w

Akcja policyjna pod TK. Plan znało tylko kilka osób

Plan działań pod Trybunałem Konstytucyjnym miał być utrzymywany w ścisłej tajemnicy. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, w policji z wyprzedzeniem wiedziały o nim zaledwie trzy osoby: komendant główny Marek Boroń, komendant stołeczny Krzysztof Ogroński i jego zastępca Tomasz Znajdek. Ten ostatni miał osobiście kierować sztabem operacji. W rządzie szczegóły przedsięwzięcia znać miały najwyżej cztery osoby, a przygotowania prowadzone były od wielu tygodni. Według wcześniejszych ustaleń Interii za koordynację politycznego planu odpowiadał Maciej Berek, który miał dopilnować przeprowadzenia zmian w TK.

Termin akcji również nie był przypadkowy. Działania zaplanowano na piątkowy wieczór, tuż przed świętami i podczas nieobecności prezydenta Karola Nawrockiego, który przebywał w podróży do Senegalu. Według rozmówców „Rzeczpospolitej” liczono na to, że zainteresowanie wydarzeniami będzie ograniczone, a część mieszkańców wyjedzie na groby lub do rodzin.

Funkcjonariusze oddziału prewencji pojawili się przed siedzibą Trybunału między godz. 17 a 18. W tym samym czasie sędzia Anna Korwin-Piotrowska złożyła wniosek o zawieszenie prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Nieoficjalne ustalenia gazety wskazują również, że wejście do budynku ułatwić miała współpraca jednego z pracowników ochrony.

Dodatkowe emocje wywołało pismo zastępcy komendanta głównego policji Tomasza Michułki, które pojawiło się w internecie. Dokument nakazywał funkcjonariuszom prewencji pozostawanie w gotowości i posiadanie przy sobie pistoletów maszynowych. W sieci szybko zaczęto łączyć te wytyczne z działaniami pod Trybunałem.

Komenda Główna Policji zaprzeczyła jednak takim interpretacjom, tłumacząc, że polecenie dotyczące gotowości w dniach 2–8 listopada było związane z zagrożeniami sabotażem i dywersją. Przedstawiciele służb cytowani przez „Rzeczpospolitą” zwracali uwagę, że takie uzbrojenie nie jest standardowo wykorzystywane podczas zabezpieczania demonstracji.

Wyjaśnienia policji spotkały się jednak ze sceptycyzmem części funkcjonariuszy. Ich zdaniem pion prewencji nie zajmuje się standardowo zwalczaniem sabotażystów czy dywersantów, a tak poważne wyposażenie może wskazywać na przygotowania do dużych protestów i zamieszek. Jeden z rozmówców gazety ironizował, że trudno uwierzyć w uzbrajanie prewencji na wypadek pojawienia się sabotażystów. Inni sugerowali, że służby mogły przygotowywać się na ewentualne poważne działania zwartych pododdziałów. Pojawiły się również spekulacje dotyczące możliwych prowokacji, choć nie przedstawiono dowodów potwierdzających takie scenariusze.

Niektórzy rozmówcy „Rzeczpospolitej” wskazywali, że użycie broni maszynowej czy noktowizji byłoby uzasadnione przede wszystkim w sytuacji zagrożenia wojennego. Podobne wyposażenie policja wykorzystywała wcześniej podczas działań na granicy z Białorusią, a nie w centrum dużego miasta. Jeden z funkcjonariuszy dopuścił jednak możliwość, że służby mogły otrzymać informacje o planowanych prowokacjach i przygotowywać się do blokowania określonych działań.

Z kolei źródło gazety związane ze służbami specjalnymi przekonywało, że mobilizacja była uzasadniona i nie miała związku z wydarzeniami w Warszawie. Zapewniło również, że sprawa zostanie kiedyś wyjaśniona.

fot. aut. Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 pl, Wikipedia / Trybunał Konstytucyjny

Zgłoś

Co o tym myślisz?

Legenda

Napisane przez Spotted.pl

Lata członkostwaAutor wpisówLubi oceniać

Dodaj komentarz

Atak nożownika w aptece. 24-latek ranił trzy farmaceutki