W dwóch przypadkach Wody Polskie odmówiły, co skłoniło MPWiK do odwołania się do Prezesa Wód Polskich w Warszawie. Jednakże ta instancja również odrzuciła prośbę, co doprowadziło do działań MPWIK i złożenia skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, argumentując istnienie błędów w decyzji Wód Polskich.

    Od prawie roku trwa spór między Miejskim Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji w Lublinie a Wodami Polskimi w kwestii zmiany taryfy za dostawę wody i odbiór ścieków. Obecnie mieszkańcy Lublina płacą 4,20 zł za metr sześcienny wody i 5,57 zł za równą ilość ścieków, sumując to do 9,77 zł. W 2022 roku MPWiK wystąpiło z prośbą do Wód Polskich o zatwierdzenie nowych stawek: 4,61 zł za metr sześcienny wody i 6,38 zł za ścieki, co w sumie wynosiłoby 10,99 zł. Kolejne lata przewidywały spadek cen wody do 4,58 zł, a następnie wzrost do 5,28 zł. W przypadku ścieków stawki miały wynosić odpowiednio 6,38 zł, 6,50 zł i w końcu 7,33 zł. Wodów Polskich w Lublinie odrzuciły ten wniosek w lutym, a w odpowiedzi MPWiK odwołało się do Prezesa Wód Polskich w Warszawie.

    Decyzja Prezesa, wydana 10 lipca, potwierdziła pierwotną decyzję, odrzucając wniosek MPWiK. MPWiK twierdzi jednak, że decyzja ta oparta jest na fałszywych przesłankach i nieprawidłowych interpretacjach faktów, co podważa jej prawidłowość. Magdalena Bożko, rzeczniczka MPWiK, dodaje, że decyzja Prezesa Wód Polskich zawiera również błędy.

    Magdalena Bożko oznajmiła, że MPWiK trzykrotnie otrzymało powiadomienie od Wód Polskich o nowych terminach rozpatrzenia, a mimo to otrzymana decyzja zawiera istotne błędy, które kwestionują jej rzetelność.

    W decyzji Prezesa mowa jest o rozpatrzeniu odwołania Zarządu Usług Komunalnych Sp. z.o.o. z dnia 31 stycznia 2023 r. od decyzji Dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Lublinie z dnia 13 lutego 2023 r. MPWiK zauważa jednak dwa błędy: nieprawidłową datę oraz niepoprawną nazwę spółki (powinno być Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji). W rezultacie niekorzystnej decyzji Wód Polskich, MPWiK zwróciło się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, składając skargę na decyzję Prezesa Wód Polskich dnia 16 sierpnia.

  • w

    Nadjeżdża 35. Ogólnopolski Rajd Honorowych Dawców Krwi PCK! Na imprezę zaprasza Lubuski Oddział PCK (gazetalubuska.pl)

    Lubuski Oddział PCK serdecznie zaprasza na 35. Ogólnopolski Rajd Honorowych Dawców Krwi PCK. Wydarzenie zaplanowane jest na okres 24 – 27 sierpnia. Trasa rajdowa będzie obejmować miejscowości, takie jak Sławę, Trzebiechów, Sulechów, Kalsk i powrót do Sławy.

    Przed rozpoczęciem wszystkie osoby, które mają zamiar wziąć udział w rajdzie, będą mogli wpisać się na listę zawodników. Natomiast jedną z głównych atrakcji będzie okazja do oddania krwi przy ambulansie Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa z Zielonej Góry. Ambulans będzie dostępny w sobotę (26 sierpnia) na terenie ośrodka PCK w Sławie.

    Jak zaznacza Bogusława Fediuk-Pelińska, sekretarz Lubuskiej Okręgowej Rady Honorowych Dawców Krwi PCK, organizatorzy zachęcają mieszkańców i rajdowców ze Sławy i okolic do udziału w akcji oddawania krwi. Osoby zainteresowane będą mogły oddać krew w sobotę w godz. 10:00-16:00.

    Jakie warunki muszą spełniać uczestnicy rajdu?

    Rajd będzie otwarty dla honorowych dawców krwi, działaczy i sympatyków Polskiego Czerwonego Krzyża wraz z rodzinami. Załoga rajdowa musi składać się z kierowcy, pilota (powyżej 15 lat) i kobiety (powyżej 15 lat). Aczkolwiek, co najmniej jedna z osób musi być honorowym dawcą krwi. Na rajdzie pojawią się ekipy z różnych zakątków Polski, w tym także z województwa lubuskiego.

    Trasa rajdu prowadzi ze Sławy przez Bojadła, Trzebiechów do Sulechowa i Kalska, a następnie wraca do Sławy. Po zakończeniu rajdu planowane są również inne atrakcje sportowe i rekreacyjne. Celem rajdu jest promowanie honorowego krwiodawstwa, pierwszej pomocy oraz odkrywanie uroków Ziemi Lubuskiej.

    Warto dodać, że jest to już 35. edycja Ogólnopolskiego Rajdu Honorowych Dawców Krwi PCK, który odbywał się co roku, oprócz dwóch lat związanych z pandemią.

  • w

    Zalane przedszkole przy ul. Wyszyńskiego zamknięte na potrzeby remontu (gs24.pl)

    Przedszkole „Mali odkrywcy” przy ul. Wyszyńskiego w Szczecinie zostało zamknięte z powodu zalania, które stworzyło zagrożenie dla instalacji elektrycznej. Zaniepokojeni sytuacją rodzice zastanawiają się, jak zostanie rozwiązana kwestia opieki nad ich dziećmi.

    Placówka pozostaje zamknięta już od ponad tygodnia, a na drzwiach frontowych umieszczono informację o zalaniu. Z tego względu część dzieci została przeniesiona do innych przedszkoli, szczególnie dotyczy to dzieci, których rodzice wnioskowali o opiekę w czasie wakacji. Jak na tę chwilę nie wiadomo, jak długo będzie utrzymywać się taka sytuacja, a także, czy przedszkole przy ul. Wyszyńskiego w ogóle będzie mogło jeszcze wrócić do normalnej działalności.

    Nieoficjalnie przyczyną obecnej sytuacji jest długoletnie oczekiwanie na remont placówki. Przedszkole już dawno zgłoszono do remontu, ale brak firmy wykonawczej opóźnił prace. Rodzice martwią się, że ostatnie zalanie może zaostrzyć konieczność remontu, a to z kolei wydłuży czas zamknięcia przedszkola. Ponadto, rodzice chcą również wiedzieć, jak będzie to wyglądać w praktyce, gdy rozpocznie się rok szkolny.

    Podczas okresu wakacyjnego przedszkole pracuje w trybie letnim, jednak na początku września pojawi się w nim setka dzieci. Natomiast przeniesienie ich do innych placówek może być trudne, zwłaszcza że nie wszystkie przedszkola w okolicy są w stanie pomieścić dodatkowe grupy dzieci.

    Według informacji z Urzędu Miasta, woda z uszkodzonej rury spowodowała zalanie instalacji elektrycznej, co uniemożliwia użytkowanie budynku. Analizowane są opcje naprawy i koszty związane z przywróceniem funkcjonalności. Natomiast prace nie mogą się rozpocząć przed wykonaniem opinii technicznej – która opóźni proces.

    Budynek jest obecnie osuszany, a instalacja elektryczna zabezpieczana. Prace budowlane zostaną podjęte po przygotowaniu opinii technicznej. Jednak to wymaga czasu. Z tego powodu nie ma możliwości, aby dzieci wróciły do przedszkola po wakacjach. Obecnie przygotowywane są plany ewentualnego przeniesienia dzieci do innych placówek, aby zapewnić im odpowiednie warunki na nowy rok szkolny.

  • w

    Policjanci z Poznania rozbili zorganizowaną grupę złodziei samochodów. Podejrzani kradli auta w Niemczech i przewozili do Polski (gloswielkopolski.pl)

    Grupie przestępczej z Poznania, składającej się z 12 członków, grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat. Jak podała prokuratura, członkowie grupy zajmowali się kradzieżami samochodów w Niemczech, które następnie przewozili do Polski i demontowali na części.

    Prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, doniósł, że funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu oraz poznańska prokuratura okręgowa ustalili, że grupa przestępcza operująca na obszarze lubuskiego i wielkopolskiego województwa liczyła kilkunastu członków. Ich działalność polegała na kradzieżach aut w Niemczech, skąd później przewoziła je do Polski, gdzie były demontowane i sprzedawane na części.

    Ukradli samochody o łącznej wartości prawie miliona złotych

    Według prokuratora Wawrzyniaka, grupa działała od marca do sierpnia tego roku. Obszarem jej działalności były takie miejsca jak Berlin i Brandenburgia. Złodzieje skupiali się na konkretnych pojazdach, które przewożono do Polski i przekazywano paserom w kraju. Ofiarą grupy padło w sumie 11 samochodów o wartości blisko miliona złotych.

    Przed tygodniem, na wniosek prokuratury, 12 osób zostało zatrzymanych przez poznańskich policjantów. Dziesięciu z nich usłyszało zarzuty związane z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się kradzieżami z włamaniem. Wśród zatrzymanych jest także lider grupy, złodzieje samochodów i paser.

    Prokurator Wawrzyniak dodał, że na wniosek śledczych kierujący grupą oraz czworo członków zostali aresztowani tymczasowo na trzy miesiące. Pozostałym podejrzanym prokurator zastosował środki zapobiegawcze, takie jak dozór policji, zakaz opuszczania kraju oraz kontaktowania się między sobą. Wszystkim podejrzanym grozi kara do 10 lat więzienia. Śledczy uważają, że sprawa ma charakter rozwojowy i nie wykluczają kolejnych zatrzymań.

  • w

    Dolny Śląsk: Silne burze z gradem wielkości piłeczek pingpongowych. Połamane konary, obalone drzewa i zalane piwnice (gazetawroclawska.pl)

    W dniu 22 sierpnia nad Dolnym Śląskiem pojawiły się burze z gradem, dokonując szkód w okolicy, takich jak połamane konary i obalone drzewa. Warunki atmosferyczne wpłynęły również na ruch na autostradzie A4, który został spowolniony na odcinku 15 kilometrów.

    Sytuacja burzowa rozwinęła się bardzo szybko. Najpierw wystąpiły przelotne deszcze, które nawiedziły Wałbrzych. Następnie nadeszła burza, która kierowała się z Legnicy w stronę Wrocławia. Pogodzie towarzyszył silny wiatr wraz z opadami deszczu i miejscowym gradem.

    Po godz. 18:00 na telefonach komórkowych mieszkańców pojawił się alert pogodowy, ostrzegający o burzach z gradem, obfitych opadach i potencjalnych podtopieniach. Należy zaznaczyć, że tego samego wieczora w Kątach Wrocławskich spadł grad o wielkości piłeczek pingpongowych.

    Zawalone drzewo przygniotło trzy samochody

    Komenda PSP w Jaworze informuje również o połamanych drzewach, które uszkodziły groby na cmentarzu w Budziszowie Wielkim. Natomiast silny wiatr w Jaworze wyrwał drzewo z korzeniami, które zawaliło się na trzy samochody. Szczególne straty odnotowano w miejscowościach takich jak Wądroże Wielkie, Budziszów Wielki i Gądków. Burza dotknęła również Strzelin i przysporzyła problemów mieszkańcom Wiązowa.

    Strażacy z Dolnego Śląska podjęli ponad 200 nocnych interwencji. Działania straży pożarnej obejmowały usuwanie połamanych drzew oraz wypompowywanie wody z zalanych piwnic. Burza przeszła przez wiele powiatów, w tym wrocławski, średzki, strzeliński, milicki, oławski i jaworski.

  • w

    Agresywny byk poturbował dwie osoby, jak uciekał z gospodarstwa w Tłuchowie (i.pl)

    Do niecodziennej sytuacji doszło w miejscowości Tłuchowo (pow. lipnowski), gdzie z gospodarstwa uciekł rozwścieczony byk. Zwierzę sprowokowało do działań strażaków, członków OSP oraz funkcjonariuszy policji, którzy zaangażowali się w jego schwytanie.

    Nietypowe zdarzenie miało miejsce w poniedziałek, 21 sierpnia, około godziny 9:00 na jednym z gospodarstw w miejscowości Tłuchowo (woj. kujawsko-pomorskie). Z terenu posesji uciekł rozwścieczony byk, który po drodze zaatakował kobietę, ponieważ próbowała go powstrzymać. Z powodu agresji zwierzęcia ucierpiał też mąż kobiety, właściciel byka, który próbował opanować sytuację.

    Kiedy na miejscu pojawili się strażacy z JRG w Lipnie, udzielili poszkodowanym pierwszej pomocy. Zarówno kobieta, jak i mężczyzna, zostali poddani hospitalizacji. 60-latek został przetransportowany helikopterem do szpitala w Płocku, a 58-letnią kobietę przewieziono karetką do szpitala w Lipnie.

    Akcję złapania byka wspierali strażacy z OSP w Tłuchowie, Jasieniu i Trzciance. Po niedługich poszukiwaniach zwierzę zostało zlokalizowane w rejonie wsi Kamień Kotowy, oddalonej ok. 2 km od gospodarstwa.

    W schwytaniu byka pomagał również rolnik z traktorem oraz funkcjonariusze komisariatu w Tłuchowie. Pomimo że policjanci próbowali podejść byka, agresywne zwierzę najpierw zaatakowało traktor, a potem skierowało swoje rogi w stronę funkcjonariuszy.

    W efekcie sytuacja wymusiła na policjantach konieczność oddania strzałów, co doprowadziło do obezwładnienia byka. Zwierzę zostało zabezpieczone i przekazane strażakom z OSP w Jasieniu.

  • w

    Politycy opozycji: Tusk przestaje wierzyć, że zostanie premierem, a Rafał Trzaskowski usuwa się w cień (i.pl)

    Polityk opozycji zaznaczył, że Donald Tusk zdecydował o włączeniu lidera Agrounii, Michała Kołodziejczaka, na listy Koalicji Obywatelskiej. Powodem jest fakt, że Tusk stracił wiarę w możliwość objęcia stanowiska premiera po wyborach, stąd ta decyzja.

    Podczas ostatniego spotkania Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej zostały zatwierdzone listy kandydatów Koalicji Obywatelskiej do Sejmu. Niektóre wybory liderów list przyniosły duże zaskoczenia. Największym z nich był wybór Michała Kołodziejczaka na lidera listy KO w Koninie. Informacje „Wprost” ujawniają, że ta decyzja była zaskoczeniem nie tylko dla opinii publicznej, ale także dla samych polityków KO.

    Informator tygodnika opowiada o zszokowaniu w szeregach partii i braku zrozumienia dla decyzji lidera. Według tej osoby, Kołodziejczak jest nieprzewidywalny i może stworzyć problemy Donaldowi Tuskowi. Z kolei inny polityk opozycji sugeruje, że za decyzją Tuska kryje się głębszy powód. Twierdzi, że Tusk przestał wierzyć w swoje szanse na objęcie stanowiska premiera.

    Decyzja Tuska o włączeniu Kołodziejczaka na listy wskazuje, że stracił pewność zdobycia władzy i objęcia kierowania rządem. W przeciwnym razie nie ryzykowałby z problematycznym kandydatem – informuje źródło tygodnika.

    Osoba związana z Lewicą uważa, że całe zamieszanie między KO a Agrounią wynika z przekonania Tuska o przegranej w wyborach i rezygnacji z dalszej polityki na rzecz spędzania czasu z wnukami. A to z kolei, jak sugeruje, mogłoby być korzystne dla Polski.

    Informacje dziennikarek pokazują również, że sposób ułożenia list wyborczych obniżył morale w PO. Politycy opozycji podejrzewają, że Tusk dostosował listy do swoich interesów, a Rafał Trzaskowski świadomie zdecydował, że będzie się mniej rzucać w oczy, aby uniknąć identyfikacji z ewentualną porażką lidera PO.

  • w

    Śmiertelny wypadek w gminie Rędziny: 71-latka potrącona przez własny samochód (i.pl)

    W miniony weekend na parkingu w miejscowości Rudniki (gm. Rędziny, pow. częstochowski) miała miejsce tragiczna sytuacja. Kobieta w wieku 71 lat właśnie skończyła robienie zakupów i była zajęta pakowaniem towarów do bagażnika swojego samochodu. Niestety w pewnym momencie auto niespodziewanie ruszyło i potrąciło seniorkę. Obrażenia kobiety okazały się śmiertelne. Śledztwo w tej sprawie prowadzi policja.

    Do śmiertelnego wypadku doszło na parkingu obok jednego ze sklepów spożywczych w miejscowości Rudniki, niedaleko Częstochowy. W wyniku wypadku potrącona została 71-letnia kobieta, która poniosła śmierć na miejscu zdarzenia. Na podstawie zgromadzonych informacji ustalono, że seniorka zderzyła się z własnym samochodem.

    Jak informuje asp. sztab. Barbara Poznańska, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie, w sobotę po południu 71-latka przebywała na parkingu przed sklepem spożywczym w Rudnikach. W trakcie pakowania zakupów do samochodu prawdopodobnie doszło do nieszczęśliwego wypadku.

    Kobieta stała przy samochodzie od strony kierowcy i przekręciła kluczyk w stacyjce. Możliwe, że chciała włączyć klimatyzację lub opuścić szyby z powodu upału. Uruchomiony silnik na wstecznym biegu spowodował, że auto ruszyło do tyłu. Otwarte drzwi przewróciły seniorkę, a następnie wciągnęło ją pod koło, co niestety zakończyło się śmiercią.

    Policjantka podkreśliła, że dokładne okoliczności wypadku zostaną zbadane w prowadzonym postępowaniu. Obecne ustalenia opierają się na zeznaniach świadków i analizie monitoringu.

  • w

    Narastający problem dzików na Klinach Borkowskich. Mieszkańcy popadają w coraz większe obawy (gazetakrakowska.pl)

    Pogłębiający się problem z dzikami na Klinach Borkowskich sprawia, że mieszkańcy stają się coraz ostrożniejsi. Wiele osób nie tylko unika wyjścia z domów, ale także ostrzega się nawzajem przed obecnością dzików, które obecnie stanowią stały element parku im. Maćka i Doroty. Dzikie stada, w tym trzy dorosłe osobniki i kilkanaście warchlaków, są dzisiaj stałymi gośćmi na osiedlu.

    Problem z dzikami na Klinach Borkowskich narasta od około dwóch lat. Wataha dzików w Dzielnicy X Swoszowice regularnie niszczy teren parku im. Maćka i Doroty, czując się tam jak w swoim naturalnym środowisku. W bieżącym roku mieszkańcy odnotowali obecność trzech dużych dzików oraz około 20-30 warchlaków w rejonie ul. Pustynnej w Krakowie.

    Mieszkańcy żyją w atmosferze niepokoju, co skłania ich do wzajemnego ostrzegania się przed dużymi stadami dzików. W obliczu tego problemu korzystanie z parku staje się trudnością. Wielu mieszkańców osiedla Kliny zwraca uwagę na to, że miejskie przestrzenie zielone są zniszczone, a miasto pozostaje bierne wobec sytuacji. Ostatecznie, sprawa została zgłoszona do prokuratury jako kwestia zagrożenia zdrowia i życia.

    Historia problemu dzików w Dzielnicy Swoszowice sięga 2017 roku, gdy mieszkańcy zaczęli zauważać ślady obecności w parku im. Maćka i Doroty. Zarząd Zieleni Miejskiej planował działania odstraszające, jednak na przestrzeni lat sytuacja nie uległa poprawie. Dzikie stada w Krakowie są coraz liczniejsze, a wiosną przybywa nowych młodych dzików. Populacja tych zwierząt może się zwiększyć nawet o 250% w ciągu jednego sezonu.

    Prof. Marek Wajdzik z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie tłumaczy, że obecność łaciatych dzików niekoniecznie wynika ze skrzyżowania dzików ze świniami. Te wyjątkowe osobniki są rezultatem mutacji genetycznych.

    W związku z narastającym problemem dzików w Krakowie utworzono specjalny zespół ds. przeciwdziałania nadmiarowi tych zwierząt w mieście. Spotkanie organizacyjne odbyło się 21 marca br., a uczestniczyli w nim przedstawiciele różnych instytucji. Wszystkie zobowiązały się do działań mających na celu kontrolowanie populacji dzików i edukację mieszkańców. Jednak od pięciu miesięcy nie doszło do ponownego zgromadzenia członków zespołu.

  • w

    Park Kościuszki: Mieszkańcy Katowic nie chcą sztucznej rzeki. Wolą nasadzenie drzew i odnowienie parkowej infrastruktury (dziennikzachodni.pl)

    Katowice zamierzały wydać 5 mln złotych na sztuczną rzekę i wolierę w Parku Kościuszki. Jednak pomysł spotkał się z opozycją mieszkańców, którzy uruchomili petycję, gromadząc 4 tys. podpisów. Mieszkańcy preferują, aby środki na sztuczną rzekę przeznaczyć na odnowienie parkowej infrastruktury i nasadzenie drzew.

    Stowarzyszenie „Mieszkańcy dla Katowic” zainicjowało zbiórkę podpisów przeciwko budowie sztucznej rzeki w Parku Kościuszki. Reakcją na tę inicjatywę było oświadczenie Macieja Stachury, sekretarza miasta, w którym podkreślił zaangażowanie miasta w częściowe spełnienie postulatów mieszkańców.

    Miasto złożyło obietnicę, że zrealizuje niektóre postulaty mieszkańców Katowic. W związku z tym powstały plany posadzenia 150 drzew, w tym przy granicy z autostradą A4, gdzie będą pełnić rolę naturalnego buforu akustycznego. Nowe nasadzenia pojawią się również nad Małym Stawem. Ponadto, przeprowadzona zostanie także renowacja kościoła św. Michała Archanioła.

    Miasto rozumie i akceptuje potrzebę dalszych prac w Parku Kościuszki, lecz ich realizacja zależy od pozyskania zewnętrznych środków. W świetle obciążeń budżetowych, wynikających m.in. z „Polskiego Ładu”, inwestycje te nie są obecnie uwzględnione w budżecie.

    Podsumowując; w reakcji na petycję mieszkańcy zaapelowali o zaniechanie planowanej budowy sztucznej rzeki i przekierowanie środków na odnowę parku oraz nasadzenia drzew. Chodzi o zastąpienie wyciętych drzew nowymi nasadzeniami różnych wysokości, szczególnie wzdłuż autostrady A4 oraz modernizację istniejącej infrastruktury w Parku Kościuszki.

  • w

    Młody niedźwiedź przegonił grupę turystów w Dolinie Jaworzynki (zakopane.naszemiasto.pl)

    Niedzielnego wieczoru w Tatrach doszło do incydentu, który spłoszył osoby schodzące ze szlaku z Murowańca do Kuźnic w Dolinie Jaworzynki. Okazało się, że grupę turystów przestraszył młody niedźwiedź, który znajdował się w pobliżu.

    Dnia 20 sierpnia, około godziny 20:00, złożona z kilkunastu osób grupa turystów wracała ze szlaku z Murowańca do Kuźnic. W pewnym momencie z pobliskich drzew w Dolinie Jaworzynki wybiegł przerażony chłopak, który wymachiwał rękami w górze, informując o niedźwiedziu. Początkowo wszyscy pomyśleli, że to dowcip. Jednak niedługo potem pojawił się również niedźwiedź, który stanął na tylnych łapach, a potem zaczął gonić turystów. Uciekającym wydawało się, że po przebiegnięciu 100 metrów niedźwiedź zrezygnuje, jednak zwierzę nie ustawało w pościgu. Na szczęście na kolejnych stu metrach dał za wygraną.

    Turyści twierdzą, że niedźwiedź był najprawdopodobniej młodym osobnikiem, który zbliżył się do nich na odległość 15 metrów. Jak dodają, spotkanie z niedźwiedziem o pazurach przypominających sztylety nie było niczym przyjemnym, a cała sytuacja była bardzo stresująca. Wszyscy turyści, grupa 12 osób, zebrali się na ławce przy zejściu do Doliny Jaworzynki. A niedźwiedź, gdy tylko wyczuł większą grupę ludzi, postanowił się wycofać. Po tej nietypowej sytuacji turyści włączyli swoje latarki i podśpiewując, zeszli do Kuźnic.

    Park Narodowy monitoruje teren szlaku na Halę Gąsienicową. Wicedyrektor TPN, Filip Zięba, informuje, że wcześniej nie odnotowano problemów turystów z niedźwiedziami. Istnieje obawa, że niedźwiedź mógł być wcześniej przez kogoś dokarmiany. Filip Zięba dodaje też, że niedźwiedź stojący na tylnych obserwuje w ten sposób otoczenie. Nie jest to oznaka agresji.

  • w

    Ekspedycja „Santi Odnaleźć Orła” wypływa z portu w Ijmuiden na Morze Północne (dziennikbaltycki.pl)

    Współczesna ekspedycja „Santi Odnaleźć Orła” planuje wkrótce wyruszyć w morze. Wcześniej została opóźniona z powodu trudnych warunków atmosferycznych na Morzu Północnym.

    W niedzielę, 20 sierpnia, zespół „Santi Odnaleźć Orła” rozpoczął podróż do Holandii, a dzisiaj z portu w Ijmuiden mają zamiar wyruszyć na morze. Na pokładzie jednostki badawczej znajdują się kluczowe osoby, takie jak Tomasz Stachura (szef projektu), nurek oraz hydrografowie: Benedykt Hac, Karol Jacob, Michał Niemkiewicz, Marek Cacaj (nurek, fotograf, filmowiec) oraz Piotr Michalik (badacz historii ORP „Orzeł”). Stanowią oni tegoroczną ekipę poszukiwawczą w projekcie „Santi Odnaleźć Orła”.

    Przez wiele lat ekspedycje „Santi Odnaleźć Orła” przeszukują dno Morza Północnego, poszukując pozostałości słynnego polskiego okrętu, który zaginął w 1940 roku. Pierwotnie ta dziesiąta wyprawa miała rozpocząć się w sierpniu, jednak wszystko zepsuła burzliwa pogoda. W przeszłości ekspedycje przyczyniły się do odkrycia wielu wraków, lecz „Orzeł” nadal pozostaje nieodkryty.

    ORP „Orzeł”, jeden z nowoczesnych okrętów polskiej Marynarki Wojennej przed wojną, zaginął bez śladu na Morzu Północnym w 1940 roku. Na pokładzie było ponad 60 osób, a zagłada okrętu stanowi jedną z największych zagadek wojny na Morzu Północnym.

    Uczestnicy ekspedycji mają zamiar zweryfikować nową hipotezę dotyczącą losów „Orła”. Skupią się na obszarze, który znajduje się na północny wschód od wcześniejszych poszukiwań, blisko niemieckich pól minowych. Wybór tego obszaru oparto na trasach alianckich okrętów podwodnych.

    Ekipa jest zdania, że brak raportów z „Orła” wskazuje na wydarzenia na wczesnym etapie patrolu. Planują zbadać zarówno bardziej, jak i mniej prawdopodobne teorie, aby zakończyć projekt sukcesem. Prace będą prowadzone na pokładzie MV Tonijn, zespół będzie korzystał z zaawansowanej aparatury do lokalizacji wraku, a nurkowie przeprowadzą bliższe oględziny znaleziska.

  • w

    Epidemia nielegalnych maszyn hazardowych na Pomorzu: Setki automatów zabezpieczonych przez funkcjonariuszy KAS (dziennikbaltycki.pl)

    W tym roku Krajowa Administracja Skarbowa odkryła blisko 700 nielegalnych automatów do gier hazardowych na Pomorzu. W związku ze sprawą zatrzymano podejrzane osoby. Do interwencji dochodziło w różnych miastach w okresie lipca i sierpnia.

    Niedawno funkcjonariusze Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni wspólnie z policją w Tczewie skonfiskowali 11 nielegalnych automatów o wartości przekraczającej 130 tys. zł. Natomiast wcześniej, w poprzednim miesiącu, przeprowadzono kontrole w lokalach w Chojnicach i Starogardzie Gdańskim, gdzie również zabezpieczono nielegalne automaty do gier hazardowych.

    Efektem tych działań było zabezpieczenie urządzeń o wartości blisko 170 tys. zł. W trakcie interwencji skonfiskowano także dużą ilość gotówki przeznaczonej na wygrane, a także telefony komórkowe i routery. Przedstawiciele Krajowej Administracji Skarbowej podkreślają, że w tym roku wykryto 125 miejsc, w których organizowano nielegalne gry hazardowe.

    Funkcjonariusze namierzyli i zabezpieczyli 682 automaty, których łączna wartość, razem z gotówką w maszynach, wyniosła około 9 milionów złotych. W niektórych przypadkach ujawniono również narkotyki, w tym marihuanę, amfetaminę i haszysz.

    Osobom organizującym oraz biorącym udział w nielegalnych grach hazardowych postawiono zarzuty. Za uczestnictwo w tym procederze grożą wysokie grzywny, które mogą sięgnąć nawet 33 milionów złotych. Co więcej, w niektórych przypadkach grozi również kara pozbawienia wolności do 3 lat.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.