Pacjent Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 PUM w Szczecinie twierdzi, że placówka odwołała zaplanowany zabieg przepukliny zaledwie sześć dni przed terminem. Mężczyzna czekał na operację niemal rok i wcześniej otrzymał zapewnienie, że wyznaczona data pozostaje aktualna. Jak relacjonuje, o zmianie dowiedział się telefonicznie, a jako powód wskazano problemy finansowe i brak środków do końca roku.
Pacjent miał przejść zabieg 10 września, dlatego wcześniej zaplanował nawet dwutygodniową przerwę w pracy, aby móc spokojnie wrócić do zdrowia. Jak twierdzi, w sierpniu nadal był przekonany, że operacja odbędzie się zgodnie z planem. Teraz usłyszał, że może zdecydować się na zabieg prywatny albo poczekać na nowy termin, prawdopodobnie już w styczniu, co wywołało jego oburzenie.
Szpital potwierdza, że ogranicza liczbę planowych świadczeń do poziomu wynikającego z umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. Rzeczniczka placówki Magdalena Knop wyjaśnia, że od lipca kliniki i oddziały muszą na bieżąco weryfikować planowane hospitalizacje oraz zabiegi i dostosowywać je do wysokości dostępnego finansowania. W praktyce oznacza to, że część planowych operacji może otrzymać nowe terminy, a niektóre z nich mogą zostać przesunięte nawet na 2027 rok.
Placówka zaznacza jednocześnie, że sytuacja dotyczy wyłącznie świadczeń planowych, które można bezpiecznie odroczyć. Ograniczenia nie obejmują pacjentów przyjmowanych w nagłych przypadkach, osób w stanie zagrożenia życia lub zdrowia, pacjentów onkologicznych, osób korzystających z programów lekowych czy chemioterapii. Szpital zapewnia również, że zmiany nie dotyczą dzieci i młodzieży do 18. roku życia.
Według przedstawicielki USK-1 problemem nie jest brak możliwości wykonywania większej liczby zabiegów, lecz poziom finansowania określony w kontrakcie z NFZ. Szpital deklaruje, że ma zarówno odpowiedni personel, jak i zaplecze organizacyjne oraz medyczne, aby leczyć większą liczbę pacjentów, jeśli otrzyma dodatkowe środki. Sprawa nabiera dodatkowego znaczenia, ponieważ szczecińska „Jedynka” już wcześniej była przedmiotem medialnej dyskusji z powodu problemów z wypłatami dla pracowników kontraktowych oraz zwolnienia ze szpitala pomocników pielęgniarek.



Najgorszy szpital na który trafiła niestety moja mama ..mimo zapewnień wcześniej że mama dobrze rokuję na operację zmarła .. a Pan Chirurg cały w tatuażach który z uśmiechem oznajmił mi że mama umrze szybko po wypisie niech ma świadomość tego że ja ten uśmiech zapamiętam do końca swojego życia …jedyna Pani doktor Pani Białek to w tym szpitalu jest Aniołem a nie lekarzem bardzo dba o swoich pacjentów i zależy jej na życiu ludzkim
Iwona Kozłowska skądś to znam
Tylko w tym wszystkim nie ma winy szpitala, a NFZ które nie płaci…
Nie pozdrawiam konowałów z tego szpitala
Miałem taką samą sytuację, termin przekładany miałem dwa razy