Więcej wpisów

  • w

    Pościg policyjny ulicami Gdyni. Mundurowi strzelili w oponę, żeby unieruchomić pojazd (tvn24.pl)

    Policjanci w Gdyni brali udział w pościgu za kierowcą, który sprawnie umykał funkcjonariuszom przez pięć kilometrów, mknąc ulicami miasta. Jednak zaraz potem zderzył się z radiowozem, a policjanci przestrzelili mu oponę, żeby udaremnić dalszą ucieczkę. 34-latek stanął już przed Prokuraturą Okręgową w Gdańsku, gdzie usłyszał zarzuty, które mogą mu zafundować długi pobyt za kratkami.

    Po odstawieniu podejrzanego do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, 34-latek został przesłuchany. W trakcie składania wyjaśnień przyznał się do zarzucanych mu czynów. Prokurator postanowił zastosować wobec mężczyzny środki zapobiegawcze obejmujące dozór policyjny i poręczenie majątkowe.

    Mężczyzna odpowie teraz za czynną napaść na funkcjonariusza, niezatrzymanie się do kontroli drogowej i posiadanie środka odurzającego w postaci marihuany. Kierowca został przebadany alkomatem, a do tego pobrano mu krew do dalszych badań.

    Pościg policyjny rozpoczął się w momencie, gdy mężczyzna nie zatrzymał się do kontroli drogowej. Uciekający zderzył się z radiowozem, a jeden z funkcjonariuszy strzelił mu w oponę, aby go zatrzymać. Policjant wykorzystał do tego broń służbową.

    Kierowca w trakcie ucieczki stanowił zagrożenie dla życia i zdrowia innych uczestników ruchu drogowego. Były przypadki, że nawet wjeżdżał na chodnik, po którym chodzili piesi. Będzie musiał odpowiedzieć za czynną napaść (do 10 lat więzienia), za niedostosowanie się do polecenia zatrzymania samochodu (do 5 lat więzienia), a także za posiadanie narkotyków (do 3 lat więzienia).

  • w

    Pijany pasażer awanturował się podczas lotu. Interweniowała Straż Graniczna (dziennikbaltycki.pl)

    W czwartek na gdańskim lotnisku załoga samolotu wezwała funkcjonariuszy Straży Granicznej, ponieważ na pokładzie awanturował się pijany pasażer. Mężczyzna nie miał zamiaru wysłuchiwać poleceń i zamiast tego wywoływał kłótnie i używał wulgarnego języka. W efekcie 30-latek otrzymał w nagrodę mandat za swoje zachowanie.

    Jak relacjonuje kmdr ppor. SG Andrzej Juźwiak, rzecznik Komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku, zdarzenie miało miejsce 30 listopada podczas lotu z Norwegii do Gdańska. W samolocie siedział nietrzeźwy pasażer, który zachowywał się agresywnie wobec załogi i ignorował zasady bezpieczeństwa. Z tego względu zaszła potrzeba wezwania służb.

    Zaraz po wylądowaniu samolotu Straż Graniczna podjęła natychmiastowe działania. Na szczęście pijany mieszkaniec Gdyni używał tylko obraźliwych słów i nieco się awanturował, dlatego załodze nic się nie stało, a samolot bezpiecznie doleciał do celu. Funkcjonariusze Zespołu Interwencji Specjalnych Placówki SG w Gdańsku wkroczyli na pokład, a potem przewieźli 30-latka do pomieszczeń służbowych.

    Mężczyzna tłumaczył, że spożywał alkohol w trakcie lotu. Badanie alkomatem wykazało ok. 1,5 promila w wydychanym powietrzu. 30-latek dostał mandat w wysokości 500 zł i nakaz opuszczenia lotniska.

    Według informacji Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku, w tym roku jest to już 18. interwencja tego typu. Ponadto, w ciągu ostatnich 12 miesięcy strażnicy otrzymali 51 zgłoszeń naruszania zasad bezpieczeństwa na lotnisku w Gdańsku, włączając w to sytuacje związane z dowcipkowaniem na temat bomby w bagażu.

  • w

    Groźna kolizja na skrzyżowaniu w Lublinie. Mandat na 1500 zł i 10 punktów karnych (kurierlubelski.pl)

    Niebezpieczny wypadek drogowy wydarzył się na jednym ze skrzyżowań w Lublinie, gdzie kolizji uległy dwie osobówki. Kierowca opla wymusił pierwszeństwo na kierowcy toyoty, co doprowadziło do stłuczki, wysokiego mandatu i punktów karnych.

    Jak podaje nadkom. Kamil Gołębiowski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie, do groźnej kolizji doszło 1 grudnia około godziny 1:30 na skrzyżowaniu Al. Racławickich i ul. Poniatowskiego w Lublinie. Cała sytuacja została zarejestrowana przez kamery Wydziału Zarządzenia Ruchem Drogowym i Mobilnością. Nagranie można obejrzeć na mediach społecznościowych.

    Film ukazuje, jak kierowca samochodu osobowego marki Toyota porusza się Al. Racławickimi, dojeżdżając do skrzyżowania z ul. Poniatowskiego. Natomiast z ulicy Poniatowskiego powoli wyjeżdża kierowca samochodu osobowego marki Opel. Kierowca toyoty zignorował zarówno znaki drogowe, jak i światło pulsacyjne sygnalizatora, wymuszając pierwszeństwo na oplu.

    Obaj kierowcy zostali przebadani alkomatem, który nie wykazał obecności alkoholu. Winny kolizji 22-latek otrzymał mandat na 1500 zł i 10 punktów karnych. W wyniku wypadku nie ucierpiała żadna osoba.

  • w

    Nocny pożar w zielonogórskim szpitalu. Spowodował go bezdomny mieszkający w piwnicy (www.se.pl)

    W nocy z 1 na 2 grudnia doszło do dramatycznej sytuacji w szpitalu w Zielonej Górze. Przed placówką zaczęły wyć syreny, a w okolicy można było poczuć intensywny zapach spalenizny. Personel – zaniepokojony gryzącym zapachem dymu – szybko zawiadomił straż pożarną, która przysłała na miejsce dwa wozy strażackie. Okazało się, że przyczyną zamieszania było spalone jedzenie, które jeden z mężczyzn zamierzał sobie odgrzać.

    Pożar, który wybuchł w szpitalu w Zielonej Górze, wywołał nagły zapach spalenizny, na który pracownicy placówki zareagowali, wzywając straż pożarną. Po przyjeździe strażacy zajęli się namierzaniem źródła dymu, co doprowadziło ich do piwnicy szpitalnej. Okazało się, że piwnicę zamieszkuje bezdomny.

    Bezdomy mężczyzna przypadkowo spowodował całe zamieszanie, pozostawiając jedzenie zbyt długo w mikrofalówce. A to sprawiło, że potrawa mocno się przypaliła, generując gęsty dym o zapachu spalenizny. Lokator mieszkał w piwnicy, będąc niezauważonym przez personel.

    Strażacy poinformowali, że nie wystąpiło żadne zagrożenie dla pacjentów szpitala.

  • w

    Zabił ojca siekierą i próbował zabić brata. Został zatrzymany niedaleko Kowanowa (www.rmf24.pl)

    Zatrzymano 40-letniego Zbigniewa B., który został oskarżony o zabójstwo ojca i próbę zabójstwa brata. Wydarzenie miało miejsce w ich rodzinnej posiadłości w Kowanowie (woj. zachodniopomorskie). Prokuratura ma zamiar wystąpić o tymczasowy areszt dla podejrzanego, któremu może grozić nawet dożywotnie więzienie.

    Jak informuje Ryszard Gąsiorowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie, dochodzenie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Białogardzie. Dotychczasowe ustalenia wskazują, że w chwili tragicznego incydentu w domu przebywali ojciec i dwaj synowie.

    Zbigniew B. zaatakował swojego brata Szymona (47 lat), zadając mu poważne rany w różnych częściach ciała, w tym rany głowy, co spowodowało, że stracił przytomność. A chwilę potem zaatakował swojego 77-letniego ojca Zdzisława, używając siekiery. Senior zmarł w wyniku ciężkich obrażeń.

    Po popełnieniu zbrodni Zbigniew B. uciekł z miejsca zdarzenia. Kiedy ranny brat odzyskał przytomność, powiadomił policję. Pościg za zbrodniarzem rozpoczął się wczesnym rankiem w czwartek. W rezultacie Zbigniew B. Został aresztowany niedaleko Kowanowa. Według ustaleń prokuratury mężczyzna miał wcześniejsze problemy z nadużywaniem alkoholu i narkotyków. Jednak policja podaje, że w chwili zatrzymania był trzeźwy.

    Zbigniew B. może trafić do zakładu karnego nawet na całe życie. Prokuratura zamierza też wystąpić do sądu o tymczasowe aresztowanie.

  • w

    Ruszył proces Białorusina Aliaksandra S. Oskarżony nie czuje się winny z powodu zabicia 27-letniej Aleksandry L. (www.fakt.pl)

    Na sali sądowej ruszył proces Aliaksandra S., kierowcy ubera, który stoi w obliczu zarzutów dotyczących tragicznego wypadku. Podczas tego tragicznego zdarzenia zginęła 27-letnia Aleksandra L. z Poznania. Sprawca przyznał się do zabójstwa, ale nie czuje się winny. Ponadto, wcześniej planował ucieczkę z kraju.

    W lutym 2023 r. na ul. Dąbrowskiego w Poznaniu doszło do wypadku na oznakowanym przejeździe dla rowerów, po którym Aleksandra L. przejeżdżała zgodnie z przepisami. W pewnym momencie na drodze pojawił się białoruski kierowca ubera, Aliaksandr S., który w trakcie swojego czwartego kursu doprowadził do potrącenia kobiety. Sytuacja miała miejsce w ostatni dzień przeprowadzki Aleksandry do jej partnera.

    Prokuratura stawia Białorusinowi zarzuty spowodowania śmiertelnego wypadku poprzez celowe zlekceważenie zasad bezpieczeństwa na drodze. Ponadto, kierowca odpowie za zbyt szybką jazdę i spożycie marihuany. Jego stan odpowiadał osobie, która ma pół promila alkoholu we krwi.

    Aliaksandr S. przyznał się do zabicia 27-latki, aczkolwiek uważa, że działał celowo, dlatego nie czuje się winny. Tłumaczył, że powodem były problemy z samochodem i możliwe rozpraszacze, takie jak telefon czy rozmowa z pasażerami. Ponadto, nie przyznaje się też do zażycia marihuany.

    Prokuratura nałożyła na podejrzanego zakaz opuszczenia kraju. Kolejna rozprawa odbędzie się w styczniu.

  • w

    Tajemnicza śmierć kobiety zatrzymanej przez policję. Rodzina przez dwa miesiące nie wiedziała, że nie żyje (www.polsatnews.pl)

    Młoda kobieta, która została zatrzymana przez policję, zmarła w niejasnych okolicznościach. Natomiast jej rodzina przez ponad dwa miesiące nie otrzymała żadnej informacji na ten temat. Bliscy dowiedzieli się o śmierci Malwiny, dopiero gdy chcieli zgłosić jej zaginięcie.

    W maju 2023 roku we Wrocławiu 31-letnia Malwina została zatrzymana pod zarzutem kradzieży, a następnie trafiła do policyjnej izby zatrzymań. I pomimo że skarżyła się na stan zdrowia, w tym podejrzewała, że może być w ciąży, została zatrzymana przez policję. Następnego dnia zmarła, a sekcja zwłok wykazała ślady dotkliwych obrażeń.

    Informacja o śmierci kobiety nie dotarła do jej rodziny przez dwa miesiące. Dopiero w momencie, gdy matka chciała zgłosić jej zaginięcie, dowiedziała się o tragicznym zdarzeniu. Okazało się, że córka nie żyje już od kilku tygodni. Wiadomość była prawdziwym szokiem dla bliskich.

    Członkowie rodziny byli przekonani, że Malwina została skazana i przebywa w więzieniu. Nie spodziewali się, że żadna instytucja nie poinformuje ich o takiej sytuacji. Po śmierci Malwiny wszczęto dochodzenie w jej sprawie, tylko że żadne służby nie przekazały tragicznych wieści rodzinie.

    Prokuratura twierdzi, że policja miała obowiązek zawiadomić rodzinę o śmierci Malwiny. Warto zaznaczyć, że postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci zostało umorzone przez prokuraturę. Natomiast bliscy starają się ustalić okoliczności tego tragicznego zdarzenia, jednak jak na tę chwilę nie ukazały się jeszcze żadne rezultaty.

  • w

    Prezydent Duda przekazał, kiedy zostanie podjęta decyzja ws. ustawy wiatrakowej (i.pl)

    Andrzej Duda przedstawił swoje podejście do noweli ustawy dotyczącej wsparcia odbiorców energii. Ponadto zaznaczył, że jest to bardzo istotna decyzja do podjęcia.

    Grupa posłów Polska 2050-Trzecia Droga i Koalicja Obywatelska przedstawiły projekt nowelizacji ustawy wsparcia odbiorców energii. W ramach tego projektu zakłada się m.in. przedłużenie zamrożenia cen energii do 30 czerwca 2024 r. Co więcej, projekt liberalizuje też zasady budowy farm wiatrowych i wiatraków w Polsce.

    Nowy projekt zakłada możliwość wznoszenia cichych wiatraków w odległości 300 metrów od zabudowań. Co więcej, proponuje także uwzględnienie elektrowni wiatrowych w katalogu inwestycji strategicznych. Jednak ten krok wzbudził już krytykę ze strony polityków PiS. Partia obawia się, że w celu wzniesienia farm wiatrowych będzie dochodzić do wysiedlania ludzi.

    Prezydent Duda, uczestniczący w konferencji COP28 w Dubaju, wspomniał, że zachodzi tutaj konieczność uwzględnienia sprawiedliwości społecznej przy transformacji. Z tego względu zwrócił uwagę na istotę poziomu życia i bezpieczeństwa obywateli w kontekście proponowanych rozwiązań dotyczących farm wiatrowych.

    Prezydent RP podkreślił, że decyzja w sprawie nowelizacji ustawy dotyczącej farm wiatrowych będzie podjęta, dopiero gdy projekt trafi na prezydenckie biurko. Najpierw musi zostać uchwalony przez parlament, zanim zapadnie ostateczny werdykt w tej kwestii.

  • w

    Niemiecki gen. von Sandrart pochwalił polską Straż Graniczną w hiszpańskich mediach (wiadomosci.wp.pl)

    Generał Joachim von Sandrart z Niemiec pogratulował Polsce świetnej sprawności w działaniach jej Straży Granicznej. Wojskowy zachwycał się nad pracą polskich funkcjonariuszy SG, chwaląc ich za wysiłki w chronieniu państw NATO przed prowokacjami ze strony Rosji i Białorusi.

    W rozmowie z hiszpańskim dziennikiem „El Mundo” generał NATO nie zapomniał również o słowach uznania dla służb granicznych Litwy i Łotwy, które prowadzą działania na wschodniej flance NATO. Ponadto, ostrzegł też przed napływem nielegalnych imigrantów. Według niego jest to główne zagrożenie, czyli tzw. działanie hybrydowe.

    Dowódca korpusu NATO wskazał także na utrzymujące się zagrożenie dla państw Europy Środkowo-Wschodniej ze strony rosyjskich sił zbrojnych, w szczególności w przypadku krajów graniczących z Rosją i Białorusią.

    Natomiast w kontekście walk na Ukrainie, generał von Sandrart oznajmił, że w dalszym ciągu zachodzi konieczność wspierania Ukrainy, ponieważ Rosja tylko liczy na to, aby Zachód wycofał swoją pomoc dla Kijowa.

    Na koniec gen. von Sandrart oznajmił, że niektóre osoby z dowództwa rosyjskiego powinny przestać się oszukiwać, myśląc, że jeśli jeden z krajów NATO zostanie zaatakowany, to pozostali członkowie Sojuszu Północnoatlantyckiego nie zareagują na ten akt agresji.

  • w

    Rośnie liczba kryzysów psychicznych i samobójstw wśród rolników (faktyianalizy.info)

    Rolnicy coraz częściej doświadczają kryzysów psychicznych i samobójstw. Sytuacje te powodowane są głównie przez problemy finansowe, niepewną stabilność na rynku rolnym oraz cykliczne kryzysy systemowe.

    Dr hab. Wojciech Knieć z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu twierdzi, że rocznie około 2800 osób z obszarów wiejskich w Polsce popełnia samobójstwo. Statystyki wskazują na 5100-5600 przypadków samobójstw rocznie w kraju, co przekłada się na 15 takich tragedii każdego dnia. Z tego 50% stanowią mieszkańcy wsi (2600-2800 rocznie), w tym 600 rolników i dodatkowo 300-350 osób z gospodarstw rolnych. To przede wszystkim mężczyźni (85%), z czego połowa to mężczyźni w wieku 45-65 lat. Zauważa się również wzrost samobójstw wśród młodych rolników.

    W czasach Polski Ludowej samobójstwa na wsi były mniej liczne niż obecnie. Zmiana systemu na gospodarkę rynkową wydaje się pogłębiać problemy rolników. Dane z lat 1950-1990 pokazują, że wówczas samobójstwa na wsi występowały rzadziej, około 9-10 przypadków na 100 000 rolników rocznie, w przeciwieństwie do obecnych 14-18 przypadków. Okres transformacji ustrojowej (1990-1995) był szczególnie tragiczny, z rekordowymi nawet 20 samobójstwami rocznie na 100 000 rolników.

    Najczęstszymi powodami samobójstw na wsi są choroby, problemy psychiczne, depresje, alkoholizm, kłopoty finansowe i problemy rodzinne, wynikające z kryzysu w rolnictwie. Utrzymuje się także odpływ siły roboczej z obszarów wiejskich, gdzie coraz mniej młodych ludzi decyduje się przejmować gospodarstwa swoich rodziców z uwagi na ich nieopłacalność.

  • w

    Krakowski sąd zwolnił pasażerkę z kary za jazdę na gapę, zaznaczając, że winę ponosi miasto (www.gazetaprawna.pl)

    Sąd w Krakowie wydał istotny wyrok w sprawie, która obejmuje sytuację związaną z awarią biletomatu. Awarie tego typu uniemożliwiają zakup biletu w transporcie miejskim. Zdaniem sądu za usterkę urządzenia odpowiedzialne jest miasto, a nie pasażerowie. Z tego też względu sędzia zwolnił pasażerkę z kary za brak biletu.

    Często zdarza się, że ludzie spotykają się z nieczynnym biletomatem, co stawia ich w sytuacji, że nie mają możliwości nabycia biletu. Natomiast orzeczenie krakowskiego sądu rejonowego może odmienić sposób interpretacji takich sytuacji w kontekście ulgowych opłat za przejazd.

    Zaistniały incydent dotyczył pasażerki, która próbując kupić bilet w biletomacie, naraziła się na awarię urządzenia. I pomimo tego, że nie była to wina pasażerki, kontrolerzy i tak nałożyli na nią karę za brak biletu. Z kolei sąd stwierdził, że to miasto ponosi odpowiedzialność za działanie biletomatu, a nie kobieta.

    Warto zaznaczyć, że pasażerka jest cudzoziemką i natrafia na problemy z językiem polskim. Co prawda, decyzja sądu nie jest ostateczna, ale otwiera drzwi do ważnej dyskusji na temat obowiązków przewoźnika w takich przypadkach.

  • w

    Katowiczanie już o świcie ustawiali się w kolejce na otwarcie nowego Kauflandu (katowice.naszemiasto.pl)

    Nowo otwarty sklep Kaufman w Katowicach od pierwszego dnia cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród mieszkańców. Kolejka klientów zaczęła formować się jeszcze przed godziną otwarcia. Obiekt zlokalizowany jest przy ulicy Armii Krajowej w Piotrowicach. Jest to trzeci sklep tej sieci w Katowicach i 243. w całej Polsce. Nowy Kaufland ma 5 200 mkw. pow  i oferuje obszerny asortyment spożywczy, drogeryjny i przemysłowy.

    Na półkach Kauflandu można znaleźć bogaty wybór serów, wędlin, przekąsek i wyrobów garmażeryjnych, a także aromatyczne przysmaki z wędzarni. Dla klientów z różnymi potrzebami żywieniowymi przewidziano Strefy Świadomego Odżywiania z produktami odpowiednimi dla osób z dietą bezglutenową, wegańską czy wegetariańską.

    Nowoczesne udogodnienia obejmują usługę K-Scan do samodzielnego skanowania produktów, a także panele dotykowe umożliwiające sprawdzenie cen i rejestrację karty Kaufland Card. Dostępne są też kasy samoobsługowe i inne udogodnienia, takie jak szafki depozytowe czy automaty przyjmujące butelki zwrotne.

    W budynku wykorzystano energooszczędne oświetlenie LED i ekrany cyfrowe z aktualnymi promocjami.

    Pierwsi klienci nowego Kauflandu otrzymali róże i jabłka, a także upominki w postaci balonów i breloków. Przygotowano też poczęstunek z szerokiej gamy produktów dostępnych w sklepie, a także gorące napoje. Ponadto, klienci mogli spróbować swoich sił w Kole Szczęścia, aby zdobyć nagrody w postaci bonów na zakupy.

  • w

    Sąd Rejonowy w Zakopanem rozpoczął proces policjanta oskarżonego o śmiertelne postrzelenie 27-latka (zakopane.naszemiasto.pl)

    W Sądzie Rejonowym w Zakopanem toczy się proces związany z tragicznym postrzeleniem i śmiercią mężczyzny. 27-latek zginął tragicznie w miejscowości Kościelisko Kiry (pow. tatrzański). Oskarżonym w sprawie jest 33-letni policjant, Marcin K. Prokuratura zarzuca mu nieumyślne spowodowanie śmierci poprzez oddanie strzału ze służbowej broni palnej.

    Zdarzenie miało miejsce podczas akcji policyjnej, podczas której monitorowano rejon ośrodka biatlonowego, gdzie dochodziło do kradzieży paliwa z maszyn budowlanych. W pewnej chwili oddano strzał. W wyniku strzału z broni policyjnej 27-latek został ranny w głowę. Poszkodowanego poddano reanimacji, ale nie przyniosła żadnych rezultatów.

    Śledztwo dotyczące policjanta i nieumyślnego spowodowania śmierci zostało już zakończone, a akt oskarżenia skierowano do Sądu Rejonowego w Zakopanem. Proces w obecności oskarżonego i świadków rozpoczął się 30 listopada. Kolejne rozprawy zaplanowano na koniec lutego 2024 r.

    Rodzina zmarłego mężczyzny od samego początku podkreślała, że nie miał związku ze światem przestępczym i nigdy nie ukradłby paliwa. Tego dnia poruszał się piechotą i nie miał przy sobie niczego, za pomocą czego mógłby ukraść paliwo. Zdaniem rodziny cała przedstawiona historia nie ma większego sensu.

  • w

    Świąteczna ciężarówka Coca-Coli nie zawita do Trójmiasta w tym roku (rozrywka.trojmiasto.pl)

    Osoby dorastające w latach 90. doskonale znają oświetloną ciężarówkę Coca-Coli, która od dawna kojarzy się ze świętami. W zeszłym roku pojazd złożył wizytę w Gdańsku w ramach mikołajkowych atrakcji. Niestety, w tym roku ciężarówka Coca-Coli nie zawita do Trójmiasta. Zamiast tego świąteczny samochód będzie odwiedzać inne miejscowości.

    Kultowa reklama Coca-Coli z rozświetloną ciężarówką i piosenką „Coraz bliżej święta…” już na dobre wpisała się w popkulturę lat 90. Co więcej, ciężarówka nadal jest bardzo popularna, choć przez lata uzyskała także trochę ulepszeń. Warto zaznaczyć, że pojazd zadebiutował też w telewizji w drugiej połowie lat 90. i do dziś reklama emitowana jest w niezmienionej wersji.

    W rezultacie słynna ciężarówka Coca-Coli przeniosła się z ekranów telewizorów na polskie drogi. W zeszłym roku pojawiła się w Gdańsku w czasie Jarmarku Bożonarodzeniowego. I pomimo że wóz przyciągnął zainteresowanie licznych osób, ostatecznie było to wydarzenie nieco pozbawione uroku. A do tego pozostawiło pewien niedosyt, ponieważ ciężarówka zaparkowała na małej przestrzeni, a chętnych było zbyt wielu.

    W tym roku ciężarówka Coca-Coli ominie Trójmiasto, wybierając się do Słupska, Gniezna, Lublina i Warszawy. Niestety, Gdańsk, Gdynia i Sopot nie pojawiły się na tegorocznej mapie świątecznego wozu.

  • w

    Wstrzymano przyjęcia na oddział dziecięcy w gdańskim szpitalu psychiatrycznym (www.salon24.pl)

    W piątek Wojewódzki Szpital Psychiatryczny w Gdańsku zatrzymał przyjęcia na oddział dziecięco-młodzieżowy. Jak podają władze placówki, powodem jest krytyczne przekroczenie liczby pacjentów przyjmowanych jednocześnie.

    Zarząd szpitala poinformował, że zatrzymanie przyjęć wynika z przekroczenia liczby pacjentów – aktualnie jest 76 osób na 46 łóżek. Rzeczniczka szpitala, Anna Czarnowska, zaznacza, że oddział psychiatryczny dla dzieci i młodzieży jest stałe przepełniony, a cała sytuacja pogarsza się z każdym miesiącem.

    Czarnowska dodała, że duża liczba pacjentów dziecięcych powoduje trudności w zapewnieniu im bezpieczeństwa oraz odpowiedniej opieki i terapii. Brak dostępnych miejsc do przekierowania małoletnich pacjentów zgłaszających się do izby przyjęć stanowi problem w całym kraju, ponieważ panuje kryzys w psychiatrii dziecięcej.

    Warto zaznaczyć, że w ciągu trzech lat szpital zwiększył liczbę łóżek, a także wprowadził różne inicjatywy, takie jak Ośrodek Środowiskowej Opieki Psychologicznej i Psychoterapeutycznej oraz Poradnia Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży. Inwestycje miały na celu poprawę jakości i bezpieczeństwa świadczonych usług.

    A dzięki wsparciu Samorządu Województwa Pomorskiego zrealizowano projekt unijny mający na celu wsparcie działalności placówki oraz stworzenie platformy internetowej z LifeChatem dla wsparcia dzieci i rodziców.

    Władze szpitala starają się o szybkie rozwiązanie tego problemu, ale jeszcze nie podały daty wznowienia przyjęć na oddział dziecięco-młodzieżowy.

  • w

    Libacja alkoholowa we Włodawie. Wyrzucili 29-latka przez balkon na trzecim piętrze (wiadomosci.onet.pl)

    Dwóch mężczyzn podczas libacji alkoholowej we Włodawie wyrzuciło znajomego przez balkon. Jak relacjonuje policja, obaj sprawcy zostali tymczasowo aresztowani i odpowiedzą za usiłowanie zabójstwa. Na szczęście pokrzywdzony przeżył, aczkolwiek jego stan jest bardzo poważny.

    Komisarz Anna Kamola z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie podaje, że zgłoszenie wpłynęło na policję w minioną niedzielę około godziny 14:00. Dyżurny został poinformowany, że mężczyzna wypadł z balkonu w jednym z bloków we Włodawie. Świadek zdarzenia twierdzi, że inny mężczyzna trzymał go za nogi, po czym go puścił. W efekcie poszkodowany spadł na ziemię z trzeciego piętra.

    29-latek został przewieziony do miejscowego szpitala, a stamtąd poleciał śmigłowcem LPR do Lublina. Stan zdrowia pacjenta jest nadal bardzo ciężki.

    Policja wkroczyła do mieszkania, z którego wyrzucono ofiarę, zatrzymując dwóch mieszkańców powiatu włodawskiego: 37-letniego Pawła P. oraz 38-letniego Kamila M. Pierwszy z nich był trzeźwy, a drugi miał ponad 2 promile alkoholu we krwi.

    W mieszkaniu odbywała się libacja alkoholowa, a powodem wyrzucenia mężczyzny były zaległe sprawy do „załatwienia”. Podejrzani związali ręce i nogi ofiary i celowo rzucili go głową w dół z trzeciego piętra.

    Obaj byli już wcześniej notowani. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie, Agnieszka Kępka, oznajmiła, że Pawłowi P. i Kamilowi M. postawiono zarzuty usiłowania zabójstwa. Mężczyźni nie przyznają się do popełnienia zarzucanych im czynów, za które grozi dożywocie. Paweł P. odpowie za przestępstwo popełnione w warunkach recydywy, ponieważ był wcześniej prawomocnie skazany za zabójstwo przez Sąd Okręgowy w Lublinie.

  • w

    Ukradł markowe perfumy z zielonogórskiej drogerii. Został zatrzymany przez przechodnia (gazetalubuska.pl)

    Na wniosek prokuratora sąd aresztował złodzieja sklepowego, który dokonał kradzieży w jednej z drogerii w Zielonej Górze. Łupem zatrzymanego 33-latka padło pięć opakowań perfum. Złodziej prawdopodobnie uciekłby ze skradzionym towarem, ale został zatrzymany przez przechodnia.

    Kradzież rozbójnicza to poważne przestępstwo przeciwko mieniu, karane nawet 10-letnim pobytem w zakładzie karnym. 33-letni mężczyzna z Zielonej Góry, nieświadomy konsekwencji, nie tylko ukradł perfumy, ale zaatakował też pracownika ochrony.

    Na krzyki zareagował jeden z przechodniów, który dokonał obywatelskiego zatrzymania sprawcy. Na miejsce przybyli funkcjonariusze policji, którzy przetransportowali podejrzanego na komendę.

    Sprawcą okazał się 33-letni recydywista z tendencjami do sklepowych kradzieży. Podczas kradzieży w drogerii mężczyzna zgarnął towar o wartości 1000 zł, a następnie zaczął grozić pracownikowi ochrony, w którego nawet rzucał opakowaniami perfum.

    Prokurator wnioskował o areszt tymczasowy, w związku z czym Sąd Rejonowy w Zielonej Górze osadził podejrzanego w celi na trzy miesiące.

  • w

    Unikalne odkrycie na terenie Stołczyna w Szczecinie. Prace budowlane odsłoniły wiadukt kolejowy (gs24.pl)

    Niedawno dokonano odkrycia na terenie Stołczyna w Szczecinie, które wiąże się z dawną cegielnią. Podczas prac przy budowie węzła przesiadkowego Szczecińskiej Kolei Metropolitalnej przy ulicy Kolejowej odkryto pozostałości po imponującej cegielni, która istniała na obszarze nieczynnej już huty.

    Przy ulicy Kolejowej, niedaleko stacji Szczecin Glinki, w jednym z wykopów natrafiono na nietypową strukturę z cegły. Marcin Klassa, miłośnik historii Szczecina i komunikacji miejskiej, informuje, że odkopano tu wiadukt, po którym kursowała niegdyś kolejka wąskotorowa z wyrobiska. Trasa kolejki prowadziła wzdłuż obecnej ulicy Zamkniętej do cegielni nad Odrą.

    Prawdopodobnie jest to wielka cegielnia, którą prowadzili Langenberg i Schwiming. Obiekt uruchomiono w latach 1858-1859 na Stołczynie. Cegielnia miała dostęp do bogatych zasobów iłów septariowych, sięgających 80 metrów w głąb ziemi, co przyczyniło się do rozwoju przemysłu cegielnianego w tym obszarze. Kiedyś była to największa cegielnia Stołczyna.

    Obszar cegielni wynosił 25 mórg i obejmował trzy piece, które jednocześnie wypalały 260 000 sztuk cegieł. Roczna produkcja przekraczała milionową ilość. Do produkcji cegieł wykorzystywano torf z Jedliny (niem. Wolfshorst). Jednakże cegielnia zniknęła z mapy pod koniec XIX wieku. Powodem mogło być wyczerpanie zasobów lub sprzedaż terenu na rzecz Huty Kraft.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.