Nietypowe pamiątki sprzedawane w Zakopanem wywołały dyskusję wśród lokalnych radnych. Chodzi o otwieracze do butelek w kształcie męskich genitaliów, które wystawiono na stoisku przy ul. Kasprowicza. Sprawę zgłosił radnemu Józefowi Figlowi turystka z Krakowa, która spacerowała w okolicy z dwójką dzieci.
Jak relacjonował samorządowiec, najmłodsi zauważyli gadżety i zaczęli dopytywać matkę o ich przeznaczenie, co wprawiło ją w zakłopotanie, mimo że z zawodu jest psychologiem. Figiel uważa, że tego rodzaju produkty nie powinny być eksponowane w miejscach dostępnych dla dzieci.
Radny przekonywał, że takie przedmioty mogą demoralizować najmłodszych. Dodał, że nawet sklepy erotyczne stosują ograniczenia dotyczące prezentowania podobnych gadżetów. Okazuje się, że problem był już wcześniej zgłaszany władzom miasta. Po interwencji sekretarza Zakopanego otwieracze miały zniknąć ze stoiska, ale zaledwie kilka dni później ponownie pojawiły się na wystawie. Figiel próbował również skontaktować się z komendantem straży miejskiej, licząc na rozwiązanie sprawy.
Wiceburmistrz Zakopanego Bartłomiej Bryjak przyznał, że taki asortyment niekorzystnie wpływa na wizerunek miasta, ale zaznaczył, że straż miejska nie ma kompetencji do interweniowania w każdej podobnej sytuacji. Radził, aby zgłoszenia tego rodzaju kierować na policję. Zakopane od lat próbuje uporządkować handel pamiątkami, szczególnie na Krupówkach, gdzie obowiązują przepisy parku kulturowego dotyczące wyglądu stoisk i prezentowania towarów. Regulacje te nie obejmują jednak całego miasta, co utrudnia rozwiązanie problemu.
(zdjęcie ilustracyjne)


