Więcej wpisów

  • w

    Maciej Wąsik wyszedł z więzienia w Przytułach Starych (i.pl)

    Maciej Wąsik opuścił więzienną celę, za co gorąco podziękował wszystkim, którzy przez ostatnie dni udzielali mu wsparcia. Szczególne słowa uznania skierował w stronę swojej żony, określając ją jako niezwykle silną osobę.

    Wąsik, stojąc przed bramą więzienia, dzielił się swoimi doświadczeniami z aresztu. Wspominał, że codzienne czekał na godzinę 18:00, gdy protestujący zbierali się pod zakładem karnym. W świetle tego zaznaczył, że pomimo chłodnej pogody wspólne momenty z manifestującymi były źródłem ciepła zarówno dla niego, jak i wszystkich zebranych.

    W trakcie spotkania z tłumem Wąsik zapytał też o los Mariusza Kamińskiego, w związku z czym uzyskał odpowiedź, że jego kolega również opuścił zakład karny.

    Maciej Wąsik podziękował parlamentarzystom, mediom oraz wszystkim, którzy wspierali go w tym trudnym okresie.

    Informację o zwolnieniu obu polityków przekazał były szef CBA, Ernest Bejda. Decyzja o ułaskawieniu została podjęta przez Andrzeja Dudę, a przed bramą zakładu karnego szybko zebrało się ponad 100 osób. Demonstranci, wśród których znaleźli się również znani politycy, skandowali hasła nawołujące do wolności i śpiewali hymn Polski.

    Ministerstwo Sprawiedliwości potwierdziło przekazanie w ręce Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej aktów sądowych związanych z postępowaniem ułaskawieniowym. W aktach prokurator generalny zaznaczył, żeby nie ułaskawiać oskarżonych. Aczkolwiek dodał, że opinia prokuratury nie jest wiążąca dla prezydenta.

  • w

    Mariusz Kamiński zwolniony z zakładu karnego w Radomiu (www.polsatnews.pl)

    Mariusz Kamiński, były szef CBA, wyszedł z więzienia w Radomiu po ułaskawieniu przez prezydenta Andrzeja Dudę. Po wyjściu na wolność polityk od razu skierował ostrzeżenie wobec Donalda Tuska i Szymona Hołowni.

    Wieczorem 23 stycznia Mariusz Kamiński opuścił zakład karny w Radomiu, na skutek ułaskawienia wydanego przez Andrzeja Dudę. W otoczeniu zwolenników i parlamentarzystów Zjednoczonej Prawicy Kamiński podkreślał, że wolność zawdzięcza determinacji wszystkich, których zło nie zdołało przeciągnąć na swoją stronę. Stojąc przed zakładem, polityk podziękował również za wsparcie swojej rodzinie, podczas gdy tłum wydawał radosne okrzyki.

    Mariusz Kamiński skierował też kilka słów w stronę Donalda Tuska i Szymona Hołowni, zapowiadając, że za niedługo się z nim spotkają.

    Po opuszczeniu zakładu Kamiński otrzymał też podarek od swojej żony, którym okazał się szalik z napisem „Polska”. Warto zaznaczyć, że żona Kamińskiego miała na sobie ten szalik podczas demonstracji.

    Prezydent Andrzej Duda ponownie zastosował prawo łaski wobec Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Decyzję podjęto po przesłaniu dokumentów przez ministra sprawiedliwości. Adam Bodnar złożył wniosek o niekorzystanie z tego prawa, jednak Andrzej Duda postanowił uwolnić obu polityków PiS.

    Doradca prezydenta, Błażej Poboży, podkreślił, że miejsce Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika jest na Wiejskiej, a nie w więzieniu.

  • w

    Zawieszono śledztwo ws. rakiety w Przewodowie, bo Ukraina odmawia współpracy (www.rmf24.pl)

    Pojawiły się informacje, że śledztwo w sprawie tragedii w Przewodowie zostało zawieszone. Przypomnijmy, że w 2022 roku rakieta ukraińska, która trafiła w tę lubelską miejscowość podczas rosyjskiego ataku rakietowego, zabiła dwóch Polaków. W sprawie wszczęto dochodzenie, które teraz zostało wstrzymane. Powodem zawieszenia jest fakt, że Ukraina nie ma ochoty na współpracę w tej kwestii.

    Warto zaznaczyć, że Polska już wiele miesięcy temu wysłała wnioski na Ukrainę, aby uzyskać niezbędne informacje, które potwierdziłyby, kto wystrzelił rakietę i z jakiej lokalizacji.

    Zawieszenie postępowania oznacza, że nie będzie można wyjaśnić okoliczności tragedii ani wskazać na konkretne osoby odpowiedzialne za śmierć obywateli Polski.

    Eksplozja rakiety w Przewodowie miała miejsce podczas rosyjskiego ostrzału Ukrainy. W rezultacie zabiła dwóch polskich cywilów. Wydarzenie to wstrząsnęło zarówno całą Polską, jak i Europą, zwłaszcza że rakieta spadła na terytorium państwa będącego członkiem NATO.

    Na miejscu zdarzenia prowadzono intensywne działania pod nadzorem prokuratury oraz innych służb polskich i ukraińskich, a także z udziałem amerykańskich ekspertów.

    Niestety, z powodu braku współpracy ze strony Ukrainy, pełne wyjaśnienie tego zdarzenia raczej nie będzie już możliwe.

  • w

    Mieszkańcy Krakowa mają dość rakotwórczych ścieków. Substancje napływają z pobliskiego lotniska (wiadomosci.onet.pl)

    Mieszkańcy Krakowa od dłuższego czasu toczą walkę ze szkodliwymi substancjami, które przedostają się do potoku Olszanickiego z pobliskiego lotniska. Skutki tego zanieczyszczenia szkodzą środowisku naturalnemu, a do tego stwarzają zagrożenie dla zdrowia mieszkańców.

    We wtorek mieszkańcy oraz członkowie stowarzyszenia „Nasza Olszanica” zorganizowali konferencję nad potokiem Olszanickim. W trakcie spotkania przedstawiono pierwsze wyniki społecznego monitoringu jakości wód. Jak się okazuje, przez lata z lotniska Kraków-Balice do potoku przedostawały się niebezpieczne substancje używane do odladzania samolotów.

    Jednym z głównych problemów jest nieprzyjemny zapach unoszący się z potoku na odległość kilku kilometrów. Substancje te są również niebezpieczne dla zdrowia ludzi. Profesor Mariusz Czop z AGH zaznacza, że są to lotne związki organiczne, a formaldehyd – substancja rakotwórcza – jest tutaj na bardzo wysokim poziomie.

    Od dłuższego czasu mieszkańcy Krakowa domagają się, aby lotnisko stworzyło odpowiednią infrastrukturę wokół swoich terenów, taką jak oczyszczalnia ścieków. Jednakże pomimo planowanej inwestycji na rozbudowę portu, która warta jest wiele milionów, plany te nie obejmują skutecznych środków zwalczania zanieczyszczeń.

    Organizator konferencji, Tomasz Pytko twierdzi, że władze lotniska są świadome problemu od lat, ale ignorują przepisy dotyczące ochrony środowiska i zdrowia mieszkańców. Jego zdaniem nie można dłużej tolerować sytuacji, gdzie rakotwórcze substancje przepływają między domami, a uciążliwy smród deprymuje codzienne życie.

    Mieszkańcy terenów sąsiednich z lotniskiem zapowiedzieli skierowanie pozwu przeciwko władzom portu lotniczego.

  • w

    Pijany kierowca wypadł z auta po otworzeniu drzwi. Zauważyli go śląscy policjanci (katowice.naszemiasto.pl)

    Śląscy policjanci, będąc w trakcie podróży do Akademii Policji w Szczytnie, zatrzymali po drodze pijanego kierowcę. Podczas krótkiego postoju na stacji paliw w Katowicach policjanci dostrzegli, że z jednego z pojazdów wypadł mężczyzna. 39-letni obywatel Uzbekistanu wiózł ze sobą kilku pasażerów.

    Akademia Policji w Szczytnie to miejsce, gdzie wielu policjantów garnizonu śląskiego uczestniczy w szkoleniach i kursach. Zajęcia zazwyczaj rozpoczynają się o godzinie 8:00 w poniedziałek. W związku z tym wielu funkcjonariuszy wyjeżdża już w niedzielę, aby dotrzeć tam na czas.

    Dnia 21 stycznia na zajęcia w Szczytnie zmierzali również asp. Monika Szromczyk, asp. szt. Grzegorz Górny i asp. szt. Dawid Prochot. Będąc w drodze, postanowili zrobić sobie krótki postój na stacji paliw w Katowicach, gdzie zauważyli nietrzeźwego kierowcę fiata scudo, który wypadł z pojazdu po otwarciu drzwi.

    Policjanci z początku myśleli, że kierowca zasłabł. Okazało się jednak, że był kompletnie pijany, podobnie jak jego pasażerowie. Mężczyzna od razu został zatrzymany, a zgłoszenie o incydencie przekazano dyżurnemu katowickiej komendy.

    Na miejsce skierowano policjantów z wydziału ruchu drogowego, którzy przejęli pijanego 39-latka. Badanie trzeźwości wykazało prawie 1,5 promila alkoholu w jego organizmie. Samochód został odholowany, a kierowcy zatrzymano prawo jazdy i umieszczono go w policyjnym areszcie.

    Grozi mu kara 3 lat więzienia i zakaz prowadzenia pojazdów.

  • w

    Zakopane i Nowy Targ oceniają pracę autobusów elektrycznych w zimie. Opinie są podzielone (zakopane.naszemiasto.pl)

    W ostatnim czasie pojawiły się sporne opinie na temat korzystania z autobusów elektrycznych w Zakopanem i Nowym Targu. Otóż Zakopane twierdzi, że korzysta teraz z trzech nowych pojazdów i jak na tę chwilę nie dostrzega żadnych problemów. Z kolei Nowy Targ uważa, że elektryki nie spełniają oczekiwań w zimowych warunkach.

    Zakopane wprowadziło do miejskiej komunikacji trzy nowe autobusy elektryczne. Miasto podaje, że jak dotąd zaobserwowano tylko większe zużycie baterii podczas mrozów. I nie pojawiły się żadne sytuacje, które wymagałyby zastąpienia elektryków autobusami spalinowymi. Kierowcy również nie zgłaszają żadnych problemów.

    Ponadto, Zakopane dodaje, że autobusy elektryczne są zdolne do pokonywania trasy przez cały dzień na jednym ładowaniu, a proces nocnego ładowania w bazie zapewnia ich gotowość na kolejny dzień. Aczkolwiek miasto planuje też wprowadzenie dwóch punktów szybkiego ładowania, co umożliwi krótkie doładowanie podczas przerw w kursie.

    W Nowym Targu, gdzie testowano autobus elektryczny w zimie, opinie nie są tak pozytywne. Kierowcy zgłaszają problemy z ogrzewaniem kabiny pasażerów i obniżeniem zasięgu z 250 km do 125 km w niskich temperaturach. Problemy z ruszaniem na śliskiej nawierzchni również stanowią wyzwanie.

    Elektryki w Nowym Targu pokonują średnio 220-250 km dziennie, co w warunkach zimowych może przekładać się na konieczność częstego ładowania. Co więcej, brak punktów szybkiego ładowania sprawia, że autobusy muszą wracać do bazy, co zwiększa czas ładowania. Z tego powodu Nowy Targ planuje zakup autobusów spalinowych z silnikami spełniającymi normę emisji euro6.

  • w

    Pojazd ciężarowy z dźwigiem przewrócił się na al. Niepodległości w Sopocie (dziennikbaltycki.pl)

    Nietypowa i potencjalnie niebezpieczna sytuacja miała miejsce na al. Niepodległości w Sopocie, gdzie przewrócił się pojazd ciężarowy HDS z dźwigiem. W związku z wypadkiem odcinek drogi od Kolibek w kierunku Gdańska został czasowo zamknięty.

    W rejonie Kamiennego Potoku w Sopocie doszło do niebezpiecznego zdarzenia drogowego, w wyniku którego przewrócił się dźwig na alei Niepodległości. Straż Miejska w Sopocie apelowała do kierowców o szczególną ostrożność, ponieważ nastąpiły utrudnienia w ruchu w obu kierunkach. Prace na miejscu zdarzenia trwały około trzech godzin.

    Na opublikowanych zdjęciach można dostrzec przewrócony dźwig, który spowodował spory chaos na drogach w kierunku Gdańska. Incydent miał miejsce około godziny 15:00, niedaleko salonu Porsche w Sopocie.

    Jak podają władze, w trakcie przewracania się na bok samochód ciężarowy naruszył także trakcję linii komunikacji miejskiej. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń.

    Aktualnie ruch drogowy powrócił już do normy, a uszkodzony dźwig został usunięty z miejsca wypadku.

  • w

    Stefan Wilmont skazany na dożywocie za zabójstwo prezydenta Pawła Adamowicza (kronika24.pl)

    Sąd Apelacyjny w Gdańsku potwierdził wyrok wydany w sprawie Stefana Wilmonta, który został skazany na dożywocie za zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Orzeczenie to utrzymano w mocy po rozpatrzeniu zażaleń w styczniu.

    Do zabójstwa prezydenta doszło pięć lat temu w trakcie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który odbywał się na Targu Węglowym. Sąd Apelacyjny potwierdził prawomocność wyroku dla Wilmonta, który będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie dopiero po upływie 40 lat.

    Obrońca Wilmonta zaskarżył wyrok I instancji. Ponadto, zażalenie złożyła także rodzina zamordowanego, która nie zgadza się z oceną sądu, ponieważ stwierdził, że Wilmont wybrał ofiarę przypadkowo.

    Miesiąc przed zabójstwem Wilmont opuścił więzienie, gdzie odbywał karę za napady rabunkowe na SKOK.

    Podczas rozprawy apelacyjnej Piotr Adamowicz argumentował, że z aktów śledztwa wynika, iż Wilmont pierwotnie planował zamach w Galerii Bałtyckiej, a potem zdecydował się na atak podczas finału WOŚP.

    Ponadto, akta podają, że Wilmont zawsze głosował na PiS i uważał, że Jarosław Kaczyński powinien zostać dyktatorem Polski.

  • w

    Eryk W. nie odpowie za zabójstwo 22-latka w Lublinie. Sąd zmienił kwalifikację czynu (www.rmf24.pl)

    Dnia 19 stycznia Eryk W. dopuścił się brutalnego ataku na swojego znajomego, zadając mu trzy ciosy nożem. Powodem była ich wcześniejsza kłótnia. Mężczyzna zmarł. Najpierw wszystko wskazywało na to, że Eryk W. będzie sądzony za zabójstwo, za co grozi dożywocie. Jednak teraz okazało się, że śmierć nie nastąpiła z powodu ran kłutych, w związku z czym oskarżonemu grozi do 20 lat więzienia.

    Dramatyczna sytuacja miała miejsce w piątek wieczorem w mieszkaniu przy ul. Krańcowej w dzielnicy Bronowice. Podczas kłótni z 22-letnim znajomym Eryk W. użył noża, zadając mu trzy ciosy. Zwłoki mężczyzny odkryła policja – były zawinięte w foliowy worek i schowane pod łóżkiem.

    Jak informuje prok. Agnieszka Kępka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie, sprawca zaatakował okolice podobojczyka i śródbrzusza, zadając ofierze trzy rany kłute. Wcześniej dochodzenie nastawione było na zabójstwo. Jednakże wstępna opinia biegłego sugeruje, że rany po nożu nie były bezpośrednią przyczyną śmierci. Z tego powodu Eryk W. odpowie za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

    Podejrzany nie przyznaje się do winy i odmawia składania wyjaśnień. Niemniej, sąd podjął decyzję o jego trzymiesięcznym aresztowaniu, a prokuratura przedstawiła mu zarzuty, za które grozi kara 20 lat pozbawienia wolności.

  • w

    Podpalił dwa samochody w Zielonej Górze. Nie wytrzymał presji i sam zgłosił się na policję (zielonagora.naszemiasto.pl)

    Mówi się, że na złodzieju czapka gore. Potwierdza to niedawny przypadek piromana w Zielonej Górze. Mężczyzna kilka dni temu podpalił dwa pojazdy w różnych częściach miasta. Aczkolwiek później jego wewnętrzny głos i strach przed policją skłoniły go, aby przyznał się do swoich czynów. W związku z tym podejrzany sam zgłosił się na komendę.

    W zeszłą środę wieczorem zielonogórska policja odebrała zgłoszenie o podpaleniu dwóch samochodów. Jeden z pojazdów znajdował się na parkingu osiedlowym niedaleko ulicy Sulechowskiej, a drugi na prywatnej posesji w rejonie ulicy Batorego.

    Działania policyjne skoncentrowały się na ustaleniu tożsamości sprawcy. Nie było to proste zadanie, ponieważ oba miejsca są od siebie bardzo oddalone, a do tego nie pojawili się żadni świadkowie tych zdarzeń. Sprawę jeszcze bardziej skomplikowały brak monitoringu i słabe oświetlenie terenu.

    Niemniej jednak nocne wysiłki kryminalnych przyniosły niespodziewane rezultaty, gdy podpalacz, odczuwając presję ze strony śledczych, postanowił sam zgłosić się na policję. 42-latek przyznał się do podpalenia samochodów. Ponadto dodał, że nie mógł znieść presji i cały czas wydawało mu się, że policja jest na jego tropie.

    Spowodowane przez 42-latka straty oszacowano na ponad 40 tysięcy złotych. Będzie musiał teraz odpowiedzieć za uszkodzenia mienia, za co może trafić do więziennej celi nawet na 5 lat. Aktualnie podejrzany przebywa w areszcie tymczasowym, gdzie spędzi trzy miesiące.

  • w

    Radio Szczecin przeprasza za ujawnienie danych syna posłanki KO, Magdaleny Filiks (www.polsatnews.pl)

    Radio Szczecin postanowiło wydać oświadczenie, w którym przeprasza posłankę Koalicji Obywatelskiej, Magdalenę Filiks, a także jej rodzinę. Jednak dodaje też, iż zdaje sobie sprawę, że obecnie żadne działania nie są w stanie naprawić tej tragedii.

    Redakcja Radia Szczecin poinformowała o decyzji, jaką podjął Maciej Świrski, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Świrski zdecydował, że nie będzie kary dla radia za ujawnienie danych ofiary pedofila. Niemniej jednak Radio Szczecin postanowiło przeprosić posłankę Magdalenę Filiks i jej rodzinę, wyrażając głębokie ubolewanie z powodu ich nieszczęścia.

    Radio Szczecin twierdzi, że to organy specjalistyczne powinny ocenić ewentualne zaangażowanie pracowników stacji w tragiczne wydarzenia. Oświadczają też, że podejmowane obecnie działania nie zniwelują dramatu historii ani nie przywrócą życia zmarłemu.

    Ponadto, stacja zaznacza, że ma zamiar skończyć z jednostronną narracją i, zamiast tego, promować zasady obiektywizmu i pluralizmu politycznego. Jednakże radio zdaje sobie również sprawę, że odbudowanie reputacji nie będzie takie proste. Niemniej, zobowiązuje się do tego, aby publikować treści zgodne z najwyższymi standardami dziennikarskimi, etycznymi i moralnymi.

    Przypomnijmy, że w ubiegłym roku Radio Szczecin ujawniło sprawę skazanego za pedofilię byłego pełnomocnika marszałka woj. zachodniopomorskiego, przy okazji podając dane syna parlamentarzystki jako jednej z ofiar. Sprawa wywołała kontrowersje.

    Młody Mikołaj Filiks zmarł 17 lutego 2023 roku.

  • w

    Przemycali awionetką tony marihuany z Hiszpanii. Do prokuratury wpłynął akt oskarżenia (www.rmf24.pl)

    Do prokuratury wpłynął akt oskarżenia przeciwko grupie przestępczej, która posługiwała się awionetką, żeby prowadzić swoją nielegalną działalność. Według ustaleń ta 12-osobowa grupa przemycała do Polski narkotyki z Hiszpanii, za co teraz będzie musiała odpowiedzieć przed obliczem sądu.

    Akt oskarżenia, skierowany przez Zachodniopomorski pion PZ Prokuratury Krajowej, obejmuje 12 osób, wśród których znajdują się m.in. Krzysztof T., Jarosław D., Krzysztof J. oraz Marek A. Wszystkim postawiono zarzuty związane z przemytem marihuany i haszyszu. W przypadku pełnego wymiaru kary trafią do więzienia na 15 lat.

    Rozpoczęte w czerwcu 2021 roku śledztwo doprowadziło do zatrzymania pilota i instruktora na lotnisku w Zielonej Górze, gdzie ujęto ich podczas przemycania marihuany samolotem. Wartość samej awionetki oszacowano na 200 tysięcy euro, a wartość zabezpieczonej marihuany przekroczyła milion złotych.

    Szacuje się, że przestępcy mogliby uzyskać ponad 3,6 miliona złotych, wprowadzając na rynek aż 73 tys. porcji.

    W trakcie dochodzenia ujawniono, że takich przemytów było więcej. Gangsterzy posługiwali się awionetką i ciężarówkami, a przy okazji przerzucali też kokainę z Holandii.

    Łączna ilość przemyconej marihuany to ponad 2,7 tony. Ponadto, przemycili również 310 kg haszyszu i 5 kg kokainy. W sumie zapewnili sobie ponad 41 milionów złotych zysku.

    Zatrzymani przemytnicy działali pod przykrywką gangu motocyklowego w Poznaniu, współpracując z przestępcami w Hiszpanii i inną grupą na południu Polski. Dwaj z nich zainwestowali też w plantację marihuany w Hiszpanii, gdzie pakowano narkotyki, które następnie przewożono do Polski.

  • w

    Dwie motornicze brutalnie pobite we Wrocławiu. Jednego ze sprawców zatrzymali pasażerowie (miejscawewroclawiu.pl)

    Pod koniec zeszłego tygodnia doszło do dwóch incydentów we Wrocławiu, w wyniku których dwie motornicze zostały brutalnie zaatakowane przez pasażerów. O wszystkim poinformowało Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. Świadkowie jednego ze zdarzeń własnoręcznie ujęli sprawcę. Natomiast drugi podejrzany nadal przebywa na wolności.

    W ostatnich dniach zaobserwowano zwiększoną agresję wobec pracowników MPK. Jedna z motorniczych padła ofiarą ataku w piątek wieczorem, a druga została brutalnie zaatakowana w sobotę. Pierwsza sytuacja miała miejsce na pętli Poświętne, a druga na pętli Leśnica. Obydwie sprawy badają funkcjonariusze policji.

    Dzięki interwencji świadków udało się zatrzymać napastnika na pętli Leśnica. Pasażerowie obezwładnili podejrzanego, a następnie powiadomili służby. Mężczyzna został aresztowany. Z kolei sprawca ataku na pętli Poświętne nadal poszukiwany jest przez wrocławską policję.

    MPK podkreśla, że od kilku miesięcy prowadzi kampanię „Stop agresji. Nie bądź obojętny. Reaguj!” I dodaje, że nie akceptuje naruszania bezpieczeństwa ani spokoju pracy kierowców i motorniczych. W związku z tym zapewnia pełne wsparcie dla pokrzywdzonych pracowników.

    Ponadto, MPK organizuje również szkolenia z samoobrony oraz deeskalacji sytuacji konfliktowych, starając się skutecznie przeciwdziałać incydentom agresji w środowisku pracy.

  • w

    Wiceminister Mucha: Instytut Kolbego manipulował funduszami na rzecz PiS (tvn24.pl)

    Ministerstwo Edukacji Narodowej udostępniło na platformie X specjalny adres mejlowy. Jest to rozwiązanie mające na celu ułatwienie kontaktu z osobami, które pragną zgłosić uwagi, spostrzeżenia i problemy dotyczące działalności Instytutu Rozwoju Języka Polskiego im. Maksymiliana Marii Kolbego.

    W trakcie bieżącej weryfikacji działań Instytutu Rozwoju Języka Polskiego im. św. Maksymiliana Marii Kolbego, Ministerstwo Edukacji Narodowej zanotowało wzrost zgłoszeń od osób pragnących udzielić informacji na temat pracy instytutu, zwłaszcza tej z ostatnich lat. A to dlatego, że są w niej pewne nieprawidłowości.

    Instytut Rozwoju Języka Polskiego im. św. Maksymiliana Marii Kolbego ma za zadanie wspierać rozwój języka polskiego za granicą. Ustawa przewiduje możliwość przyznawania stypendiów dla Polaków zamieszkałych za granicą oraz osób nieposiadających polskiego pochodzenia. Ponadto, wspiera też projekty na rzecz rozwoju języka polskiego za granicą, poprzez dotacje.

    Wiceminister edukacji, Joanna Mucha, ujawniła pierwsze wyniki audytu w Instytucie Rozwoju Języka Polskiego im. św. Maksymiliana Marii Kolbego. Wskazała na poważne nieprawidłowości i stwierdziła, że instytut działał jako narzędzie do przekazywania funduszy dla środowisk związanych z partią Prawo i Sprawiedliwość.

    Wiceminister przedstawiła konkretne przypadki, w tym środki przyznane dla różnych organizacji, takich jak Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie czy Fundacja Wolność i Demokracja. Wskazała, że istnieje jednoznaczne powiązanie tych beneficjentów z partią PiS.

    Potencjalne nieprawidłowości wykryto w przyznawaniu środków, organizowaniu konkursów i braku przejrzystości w procesach decyzyjnych. Wiceminister Mucha wspomniała też o antydatowaniu dokumentów, fikcyjnym zatrudnieniu, nierealistycznych kwotach na podróże służbowe oraz braku zorganizowanego konkursu stypendialnego.

  • w

    Kryzys w psychiatrii dziecięcej zwiększa liczbę prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży (www.polsatnews.pl)

    W roku 2023 odnotowano alarmujący wzrost liczby prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży. Najnowsze dane Fundacji GrowSPACE ukazują, że liczba ta przekracza dwa tysiące. Niestety 146 z tych prób zakończyło się tragedią.

    Dominik Kuc z Fundacji GrowSPACE poinformował, że po raz kolejny zgromadzono dane z komend wojewódzkich policji i komendy stołecznej. Niestety, wykazują one dalszy wzrost w liczbie prób samobójczych wśród osób w wieku do 18 lat.

    Według wstępnych danych, w 2023 roku zanotowano prawie 2140 prób samobójczych, z czego 146 zakończyło się śmiertelną tragedią. Jest to już drugi rok z rzędu, gdy ta niepokojąca statystyka przekroczyła 2000 przypadków dot. prób samobójczych. Jak donoszą eksperci, uzyskane wyniki podkreślają skalę problemu związanego z kryzysami zdrowia psychicznego.

    Wzrost liczby prób samobójczych zanotowano w ośmiu województwach, a największy ich odsetek występuje na Pomorzu (409 prób). Ponadto, liczba ta wzrasta również w Wielkopolsce. Jak tłumaczy Dominik Kuc, kryzysy samobójcze nie mają ograniczeń wiekowych ani czasowych.

    Co więcej, zdaniem Kuca faktyczna liczba prób samobójczych może być znacznie większa, ponieważ nie wszystkie przypadki zgłaszane są policji. Z tego względu uważa, że przeznaczenie dodatkowych 3 mld zł na psychiatrię dziecięcą jest tutaj krokiem w dobrą stronę.

  • w

    Makabryczne odkrycie w domu Polaka w Anglii. Cztery osoby nie żyją. Są wyniki sekcji zwłok (www.rmf24.pl)

    W piątek dokonano makabrycznego odkrycia w domu koło Norwich we wschodniej Anglii. Policjanci znaleźli ciała 45-letniego Polaka i 36-letniej kobiety, którzy zmarli w wyniku ran kłutych szyi. Co więcej, natrafiono też na zwłoki dwóch córek 45-latka.

    Jak podaje policja, 45-letni mężczyzna zmarł od pojedynczej rany kłutej, natomiast kobieta zmarła od kilku ran kłutych. W środę odbędą się jeszcze sekcje zwłok dziewczynek. Funkcjonariusze dodają, że aktualnie policja nie poszukuje żadnej osoby związanej z tym zdarzeniem.

    Oficjalne dane ofiar nie zostały jeszcze podane, ale media ujawniły, że są nimi 45-letni Polak, Bartłomiej K., i jego dwie córki w wieku 7 i 12 lat. Tożsamość kobiety, która prawdopodobnie jest siostrą mężczyzny, jak na razie pozostaje tajemnicą. Wiadomo tylko, że 36-latka nie mieszkała na stałe w tym domu, ale często pomagała dziewczynkom i ich ojcu.

    W piątek około godziny 6:00 policja w Costessey otrzymała wezwanie od sąsiada, ale postanowiła je zignorować. Dopiero po drugim wezwaniu, które nadeszło godzinę później, funkcjonariusze zareagowali i udali się na miejsce zdarzenia. O godzinie 7:15 wkroczyli do domu.

    Policja dodaje, że nie wiadomo też, gdzie przebywa Nanthaki, żona Bartłomieja K., która pochodzi z Tajlandii. Jak podają sąsiedzi, Nanthaki nie widziano od miesięcy. Z kolei siostra mężczyzny miała mu pomagać w domu właśnie z powodu nieobecności jego żony.

    Sprawa staje się jeszcze bardziej zawiła, ponieważ 14 grudnia policja otrzymała zgłoszenie o zaginionej osobie pod tym samym adresem. Okazało się, że zaginął Bartłomiej K., który później odnalazł się w pobliskim lesie. Sąsiedzi sugerują też, że w ostatnim czasie mógł zmagać się z problemami psychicznymi.

  • w

    Protesty uczniów II LO w Krakowie. Nowe zasady nie pozwalają swobodnie wychodzić z budynku (gazetakrakowska.pl)

    Uczniowie II Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie są oburzeni wprowadzeniem nowych zasad, które zabraniają im opuszczania budynku szkoły. Jak twierdzą, nowe zasady obowiązują od poniedziałku (22 stycznia). Od tego momentu uczniowie muszą uzyskać zwolnienie i wylegitymować się przed nauczycielami, którzy pełnią dyżury przy drzwiach.

    Od 22 stycznia wchodzą nowe regulacje, które zakazują uczniom (niepełnoletnim i pełnoletnim) opuszczania budynku bez wcześniejszego zwolnienia. Ponadto, każdy uczeń musi wylegitymować się u dyżurującego nauczyciela. Co więcej, nazwiska uczniów opuszczających szkołę będą spisywane. Sytuacja błyskawicznie wywołała stanowcze protesty.

    Uczniowie z II LO im. Jana III Sobieskiego zorganizowali protesty, wyrażając swoje niezadowolenie z nowych zasad. Protestujący krytykowali brak stołówki w szkole, a także drogie i niezdrowe jedzenie, jakie sprzedaje placówka. Ponadto, wskazują też na brak wystarczającej przestrzeni podczas przerw między lekcjami, ponieważ dziedziniec szkolny jest zamknięty. A to sprawia, że uczniowie muszą przebywać w budynku nawet do ośmiu godzin.

    Z racji nowych zasad uczniowie starają się nagłośnić całą sprawę, korzystając z mediów społecznościowych. Domagają się przywrócenia swobodnego opuszczania budynku i zapowiadają, że protesty będą trwały codziennie, dopóki nie osiągną zamierzonego efektu.

  • w

    Kierowca autobusu gwałtownie zahamował, powodując upadek dwóch pasażerów (katowice.naszemiasto.pl)

    Wczoraj rano zdarzył się niebezpieczny incydent na ulicy Hallera w Katowicach, w wyniku którego autobus komunikacji miejskiej musiał gwałtownie zahamować. Kierowca autobusu próbował uniknąć kolizji z innym pojazdem. Niestety, na skutek tej decyzji ucierpiała jedna osoba.

    Zdarzenie miało miejsce 22 stycznia przed godziną 9:00 na ulicy Hallera w Katowicach. Autobus miejski, który kursował po mieście, w pewnym momencie musiał nagle zahamować. Gwałtowne zahamowanie autobusu sprawiło, że przewróciło się dwóch pasażerów.

    Jak relacjonuje kom. Agnieszka Żyłka, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Katowicach, według wstępnych ustaleń, mężczyzna kierujący transportem medycznym zablokował drogę autobusowi linii 108. Jego manewr skłonił kierowcę autobusu komunikacji miejskiej do gwałtownego zahamowania. A to z kolei doprowadziło do tego, że dwóch pasażerów autobusu doznało upadku. Jedną z osób przewieziono do szpitala na badania.

    Na miejscu zdarzenia pracowały służby policyjne, funkcjonariusze straży pożarnej oraz zespół ratownictwa medycznego.

Załaduj więcej
Gratulacje. To już koniec internetu.