Rada Miasta Poznania przyjęła stanowisko potępiające przemoc, dyskryminację i mowę nienawiści wymierzoną w mieszkańców miasta pochodzących z Ukrainy. Dokument przygotowany przez Klub Radnych Lewica Centrum wywołał jednak ostrą dyskusję podczas sesji. Większość obecnych radnych Prawa i Sprawiedliwości nie wzięła udziału w głosowaniu, a jeden z nich zagłosował przeciwko stanowisku.
Autorzy dokumentu podkreślali, że w przestrzeni publicznej dochodzi do agresywnych zachowań wobec osób ukraińskiego pochodzenia i że nie można tolerować przemocy fizycznej ani psychicznej ze względu na narodowość, język czy pochodzenie. Radna Dorota Bonk-Hammermaister wskazywała, że bezpieczeństwo na ulicach Poznania powinno być prawem każdego mieszkańca. Przedstawiciele Lewicy i Koalicji Obywatelskiej przekonywali, że przyjęcie stanowiska jest reakcją na sygnały dotyczące narastającej wrogości wobec Ukraińców.
Innego zdania był radny PiS Przemysław Alexandrowicz, który jako jedyny członek swojego klubu zagłosował przeciwko dokumentowi. Pozostałych pięciu obecnych radnych PiS wyjęło karty do głosowania, a Alexandrowicz zaproponował usunięcie ze stanowiska odniesień do Ukrainy i Ukraińców. Argumentował, że sprzeciw wobec przemocy powinien dotyczyć wszystkich osób, bez względu na ich narodowość, a przedstawianie sytuacji jako szczególnej fali antyukraińskiej nienawiści uważa za nieuzasadnione.
W trakcie dyskusji padły również mocne argumenty dotyczące bezpieczeństwa ukraińskich mieszkańców Poznania. Społecznik Wiesław Rygielski twierdził, że podczas marszów wsparcia dla Ukrainy część Ukrainek zaczęła nosić gaz pieprzowy ze względu na obawy o własne bezpieczeństwo. Natomiast w internecie ma narastać fala hejtu.
Alexandrowicz zwracał natomiast uwagę, że także przemoc popełniana przez Ukraińców wobec Polaków powinna być jednoznacznie potępiana, przywołując przypadek śmierci Polaka po bójce z udziałem trzech Ukraińców na początku lipca.


