Wynajem mieszkania przy ul. Olimpijskiej w Gdańsku, który początkowo nie zapowiadał większych problemów, przerodził się w długotrwały konflikt.
Według relacji właścicielki Ukrainka mieszkała w nieruchomości przez około trzy lata, a przez pierwszy rok zajmowała ją razem z mężem i synem. Już wtedy miały pojawiać się trudności związane z nadużywaniem alkoholu przez mężczyznę, a na sytuację skarżyli się również sąsiedzi. Właścicielka zdecydowała się jednak warunkowo kontynuować najem.
Po pewnym czasie sytuacja miała się uspokoić, ale w ostatnich miesiącach konflikt ponownie przybrał na sile. Jak twierdzi właścicielka, lokatorka początkowo rozważała wyprowadzkę, lecz zmieniła zdanie po sprawdzeniu cen najmu w centrum Gdańska i na Zaspie.
Wkrótce miały pojawić się problemy z płatnościami, a Ukrainka nie chciała dobrowolnie opuścić mieszkania. Właścicielka zarzuca jej również zastraszanie i celowe doprowadzanie do sytuacji, w której konieczne byłoby wszczęcie procedury eksmisyjnej.
W końcu właścicielka zwróciła się o pomoc do firmy zajmującej się takimi konfliktami, ale lokatorka nie była zainteresowana rozmową. Sprawa wymagała również interwencji policji, ale i wtedy doszło do zaskakującej sytuacji. Kobieta nie wierzyła, że przybyli na miejsce funkcjonariusze są prawdziwymi policjantami. Podejrzewała, że mogą być przebranymi osobami.



Ukraińska przestępczość w Polsce
Zamknąć granucey, zacząć deportacje
Wirus
Sławomir Pasiński jako wirus. 🤣