Lech Poznań nie pozostawił FC Thun żadnych złudzeń i wygrał pierwsze spotkanie czwartej rundy eliminacji Ligi Europy aż 7:0. Mistrzowie Polski już po jednym meczu są niezwykle blisko awansu do fazy ligowej, a dodatkowo zapisali się w historii klubu. Tak wysokiego zwycięstwa „Kolejorz” nigdy nie odniósł w europejskich pucharach.
Początek meczu mógł jednak zwiastować zupełnie inny scenariusz. Już po około 70 sekundach Marc Gutbub znalazł się kilka metrów przed bramką gospodarzy, lecz jego uderzenie nie zakończyło się golem, ponieważ Radosław Murawski wybił piłkę niemal z linii bramkowej. Później inicjatywę całkowicie przejął Lech, a w 10. minucie Patrik Walemark wykorzystał błąd defensywy FC Thun i pokonał bramkarza w sytuacji sam na sam.
Poznaniacy szybko poszli za ciosem. W 20. minucie Allahyar Sayyadmanesh wykorzystał dokładne podanie Pablo Rodrigueza, a pięć minut później drugą bramkę zdobył Walemark. Przed przerwą do siatki trafili jeszcze Mateusz Skrzypczak po nietypowo rozegranym rzucie wolnym oraz Murawski, dzięki czemu Lech schodził do szatni z niewiarygodnym prowadzeniem 5:0.
Po zmianie stron gospodarze nie zamierzali zwalniać tempa. W 48. minucie Daniel Hakans przeprowadził indywidualną akcję i oddał strzał zza pola karnego, a piłka po rykoszecie całkowicie zaskoczyła bramkarza FC Thun. Wynik na 7:0 ustalił w 79. minucie Robert Gumny, który po podaniu z głębi pola sprytnie przelobował Niklasa Steffena.
Szwajcarzy zdobyli wprawdzie bramkę, ale trafienie Furkana Dursuna zostało anulowane po analizie VAR z powodu minimalnego spalonego.
Lech pobił tym samym swój dotychczasowy rekord, którym było zwycięstwo 7:1 nad islandzkim Breidablikiem, a rewanż w Szwajcarii odbędzie się 27 sierpnia.
fot. Lech Poznań / Facebook


