Mieszkańcy wrocławskiego Gaju przez wiele miesięcy próbowali doprowadzić do usunięcia dwóch porzuconych samochodów stojących przy ul. Działkowej. Wokół wraków zaczęły gromadzić się osoby w kryzysie bezdomności, a mieszkańcy skarżyli się na spożywanie alkoholu i pozostawiane śmieci. Mimo licznych wiadomości kierowanych do urzędów i służb sprawa długo pozostawała nierozwiązana.
O pomoc w sprawie od lutego zabiegał pan Adrian, który wielokrotnie kontaktował się z odpowiednimi instytucjami. Jak relacjonował, był odsyłany od jednego urzędu do kolejnego, a na część wysyłanych wiadomości w ogóle nie otrzymywał odpowiedzi. Problem z czasem stawał się coraz bardziej widoczny, ponieważ w pobliżu wraków pojawiało się więcej osób, co wzbudzało niepokój okolicznych mieszkańców.
Przełom nastąpił dopiero po interwencji dziennikarzy RMF24 Wrocław. Dzień po skierowaniu przez nich pytania do Biura Prasowego Komendy Miejskiej Policji na ul. Działkową przyjechała laweta straży miejskiej, która zabrała oba pojazdy. Straż miejska wyjaśniła, że wcześniej sytuacja była skomplikowana prawnie, ponieważ samochody miały dwóch właścicieli, z których jeden nie żył, a postępowanie spadkowe utrudniało kontakt z następcą prawnym.
Dodatkowym problemem był charakter terenu, który nie jest drogą publiczną, strefą ruchu ani strefą zamieszkania. Dlatego nie można było po prostu zastosować przepisów pozwalających na usuwanie nieużywanych pojazdów. Ostatecznie znaczenie miała możliwość wystąpienia zagrożenia dla zdrowia i życia osób przebywających w samochodach, zwłaszcza wobec coraz chłodniejszych nocy.
Na miejscu nadal znajduje się jeden wrak. Strażnicy miejscy deklarują, że obserwują sytuację, choć na razie nie zdecydowano o jego usunięciu.


