Materiał Książula z Winobrania w Zielonej Górze wywołał spore zamieszanie. Popularny youtuber podczas imprezy sprawdzał jedzenie oferowane przez wystawców, zwracając uwagę zarówno na jego jakość, jak i ceny. Szczególnie mocno skrytykował stoisko z grillem, gdzie za kiełbasę trzeba było zapłacić 45 zł, a za karkówkę z szaszłykiem aż 102 zł. Ponadto bułka, ketchup i musztarda były płatne osobno.
Jeszcze większe emocje wzbudziła zapiekanka, za którą Książulo zapłacił 40 zł. Na nagraniu pokazał spalony produkt i przekonywał, że za podobną kwotę można zjeść pełny obiad, a nie zwęgloną zapiekankę. Youtuber zwrócił również uwagę, że podczas zakupów na jednym ze stoisk nie otrzymał paragonu ani faktury. W swoim podsumowaniu stwierdził, że na Winobranie nie warto przyjeżdżać dla jedzenia.
Do krytycznego materiału szybko odnieśli się przedstawiciele lokalnych władz, producenci i aktywiści. Podczas specjalnej konferencji przekonywali, że Książulo powinien odwiedzić przede wszystkim strefę win i produktów regionalnych, która ich zdaniem znacznie lepiej pokazuje charakter imprezy. Łukasz Porycki z zarządu województwa lubuskiego zaapelował o jej powiększenie, tak aby w przyszłości zajmowała większą część deptaka.
Wystawcy podkreślali, że nie chcą być utożsamiani z krytykowanymi przez youtubera produktami. Magdalena Dec, która sprzedaje rzemieślnicze sery i dziczyznę, oceniła materiał jako niesprawiedliwy i zaznaczyła, że sercem Winobrania jest miasteczko winiarskie, a nie komercyjny jarmark. Podczas konferencji pojawił się również pomysł stworzenia mapy lubuskich smaków i wprowadzenia ulg dla certyfikowanych producentów produktów regionalnych.


