Więcej wpisów

  • w

    Nowe ograniczenie prędkości na al. Jana III Sobieskiego. Nawet policja nie wiedziała o zmianie przepisu (wro.city)

    Wrocław zlikwidował ograniczenie prędkości do 70 km/h, które wcześniej obowiązywało na al. Jana III Sobieskiego. Z powodu tej zmiany kierowcy mogą poruszać się teraz z prędkością maksymalną 50 km/h w obu kierunkach. Decyzja ta została podjęta, aby zapewnić bezpieczeństwo pieszym.

    W ostatnich dniach do ratusza trafiło zawiadomienie, które złożyli policjanci. Mundurowi poinformowali, że zniknęły znaki drogowe z al. Jana III Sobieskiego, w związku z czym zwracają się do miasta, aby zamontowało je z powrotem. Z kolei ratusz oznajmił, że wcześniejsze znaki już nie wrócą na swoje miejsce. I dodał, że taka decyzja została podjęta przez urząd miejski, ze względu na dbałość o bezpieczeństwo pieszych.

    Warto zaznaczyć, że nowe ograniczenie na al. Jana III Sobieskiego pojawia się w momencie, gdy na tym samym fragmencie drogi instalowany jest również system odcinkowego pomiaru prędkości. Tym sposobem kierowcy otrzymają mandat automatycznie, jeśli przekroczą nowe ograniczenie do 50 km/h.

    Jeżeli kierowca zapomni o nowym ograniczeniu i przejedzie ulicą, mając na liczniku 70 km/h, wówczas otrzyma 200 zł mandatu i 3 punkty karne.

  • w

    Wrocław jednym z największych skupisk Ukraińców w Polsce (www.portalsamorzadowy.pl)

    Stolica Dolnego Śląska stała się jednym z głównych miast w Polsce pod względem liczby Ukraińców. Od momentu wybuchu wojny obszar ten zamieszkiwany jest przez około 80 tysięcy obywateli tego kraju.

    Dwa lata minęły od agresji Rosji na Ukrainę, podczas których Wrocław stał się głównym schronieniem dla wielu uchodźców. Liczba obywateli Ukrainy, którzy dotarli do miasta po inwazji rosyjskiej, sięga około 80 tysięcy. Z kolei, wraz ze społecznością, która mieszkała tu wcześniej, grupa liczy około 150-180 tysięcy Ukraińców.

    Organizacja pomocy dla uchodźców koncentruje się na kilku obszarach, takich jak zakwaterowanie, edukacja czy pomoc prawna. W ciągu dwóch lat miasto zapewniło uchodźcom ponad 600 tysięcy noclegów, a w cały proces zaangażowano kilka tysięcy wolontariuszy. Obecnie priorytetem jest usamodzielnienie Ukraińców i zachęcanie ich dzieci do nauki w polskich szkołach.

    Wrocław zapewnia miejsca w szkołach dla 10 tysięcy ukraińskich dzieci i młodzieży. Ponadto, działa również pięć centrów nauki zdalnej, umożliwiających łączność ze szkołami ukraińskimi.

    Warto zaznaczyć, że Wrocław otrzymał wsparcie finansowe i rzeczowe od UNICEF-u, a do tego przekazał też fundusze na zakup sprzętu ratunkowego dla służb na Ukrainie.

  • w

    Nietrzeźwy 40-latek przewoził pasażera w bagażniku w centrum Wrocławia (wro.city)

    W nocy z czwartku na piątek policja zatrzymała do kontroli kierowcę busa w centrum Wrocławia. Mężczyzna prowadził pojazd na norweskich numerach, bez przedniego zderzaka i tablicy rejestracyjnej. Co więcej, w bagażniku przewoził pasażera.

    Podczas interwencji funkcjonariusze wykryli wiele nieprawidłowości, m.in. brak ubezpieczenia, cofnięte uprawnienia kierowcy, a także podróżującego w bagażniku pasażera. Co więcej, kierowca próbował wylegitymować się za pomocą fałszywych dokumentów.

    Zatrzymany twierdził, że uzyskał uprawnienia za wschodnią granicą, przyznając, że zakupił je za tysiąc dolarów. Dokumenty wskazywały na obywatelstwo ukraińskie.

    Ponadto, badanie 40-latka wykazało obecność narkotyków w jego organizmie. Mężczyzna został aresztowany, a o dalszym jego losie zadecyduje sąd. Przy pełnym wymiarze kary czeka go 5 lat pobytu w zakładzie karnym.

  • w

    Pijana 24-latka podróżowała autem z 5-letnią córką. Miała prawie 2,5 promila alkoholu (gazetawroclawska.pl)

    W dniu 20 lutego mieszkanka okolic Strzelina została zatrzymana przez policję za prowadzenie swojego Renault, będąc pod wpływem alkoholu. Podczas badania alkomatem zarejestrowano u niej 2,4 promila w wydychanym powietrzu. Ponadto, kobieta podróżowała z 5-letnią córką, która została przekazana pod opiekę ojca.

    We wtorek policjanci otrzymali zgłoszenie o kierowcy na DK39 w Strzelinie, który niebezpiecznie poruszał się swoim pojazdem. Na miejsce skierowano patrol policyjny, który namierzył samochód osobowy marki Renault na jednej z dróg powiatowych.

    Po otworzeniu drzwi kierowcy policjanci od razu wyczuli woń alkoholu. Okazało się, że za kierownicą siedzi 24-letnia mieszkanka okolic Strzelina. Badanie wykazało, że miała 2,4 promila alkoholu w organizmie. Wraz z nietrzeźwą matką podróżowała 5-letnia córeczka, która została przekazana pod opiekę ojca. 24-latkę zatrzymano do wytrzeźwienia.

    Policjanci ostrzegają przed niebezpieczeństwem jazdy po alkoholu dla wszystkich uczestników ruchu drogowego. Apelują też o reakcję społeczeństwa na podejrzenia nietrzeźwych kierowców oraz informowanie służb o takich sytuacjach.

  • w

    W przejściu podziemnym pod al. Jana Pawła II biega bóbr! Ostatnio odprowadzał wrocławiankę do pracy (gazetawroclawska.pl)

    Nietypowy spacerowicz w przejściu podziemnym na pl. Jana Pawła II we Wrocławiu robi furorę w internecie, zdobywając serca mieszkańców miasta. Mowa o sympatycznym bobrze, który często pojawia się w tej okolicy, zaskakując przechodniów. Jedna z wrocławianek powiedziała, że zwierzak towarzyszył jej w drodze do pracy.

    Pani Sylwia z Wrocławia podzieliła się niezwykłymi zdjęciami towarzysza, który ostatnio dotrzymywał jej kroku, gdy była w drodze do pracy. Będąc w przejściu podziemnym pod pl. Jana Pawła II we Wrocławiu, mieszkanka miasta natknęła się na bobra!

    Okazuje się, że bóbr odwiedza tę okolicę już od jakiegoś czasu. Najwidoczniej zdążył się już całkiem dobrze zaznajomić z tym obszarem, gdzie regularnie zaskakuje przechodniów.

    Bóbr cieszy się sporym zainteresowaniem i sympatią wśród wrocławian. Niektórzy internauci uważają spotkanie z bobrem w centrum miasta za wyjątkowe doświadczenie, podczas gdy inni zauważają narastającą różnorodność dzikich zwierząt w mieście, twierdząc, że Wrocław powoli zamienia się w ogród zoologiczny.

    W związku ze zwiedzającym ulice Wrocławia bobrem mieszkańcy zaznaczają, że niejednokrotnie spotykają różne zwierzęta w różnych częściach miasta. Wspominają o sarnach, dzikach, czaplach i kormoranach, podkreślając, że obecność tych zwierząt dodaje uroku stolicy Dolnego Śląska.

  • w

    Wykonawca korzysta z luki prawnej. Rozpoczyna budowy, ale ich nie kończy (interwencja.polsatnews.pl)

    Wrocławska firma budowlana, której właścicielem jest Adam M., od lat działa na polskim rynku. Jednak w ostatnim czasie media otrzymały sygnały od osób, które twierdzą, że padły ofiarą oszustw ze strony tego przedsiębiorcy. Zarówno klienci, podwykonawcy, jak i pracownicy uważają go za specjalistę w unikaniu konsekwencji prawnych.

    Wśród zgłaszających się osób są zarówno klienci, podwykonawcy, jak i pracownicy, których Adam M. rzekomo oszukał. Marcin Ściborski, właściciel innej firmy budowlanej, relacjonuje, że klient znalazł jego firmę na aplikacji usługowej, żeby dokończyć etap budowy rozpoczęty przez pracowników Adama M.

    Jedna z pokrzywdzonych, pani Ewelina, wspomina, że początkowo przedsiębiorca był w pełni zaangażowany w projekt. Jednak później – po przelaniu pierwszej transzy płatności – kontakt z firmą zaczął się stopniowo urywać. Stawał się coraz trudniejszy, a Adam M. ignorował wszelkie pytania.

    Adam M. neguje wszystkie zarzuty, uznając je za spisek. Aczkolwiek należy zaznaczyć, że po odbyciu kary pozbawienia wolności zmienił imię z Krystiana na Adama. Istnieje wiele doniesień o jego oszukańczych działaniach, co wzbudza zaniepokojenie wśród osób, które miały z nim kontakt zawodowy.

    Pokrzywdzeni nie mają nadziei na odzyskanie strat finansowych, ale chcą przynajmniej powstrzymać jego dalsze działania. Marcin Ściborski podkreśla, że w swojej długoletniej pracy nie spotkał się jeszcze z takimi praktykami.

  • w

    Pies cierpi od ośmiu miesięcy z powodu gnijącego guza. Rana zajmuje prawie pół głowy (gazetawroclawska.pl)

    Ekostraż we Wrocławiu poinformowała, że doszło do interwencji w sprawie psa, który jest w beznadziejnym stanie. Czworonóg cierpi z powodu gnijącej rany, która utrzymuje się na jego głowie od ośmiu miesięcy.

    Interwencja wolontariuszy miała miejsce kilka dni temu na Dolnym Śląsku po tym, jak pojawiło się zgłoszenie od weterynarza z miejscowości Kostomłoty. Pomimo że weterynarz ma spore doświadczenie w swojej profesji, powiedziała, że widok psa wywołał u niej szok.

    Jak się okazuje, cierpiący czworonóg ma dużego guza na głowie, który gnije, wydzielając spore ilości ropy razem z krwią. Nacisk guza spowodował wypadnięcie oka, a także zgniecioną szczękę i żuchwę. Jednak to tylko niektóre z cierpień, z jakimi musi zmagać się pies.

    Pies uderzył się w głowę około ośmiu miesięcy temu. Właściciel stwierdza, że leczy go maściami, ale wcześniej nie zastosował się do zaleceń weterynarza. Tym sposobem doprowadził psa do stanu wymagającego uśpienia. Jednakże zaznaczył, że nie zdecydował się na ten krok, ponieważ nie chciał robić przykrości swoim dzieciom.

    Stan psa pozostaje krytyczny, a właściciel nie podaje zbyt wielu informacji na jego temat. Nie wiadomo nawet, skąd wzięła się ta rana.

    Niemniej jednak pies jest już pod troskliwą opieką weterynaryjną. Niestety, jego szanse nie są zbyt optymistyczne.

  • w

    Stany Zjednoczone pogratulowały Polsce zatrzymania Ukraińca, który działał na rzecz Rosji (www.rmf24.pl)

    Adrienne Watson, rzeczniczka Rady Bezpieczeństwa Narodowego, wyraziła uznanie dla polskich organów ścigania za aresztowanie szpiega, który działał na rzecz Rosji. Obywatel Ukrainy planował podpalić budynki w Polsce w ramach współpracy z rosyjskimi służbami bezpieczeństwa. Zatrzymano go we Wrocławiu.

    Adrienne Watson, przedstawicielka Rady Bezpieczeństwa Narodowego, pogratulowała Polsce zatrzymania mężczyzny, który miał zamiar podpalić budynki na terenie kraju, działając na zlecenie służb rosyjskich. Jego aresztowanie to ostrzeżenie dla sabotażystów, którzy wspierają Rosję.

    Aresztowanie szpiega miało miejsce we Wrocławiu, gdzie funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali obywatela Ukrainy. Mężczyzna był częścią zorganizowanej grupy przestępczej, przygotowującej działania dywersyjne i sabotażowe.

    Ukrainiec miał w planach m.in. podpalenia wrocławskich obiektów, mieszczących się blisko infrastruktury o znaczeniu strategicznym. Zatrzymanie nastąpiło 31 stycznia przez funkcjonariuszy ABW, którzy znaleźli w jego bagażu dowody planowanych przestępstw.

  • w

    Rolnicy ogłaszają przedłużenie protestów we Wrocławiu (gazetawroclawska.pl)

    Rolnicy z regionu Wrocławia zapowiedzieli kontynuację swoich protestów, grożąc blokadą dróg nawet do końca lutego. Miasto wydało już postanowienie w tej kwestii. Protestujący mają możliwość odwołania się od tej decyzji.

    W wyniku protestu rolników, który miał miejsce w czwartek, wystąpiły znaczne utrudnienia w ruchu na al. Jana III Sobieskiego. Jednak obecnie sytuacja jest już nieco mniej intensywna, co również sprawiło, że w piątek policja przestała zabezpieczać ten odcinek drogi.

    Wojciech Jabłoński z miejskiej komendy poinformował, że wczoraj nie planowano żadnych kolejnych zgromadzeń. Co prawda, rolnicy zatrzymali się tylko przy rondzie w Kiełczówku, ale obyło się bez blokady na drodze.

    Początkowo protest rolników miał trwać do poniedziałku. Jednak wczoraj zdecydowano, że zakończy się dopiero z końcem lutego. Druga faza protestu ma rozpocząć się we wtorek o godzinie 5:00. Pierwotnie planowano zablokować al. Jana III Sobieskiego, ale plany te uległy zmianie. Zamiast tego, rolnicy ponownie mają zamiar zgromadzić się przy rondzie im. Ochotniczej Straży Pożarnej w Kiełczówku.

    Z kolei władze Wrocławia zakazały rolnikom organizowania zgromadzenia w Kiełczówku, ponieważ doszłoby do znacznych utrudnień dla mieszkańców w południowo-zachodniej części Wrocławia. Rolnicy mają 24 godziny na złożenie odwołania od tej decyzji.

  • w

    Rolnicy protestowali we Wrocławiu. Obrzucili jajami i obornikiem budynek Parlamentu Europejskiego (agroprofil.pl)

    Wczoraj rozpoczął się kolejny protest rolników, którzy pojawili się we Wrocławiu wraz z licznymi ciągnikami, kierując się pod siedzibę Parlamentu Europejskiego. Rolnicy udali się również pod urząd wojewódzki i urząd marszałkowski. Protestujący wyrażają swoje niezadowolenie z wprowadzenia Zielonego Ładu i importu towarów z Ukrainy.

    Rolnicy ruszyli w kierunku Wrocławia jeszcze przed świtem, co spowodowało zamknięcie ul. Widok dla ruchu drogowego. Kierowcy zmuszeni byli do korzystania z tras alternatywnych.

    Około godziny 9:30 przed Parlamentem Europejskim zgromadziło się tysiące protestujących. Dyrektor biura PE, Leszek Gaś oznajmił, że jest gotowy na przyjęcie petycji od rolników, ale początkowo nie wyszedł do nich, żeby odbyć z nimi rozmowę. Pojawił się na spotkaniu z rolnikami nieco później, o godzinie 10:00, wysłuchując ich obaw i żądań w związku z zaistniałą sytuacją.

    Rolnicy na znak protestu obrzucili budynek obornikiem i jajami, jednocześnie używając innych form manifestacji.

    Ponadto, dotarli również do Urzędu Wojewódzkiego, gdzie doszło do podpalenia stosu słomy. Demonstracja została powstrzymana przez funkcjonariuszy policji, z racji czego około godziny 14:00 rolnicy zaczęli opuszczać Wrocław.

    Przewodniczący Dolnośląskiej Izby Rolniczej uznał zakończenie protestu za słuszną decyzję, podkreślając, że agresja nie prowadzi do rozwiązania problemów.

  • w

    Niebezpieczny manewr radiowozu doprowadził do kolizji z pojazdem do nauki jazdy we Wrocławiu (gazetawroclawska.pl)

    Nietypowe zdarzenie zarejestrował jeden z kierowców we Wrocławiu, gdzie doszło do kolizji z udziałem samochodu do nauki jazdy i policyjnego radiowozu. Mundurowi, poruszając się środkowym pasem, podjęli próbę skrętu w prawo, wskakując zaraz przed L-kę. Warto zaznaczyć, że taki manewr jest wyzwaniem nawet dla najbardziej doświadczonych kierowców.

    Incydent miał miejsce w poniedziałek wieczorem (12 lutego) na ulicy Legnickiej we Wrocławiu, gdzie środkowym pasem jechał radiowóz na światłach policyjnych. W pewnym momencie funkcjonariusz podjął decyzję o skręcie w prawo, sygnalizując swój manewr za pomocą kierunkowskazu. Na prawym pasie znajdował się samochód szkoły jazdy, który nie zdążył zareagować na ruch policjantów, w związku z czym zderzył się z radiowozem.

    W kwestii nagrania wypowiedzieli się internauci, którzy jednomyślnie twierdzą, że winę ponosi tutaj policja, i dodają, że mundurowy powinien brać lekcje od kursanta. Ich zdaniem kierowca i instruktor nauki jazdy nie mogli przewidzieć tak niebezpiecznego manewru policjantów. Dlatego cała wina leży po stronie mundurowych, którzy nie zachowali odpowiedniej ostrożności.

    Ponadto, komentujący zwrócili też uwagę na przepisy, zgodnie z którymi kierujący pojazdem uprzywilejowanym powinien zachować szczególną ostrożność, co w tym przypadku nie zostało spełnione.

  • w

    Naładował auto na wrocławskim lotnisku, oszukując system. Potrzebował taśmy, kartki i długopisu (motoryzacja.interia.pl)

    W 2024 roku ładowanie samochodów elektrycznych miało być prostą czynnością. Jednakże przykład lotniska we Wrocławiu pokazuje, że proces ten może być znacznie bardziej skomplikowany. Powodem jest fakt, że może być konieczne fałszowanie tablic rejestracyjnych, co jest wręcz absurdalne.

    Do ładowania pojazdu elektrycznego potrzebny jest nie tylko kabel i ładowarka, ale także kartka, taśma samoprzylepna i coś do pisania. Zestaw tego typu potrzebny jest na przykład na lotnisku we Wrocławiu.

    Jeden z kierowców poinformował, że próbował naładować swój samochód na wrocławskim lotnisku. Jednak pomimo rezerwacji miejsca na parkingu, musiał sfałszować tablice rejestracyjne, aby dostać się do strefy z ładowarką. W rezultacie w naładowaniu samochodu pomogła mu pracownica recepcji.

    Należy zaznaczyć, że stacja ładowania mieści się na parkingu w strefie „G”, gdzie nie mogą wjechać pojazdy, które zarezerwowane są w innych strefach (A-D). Z tego względu system nie drukuje osobnego biletu, jeżeli samochód wjechał już na parking inną bramką.

    Jak twierdzi kierowca, pracownica recepcji nie była zaskoczona tą sytuacją. Od razu podała mu kartkę i długopis, a następnie wyjaśniła, co powinien zrobić. Okazało się, że mężczyzna musiał wyjechać z parkingu i sfałszować swoje tablice rejestracyjne, a później odjechać od parkingu co najmniej kilkaset metrów i wrócić, aby system wydrukował mu nowy bilet na sfałszowanych tablicach.

    Warto dodać, że zasłanianie i przerabianie tablic rejestracyjnych jest nielegalne. Grozi mandatem w wysokości 500 zł. Natomiast kierowca musiał krążyć pod lotniskiem na fałszywych numerach.

  • w

    Straż Graniczna zatrzymała Ukraińca podejrzanego o liczne przestępstwa. Ekstradycja w toku (magazyninformacyjny.pl)

    Obywatel Ukrainy, poszukiwany przez ukraińskie służby za poważne przestępstwa, został aresztowany przez funkcjonariuszy z Placówki Straży Granicznej we Wrocławiu-Strachowicach. Podejrzany został już przekazany w ręce wrocławskiej policji i rozpoczęto wobec niego procedurę ekstradycyjną.

    Sytuacja miała miejsce 7 lutego w godzinach popołudniowych. Obywatel Ukrainy trafił do Placówki Straży Granicznej we Wrocławiu-Strachowicach, gdzie po weryfikacji danych okazało się, że jest poszukiwany przez władze ukraińskie. Mężczyźnie przypisywane są rozboje i inne ciężkie przestępstwa.

    W rezultacie strażnicy przekazali Ukraińca policjantom z Wrocławia, którzy rozpoczęli ekstradycję mającą na celu odesłanie przestępcy z powrotem do jego kraju.

    Warto zaznaczyć, że ekstradycja to proces, w którym państwo żądające przekazuje osobę podejrzaną o przestępstwo państwu, które ją poszukuje. Ekstradycja może obejmować również osoby skazane. Jest to istotne narzędzie w ściganiu przestępców na arenie międzynarodowej, oparte głównie na umowach międzynarodowych.

  • w

    Wrocławska policja stawiała zarzuty bezdomnemu, aby poprawić swoje statystyki. W zamian dostał hot doga (www.polsatnews.pl)

    Ostatnio opinią publiczną wstrząsnęła historia bezdomnego mężczyzny, który stał się narzędziem w rękach policji w celu poprawy statystyk poprzez fałszywe oskarżenia. Wykorzystując jego stan psychiczny, funkcjonariusze zmusili go do przyznania się do wielu przestępstw. W zamian zafundowali mu hot doga ze stacji paliw.

    Według anonimowego funkcjonariusza, bezdomny Ukrainiec (26 lat) został wykorzystany przez policję, która szukała pretekstu do poprawienia swoich wyników. W związku z tym oskarżenia wobec bezdomnego wyolbrzymiono, a jego przyznanie się miało na celu m.in. zamknięcie niektórych nierozwiązanych spraw.

    Oficjalna wersja policji sugeruje, że akcja kupienia hot doga była jedynie wyrazem życzliwości ze strony funkcjonariusza, a nie sposobem na wymuszenie zeznań. Jednak opinia publiczna wyraźnie kwestionuje tę interpretację, dopatrując się tuszowania manipulacji.

    Informator dodaje, że komendantka nie uwzględniła też stanu zdrowia psychicznego bezdomnego, żeby nie wystąpiła konieczność powołania do sprawy biegłych. Jak zaznaczył, bezdomny wykazywał wyraźne problemy ze zdrowiem psychicznym. Policja kilkakrotnie zatrzymywała go pod różnymi zarzutami, a później wypuszczała na wolność. Celem tych działań było kumulowanie zarzutów wobec bezdomnego.

    Wykorzystanie przez policję stanu zdrowia bezdomnego mężczyzny w celu wykreowania wyższych statystyk wykrywalności przestępstw rodzi pytania o etykę i moralność działań policyjnych.

    Z powodu zignorowania choroby 26-letniego Ukraińca, który przyznał się do 26 przestępstw, doszło do tragedii. Miesiąc później mężczyzna sięgnął po nóż, którym dokonał ataku na przypadkową osobę.

  • w

    Pracownica wrocławskiego magistratu miała nagrywać filmy pornograficzne w swoim biurze (gazetawroclawska.pl)

    Portal ujawniamy.com opublikował kontrowersyjne nagranie, które wskazuje na skandal we wrocławskim magistracie. Według Marcina Torza jedna z urzędniczek kręciła filmy pornograficzne w swoim biurze.

    Na nagraniu udostępnionym przez Marcina Torza widać kobietę, która rozbiera się w biurze magistratu. Jak powiedział Torz, do gabinetu wysłał najpierw swoich ludzi, aby sprawdzić, czy rzeczywiście nagrywanie pornografii odbywało się w tym miejscu. Okazało się, że wizyta jego ludzi w gabinecie potwierdziła autentyczność nagrań.

    Dziennikarz nie ma wątpliwości, że te działania prowadzone były na terenie urzędu miasta. Ponadto stwierdził, że treści pornograficzne były realizowane we wrocławskim urzędzie w godzinach pracy. Nagrania następnie pojawiały się w internecie. Część z nich zdążyła już zniknąć z sieci.

    Prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk, po otrzymaniu zapytań od prasy nie skomentował sprawy. Zamiast tego, krótką informację opublikowała Monika Dubec z biura prasowego ratusza, podkreślając, że pracowniczka urzędu złożyła już wypowiedzenie.

    W związku ze zdarzeniem wrocławscy aktywiści zaplanowali konferencję w sprawie upadku etosu pracowników samorządowych.

  • w

    Jakub A. skazany na dożywocie za zabójstwo 10-letniej Kristiny z Mrowin (www.rmf24.pl)

    W czwartek Sąd Apelacyjny we Wrocławiu skazał Jakuba A. na karę dożywotniego więzienia za zabójstwo 10-letniej Kristiny z Mrowin. Oskarżony dopuścił się tego czynu w 2019 r. Wyrok z pierwszej instancji został podtrzymany.
    Wrocławski sąd apelacyjny postanowił, że Jakub A. będzie odbywał karę w systemie terapeutycznym. Ponadto, zdecydował też o podwyższeniu kwoty zadośćuczynienia dla rodziny ofiary ze 100 do 200 tys. zł.

    W pierwszej instancji, w październiku 2022 roku, Jakub A. został skazany za zabójstwo oraz podżeganie do tego czynu na dożywocie, z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po 30 latach.

    Przypomnijmy, że Kristina wyszła ze szkoły w centrum Mrowin 13 czerwca 2019 r. i zaginęła. Po kilku godzinach poszukiwań jej ciało zostało znalezione w lesie, jakieś 6 km od miejsca zamieszkania. W działania poszukiwawcze były zaangażowane służby i mieszkańcy okolic.

    Ciało Kristiny znaleziono z licznymi ranami kłutymi klatki piersiowej i szyi. W związku ze sprawą Jakub A. został zatrzymany po czterech dniach poszukiwań, 16 czerwca 2019 r. Po dokonaniu aresztowania prokuratura poinformowała o stawianych mu zarzutach. 

    Sąd Apelacyjny we Wrocławiu podtrzymał wyrok z pierwszej instancji. Jakub A. został skazany na dożywotni pobyt w zakładzie karnym.

  • w

    Nieudany skok na bank we Wrocławiu. Plany złodzieja pokrzyżował ochroniarz (sportowefakty.wp.pl)

    W piątek doszło do napadu na bank we Wrocławiu, który udaremnił ochroniarz Paweł Ostapski, znany z pracy w klubie MAKS Tytan Oława. W kwestii napadu Ostapski zaznaczył, że była to sytuacja „podbramkowa”.

    Nieudany napad na jeden z banków we Wrocławiu miał miejsce w ubiegły piątek. Na szczęście próba rabunku została szybko udaremniona przez interwencję ochroniarza, Pawła Ostapskiego, syna trenera kadry narodowej kobiet. Ostapski zareagował błyskawicznie, pomagając w ujęciu sprawcy.

    Napastnik pojawił się w banku, gdzie zagroził jednej z pracownic przedmiotem przypominającym broń. Ponadto, z kieszeni wypadł mu nóż. Przerażona kobieta zawołała na pomoc pana Pawła, który potraktował złodzieja pałką teleskopową. W rezultacie sprawca wybiegł z placówki i zniknął. Ostapski powiedział, że była to „podbramkowa” sytuacja.

    Nie jest to pierwszy raz, gdy doszło do napadu w tym banku. Jednakże tym razem plany przestępcy udaremniła obecność w banku Pawła Ostapskiego. Paweł Ostapski podkreśla, że jego reakcja pomogła w uniknięciu tragedii i zwiększyła poczucie bezpieczeństwa pracowników.

    Niedługo po swojej ucieczce złodziej został złapany przez policję w pobliskim sklepie.

  • w

    Otrucie Pauliny Antczak. Nieudolne śledztwo wywołało protest obywatelski przed wrocławskim sądem (www.polsatnews.pl)

    Rodzice młodej Pauliny Antczak nie wierzą w oficjalne zakończenie śledztwa dotyczące śmierci ich córki. W związku z tym po umorzeniu sprawy zorganizowali prywatne dochodzenie, które doprowadziło do ekshumacji ciała. Wyniki badań wykazały, że Paulina została otruta. Głównym podejrzanym był jej chłopak, Dawid Z., który nagle zniknął. Sytuacja doprowadziła do protestu obywatelskiego przed sądem we Wrocławiu.

    Paulina Antczak, 25-letnia studentka anglistyki, mieszkała we Wrocławiu razem z partnerem Dawidem Z. Rodzice niejednokrotnie zauważali na jej ciele siniaki, lecz Paulina zawsze tłumaczyła, że gdzieś się przypadkiem uderzyła – o umywalkę albo barierkę w autobusie.

    Związek między Pauliną a Dawidem zaczął się psuć, co skutkowało częstymi kłótniami. W efekcie Paulina coraz częściej wspominała o rozstaniu. Sytuacja osiągnęła szczyt jesienią 2014 roku, gdy Dawid oskarżył ją o zdradę.

    Dzień po burzliwych wydarzeniach Dawid odnalazł ciało Pauliny w ich mieszkaniu. Rodzice zauważyli ślady pobicia na ciele córki, jednak prokuratura początkowo orzekła, że jej śmierć to wynik upojenia alkoholowego.

    Mimo próśb rodziców sprawę umorzono. Z tego względu rodzice postanowili podjąć własne kroki, co doprowadziło do ekshumacji ciała Pauliny i odkrycia nowych faktów, które wskazywały na otrucie.

    W maju 2023 r. sąd uchylił wyrok uniewinniający Dawida Z. i rozpoczął kolejny proces. Jednakże mężczyzna zniknął. Skłoniło to rodziców do organizacji protestu obywatelskiego ws. śmierci Pauliny, do którego doszło przed sądem we Wrocławiu. Powodem protestu jest sposób prowadzenia tej sprawy przez władze.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.