w

Sąd zadecydował ws. odebrania dzieci rodzicom po interwencji RPD. Horna-Cieślak pod lupą prokuratury

Sprawa rozpoczęła się 13 sierpnia na warszawskiej Białołęce. Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak miała zobaczyć kobietę, która podczas kłótni szarpała jedno z dzieci i używała wobec niego wulgarnych słów. Rzeczniczka zaalarmowała służby, ponieważ uznała, że zachowanie matki może wskazywać na przemoc wobec dzieci. Matka przedstawiła jednak inną wersję wydarzeń – tłumaczyła, że zdenerwowała się, ponieważ dziecko nagle wybiegło na ulicę, a wulgaryzmy kierowała do samej rzeczniczki, a nie do dziecka.

Po zgłoszeniu policja sprawdziła sytuację rodziny i początkowo nie stwierdziła podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci. Sprawa trafiła jednak do sądu rodzinnego, a tego samego dnia wieczorem RPD kontaktowała się z sądem, przekonując, że dzieci powinny zostać zabrane rodzicom. Sąd zdecydował wówczas, że nie będzie podejmował nagłej decyzji o odebraniu dzieci. Zamiast tego zlecił kuratorowi pilne przeprowadzenie wywiadu środowiskowego i poprosił policję o kontrolę sytuacji rodziny.

15 sierpnia odbyło się spotkanie w Komendzie Stołecznej Policji, w którym uczestniczyła również rzeczniczka. Policja wydała wobec rodziców zakaz zbliżania się do dzieci, w efekcie czego dwoje małych dzieci trafiło do placówki opiekuńczo-wychowawczej.

Sąd ponownie zajął się sprawą 17 sierpnia i uznał, że nie było wystarczających przesłanek do umieszczenia dzieci w pieczy zastępczej. W rezultacie zdecydował o ich powrocie do rodziców.

W uzasadnieniu sąd ocenił zachowanie matki jako naganne, ale jednocześnie stwierdził, że życie ani zdrowie dzieci nie było zagrożone. Rodziców zobowiązano do współpracy z asystentem rodziny, kuratorem i przedszkolem, a ojcu nakazano terapię psychologiczną dotyczącą panowania nad emocjami. Sąd zwrócił też uwagę na osobiste zaangażowanie RPD i uznał, że sposób prowadzenia całej interwencji mógł nosić znamiona „przemocy instytucjonalnej” wobec rodziny.

Sprawa nie zakończyła się wraz z powrotem dzieci do domu. Do prokuratury trafiło zawiadomienie dotyczące podejrzenia przekroczenia uprawnień i fałszywego oskarżenia przez RPD w związku z jej interwencją. Horna-Cieślak broniła swojego działania, podkreślając, że była świadkiem zachowania, które wzbudziło jej obawy o bezpieczeństwo dzieci.

Zgłoś

Co o tym myślisz?

Legenda

Napisane przez Spotted.pl

Lata członkostwaAutor wpisówLubi oceniać

Dodaj komentarz

Ukrainiec groził śmiercią pracownikom lotniska. Krzyczał, że zleci ich zabójstwo