Do Poznania dotarły kolejne używane tramwaje sprowadzone z niemieckiego Bonn. Mają ponad 30 lat. W miejskiej zajezdni znajduje się już 20 z planowanych pojazdów, a dwa z nich mają rozpocząć kursowanie po zakończeniu prac adaptacyjnych we wrześniu. Następne wagony powinny wyjechać na trasy jeszcze przed końcem roku.
Nie jest jednak przesądzone, że miasto kupi wszystkie zaplanowane tramwaje. Dwa ostatnie egzemplarze są uszkodzone, dlatego MPK prowadzi negocjacje dotyczące ich ceny. Jak podkreśla prezes spółki Krzysztof Dostatni, ostateczna decyzja będzie zależeć od opłacalności zakupu.
Przedstawiciele MPK zapewniają, że cały projekt mieści się w zaplanowanym budżecie wynoszącym do 12 mln zł. Według spółki awaryjność tramwajów z Bonn nie odbiega od poziomu notowanego w pozostałym taborze. Zgodnie z umową każdy wagon przechodzi szczegółową ocenę techniczną, a jego cena uzależniona jest od stanu technicznego.
Sprowadzenie niemieckich pojazdów od początku budzi jednak polityczne kontrowersje. Radna PiS Klaudia Strzelecka oceniła wcześniej, że zakup okazał się błędem, wskazując na problemy z eksploatacją, opóźnienia oraz awarie. Jej zdaniem mieszkańcy mają prawo oczekiwać wyjaśnień dotyczących kosztów całego przedsięwzięcia.
Miasto przekonuje natomiast, że zakup używanych wagonów jest rozwiązaniem ekonomicznym. Według władz komplet 24 tramwajów wraz z częściami zamiennymi ma kosztować mniej niż zakup jednego nowego pojazdu. Nowe nabytki mają stopniowo zastępować najbardziej wyeksploatowane tramwaje 105Na kursujące po Poznaniu.
fot. MPK Poznań



Jeden komentarz