Mieszkańcy szczecińskiego Drzetowa-Grabowa domagają się zmian na tzw. „nadodrzance”, czyli ciągu ulic Druckiego-Lubeckiego, Stalmacha i Rugiańskiej. Ich zdaniem fatalny stan drogi i torowiska, a także intensywny ruch ciężarówek powodują coraz większe problemy dla osób mieszkających w okolicy. Emilia Świder-Wardak, autorka petycji „Stop całodobowemu hałasowi i ruchowi transportu ciężkiego przy ulicach Druckiego-Lubeckiego, Stalmacha i Rugiańskiej”, przekonuje, że mieszkańcy od lat słyszą zapowiedzi remontu, ale wciąż nie doczekali się jego realizacji.
Jednym z największych problemów ma być hałas powodowany przez całodobowy ruch samochodów i ciężarówek. Mieszkańcy wskazują również na przekraczanie prędkości, korki w obu kierunkach oraz zły stan torowiska. Problemem jest także niewielka szerokość jezdni w niektórych miejscach, gdzie ciężarówki mają trudności, aby bezpiecznie minąć tramwaj. Podczas spotkania mieszkańcy opowiadali, że przejazd pojazdów jest odczuwalny nawet w mieszkaniach, a szybki ruch samochodów utrudnia pieszym przechodzenie przez ulicę.
Skala ruchu również została przez nich sprawdzona. W maju Arkadiusz Lisiński, korzystając z aplikacji, naliczył około 4,5 tys. pojazdów przejeżdżających w ciągu dwóch godzin, między 14:30 a 16:30. Wśród nich znajdowało się około 400 ciężarówek oraz 200 samochodów dostawczych. Według mieszkańców to pokazuje, jak dużym obciążeniem jest obecnie ta trasa.
Na razie nie ma jednak konkretnego terminu kompleksowej przebudowy. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego oraz Tramwaje Szczecińskie nie mają przygotowanej koncepcji remontu od ul. Dubois do zajezdni tramwajowej Golęcin ani dokumentacji niezbędnej do rozpoczęcia inwestycji.
Zastępca prezydenta Szczecina Michał Przepiera przekazał, że samo opracowanie dokumentacji projektowej może kosztować około 2,8 mln zł, a realizacja inwestycji będzie uzależniona od pozyskania zewnętrznego finansowania. W przypadku funduszy unijnych możliwość złożenia wniosku może pojawić się dopiero za około 3–4 lata.


