Więcej wpisów

  • w

    Volvo zwolni 25 proc. pracowników z wrocławskiego zakładu produkującego autobusy (gazetawroclawska.pl)

    Firma Volvo Polska oraz NSZZ „Solidarność” Pracowników Volvo podpisały porozumienie dotyczące planowanych zwolnień grupowych we wrocławskim zakładzie. Wynika to z decyzji o wycofaniu produkcji autobusów z Wrocławia, jaką wcześniej podjęła firma motoryzacyjna.

    Przedstawiciele „Solidarności” otrzymali zawiadomienie od Zarządu Volvo o zamiarze przeprowadzenia zwolnień grupowych we wszystkich organizacjach związkowych działających w Volvo Polska Sp. z o.o. Pierwszy etap zwolnień planowany jest na styczeń 2024 r.

    Pracownicy objęci zwolnieniami w pierwszym etapie byli informowani o tym procesie od połowy listopada. Grupa poddana zwolnieniom składa się z około 340 pracowników produkcji i logistyki oraz prawie 50 pracowników administracyjno-biurowych. Stanowi to około 1/4 całkowitej liczby zatrudnionych w Volvo Polska, gdzie pracuje około 1500 osób. Porozumienia dotyczące pakietu socjalnego zostały uzgodnione już wcześniej.

    Produkcja w Volvo ma zostać zakończona już w pierwszym kwartale 2024 roku, a hale produkcyjne przejmie firma szwedzka Vargas Holding, działająca jako spółka holdingowa inwestująca w technologię i telekomunikację.

    W ramach pakietu finansowego przewidziano wypłatę odprawy pieniężnej zgodnie z przepisami prawa. Ponadto, zwolnieni pracownicy otrzymają również odprawę dodatkową – będzie ona uzależniona od stażu pracy w Volvo Polska. Jej miesięczna kwota wyniesie 3600 zł brutto za każdy pełny rok zatrudnienia.

  • w

    Luksusowa rezydencja kalifornijska na sprzedaż we Wrocławiu. Cena 15,5 mln zł (gazetawroclawska.pl)

    Na obrzeżach Wrocławia maluje się wyjątkowa posiadłość – luksusowa willa w stylu kalifornijskich posiadłości, znanych z amerykańskich produkcji filmowych. Ta unikatowa nieruchomość warta jest ponad 15 milionów złotych i jest jedną z najdroższych rezydencji w regionie.

    Rezydencja przy ulicy Wilkszyńskiej na zachodnich przedmieściach Wrocławia przypomina domy znane z hollywoodzkich produkcji. Powierzchnia domu liczy prawie 1200 mkw. i jest wystawiona na sprzedaż za 15,5 miliona złotych. Została wybudowana z materiałów sprowadzonych z USA i krajów Ameryki Południowej, nawiązując do charakterystycznej architektury kalifornijskiej.

    Ekskluzywny budynek cechuje się bogatym wykończeniem. Parter oferuje posadzki z marmuru, naturalnego kamienia i drewna mahoniowego. Wnętrze domu ozdabia kryształowy żyrandol, rozświetlający salon o wysokości prawie sześciu metrów. Natomiast w jadalni zainstalowano kominek wykończony alabastrem i marmurem. Na piętrze są tarasy z granitowymi schodami z kutą, ręcznie wykonaną balustradą. A na poddaszu mieści się strefa rozrywki z prywatną sceną i barkiem.

    Ta luksusowa posiadłość usytuowana jest na środku działki z bezpośrednim dostępem do lasu. Ogród otacza płot z lanego betonu i ręcznie kutej stali. Jest także kuchnia grillowa oraz garaż na trzy samochody, wykończony granitem.

  • w

    Problemy z paczkomatami na Jagodnie we Wrocławiu. Aplikacje wydają przesyłki niewłaściwym odbiorcom (www.tuwroclaw.com)

    Na osiedlu Jagodno we Wrocławiu mieszkańcy narzekają na problemy z paczkomatami. Sprawa dotyczy dwóch konkretnych paczkomatów, które zlokalizowane są przy skrzyżowaniu Vivaldiego i Buforowej. Są położone tak blisko siebie, że aplikacja ich nie rozróżnia, a to powoduje pomyłki w dostawach.

    Na lokalnych grupach społecznościowych pojawiają się liczne skargi dotyczące zagubionych paczek z powodu błędów w identyfikacji paczkomatów. Ludzie desperacko szukają swoich przesyłek, gdyż aplikacja firmy InPost nie potrafi dokładnie określić, w którym paczkomacie znajduje się ich przesyłka.

    Problem wynika z tego, że mimo różnych numerów, oba paczkomaty mają ten sam adres. Klienci zamawiający przez internet często nie zwracają uwagi, które z tych dwóch urządzeń wybierają jako miejsce dostawy. Następnie aplikacja otwiera niewłaściwy paczkomat, z racji czego cudza paczka wędruje do rąk innego mieszkańca.

    Teoretycznie aplikacja powinna rozpoznać, że klient znajduje się pod innym urządzeniem, niż to, które próbuje otworzyć. Jednak funkcja ta nie działa na Jagodnie. Firma InPost zapowiada działania w tej sprawie i planuje wysłanie do paczkomatów ekipy technicznej w celu rozwiązania problemu z identyfikacją, aby zapewnić prawidłowe dostarczanie przesyłek.

  • w

    Pijany Ukrainiec potrącił kobietę w Legnicy. 21-latka uderzyła w ogrodzenie, ginąc na miejscu. Kierowca odpowie za zabójstwo (tvn24.pl)

    24-letni Vadym L. może trafić do więzienia na całe życie za śmiertelne potrącenie 21-letniej kobiety podczas ucieczki przed policją. Ukrainiec był pijany, a do tego naruszył dwa wcześniejsze zakazy prowadzenia pojazdów. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Legnicy.

    Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy, prok. Lidia Tkaczyszyn oznajmiła, że akt oskarżenia obejmuje zarzuty kierowania pojazdem pod wpływem alkoholu pomimo zakazu, a także unikania kontroli drogowej. Oskarżony przyznał się do winy, lecz nie potrafił uzasadnić swojego postępowania. Grozi mu dożywocie.

    Śledztwo Prokuratury Rejonowej w Legnicy wykazało, że w lipcu 2023 roku Vadym L. spędził noc, pijąc alkohol. Następnie wsiadł za kierownicę samochodu marki Ford Focus, który należał do jego kolegi i wybrał się na przejażdżkę ulicami miasta. Policjanci otrzymali zgłoszenie o nietrzeźwym kierowcy i próbowali zatrzymać samochód, ale Ukrainiec postanowił rzucić się do ucieczki, przekraczając dozwoloną prędkość o 50 km/h na ulicach osiedlowych.

    Podczas ucieczki Vadym L. stracił kontrolę nad pojazdem, potrącając kobietę na poboczu. Siła uderzenia wyrzuciła ją za ogrodzenie domu, doprowadzając do nagłej śmierci. Badanie wykazało, że Ukrainiec miał 2,4 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

    Całe wydarzenie zostało zarejestrowane przez kamerę monitoringu. Brutalne uderzenie w kobietę sprawiło, że przeleciała w powietrzu kilka metrów, uderzając w ogrodzenie domu. Natomiast uciekający Ukrainiec zatrzymał się dopiero po zderzeniu z trzema zaparkowanymi pojazdami.

  • w

    Polacy wyrzuceni z niemieckiego pociągu. 150 osób ugrzęzło na stacji w Görlitz (gazetawroclawska.pl)

    W niedzielę (17 grudnia) około 150 podróżujących zostało porzuconych po niemieckiej stronie granicy. Pasażerowie korzystali z Promocji Drezdeńskiej, mającej ułatwić podróż między Wrocławiem a Dreznem. Wiele z tych osób wracało z Jarmarku Bożonarodzeniowego w Dreźnie. Według Kolei Dolnośląskich odpowiedzialność ponosi niemiecki przewoźnik.

    Promocja Drezdeńska, intensywnie promowana przez Koleje Dolnośląskie, obiecywała szybkie połączenie między Wrocławiem a Dreznem (w nieco ponad 3 godziny), z przesiadką w Zgorzelcu lub Görlitz. A tam pasażerów miał przejmować niemiecki przewoźnik Die Länderbahn, którego pociąg zmierza do Drezna. W założeniu wszystko miało przebiegać bezproblemowo, ale nie w praktyce.

    17 grudnia pociąg powrotny z Drezna został opóźniony o 20 minut z powodu dodania nowego wagonu. Pasażerowie byli pewni, że przesiadka w Zgorzelcu z niemieckiego pociągu na pociąg Kolei Dolnośląskich pójdzie jak po maśle. Niestety na stacji w Görlitz konduktor niemieckiego pociągu niespodziewanie wyrzucił podróżnych. Oświadczył, że pociąg nie będzie jechał do Zgorzelca. Natomiast pociąg Kolei Dolnośląskich zdążył już odjechać.

    Około 150 osób zostało na stacji bez żadnych informacji, a także bez czynnej toalety.

    Koleje Dolnośląskie nie odbierały telefonu, a stacja nie podawała żadnych informacji. Jakieś 90 min później przyjechał pociąg, ale konduktor stwierdził brak wolnych miejsc. Koleje Dolnośląskie twierdzą, że to wina niemieckiego przewoźnika, który od ponad tygodnia nie dojeżdża do Zgorzelca.

  • w

    Policja schwytała sprawców odpowiedzialnych za zniszczenie chanukiji i flagi Izraela we Wrocławiu (www.rmf24.pl)

    We Wrocławiu policja zidentyfikowała i zatrzymała grupę nastolatków, którzy podejrzani są o podpalenie flagi Izraela i zniszczenie chanukiji na deptaku. Pomimo że wszyscy sprawcy byli zamaskowani, policjanci ustalili ich tożsamość, w związku z czym wandale będą musieli teraz odpowiedzieć przed sądem dla nieletnich.

    Kamery monitoringu zarejestrowały incydent w czwartek o godz. 21:00 na ul. Oławskiej we Wrocławiu. Pięciu wandali zniszczyło świecznik chanukowy, przewracając go na ziemię, a następnie podpaliło flagę Izraela. Cała grupa była zamaskowana, a jednym z uczestników był osoba nagrywająca całe zdarzenie telefonem.

    Działania policji doprowadziły do zatrzymania pierwszego podejrzanego. Kolejne czynności identyfikacyjne pozwoliły na schwytanie pozostałych sprawców. Okazało się, że wszyscy są w wieku od 15 do 16 lat. Postępowanie w tej sprawie jest prowadzone przez kryminalnych z wrocławskiej komendy miejskiej Policji i komisariatu na Starym Mieście. Natomiast los podejrzanych zależy teraz od Sądu Rodzinnego i Nieletnich.

    Prezydent miasta, Jacek Sutryk opisał na mediach społecznościowych sytuację ze zniszczeniem chanukiji i flagi Izraela we Wrocławiu, a następnie potępił antysemicki akt wandalizmu. Wyraził również zdecydowany sprzeciw wobec wszelkich przejawów rasizmu, ksenofobii czy antysemityzmu, wskazując na całkowity brak tolerancji dla takich zachowań we Wrocławiu.

  • w

    Autobus MPK potrącił trzy osoby, które na czerwonym świetle wbiegły na jezdnię we Wrocławiu (www.polsatnews.pl)

    Tragiczny incydent miał miejsce na przejściu dla pieszych we Wrocławiu, gdzie trzy osoby zostały potrącone przez autobus. Ich stan jest określany jako zagrażający życiu. Policja prowadzi już dochodzenie w sprawie, sprawdzając stan techniczny pojazdu oraz nagrania z miejskiego monitoringu.

    Na ulicy Pilczyckiej we Wrocławiu przed godziną 20:00 doszło do zdarzenia z udziałem autobusu oraz trzech pieszych – dwóch mężczyzn i kobiety. Osoby weszły na ulicę na czerwonym świetle, w wyniku czego potrącił ich autobus MPK. Początkowo pojawiły się informacje, że jedna osoba jest ciężko ranna. Aczkolwiek później okazało się, że jest troje poszkodowanych.

    Osoby potrącone na przejściu doznały zagrażających życiu obrażeń, a ich stan jest poważny. Lekarze musieli przeprowadzić operacje. Aktualnie stan poszkodowanych uniemożliwia ich przesłuchanie. Policja dokładnie analizuje wszystkie okoliczności zdarzenia, badając stan techniczny pojazdu i nagrania z kamer.

    Pierwsze ustalenia wskazują, że autobus linii 127 zmierzał w stronę centrum miasta, gdy trzy osoby niespodziewanie pojawiły się na drodze. Prawdopodobnie kierowca nie zdążył w porę zahamować, ponieważ sytuacja była zbyt nagła.

    W wyniku incydentu ruch został zablokowany i wprowadzono objazdy dla innych linii autobusowych.

  • w

    Ewakuacja kamienicy w Jaworze z powodu trującego gazu na klatce schodowej (gazetawroclawska.pl)

    W nocy z wtorku na środę mieszkańcy kamienicy przy ul. Limanowskiego w Jaworze doświadczyli groźnej sytuacji. W budynku wykryto niebezpieczny gaz, zagrażający życiu i zdrowiu. Strażacy przeprowadzili sprawną ewakuację całego obiektu.

    Alarm dotyczący ulatniania się niebezpiecznego gazu w jednym z mieszkań kamienicy przy ul. Limanowskiego w Jaworze dotarł do strażaków w nocy z 12 na 13 grudnia. W pewnym momencie włączył się system wykrywania czadu. Po przyjeździe na miejsce strażacy ustalili, że gaz wyczuwalny był na klatce schodowej.

    Według kpt. Krzysztofa Napierały z KP PSP w Jaworze, namierzenie źródła emisji tlenku węgla nie było łatwą sprawą. W związku z tym zarządzono ewakuację całej kamienicy. Powodem incydentu okazał się nieszczelny przewód pieca gazowego. W rezultacie spaliny przedostały się pod dach budynku, stwarzając zagrożenie dla mieszkańców.

    Funkcjonariusze straży pożarnej zdecydowali się na wyłączenie źródeł ogrzewania, dzięki czemu stłumiono ryzyko zatrucia tlenkiem węgla. Następnie dokonano niezbędnych pomiarów, aby upewnić się, że budynek jest już w pełni bezpieczny. Działania strażaków zakończyły się sukcesem, a mieszkańcy mogli wrócić do swoich domów.

  • w

    Sąd wydał decyzję ws. pary podejrzanej o znęcanie się nad 11-miesięczną dziewczynką (gazetawroclawska.pl)

    Sąd Rejonowy w Dzierżoniowie odrzucił wniosek prokuratury o areszt tymczasowy dla podejrzanych o okrutne znęcanie się nad 11-miesięczną dziewczynką. Dziewczynka obecnie przebywa w szpitalu we Wrocławiu z powodu licznych obrażeń. O decyzji sądu poinformował prokurator rejonowy Tomasz Fedorszczak, dodając, że planuje złożyć zażalenie w tej sprawie.

    20-letnia matka z powiatu dzierżoniowskiego pojawiła się ze swoją 11-letnią córeczką w Dolnośląskim Szpitalu Specjalistycznym im. T. Marciniaka. Lekarze, widząc obrażenia, jakich doznało dziecko, o wszystkim powiadomili policję. W związku z tym zatrzymano zarówno matkę dziecka, jak i jej 27-letniego partnera.

    Prokuratura dzierżoniowska postawiła matce i jej konkubentowi zarzuty znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad 11-miesięczną dziewczynką. Prokurator Fedorszczak zaznaczył, że dziewczynka doznała złamania kości potylicznej, złamania obojczyka, złamania łopatki, złamania żeber oraz udaru.

    Według prokuratury przemoc wobec dziecka stosowano co najmniej od listopada. Podejrzani nie przyznają się do winy i twierdzą, że nie wiedzą, co dokładnie stało się z dziewczynką. Jednakże prokuratura dysponuje dowodami z pierwszej ręki, które wskazują właśnie na nich. Z tego względu 20-letnia matka i jej partner mogą spędzić w zakładzie karnym nawet 20 lat.

  • w

    Matka 11-miesięcznej dziewczynki zatrzymana przez policję. Dziecko z obrażeniami trafiło do wrocławskiego szpitala (www.polsatnews.pl)

    W jednym ze szpitali we Wrocławiu przyjęto na oddział 11-miesięczne niemowlę z obrażeniami. Lekarze o wszystkim powiadomili policję, która zatrzymała matkę dziecka i jej partnera. Ponadto, zatrzymano też 36-letnią współlokatorkę, która czasem zajmowała się dzieckiem. Jak dotąd prokurator nie przedstawił jeszcze żadnych konkretnych zarzutów.

    W sobotę po południu mieszkanka powiatu dzierżoniowskiego pojawiła się na oddziale ratunkowym w jednym z wrocławskich szpitali. Matka przybyła do placówki wraz ze swoją 11-miesięczną córeczką, która doświadczyła różnych obrażeń, takich jak złamania i urazy głowy.

    Lekarze zawiadomili funkcjonariuszy policji, która ustaliła, że dzień wcześniej kobieta zamierzała uzyskać pomoc medyczną w Dzierżoniowie. Jednak ostatecznie została skierowana do szpitala we Wrocławiu.

    Policja zatrzymała 20-letnią matkę oraz jej 27-letniego partnera, który nie jest biologicznym ojcem dziecka. Sprawą zajmuje się prokuratura, ale aktualnie prowadzone są jedynie czynności wyjaśniające. Zarzuty w dużej mierze zależą od stopnia obrażeń – od lekkich do zagrażających życiu – w zależności od stanu zdrowia dziewczynki.

    Opiekunowie dziecka spędzili noc w areszcie, a podczas zatrzymania byli trzeźwi. Rodzinę objęto nadzorem kuratora, a dziecko pozostaje pod szczególnym nadzorem medycznym w szpitalu we Wrocławiu.

  • w

    Ochroniarz zoo pomógł w ujęciu Maksymiliana F. Jednak nagroda powędruje tylko do policjantów (www.tuwroclaw.com)

    Nagroda w wysokości 100 tysięcy złotych za zatrzymanie Maksymiliana F., zabójcy dwóch wrocławskich policjantów, została przypisana jedynie funkcjonariuszom zaangażowanym w obławę. Ochroniarz z wrocławskiego zoo, który przekazał informacje o uciekającym bandycie, nie otrzymał ani złotówki. Mężczyzna udzielił policji istotnych wskazówek, ale jego zaangażowanie uznano tylko za „pomoc pośrednią”.

    Pracownik firmy ochroniarskiej Impel, która sprawuje pieczę nad ogrodem zoologicznym, zauważył podejrzanego mężczyznę poruszającego się w kierunku zoo. Kiedy rozpoznał, że to Maksymilian F., natychmiast powiadomił policję. Przekazał także nagrania z monitoringu ogrodu, które zarejestrowały, w jakim kierunku podążył podejrzany.

    Dzięki informacjom z monitoringu policja szybko podjęła działania, wysyłając patrole na miejsce zdarzenia. Po intensywnej obławie bandyta został zatrzymany na wałach nadodrzańskich. Rzecznik policji stwierdził, że pomoc ochroniarza była jedynie „pośrednia” i nie miała bezpośredniego wpływu na zatrzymanie Maksymiliana F.

    Ochroniarz nie otrzymał nagrody. Pieniądze otrzymają tylko policjanci, którzy brali udział w działaniach poszukiwawczych. Pojawia się pytanie, czy działania ochroniarza faktycznie nie zasługują na nagrodę, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że została ogłoszona publicznie?

    Maksymilian F. został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Przed sądem odpowie za podwójne zabójstwo policjantów, za co może otrzymać dożywotni pobyt w więzieniu.

  • w

    Karygodne błędy przy aresztowaniu Maksymiliana F. Policja atakuje prasę za próby odkrycia prawdy (www.tuwroclaw.com)

    Tydzień temu, w wyniku serii błędów popełnionych przez wrocławską policję, Maksymilian F. został zatrzymany. Wcześniej z zimną krwią zamordował dwóch funkcjonariuszy. Niewłaściwe prowadzenie procedur i ignorowanie zagrożeń doprowadziły do tego, że aresztowany sprawca miał przy sobie broń. Z kolei media, które próbowały odkryć prawdę o zatrzymaniu sprawcy, zostały ostro skrytykowane w oświadczeniu policji, która nie przyznaje się do tych błędów.

    Marcin Rybak, dziennikarz śledczy Gazety Wyborczej, oskarża wrocławską policję o szereg rażących zaniedbań. Pierwszym z nich było niedokładne przeszukanie Maksymiliana F. podczas zatrzymania. Mężczyzna wyniósł broń z domu i zabrał ją ze sobą do radiowozu. Co wiecej, pomimo że podejrzany od dłuższego czasu kierował groźby pod adresem funkcjonariuszy, policja je zbagatelizowała.

    Kolejnym błędem było niedokładne przeszukanie Maksymiliana F. po przewiezieniu go na policję. Nikt nie zauważył broni, którą miał przy sobie. A na zdjęciach z monitoringu w komisariacie widać, że sprawca nie ma na sobie kajdanek. Dziennikarz dodaje, że osoby winne tych zaniedbań powinny ponieść karę i wziąć za to odpowiedzialność. Ponadto, ocenie należy też poddać samą policję.

    Pomimo rażących błędów policja odmawia szczegółowej rozmowy na ten temat. Natomiast w oficjalnym oświadczeniu, które opublikowano na stronie Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, kom. Wojciech Jabłoński zaatakował dziennikarzy za ich działania, grożąc, że wniesie sprawę do sądu pod zarzutem „pomówień” i „szerzenia kłamliwych informacji”.

  • w

    Starostwo ostrzega przed wilkami na Dolnym Śląsku. Drapieżniki zagryzły 30 owiec (gazetawroclawska.pl)

    Dnia 6 grudnia 2023 roku we wsi Chwaliszów na Dolnym Śląsku doszło do brutalnego ataku wilków. Drapieżniki rzuciły się na stado owiec. Zdarzenie skłoniło starostę powiatu wałbrzyskiego, Krzysztofa Kwiatkowskiego, do wydania ostrzeżenia dla hodowców.

    Podczas ataku drapieżników, prawdopodobnie wilków, zginęło aż 30 owiec. Starosta uważa, że taka liczba wskazuje na obecność wilków, co może stanowić zagrożenie dla hodowców. Jego apel o ostrożność wynika z faktu, że wilki będą kontynuować polowanie, gdyż ciężko im znaleźć pożywienie w okresie zimowym.

    Starostwo Wałbrzyskie wydało ostrzeżenie w mediach społecznościowych, zalecając hodowcom zwiększenie czujności i nadzoru nad swoimi stadami. Apeluje również o zgłaszanie wszelkich obserwacji wilków lub grup bezpańskich psów.

    Ostrzeżenie dotyczy nie tylko owiec, lecz także innych zwierząt gospodarskich, jak krowy. Hodowcy, którzy wypuszczają zwierzęta na wolny wybieg zimą, muszą być szczególnie czujni, ponieważ wilki polują na łatwą zdobycz.

    Historia wilków w regionie Wałbrzycha sięga 2016 roku. Wówczas nadeszły pierwsze doniesienia o ich obecności na pograniczu polsko-czeskim. Od tamtej pory wilki zadomowiły się w okolicy, ale mimo tego rzadko dochodziło do ataku na zwierzęta.

    Ostatni atak na stado 30 owiec jest największym udokumentowanym przypadkiem działań drapieżników w regionie od czasu pojawienia się wilków w 2016 roku.

  • w

    Pogrzeb Gabriela Seweryna z Głogowa. Projektanta pochowano w czerwonym futrze (gazetawroclawska.pl)

    W środę (6 grudnia) odbył się pogrzeb Gabriela Seweryna. Projektant znany z programu „Królowe życia” został pochowany w czerwonym futrze, który sam stworzył. Na jego pogrzebie oprócz bliskich pojawiło się również grono znajomych z planu programu TTV.

    56-letni projektant futer, Gabriel Seweryn, był żegnany przez tłumy osób, w tym członków rodziny, przyjaciół, a także oddanych fanów. Na pogrzebie nie pojawiła się jednak matka Seweryna, ponieważ miała trudności z chodzeniem. W trakcie ostatniego pożegnania Gabriel Seweryn ubrany był w swoje czerwone futro.

    Przed mszą trumna z ciałem Seweryna została wystawiona w kościele. Ksiądz wygłosił wzruszającą mowę pogrzebową, prosząc zebranych o odmówienie modlitwy za zmarłego. Po zakończonym nabożeństwie żałobnicy przeszli na cmentarz. A tam pochowano Seweryna, który spoczął obok swojego ojca. Mieszkańcy Głogowa uznali, że wraz ze śmiercią projektanta stracili „kolorowego ptaka”, który wyróżniał się z tłumu swoim nietuzinkowym talentem.

    Gabriel Seweryn zmarł w szpitalu z powodu bólu w klatce piersiowej. Jednakże przeprowadzona sekcja zwłok nie wykazała jednoznacznej przyczyny śmierci projektanta. Z tego względu zlecono dodatkowe badania, w tym toksykologiczne, które powinny dostarczyć więcej informacji na ten temat.

  • w

    Na strażaków runęła ściana z cegieł podczas gaszenia budynku w gm. Lubawka (gazetawroclawska.pl)

    W dniu 5 grudnia doszło do pożaru budynku gospodarczego we wsi Błażkowa w gminie Lubawka. Do akcji gaśniczej wkroczyli funkcjonariusze straży pożarnej. Niestety w trakcie działań zawaliła się ściana domu, powodując poważne obrażenia u trzech strażaków i mniejsze rany u czwartego z nich.

    Ogień pojawił się w stodole przekształconej w warsztat, a służby ratownicze zostały wezwane do akcji po godzinie 6:00. W interwencji uczestniczyło 12 zastępów PSP z Kamiennej Góry i pobliskich OSP. Pożar został opanowany przed godziną 8:00. Jednak w trakcie dogaszania na strażaków runęła ceglana ściana budynku, raniąc cztery osoby, w tym trzy bardzo poważnie.

    Wśród ciężko rannych strażaków są 27-latek z KP PSP, a także 19-latek i 31-latek z OSP. Aktualnie cała trójka znajduje się pod opieką lekarzy. Komenda Wojewódzka we Wrocławiu nie udziela szczegółowych informacji na temat ich stanu zdrowia. Na czwartego strażaka (45 lat), który pomagał poszkodowanym kolegom, również spadło kilka cegieł. W rezultacie doświadczył kontuzji barku i też został przewieziony do szpitala.

    Życie 45-latka nie jest zagrożone, ale pozostali ranni strażacy przechodzą dalsze badania. Na miejscu zdarzenia udzielano wsparcia psychologicznego, a do działań zaangażowano też specjalistyczną grupę ratowniczą.

  • w

    Nie żyje dwóch policjantów, którzy zostali postrzeleni przez Maksymiliana F. we Wrocławiu (wiadomosci.wp.pl)

    W wyniku strzelaniny, do której doszło pomiędzy policjantami a Maksymilianem F., zginęło dwóch funkcjonariuszy. Pierwszą ofiarą sprawcy był Daniel Łuczyński, a kilka godzin później zmarł Ireneusz Michalak.

    Komunikat policji, który pojawił się na portalu X, z żalem potwierdził śmierć dwóch policjantów, Daniela i Ireneusza, którzy padli ofiarami strzelaniny we Wrocławiu. Komendant Główny Policji przekazał najszczersze kondolencje rodzinom zmarłych funkcjonariuszy.

    Maksymilian F. był poszukiwany listem gończym za oszustwo, za które miał spędzić sześć miesięcy w zakładzie karnym. W sobotę policja spostrzegła podejrzanego przy ul. Kanałowej. W rezultacie mężczyzna został zatrzymany, a chwilę później był już w drodze na komendę. Jednak w trakcie przewozu Maksymilian F. strzelił do policjantów, raniąc ich w głowę. Strzelanina spowodowała ciężkie obrażenia u obu funkcjonariuszy.

    Śmierć policjantów zmienia charakter czynu. W związku z tym Maksymilian F. będzie teraz odpowiadać za podwójne zabójstwo, a nie za usiłowanie zabójstwa.

  • w

    Maksymilian F. aresztowany. Nagroda 100 tys. zł powędruje do policjantów (businessinsider.com.pl)

    Komendant Główny Policji ogłosił nagrodę w wysokości 100 tys. zł dla osoby, która poda informacje na temat miejsca pobytu zbiega. Maksymilian Faściszewski postrzelił dwóch policjantów we Wrocławiu. Mundurowi trafili do szpitala w poważnym stanie. Sprawca został zatrzymany przez policję, która teraz podzieli nagrodę pomiędzy zaangażowanych w sprawę policjantów.

    Oficer prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu potwierdził, że rzeczywiście przygotowano nagrodę, jednak żadna informacja nie doprowadziła do schwytania sprawcy. W rezultacie pieniądze te zdecydowano się przeznaczyć dla policjantów za udział w działaniach poszukiwawczych.

    Pomimo weryfikacji różnych źródeł, żadne nie przyczyniło się do aresztowania mężczyzny. Z tego względu Komendant Główny Policji zdecydował o przeznaczeniu nagrody dla funkcjonariuszy uczestniczących w poszukiwaniach i innych działaniach związanych ze sprawą.

    Dokładna liczba policjantów, którzy ostatecznie otrzymają nagrodę, nie została jeszcze ustalona, ponieważ nie wszystkie czynności zostały zakończone. Rzecznik policji we Wrocławiu podkreślił, że oprócz działań poszukiwawczych policjanci realizowali też inne zadania, dlatego nie powstała jeszcze pełna lista funkcjonariuszy, którzy otrzymają ten bonus.

  • w

    Tajemnicza śmierć kobiety zatrzymanej przez policję. Rodzina przez dwa miesiące nie wiedziała, że nie żyje (www.polsatnews.pl)

    Młoda kobieta, która została zatrzymana przez policję, zmarła w niejasnych okolicznościach. Natomiast jej rodzina przez ponad dwa miesiące nie otrzymała żadnej informacji na ten temat. Bliscy dowiedzieli się o śmierci Malwiny, dopiero gdy chcieli zgłosić jej zaginięcie.

    W maju 2023 roku we Wrocławiu 31-letnia Malwina została zatrzymana pod zarzutem kradzieży, a następnie trafiła do policyjnej izby zatrzymań. I pomimo że skarżyła się na stan zdrowia, w tym podejrzewała, że może być w ciąży, została zatrzymana przez policję. Następnego dnia zmarła, a sekcja zwłok wykazała ślady dotkliwych obrażeń.

    Informacja o śmierci kobiety nie dotarła do jej rodziny przez dwa miesiące. Dopiero w momencie, gdy matka chciała zgłosić jej zaginięcie, dowiedziała się o tragicznym zdarzeniu. Okazało się, że córka nie żyje już od kilku tygodni. Wiadomość była prawdziwym szokiem dla bliskich.

    Członkowie rodziny byli przekonani, że Malwina została skazana i przebywa w więzieniu. Nie spodziewali się, że żadna instytucja nie poinformuje ich o takiej sytuacji. Po śmierci Malwiny wszczęto dochodzenie w jej sprawie, tylko że żadne służby nie przekazały tragicznych wieści rodzinie.

    Prokuratura twierdzi, że policja miała obowiązek zawiadomić rodzinę o śmierci Malwiny. Warto zaznaczyć, że postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci zostało umorzone przez prokuraturę. Natomiast bliscy starają się ustalić okoliczności tego tragicznego zdarzenia, jednak jak na tę chwilę nie ukazały się jeszcze żadne rezultaty.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.