Więcej wpisów

  • w

    Menora w metalowej klatce na ul. Kowalskiej spowodowała kontrowersje wśród internautów (kurierlubelski.pl)

    Na skrzyżowaniu ulic Kowalskiej i Lubartowskiej w Lublinie pojawiła się niespodziewana instalacja, na którą szybko zareagowali liczni internauci. Okazało się, że ktoś umieścił w tym miejscu menorę w metalowej klatce, doprowadzając tym do kontrowersji na mediach społecznościowych. Menora to siedmioramienny świecznik żydowski, którego misją jest uczczenie pamięci tragedii Szoah.

    Jak informuje biuro prasowe lubelskiego ratusza, artystyczna instalacja w postaci menory została postawiona na skrzyżowaniu ulic Kowalskiej i Lubartowskiej w celu upamiętnienia tragedii Szoah. Inicjatywa ta jest dziełem Fundacji Willa Polonia, która zaangażowana jest w promocję kultury, sztuki i edukacji młodzieży.

    Pomnik w kształcie menory, wykonany ze złoconego materiału, jest jednym z najstarszych symboli w sztuce żydowskiej i pełni bardzo istotną funkcję w judaizmie. Natomiast tabliczka z napisem „Szoah 1942-1943 Lublin Memento! 2022” ma przypominać tragiczne wydarzenia związane ze społecznością żydowską w Europie. Menora znajduje się w klatce i jest otoczona kamieniami będącymi symbolem wiecznej pamięci.

  • w

    Niezgrabna jazda driftem na rondzie w Zielonej Górze. 19-latek nie wiedział, co robi (gazetalubuska.pl)

    Młody kierowca bmw wywołał incydent na rondzie, wykonując niebezpieczne manewry, nie zważając na intensywny ruch uliczny. Jego sztuczki za kierownicą uchwyciło nagranie z monitoringu miejskiego, które ukazuje nieodpowiedzialne zachowanie 19-letniego kierowcy.

    Kamera miejskiego monitoringu zarejestrowała niebezpieczne „popisy” kierowcy, który siedział za kółkiem szarego samochodu osobowego marki BMW. Do zdarzenia doszło na rondzie w Zielonej Górze, gdzie kierowca wielokrotnie próbował wprowadzić auto w poślizg, stwarzając zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Policja otrzymała nagranie z monitoringu, na którym można dostrzec, że kierowca ma wyraźne trudności z kontrolą pojazdu.

    Po otrzymaniu nagrania policjanci ruchu drogowego odwiedzili młodego mężczyznę w jego miejscu zamieszkania. Okazało się, że 19-latek ma zaledwie roczne doświadczenie w prowadzeniu pojazdów. Za swoje niebezpieczne manewry otrzymał mandat w wysokości 3 000 zł. Policja ma nadzieję, że opublikowane nagranie będzie ostrzeżeniem dla potencjalnych naśladowców młodego pirata.

    Funkcjonariusze wyjaśniają, że bezpieczne wykonywanie tego rodzaju manewrów jest możliwe jedynie na torze wyścigowym, pod nadzorem instruktorów. Ponadto przypominają, że takie działania na drogach publicznych mogą zagrażać życiu innych użytkowników.

  • w

    42-latek postrzelił się w brzuch w gminie Cedynia. Sprawę bada policja (gs24.pl)

    Dnia 18 listopada w jednej z miejscowości w gminie Cedynia wydarzyła się groźna i niecodzienna sytuacja. Dyżurny odebrał zgłoszenie o mężczyźnie, który miał ranę postrzałową w okolicy brzucha. Na miejsce wysłano zespół ratownictwa medycznego, który przewiózł poszkodowanego do szpitala. Stan pacjenta jest bardzo poważny.

    Do dramatycznego zdarzenia doszło w sobotę około godziny 22:00 w jednej z miejscowości w gminie Cedynia. Jak podaje Paulina Heigel, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie, do służb dotarło zgłoszenie o rannym mężczyźnie w wieku 42 lat, który cierpiał z powodu rany postrzałowej w okolicy brzucha. Mężczyzna został przewieziony do szpitala. Pacjent jest nieprzytomny, a jego stan jest ciężki.

    Jak relacjonuje asp. Jakub Kuźmowicz, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Gryfinie, mężczyzna najprawdopodobniej postrzelił się w momencie, gdy przecinał nabój śrutowy. I na skutek tej czynności doszło do wystrzału. Obecnie sprawą zajmuje się policja, która zajmuje się gromadzeniem materiału dowodowego i ustalaniem przebiegu zdarzenia.

    Jak donosi portal chojna24.pl, poszkodowany 42-latek najwyraźniej postrzelił się w brzuch z broni, którą sam skonstruował. Jednakże na tym etapie dochodzenia funkcjonariusze policji nie potwierdzają tych informacji.

  • w

    Serhii T. oskarżony o potrójne morderstwo w Puszczykowie. Obywatel Ukrainy złożył szokujące wyjaśnienia (gloswielkopolski.pl)

    Serhii T., obywatel Ukrainy, został oskarżony o potrójne zabójstwo w związku z tragedią w Puszczykowie. Podejrzany przyznał się do uduszenia swojej 29-letniej żony Julii oraz ich dwóch córek; 4,5-letniej Darii i 1,5-rocznej Marii. Ukrainiec dokonał tego ohydnego czynu po kłótni z żoną. Później planował popełnić samobójstwo, lecz ostatecznie zrezygnował i wyznał całą prawdę ochroniarzowi z galerii handlowej w Poznaniu.

    Policja odkryła zwłoki 29-letniej Julii i jej dwóch córek w ich domu w Puszczykowie w sobotę, 18 listopada. Obywatel Ukrainy, Serhii T. (mąż i ojciec), został zatrzymany w momencie, gdy w mieszkaniu przebywał też nastoletni syn z poprzedniego związku. Okazuje się, że sprawca opowiedział o swoim czynie ochroniarzowi z galerii handlowej Avenida, który o wszystkim powiadomił policję.

    Sekcja zwłok zamordowanych ofiar odbyła się w poniedziałek w Zakładzie Medycyny Sądowej w Poznaniu. Prokurator Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu stwierdził, że zarówno matka, jak i dzieci, zostały uduszone rękoma.

    Ukraińcowi przedstawiono trzy zarzuty zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. Podejrzany przyznał się do winy, wyjaśniając, że wszystko z powodu awantury z żoną. Tłumaczył, że kłócił się z Julią o jej nadużywanie alkoholu i o to, że od długiego czasu nie znalazła sobie żadnej pracy. Powiedział, że najpierw postanowił zabić żonę, ale gdy jedna z córek się obudziła, w rezultacie zabił całą trójkę.

  • w

    Uciekł kontroli drogowej i potrącił policjanta w Kobierzycach pod Wrocławiem (gazetawroclawska.pl)

    Groźne zdarzenie miało miejsce 19 listopada w Kobierzycach pod Wrocławiem. Podróżujący samochodem osobowym kierowca zaczął uciekać przed kontrolą drogową i w rezultacie potrącił funkcjonariusza policji. Ranny policjant został przewieziony do szpitala. Z kolei kierowcy udało się zbiec, ale został ujęty dzień później.

    Do sytuacji doszło w niedzielę na drodze krajowej nr 8 w Kobierzycach niedaleko Wrocławia. Policjanci, którzy przeprowadzali rutynową kontrolę drogową, zatrzymali samochód osobowy marki Citroen, którym poruszał się obcokrajowiec. W pewnym momencie kierowca nagle ruszył i rzucił się do ucieczki, potrącając policjanta. Następnie wyskoczył z auta i zaczął uciekać pieszo w kierunku torowiska. Poszkodowany mundurowy trafił do szpitala.

    Policji udało się ustalić tożsamość kierowcy, którym okazał się 26-letni cudzoziemiec. Mężczyzna został zatrzymany 20 listopada około godziny 12:00 w Kobierzycach. Zatrzymany obcokrajowiec, wraz ze zgromadzonym materiałem dowodowym, został doprowadzony przed oblicze prokuratury.

    Podejrzany prowadził samochód bez uprawnień, ponieważ wcześniej stracił prawo jazdy za jazdę w stanie nietrzeźwości. Aktualnie prowadzone jest postępowanie procesowe w tej sprawie. Mężczyzna może usłyszeć zarzut dotyczący czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego, za co grozi do 15 lat więzienia.

    Zdaniem policji nie jest wykluczone, że podejrzany celowo potrącił policjanta.

  • w

    Kolejki na granicy nie maleją. Na przejściu w Dorohusku kierowcy czekają na odprawę nawet 16 dni! (i.pl)

    Wczoraj (19 listopada) pojawiły się informacje dotyczące kolejek na przejściu granicznym w Dorohusku. Na drodze stworzył się ogromny korek, złożony z ponad 1,2 tys. ciężarówek, tworząc sznur ciągnący się na 29 km. Z tego względu kierowcy, którzy chcą przejechać przez przejście w Dorohusku, oczekują na odprawę około 400 godzin – ponad 16 dni!

    Jak relacjonuje kom. Ewa Czyż, rzecznik prasowa z Komendy Miejskiej Policji w Chełmie, kolejka pojazdów ciężarowych do przejścia z Ukrainą w Dorohusku liczy około 29 km, ciągnąc się aż pod miejscowość Stołpie. Służby graniczne szacują czas oczekiwania na 400 godzin.

    W Hrebennem w kolejce na przejściu z Ukrainą czeka około 600 tirów. Czas oczekiwania na przejazd wynosi średnio 150 godzin. Jak dodaje mł. asp. Małgorzata Pawłowska, oficer prasowa z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Lubelskim, korek wydłużył się aż do Wólki Łabuńskiej, uzyskując ponad 40 km długości.

    Protest przewoźników na przejściach z Ukrainą w Dorohusku, Hrebennem i Korczowej trwa już od 6 listopada. Postulaty obejmują wprowadzenie zezwoleń komercyjnych dla ukraińskich firm przewozowych, zawieszenie licencji dla firm powstałych po wybuchu wojny na Ukrainie oraz żądanie likwidacji elektronicznej kolejki po stronie ukraińskiej.

    Ponadto, na początku tygodnia kierowcy planują też rozszerzenie protestu o przejście graniczne w Medyce.

  • w

    Mateusz Morawiecki: Centralizacja może zapewnić Brukseli nowy wymiar władzy (i.pl)

    W najnowszym odcinku swojego podcastu premier Mateusz Morawiecki omówił kwestie związane z przyszłością Polski po wyborach. Zwrócił uwagę na propozycje silnych krajów członkowskich, które dotyczą centralizacji kompetencji Unii. Jak twierdzi premier, mogą one zapewnić Brukseli nowe, niespotykane dotąd uprawnienia.

    Podczas podcastu premier zaznaczył, że propozycje te stawiają też pytanie związane z ambicjami Polski: Czy Polska ma być aktywnym graczem, wyznaczającym trendy, czy też powinna pozostawać w cieniu silniejszych krajów i się im podporządkować. Morawiecki twierdzi, że sposób, w jaki Polska podejmie decyzje w tej kwestii, może określić jej rolę w strukturze europejskiej.

    W ocenie Morawieckiego większość Polaków pragnie kontynuować rozpoczęte przez PiS działania, unikając niszczenia osiągnięć z poprzednich lat. Premier ostrzega, że kraj stoi w obliczu powrotu do sporów z przeszłości, zamiast skupić się na przyszłości i rozwoju. Wspomniał także o konfrontacji politycznej pomiędzy siłami, które gotowe są na to, aby podporządkować Polskę Brukseli a tymi, które dążą do partnerskiej roli w Unii Europejskiej.

    Morawiecki wskazał też na porozumienie koalicyjne między KO, PSL, Polską 2050 i Nową Lewicą. Zdaniem premiera jest on zaniepokojony faktem, że zamiast konkretnych propozycji, jakie były promowane podczas kampanii, znajdują się tylko ogólne zapisy. Morawiecki uważa, że taka sytuacja skutkuje nadmierną ilością dyrektyw, wykraczających poza demokratyczną kontrolę i prowadzących do wzmacniania pozycji silnych kosztem słabszych. Jak dodaje, obrona suwerenności Polski to również obrona samej struktury Unii Europejskiej.

  • w

    Profesor Żurawski vel Grajewski: Zmiany w traktatach unijnych mogą doprowadzić do wojny i rozpadu UE (i.pl)

    Profesor Przemysław Żurawski vel Grajewski wypowiedział się na temat propozycji zmian w traktatach unijnych. Zdaniem profesora takie zmiany zamierzają pozbawić Europę Środkową skutecznego prawa głosu i współdecydowania. Ponadto, obejmują też plan wypchnięcia Amerykanów z Europy i otwarcie się na współpracę z Rosją. Profesor twierdzi, że takie rozwiązania oznaczają wojnę, a także potencjalny rozpad Unii Europejskiej.

    Według Profesora Żurawskiego vel Grajewskiego centralizacja w UE stwarza zagrożenie dla mniejszych państw, które mogą być zdominowane przez większe kraje. A to dlatego, że siła głosu zależy od liczby ludności. To daje Niemcom, Francji, Włochom i Hiszpanii możliwość przegłosowania pozostałych 23 państw, niezależnie od ich decyzji.

    Ponadto, profesor wskazał też na dominację Niemiec i przychylność Komisji Europejskiej, która może wywierać presję na rządy poprzez zagrożenie lub odbieranie funduszy.

    Analizując ewentualne zmiany traktatów, Żurawski vel Grajewski ostrzega też przed poważnym kryzysem wewnątrz UE, zwłaszcza w kontekście planowanego uniezależnienia się od NATO. Według niego taka zmiana może spowodować konflikt wewnątrz Unii, szczególnie z uwagi na chęć odcięcia Europy Środkowej od skutecznego wpływu w sprawach unijnych oraz na skłonność do współpracy z Rosją. A to z kolei może prowadzić do wojny i grozić rozpadem Unii Europejskiej.

  • w

    Brak zainteresowania zakupem aut z silnikiem diesla. Powodem Strefa Czystego Transportu w Krakowie (gazetakrakowska.pl)

    Od momentu ogłoszenia wprowadzenia Strefy Czystego Transportu w Krakowie, które miało miejsce 1 lipca 2024 roku, świat motoryzacyjny postanowił przyjrzeć się temu z bliska. Nowa regulacja wymaga wymiany wielu pojazdów na nowsze modele, co spotyka się z różnym odzewem wśród kierowców.

    Jak twierdzi Tymon Grabowski, prowadzący autoblog na portalu Spider’s Web, problem ten dotyczy przede wszystkim posiadaczy samochodów z silnikiem diesla. Jego znajomy od dwóch miesięcy nie może sprzedać auta w Krakowie, pomimo obniżenia ceny.

    Grabowski podzielił się historią swojego kolegi, który od dwóch miesięcy próbuje sprzedać Alfa Romeo 159 z silnikiem wysokoprężnym. Nawet pomimo obniżenia ceny nadal występuje wyraźny brak zainteresowania zakupem pojazdu.

    Faktem jest, że zmiana przepisów, która wejdzie w życie od 2024 roku, wyklucza starsze modele z rejestracji w Krakowie, co skutkuje brakiem zainteresowania takimi pojazdami. Grabowski podkreśla, że najlepiej jak najszybciej sprzedać taki samochód albo jeździć nim jeszcze przez jakiś czas, a później sprzedać za granicą, przykładowo na Ukrainie.

    Analiza cen samochodów z silnikiem diesla w Małopolsce wykazała, że większość Alfa Romeo 159 wystawionych na sprzedaż w regionie posiada ten właśnie rodzaj napędu. Jednakże ceny, o których wspomina sprzedający, są mało realne dla aut, które nie spełniają normy Euro 5. Widoczne są już nawet efekty tej regulacji, gdzie pojazdy z Euro 5 kosztują znacznie więcej niż te, które nie spełniają tych norm.

    Porównując ceny pojazdów w innych regionach, takich jak Pomorskie i Wielkopolskie, gdzie Strefa Czystego Transportu nie jest planowana, Grabowski zauważył pewne różnice. Na Pomorzu ceny są podobne do cen w Małopolsce. Natomiast w Wielkopolsce auta z dieslem są droższe.

  • w

    Ulicami Katowic przeszedł marsz z okazji Światowego Dnia Ubogich (katowice.naszemiasto.pl)

    Dnia 19 listopada w archidiecezji katowickiej po raz siódmy obchodzono Światowy Dzień Ubogich. Uroczystość ta koncentrowała się na towarzyskich spotkaniach przy stole i spożywaniu smacznych posiłków. Ponadto, w ramach święta na ulicach Katowic pojawił się również marsz ubogich.

    Papież Franciszek podkreślił, że ubodzy to pełnoprawne osoby, które też posiadają swoje cechy i historie, a także potrzebują osobistej relacji z innymi ludźmi. Dzień Ubogich w Katowicach odbywał się głównie na obszarze miasta, gdzie stanęły dwa duże namioty przed Galerią Katowicką, będące symbolem solidarności z osobami potrzebującymi.

    Uroczysty dzień rozpoczęto od wspólnego śniadania, które podano o godzinie 9:00. A następnie odbył się koncert Arkadio, po którym uczestnicy spożyli obiad. Ponadto, podczas obchodów nie brakowało też pysznego ciasta.

    Dyrektor Caritas zaznaczył, że w pewnym sensie każdy z nas jest ubogi i każdy z nas niejednokrotnie potrzebuje wsparcia w trudnych momentach życia.

    Marsz Ubogich przeszedł ulicami miasta, kierując się do kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Następnie odbyła się msza święta z udziałem abpa Adriana Galbasa, którą odprawiono o godzinie 16:00. Z kolei o godzinie 19:00 znany dominikanin o. Adam Szustak poprowadził modlitwę uwielbienia w katedrze i wygłosił kazanie na temat „Ubóstwa jako odwróconego serca”.

  • w

    Akcje ratunkowe polskich i słowackich ratowników w Tatrach w trudnych warunkach pogodowych (zakopane.naszemiasto.pl)

    W ostatnim czasie sytuacja w Tatrach staje się coraz bardziej niebezpieczna dla turystów. Przykładami mogą być tutaj różne działania ratowników nie tylko z Polski, ale także Słowacji, którzy musieli podejmować akcje ratunkowe w ekstremalnych warunkach.

    Aktualnie tereny górskie są już pokryte dużą ilością śniegu (Kasprowy Wierch – 63 cm, Dolina Pięciu Stawów – 65 cm, Hala Gąsienicowa – 49 cm). Z tego względu na obszarach tatrzańskich powyżej 1900 m n.p.m. obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego. Co więcej, podobne warunki dotyczą Tatr Wysokich na Słowacji.

    Ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (TOPR) działali w krytycznych sytuacjach. W piątek musieli pomagać 7-osobowej grupie uwięzionej na Ciemniaku w Tatrach Zachodnich, a potem ruszyli na pomoc samotnemu turyście, który nie mógł zejść z Kasprowego Wierchu. Obie akcje trwały wiele godzin i zakończyły się pomyślnie.

    Podczas jednej z interwencji ratownicy ze Słowacji ruszyli na pomoc dwóm grupom turystów, które utknęły w Małej Fatrze. Noc, silny wiatr i słaba widoczność spowodowały, że wędrowcy stracili orientację w terenie. Słowaccy ratownicy, dzięki nawigacji telefonicznej, odnaleźli zagubionych turystów i doprowadzili ich do bezpiecznej lokacji.

    Kolejna noc ponownie zmusiła do działań słowackich ratowników w Tatrach Wysokich. Tym razem zajęli się parą czeskich turystów, których sprowadzili ze szczytu Wielka Świstówka.

    Ratownicy zwracają uwagę na trudne warunki oraz korzystanie z odpowiedniego sprzętu w terenie górskim. Ostrzegają również, że podczas załamania pogody oczekiwanie na pomoc może się znacznie wydłużyć.

  • w

    ORP „Sokół” przybył już do centrum Gdyni, gdzie zostanie wyciągnięty z wody (dziennikbaltycki.pl)

    Aktualnie trwa operacja transportowa do centrum Gdyni z PGZ Stoczni Wojennej na Oksywiu. Działania mają na celu wyciągnięcie na ląd okrętu „Sokół”, gdzie będzie pełnić funkcję eksponatu muzealnego. ORP „Sokół” dotarł już na Nabrzeże Pomorskie, a następnym krokiem będzie wyciągnięcie go z wody.

    Dnia 17 listopada, po remoncie, jakiego doświadczył w PGZ Stoczni Wojennej, ORP „Sokół” wyruszył w podróż do Śródmieścia. Okręt ma już przygotowane miejsce przy Nabrzeżu Pomorskim, skąd odprawiono okręt „Błyskawica”, który na czas operacji został przeniesiony do Portu Wojennego.

    Zastępca dyrektora Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni poinformował, że dzisiaj rozpocznie się wyciąganie „Sokoła” na nabrzeże. Okręt zostanie ustawiony na paletach i przeniesiony na platformy z kołami. Planowany transport na wystawę plenerową rozpocznie się w środę, ale na razie nie wiadomo, o której godzinie.

    Transport „Sokoła” będzie widowiskowym wydarzeniem, ponieważ okręt będzie transportowany ulicami miasta – prosto na wystawę plenerową Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. Początkowo będzie można podziwiać „Sokoła” tylko z zewnątrz. Powodem jest fakt, że w środku zostaną przeprowadzone prace remontowe, które potrwają jakieś pół roku. Wnętrze okrętu powinno być dostępne dla zwiedzających w okresie maj / czerwiec.

  • w

    Zakończyła się operacja rozbrajania min z okresu II wojny światowej pod dowództwem Marynarki Wojennej RP (dziennikbaltycki.pl)

    Wojskowi zakończyli akcję przeciwminową w rejonie Estonii, która była prowadzona przez Okręty Stałego Zespołu Sił Obrony Przeciwminowej Sojuszu Północnoatlantyckiego, dowodzone przez Marynarkę Wojenną RP. Działania nadzorowano od 12 listopada na Morzu Bałtyckim.

    Operacją kierował kontradmirał Xawery Czernicki z Marynarki Wojennej RP, kontrolując zespół niszczycieli min z różnych krajów, takich jak Polska, Estonia, Łotwa, Litwa, Holandia, Belgia i Niemcy. Łącznie przeszukano ponad 40 kilometrów kwadratowych dna Zatoki Narewskiej.

    W trakcie akcji zlokalizowano prawie 230 podejrzanych obiektów, z których 16 uznano za potencjalnie niebezpieczne pozostałości min z okresu II wojny światowej. Każdy z tych obiektów został pomyślnie zneutralizowany.

    Warto zaznaczyć, że Polska już po raz piąty przejęła dowództwo nad grupą Stałego Zespołu Sił Obrony Przeciwminowej Sojuszu Północnoatlantyckiego. Norweska Królewska Marynarka Wojenna pełniła te obowiązki od stycznia 2023 roku. Jak wyjaśnia kmdr ppor. Piotr Bartosewicz, przejęcie dowodzenia uznawane jest nie tylko za wielki honor i przywilej, ale także za wielką odpowiedzialność.

  • w

    Groźny wypadek na rondzie pod Galą w Lublinie. 30-latek zignorował czerwone światło i wjechał w osobówkę seniora (kurierlubelski.pl)

    Dnia 18 listopada zdarzył się niebezpieczny wypadek, w wyniku którego 30-letni kierowca osobówki zignorował czerwone światło i zderzył się z pojazdem prowadzonym przez seniora. 30-latek był pod wpływem alkoholu, a poszkodowany 79-latek został odwieziony do szpitala.

    Do groźnego zdarzenia doszło w sobotę około godziny 10:00 na rondzie pod Galą w Lublinie. W pewnym momencie jadący ulicą 30-letni kierowca samochodu osobowego marki Seat nie zatrzymał się na czerwonym świetle, wjeżdżając prosto w osobówkę, którą podróżował 79-letni mężczyzna.

    Jak podaje podkom. Kamil Karbowniczek z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, 30-latek poruszał się al. Unii Lubelskiej w stronę placu Bychawskiego. Dojeżdżając do ronda, nie zatrzymał się na czerwonym świetle, w efekcie uderzając w samochód nadjeżdżający od Al. Zygmuntowskich.

    Na miejscu pojawili się funkcjonariusze policji, którzy zafundowali 30-latkowi badanie na obecność alkoholu. Alkomat wykazał, że mężczyzna miał 0,5 promila alkoholu we krwi. Mężczyzna odpowie teraz za swoje postępowanie przed sądem.

    W wyniku wypadku ucierpiał 79-letni kierowca, który został przewieziony do pobliskiego szpitala.

  • w

    Tragiczna sytuacja we Wschowie. 60-latek zagryziony przez swojego psa (zielonagora.naszemiasto.pl)

    Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze zajęła się badaniem tragicznej śmierci mieszkańca Wschowy. Ciało mężczyzny zostało odnalezione wraz z ranami kąsanymi, co prawdopodobnie wskazuje, że mógł zostać zaatakowany przez własnego psa.

    Do tragicznego wydarzenia doszło w poniedziałek (13 listopada) po godzinie 21:00. Dyżurny otrzymał zgłoszenie od kobiety, która zawiadomiła o zaginięciu jej męża. Powiedziała, że wyszedł na spacer z psem i do tej pory nie wrócił. Po wszczęciu poszukiwań funkcjonariusze policji odnaleźli ciało 60-latka, które miało na sobie liczne obrażenia, w tym uszkodzenia wielonarządowe.

    Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, prokurator Ewa Antonowicz, potwierdziła rozpoczęcie śledztwa w sprawie odnalezienia zwłok mężczyzny. 60-latek był właścicielem psa rasy amstaff. Nie ustalono jeszcze dokładnych okoliczności zdarzenia. Aktualnie trwają analizy różnych scenariuszy, a prokuratura oczekuje na wyniki badań sekcji zwłok oraz pobranych próbek od psa.

    Pomimo tego, że wiele poszlak wskazuje, że amstaff zaatakował swojego właściciela, prokuratura nie jest do końca przekonana, że to pies był przyczyną śmierci mężczyzny. Ewa Antonowicz podkreśliła, że sposób, w jaki mogły powstać rany na ciele zmarłego, będzie przedmiotem dalszych badań.

    Pies 60-latka został uśpiony.

  • w

    Sąd odrzucił wniosek prokuratury o aresztowanie myśliwego, podejrzanego o zastrzelenie żołnierza w Szczecinie (www.rmf24.pl)

    Sąd odrzucił wniosek o areszt tymczasowy dla myśliwego, który podejrzany jest o śmiertelne postrzelenie żołnierza 12. Brygady Zmechanizowanej w Szczecinie. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, Piotr Wieczorek, prokuratura ma zamiar złożyć zażalenie wobec tej decyzji.

    W związku ze sprawą zatrzymano dwóch podejrzanych. Na podstawie zebranego materiału dowodowego pierwszemu mężczyźnie postawiono zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci, nieudzielenia pomocy, narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia oraz kłusownictwa. Drugi mężczyzna odpowie za nieudzielenie pomocy i kłusownictwo. Ponadto, sąd zastosował też wobec niego poręczenie majątkowe i dozór policji.

    Tragedia miała miejsce w środę około godziny 20:45 na terenie ćwiczeń taktycznych Krzekowo w Szczecinie, gdzie dwóch mężczyzn prowadziło odstrzał dzików. W wyniku strzału z broni palnej 21-letni żołnierz 12. Brygady Zmechanizowanej został śmiertelnie postrzelony w szyję przez jednego z myśliwych. Świadkowie relacjonują, że zaraz po tym wojskowi zauważyli uciekającego człowieka.

    Najprawdopodobniej myśliwy pomylił żołnierza z dzikiem. Pomimo wezwania pogotowia, żołnierza nie udało się uratować. 21-letni wojskowy służył w 12. Brygadzie jedynie półtora roku. Z kolei nieoficjalne źródła podają, że policja zatrzymała mężczyzn spoza obszaru polowania, co potwierdzają dane logowania w ich telefonach komórkowych z rejonu Krzekowa.

    Polski Związek Łowiecki podaje, że miejsce zdarzenia leży w granicach administracyjnych miasta Szczecin i nie należy do obszaru łowieckiego. A zatrzymani mężczyźni nie wykonywali żadnych działań związanych z polowaniem na tym terenie.

  • w

    Znaleziono zwłoki kobiety i jej dwóch córeczek w mieszkaniu w Puszczykowie. Zatrzymano ojca dzieci (gloswielkopolski.pl)

    Rzecznik policji poinformował o makabrycznym znalezisku, na które natrafiono w Puszczykowie. W jednym z mieszkań znaleziono zwłoki 29-letniej kobiety i jej dwóch małych córek. Funkcjonariusze w związku ze sprawą zatrzymali męża kobiety i ojca dzieci, który będzie przesłuchiwany 20 listopada.

    Dyżurny policyjny przyjął zgłoszenie po godzinie 15.00, uzyskując informacje dotyczące zwłok kobiety i dwóch dziewcząt w wieku 1,5 roku i 4,5 roku, które znaleziono w mieszkaniu w Puszczykowie. Szczegóły śledztwa nadal są niejasne, a służby prowadzą w tej sprawie odpowiednie działania. Technicy kryminalistyki oraz eksperci spędzili wiele godzin na miejscu zdarzenia, dokonując oględzin i gromadząc materiał dowodowy.

    Podejrzanym jest 42-letni mężczyzna, który trafił już do aresztu. Zaplanowano też jego przesłuchanie, które odbędzie się po konsultacji z ekspertami i lekarzami sądowymi. Ponadto, przewidziana jest również sekcja zwłok kobiet i dzieci.

    Pojawiły się także nieoficjalne doniesienia o synu pary. Jednak policja zdementowała te informacje, dodając, że to nie jest ich dziecko. Faktem jest, że nastolatek był wtedy w domu, ale nie ma żadnego związku z tą sprawą.

    Policjanci nie odpowiedzieli też na pytanie, czy podejrzany sam zgłosił się na komendę. I nie podają, czy mężczyzna w momencie aresztowania był trzeźwy.

    Istnieją niepotwierdzone doniesienia, że rodzina mogła pochodzić z Ukrainy. Jednak śledczy na razie nie komentują tych informacji.

  • w

    Zbliża się otwarcie świątecznego „Miasta z Piernika” we wrocławskim Kolejkowie (gazetawroclawska.pl)

    Kolejkowo we Wrocławiu zaprasza na przepyszne zwiedzanie Miasta z Piernika, które będzie dostępne dla mieszkańców od najbliższej środy. Ta unikalna atrakcja stworzona z tysięcy kilogramów ciasta będzie doskonałą okazją, żeby wprawić się w świąteczny nastrój, a do tego podziwiać jedną z największych makiet z piernika na świecie.

    Dnia 22 listopada we wrocławskim Kolejkowie będzie można podziwiać wystawę Miasto z Piernika, która została przyrządzona z 1600 kilogramów ciasta, 200 kilogramów miodu i 50 kilogramów przypraw korzennych.

    Makieta określana jest jako największa na świecie, obejmując zminiaturyzowany rynek, ogród zoologiczny i znane postaci z bajek w formie cukrowych figur. W tym słodkim miasteczku znajdują się także obiekty, takie jak ratusz, kościół, dworzec, młyn, piekarnia, a nawet dom Baby Jagi oraz setki piernikowych chatek. Zwiedzanie będą gościom umilać również cukrowe postaci takie jak Jaś i Małgosia, Baba Jaga, Baletnica i Dziadek do Orzechów.

    Wrocławska atrakcja będzie dostępna dla zwiedzających do końca lutego 2024 roku, również podczas Świąt Bożego Narodzenia.

    Za bilet normalny zapłacimy 39 zł, a za bilet ulgowy zapłacimy 32 zł (dzieci w wieku 3-18 lat, studenci, emeryci, renciści i osoby niepełnosprawne). Dzieci do 3 lat mogą zwiedzać słodką krainę bezpłatnie.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.