w

19-letni kot zabrany sprzed domu przez fundację. Zwierzę uśpiono, właściciel zapowiada zgłoszenie sprawy na policję

Sprawa 19-letniego kota z Poznania wywołała ogromne emocje. Opiekun zwierzęcia twierdzi, że jego pupil został zabrany sprzed posesji przez osoby współpracujące z Fundacją Koci Pazur, a po dwóch dniach podjęto decyzję o jego uśpieniu. Mężczyzna zapowiada zgłoszenie sprawy na policję i uważa, że odebrano mu możliwość pożegnania się z wieloletnim towarzyszem.

Według właściciela kot od lat mieszkał z rodziną i był pod stałą opieką weterynarza. Choć cierpiał na nieuleczalną chorobę, miał jeszcze normalnie funkcjonować, a decyzja o ewentualnej eutanazji miała zostać podjęta dopiero wtedy, gdy jego stan wyraźnie się pogorszy. Mężczyzna podkreśla również, że osoby zabierające zwierzę nie próbowały skontaktować się z domownikami ani sąsiadami, mimo że kot regularnie przebywał w okolicy domu.

Fundacja Koci Pazur przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń. Jak przekazano, zgłoszenie o ciężko chorym kocie wpłynęło od osoby trzeciej, a wolontariuszka zastała zwierzę poza posesją, bez identyfikatora i mikroczipa. Po przewiezieniu do lecznicy lekarze mieli stwierdzić bardzo zły stan zdrowia, a dalsze badania doprowadziły do decyzji o humanitarnej eutanazji w celu zakończenia cierpienia zwierzęcia.

Fundacja zapewnia, że wszystkie działania były podyktowane troską o dobro kota, a nie chęcią osiągnięcia jakichkolwiek korzyści. Jednocześnie potwierdziła, że prowadziła zbiórkę na leczenie zwierzęcia, która została zakończona po podjęciu decyzji o jego uśpieniu.

Organizacja zapowiada przedstawienie pełnej dokumentacji medycznej i nie wyklucza kroków prawnych wobec osób rozpowszechniających nieprawdziwe informacje. Natomiast właściciel kota podtrzymuje zamiar skierowania sprawy do organów ścigania.

Zgłoś

Co o tym myślisz?

Legenda

Napisane przez Spotted.pl

Lata członkostwaAutor wpisówLubi oceniać

Dodaj komentarz

1 087 komentarzy

  1. Warto tez podlinkowac oswiadczenie fundacji, opublikowane na ich fanpage’u. W przeciwienstwie do drugiej strony, fundacja opublikowala tak wszyatkie badania i opinie weterynarzy, kot miał przez nich zrobioną bardzo szczególową diagnostykę. Był w tak fatalnym stanie, że sama też bym pewnie pomyślala, że jest porzucony i potrzebuje pilnej pomocy.

  2. Nie znam szczegółów sprawy ale skoro nie był on na posesji tylko przed nią to skąd wolontariusz miał wiedzieć czy jest kot bezpański czy właścicielski? Kot na ulicy to kot na ulicy. Jakby tak zawsze dosadnie próbować odnajdywać właściciela to żadnemu bezdomniakowi by się nie dało pomóc. Jeśli rzeczywiście jest tak jak ktoś tu napisał czyli że fundacja dosadnie przeprowadziła diagnostykę i zasięgnąła opinii weterynarza w sprawie kota i był on w naprawdę fatalnym stanie to rzeczywiście była podstawa żeby temu kotu ukrócić cierpienie. Rozumiem stanowisko obu stron, obie mają swoje racje, podstawy

  3. poczytajcie w jakim stanie byl kot, w przypadku tak ciezkiego stanu nie ma innej opcji niz uspienie zwierzecia, kot przez 19 lat zycia nawet nie zostal zachipowany, rownie dobrze mogl rozszarpac go pies czy inne dzikie zwierze albo mogl zostac potracony, zadnego kota miejsce nie jest na dworze, ale to juz skrajnie nie odpowiedzialne kiedy mowimy o starym schorowanym kocie, teraz wlasciciele obwiniaja caly swiat, a gdyby kot byl w domu i byl zaopiekowany to nikt by go nie zabral, taki stan kota nie pozwala juz nawet na to zeby codziennie funkcjonowanie odbywalo sie bez bolu, szacunkiem do zwier

  4. Czekaj, niezachipowany kot, śmiertelnie chory, staruszek, przebywał bez opieki na dworze? Cud, że trafił na dobrych ludzi i humanitarną śmierć, a nie na rozjechanie czy sadystów. Mnie jakoś kurna nikt kotów nie ukradł, ciekawe dlaczego? Może dlatego, że jestem odpowiedzialnym opiekunem, który nie wypuszcza bez nadzoru kotów? Hm, no nie wiem, nie wiem.

  5. Uśpić nie da się bez weterynarza i jego decyzji. Także najwidoczniej stan kota albo był gorszy niż twierdzi właściciel albo jednak się pogorszył i stąd rekomendacja weterynarza, który się nim zajął po zgarnięciu przez fundację, żeby kota uśpić.
    Btw, kto wypuszcza kota z zaawansowanym procesem nowotworowym na ulicę? 🤔 Jak mu się stan nagle pogorszy to jak go właściciele znajdą i udzielą pomocy na czas/ulżą w cierpieniu żeby nie zdychał w jakichś krzakach kilka dni? 🤨

  6. 🛑 Kot to żywa istota, a nie pluszowe wyposażenie mieszkania❗
    Kot nie jest zwierzęciem “domowym”, a
    “UDOMOWIONYM” ❗
    Z kota zrobiono wyposażenie mieszkania, jakby nie był żywą istotą, tylko maskotką, którą można uwięzić w betonozie do końca jego smutnych dni.
    Jakby jako zwierzę, nie miał potrzeb gatunkowych i pragnienia kontaktu z przyrodą.
    Ale sami oczywiście, porzucają tę cementozę, kiedy się tylko da – żeby w niej nie oszaleć❗ W tym samym czasie koty zamykają w tej betonowej celi, jakby były cyborgami, żywymi maskotkami, bez pragnień kontaktu z naturą, jakby nie miały naturalnych, przyrod

  7. Marika Jęczmionka A jeśli człowiek ma złośliwego raka i jest stary i nie rokuje a rany się otwierają to co … do uśpienia go ? Bo według was, jak mogą starzy chodzy ludzie po świecie jeszcze chodzić ? Co to co tok myslenia zastanówcie się co wy z tą eugeniką …. czy na prawdę wasz idol słynny akwarelista wam to w snach przekazał ?

  8. Jeżeli kot przeżył 19 lat to znaczy, że miał dobrą opiekę u swojego właściciela. W tym wieku miał prawo już chorować nawet na zęby, czy nowotwór. Jeśli był pod opieką weterynaryjną to właściciel na pewno z weterynarzem uzgodnił sposób leczenia, czy paliatywu. Widocznie chcieli dać mu jeszcze trochę życia. Natomiast osoby z fundacji być moze miały dobre intencje, ale jak się bierze kota spod jakiegoś domu, to może wypadałoby zadzwonić i zapytać czyj on jest, dać ogłoszenie w sieci itp. Najprościej złapać i uśpić, bo stary i nie rokuje…Srał pies taką pomoc. Niedźwiedzia przysługa. Generalnie n

    • Ania Nowa Czy Pani odróżnia fundacje od schronisk? Oraz dlaczego te pierwsze w ogóle powstały?

      Stawia Pani wiele warunkowych tez, które można łatwo obalić lub zakwestionować.

      Podam tylko jedne przykład. Twierdzenie: „Jeśli [kot] był pod opieką weterynarza…” Właściciel twierdzi, że był. Wynik badań weterynaryjnych pokazuje jednak wieloletnie zaniedbania. I nawet nie chodzi o guza, który zapewne też nie wyrósł w tydzień, ale o stan pyska – tam odnotowano stan bardzo zły. Kto wie o czym tutaj mowię, nie potrzebuje dalszych wyjaśnień. Zajrzyj kotu do mordki, a powiem Ci kim jest jego właścicie

    • Ania Nowa Mało pani wie , wzięła pani tego małego kotka i mu pomogła, chociaż szukała pani gdzie by go tu oddać i się go pozbyć . I na tym incydencie zakończyła się pani znajomość z bezdomnością kotów .A tu dopiero się problem zaczyna …trzeba pomóc raz, dwa razy i jeszcze setki razy i ciągle nie będzie się wiedziało jak to zrobić , ale się robi .

  9. Z całym szacunkiem ale ja już mam dość tych ekooszołomów którzy myślą że na siłę zbawią świat i uratują każdą istote …. Rozumie kiedy rzeczywiście zwierze ewidentnie jest zaniedbywane i znącają się nad nim ale to trzeba weryfikować . Często jest tak, że nie jest tak jak nam się wydaje na pierwszy rzut oka. Skoro kot żył tak długo to znaczy, że miał bardzo dobrą opiekę.

  10. Właściciel bardzo o niego dbał skoro dożył tak sędziwego wieku.Wystarczalo zapukać do kilku domów żeby zapytać.Kot nie był potrącony ani wyjący z bólu.Podszedl do was z ufnością a wy wysłaliście go na drugi świat.Zdazylyscie zrobić zbiórkę …ale nie było czasu żeby dać ogłoszenie na stronie o zaginionych zwierzętach….wstydźcie się .Działacie jak hycle a nie fundacja.Zero cywilizacji

    • Lucja Suterska po 1. To weterynarz podjął decyzję o eutanazji jako zwierzęcia nie rokującego, cierpiącego, nie nadającego się do operacji, a po 2. Serio… Znajdujesz kota z sączącym się guzem i lataj po całym osiedlu pukaj do drzwi, bo być może ktoś się zlituje i powie, że ten chory kot bez szans nawet na ucieczkę przed psem bez smyczy jest jego i specjalnie go tam zostawił… Szukali chipa, żeby właściciela znaleźć i poinformować, ale tak kochał kota, że ani chipa ani obroży mu nie zafundował przez 19 lat

      • Małgosia PrzybyszTak się tu emocjonalnie udzielasz..do wszystkich piszesz…Uspokój się dziewczyno -poznaniacy po prostu są oburzeni i chcemy się dowiedzieć jak to możliwe ,że tak szybko zostala podjęta decyzja o uśpieniu kota…,,Nie rokujący kot” a na co rokuje 19 letni kot.Chipy nie są obowiązkowe na razie a tylko ktoś kompletnie bez wiedzy zakłada obrożę kotu na szyję … Weterynarz powinien co najwyżej dać przeciwbólowe jeśli uważał ,że kota cos boli a fundacja powinna kota zabezpieczyć (jeśli już go zabrała )i intensywnie szukać właściciela a nie skupiać się na zbiórce.To jest po prostu

  11. Tak, kot był pod opieką weta, ale dalej był wypuszczany bez nadzoru, ładna bajeczka x d nie wspominając o masakrze, jaką miał w paszczy. Pal licho terminalną diagnozę, sam stan jego uzębienia to był ciągły ból i dyskomfort dla kota, jaśnie właściciele póki co nie raczyli przedstawić żadnej dokumentacji medycznej kota, co fundacja zrobiła. Powinien się wstydzić, że ma jeszcze czelność się pruć, gdy kot był tak zaniedbany.

  12. Pilnujcie dzieci no gdy wyjdą pozaposesje to opieka juz czocha za rogiem zaraz zabiorą…bo bez opieki a co potem zrobią to nie wiem…..
    Masakra,a tak na serio kazdy ma po troche racji ale ja wiem z wlasnego doświadczenia i proszę wierzyć jestem tego świadkiem gdy sama przywiozłam kotka znalazlam go mial wstrząs mózgu lekko sie chwial lekko krew z uszka juz zaschnięta szukalam pomocy wszedzie i znalazlam ale gdybym wiedziała jak to sie skończy w zyciu bym tam nie poszła poprosiłam by zobaczyła pani weterynarz co mu jest chcialam go adoptowana jeżeli nie będzie chipa i za leczenie zapłacę była

  13. Jeśli kot wychodził regularnie poza dom to według prawa uznawany jest jako kot bezpański. Jeszcze do tego chory..
    Jeśli fundacja kota uśpiła zapewne nie miał chipa (bo zawsze to sprawdzają)
    Więc jest to niedopilnowanie właściciela.

    Art 77 kodeksu wykroczeń 2.0soba utrzymująca zwierzę domowe, w szczególności mogące stanowić zagrożenie lub uciążliwość dla ludzi, powinna zapewnić utrzymanie zwierzęcia w sposób zapobiegający jego wydostaniu się poza teren nieruchomości, na której jest utrzymywane. 3.0soba utrzymująca zwierzę domowe zobowiązana jest zapewnić pełny nadzór nad zwierzęciem.
    4.Na t

  14. “Nie próbowały się skontaktować” – i po co tak kłamać? Weterynarz sprawdzal czy zwierze posiada czip i gdyby wlasciciele przez 19 lat zycia tego kota go zaczipowali, zrobili tak prosta i konieczna rzecz, szczegolnie kiedy byl to kot wychodzacy, to weterynarz skontaktowalby sie z wlascicielem, bo daloby sie go z latwoscia namierzyc. I sprawa zapewne potoczylaby sie totalnie inaczej. Nie mial czipa to zostal potraktowany jak kot bezdomny, a do tego byl ciezko chory i stary. Wlasciciel powinien winic tylko i wylacznie siebie.

  15. Wyłapuję bezdomniaki na kastrację, więc się wypowiem — kot znaleziony bez obroży/szelek/chipa jest z reguły z góry brany za bezdomnego. Tym bardziej, jeżeli nie znajduje się na prywatnej, zabezpieczonej posesji.
    Decyzję o eutanazji ZAWSZE podejmuje weterynarz na podstawie stanu zdrowia zwierzęcia, jego rokowań i podstaw prawnych.
    W tym konkretnym przypadku zawinił opiekun.

  16. Fundacja transparentnie przedstawiła dokumenty z badania kota, koszty, przebieg sytuacji. Zrozumcie to, decyzję o eutanazji kocurka podjęli weterynarze, nie fundacja, ani jej wolontariusze. Fundacja chciała go ratować, leczyć. W 99% przypadków tak właśnie jest, że kot jest wyleczony i szuka się potem dla niego domu, albo (po kastracji) puszcza wolno.

    Oczekiwałbym, aby właściciel, poza pustymi słowami i wygórowanymi oczekiwaniami także transparentnie przedstawił dowody na to, że kota leczył (nie rok czy pół roku temu jedna wizyta u weta), że podawał Maciejowi leki przeciwbólowe. Na tym polega

      • Aleks Andra Owszem, żył. W cierpieniu. Zwierzęta mają jednak w tym kraju ten przywilej, by cierpienie to skrócić, jeśli lekarz weterynarii zarekomenduje. Ale do tego muszą być podstawy medyczne. Nie ma eutanazji „na żądanie”. Żaden też wolontariusz nie zabił żadnego kota, jak niektórzy chcą to widzieć. Kot żyłby dalej, gdyby tylko dawano mu chociażby małe szanse na wyleczenie. Być może nawet wróciłby w ręce właścicieli, chociaż co do tego, czy należałoby to zrobić miałbym ogromne wątpliwości.

        Zabrały. Czy zadawała sobie Pani pytanie dlaczego zabrały? Przecież nie po to, by go ukraść i posiada

  17. prawda jest taka, że fundacje porywają właścicielskie zwierzęta i trzepią na nich kasę wmawiając naiwnym darczyńcom jak nieszczęśliwy musiał być piesek albo kotek. oczywiście, zdarzają się patologie, gdzie zwierzę trzeba odebrać ale wychodzenie z założenia, że jak zwierzę wychodzi na zewnątrz to na pewno jest zaniedbane jest grubą przesadą. stary kot chciał zażyć trochę słonecznego światła i doświadczyć kontaktu z przyrodą zanim zdechnie a “pomagacze” go porwali i doprowadzili do uśpienia. Właściciel ma rację, że idzie do sądu. Ja też bym poszła

  18. Niestety osoby pracujące w fundacjach to inny stan umysłu.
    Niestety kotek padł ofiara stereotypu, lato- stary kotek–na wolności, ktoś wyrzucił.
    Nikt nawet nie zadał sobie trudu aby popytać o tego kota okolicznych mieszkańców.
    Gdyby kot był zaniedbany i niedopilnowane nie przeżyłby 19 lat i niech pomyślą xi co piszą głupie komentarze typu ,,co kot robił na zewnątrz,,
    Może zwyczajnie uciekł??? Oj nikt nie pomyślał….

  19. Jak to sie stało,ze kot przeżył az 19 lat będąc na dworze ,na ulicy i taki zaniedbany???bo z tego co ja sie orientuje to koty zamykane w domach mieszkaniach żyją duzo krócej i ciągle chorują . Na dodatek je kąpiecie bo uważacie ze dbacie wtedy o nie ,nie rozumiejąc ze im krzywdę robicie. Kot zyl az 19 lat…zabrali go obcy ludzie i został od razu usmiercony…fajna pomoc🤦‍♀️
    P.S. lepiej zajmijcie schroniskami organizacjami,ktore sprzedają psy i koty…ktore potem idą do Chin i oczywiście na pożywienie dla węży!

  20. Wielce kochający właściciel, ale kot w dramatycznym stanie, poza terenem posesji, brak czipa.
    Ten Pan może mieć pretensje tylko do siebie, że nie potrafił odpowiednio zaopiekować się zwierzęciem i to w sumie on powinien mieć proces o zaniedbanie i stworzenie zagrożenia na drodze.
    Tylko zwierząt żal w takich przypadkach, że trafiają na tak skrajnie nieodpowiedzialnych opiekunów.

  21. Skandal !! To fundacja ? Wszystko odbyło się być może bezprawnie a na pewno przez nadgorliwość bo ta zbiórka dużo mówi . Jaka zbiórka ? Najpierw określa się status kota – wolno żyjący , czy porzucony czyli bezdomny . Jeżeli wolno zyjący to jest pod opieką gminy a jak porzucony to jest procedura wynikająca z ustawy o ochronie zwierząt . Należy powiadomić Prezydenta , Burmistrza , Wójta ( w zależności od miejsca ) oraz Policję .
    Skoro właściciel chce powiadomić Policję to Policja nie wie o zdarzeniu , fundacja nie poinformowała ale zbiórkę umiała zrobić .

  22. Kobiety tu wypowiadające się przeważnie nie mają najwyraźniej zielonego pojęcia o ustawie o ochronie zwierząt i postępowaniu w takich sprawach . Koty mamy wolno żyjące ( i wasze inne poglądy prawnie tego nie zmieniają ) które są pod opieką gminy a są także koty właścicielskie które wychodzą i NIKT nie ma prawa ich zabrać bo to kradzież jeżeli nie ma ku temu przesłanek określonych w art 7 ust 3 ustawy o ochronie zwierząt . Tam jest wymienione kto może i co należy zrobić , kogo powiadomić . Przepisy zabranią samowoli . To tak jak poderżnięcie gardła sarnie przez myśliwego . Też się tłumaczył bo

  23. Dobrze, że mój kot był domowy, chociaż miał 18 lat i chorował na nadczynność tarczycy i niedoczynność nerek, to miał stała opieką weterynaryjną i był leczony. Dokumentacja w kilku lecznicach, bo w innych okolicznościach byłby siła zabrany do uśpienia. Dla dobra zwierzęcia. Ludzie, czy wy myślicie, że koty żyją wiecznie i są zawsze zdrowe. Człowiek jest odpowiedzialny za to co oswoił i ma pełne prawo do leczenia go lub eutanazji. Miał to szczęście, że był kotem domowym i odszedł w godnych warunkach. Nie po to się bierze zwierzę, żeby się z nim bawić, ale po to, żeby się nim opiekować. Zresztą w

  24. Jakby ktoś znalazł mojego Felusia to by pomyślał że jest bezdomny..przez chorobę wyglądal strasznie…jak z horroru…zwichnięcie soczewek,chudzinka,z łysymi plamami,,anemia,parametry nerkowe wysokie…a był rok pod co tygodniowa kontrola, codziennie leczony…w chorobie ani człowiek ani zwierzę nie wygląda super..niestety ..można leczyć co nie oznacza postępu w leczeniu czy super poprawy..czasem to poprostu juz bycie z kimś do końca..:( jedyne co to bym się bał go wypuszczać na dwór..ja mam niewychodzące..ale może chcieli mu dać odejść do końca na jego zasadach i dać nacieszyć wolnością..nie

  25. właściciel nie przedstawił żadnych dowodów na to że kot był pod opieką weterynarza, samo wypuszczanie chorego, cierpiącego kota jest niemoralne, kotek bo ładny bo słodki ale jak cierpi to tylko machną ręką a potem płacz że ktoś faktycznie zajął się jego zdrowiem, fundacja przedstawiła całą dokumentację medyczną, eutanazja była jedynym rozwiązaniem na ukrócenie bólu tego małego stworzenia, ale przecież biedny właściciel bo nie może patrzeć i głaskać cierpiącego kotka

  26. Zgodnie z polskim prawem właściciel ma obowiązek pełnienia pieczy nad zwierzętami. Jeśli zwierzę jest wypuszczone samopas, uznaje się je za niezaopiekowane, bezdomne. Nie ma nadzoru = nie ma właściciela. Jesli kot był świadomie puszczony samopas, jeszcze w takim stanie, to właściciel sam na siebie niech donos pisze. Bo jest to równoznaczne ze znęcaniem się nad zwierzętami.

  27. Kot w tak sędziwym wieku bedzie chorowal, to normalne, ale skoro dozyl 19 lat to raczej byl zaopiekowany. Te fundacje notorycznie dzialaja wg takiego modus operandi, ze wyszukuja zle wygladajace zwierzeta i zarabiaja na zbiorkach, na ich leczenie (a zwierze zazwyczaj i tak idzie do uspienia)..Jak widac sa juz tak zdesperowani na kase, ze zaczynaja kraść ludziom koty z przed domów…

  28. Jeśli to prawda , jeśli kot faktycznie był pod opieką weta to oczywiście SKANDAL.
    Ale ja osobiście znam przypadki, gdzie koty czy psy były w stanie prawie agonalnym i były pod opieką weta ale właściciele twoerdzili że zwierzę ma umrzeć w domu gdy przyjdzie na to czas a inni jeszcze nie widzieli tego momentu że to czas.
    Na prawdę znam duzo przypadków w których właściciele dają cierpieć zwierzakowi bo ma umrzeć (cześciej zdechnąć ) sam. „Tu się urodził tu zdechnie.. „
    Pomimo wszystko takie rzeczy trzeba albo uzgadniać z właścicielem albo zawalczyć o legalną decyzję.
    To bardzo trudne, wiem. L

Burza po pobiciu Ukraińców we Wrocławiu. Co naprawdę wiadomo, a co wciąż budzi wątpliwości?

Ukrainka apeluje do szczecińskich radnych o stanowczą rezolucję przeciw ksenofobii