We wtorek przed Sądem Rejonowym w Zielonej Górze odbył się milczący protest w obronie Trybunału Konstytucyjnego. Uczestnicy zgromadzenia chcieli wyrazić solidarność z sędziami wybranymi przez Sejm i sprzeciw wobec wydarzeń w siedzibie TK. Nie było transparentów ani skandowania haseł, a demonstranci przynieśli zapalone znicze i korzystali z latarek w telefonach. Podobne akcje odbyły się tego samego wieczoru w Warszawie i wielu innych polskich miastach.
Zielonogórzanie podkreślali, że nie zgadzają się na łamanie prawa, zastraszanie sędziów i stosowanie wobec nich przemocy. Jedna z uczestniczek zwracała uwagę, że społeczeństwo powinno lepiej rozumieć rolę Trybunału Konstytucyjnego i znaczenie niezależności władzy sądowniczej. Inna porównała obecną sytuację w Polsce do wydarzeń z 1981 roku, czyli okresu stanu wojennego. Protestujący domagali się również, aby Trybunał mógł normalnie funkcjonować i rozpatrywać sprawy obywateli.
W zgromadzeniu uczestniczyli także zielonogórscy adwokaci: Tadeusz Smykowski, Jacek Dłużyński i Robert Kornalewicz. Prawnicy wyrazili poparcie dla sędziów TK i apelowali do prezydenta Karola Nawrockiego o zaprzysiężenie pięciu sędziów wybranych przez Sejm, co – ich zdaniem – pozwoliłoby przywrócić prawidłowe funkcjonowanie instytucji.
Protest odbywał się w czasie zaostrzonego sporu o TK, którego kulminacją była nocna wizyta prezydenta w jego siedzibie i wzajemne oskarżenia przedstawicieli różnych instytucji państwowych. Komitet Obrony Demokracji przekonuje, że akcje mają przypominać o konieczności ochrony niezależności sądownictwa i konstytucyjnych zasad państwa.


