Do prokuratury trafiło zawiadomienie dotyczące podejrzenia nieprawidłowości podatkowych w Polskim Związku Piłki Nożnej. Chodzi o faktury wystawione przez firmę Publicon Sport na łączną kwotę ponad 40,6 mln zł. Według skarbówki dokumenty mogły nie odzwierciedlać rzeczywistych transakcji, a PZPN miał na ich podstawie odliczać VAT za usługi, które nie zostały wykonane w opisany sposób.
Sprawa ma również wrocławski wątek. To właśnie we Wrocławiu działa Publicon Sport, firma współpracująca z PZPN, a zawiadomienie w sprawie podejrzanych faktur złożył Dolnośląski Urząd Celno-Skarbowy.
W zawiadomieniu wskazano podejrzenie podawania nieprawdy w deklaracjach VAT. Kwota obejmuje ponad 7 mln zł podatku, którego rozliczenie budzi zastrzeżenia urzędników. Sprawa trafiła do szczecińskiego wydziału Prokuratury Krajowej zajmującego się przestępczością zorganizowaną i korupcją. Śledczy będą ustalać, kto odpowiadał za wystawianie faktur i ich rozliczanie.
Wątpliwości wokół współpracy PZPN z Publicon Sport pojawiły się już wcześniej. Firma od 2022 r. pośredniczyła w pozyskiwaniu sponsorów związku, a ujawniona umowa przewidywała m.in. 150 tys. zł miesięcznego ryczałtu oraz prowizje od umów sponsorskich i praw licencyjnych. Część sponsorów twierdziła, że Publicon nie pośredniczył w zawieraniu ich kontraktów. Audyt zlecony przez PZPN miał również wykazać nieprawidłowości w naliczaniu prowizji i nadzorze nad umowami.
W styczniu 2026 r. związek poinformował firmę, że nie przedłuży współpracy po wygaśnięciu umowy. Równolegle prokuratura bada podejrzenie niegospodarności i wyrządzenia PZPN szkody wynoszącej co najmniej 4 mln zł. W październiku do siedziby związku wkroczyło CBA, zabezpieczając dokumenty dotyczące współpracy z Publiconem. Według medialnych doniesień funkcjonariusze zabrali również telefony należące do władz związku.
Teraz do postępowania dołączono wątek podatkowy. W zawiadomieniu wymieniono m.in. prezesa spółki. Jednak liczba osób, które mogą ponieść odpowiedzialność, nie jest jeszcze znana. Ewentualne konsekwencje grożą osobom odpowiedzialnym za rozliczenia finansowe, a nie samemu związkowi. Śledczy muszą ustalić, czy doszło do przestępstwa i kto mógł za nie odpowiadać.
fot. PZPN


