Festiwal Azjatycki na Targach Lublin przyciągnął miłośników kuchni z różnych zakątków świata. Na odwiedzających czekały zarówno popularne dania, takie jak japoński udon, ramen i chińskie pierożki, jak i mniej oczywiste propozycje kulinarne. Największe zaskoczenie mogły wzbudzić smażone owady, które serwowano na stoisku „Gastrobaki”. Wśród dostępnych przysmaków znalazły się chrząszcze, szarańcza, świerszcze i karaczany.
Oferta festiwalu nie ograniczała się jednak do najbardziej rozpoznawalnych smaków Azji. Goście mogli spróbować również potraw inspirowanych kuchnią perską i gruzińską. Szczególnym zainteresowaniem cieszył się deser szole zard, wywodzący się z Persji, czyli dzisiejszego Iranu. Przygotowuje się go z ryżu, cukru, kardamonu i cynamonu, a jego przykład pokazał, jak z prostych składników można stworzyć charakterystyczny przysmak.
Najbardziej odważni uczestnicy wydarzenia mogli przekonać się, jak smakują chrupiące owady. Okazuje się, że nawet w ich przypadku duże znaczenie ma sposób przygotowania, a szczególnie stopień wysmażenia. Jeden z rozmówców stwierdził, że najlepszy efekt można uzyskać, przygotowując je w stopniu medium lub medium rare, ponieważ wtedy nie są przesuszone i lepiej zachowują swój smak.
Nietypowe menu pokazało, że kulinarna podróż po Azji może wykraczać daleko poza dania znane z popularnych restauracji.


