Przed Szpitalem Ginekologiczno-Położniczym przy ul. Polnej w Poznaniu od lat odbywają się cykliczne zgromadzenia o charakterze antyaborcyjnym. Kolejna pikieta została zorganizowana 19 września. Jednak tym razem wydarzenie nie trwało do końca zgodnie z planem organizatorów. Zgromadzenie zostało rozwiązane przez miejskich urzędników. O decyzji poinformował zastępca prezydenta Poznania Marcin Gołek.
Sprawa od dłuższego czasu budzi zainteresowanie Partii Razem, która domaga się ograniczenia tego typu demonstracji w bezpośrednim sąsiedztwie szpitala. W czerwcu do poznańskiego magistratu trafiła petycja w tej sprawie, pod którą podpisało się ponad 1500 osób. Jej autorzy wskazywali, że obecność pikietujących i prezentowane przez nich treści mogą być szczególnie trudne dla pacjentek znajdujących się w szpitalu.
Przed rozwiązaniem zgromadzenia przedstawiciele Razem krytykowali władze miasta za to, że ich zdaniem zbyt długo nie reagowały na cykliczne demonstracje. Aneta Troć mówiła, że szczególnie bolesne mogą być one dla kobiet przechodzących rekonwalescencję po utracie ciąży lub znajdujących się w trudnej sytuacji zdrowotnej. Anna Pieciul apelowała natomiast do władz Poznania, aby działania w tej sprawie nie ograniczały się do deklaracji i wskazywała, że demonstracje można organizować w innych miejscach, np. w pobliżu urzędu miasta.
Do sprawy odniosła się również Dorota Koszal z Partii Razem, która przekonywała, że szpital nie powinien być miejscem prowadzenia politycznych sporów. Jej zdaniem przepisy pozwalają na rozwiązanie zgromadzeń, jeżeli mogą one zagrażać życiu lub zdrowiu, a miasto powinno wykorzystać dostępne możliwości prawne. Partia Razem zapowiedziała dalsze działania mające doprowadzić do rozwiązań, które zapewnią ochronę pacjentkom i mieszkańcom okolic szpitala.


