Więcej wpisów

  • w

    Antysemityzm we Wrocławiu: Na synagodze pojawił się napis „Izrael zbrodniarze i mordercy” (gazetawroclawska.pl)

    Niedawno w centrum Wrocławia dopuszczono się aktu wandalizmu na fasadzie Synagogi Pod Białym Bocianem. Na budynku pojawił się obraźliwy napis „Izrael zbrodniarze i mordercy”. Wrocławska policja poszukuje sprawców tej dewastacji.

    Dnia 31 grudnia w godzinach porannych doszło do zniszczenia fasady synagogi przy ul. Włodkowica, gdzie użyto czerwonego sprayu do stworzenia antysemickiego napisu. Policja otrzymała zgłoszenie od pracownika ochrony i zabezpieczyła nagrania z monitoringu. Jednakże nie pomogło to w zidentyfikowaniu sprawcy, ponieważ był zamaskowany.

    Funkcjonariusze prowadzą postępowanie w sprawie zniszczenia mienia, a także rozważają możliwość kwalifikacji tego czynu jako obrażającego uczucia religijne. Aktualnie trwają poszukiwania w celu zatrzymania i przesłuchania sprawcy, aby wyjaśnić motywy tego działania.

    W sprawie incydentu wypowiedział się wiceprezydent Wrocławia, Sebastian Lorenc, który potępił antysemickie zachowanie i podkreślił, że miasto nie toleruje ksenofobii. Z tego względu ma nadzieję, że sprawca zostanie szybko schwytany.

    Incydent z synagogą to w ostatnich tygodniach kolejne zdarzenie we Wrocławiu, gloryfikujące antysemityzm. Wcześniej podpalono też flagę Izraela i przewrócono chanukiję przy ul. Oławskiej. Czynu dokonało pięciu nastolatków w wieku 15-16 lat.

  • w

    Posłowie PiS pełnią dyżury w gmachu TVP w obronie wolnych mediów. Kaczyński spędził z nimi całą noc (www.polsatnews.pl)

    Jarosław Kaczyński określił protest posłów w TVP jako obronę demokracji. Prezes PiS wskazał na znaczenie pluralizmu mediów, a także na obecność silnych mediów antyrządowych. Według niego sytuacja w Polsce, szczególnie w mediach publicznych, wymaga od posłów PiS pełnienia dyżurów w TVP, ze względu na obawy związane z manipulacją i kontrolowaniem stacji.

    Sejm przyjął uchwałę w celu przywrócenia ładu prawnego, obiektywizmu oraz rzetelności w mediach publicznych i Polskiej Agencji Prasowej. W głosowaniu nie uczestniczyło około 100 posłów PiS. Zamiast tego, udali się do siedziby TVP na Mokotowie w Warszawie. Jarosław Kaczyński oraz szef klubu Mariusz Błaszczak również przyłączyli się do grupy, a Kaczyński spędził w TVP całą noc. Zapowiedział też dyżury, jakie będą pełnić politycy PiS.

    Były premier Mateusz Morawiecki zaznaczył, że demokracja to prawo do prezentowania różnorodnych poglądów, wskazując na brak pluralizmu w obecnym monopolu mediów. Krytykował sytuację w TVP Info, argumentując, że rzekome dążenie do pluralizmu jest jedynie fałszowaniem rzeczywistości.

    Morawiecki wyraził potrzebę różnorodności w prezentowaniu poglądów, oskarżając większość mediów o jednostronność i podkreślając rolę TVP w dostarczaniu alternatywnego punktu widzenia. Jego zdaniem należy unikać monopolu, który był bardzo powszechnym zjawiskiem w czasach PRL-u.

    Morawiecki zaznaczył, że dzisiaj istnieje tzw. koalicja ośmiu gwiazdek, która dąży do monopolizacji rynku medialnego, z zamiarem opanowania telewizji publicznej. Apelował do społeczeństwa o obronę niezależności mediów, wyrażając potrzebę zapewnienia TVP możliwości prezentowania odmiennego punktu widzenia niż inne stacje.

  • w

    Wykładowczyni zabiła karpia na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie. Sprawa w prokuraturze (gazetakrakowska.pl)

    Fundacja Viva! opublikowała nagranie na mediach społecznościowych, które obiegło internet z prędkością światła. Film ukazuje wykładowczynię z Uniwersytetu Rolniczego, która odcina głowę karpia. Fundacja zgłosiła sprawę do prokuratury, twierdząc, że jest to znęcanie się nad zwierzętami. Rektor uczelni podjął działania dyscyplinarne w tej sprawie.

    Na nagraniu widać, jak pracowniczka uczelni w białym fartuchu odcina głowę karpia nożem. Jedna ze studentek pyta ją, czy ryba cierpi po wyjęciu z wody przed pójściem pod nóż. Wykładowczyni odpowiada, że ryba nie cierpi, ponieważ jest przecinany jej rdzeń kręgowy. Po 30 minutach na nagraniu widać częściowo odciętą głowę ryby, która nadal żyje.

    Fundacja jest oburzona, że doktor nauk weterynaryjnych prowadziła zajęcia anatomiczne, pokazując okrutne zabijanie karpi. Nagranie dotarło do fundacji od anonimowego informatora, twierdząc, że lekarka weterynarii pokazała sposób sprzeczny z przepisami o ochronie zwierząt i z naukową wiedzą o uczuciach ryb.

    Rektor Uniwersytetu z ogromnym zaskoczeniem przyjął informacje o możliwej winie nauczycielki. Jednak jej działanie może naruszać zarówno przepisy dyscyplinarne, jak i ustawy o ochronie zwierząt. Rzeczniczka prasowa URK stwierdziła, że zlecono już wszczęcie postępowania dyscyplinarnego ze względu na możliwe naruszenie zasad etyki.

    Rektor zobowiązał się do dogłębnego zbadania sprawy, deklarując podejmowanie stosownych konsekwencji prawnych wobec nauczycielki, jeśli zarzuty zostaną potwierdzone. Uczelnia zapewnia, że będzie chronić dobro zwierząt oraz przestrzegać zasad etycznych w kształceniu studentów.

  • Popularne

    w

    Brak zainteresowania „Ucztą na wynos z Sanah” w sklepach sieci Żabka. Produkty lądują na śmietniku (i.pl)

    Sanah, obecnie jedna z najbardziej cenionych artystek, niedawno podjęła współpracę z siecią sklepów Żabka. Niestety, jej autorsko podpisane foccacio, kanapki i sałatki nie zdobywają zbyt dużej popularności wśród klientów. I w rezultacie znaczna większość tych produktów wyrzucana jest na śmietnik.

    Sanah, która obecnie jest jedną z najwybitniejszych artystek na polskiej scenie muzycznej, zdobywa ostatnio coraz większą uwagę publiczności dzięki współpracy przy filmie „Akademia Pana Kleksa”. Ponadto artystka zdecydowała się także na partnerstwo ze sklepami Żabka, gdzie oferowane są produkty sygnowane jej imieniem.

    Te specyficzne artykuły spożywcze, takie jak focaccio, sałatki czy kanapki, wyróżniają się nietypowym połączeniem składników. Przyrządzane są z takich składników jak ananas, szynka, mozzarella, papryka, a także z „nutką róży”, która jest motywem przewodnim reklamy artystki.

    Pracownicy Żabki ujawniają, że mimo artystycznego podpisu, produkty te nie cieszą się zainteresowaniem klientów i często trafiają na śmietnik. Użytkownicy na mediach społecznościowych, głównie na TikToku, potwierdzają, że „uczta Sanah” jest trudna do sprzedania.

  • w

    Grzegorz Borys wysyłał do matki SMS-y przed zbrodnią, że prawdopodobnie zabije swojego syna (i.pl)

    Informacja o śmierci Grzegorza Borysa wypłynęła w mediach kilka dni temu, ale w dalszym ciągu pojawiają się nowe fakty na temat byłego żołnierza Marynarki Wojennej. Okazuje się, że Borys wysłał niepokojące wiadomości do matki przed zabójstwem swojego 6-letniego syna. 44-latek już wtedy sugerował, że prawdopodobnie zdecyduje się na ten bestialski krok.

    Media przekazały nowe informacje na temat tej ohydnej zbrodni, która wstrząsnęła całą Polską. Otóż Grzegorz Borys jeszcze przed morderstwem syna wysyłał niepokojące SMS-y do matki, która przebywała w domu opieki.

    Treść wiadomości Borysa do matki ukazuje, że mężczyzna prawdopodobnie przewidywał, że dopuści się tego czynu, ale informował o tym w dość niejasny sposób. Grzegorz Borys zmagał się z problemami psychicznymi oraz konfliktami rodzinnymi, w tym w jego małżeństwie.

    Ciało Grzegorza Borysa odnaleziono w zbiorniku wodnym w Gdyni. Poszukiwania podejrzanego trwały od października – od momentu, gdy znaleziono ciało jego syna. Prokuratura podała, że przyczyną śmierci Borysa było utonięcie. Ponadto, podczas sekcji odkryto rany ukazujące samookaleczenia na rękach i szyi, a także rany postrzałowe głowy po broni pneumatycznej.

    Ekspertyza biegłych wykazała, że śmierć Borysa była wynikiem utonięcia, a znalezione na ciele rany nie miały związku z jego zgonem.

  • w

    Ukraiński muzyk Kirill Bledny: Wk****a mnie język polski, a Polacy to debile, którzy powinni mówić po rosyjsku (i.pl)

    Ukraińska grupa Poshlaya Molly planuje serię pięciu koncertów w Polsce w 2023 roku. Zespół założony przez Kirilla Bledny’ego ma zagrać w Gdańsku, Poznaniu, Krakowie, Wrocławiu i Warszawie. Jednak w obliczu kontrowersyjnych słów, jakie ostatnio wypowiedział wokalista, koncerty mogą się nie odbyć. Bledny stwierdził, że język polski go „wk****a”, a Polacy to „debile, którzy powinni mówić po rosyjsku”.

    Poshlaya Molly, zdobywający popularność zespół, ma zaplanowane koncerty w Polsce na koniec listopada i w grudniu. Kirill Bledny, wokalista grupy, wywołał kontrowersje, nazywając język polski „wk*****jącym” i dodał, że Polacy powinni posługiwać się językiem rosyjskim. Wypowiedź ta spotkała się z negatywnymi reakcjami, a muzyk później próbował wyjaśnić na Instagramie, że był to tylko żart.

    Po kontrowersyjnej wypowiedzi Kirill Bledny nagrał wideo z przeprosinami, wyjaśniając, że jego słowa były parodią rosyjskiego imperialisty. Niemniej jednak wiele osób nie zrozumiało tego „dowcipu” i domaga się odwołania koncertów zespołu w Polsce.

    Poshlaya Molly to ukraińska grupa znana z kontrowersyjnych teledysków i ironicznych tekstów. Zespół zgarnął wiele nagród muzycznych, w tym Jager Music Awards dla najlepszego zespołu rockowego. Poshlaya Molly jest fenomenem na ukraińskiej scenie muzycznej. Zespół zdobył popularność w internecie dzięki debiutanckiemu albumowi i kontrowersyjnym teledyskom.

  • w

    Nieznany sprawca ukradł policjantom radiowóz w centrum Szczecina (gs24.pl)

    Policjanci w Szczecinie, będąc w trakcie rutynowej kontroli drogowej, byli świadkami niecodziennej sytuacji na ulicach miasta. Podczas przeprowadzania kontroli jednego z pojazdów do radiowozu wszedł nieznany sprawca, a następnie odjechał. Funkcjonariusze natychmiast podjęli poszukiwania złodzieja.

    Do nietypowego zdarzenia doszło 29 września w godzinach porannych podczas kontroli drogowej w centrum Szczecina. Jak relacjonuje kom. Anna Gembala, oficer prasowa z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie, podczas porannej kontroli pojazdu do policyjnego radiowozu włamał się nieznany osobnik, który postanowił na krótki czas „pożyczyć” sobie pojazd służbowy.

    Jak dodaje kom. Anna Gembala, funkcjonariusze błyskawicznie przystąpili do działań i po krótkich poszukiwaniach odnaleźli radiowóz, ale nikogo nie było w środku. Z nieoficjalnych źródeł wynika, że sprawca porzucił pojazd i wsiadł do autobusu komunikacji miejskiej, ponownie odjeżdżając z miejsca zdarzenia.

    Ostatecznie, w wyniku sprawnych działań policyjnych złodziej radiowozu został zatrzymany. Okazał się nim 27-letni mężczyzna, który został już doprowadzony przed oblicze prokuratury. Obecnie policja pod nadzorem prokuratora prowadzi dochodzenie w tej sprawie.

  • Popularne

    w

    Skarbówka wypisała sprzedawczyni lodów 3 tys. zł mandatu. Kontrolerom nie spodobał się sposób, w jaki kobieta wydała paragon klientowi (www.polsatnews.pl)

    Sprzedawczyni lodów w centralnej Polsce została ukarana mandatem w wysokości 3 tys. zł za to, że nie wydała klientowi paragonu. Grzywnę nałożył urząd celno-skarbowy. Z nagrania monitoringu wynika, że paragon został wydrukowany i położony na ladzie. Jednak kontrolerzy urzędu zarzucili kobiecie niewłaściwe wydanie paragonu. Pracownice sieci lodziarni zgłosiły tę sytuację do redakcji programu “Interwencja”.

    Sprzedawczyni mówi, że klient zakupił dwie gałki lodów, a ona wydała mu paragon. Położyła go na ladzie i poszła przygotować lody. Następnie pojawiły się dwie osoby, twierdząc, że wystawiają jej mandat i musi go zapłacić. Kontrolerzy pytali też o wiek i narodowość.

    Nagranie z monitoringu jednoznacznie pokazuje, że paragon został wydrukowany, ale kontrolerom nie spodobał się sposób, w jaki kobieta wydała go klientowi. Marlena Godala, menadżerka sieci lodziarni, twierdzi, że pracownica działała zgodnie z przepisami i wydała paragon w prawidłowy sposób.

    Ekspert prawa podatkowego, Łukasz Walasik, potwierdza, że nie ma precyzyjnych przepisów dotyczących sposobu wydawania paragonów. Według niego pokazanie paragonu klientowi jest wystarczające. Klient nie jest zobowiązany do jego odebrania.

    Urząd celno-skarbowy początkowo nie przyjął odwołania, ale po interwencji programu i zainteresowaniu sprawą koszty mandatu zostały zwrócone. Krajowa Administracja Skarbowa wysłała pismo do sądu, w którym prosiła o uchylenie mandatu nałożonego na sprzedawczynię lodów.

  • w

    Synoptycy twierdzą, że Polskę może nawiedzić „zima stulecia” (i.pl)

    Przez ostatnie lata zima w Polsce z reguły nie była bardzo surowa, a temperatury rzadko spadały do ekstremalnie niskich poziomów. Jednak według najnowszych doniesień istnieje prawdopodobieństwo, że nadchodząca zima może być jednym z najzimniejszych okresów w kraju na przestrzeni ostatnich stu lat.

    Według informacji przekazanych przez Wirtualną Polskę, które opierają się na badaniach synoptyków z Narodowej Służby Oceanicznej i Atmosferycznej (NOAA), nadchodzi potężne zjawisko znane jako El Nino. El Nino charakteryzuje się ekstremalnie wysoką temperaturą powierzchni wody na Oceanie Spokojnym, który jest największym zbiornikiem wodnym na świecie. Eksperci, którzy obawiają się skutków El Nino, martwią się, że wpływ tego zjawiska może być odczuwalny w Polsce podczas nadejścia okresu zimowego.
    Obfite opady śniegu, spadki temperatury i silne mrozy

    El Nino wykazuje potencjał do wywierania znaczącego wpływu na zimę w Europie na przełomie 2023/2024. Jak podaje NOAA, na zachodzie i północy Europy zima prawdopodobnie nie będzie aż tak ekstremalna. Aczkolwiek na południu Europy oraz w jej centralnej części, w tym w Polsce, przewiduje się obfite opady śniegu i spadki temperatury.

    Czym grożą takie warunki pogodowe i jakie prognozy przedstawia Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej?

    Według synoptyków z IMGW w grudniu 2023 roku rzeczywiście można spodziewać się większej ilości opadów, które przewyższą normę wieloletnią. Jednakże temperatury utrzymają się w granicach normy z ostatnich lat. Warto zaznaczyć, że eksperci nie wykluczają też wystąpienia okresowych, silnych mrozów, które mogą być spowodowane napływem zimnego powietrza z północy.

  • w

    Tragiczne zdarzenie przy Wyspie Słodowej we Wrocławiu. Z Odry wyłowiono ciało mężczyzny (gazetawroclawska.pl)

    Wczoraj rano doszło do tragicznej sytuacji przy Wyspie Słodowej, gdzie służby wyłowiły z rzeki Odra ciało mężczyzny. Przebywający na miejscu zdarzenia Zespół Ratownictwa Medycznego podjął próby resuscytacji poszkodowanego. Niestety nie udało się go uratować.

    W niedzielę, 20 sierpnia, przy Wyspie Słodowej zginął mężczyzna, który został wyciągnięty z Odry. Dyżurny odebrał zgłoszenie około godziny 9:00, oddelegowując do akcji funkcjonariuszy z Komisariatu Wodnego Policji we Wrocławiu i z pobliskiego komisariatu, jednostki Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, jednostki ratownictwa wodnego Państwowej Straży Pożarnej oraz Zespół Ratownictwa Medycznego.

    Poszkodowanego odnalazł płetwonurek

    Dolnośląskie WOPR powiadomiło, że od momentu otrzymania zgłoszenia ich jednostka pojawiła się na miejscu zdarzenia w ciągu trzech minut. Do Odry wszedł ratownik, rozpoczynając poszukiwania zaginionego mężczyzny. Następnie do akcji przyłączyły się jednostki ratownictwa wodnego Państwowej Straży Pożarnej, wysyłając do rzeki płetwonurka, który po kilkudziesięciu minutach odnalazł poszkodowanego.

    Jak relacjonuje st. asp. Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, poszkodowanego poddano próbom resuscytacji, które niestety nie przyniosły żadnych rezultatów. Mężczyzna zmarł na miejscu zdarzenia. Jak na tę chwilę tożsamość zmarłego nie jest znana. Wstępne ustalenia wskazują, że była to osoba bezdomna.

  • w

    Odbudowa muru przeciwpowodziowego przy moście Dębnickim po tragicznym wypadku samochodowym (gazetakrakowska.pl)

    Miasto zainwestuje ok. 150 000 zł w naprawę uszkodzonego muru, który ucierpiał wskutek tragicznego wypadku przy moście Dębnickim, skutkującego śmiercią czterech młodych mężczyzn w lipcu br. Władze planują odzyskać koszty naprawy poprzez ubezpieczenie pojazdu, zgodnie z Zarządem Zieleni Miejskiej, do którego należy mur.

    Mur, który znajduje się na gminnej działce i jest zarządzany przez ZZM, dotknęły uszkodzenia w wyniku uderzenia samochodu osobowego. Elementy kamienne muru doznały ubytków, wykruszeń i odprysków. Nawet fuga cementowa między blokami kamiennymi uległa spękaniu i wykruszeniu.

    Koszt zewnętrznej naprawy muru szacowany jest na 150 tys. zł.

    W wyniku kolizji przesunęły się także płyty kamienne na szczycie muru, na odcinku ok. 14 metrów. Zarząd Zieleni Miejskiej oznajmia, że mur stanowi istotny fragment wału przeciwpowodziowego. Koszt koniecznych napraw oszacowano na ok. 150 000 zł. Wartość ta jednak nie obejmuje ewentualnego remontu wnętrza muru.

    Jak podają krakowscy urzędnicy, w bieżącym roku miasto planuje opracowanie dokumentacji projektowej naprawy. Zarząd Zieleni Miejskiej zamierza również ubiegać się o pokrycie kosztów z ubezpieczenia pojazdu marki Renault Megane.

    Tragiczny wypadek przy moście Dębnickim miał miejsce w lipcu br., gdzie samochód marki Renault Megane poruszał się z dużą prędkością przez centrum miasta. W aucie podróżowali czterej młodzi mężczyźni w przedziale wiekowym 20 – 24 lat. W pewnym momencie samochód nagle skręciło w lewo i przewrócił się na bulwarze Czerwieńskim. Wszyscy pasażerowie zginęli. Śledztwo w tej sprawie prowadzi krakowska prokuratura.

  • Popularne

    w

    Nowe ustalenia w sprawie Joanny z Krakowa. Miała 1,5 promila alkoholu we krwi podczas przybycia do szpitala (i.pl)

    Historia pani Joanny z Krakowa, która stała się medialna dzięki stacji TVN, opisuje jej przyjazd do szpitala z 1,5 promila alkoholu we krwi – tak wynika z nieoficjalnych ustaleń portalu wPolityce.pl.

    Portal wPolityce.pl informuje o stanie, w jakim pani Joanna została przyjęta do szpitala. Badanie próbki krwi miało miejsce w szpitalu przy ul. Wrocławskiej w Krakowie, a samo nagranie posłużyło TVN do publikacji materiału. Następnie, pacjentka trafiła do szpitala im. Narutowicza przy ul. Prądzyńskiej.

    Joanna z Krakowa twierdzi, że wypiła tylko dwie lampki wina

    Według serwisu, stężenie 1,5 promila alkoholu mogło wpłynąć na emocje i percepcję rzeczywistości pani Joanny. A to z kolei wpłynęło bezpośrednio na jej zachowanie. W jednym z wywiadów kobieta przyznała, że tego dnia wypiła alkohol, jednak twierdziła, że było to tylko dwa kieliszki wina. W rozmowie z „Faktem” przyznała, że tego dnia wykazywała skandaliczne zachowanie.

    Dla przypomnienia; pani Joanna stała się znana po reportażu „Faktów” TVN, który opisywał rzekomo naganną interwencję funkcjonariuszy policji w szpitalu wobec kobiety, która przyjęła tabletkę poronną. Pani Joanna twierdziła, że zakupiła tabletkę osobiście, za pośrednictwem internetu.

    Komenda Główna Policji wyjaśniła, że policja interweniowała po otrzymaniu zgłoszenia od lekarza psychiatry o podejrzeniu próby samobójczej pacjentki i zażyciu substancji nieznanej pochodzenia. W miniony czwartek nagranie z telefonu alarmowego 112 zostało opublikowane jako dowód.

  • w

    Kontrowersyjny wpis na profilu kibiców Lecha Poznań. Wysunięto ostrzeżenie w stronę młodych obywateli Ukrainy (gloswielkopolski.pl)

    Na profilu społeczności kibiców Lecha Poznań, który widnieje na Facebooku, pojawiła się wiadomość szybko wywołująca kontrowersje wśród internautów. Kibice drużyny opublikowali wpis skierowany w stronę młodych obywateli Ukrainy, który można przeczytać na ich profilu “Grunwald”.

    Wpis, który zamieściła społeczność kibiców Lecha Poznań, bardzo szybko sprowokował różne reakcje. Kibice sugerowali, że grupa osób zza wschodniej granicy nie respektuje polskiej gościnności i atakuje słabszych od siebie, zamiast być wdzięcznym Polakom za zapewnienie im bezpieczeństwa, podczas gdy ich kraj zmaga się z rosyjską agresją. Z tego względu, w piątkowy wieczór, kibice Lecha Poznań postanowili się zgromadzić i zorganizować spontaniczne rozmowy wychowawcze.

    Kibice podkreślili, iż to naturalne, że młodzież popełnia błędy. Jednak przypominali również, że młodzi obywatele Ukrainy nie przebywają w swoim kraju i dlatego nie mają prawa narzucać swoich zasad w Polsce. Apelowali do młodzieży ukraińskiej, aby zachowywała się grzecznie, stanowczo przypominając o przestrzeganiu polskich norm.

    Policjanci monitorują całą sytuację

    Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji poinformował, że policja śledzi sytuację i analizuje wpis pod kątem ewentualnych nawoływań do nienawiści i zastraszania. Jednak, jak na tę chwilę, nie doszło jeszcze do żadnej interwencji w tej sprawie. Wpis zdobył poparcie wielu użytkowników, ale także spotkał się z krytyką wśród internautów. Dodał również, że funkcjonariusze obserwują nie tylko sam wpis na Facebooku, ale i osoby widoczne na zdjęciu, jakie do niego dołączono.

    Post opublikowany przez społeczność kibiców Lecha Poznań na Facebooku polubiło już ponad 6 tysięcy osób, a ponad 700 wyraziło też swoją opinię, popierając działalność poznańskich kibiców.

  • w

    Jest już decyzja sądu rejonowego w sprawie „Babci Kasi” za uderzenie policjanta (i.pl)

    Kobieta o pseudonimie „Babcia Kasia,” czyli Katarzyna A., została skazana przez sąd rejonowy za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji. Uderzyła policjanta drzewcem flagi, za co orzeczono grzywnę oraz zobowiązanie do zapłaty na rzecz pokrzywdzonego.

    Prokurator Szymon Banna z Prokuratury Okręgowej w Warszawie poinformował, że 12 lipca Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wydał wyrok nakazowy wobec Katarzyny A. za zaatakowanie policjanta drzewcem flagi. Znana jako „Babcia Kasia,” aktywistka została ukarana grzywną w wysokości 500 zł oraz nawiązką 300 zł na rzecz pokrzywdzonego policjanta. Oskarżono ją zgodnie z artykułami 222 par. 1 i 57a Kodeksu Karnego.

    Chuligański atak na policjanta podczas manifestacji w stolicy

    Przestępstwo miało charakter chuligański i miało miejsce 11 stycznia 2021 roku podczas manifestacji na Placu Konstytucji w Warszawie. Katarzyna A. zaatakowała policjanta, który strzegł porządku podczas zgromadzenia, uderzając go drzewcem flagi. Prokuratura uznała ten akt za czyn chuligański.

    Sąd, wydając wyrok nakazowy, uznał, że dowody zebrane przez prokuraturę jednoznacznie wskazują na winę oskarżonej. Sąd również podzielił opinię prokuratury co do chuligańskiego charakteru przestępstwa. Wyrok nie jest prawomocny i przeciwko niemu można się odwołać.

  • w

    Strzelanina na ul. Święty Marcin w Poznaniu. Nie żyje dwóch mężczyzn. Wypowiadają się znajomi (gloswielkopolski.pl)

    W wyniku strzelaniny na ulicy Święty Marcin w Poznaniu, zginęły dwie osoby. Nagranie z tego tragicznego zdarzenia krąży w sieci, ale ze względu na szacunek dla zmarłych i ich bliskich, nie zostało opublikowane. Znajomi ofiar i sprawcy wypowiadają się na temat okoliczności tego tragicznego incydentu.

    Według świadka zdarzenia, doszło do strzelaniny na ulicy Święty Marcin. Świadek relacjonuje, że słyszano trzy wyraźne strzały.

    Andrzej Borowiak z policji wielkopolskiej potwierdził, że w niedzielę około godziny 17 na ulicy Święty Marcin w Poznaniu doszło do użycia broni palnej. Jeden z mężczyzn nie przeżył, a drugi został zabrany do szpitala. Obaj byli mieszkańcami Poznania, jeden miał 30 lat, drugi 31 lat. Broń została zabezpieczona na miejscu zdarzenia.

    Policja nie podaje szczegółowych informacji na temat zdarzenia, a na miejscu trwają dalsze działania służb.

    Według niektórych źródeł, jeden z uczestników incydentu najpierw postrzelił drugą osobę, a następnie popełnił samobójstwo.

    Policja zabezpieczyła nagrania monitoringu i ustaliła naocznych świadków zajścia.

    Informacje, które ujawniono, wskazują, że zastrzelony mężczyzna był narzeczonym kobiety, a nie jej kochankiem. Sprawcą był były chłopak kobiety, który następnie popełnił samobójstwo.

    Bliscy ofiary wypowiadają się na temat jej śmierci, opisując ją jako bezsensowną. Apelują również, aby nie wierzyć w informacje medialne.

    Jeden z znajomych ofiary opisuje ją jako pozytywnego i pełnego energii chłopaka, artystę i blogera, zawsze uśmiechniętego i życzliwego. Jednocześnie wyraża szok, że sprawcą jest także jego znajomy, młody i inteligentny człowiek, którego nie spodziewał się, że sięgnie po broń i popełni tak okrutną zbrodnię.

  • w

    Na trasie S5 pod Trzebnicą kierowca zauważył samochód z napisem "POMOCY". Ruszył w pościg i powiadomił policję (gazetawroclawska.pl)

    W minioną sobotę na trasie ekspresowej S5 w pobliżu Trzebnicy jeden z podróżujących kierowców zauważył niepokojącą informację za tylną szybą jadącego przed nim BMW. Za szybą leżała maskotka, a przy niej napis “POMOCY”. Kierowca postanowił jechać za samochodem, a jego żona powiadomiła też policję. Nagranie z jego kamery samochodowej trafiło na YouTube.

    Do sytuacji doszło 8 lipca w sobotę około godziny 09: 45 na drodze ekspresowej S5 pod Trzebnicą. Jeden z kierowców, który jechał z Wrocławia do Poznania, zauważył, że wyprzedza go srebrne BMW, za którego tylną szybą siedzi pluszowy miś, a obok niego napis “POMOCY”. Maskotka była sporych rozmiarów i zasłaniała z tyłu cały widok. Pojazd miał również prawą tylną szybę zakrytą zasłoną przeciwsłoneczną. Kierowca postanowił podjechać bliżej BMW. Jednak gdy tylko to zrobił, samochód gwałtownie przyspieszył.

    Pościg z szybkością ponad 200 km/h

    Żona kierowcy postanowiła zadzwonić na policję, a jej mąż wyruszył w pogoń za BMW. W ostateczności zrezygnował z pościgu, gdy BMW osiągnęło prędkość około 205 km/h. Całe zdarzenie nagrała kamera kierowcy, a nagranie trafiło na kanale YouTube pod nazwą Bandyta z kamerką.

    Jak podaje st. asp. Daria Szydłowska z Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy, sprawą zainteresowali się funkcjonariusze z Trzebnicy, którzy po sprawdzeniu tablic rejestracyjnych namierzyli adres właściciela BMW. Po wyjaśnieniach okazało się, że był to jedynie głupi dowcip i żadna z osób nie była w tarapatach.

  • w

    Mieszkańcy Gdańska burdelowi mówią nie! (dziennikbaltycki.pl)

    Głośna i kontrowersyjna sprawa dotyczy klubów erotycznych znajdujących się w Gdańsku. Cluby, gdzie teoretycznie miał być tylko striptiz, okazały się zwykłym domem uciech. Mieszkańcy sąsiednich lokali mieszkalnych mówią o codziennym koszmarze dobiegających stamtąd odgłosów i zanieczyszczeń, jakie zostawiają po sobie goście lokalu. Władze miasta milczą. 

    Mieszkańcy Gdańska są zdesperowani. Nie są w stanie już wytrzymać tego, co dzieje się pod ich oknami. Głośne zabawy, wulgarne odzywki, odgłosy kopulacji, to dla nich codzienność. Policja, która jest wzywana na miejsce w celu uciszenia tych, którzy zakłócają spokój, przyjeżdża tylko w niektórych wypadkach. Nie wynika to jednak ze złej woli policji, a raczej z problemu kadrowego, jakim jest mała ilość funkcjonariuszy. Logiczne zatem, że w pierwszej kolejności wysyłani są raczej do sytuacji bardziej pilnych. To samo dotyczy straży miejskiej, która, choć robi co może, nie jest w stanie zapanować na chaosem, który ma miejsce przy głównych ulicach Gdańska.

    Nieudolność władzy

    Mieszkańcy zgodnie wysyłali pisma do Urzędu Miasta w celu rozwiązania problemu. Jak jednak sami mówią, Prezydent miasta milczy, a urzędnicy odsyłają ich z kwitkiem. Co więcej, dużo niepokoju wśród mieszkańców wzbudza fakt, że osoby odpowiedzialne za dane lokale znają dokładną treść złożonych skarg. Gdańszczanie apelują do władz miasta, by wywiązała się z padającym słów i zadbała o ich bezpieczeństwo.

  • Popularne

    w

    Tragedia na Dworcu Głównym w Poznaniu (gloswielkopolski.pl)

    Na torach przy Dworcu Głównym w Poznaniu znaleziono zwłoki martwego mężczyzny. Na miejscu szybko pojawiła się policja i straż pożarna. Miejsce zostało osłonięte policyjnym parawanem, a ruch na tych torach – wstrzymany. Okoliczności całego zdarzenia są jeszcze wyjaśniane. Kim był mężczyzna? W jaki sposób zginał?

    Wskazuje się, że mężczyzna, którego ciało znaleziono na torach w Poznaniu, to 61-latek. Obrażenia wskazują na potrącenie przez pociąg. Nie wiadomo jednak kiedy doszło do wypadku oraz jak do niego doszło. Ciało zostało znalezione na torach w poniedziałek 17-nastego kwietnia około godziny 21.30. Zgłoszono wówczas podejrzany przedmiot znajdujący się na torach, do odpowiednich służb. Funkcjonariusze szybko pojawili się na miejscu i po szybkich oględzinach okazało się, że jest to ludzkie ciało. W momencie odnalezienia mężczyzna już nie żył. Wciąż prowadzone jest śledztwo, jak doszło do tej tragedii.

    Śmierć na torach

     Choć tory umożliwiają szybsze poruszanie się pociągiem z punktu A do punktu B, to w rzeczywistości są również często miejscem, gdzie dochodzi do tragicznych wypadków. Złe oznakowanie. Pośpiech lub nieuwaga, często doprowadzają do zderzenia się pociągu z samochodami, co rzadko kiedy kończy się bez ofiar. Nie tylko jednak poruszanie się samochodem po torach bywa niebezpieczne. Dużo kampanii społecznych powstało również w celu przestrzeżenia ludzi przed poruszaniem się po torach w niedozwolonych miejscach. Przechodzenie przez „dzikie” przejścia może skończyć się potrąceniem, a w konsekwencji śmiercią.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.