Funkcjonariusze Straży Miejskiej pojawili się z jednym z mieszkań w Zielonej Górze, gdzie zastali psa, który był trzymany w złych warunkach bytowych. Zwierzę było skrajnie wychudzone i nie potrafiło utrzymać się na łapach. Ponadto, pies wył nawet przy dotyku i doznawał ataków drgawek. Strażnicy uznali, że jego życie jest bezpośrednio zagrożone.
Do zdarzenia doszło 4 listopada. Domownicy przekazali funkcjonariuszom, że pies ma 19 lat, od dawna choruje, a w ostatnim czasie otrzymywał Pyralginę. Przyznali również, że zwierzę znajdowało się w tak złym stanie od około tygodnia.
Kontrola książeczki zdrowia wykazała, że ostatnia odnotowana wizyta weterynaryjna pochodziła z 2015 roku. Mimo próśb strażników o zapewnienie psu natychmiastowej pomocy, domownicy nie chcieli oddać zwierzęcia.
Sytuacja przybrała szczególnie bulwersujący obrót, gdy jeden z mężczyzn miał powiedzieć funkcjonariuszom, aby dali mu spokój, żeby „pies mógł spokojnie zdechnąć w domu”. Strażnicy nie zgodzili się na takie rozwiązanie i interwencyjnie odebrali zwierzę, które trafiło do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Zielonej Górze.
Sprawą zajmie się policja, której przekazano zgromadzone informacje. Za znęcanie się nad zwierzęciem grozi do 3 lat więzienia, a w przypadku szczególnego okrucieństwa kara może wynieść nawet 5 lat.
fot. SM Zielona Góra


