Sklep z regionalnymi produktami, a nawet sprzedaż karpi w holu biblioteki? Takie plany dotyczą Dolnośląskiej Biblioteki Publicznej przy wrocławskim Rynku 58. Pomysł Urzędu Marszałkowskiego i spółki Stawy Milickie wywołał sprzeciw pracowników placówki, którzy uruchomili petycję przeciwko komercjalizacji przestrzeni.
Wśród rozważanych produktów wymieniane są sery, miody, wina i inne wyroby lokalnych producentów. Pojawiła się również koncepcja sprzedaży karpi i stworzenia tam lokalu gastronomicznego.
Pracownicy biblioteki nie kryją oburzenia. Ich zdaniem hol, wyremontowany w 2024 roku, powinien służyć czytelnikom, wystawom i bezpłatnym wydarzeniom kulturalnym, a nie działalności handlowej. Bibliotekarze podkreślają, że przestrzeń jest ważną częścią instytucji, a wprowadzenie sklepu lub bistro może utrudnić dotychczasowe funkcjonowanie placówki. Dodają, że zamiast kolejnych zmian w świeżo odnowionym holu, biblioteka potrzebuje kompleksowego remontu pozostałych pomieszczeń.
Spór dotyczy nie tylko samej sprzedaży, ale również sposobu wykorzystania publicznej przestrzeni w samym sercu Wrocławia. Dyrekcja biblioteki przekonuje, że promocja dolnośląskich producentów powinna odbywać się w innych miejscach, bez ograniczania dostępu do kultury.
Petycja „Nie dla komercjalizacji przestrzeni Dolnośląskiej Biblioteki Publicznej!” ma pokazać, jak mieszkańcy oceniają pomysł. Czy w bibliotece powinny pojawić się regionalne przysmaki, czy najważniejsze powinny być książki i wydarzenia kulturalne?


