Do nietypowej sytuacji doszło w sierpniu w Stargardzie, gdzie 70-letnia kobieta popełniła błąd podczas wieczornej jazdy samochodem. Na skrzyżowaniu skręciła z ulicy Konopnickiej w ulicę Wojska Polskiego, mimo że obowiązywał tam zakaz skrętu w prawo. Po chwili zauważyła pomyłkę i zatrzymała pojazd, ale jej zachowanie zwróciło uwagę patrolu policji.
Funkcjonariusze uznali, że seniorka naruszyła dwa zakazy drogowe i nałożyli na nią dwa mandaty – każdy po 5 tys. zł. Łącznie miała zapłacić 10 tys. zł i otrzymać punkty karne.
Sposób ukarania kierującej wzbudził jednak kontrowersje, a sprawą zainteresowały się media. Filip Grega, instruktor nauki jazdy i ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego, wskazywał, że oba naruszenia wynikały z jednego zachowania, dlatego osobne ukaranie za dwa wykroczenia było jego zdaniem nieuzasadnione. Zwracał też uwagę, że w podobnej sytuacji policjanci powinni rozważyć rozwiązanie, które rzeczywiście służyłoby bezpieczeństwu, zamiast nakładać tak dotkliwą karę.
Po nagłośnieniu sprawy wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec obu funkcjonariuszy. Komenda Powiatowa Policji w Stargardzie uznała, że postępowanie mandatowe zostało przeprowadzone nieprawidłowo. Jeden z policjantów otrzymał naganę, a drugiego ukarano ostrzeżeniem o niepełnej przydatności do służby na zajmowanym stanowisku. Druga kara nie jest prawomocna, a funkcjonariusz złożył odwołanie.
Sprawa mandatów nie została jeszcze ostatecznie rozstrzygnięta. Rodzina 70-latki złożyła w sądzie wniosek o ich anulowanie, kwestionując zasadność nałożonych kar. O dalszym losie mandatów zdecyduje sąd.


