Niepokojąca interwencja służb miała miejsce w czwartek w rejonie ulicy Leopolda Staffa w Zielonej Górze. Pracownice Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej zauważyły nietrzeźwą kobietę, o której wiedziały, że jest matką 10-miesięcznego chłopca. Kobieta twierdziła, że dziecko przebywa pod opieką babci w innej miejscowości, ale jej wyjaśnienia wzbudziły wątpliwości.
Na miejsce wezwano policję, która zdecydowała o sprawdzeniu mieszkania i siłowym wejściu do środka ze względu na podejrzenie zagrożenia życia niemowlęcia. Strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 wyważyli drzwi.
W lokalu zastano 10-miesięcznego chłopca, jego babcię, mężczyznę i około 10-letnią dziewczynkę. Warunki panujące w mieszkaniu były nieodpowiednie dla dzieci, a dodatkowo nie było w nim nawet prądu. Oboje małoletnich zostało przebadanych przez ratowników medycznych, którzy przyjechali na miejsce interwencji. Dorośli, którzy przebywali w mieszkaniu, nie byli w stanie zapewnić im właściwej opieki.
Ostatecznie pracownice MOPS podjęły decyzję o interwencyjnym odebraniu obojga dzieci. Policja potwierdziła swój udział w działaniach, wyjaśniając, że funkcjonariusze wspierali pracownice pomocy społecznej podczas interwencji. Sprawa dotyczyła zarówno podejrzenia zagrożenia bezpieczeństwa niemowlęcia, jak i warunków, w jakich przebywała dwójka dzieci. Akcja służb zakończyła się przekazaniem małoletnich pod odpowiednią opiekę.


