Przedsiębiorca z Gdańska przekonał się, że wybór najtańszej oferty może mieć poważne konsekwencje. Zlecił firmie wywóz odpadów i był przekonany, że wszystko odbędzie się zgodnie z przepisami. Jednak zamiast do legalnej utylizacji śmieci trafiły na dzikie wysypisko przy drodze serwisowej trasy S7.
Straż Miejska szybko ustaliła właściciela odpadów dzięki dokumentom znalezionym wśród porzuconych śmieci. Okazało się, że przedsiębiorca rzeczywiście zapłacił za wykonanie usługi innej firmie i nie miał świadomości, że odpady zostały porzucone w nielegalnym miejscu. Gdy próbował skontaktować się z wykonawcą, ten przestał odpowiadać.
Choć mężczyzna padł ofiarą nieuczciwego wykonawcy, musiał ponownie zorganizować wywóz swoich odpadów. Tym razem skorzystał z usług sprawdzonej firmy, która przekazała śmieci do legalnej utylizacji. Odpowiednie dokumenty zostały przedstawione strażnikom miejskim, a teren został uprzątnięty.
fot. Straż Miejska w Gdańsku



Trochę nie sprawiedliwe że w tym kraju tak doi się przedsiębiorców, skoro zlecił innej firmie i zapłacił za to, powinno być to traktowane jak kupno tych śmieci albo przeniesienie odpowiedzialności za nie na podwykonawcę. W artykule ani słowa za to żeby podwykonawca musiał za cokolwiek zapłacić