W sąsiedztwie zabytkowego Nikiszowca planowana jest ogromna inwestycja mieszkaniowa. Projekt o nazwie Gryfny Nikisz zakłada budowę 1600 lokali na terenie przekraczającym 10 hektarów. Jednak kontrowersje wzbudził nie tylko rozmach przedsięwzięcia, ale też projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, w którym na prywatnych działkach zaznaczono staw.
Właściciele gruntów przekonują, że od kilkudziesięciu lat w stawie nie ma wody, a nowe zapisy mogą pozbawić ich możliwości swobodnego korzystania z własnej ziemi. Mieszkańcy podejrzewają, że planowane rozwiązanie może ułatwić zagospodarowanie wód deszczowych z okolicznych inwestycji, a jednocześnie przerzucić część kosztów i problemów na prywatnych właścicieli.
Obawiają się, że zamiast budować domy lub sprzedawać działki, będą musieli pogodzić się z przeznaczeniem ich pod staw i tereny zielone. Niepokoi ich również ryzyko podtopień i ewentualnego zalewania istniejących budynków. „Mają swoją wizję i w ogóle się ze mną nie liczą” – skarży się jeden z właścicieli, który uważa, że jego nieruchomość może stracić znaczną część wartości.
Władze Katowic odpierają zarzuty i zapewniają, że projekt powstał zgodnie z przepisami i na podstawie dokumentacji dotyczącej warunków środowiskowych i wodnych. Według urzędu teren jest obniżony i zagrożony podtopieniami, a brak widocznej tafli wody nie oznacza, że nie może pełnić funkcji retencyjnej.
Miasto argumentuje, że staw i otaczająca go zieleń mają pomóc w ochronie całej okolicy przed skutkami intensywnych opadów. Jednocześnie urzędnicy wskazują, że właściciele, których możliwości korzystania z działek zostaną istotnie ograniczone, mogą ubiegać się o odszkodowanie lub wykup nieruchomości.
Spór zaostrza fakt, że procedura planistyczna trwa od 2017 roku, a mieszkańcy obawiają się, że ich uwagi zostaną uwzględnione jedynie w niewielkim stopniu. Z dokumentów przywołanych w materiale wynika, że staw ma być jednym z elementów systemu odbioru wód opadowych, a wokół niego przewidziano pas ochronny bez zabudowy.
Inwestor, spółka GNH, twierdzi jednak, że łączenie planowanego osiedla ze spornymi zapisami jest nieporozumieniem, ponieważ staw nie znajduje się na terenie samej inwestycji ani w jej bezpośrednim sąsiedztwie. Ostateczny kształt planu ma więc kluczowe znaczenie dla właścicieli działek, którzy obawiają się, że rozwój okolicy odbędzie się kosztem ich praw i majątku.
fot. aut. Robert Danieluk, CC BY-SA 4.0, Wikipedia


