Zakopane traci na atrakcyjności w oczach turystów z krajów arabskich. Powodem są mandaty za łamanie przepisów drogowych. Jedna z takich historii dotyczy Mohammeda z Jordanii, który przyjechał do Polski wynajętym na Węgrzech samochodem. Następnie wjechał do Kuźnic, mimo obowiązującego tam zakazu ruchu dla prywatnych pojazdów.
Kierowca został ukarany mandatem w wysokości 1000 zł. Później twierdził, że kara tak bardzo go rozczarowała, iż zaledwie po dwóch godzinach zrezygnował z zaplanowanego sześciodniowego pobytu. Jordańczyk tłumaczył, że samochód prowadził zgodnie ze wskazaniami nawigacji, a dodatkowo zauważył inne auta jadące w tym samym kierunku. Nie wiedział, że do Kuźnic nie wolno wjeżdżać prywatnym samochodem, ale jego wyjaśnienia nie uchroniły go przed mandatem.
Zgodnie z obowiązującymi zasadami w tym rejonie mogą poruszać się pojazdy komunikacji zbiorowej, taksówki, służby miejskie i samochody posiadające odpowiednie zezwolenia. Natomiast pozostali kierowcy powinni zostawić auta na parkingach w pobliżu ronda i kontynuować podróż pieszo lub busem.
Władze Zakopanego podkreślają, że zakaz nie jest ukrywany przed kierowcami. Przed Kuźnicami znajduje się kilka znaków B-1 oznaczających zakaz ruchu w obu kierunkach. Burmistrz Łukasz Filipowicz zwraca uwagę, że podobne ograniczenia obowiązują również w innych krajach. Miasto przygotowywało nawet informacje dotyczące zasad poruszania się w języku arabskim. Z kolei podczas spotkań z przedstawicielami dyplomatycznymi państw Półwyspu Arabskiego apelowano o przekazywanie turystom informacji o konieczności przestrzegania polskich przepisów.
Problem nie dotyczy wyłącznie Kuźnic, bo zdarzały się również przypadki wjeżdżania samochodami na Krupówki czy do miejsc, w których ruch jest ograniczony. W 2024 roku turyści z Kuwejtu wjechali samochodami w głąb Doliny Chochołowskiej, a jeden z kierowców otrzymał za to mandat w wysokości 2000 zł.


