Jakub Tarasewicz spędził trzy dni w łóżku, leżąc w centrum Warszawy. Zdecydował się na ten krok z zamiarem zwrócenia uwagi na problem finansowania służby zdrowia, zwłaszcza w obszarze psychiatrii. Tarasewicz zaznaczył, że dla wielu osób z depresją łóżko staje się ich więzieniem, a nieodpowiednie wsparcie może pogłębiać ich cierpienie.
24-letni Tarasewicz, zmagający się z depresją przez większość swojego życia, postanowił wyjść z domu i zainicjować dyskusję na temat zaniedbania kwestii zdrowia psychicznego w Polsce. Jak sam powiedział, w końcu zdał sobie sprawę, że człowiek ma tylko jedno życie, dlatego nie ma tutaj miejsca na lęk, który może je marnować.
Trzydniowy protest Tarasewicza w centrum Warszawy miał na celu uświadomić problem w kraju, którym jest brak odpowiednich środków na leczenie psychiczne. Według ekspertów 1,2 miliona osób w Polsce zmaga się z depresją, która dotyka zarówno seniorów, jak i młode osoby, w tym nawet dzieci.
Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że zdrowie psychiczne jest tutaj priorytetem. W związku z tym rzecznik resortu, Damian Kuraś, podkreśla, że podejmowane są kroki mające poprawić dostęp do wsparcia psychicznego, zwłaszcza dla najmłodszych pacjentów.
Protest w Warszawie przyciągnął uwagę aktora Andrzeja Seweryna, ambasadora kampanii „Twarze Depresji”. Seweryn stwierdził, że nie można przechodzić obojętnie obok cierpiących ludzi, a wizyta u psychiatry czy psychologa nie powinna być źródłem wstydu.
Ten wpis został utworzony i przesłany przez jednego z użytkowników Spotted.pl, przy użyciu naszego prostego i szybkiego kreatora #spotów. Stwórz swój wpis!